Dodaj do ulubionych

Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało?

IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 18.01.03, 01:48
Jedna wielka bzdura! Mam zdiagnozowaną dysmorfofobię, a w
powyższym pseudo-psychoteście wyszło mi, że "ciało jest dla mnie
źródłem zadowolenia".
To nie powinno się nazywac "psychozabawa", tylko "zabawa".
Obserwuj wątek
    • Gość: kwi Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.01.03, 03:10
      a dla mnie to zacheta do optymistycznego podejscia do siebie
      samej, rzeczywiscie te "drobne niedoskonalosci" mozna jakos
      zignorowac! a o ile latwiej zyc!
    • Gość: kasiaczek16 Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.01.03, 12:15
      nie nienawidze swojego ciala mam 16 lat 167cm wzrostu waze 58 kg.Moje zycie
      polega na liczeniu kcal a i tak utylam (wazylam 53).jestem na diecie 900
      kcal.Nie moge na siebie patrzec lustro to moj wrog zawsze widze baleron.Mysle
      ze ta cala anoreksja choc czesciowo siedzi we mnie obojetnie ile zjem czuje sie
      winna gruba.Moze dlatego ze wazylam 72 kg odchudzalam sie 4 miesiace az w dzien
      matki stracilam przytomnosc wpadajac na mame.Wypadaja mi wlosy(mialam do pasa
      musialam sciac)okres po 9 miesiacach dopiero wrocil i mimo ze boje sie ze to
      wszystko(lacznie z depresja)wroci ale nie moge zniesc swojego widoku.
      • Gość: madafaka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.chello.pl 19.01.03, 01:57
        Gość portalu: kasiaczek16 napisał(a):

        > nie nienawidze swojego ciala mam 16 lat 167cm wzrostu waze 58
        kg.

        proponuje dobry sex jako antidotum. To dziala!

        mad-a-fak
        • Gość: kasiaczek_16 Re: sex antidotum IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 20:18
          Hmm jeszcze w ogóle tego nie próbowałam nie zebym nie chciala
          wlasciwie to czasem mam takie chwile ze rzucilabym sie na faceta
          nawet na srodku korytarza tyle ze mezczyzni jakos nie wysuwaja
          propozycji.a jak ja zasugeruje dziki sex bez zobowiazan to wezma
          mnie za dziwke.Tak wiec znow mam problem
          ps a moze faceci mnie nie chca bo jestem za gruba?Wiesz od
          tygodnia jem 900kcal dziennie a dzis chjolera stje na wage i co?
          kilogram w gore !blagam niech mnie ktos nastroi optymistycznie !
          a moze zna ktos faceta bez rzerzaczki ktory lubi desperatki?
          • Gość: gosiaczek23 Re: sex antidotum IP: hades:* / 10.10.11.* 21.01.03, 15:34
            To wszystko nie jest takie proste. Myślę, że wcale nie jesteś
            gruba ale doskonale rozumiem Twoją obsesję. Ja mam ponad 35 lat
            i całe życie walczę ze sobą. Teraz ważę 54 kg. (165 cm) lecz
            bywa różnie. Generalnie cały czas chodzę głodna, biegam, chodzę
            na basen i inne zająci, a waga płata mi figle. Jest to problem
            niskiej samooceny. Zazdroszczę ludziom, którzy lubią siebie.
            Przecież nie wygląd stanowi o wartości człowieka. Ostatnio
            rozmawiałam z kimś mi blskim i ten ktoś powiedział, że w
            kobiecie ceni nie idealne ciało lecz to coś, co sprawia, iż lubi
            z nią być, rozmawiać. Jak byłam dzieckiem (przy kości) moi
            rodzice nie akceptowali mojego wyglądu i pewnie podświadomie
            wydaje mi się do dzisiaj, że aby zasłużyć na miłość i akceptację
            muszę być szczupła. Najgorsze jest to, że sprzedaję taką postawę
            swoim dzieciom. Przez te ciągłe walki z wagą rujnuję swoje
            zdrowie ale nie potrafię tego przerwać. Kasiaczku nie daj się
            wpędzić w błędne koło i nie stosuj seksu jako antidotum.
            Przeczytaj książkę Anthony de Mello "Przebudzenie" i jeżeli
            złapiesz dystans wygrałaś. Pozdrawiam:))
          • katarek1 Re: sex antidotum 02.02.03, 13:39
            Kurcze, dziewczyno. Masz chyba powazny problem. Radzilabym
            konsultację u psychologa, a nie sex jako antidotum.
            Wyluzuj trochę - przy takim wzroście jak Ty ważę jakieś 2 kilo
            mniej (choc nie wiem ile dokladnie, bo nawet nie mam wagi, mam
            10 lat więcej i nie mam kompleksów - uważam, ze jestem szczupła.
            Po co liczyc kalorie? Daj spokój, chyba, ze nie masz
            poważniejszych problemów w życiu (czego Ci zresztą życzę)
      • Gość: zadowolona Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje cia?o? IP: *.chello.pl 19.01.03, 10:49
        Gos´c´ portalu: kasiaczek16 napisa?(a):

        > nie nienawidze swojego ciala mam 16 lat 167cm wzrostu waze 58
        kg.Moje zycie polega na liczeniu kcal a i tak utylam (wazylam
        53).jestem na diecie 900 kcal.

        JAK BYLAM W TWOIM WIEKU TO TEZ BYLAM TAKA GLUPIA. PRZEZ 4 LATA
        MOJE ZYCIE KRECILO SIE WOKOL JEDZENIA. DOPROWADZILAM SIE DO WAGI
        63 KG (PRZY WZROSCIE 163. JAK PRZESTALAM SIE ODCHUDZAC I MYSLEC
        O TYM, TO SCHUDLAM DO 47 KG. MAM 35 LAT I NIE ODCHUDZAJAC SIE
        CIAGLE WAZE OD 47-51KG -JEM WSZYSTKO NA CO MAM OCHOTE I MAM
        OPINIE LAKOMCZUCHA I ZARLOKA.


        Nie moge na siebie patrzec lustro to moj wrog zawsze widze
        baleron.Mysle ze ta cala anoreksja choc czesciowo siedzi we mnie
        obojetnie ile zjem czuje sie winna gruba.Moze dlatego ze wazylam
        72 kg odchudzalam sie 4 miesiace az w dzien matki stracilam
        przytomnosc wpadajac na mame.Wypadaja mi wlosy(mialam do pasa
        musialam sciac)okres po 9 miesiacach dopiero wrocil i mimo ze
        boje sie ze to wszystko(lacznie z depresja)wroci ale nie moge
        zniesc swojego widoku.

        A JAK SIE POLUBISZ, TO WSZYSTKO WOKOL CIEBIE SIE ZMIENI NA
        LEPSZE I TY TEZ BEDZIESZ LADNA. TROCHE DYSTANSU DO SIEBIE,
        WIECEJ POCZUCIA HUMORU I AKCEPTACJI
        • Gość: KASIACZEK_166 Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje cia?o? IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 20:39
          TROCHE DYSTANSU DO SIEBIE,
          > WIECEJ POCZUCIA HUMORU I AKCEPTACJI
          wiesz ja sie tak akceptowalam przez cale moje zycie i mialam po
          prostu dosc czulam sie gruba ale jak jakis cham kolezanka albo
          ktos z rodziny wyzywal mnie od krow swin tego nie moge
          zapomniec.Poza tym to chyba nie tylko ze jestem uparta wazac 52
          kg przestalam sie odchudzac nie fdlatego ze bylam zadowolona ale
          dlatego ze zemdlalam.
          Jestem okropnie niesmiala i swiadomosc mojego wygladu sprawia ze
          bym sie ubrala w kokon.Ale nie mam
      • Gość: agucha Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.in-addr.btopenworld.com 20.01.03, 11:32
        Gość portalu: kasiaczek16 napisał(a):

        > nie nienawidze swojego ciala mam 16 lat 167cm wzrostu waze 58 kg.Moje zycie
        > polega na liczeniu kcal a i tak utylam (wazylam 53).jestem na diecie 900
        > kcal.Nie moge na siebie patrzec lustro to moj wrog zawsze widze baleron.Mysle
        > ze ta cala anoreksja choc czesciowo siedzi we mnie obojetnie ile zjem czuje
        sie
        >
        > winna gruba.Moze dlatego ze wazylam 72 kg odchudzalam sie 4 miesiace az w
        dzien
        >
        > matki stracilam przytomnosc wpadajac na mame.Wypadaja mi wlosy(mialam do pasa
        > musialam sciac)okres po 9 miesiacach dopiero wrocil i mimo ze boje sie ze to
        > wszystko(lacznie z depresja)wroci ale nie moge zniesc swojego widoku.

        a ja mam prawie 30 lat prawie 170cm wzrostu i waze 65kg... to juz powinnam
        calkiem sie zalamac, co? a tymczasem taka radocha - bo przez ostatnie 2
        miesiace schudlam 5kg! i te 65 tak cieszy! co prawda jest to ciagle rozmiar 40
        a nie 38, ale za to co za ksztalty!!! i moge pokazac nogi... i nie mam juz
        waleczkow - i czuje zebra a nie tluszczyk! a w ogole to w przeciagu ostnich 2
        lat schudlam z 75 do 70kg i to tak bez zadnych wyrzeczen. moze wazne jest by
        miec zajecie i nie myslec caly czas o jedzeniu, a jak jest kilka problemow, i
        trzeba myslec o innych a nie o sobie - to najlesza dieta!
        pozdrawiam wszystkie, ktorym sie udalo, cieszcie sie ze swoich ksztaltow!!!!
        A
      • Gość: anka kasia!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 20:37
        prosze Cie, lecz sie. nie mysl ze mowie to zlosliwie, tylko z troski. sama
        mialam anoreksje, prosze lecz sie zanim bedzie za pozno.
        • Gość: kasiaczek_16 Re: kasia!!!!!!!!!! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 21:21
          nie to ze nie chce ale nie mam jak .czuje ze cos jest nie tak
          dzis rano mimo diety utylam 1 kg i w szkole prawie mdlalam.A
          teraz mam wyrzuty ze za duzo zjadlam(900lcal glownie jablka) i
          boje sie ze rano wstane zwaze sie zi znowu utyje.
          problem tkwi w rodzinie min matce przestalam sie odchudzac bo
          stracilam przytomnosc .nie bylam zadowolona z mjego wygladu 53
          kg.ale matka nie widziala choroby ale glupote i upor.Kiedys
          okropnie na mnie krzyczala bo nie chcialam przyjsc(mylam wlosy)
          zmusila mnie do ogladania filmu dok o anorektyczce ale sama
          powtarzala jaka ona glupia.Wtedy prawie ryczalam bo ile zachowan
          mialam identycznych udawanie ze jem wyrzucanie jedzenia.Maatka w
          ogole nie widziala celu w tym co robie uwazala ze schudne jedzac
          normalnie jednoczesnie wciskajac we mnie slodycze i zmuszajac
          di=o jedzenia.
          Dzis przypomnialy mi sie stare objawy okropny ucisk w klatce
          piersiowej staly bol glowy brak koncentracji, na schodach musz
          sie zatrzymywac i koncentrowac na kroku zeby go zrobic.Ale na
          moje cialo noic noe dziala.Po paru godzinach przestaje sie czuc
          glod.
          ps odchudzanie moze byc tez sposobem dokuczenia matce
          • Gość: anka Re: kasia!!!!!!!!!! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 22:41
            jejku, Kasia, ja tez tak myslalam, jak Cie matka nie rozumie, to po prostu
            pojdz do psychologa i naucz sie sama siebie rozumiec, mysle ze przyjeliby Cie
            tez na oddzial psychiatrii dzieci i mlodziezy (ja sie tak leczylam), prosze,
            lecz sie! ja tez myslalam ze tylko odchudzanie da mi szczescie i bylam
            strasznie dumna z mojej chudosci i konsekwencji, wazylam 43 kg przy 167 cm,
            Kasia, naprawde czuje sie lepiej jak waze 54, wpieprzam ile chce i nie tyje, bo
            jak sie wychodzi z anoreksji to przez pierwsze miesiace sie tyje bo organizm
            nie jest przyzwyczajony do takiej ilosci kalorii, a potem wraca mu normalny
            rytm i jest ok. Kasia, NAPRAWDE POCZUJESZ SIE LEPIEJ JAK TO CHOLERNE JEDZENIE
            NIE BEDZIE CI ZAJMOWALO 95% MYSLI! moja kolezanka, tez chora, wazy 42 kg,
            ciagle wymiotuje bo organizm nie chce przyjmowac jedzenia, nie doprowadz sie do
            takiego stanu na zlosc mamie! bo to Ty sie meczysz najbardziej. Prosze, napisz
            jeszcze jakbys chciala jakies informacje.
            • Gość: Bożena Re:anka. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.01.03, 12:18
              Aniu, bardzo Cię proszę o więcej wiadomości na temat leczenia
              anoreksji w szpitalu we Wrocławiu. Jak długo trwa leczenie i w
              czym najbardziej pomógł Ci pobyt na tym oddziale?(Chodzi o
              zdrowie mojego Kochanego Dziecka)
              Będę bardzo wdzięczna za informacje. Pozdrawiam i życzę
              zdrowia.
              • Gość: anka Re:anka. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.01.03, 19:08
                wiesz co, leczylam sie na Kasprowicza, w Dolnoslaskim Centrum Zdrowia Dziecka,
                ale pani ordynator sie teraz zmienila na dosc okropna. polecam Ci tak:
                psychologa Andrzeja Trzesickiego, psychiatrow Jacka Borysa i Magde
                Andrzejewska. Bardzo mi pomogli - w depresji, w anoreksji. moge dac namiary.
                • Gość: Bożena Re:anka. IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 23.01.03, 09:06
                  Bardzo dziękuję Ci za odpowiedź. Mamy kontak z Panią Andrzejewską.
                  Mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodzę. Życzę Ci wytrwałości i wszystkiego
                  najlepszego.
      • Gość: Monika Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: 150.254.97.* 07.04.03, 15:15
        Kasiu ! Mam tyle wzrostu co Ty i waże też mniej więcej tyle samo. Nie mam nadwagi, więc dlaczego Ty tak uważasz ? Jesteś
        napewno bardzo wysoka jak na swój wiek, ale nie martw się. Więcej ludzi zazdrości wzostu niż czego innego. Zyczę Ci przetwać
        ten trudny okres dorastania i samoakceptacji.
        • Gość: gochna-szczęśliwa Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 08:41
          To straszne,jaką krzywdę robią tym młodym, pięknym dziewczynom
          ludzie kreujący modę.Zamiast ubierać kobiety swoje ciuchy
          wieszają na chudzielcach, chyba po to, by nie zachwycano sie
          urodą kobiet, a uwagę skupiano na tych ciuchach. "Obcasy" nie są
          bez winy, proszę popatrzeć na modelki- chude, zabiedzone-ani
          biustu, ani... Dla kogo ta "moda"?
          Ja 36 lat swojego życia byłam raczej zbyt szczupła(49-51 kg przy
          165 cm), a dziś jestem ,mając 39 lat, piękniejsza niż
          kiedykolwiek. Ważę 60 kg. Utyłam, ale cóż kobietą poczułam sie
          dopiero wtedy, kiedy odnalazłam swoją "połówkę". Mam wspaniałego
          mężą, który uwieln\bia całe moje 60 kg, nie jest bezkrytyczny(
          pilnuje mojej "diety", przestrzega przed utyciem), a moją urodą
          zachwyca sie cała rzesza panów-mam większe powodzenie niż
          kiedykolwiek w życiu, oglądają się za mną i 20- i 60-latkowie.
          Tak więc niech i GW zastanowi się nad lansowaniem innej mody
          niż "wieszaki". Dziewczyny-tyjcie(w miarę) i piękniejcie! Niech
          miarą słusznej wagi będzie brak wałków tłuszczu, a nie
          zapadnięta klatka piersiowa!!!
      • Gość: lula Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.ikp.pl 15.04.03, 12:52
        dziewczyno, popieprzylo cie ? jestem tego samego wzrostu co ty i
        tez kiedys wazylam 74 kilo. teraz waze 65 i czuje sie
        szczesliwa. moglabym warzyc 58. nawet z checia, ale to zadna
        tragedia. przestan myslec o swoim wygladzie. zacznij jezdzic na
        rowerze, cieszyc sie zloncem, znadz sobie jakies hobby.
        najlepiej zwiazane ze sztuka, bo to niezle wciaga i powodzenia.
        moze roznica jest taka , ze ty masz 16, a ja 24 lata, ale tego
        wlasnie moge ci pozazdroscia. powodzenia.
      • Gość: Michal Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.sa.bigpond.net.au 27.04.03, 12:33
        Drogi Kasiaczku,

        Zaczlem pisac o tym w jaki sposob sie odchudzic, z jakich diet
        mozna skorzystac ale wymazalem te banaly bo to nie o to
        naprawde nie o to chodzi.
        Szybko tylko napisze, ze jezeli chcesz sie naprawde odchudzic,
        to ograniczanie kalorii do niczego nie prowadzi, bo organizm
        przyzwyczaja sie do tego i spowalnia metabolizm. Aby sie
        odchudzic nalezy jesc i to duzo, uwazajac tylko co sie je.
        Moim skromnym zdaniem bardzo dobra jest dieta "high carbo" ale
        to jest tylko jedna z wielu - wybor powinien byc Twoj, skoncz
        tylko prosze z zagladzaniem sie.

        Sam wiem z doswiadczenia, ze odchudzic sie nie jest latwo. W
        pewnym momencie wazylem prawie 120kg (przy wzroscie 182cm), a
        to jest jakby tycko za duzo... Na szczescie, w tym wlasnie
        okresie ozenilem sie (a mojej zonie na szczescie nie
        przeszkadzaly te ekstra kilogramy), a ze moja urocza polowica
        jest osoba raczej szczupla znalazlem swoj impuls aby kilka
        kilogramow zgubic. W niecaly rok pozniej wazylem (i nadal
        waze) juz okolo 83kg. Nie jest to zaden rekord ale widze i
        czuje, ze cos ze soba zrobilem. Nie bylo latwo, do tego
        potrzeba troche silnej woli, nie raz chodzilem glodny, nie raz
        chcialem juz to sobie darowac. Udalo mi sie jednak i wierze,
        ze i Tobie sie to uda jezeli tego naprawde chcesz.
        Zastanow sie prosze tylko, czy jest to cos czego Ty naprawde
        chcesz, czy nie jest to cos co Ci sie wydaje, ze jest od
        Ciebie "wymagane". Wiekszosc kobiet jest pieknych bez wzgledu
        na to ile waza, jezeli tylko potrafia siebie zaakceptowac i z
        duma ida przez zycie.

        Zycze Ci wiele powodzenia w Twoich zamiarach, rozchmurz sie
        tylko prosze i z wiekszym optymizmen spogladaj w przszlosc!

        Powodzenia,
        Michal
      • Gość: aramis Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.ex.ac.uk 29.05.03, 16:00
        I ciagle nie widzisz co sie dzieje?Desperackie wolanie o pomoc...
      • Gość: aramis Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.ex.ac.uk 29.05.03, 16:00
        I ciagle nie widzisz co sie dzieje?Despercakie wolanie o pomoc...
      • Gość: Ola Q Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.torun.mm.pl 27.06.03, 13:02
        Gość portalu: kasiaczek16 napisał(a):

        nie nienawidze swojego ciala mam 16 lat 167cm wzrostu waze 58 kg.Moje zycie
        polega na liczeniu kcal a i tak utylam (wazylam 53).jestem na diecie 900
        kcal.Nie moge na siebie patrzec lustro to moj wrog zawsze widze baleron.

        Wiesz a może spróbuj się zaakceptować i po prostu cieszyć się życiem. Wiem, że
        to niełatwe. Dla mnie lustro też jest wrogiem chociaż wcale nie mam kłopotów z
        wagą (180cm i 60kg), ale po prostu to co mnie się we mnie nie podobauznałam za
        fakt i nie zawracam sobie tym głowy. Szkoda życia!!!!
    • Gość: melmire Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.abo.wanadoo.fr 18.01.03, 12:16
      Ja bardzo lubie takie "psychozabawy"!
      Tytul - czy lubisz swoje cialo?
      PYT 1 "Lubisz swoje cialo"?
      Jezeli znasz odpowiedz na pierwsze pytanie, to chyba nie ma po
      co kontynuoawac ?
      I bardzo podoba mi si moj wynik, na wiekszosc pytan
      odpowiedzialam "zdecydowanie nie", i dowiedzialam sie ze moje
      cialo jest dla mnie zrodlem radosci o-O !Hihihii
    • Gość: monika Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.umcs.lublin.pl 18.01.03, 12:56
      Co za bzdury! Inteligentna osoba nie musi robic żadnego testu by odpowiedzieć
      sobie na to pytanie. Chwila szczerości dla samej siebie... i już mamy
      odpowiedz. Coś się lubi a coś innego nie i nad czym tu robić test. Ja bardzo
      lubie swoje ciało zwłaszcza tam gdzie mam za dużo tłuszczu!!!!
      Testy psychologiczne, co za bzdura!!
      • Gość: dido Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.iweb.pl 18.01.03, 15:51
        Gość portalu: monika napisał(a):

        > Co za bzdury! Inteligentna osoba nie musi robic żadnego testu
        by odpowiedzieć
        > sobie na to pytanie. Chwila szczerości dla samej siebie... i
        już mamy
        > odpowiedz. Coś się lubi a coś innego nie i nad czym tu robić
        test. Ja bardzo
        > lubie swoje ciało zwłaszcza tam gdzie mam za dużo tłuszczu!!!!
        > Testy psychologiczne, co za bzdura!!
        To moze inteligentna osoba wskoczyła by do najbliższej Poradni
        Psychologicznej i sobie pozwoliła IQ ocenić na podstawie testów
        właśnie psychologicznych. Patrząc na społeczeństwo przyszość
        tkwi w psychiatrii i psychologii!!!
        • Gość: monika Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.umcs.lublin.pl 21.01.03, 15:31
          Mam pokladać nadzieję w psychiatrii?? a kim ze jest wiekszość (nie twierdzę ze
          wszyscy) psychiatrów i psychologów, to ludzie ktorzy pomagaja samym sobie, a
          często motywacją studiów psychologii jest niemoznośc poradzenia sobie z samym
          sobą. Co ma wspólnego inteligencja z poradniami psychololgicznymi??????? a IQ
          to juz odrębna sprawa.
      • Gość: megan Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.biol.uni.lodz.pl 12.02.03, 16:23
        Przede wszystkim nie przesadzajmy z wrzucaniem do jednego wora
        wszystkiego. Nie wiem czy krytykanci testow psychologicznych
        zauwazyli, ze jest to psychoZABAWA !!! Czyli cos, co tylko test
        udaje. PROFESJONALNE testy bzdura nie sa w zadnym stopniu,a w
        wielu przypadkach ratuja ludzi w klopotach i pomagaja w zyciu.
        Poza tym na psychologie nie ida tylko czubki z problemami, to
        akurat jest niezla bzdura ! Znam wiele kierunkow studiow, na
        ktorych jest "specyficzny" dobor, ale nie znaczy, ze wiekszosc
        to "ciezkie przypadki", choc owszem, zdarzaja sie i tacy. C'est
        la vie! Ale to tak na marginesie, bo przede wszystkim chcialam
        podziekowac za bardzo madra odpowiedz "onej". Facet od "ironii
        losu" ma problem, ale moze zastanowilby sie, co w takim razie
        kocha w swojej zonie, bo moze zbyt duzy udzial miala tu jej
        cielesnosc, a wtedy przyszlosc i tak nie wyglada rozowo. A
        obarczanie zony odpowiedzialnoscia za schudniecie, bez zadnego
        wlasnego udzialu nie swiadczy dobrze o jego zaangazowaniu: "Ty
        musisz schudnac, a mnie interesuje tylko gotowy juz szczuply
        produkt" To nie tak, kochany - przeciez przyrzekaliscie sobie
        na dobre i na ZLE. Badz z nia w tym co sie dzieje, problem
        rzadko kiedy powstaje tylko z winy jednej strony. Z
        pozdrowieniami !
    • Gość: majeczka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.zkl.pl 18.01.03, 14:43
      Jestem pod wrazeniem. Odpowiedzialam na pytania szczerze i wynik
      mnie zaskoczyl. 41 punktow. Okazalo sie ze nie jest ze mna az
      tak zle, a myslalam,ze totalnie nie akceptuje mego ciala ( mam
      po ciazy koszmarne rozstepy na brzuchu ktorych sie wstydze, ale
      nie poddalam sie cwicze zawziecie , plywam:))))))Naprawde po
      zrobieniu tego testu poprawil mi sie nastroj.:)))
      • Gość: Bebiak Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.03, 16:17
        Nie czytałam artykułu, testu nie robiłam, ale postanowiłam napisać, że lubię
        siebie i wszystko co moje jest (w tym ciało). Nie wynika to z jakiegoś
        zarozumialstwa, ale wyłącznie z mojej filozofii życiowej: żeby lubić ludzi (a
        ja generalnie lubię), żeby lubić świat (a ja generalnie lubię) to trzeba lubić
        siebie i akceptować siebie w każdym calu. Tak to wymyśliłam wiele lat temu i
        tak trwam: lubię siebie oraz wszystko i wszystkich (prawie!) dokoła.
        • Gość: Szkielet Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.acn.pl 19.01.03, 00:06
          Ludzie
          To test dla kretynow. Ja lubie swoje cialo, chociaz chudy jestem jak Szkielet.
          Ale po pierwsze - jak juz ktos wyzej zauwazyl - jaki sens ma test "czy lubisz
          swoje cialo", w ktorym w pierwszym pytaniu trzeba odpowiedziec "czy lubisz
          swoje cialo". Po drugie ta diagnoza: dowiedzialem sie z tego, ze lubie swoje
          cialo.
          Proponuje podobny test: "Czy boisz sie ciemnosci"
          1. Czy obawiasz sie ciemnych wnetrz?
          2. Czy nie przeszkadza ci, kiedy masz wejsc do ciemnego pokoju?
          3. Czy czujesz sie bezpiecznie na ciemnej ulicy po zmroku?
          4. Czy zapalasz nocna lampke, kiedy musisz wieczorem wstac z lozka?
          Itd., itd. Slowem taki sam test dla kretynow. Pytanie tylko: dlaczego zesmy
          wszyscy go rozwiazywali?
          • Gość: Athom Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 21:10
            > To test dla kretynow. Ja lubie swoje cialo, chociaz chudy jestem jak
            Szkielet.
            > Ale po pierwsze - jak juz ktos wyzej zauwazyl - jaki sens ma test "czy lubisz
            > swoje cialo", w ktorym w pierwszym pytaniu trzeba odpowiedziec "czy lubisz
            > swoje cialo". Po drugie ta diagnoza: dowiedzialem sie z tego, ze lubie swoje
            > cialo.

            To po co robiles test?

            t.
    • Gość: 50-latka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.telia.com 20.01.03, 14:17
      OK, zgadzam sie z tym co przeczytalam bo tak bardzo chce.
      Rzeczywistosc jest inna, niestety.
    • anilana Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? 20.01.03, 15:29
      zdecydowanie zabawa ta zawyzyła moją opinię io własnym wyglądzie
      i może oto chodzi byśmy jednak nie skupiały się aż tak na sobie
      i poszukały w sobie tych "ładnych" stron swojego wyglądu?
      A może jestem poprostu optymistką
    • Gość: Ironia_losu Psychodrama... Ona nie lubi swojego ciala... a ja? IP: *.adsl.snet.net 20.01.03, 22:50
      Kobitki podpowiedzcie co ma robic facet, ktoremu przez dwa lata
      malzenstwa "szczescia" przybylo nieomalze w dwojnasob... zona utyla okrutnie...
      Na pewno nie cierpi swojego ciala... Ja nauczylem sie nie poruszac tematu bo
      prz kazdej probie leje sie potok lez... tzw. delikatne proby zmuszenia do
      aktywnwego trybu odpoczynku spelzaja na niczym bo wytworzylo sie bledne kolo -
      jestem taka gruba ze sie nie pokaze publicznie i dlatego nie ma mowy o basenie
      czy silowni... poczatkowo w sypialni odbywalo sie gaszenie swiatla... teraz
      mam "szlaban" nawet na dotykanie... pol roku bez seksu - wytrzymalem, bo zona
      jest swietnym partnerem pod innymi wzgledami... Ironia losu polega na tym, ze
      ja zawsze lubilem szczuple dziewczyny... tydzien temu w tzw. wakacyjno-
      romantycznych okolicznosciach jedna tak "wslizgnela" mi sie do lozka... i na
      nowo odkrylem, ze przeciwnie do popularnego stwierdzenia "kochanego ciala moze
      byc za duzo".. Teraz jestem znow w domu... z kacem moralnym i z moim
      kochanym "wielorybkiem"... Dusza i rozum bardzo chce odnowic "przysiegi slubne"
      ale cialo nie umie... Czy mam zaczac wojne domowa ? Powiedziec : tluszcz albo
      ja? chyba nie... cala moja lagodna perswazja i delikatne formy nie przyniosly
      rezultatow... Czy moze zostawic jak jest... i tylko szukac sobie szczuplych
      kochanek na co mam tzw. zgode zony, ktora stracila (?) zainteresowanie
      seksem...

      Ech! Podzielilbym sie rozterkami... To czy ktos lubi swoje cialo to nie tylko
      jego problem... Tylko prosze nie piszcie, ze jestem meska szowinistyczna
      swinia - i wymagam od niej niemozliwego... chcialbym tylko by byla taka w
      jakiej sie zakochalem... Wtedy lubila swoje cialo i swiatla nie musielismy
      gasic...

      • Gość: anka Re: Psychodrama... Ona nie lubi swojego ciala... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 23:03
        nie sadze zebys byl meska szowinistyczna swinia

        sytuacja jest dramatyczna i dla niej i dla Ciebie, zwlaszcza jesli ja kochasz i
        ona Ciebie... idzcie do psychologa jakiegos albo co.
      • malgocha33 Re: Psychodrama... Ona nie lubi swojego ciala... 21.01.03, 10:15
        Macie OBOJE trudną sprawę.Oboje nie lubicie tego ciała, którego
        jest za dużo. Zrozum, że Twoja żona wstydzi się tak bardzo, że
        nie pójdzie ani na basen, ani do siłowni. Możesz jednak
        spróbować ćwiczeń we dwoje. Albo znależć adres najbliższego
        klubu strażników wagi czy jakiegoś innego klubu grubasów. Są
        takie wszędzie! Proponuję przeczytać miesięcznik „Super Linia”.
        Dobrze psychicznie Jej zrobi, jak zobaczy, że to nie tylko jej
        problem. Chudnąć razem jest dużo łatwiej!!!!!!!
        Życzę powodzenia, Małgocha
      • Gość: kwi Re: Psychodrama... Ona nie lubi swojego ciala... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 22.01.03, 19:40
        ironia
        czy zona nie zdaje sobie sprawy z twoich odczuc, tak bardzo
        skupiona na swoim ciele? szkoda.... jak wy rozmawiacie ze soba
        w takim razie? zycze nietoksycznych rozwiazan problemu :)
      • Gość: ona Re: Psychodrama... Ona nie lubi ....Ciebie? IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 02.02.03, 05:19
        Nie tyje się bez powodu. A zwłaszcza nie tyje się "okrutnie".
        Niektórzy psychoanalitycy widzą w warstwie tłuszczu zbroję albo
        symbol zapasów siły. Ja im wierzę, bo przećwiczyłam sama. Przez
        pierwsze 4 lata pod wspólnym dachem z moim ex ślubnym przytyłam
        30 kilo. (Bezstronnie trzeba człowiekowi przyznać, że przez cały
        czas utrzymywał, że jestem obiektywnie piekna, sexy i co tam
        jeszcze, a proby odchudzania kwitowal stwierdzeniem -
        "absolutnie nie musisz, ale jesli masz sie od tego lepiej
        czuc..." - i za to mu jestem szczerze wdzieczna) Kolejne trzy
        lata to krwawa walka, by wrocic do normalnego rozmiaru.
        Straznicy Wagi,aerobik (coz za obrzydliwosc!!!), rower,
        wielokilometrowe marsze, sny o ociekajacych tluszczem
        napoleonkach i schabowych. Jedyny efekt tego trudu to wzgledna
        stabilizacja wagi.
        A pozniej sobie odpuscilam. Podziekowalam slubnemu za
        wspolprace, jednoczesnie przestalam sie odchudzac. I... stalo
        sie cos dziwnego. Minelo 9 miesiecy z torteliini w sosie
        smietanowym na obiad,kiedy mam na to ochote, ciastkiem na drugie
        sniadanie (kiedy chce mi sie ciastka), bez znienawidzonego
        szczerze aerobiku, ze spacerami wedlug potrzeb psa i waze 15
        kilogramow mniej. Dziwnie jestem spokojna, ze kiedy za 2
        tygodnie wejde na wage okaze sie, ze znow mnie troche ubylo. Jem
        co chce, zyje jak chce i nie musze byc gruba.
        Na miejscu Twojej zony zadawalabym sobie pytania o to co ja tak
        dotyka i boli, ze musi przez caly czas nosic zbroje, albo o to
        co ja tyle kosztuje, ze potrzebuje az takich zapasow energii, a
        moze o to czego jest tak bardzo glodna (bo prawie na pewno nie
        czekolady ani wafelkow). Poszukalabym psychologa, ktory zajmuje
        sie pomoca w problemach z jedzeniem.
        Co Ty masz zrobic? Nie mam pojecia. Moze rzeczywiscie odejsc.
        Zanim jeszcze postawisz ultimatum. Czy Twoja zona schudnie, czy
        nie i tak nie bedzie taka jak wtedy, kiedy sie w niej
        zakochales. Z czasem bedzie miala zmarszczki, mniej jedrne cialo
        i siwe wlosy. Moze rozstepy, moze blizny...Bedziesz wtedy w
        stanie to zaakceptowac? Czy bedziesz przezywal kolejne, podobne
        do aktualnych rozterki?
        A tak w ogole zastanawiam sie, gdzie tkwi istota problemu.
        Zakladasz, ze jesli zona schudnie Wasze zycie seksualne odzyje.
        Mozliwe. Ale...Gdyby nie? Gdybys wtedy uslyszal, "wiesz Stary,
        ta waga to byla zaslona dymna. Tak naprawde nie lubie seksu z
        Toba, nie lubie jak mnie dotykasz, bedziemy spac osobno "...
        Albo druga opcja - Twoja gruba zona odkrywa w sobie nowe poklady
        czulosci, pozadania i czego tam - i chce seksu. Pod kazda
        postacia i przy swietle. Ale nie jest jej ani o pol kilo mniej...
        Wyobraz sobie, ze nie ma mozliwosci posrednich. I musisz wybrac.
        Ktora opcje wolisz? Pomysl...
        Pozdrawiam

