anka9620
14.06.06, 08:35
Wczoraj dowiedziłam sie po 2,5 roku bycia zfacetem że nie chce z mojej strony
takiego poswięcenia....... Poznalismy sie pewno ktos uzna tradycyjnie -
internetowo.Okazał sie że jest rozwiedziony, i załozylismy do samego poczatku
ze narazie niech bedzie tak jak jest, po nieudanych związkach nie bedziemy
planowac nic wiecej, slubu, zakładania rodziny, dzieci.Czas mijał,
zaangazowalimsy sie uczuciow, niebyło to cos co poniewira człwiekiem ,
szarpie jak wielka , ogromna miłość. Bycie razem dawało nam spokój,
zrozumienie, mysl że jest ktos kto Cie rozumie.Wspólne wyjazdy,wspólne
wieczory. Rozmowy o wszystkim , a gdy trzeba było to i milczenie - które tez
miało swój wyraz...Poprostu był.... Są dzieci , z którymi utrzymuje kontakt,
do czego niegdyu nie miałam pretenscji, zawsze starałm sie podtzrymywac na
duchu, zrozumiec, doradzać. Aż nagle stwierdził, ze nie potrafi tak kochac
jak ja, nie chce takiego poswięcenia, krepuje go to. Powiedziła że zasługuje
na kogoś kto poswięci mi wiecej czasu, kto da mi wiecej niz On.Czuje sie
jakby mi ktos wydarł ze srodka wszystko.....Kocham go tsk bardzo , no i chyba
za bardzo, skoro boi sie mojej miłości...Mam odejśc? To niejst brak
zrozumienia, niechęc do samych siebie. Ja tego nie potrafie nawet nazwać, bo
nie widziałam zadnego problemu, który mógły być powodem takiej
decyzji...Dalismy sobie troche czasu, i potem mamy zdecydowac co dalej. jak
postapic, bo ten dzien przyjdzie , kiedy bede musiałapodjąc decyzje?? Prosze
moze ktos rozsądnie spojrzy na to i doradzi mi? Powtarzam kocham go całym
sercem,jak mam walczyc o Niego? Czy jest sens?