IP: *.citec.com.pl 24.10.01, 14:17
Czy jest ktoś, kto uważa,że teściowa może być
przyjazna dla synowej
Obserwuj wątek
    • Gość: frisky2 Re: Teściowa IP: 62.233.138.* 24.10.01, 14:20
      ja tak uwazam
      • Gość: Helena Re: Teściowa IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 15:03
        Moja nie jest najgorsza, ale zawsze gdzies tam w glebi (tyle ze raczej plytszej
        glebi) podarowanie mi czegos, nie tylko w sensie materialnym boli ja strasznie.
        Ostatnio cos mi obiecala zrobic, nie zrobila na czas a na dodatek schrzanila.
        Bez slowa oddalam fachowcowi, zaplacilam 600 PLN za odkrecenie tego co tesciowa
        nakrecila. Pozostawilam to bez skargi i komentarza, co do mnie nie podobne,
        ale... Zadzwonila wczoraj i pyta czy wszystko OK, ja wyjasnilam, ze tak, bo
        sprawa zajal sie fachowiec, ona czy ponioslam jakies koszty, ja na to tak
        600PLN. Jak to switowala??? Powiedziala: Aha...
        Kwestia prezentow tez fajnie rozwiazuje; mowi: och nie robimy sobie w tym roku
        prezentow, przeciez to zbedne... Jak dla kogo dla mnie to mega frajda kupowanie
        prezentow dla bliskich i wydaje na to mase kasy co roku. Ale OK nie chce
        prezentu, trudno. Tyle ze tu o co innego chodzi, ona prezent to by wziela, ale
        dac mi??? Tu jest bol. Bo niby nie robimy sobie prezentow, to ona po tygodniu
        bierze synka do sklepu i wydaje 1.000PLN na ciuchy dla niego. No moje oko to
        jest prezent. Ubawilo mnie bo kiedys zasugerowalam, zeby wzial od matki
        pieniadze i sami pojdziemy cos mu kupic??? Tesciowa wykonywala ekwilibrystyczne
        kombinacje, zeby wytlumaczyc, czemu takie rozwiazanie jej nie odpowiada. A
        powod taki prsty i banalny: dosknale wiedziala, ze przy okazji za JEJ pieniazek
        dostanie sie cos i mi, bo malzonek moj nie jest drobiazgowy.
        Aha... zwracam honor - dostalam od niej kiedys srebrna bransoleteczke za jakies
        20 PLN. Nie jestem materialistka, ale malo sie nie poplakalam (ze smiechu)
        Sliczne zestawienie 1.000PLN vs. 20PLN
        Pomijajac kwestie materialne, nie jest taka ostatnia, czasami nawet udaje, ze
        tak strasznie mnie lubi i potrafi byc mila.
        Pozdrawiam
        • Gość: Iga Re: Teściowa IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 24.10.01, 16:35
          Ciesz się, Heleno, z tej sytuacji - pomyśl, co by cię czekało - gdybyś musiała
          dać prezent - dąsy i obgadywanie. A co do syneczka - to jej dziecko i jej
          prawo, żeby wydawać na nie swoje pieniądze. Przecież nie masz pretensji do
          swoich rodziców, że kupują ci różne rzeczy.
          Ja też bardzo lubie dawać prezenty, a Bożego Narodzenia bez prezentów dla
          rodziny i przyjaciół sobie nie wyobrażam. Dam ci radę (mam nadzieję, że się za
          to na mnie nie obrazisz) jeżeli dla ciebie są ważne prezenty - zacznij
          pierwsza! Daj swojej teściowej coś niezobowiązującego w prezeńcie - nawet
          srebrną branzoletkę za 20 zł. Liczy się to, że o kimś pamiętasz, a nie cena!
          • Gość: Helena Re: Teściowa IP: *.waw.cdp.pl 24.10.01, 16:50
            Gość portalu: Iga napisał(a):

            > Przecież nie masz pretensji do
            > swoich rodziców, że kupują ci różne rzeczy.
            Widzisz moi rodzice zawsze daja NAM i zupelnie nie chodzi o moja malostkowosc czy
            pazernosc na jej pieniadze, dosc mam swoich. Ale chodzi mi o podejscie, o to ze
            ona nawet nie umie ukryc swoich intencji, o to ze moja rodzina jej rodzinie
            pomogla w sytacji tragicznej (i to nie patos) i bez wyjscia. Nikt nie zrobil tego
            z checi zysku, lecz jedynie ze zwyklej ludzkiej zyczliwosci i jakiegos tam
            poczucia wiezi. I gdyby moi rodzice oczeiwali czegokolwiek w zamian, to by sie
            nie doczekali NICZEGO. Calkowity brak wyczucia, kultury, przyzwoitosci ludzkiej.
            Jak to mowia chlop ze wsi wyjdzie, wies z chlopa nigdy.

            > Daj swojej teściowej coś niezobowiązującego w prezeńcie - nawet
            > srebrną branzoletkę za 20 zł. Liczy się to, że o kimś pamiętasz, a nie cena!
            Alez Kochanie... dalam, dalam jej kiedys to o czym marzyla, co sobie wymyslila:-
            )) Co uslyszalam??? Zupelnie niepotrzebnie tak sie wykosztowalas, ale dziekuje :-
            )))
            Zakonczenie jak powyzej
            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: frisky2 Re: Teściowa IP: 62.233.138.* 24.10.01, 16:54
              Jedna tesciowa jest lepsza inna gorsza. Ja mam wspaniala, moja zona chyba tez.
              W kazdym razie ja czesto czuje to tak, ze one raczej (moja matka i zona)
              trzymaja sie bardziej razem niz ja z matka. Ale to na szczescie jeszcze nie
              jest tak, ze sie wychodzi za maz za tesciowe, wiec - lepsza, gorsza - ma to
              tylko wowczas znaczenie, jak sie z nimi mieszka albo jak jedno z malzonkow jest
              od niej uzaleznione.
              • Gość: A26 Re: Teściowa IP: *.244.84.190.Dial1.Washington2.Level3.net 24.10.01, 17:29
                Ja tam lubie moja tesciowa. Czesem mnie czyms zirytuje ale najczesciej trzymam
                wtedy jezyk za zabami. Moja tesciowa to pielegnara amrykanska w dodatku
                polozna. Tak wiec bez obciachu moge z nia dyskutowac antykoncepcje, czego z
                matka sie nie da zrobic. Z drugiej strony moja tesciowa raz widzac moj wybuch
                nerwow spowodowany niedostaniem wymarzonej pracy zdiagozaowala mnie
                z 'boderline personality disorder', a gdy jem malo to martwi sie, ze
                mam 'eating sisorder'.

                Ale gdy na przyklad strasznie mnie boli glowa i wyobrazam sobie raka mozga - to
                dzwinie wtedy do niej i ona mnie uspokaja, ze to tylko migrena.

                Poza tym tesciowa jest bardzo hojna... W zeszle Boze Nardzenie tak mnie
                obdarowala, ze az mi sie glupio zrobilo, bo prezent ode mnie byl skromy. W
                dodatku do niej wtedy nie pojechalam, bo jej synek jescze mi sie wtedy nie
                oswiadczyl, a ja sobie przysieglam, ze moja noga w u jego starych nie postanie
                dopoki obecny maz sie nie zdecyduje. Tesciowa bardzo za mna teskinla (podobno)
                w to niesczesne Boze Narodzenie, a nawet zadzwonila mowiac, ze dla niej ja
                jestem czlonekiem rodziny - czy mezata czy nie.

                Od tego czasu Znowu sie z tesciowa lubimy i dziasiaj do niej jade w
                odwiedziny. Mam nadzieje, ze wszystko bedzie ok i za wykorzystam pobyt u niej
                by polepszyc nasze stosunki. Ja sie jej nadal troche krepuje, bo to inna
                narodowosc i wie o mnie wiecej niz moja matka...i nie jest we mnie zakochana
                tak bezkrytycznie jak w swoim synku. Wiec te cechy charakteru, ktore podobaja
                sie we mnie mojej matce takie jak upor, ambicja (czasem niezdrowa), sila,
                pchanie naprzrod, orientacja na cel przy uzywaniu niejprzyjemniejszych
                srodkow...przerazaja moja slodka tesciowa.

                Wiec jak czytam te wasze posty to zastanawiam sie...czym to kurka siwa
                skokietowac te tesciowa, by zapisala sie do mojego fanklubu.
              • Gość: monia Re: Teściowa IP: *.polkomtel.com.pl 24.10.01, 18:10
                dla mnie teściowa jest dobra jak mnieszka
                daleko i widzimy się tylko od swięta
                jak również moję rodzeństwo nie mówi dobrze o teściowej
                pozdrawiam
                i współczujętym którzy narzekają
              • Gość: Julka Re: Teściowa IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.10.01, 14:22
                Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                > Jedna tesciowa jest lepsza inna gorsza. Ja mam wspaniala, moja zona chyba tez.
                > W kazdym razie ja czesto czuje to tak, ze one raczej (moja matka i zona)
                > trzymaja sie bardziej razem niz ja z matka. Ale to na szczescie jeszcze nie
                > jest tak, ze sie wychodzi za maz za tesciowe, wiec - lepsza, gorsza - ma to
                > tylko wowczas znaczenie, jak sie z nimi mieszka albo jak jedno z malzonkow jest
                >
                > od niej uzaleznione.
                Popieram Cię w 100%

    • Gość: maryla Re: Teściowa IP: *.tamu.edu 24.10.01, 18:51
      Moja jest fantastyczna. Traktuje mnie jak corke. Jest kobieta na poziomie, nigdy nie mowi zle o nikim, jest uczynna
      i serdeczna. Jeszcze przed slubem robila wszystko, abym czuja sie jak w rodzinie. Moi rodzice tez mieli
      dobrych tesciow. Moja mama tez wprost przepada za moim mezem.

      Tesciowa ma 3 synow, ja bylam pierwsza synowa, ale dla drugiej jest rownie wyrozumiala i wspaniala.
      Chcialabym byc kiedys taka tesciowa,a mam dwoch synow:)

      Mysle, ze jak sie wchodzi do zgodnej i kochajacej sie rodziny to nie bedzie problemow. Jezeli rodzina ma juz
      problemy to trzeba zalozyc, ze w momencie slubu one nie ustana i nie tylko relacje z tesciowa, ale wszystkie
      pozostale beda wymagaly przemyslanej dyplomacji.
      pozdr,
      maryla
      • Gość: paul Re: Teściowa IP: *.tucson1.az.home.com 24.10.01, 20:48
        Bylabym wstretna, gdybym w tej chwili nie wspomniala slowem o mojej
        Tesciowej.Osobiscie nie znosze tej nazwy, bo ma zle konotacje, ale mnie sie
        naprawde udalo.I to na dobitke stalam sie zona jej ukochanego i wymuskanego
        jedynaka.Oddala mi go bez szemrania! Wiem, ze to kolosalne szczescie i
        rzadkosc, taka 4 -listna koniczyna!Nigdy mi nie "tlucze", ze robie cos nie tak,
        zawsze mnie wspiera w trudnych chwilach, jest moim przyjacielem.Wiec, choc to
        taki rzadki przypadek, jest jednak dowodem na to, ze DOBRA TESCIOWA MOZE SIE
        ZDARZYC!czego zycze wszystkim z glebi serca.
        • Gość: M. Re: Teściowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 24.10.01, 23:18
          Nie wniosę nic nowego moim postem,
          ale postanowiłam napisać co mi doskwiera we wzajemnych relacjach:

          moja teściowa żywi do mnie urazę, że odrzuciłam jej model życia, tj. nie stałam
          się usłużną, obsługującą dzieci i męża (jej synka) niewolnicą stawiającą swoje
          potrzeby na ostatnim miejscu i z pokorą znoszącą tę poślednią pozycję myszki.

          Stąd wypływa:

          1. Podważanie mojej wiedzy, doświadczenia,światopoglądu czyli najnormalniejszy
          brak szacunku i akceptacji dla mnie,
          2. Próby "przerobienia" mnie na jej modłę (dobre rady itp.)
          3.Rozczarowanie moją osobą, żal i złość na przemian,
          4.Współczucie pod adresem mego męża, bo dzieje mu się krzywda.
          Pozdr. i życzę wszystkim tego, czego sama nie posiadam, czyli wspaniałej t.
    • Gość: Kajtek Re: Teściowa IP: 212.134.55.* 25.10.01, 09:22
      Ja nic z tego nie rozumiem. Dla mnie nie istnieje pojecie 'dobra tesciowa'. Te
      dwa slowa w ogole razem nie pasuja. Nie wierze w cos takiego. Ja, jak slysze
      tylko o swojej od razu sie jeze. Na dodatek trafil mi sie niestety jedynak z
      samotna mamusia, ktora wykazuje sie nadopiekunczoscia w stosunku do synalka.
      Krew mnie zalewa. Na szczescie ona siedzi za granica, ale jak tylko sie zjawia
      (tak jak ostatnio na 3 m-ce) od razu sie klocimy - ja i moj maz. Zawsze
      znajdzie jakies zajecie kochanemu syneczkowi i nie rozumie tego ze on ma tez
      wlasny dom i rodzine. A poza tym, jak tylko do nas przyjdzie, na szczescie
      rzadko, czuje jak wszystko lustruje. I nie powie wprost: to mi sie nie podoba
      (przeciez kazdy ma swoj gust), tylko: 'ja bym to zrobila inaczej', w tym
      momencie ja bym ja wypieprzyla z mojego domu. Ale sie wstzrymuje tylko i
      wylacznie ze wzgledu na mojego meza.
      Wiecie co, to jest temat rzeka - wiec pozdrawiam.
    • Gość: Ola Re: Teściowa IP: 157.25.122.* 25.10.01, 09:29
      Jeśli wyjdę za mężczyznę z którym się spotykam od dwóch lat to będę miała
      prawdziwą teściową rodem z dowcipów :((( Chociaż nigdy się nie spotkałyśmy
      podczas kilkumastu rozmów telefonicznych (numer ukradła z bilingu syna) zdążyła
      odsądzić mnie od czci i wiary a nawet zwyzywać. W życiu nie przyszłoby mi na
      myśl, że jest to kobieta wykształcona, pracowała w telewizji a nawet kiedyś
      grała w jakimś filmie... Szczerze mówiąc należe do osób tzw. słodkich, jestem
      miła lubię, gdy mnie wszyscy kochają, a kursu asertywności z pewnością bym nie
      przeszła. Myślałam że wszyscy będą mnie kochać jak mój chłopak i moja mama. Po
      pierwszym telefonie od "mamy" przeżyłam taki szok jak chyba nigdy w życiu.
      Potrafiła wydzwaniać w środku nocy z pretensjami... W końcu ukochany zmienił mi
      numer telefonu. Zarzuty tej Pani były absurdalne:
      - synek jest totalnym bankrutem, żyje na kredyt a ja na nim żeruję i wyłudzam
      pieniądze (mój chłopak od czasu do czasu zaprasza mnie na ciastko i do kina -
      TO WSZYSTKO)
      - jestem młoda, za młoda by z nim być (czytaj studiuję więc nie mogę zarabiać
      KASY) czyli totalne skąpstwo
      - dlaczego nigdzie nie wyjedziemy czy mnie nie stać, on zasługuje by odpocząć a
      przez to że ja jestem żebraczką i nie mogę kupić sobie podróży do Tunezji on
      nie może nigdzie wyjechać
      - jestem egoistką - on ma 30 lat i chciałby mieć rodzinę, a ja mu to utrudniam
      bo nie chcę z nim zamieszkać (na kocią łapę), przecież ona wie co wyprawiamy a
      ja jestem dwulicowa moralnie bo zasłaniam się zasadami które wpojono mi w domu
      i nie chcę ranić mojej mamy
      - poza tym musiałam słuchać wynurzeń o jego byłych, i sugestii że mnie zdradza
      z jedną z nich bo ona ma na to dowody
      - nie karmię go bo do domu przychodzi głodny i "wyjada jej resztki z lodówki"

      Już dalej nie mogę bo jest mi niedobrze... Kompletny brak kultury i w ogóle
      dziadostwo... Pozbyłam się złudzeń o matce mojego ukochanego i na nic już nie
      liczę. Mam jeszcze trochę czasu więc chyba powinnam wyzbyć się wrażliwości i
      przygotować do walki. A tak mi żal straconych złudzeń. Dla każdej innej byłabym
      wymarzoną synową, która ma "dobrze w głowie", jest wykształcona, dobrze
      poukładana, miła, ładna, z dobrej rodziny i co najważniejsze - KOCHAJĄCA JEJ
      SYNA. A ja czuję się upokorzona, że wolałabym odwlec chwilę spotkania w
      nieskończoność. Moja mama boi się, że na naszym ślubie (jeśli dojdzie
      oczywiście do tego) urządzi scenę i dopiero będzie wstyd...

      Pozdrawiam wszystkie kochające kobiety pozbawione tego cudu jakim jest normalna
      teściowa. I te szczęściary zresztą też:)))
      Pa!
      itd, itp
      • Gość: M. Re: Teściowa IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.10.01, 09:49
        Gość portalu: Ola napisał(a):

        Dla każdej innej byłabym
        wymarzoną synową, która ma "dobrze w głowie", jest wykształcona, dobrze
        > poukładana, miła, ładna, z dobrej rodziny i co najważniejsze - KOCHAJĄCA JEJ
        > SYNA.
        >

        Olu!
        Bez fałszywej skromności mogłabym podpisać się pod tym, co napisałaś.
        I też jestem typem grzecznej, kulturalnej dziewczyny, niestety te cechy ośmielały
        moich teściów do manipulacji. Pozdrawiam Cię serdecznie M.

        • Gość: anonim Re: Teściowa IP: *.polkomtel.com.pl 25.10.01, 12:41
          a ja Wam opiszę jak moja teściowa traktuje swoje dzieci - (tj. moją żonę i
          swojego syna)

          więc jej syn (mój szwagier) jest kilka lat po ślubie ma już własną działkę
          własny dom jednorodzinny (nowy) który zbudowali mu (prawie) jego teście ma 2
          samochody (osobowy i ciężarowy), własną firmę
          a my z żoną narazie nie mamy nic (mieszkamy u teściowej :( , rodziców żony)
          Gdy moja żona miała urodziny w czerwcu zdziwiła się trochę gdy mama nie złożyła
          jej nawet życzeń, stało się to dopiero wieczorem gdy ja przywiozłem kwiaty
          (wtedy nastąpiło wielkie zdziwienie a co to za okazja) i dałem je żonie,
          natomiast gdy jej kochany synuś ma mieć teraz urodziny (jakoś w listopadzie) to
          już od sierpnia lata za prezentem dla niego i nić nie kupiła, więc doszła do
          wniosku że da mu pieniądze i niech sobie coś kupi no i dała 50pln
          no i widzicie - lepiej sponsorować synalka który jest już ustawiony i dobrze
          zarabia niż pomóc młodszej córce która dopiero jest po ślubie
          poza tym w okresie letnim przesiaduje u niego całymi dniami i pomaga mu (od
          sprzątania w domu, zamiatania podwórka, pielenia ogródka po mycie samochodu) a
          do mnie jeszcze dzwoni żeby po nią przyjechać i przywieść do domu
          co do mycia tego samochodu to jak to zobaczyłem na własne oczy to parsknąłem
          śmiechem aż się głupio zrobiło jej i synowi że matka myje mu samochód a co do
          nas to podczas sprzątania w domu to nawet nie odkurzy u nas w pokoju który ma
          2x3 m
          co do jedzenia to nie ma nic (zakupy my też robimy)
          dziś to chyba kupię sobie coś w słoiku i podgrzeję jak wrócę do domu
          co do jedzenia jeszce to jak przyjedzie synek w gości (prawie codziennie) to
          zapier.. do sklepu żeby coś dać mu zjeść
          ja wtedy leżę grzecznie na łóżku w "swoim pokoju" i oglądam telewizję i nawet
          się nie zapyta czy chcę coś zjeść lub czy może przyjdę do nich do pokoju na
          herbatę bo po co

          dobrze że teść jest OK
          • Gość: soso anonim, zamiast sie uzalac rusz glowa i zrob cos IP: 195.41.66.* 25.10.01, 13:24
            Qurza murza, anonim, co z ciebie za facet! Zamiast sie uzalac wynioslbys sie z
            zona do innej chaty i podziekowal za sasiedztwo. Chcesz tak spedzic cale zycie
            robiac w kalendarzu notatki, co tez mi dzisiaj tesciowa przydepnela?
            • Gość: anonim Re: anonim, zamiast sie uzalac rusz glowa i zrob cos IP: *.polkomtel.com.pl 25.10.01, 14:29
              Gość portalu: soso napisał(a):

              > Qurza murza, anonim, co z ciebie za facet! Zamiast sie uzalac wynioslbys sie z
              > zona do innej chaty i podziekowal za sasiedztwo. Chcesz tak spedzic cale zycie
              > robiac w kalendarzu notatki, co tez mi dzisiaj tesciowa przydepnela?

              co do innej chaty to wiesz ile kosztuje wynajęcie mieszkania w Warszawie lub
              okolicy - cała moja wypłata, wtedy za wypłatę żony bedziemy żyć i nie odłożymy
              nigdy na swoje mieszkanie
              • Gość: soso Re: anonim, zamiast sie uzalac rusz glowa i zrob cos IP: 195.41.66.* 25.10.01, 15:02
                A WYJAZD NA PROWINCJE, ZA GRANICE, JAKO OCHOTNIK CZERWONEGO KRZYZA, JAKO
                ZOLNIERZ ZAWODOWY, NO NIE WIEM ALE WIEM ZE NIGDY NIE ISTNIEJE TYLKO JEDNO
                WYJSCIE. ZYCIE MOZE BYC SZCZESLIWE TAKZE W SKROMNYCH WARUNKACH I JEST LEPSZE
                NIZ WIELU MILIONEROW - CASUS DIANY I KAROLA TEZ CHYBA O CZYMS SWIADCZY. NO
                CHYBA ZE WOLISZ JUZ TE NERWY I OBIJANIA NA KAZDYN KROKU W IMIE JAKIEGOS
                WYIMAGINOWANEGO MIESZKANIA NA KONCU TUNELU. DLA MNIE JEST TO RYZYKOWNE
                POSTAWIENIE NA JEDNA I TO ODLEGLA KARTE. MOZNA PASC PO DRODZE. NO ALE TO TWOJE
                ZYCIE, NIE MOJE, PRAWDA?
                • Gość: anonim Re: anonim, zamiast sie uzalac rusz glowa i zrob cos IP: *.polkomtel.com.pl 25.10.01, 15:42
                  wiesz co Soso chyba żartujesz
                  jestem 4 misiące po ślubie dziecko w drodze a Ty mi dajesz propozucję wyjazdu z
                  czerwonym krzyżem (pewnie teraz do Afganistanu), albo zawodowe wojsko (legia
                  cudzoziemska)
                  z całym szcunkiem pozdrawiam :)
      • Gość: Kinia Re: Teściowa IP: *.gpw.com.pl 25.10.01, 12:16
        Bardzo, bardzo ci współczuję. Gdy mój niedoszły teść powiedział mi, że jego syn
        zmarnuje sobie przeze mnie życie, to był początek końca naszego związku. Życzę
        ci dużo odwagi i powodzenia. Taki ciężar jest bardzo trudno udźwignąć. Trzeba
        ogromnego samozaparcia i wiary w siebie.
        • Gość: soso Re: Teściowa IP: 195.41.66.* 25.10.01, 12:26

          Moja mama przepada za moja zona (czemu sie nie dziwie) ale moze dlatego, ze
          musza porozumiewac sie po niemiecku a obie znaja ten jezyk nie najlepiej :-)

          Swoja droga to jest ciekawe, ze emocje zwiazane z synowymi sa tak duze i tak
          przeciwstawne. Mysle, ze trudno jest znalezc tesciowa, ktorej synowa nie
          wprowadza w stan uwielbienia lub niecheci. Zawsze cos gra na tej linii.

          ,
    • antifog Re: Teściowa 25.10.01, 22:17
      Z moim chlopakiem jestesmy juz razem od 2 lat.Od roku mieszkam razem.Wszystko
      bylo w porzadku dopuki nie zaczelismy o slubie rozmawiac,od jego ojca
      dowiedziala sie ze caly czas polowalam na jego syna i wkoncu mi sie to udalo,bo
      on taki "glupi" i dal sie omotac komus takiememu jak ja.Matka mojego chlopaka
      jest calkowicie zdominowana przez swojego meza,z poczatku stala po naszej
      stronie,ale pozniej(nie mam pojecie dla czego)stwierdzila ze po co my bedziemy
      slub brac,przeciez mozemy zyc tak ja do tej pory.Wtedy pierwszy raz w zyciu
      zostalam tak ponizona,poczulam sie jak szmata.
      Nie wiem co mam robic
      • Gość: Aga Re: Teściowa IP: 10.130.128.* / *.acn.pl 25.10.01, 23:40
        A ja mam lepsze notowania u swojej tesciowej niz jej syn, a moj maz.
        Ciekawe!
      • Gość: Kinia Re: Teściowa IP: *.gpw.com.pl 26.10.01, 09:22
        Bądź silna, twarda i bierz ślub! A przy okazji, jaki jest stosunek narzeczonego
        do postawy ojca?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka