Gość: Xanatos
IP: proxy / 213.17.170.*
13.01.03, 14:41
To mail od kumpla. Kiedyś to razem przeżyliśmy. Szukaliśmy noclegu na
Słowacji i kiedy u jednego kolesia nie spodobał się nam jego dom
powiedzieliśmy, że pójdziemy gdzie indziej, a on nas wtedy pogonił.
Mail od kumpla:
Jakiś czas temu z Kaśką, ona jest po filologii słowiańskiej (co prawda ze
specjalnością kroatystka), ale przechodziła uproszczone kursy większości
słowiańskich języków... No i kiedyś opowiedziałem jej naszą historię ze
Slowacji, pamiętasz, tę, co nas wtedy gonił Szalony Dziad. No i tak
opowiadam, opowiadam i mówię, że gdyśmy mu powiedzieli, ze będziemy szukać
dalej, to on wziął tę swoją lagę i mało nas tam nie pozabijał...
W tym momencie Kaśka mało nie spadła z krzesła. No to się pytam, z czego się
śmieje, wszak przeżycie traumatyczne (do dziś wspominamy, więc coś musi być
na rzeczy). A ona się mnie pyta, co żeśmy mu dokładnie powiedzieli. No to
mówię, ze żeśmy powiedzieli, że idziemy poszukać innego lokum i że pewnie
wrócimy...
Jak się trochę uspokoiła, to wytłumaczyła mi, że słowo "szukać" po słowacku
oznacza... "pierdolić", i że dziadek zrozumiał, że my mu każemy się pierdolić
z tymi jego pokojami... Wtedy ja też zacząłem się śmiać, bo sobie wyobraziłem
jego szok :-))))