    • koaa Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? 21.01.03, 00:33
      Jestem facetem - wynik 52 (pielęgnowanie ciała raczej nie - jakbym i tu kliknął
      wielką dbałość to wyszło by chyba 60)
      Która pani może sie ze mną równać.
      zdrowe ciało - zdrowy duch.
      Smocze tchnienie dla wszystkich niezadowolonych
      • milupa6 Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? 21.01.03, 09:20
        a ja lubie swoje cialo i inni tez je lubia :P
    • Gość: Rozsądna Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.radiozet.com.pl 22.01.03, 12:08
      Wiecej dystansu do siebie, świata i życia! Mniej zainteresowania i skupienia na sobie! Może to nie zabawa jest źle skonstruowana tylko Twoje rozpoznanie źle postawione? Współczuję. Baardzo trudno pewnie żyje się komuś kto może, a nawet, jak z Twojej wypowiedzi wynika - MUSI myśleć o sobie, używając fachowych terminów z zakresu psychopatologii...
    • Gość: karola Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: proxy / *.icpnet.pl 02.02.03, 13:58
      akceptacja mojego wyglądu zalezy przede wszystkim od nastroju w
      jaiim jestem w danym dniu...
      • Gość: Fionka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.polsl.gliwice.pl / *.padernet.silesianet.pl 02.02.03, 16:35
        jasne ze chodzi o akceptacje siebie,nie zaden narcyzm ale dostrzezenie
        pozytywow i podkreslanie ich,ewentualne tuszowanie wad, kazda kobieta jest
        piekna jezeli potrafi sama to w sobie dotrzec!!tez kiedys chodzilam ze
        spuszczona glowa ale odkad staralam sie polubic siebie taka jaka jestem i
        pracowac nad soba tak tez zmienilo sie nastawienie otoczenia do mnie!! Wszystko
        mamy wypisane na twarzy,to jak traktujemy siebie, bardzo latwo to ocenic:)
        mezczyzni w duzym stopniu wlasnie na to zwracaja uwage, bo byc atrakcyjna dla
        siebie to byc atrakcyjna dla innych:) to taka prosta ale sprawdzajaca sie
        zaleznosc:)
        a z tym dobrym seksem to nie zaden zart:) dowiedziono ze zaspakajane
        seksualnie cialo wytwarza jeszcze wiecej feromonow, a co za tym idzie podnieca
        i zacheca :) takie cialo jest jak swiezo rozkwitly,pachnacy i wabiacy kwiat:)
        pozdrawiam i zycze wiecej dystansu,akceptacji a na deser seksu:)
    • Gość: xxxyyy Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.srkch.pik-net.pl 06.02.03, 09:04
      ciekawa psyco(zabawa)
      • Gość: monika Glupi leb to cale cialo umeczy... IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.03, 12:32
        ... mowila moja babcia. Dziewczyny sa naprawde sklonne z powodu zmarszczki na
        dupie do najdziwniejszych poswiecen.
        • Gość: ja Re: Glupi leb to cale cialo umeczy... IP: *.elsat.net.pl / 10.4.0.* 09.04.03, 19:59
          no to miałas zajebistą babcię ;) gratuluje.....podrowionka
    • sulamitka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? 26.04.03, 14:39
      Zgadzam się z wynikiem testu. W zasadzie lubiłabym swoje ciało,
      gdyby wiek i różnego rodzaju przejścia nie zniszczyły go w
      pewnym stopniu. Nie mam też środków do odpowiedniej
      pielęgnacji. Ale robię co mogę i nie mam kompleksów.
    • Gość: MlodaMatka Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.cofund.org.pl 26.05.03, 10:26
      Hmm, zrobilam ten test. Wyniki mowia,ze lubie swoje
      cialo, pomimo niedoskonalosci. I to jest prawda! Jak juz
      ktos tu napisal: JEST TO KWESTIA WIARY W SIEBIE, ale i
      AKCEPTACJI OTOCZENIA. Mam 170 zm wzrostu, 64 kilo wagi po
      ciazy (wczesniej 58 kg), rozstepy na brzuchu + blizna po
      cesarskim cieciu, jeden zylak na lydce, na drugiej lydce
      pod kolanem znamie ciemniejsze od skory dookola nogi i na
      ok. 4 cm i blizny po strupach z dziecinstwa.

      Ale w sumie, jakos sobie rade daje: ukrywam
      niedociagniecia, moj maz uwielbia mnie i to jak wygladam,
      czemu daje zawsze wyraz. Jesli on mnie akceptuje to czego
      mi wiecej trzeba?!? Ludziomm innym tez sie podobam.

      Wiec... Trzeba tylko troche uwierzyc w siebie i spojrzec
      na siebie ianczej.I pokazac ta wiare innym. Niech sie
      odczepia i zajma swoimi kompleksami, a nie oceniaja innych!

      Poza tym TO JAK WYGLADAMY NIE JEST TAK DO KONCA WAZNE:
      liczy sie KIM JESTESMY I JACY I CO ROBIMY W ZYCIU DLA INNYCH.
    • daffne Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? 27.05.03, 00:29
      Twój wynik: 48. Akceptujesz i lubisz swoje ciało. Czujesz się atrakcyjna nawet wtedy, gdy zauważasz drobne odchylenia od stanu pożądanego. Bardzo dobrze, tak trzymaj!

      Czyli chyba nie jest tak ze mna zle :)))
      Oczywiscie jesli wierzyc takim testom :))
      Pozdrowionka:)
    • Gość: sabek Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.visp.energis.pl 01.06.03, 12:21
      na co dzien ciesze sie tym co mam,ale sa chwile kiedy nie moge
      patrzec na siebie.Mysle ze wiele z nas ma zastrzezenia co do
      swego wygladu,a czasem przyznanie sie do tego,ze natura
      obdarzyla nas wlasnie TAK a nie inaczej,ze zadne cud diety
      gabinety odnowy biologicznej.kosmetyczne itd.nie pomoga nam w
      akceptacji samych siebie.Przyznaje est to trudne zwlaszcza w
      dzisiejszych CZASACH!
    • Gość: Mała Mi Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.icpnet.pl 30.06.03, 15:12
      Jeżeli okrojona forma testu ma naprawdę duże znaczenie, to
      jestem w stanie zrozumieć jego zupełnie nietrafiony wynik! To,
      że nie katuje się regularnie na siłowni czy fitness clubie, nie
      biegam i nie robię brzuszków a przy tym nie "obmacuję" każdej
      bliskiej mi osoby a moja poranna i wieczorna toaleta zajmuje mi
      raptem 15 minut nie znaczy, że mam kompleksy i jestem
      niezadowolona ze swojego ciala.Powiem więcej. Jestem bardzo
      atrakcyjną, młodą kobietą, akceptuję swoje ciało w 100-u
      procentach. Nie rozumiem postaw wielu kobiet codziennie
      zmagajacych się godzinami przed lustrem, rytuał robienia
      makijażu jest dla mnie po prostu śmieszny. Zagadką pozostaje
      dla mnie przy tym cel tych zabiegów..."Moze ktoś powie mi dziś:
      ale ślicznie wyglądasz." A o co chodzi tak naprawdę? Zakryć,
      zatuszować, oszukać innych i samą siebie??? A w organizerze
      umówiona wizyta u kosmetyczki, jutro u fryzjera, we wtorek
      pływalnia a w piątek aerobic.Na śniadanie odtłuszczony jogurt,
      na obiad warzywa gotowane na parze a na kolację NIC... Czy to
      nie takie kobiety są zakompleksione, nie akceptują swoich ciał
      skoro bezustannie przy nich manipulują??? Uważam, że odpowiedz
      jest tylko jedna... W kwestii ubioru także mam odmienne zdanie
      niż większość. Potrafię zrozumieć okreslony wygłąd wymagany w
      miejscu pracy. A poza nią zakładam na siebie to, w czym czuje
      się najlepiej czyli szerokie spodnie, wygodne obuwie (bez
      obcasów!), bawełniana koszulka itp. Nie poluję na komplementy,
      ani nie mam żadnej obsesji na punkcie tego jak mnie widzą inni.
      Wydaje mi się, że te wszystkie panie, które ciągle wyglądają
      jakby wyszły wprost od wizażystki mają z sobą ogromne problemy.
      Ten nieustający pęd za tym co jest "trendy" musi być niezwykle
      stresujący. Ja tego problemu nie mam. Nie chcę być okazem, na
      którym przyjemnie jest "zawiesić oko", chcę być po prostu sobą
      i jeśli podobam się sama sobie to wszystko jest w najlepszym
      porządku. Wychodzę ponad to z założenia, iż jeżeli chcesz być
      akceptowaną, zaakceptuj najpierw samą siebie. A dopóki
      tuszujesz, oszukujesz, ukrywasz i stylizujesz swój wygląd
      według najnowszych trendów, zapominając o tym co tak naprawdę
      jest w twoim stylu nie ma mowy o byciu sobą i zaakceptowaniu
      siebie takiej, jaką jesteś. Zrozumiałam to całkiem niedawno.
      Jeszcze kilka lat temu byłam zakompleksioną nastolatką.
      Walczyłam ze swoim wygladem i torturowałam się różnymi dietami
      nie wyłączając intensywnego wysiłku fizycznego. Teraz wiem że
      wcale nie robiłam tego dla siebie tylko dlatego, że miało to
      być gwarancją, iż nikt nawet nie pomyśli a ściślej nie zauważy
      moich fizycznych wad! Teraz żyję bez tej presji a paniom, jakie
      w niej trwają i nie myślą o uwolnieniu się od niej życzę
      wytrwałości, może chwila oświecenia nie nadejdzie...
    • Gość: ja Re: Psychozabawa. Czy lubisz swoje ciało? IP: *.magma-net.pl 03.07.03, 17:42
      odpowiedż jest mało obiektywna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka