Dodaj do ulubionych

on nie kocha....

27.05.06, 17:47
trudno mi w to uwierzyć, nigdy w życiu nie miałam takiej sytuacji:( Nie
byliśmy dobraną parą, trudno nam było ze sobą bo bardzo się różniliśmy. Ale
jednak coś nas łączyło, nie mogliśmy żyć bez siebie... Kiedyś rozstaliśmy się
na pół roku ale nawet przez ten czas uczucie nie wygasło. Przez rok żyliśmy
szczęśliwie, z nawet najcięższej sytuacji wychodziliśmy zwycięsko, zaczęłam
wierzyć w cuda, parę razy kiedy już byliśmy blisko końca on zawsze walczył,
zawsze wiedziałam że napisze, zadzwoni, przyjdzie...Ostatnie miesiące były
koszmarem. Ciągłe napięcie, nie mogliśmy się wogóle dogadać, awantura,
kolejne rozstanie... po tygodniu wszystko się odmieniło, było znowu pięknie i
szczęśliwie... myślałam że zaczęło się nam znowu układać, że teraz już
będzie ok... a tu kolejne rozczarowanie. Oszukał mnie. Okłamał, zrobił to
czego się bałam najbardziej... Nie chciałam go widzieć, nie odbierałam
telefonów, nie odpisywałam na smsy... Czułam się tak bardzo skrzywdzona, ale
z drugiej strony ciągle go kochałam, nie chciałam się z nim rozstawać ale też
nie wiedziałam jak wybaczyć... on dzwonił, płakał, przepraszał... ja byłam
obojętna, ale przychodziło mi to z wielkim trudem:( chciałam żeby pożałował,
żeby zrozumiał jak mnie zranił... trwało to kilka dni, zdążyłam w tym czasie
bardzo zatęsknić, zadzwoniłam, chciałam żeby sie ucieszył, ale on już nie
chciał... powiedział że już pogodził się z naszym rozstaniem, że działał pod
wpływem emocji, że tak naprawdę będzie lepiej. nie mogłam w to uwierzyć,
spotkałam się z nim, otworzyłam się przed nim, powiedziałam że nadal kocham,
że też tęsknię, żeby nas nie skreślał… myślałam że to moimi odmowami tak się
zniechęcił, mówiłam mu że byłam załamana i nie wiedziałam co robić, ze on
zawinił i on to powinien odkręcić… ale on już nie chciał… dlaczego? W ciągu 3
dni przeszła mu ta wielka ok. 3 letnia miłość?? Powiedział, nie zależy mi już
na tobie, nie chcę żebyśmy byli razem, chcę innego życia… Nie mogę w to
uwierzyć, uciekłam stamtąd zapłakana a on się nawet nie odwrócił… myślałam że
pobiegnie za mną, że będzie dobrze… Minęło już kilka dni, a ja nie mogę się z
tego otrząsnąć… tyle mieliśmy planów, tyle marzeń… nie wierzę. Cały czas mi
się wydaje że zaraz zadzwoni, albo przyjdzie, a tu cisza… nie wiem co robić,
nie chce zapomnieć, nie chce żyć bez niego, to się stało tak szybko, jeszcze
tydzień temu się przytulaliśmy i było ok… to możliwe że już odpuścił? Co mogę
zrobić..? Czy wogóle coś jeszcze mogę zrobić..? Jak u niego byłam był taki
zimny, taki obojętny…wolałabym żeby krzyczał, wściekał się czy cokolwiek,
żeby był obrażony, smutny… to by znaczyło że cokolwiek jeszcze czuje… a mówił
spokojnie i zdecydowanie… Czuję się okropnie, ciągle patrzę na telefon, a on
milczy… Czy jedyne wyjście to zapomnieć?? Ja nie chcę…
Obserwuj wątek
    • bleman łomatko, niech ktos napisze streszczenie ;-) 27.05.06, 17:50

      • zielony.motylek Re: łomatko, niech ktos napisze streszczenie ;-) 27.05.06, 17:52
        :) wiem wiem, troszkę dużo tego i pogmatwane pewnie ale pisze po prostu
        chciałam na raz dużo przekazać bo... smutno...
    • olka0000 Re: on nie kocha.... 27.05.06, 17:58
      wiem jak sie czujesz,chyba jestem w podobnej sytuacji.napisz co on takiego
      zrobil?bo napisalas ze oszukal-czy on Cie zdradzil?
      • zielony.motylek Re: on nie kocha.... 27.05.06, 18:32
        No może nie zdradził (przynajmniej taką mam nadzieję) ale chodzi o to że
        kłamał, podczas gdy ja wierzyłam że układa nam się coraz lepiej, on nie
        zrezygnował ze swoich pijackich imprez, znowu zaczął palić, kłamał patrząc mi
        prosto w oczy, z takim wyrachowaniem... Potem twierdził ze to było po to żeby
        mnie chronić, że nie chciał żebyśmy się z tego powodu kłócili, wolał to
        ukryć...:(
    • kaktusik0 Re: on nie kocha.... 27.05.06, 18:16
      przy za częstych kłótniach, choćby z głupiego powodu, człowiek się zniechęca. w
      którymś momemcie brakuje mu sił i jak któraś osoba powie wreszcie "koniec" to
      przychodzi ulga...
      I to pewnie on czuje. Dość miał kłotni, nawet jeśli były zasadne. Zapomnij o nim.
      On raczej nie wróci. Znajdź sobie kogoś kto nie będzie Cię ranił i z kim nie
      będziesz się kłócić co chwila.
      • zielony.motylek Re: on nie kocha.... 27.05.06, 18:41
        Masz rację... on napewno czuje ulgę... bo nie było nam za dobrze, w ostatnim
        czasie kłótnie nasiliły się, oboje się po prostu dusiliśmy... Tłumaczyłam to
        sobie w różny sposób, napięcie w szkole, wpływ towarzystwa... Byłam jednak
        przekonana cały czas że i tak będziemy razem. Rozstaliśmy się kiedy już
        wydawało się ze nie ma ratunku... jednak kiedy wróciliśmy po ok tygodniu
        wszystko uległo zmianie, śmialiśmy się,czuliśmy się dobrze, nie było tego
        napięcia i ciągłych sprzeczek... myślałam że kryzys został pokonany, starałam
        się żeby było nam dobrze, wierzyłam że jest dobrze i będzie coraz lepiej a tu
        nagle taki cios.. i jeszcze to że on to popsuł (twierdzi że nie celowo) i sam
        nie chce już ze mną być... Rozumiem że tatmtym razem byliśmy oboje zmęczeni i
        przybici sytuacją, ale teraz,... przezciez było dobrze...:(:(:(
        • autumn79 Re: on nie kocha.... 27.05.06, 18:57
          No niestety musisz sie przygotowac na to, ze on juz raczej nie wroci i chyba
          dobrze. Zreszta... czy chcesz blagac o milosc kogos, kto ci powiedzial ze
          pragnie innego zycia, ze nie chce z Toba byc? Kogos, kto jak wnioskuje z Twego
          postu zdradzil Cie? Poza tym piszesz, ze wlasciwie caly wasz zwiazek to byly
          rozstania i powroty, ciagla szarpanina... Tego chcesz od zycia? Tego chcesz od
          zwiazku? Czy tak wyglada szczescie? Nie sadze.

          Wiem, ze mowi sie, ze trudno zyc ze soba, a bez siebie nie jest lzej... ale...
          do tanga trzeba dwojga. Nawet jesli w zwiazku jest ciezko, to nei da rady bez
          chceci naprawy plynacej z obu stron. Mowie to z wlasnego doswiadczenia.
          Jesli on juz podjal decyzje, ze koniec, to przeciez go nie zmusisz do tego by
          byl z Toba. Jesli chcesz byc tego ostatecznie pewna, odczekaj kilka dni, uspokoj
          sie, i spotkaj sie z nim jeszcze raz. Porozmawiaj, na spokojnie, bez placzów,
          wrzaskow i obwiniania sie. Zapytaj czy naprawde tego chce, czy to jest to co
          wybiera, po potem nie bedzie juz odwrotu gdyby mu sie jednak odwidzialo. Tez
          badz spokojna i bez emocji, jak on. Oczywiscie musisz liczyc sie z tym, ze on
          Cie znowu upokorzy, bo faktycznie juz nic nie chce od Ciebie i w zwiazku z Toba.
          Ale taka terapia wstrzasowa powinna Ci tylko pomoc - postaraj sie zobaczyc co w
          nim naprawde jest, bo jesli naprawde obojetnosc, to lepiej zwijac zagle...
          Trzymam kciuki, zebys znalazla spokoj.
    • kiss-of-life Re: on nie kocha.... 27.05.06, 18:52
      Byłam w identycznej sytuacji. Bardzo bolało. Ale dziś, z perspektywy czasu,
      rozumiem już, że tak miało być. Kiedyś uważałam, że moje uczucie jest
      najważniejsze, a to, że cały związek jest pełen nieporozumień i kłótni- nie ma
      znaczenia. Dziś wiem, że się myliłam. Ty też zrozumiesz, i pogodzisz się z tym
      co się stało. Musisz iść dalej, przed siebie. Musisz... Trzymaj się dzielnie!
    • zielony.motylek Re: on nie kocha.... 27.05.06, 22:15
      dziękuję wam bardzo za wsparcie... bardzo tego potrzebowałam :*
      • sarna999 Re: i dobrze - łatwo mówić, wiem 27.05.06, 22:33
        Trzymaj się ciepło. W moim życiu stało się to samo przed momentem. Pociesz
        się,że u mnie było znacznie gorzej.
        • zielony.motylek Re: i dobrze - łatwo mówić, wiem 27.05.06, 23:35
          gorzej...? :( uwierz że mnie to nie pociesza... nie chciałabym zeby ktokolwiek
          tak się czuł... a widzę ze zdarza się to coraz częściej...:(

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka