Dodaj do ulubionych

Mąż innej rasy?

11.07.06, 19:42
Czy związałybyscie się na życie z człowiekiem, który nie jest białej rasy? Np
z Murzynem, Mulatem, Chińczykiem, Indianinem itp?:) Polska to dosyć
nietolerancyjny i rasistowski kraj. A poza tym czy wam by inny kolor skóry
partnera przeszkadzał czy nie? Czy bałybyście się opinii rodziny i znajomych?
A poza tym późniejsze dzieci - w razie rozwodu chyba ciężko będzie znaleźć
nowego tatę dla np. małego mulatka.
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Mąż innej rasy? 11.07.06, 19:44
      Bez przesady :) tolarancja wzrasta, cywilizujemy sie :)
    • esperanta Re: Mąż innej rasy? 11.07.06, 20:09
      Oczywiscie, dlaczego nie? Wazne jest, jaki to czlowiek, a nie jakiej rasy.
    • baba67 Re: Mąż innej rasy? 11.07.06, 20:11
      Nie mna chyba slodszych dzieci od mulatow-czekoladka mniam
    • ultraviolet6 Re: Mąż innej rasy? 11.07.06, 21:18
      A ja bym nie chciała żadnego Murzyna ;P
      • searena Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 00:01
        A jednak :)
        Czyli nie jesteśmy tacy tolerancyjni.
        • bleman Moze jej sie poprotu nie podobaja ? 12.07.06, 01:31
          Mi sie np. nie podobaja, indianki poludniowo amerykanskie.
          Albo murzynki z afryki.

          I nie chodzi tu o ich rase, tylko o urode.
        • agnieszka-maria Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 15:21
          tak a ludzie innych ras są bardzo tolerancyjni. nawet nie ras - narodów. i
          jakoś nikt nie nazywa ich rasistami. a'propos rasizmu: stałam sobie kiedyś z
          koleżanką w kolejce. do kolejki przed nami wcisnął się Murzyn (wepchnął się po
          chamsku). Mężczyzna, przed którego wszedł poinformował go stanowczym tonem,
          gdzie się znajduje koniec kolejki. Na to Murzyn: RASISTA!
    • baltazarus Pomyśl 12.07.06, 08:38
      Pomyśl o dziecku - kim będzie się czuło. Pomyśl o rodzinie - czy można zbudować
      normalne więzi w sytuacji gdy rodzice wyznają inne wartości, są z innego kręgu
      cywilizacyjnego, innej kultury. I pomyśl też czy warto dokładac się do procesu
      wymierania rasy białej.
      • searena Re: Pomyśl 12.07.06, 08:49
        Ale to nie tak :) Załóżmy że jest to człowiek innej rasy ale urodzony i
        wychowany w Polsce, jedno z rodziców jest Polakiem, wartości ma te same, tą samą
        religię itp. Tylko inny kolor skóry.
        A argument o wymieraniu rasy białej to 1 słyszę :D Trochę zabawny.
        • baltazarus Re: Pomyśl 12.07.06, 09:03
          "A argument o wymieraniu rasy białej to 1 słyszę :D Trochę zabawny."
          W kontekście badań demograficznych prowadzonych w Europie jak najbardziej
          poważny.
          • searena Re: Pomyśl 12.07.06, 12:45
            Cóż, taka jest kolej rzeczy. To trochę podobnie jak wymieranie naturalnych
            blondynów. Przecież nie będziemy się brać w ochronę ;)
      • esperanta Re: Pomyśl 12.07.06, 09:35
        Jasne. Najlepiej ich wszystkich do getta i do gazu, odmiencow jednych. Bronmy
        naszej aryjskiej urody i nawszych wspanialych wartosci, a juz zwlaszcza
        tolerancji...
        Wiesz, a ja bym jeszcze powystrzelala te wszystkie Polki ktore smialy skalac
        czystosc naszej krwi i powychodzily za tych innorasowych dzikusow. Tak w
        celach patriotyczno-wychowawczych, wiesz.
        • zeberdee24 Re: Pomyśl 12.07.06, 10:29
          Co złego jest w trosce o własną rasę ? Murzyni stale poruszają kwestie rasowe,
          ale oni mogą a my nie. Ja jestem dumny z tego że jestem biały, i nie boje się
          lewackich poszczekiwań.
          • esperanta Re: Pomyśl 12.07.06, 10:35
            Dumnym mozna byc z tego, co sie soba reprezentuje i co sie samemu wypracowalo,
            a nie z tego, ze mamy taki, a nie inny kolorek. A poglady lewicowe czy
            prawicowe nie maja tu nic do rzeczy - raczej szowinistyczne i nieszowinistyczne.
            • zeberdee24 Re: Pomyśl 12.07.06, 10:41
              Ja rozumiem dumę jako brak wstydu z powodu posiadania takiego a nie innego
              koloru skóry, część lewicowych środowisk zachowuje się tak jakby próbowało
              wmówić nam że biały musi pomagać czarnemu i zasuwać na niego, bo inaczej to jest
              rasistą(Holandia znakomitym przykładem).
              • zeberdee24 Re: Pomyśl 12.07.06, 10:44
                Co pokazuje że biali są dyskryminowani w swoim własnym kraju, mam nadzieje że u
                nas do tego nie dojdzie.
            • baltazarus Re: Pomyśl 12.07.06, 11:45
              Jeśli mogę byc dumnym, że jestem Polakiem ze względu na historię i osiągnięcia
              mojego narodu to mogę być dumny z faktu bycia przedstawicielem rasy białej,
              która dała światu najwięcej geniuszy, osiągnięc cywilizacyjnych, artystów itd.
              • searena Re: Pomyśl 12.07.06, 12:49
                Chyba sobie żartujesz :) Wielu wielkich ludzi nie było czy nie jest bynajmniej
                rasy białej.
                A ja nie jestem wcale dumna z tego, że jestem przedstawicielką agresywnej rasy,
                która zniewoliła pół świata i robiła masowe eksterminacje mając czelność
                wywyższać się and inne - z niewiadomych powodów.
                • baltazarus Re: Pomyśl 12.07.06, 13:12
                  "Wielu wielkich ludzi nie było czy nie jest bynajmniej rasy białej."
                  Wielu tak, ale zdecydowana większość wybitnych postaci to biali. Przejrzyj np.
                  encyklopedię.

                  "A ja nie jestem wcale dumna z tego, że jestem przedstawicielką agresywnej rasy,
                  która zniewoliła pół świata (...)"
                  Czym dała wyraz swojej wyższości cywilizacyjnej, technologicznej i
                  intelektualnej nad innymi rasami. Prowadzenie wojen to też sztuka.

                  "(...)robiła masowe eksterminacje mając czelność wywyższać się and inne - z
                  niewiadomych powodów."
                  Autorami eksterminacji są wszystkie rasy. Zobacz co obecnie dzieje sie w
                  Afryce, ciągle jakieś plemię masakruje inne. Non stop trwają tam wojny.
                  Z tym wywyższaniem byłbym na Twoim miejscu ostrożny. Pewien naród uważający sie
                  za wybrany wcale nie jest rasy białej.


                  • esperanta Re: Pomyśl 12.07.06, 13:14
                    Baltazarus, a ty przypadkiem nie z Wszechpolakow jestes? Bo jakos mi te twoje
                    fobie znajomo zabrzmialy...
                    • baltazarus Re: Pomyśl 12.07.06, 13:32
                      Mam tyle wspólnego z "MW" co Ty z inteligencją
                      • esperanta Re: Pomyśl 12.07.06, 13:34
                        Masz bardzo duzo wspolnego, chocby poglady. Dziekuje za pozytywna ocene mojej
                        inteligencji, ale nie musisz mi sie podlizywac.
                  • searena Pomyśl ty 12.07.06, 18:22
                    Bo biali stworzyli cywilizacje techniczną, tą duchową przy okazji niszcząc.
                    Oczywiście że większość wielkich jest białymi bo biała rasa jest najliczniejsza
                    i najliczniej zamieszkuje kraje wysoko rozwinięte, które dają odpowiednie
                    warunki :) To tylko stosunek proporcji. Encyklopedia też jest wymysłem białych
                    :D Bóg raczy wiedzieć o ilu wielkich z innych kultur i ras o których w ogóle
                    nigdy się nie dowiedzieliśmy.
                    Otóz nie, wyższość widać po tym jak traktuje się słabszych, daliśmy dowód że
                    nasza wyższość jest tylko wyższością siłową, zwykłe prymitywne prawo dzungli.
                    Wojny były i będą ale to niczego nie dowodzi.

                    "Z tym wywyższaniem byłbym na Twoim miejscu ostrożny.
                    Pewien naród uważający sie
                    za wybrany wcale nie jest rasy białej."

                    Haha a jakiej????:D Są 4 rasy ludzkie: żółta, biała, czarna i czerwona.
                    Żydowskiej nie ma :D
                    • zeberdee24 Re: Pomyśl ty 12.07.06, 18:27
                      Właściwie to są 3: biała, czarna i żółta:)
                      • searena Re: Pomyśl ty 12.07.06, 18:37
                        Też prawda :) Czerwoną wyróżniano kiedyś, ale to jest zółta.
                        Zapewne Baltazarus myśli że Żydzi to Arabowie, ale żeby było śmieszniej Arabowie
                        należą do rasy białej :D
                        • zeberdee24 Re: Pomyśl ty 12.07.06, 18:42
                          Wiem, ale to nie zmienia mojego niezbyt dobrego stosunku do Arabów(islamistów
                          konkretnie), ich kultura uznaje wartości których nie akceptuję, i uważam że nie
                          należy im pozwalać żyć po swojemu w Europie. Albo niech uznają nasze wartości
                          albo niech wracają do siebie.
                          • searena Re: Pomyśl ty 12.07.06, 18:56
                            Ale to nie jest cecha kultury tylko fanatycznej religii i to przybierającej na
                            sile w ostatnich latach. Arabowie maja bardzo wspaniałą tradycję i pierwotnie
                            byli ludem bardzo tolerancyjnym, o bardzo wysokiej kulturze. To co się dzieje
                            teraz to zupełnie inna bajka.
                            • zeberdee24 Re: Pomyśl ty 12.07.06, 19:04
                              Ale to tu i teraz się liczy, to co było kiedyś jest mniej ważne, jeżeli oni się
                              zmienią to i mój stosunek do nich się zmieni.
                          • poprostu_basia Re: Pomyśl ty 12.07.06, 19:38
                            hm, przepraszam, ale masz na mysli Arabów czy Muzłumanów??
                    • facecja Re: Pomyśl ty 12.07.06, 19:34
                      > Bo biali stworzyli cywilizacje techniczną, tą duchową przy okazji niszcząc.

                      to starożytni Grecy, wiesz, ci od filozofii - nie byli rasy białej?? (swoją
                      drogą Hindusi to jaka rasa?)

                      fakt, "rasa biała" wiele złego zrobiła, ale to nie powód, żeby się wstydzić
                      pochodzenia. tak samo jak Jedwabne czy pogrom kielecki nie są powodami, dla
                      którego ja miałabym się wstydzić bycia Polką. nic złego nikomu nie zrobiłam i
                      chyba nie robię tą swoją dumą - póki nie naruszam czyjejś godności z powodów
                      rasowych, narodowych czy innych. a nie jest naruszaniem godności fakt, że coś
                      się komuś nie podoba. można nie lubić Murzynów czy Chińczyków tak samo jak nie
                      lubić brunetek albo blondynek - czy w tym drugim przypadku ktoś mówiłby o
                      dyskryminacji? nie, bo każdy ma prawo do własnego zdania, póki nie obraża
                      innych.

                      co do tematu wątku - nie wiem, czy i ja nie zostanę posądzona o rasizm, a nawet
                      o nacjonalizm, ale ja - gdy tak sobie myślę na zimno, gdybym się zakochała, to
                      pewnie nie miałoby to dla mnie żadnego znaczenia - wolałabym wybrać na męża
                      osobę, która ma polskie pochodzenie - więc nawet Anglik, choć biały, nie
                      wchodziłby w grę. po prostu nie wyobrażam sobie przełamania róznic kulturowych,
                      a już na pewno wyjazdu z Polski na stałe. no, ewentualnie Czech albo Słowak
                      wchodziłby w grę - bo i blisko, i takie wesołe narody ;)
                      • searena Re: Pomyśl ty 12.07.06, 20:57
                        Tak, ale Grecy nikogo nie eksterminowali. Rzymianie też nie, ani nawet Arabowie.
                        A Hindusi w podziale na 3 są biali a w podziale na 9 ras wyodrębnia się ich jako
                        odrebną.
                        Ja się nie wstydzę, to był argument do dyskusji z faszystą Baltazarem. Tak zeby
                        pojął ;)
                        Ja też bym się obawiała związać z kims z innej kultury i tradycji, ale ten o
                        kogo mi chodzi jest urodzony i wychowany w Polsce więc ten problem odpada :)
                        No z tym nie lubieniem Murzynów czy Chińczyków to jest trochę podszyte rasizmem,
                        bo nie lubimy kogoś ze względu na kolor skóry a nie ze wględu na to kim jest i
                        jaki jest. Blondynki moga się nie poodbać, ale to czy ją polubimy czy nie to
                        chyba zależy od tego jaka ona jest a nie jaki ma kolor włosów. Można mieć
                        upszedzenia ale normalny człowiek w miarę poznawania kogoś dopiero wie czy go
                        będzie lubił czy nie.
                        • facecja Re: Pomyśl ty 12.07.06, 21:09
                          No z tym nie lubieniem Murzynów czy Chińczyków to jest trochę podszyte rasizmem
                          > ,
                          > bo nie lubimy kogoś ze względu na kolor skóry a nie ze wględu na to kim jest i
                          > jaki jest. Blondynki moga się nie poodbać, ale to czy ją polubimy czy nie to
                          > chyba zależy od tego jaka ona jest a nie jaki ma kolor włosów. Można mieć
                          > upszedzenia ale normalny człowiek w miarę poznawania kogoś dopiero wie czy go
                          > będzie lubił czy nie.

                          może źle to ujęłam, nie chodziło mi o typowe nielubienie, ale o typ. o to, czy
                          taka osoba jest w moim guscie, czy mnie kręci. tak więc nie wykluczam lubienia,
                          znajomości czy przyjaźni z Chińczykiem czy Murzynem - o ile zniknie bariera w
                          postaci jezyka, bo akurat moim zdaniem rozmowa jest podstawą jakiejkolwiek
                          znajomości. natomiast nie są to moje typy i niewiele mogę na to poradzić, mam
                          nadzieję, że taki potencjalny pan nie uznałby tego za dyskryminację rasową
                          (choć dziś panuje chyba nadwrażliwość na tym punkcie i terminu "rasizm" używa
                          się w często w błędnym znaczeniu).
                          • esperanta Re: Pomyśl ty 12.07.06, 21:35
                            Preferencje co do wygladu to nie rasizm, faktycznie. Kazdy ma prawo np. wolec
                            blondynow, od brunetow itp. (a potem wyjsc za rudego, bo milosc nie zna
                            regul ;)).
                            Ale chce zwrocic Twoja uwage na jedna rzecz. Powiedzialabys np. "Niemcy nie sa
                            w moim typie"? Nie, bo wiesz, ze Niemcy moga byc bardzo rozni, prawda? Otoz
                            tak naprawde to Murzyni czy Chinczycy tez sa bardzo rozni, tylko jesli nie
                            widzisz ich wystarczajaco czesto, mozesz nie zdawac sobie z tego sprawy.
                            Co ciekawe, okreslone typy ludzkie sa w kazdej rasie. Mozesz spotkac np. w
                            Japonii kogos bardzo podobnego do Twojego sasiada z bloku. Moze ciemniejsze
                            wlosy, ale uklad twarzy podobny, ta sama mina. Dzieki temu przebywajac wsrod
                            osob z innej rasy stosunkowo szybko uczymy sie odrozniac juz na pierwszy rzut
                            oka kto jest sympatyczny, kto nadety, kto nam nie pasuje, a kto... porusza
                            jakas nute w naszym sercu.
                            • facecja Re: Pomyśl ty 12.07.06, 23:17
                              >Powiedzialabys np. "Niemcy nie sa
                              > w moim typie"?

                              :) zdaję sobie sprawę, że ludzie są różni, ale jak mam ochotę polecieć
                              stereotypem, to mówię, że Rosjanie nie są w moim typie. to już jest moja
                              całkowicie zła strona natury, bo nie dość, że nie lubię Rosji za historię, to
                              jeszcze nie potrafię sobie przypomnieć żadnego przystojnego Rosjanina - wszyscy
                              mi się wpisują w pewien typ - stereotyp ;) podobnie z Niemcami - w filmach
                              często wykorzystuje się stereotyp Niemca - aryjczyka. i taki Niemiec nie jest w
                              moim typie. podobnie jak parę innych "nacji".

                              Dzieki temu przebywajac wsrod
                              > osob z innej rasy stosunkowo szybko uczymy sie odrozniac juz na pierwszy rzut
                              > oka kto jest sympatyczny, kto nadety, kto nam nie pasuje, a kto... porusza
                              > jakas nute w naszym sercu.

                              a tu poruszyłaś bardzo ciekawe zagadnienie, bo co innego jest być wśród obcego
                              narodu, tam żyć i się w pewien sposób dostosować m.in. także do
                              kryteriów "urodowych" (chodzi mi o to, że dla laika wsyzscy Chińczycy są do
                              siebie podobni, a dopiero przy poznaniu wielu dostrzega się, ktory jest
                              przystojny, a który brzydki), a co innego uwielbiać wszystko, co nowe i w
                              pewien sposób egzotyczne - vide panienki i kawalerowie, "rzucający" się na
                              wszystkich, którzy odbiegają od polskich standardów - żeby udowodnić swoją
                              atrakcyjność... to chyba jest jakiś pscyhologiczny fenomen i czekam na opinię
                              fachowca - bo godzi w stereotyp Polaka - ksenofoba.
                              • searena Re: Pomyśl ty 13.07.06, 00:21
                                Bo to jest taka eliminacja na zasadzie skojarzeń, stereotyp Niemca kojarzy się
                                tak a Rosjanina tak (swoją drogą Rosjanie mi się bardzo podobają, ale ten typ
                                słowiańskiego blondyna o miekkich rysach :). A w danej nacji zawsze jest dużo
                                osób które odbiegają od tego stereotypu i tak np. mamy Niemców brunetów o
                                ciemniejszej karnacji. Sama słowianki bynajmniej nie przypominam ;)

                                "a co innego uwielbiać wszystko, co nowe i w
                                > pewien sposób egzotyczne - vide panienki i kawalerowie, "rzucający" się na
                                > wszystkich, którzy odbiegają od polskich standardów - "

                                A tego zjawiska to w ogóle nie zauważyłam.
    • poprostu_basia Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 09:26
      ja jestem jak najbardziej za:)) Murzyni zawsze mi sie bardzo podobali (chociaz
      nie tacy najczarniejsi, raczej brązowi:). faktycznie różnice kulturowe mogą
      sprawiać problemy jeśli on nie jest Polakiem, jak moj chłopak, ale da się nad
      tym pracować jeśli obie strony tego chcą i potrafia spojrzec na własną
      kulturę/religię z dystansem.
      pozdrawiam:)
      • annamaria1002 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 09:59
        Różnice kulturowe są wszędzie, nie ważne czy ktoś jest biały, czarny czy
        czerwony.
        • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 10:19
          Otoz to. Czasami odczuwasz wieksza przepasc kulturowa u sasiada z bloku, niz
          bedac na innym kontynencie. Serio! Sama tego doswiadczylam.
          • madamechauchat Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 10:37
            wartosci wartosciami, roznice roznicami, ale rozmiar afrykanski jest jednak nie
            do przecenienia;)
    • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 12:17
      Zastanawiałam się kiedyś nad tym w kontekście jakiegoś programu Drzyzgi, w
      którym wypowiadały się żony Arabów - jak to w Polsce jeszcze wszystko było ok,
      a po przyjeździe do rodzinnego kraju mąż nagle się zmieniał, zamykał je w domu
      itp., po czym musiały uciekać z pomocą Rutkowskiego... Pomyślałam sobie wtedy,
      że jak wyjść za Araba to prosze bardzo, ale pod warunkiem, że nigdzie się z
      Polski nie ruszam, a już na pewno nie z dziećmi. Ale za chwilę uświadomiłam
      sobie, że to przecież idiotyzm. Dzieciom w ten sposób zostaje odebrana połowa
      rodziny, dziadkowie i inni krewni ze strony ojca, nie mają też szansy poznać
      kultury, w ktorej ich ojciec urodził się i wychował... Owszem, wartości, model
      zachowania w tej kulturze mogą być całkiem inne, ale to również ich
      dziedzictwo. Jest również logiczne, że jadąc do kraju męża musiałabym
      przystosować się do tamtych obyczajów, tak jak on, będąc w Polsce, dostosowywał
      się do naszych. Inna rzecz, że są sprawy, na ktore nie zgodzilabym się nigdy w
      życiu, np. somalijskie obrzezanie kobiet (pisze o tym Waris Dirie).
      Podsumowując: dla mnie osobiście małżeństwo z człowiekiem z całkowicie
      odmiennego kręgu kulturowego (i nie o rasę tu chodzi!) byłoby jednak za dużym
      wyzwaniem. Obawiam się, że jedno z nas byłoby w takim związku zmuszane do zbyt
      wielu kompromisów. W Polsce on, w jego kraju zapewne ja.
      • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 12:35
        Najbardziej szkoda dzieci. Chcąc nie chcąc stają się przedmiotem walki dwóch
        sposobów życia, dwóch sytemów wartości i kultur.

        " Inna rzecz, że są sprawy, na ktore nie zgodzilabym się nigdy w
        życiu, np. somalijskie obrzezanie kobiet (...)"
        A na obrzezanie syna zgodziłabyś się?

        • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 12:42
          A naszej swojskiej rdzennie polskiej rodzinie, gdzie tatus lubi sobie wypic, a
          potem tlumaczy zonie i dzieciom swoje zasady za pomoca "recznych" argumentow,
          to dzieci nie szkoda? Myslisz, ze jak bedzie Polak to juz jest gwarancja
          sukcesu?
          • gorzatax Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 12:57
            esperanta napisała:

            > Myslisz, ze jak bedzie Polak to juz jest gwarancja
            > sukcesu?

            nie, to nie jest żadna gwarancja, ale zwróć uwagę, że pijaństwo w rodzinie jest
            w naszym kręgu kulturowym uznawane za patologię, natomiast przedmiotowe
            traktowanie kobiet w kręgach kultury arabskiej to niemal standard.
          • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 12:58
            Za alkoholika też bym nie wyszła choćby był Polakiem najrdzenniejszym. I w
            ogóle nie to miałam na myśli. Zastanawiałam się raczej nad granicą możliwości
            przystosowania się do obcej kultury i jej obyczajów, dla nas nieraz
            szokujących. Co niekoniecznie oznacza, że nasze są akurat idealne ;). To coś
            jak spór miłośników sushi z miłośnikami schabowego, tyle, że na szerszą skalę.

            Co do obrzezania mężczyzn i kobiet: z tego co wiem, obrzezanie żydowskie i
            arabskie nie powoduje jakichś negatywnych skutków zdrowotnych, w
            przeciwieństwie do makabrycznych zabiegów opisywanych przez Dirie. Ale znowu
            jest to temat do poważnego zastanowienia sie pod względem kulturowym i
            religijnym. W moim przypadku zresztą są to rozważania czysto teoretyczne, bo
            męża już mam, nieegzotycznego, a dzieci na razie żadnych.
            • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:05
              "Co do obrzezania mężczyzn i kobiet: z tego co wiem, obrzezanie żydowskie i
              arabskie nie powoduje jakichś negatywnych skutków zdrowotnych, w
              przeciwieństwie do makabrycznych zabiegów opisywanych przez Dirie"
              Poza tym, że okalecza się mężczyznę na całe życie i że już nigdy nie będzie
              miał takich doznań jak normalnie zbudowany facet to wszystko ok...
              • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:34
                > Poza tym, że okalecza się mężczyznę na całe życie i że już nigdy nie będzie
                > miał takich doznań jak normalnie zbudowany facet to wszystko ok...

                Czy ja wiem??? Cała istota doznań w tym małym kawałku skóry?
                No, ale co ja, kobieta, będę się wypowiadać nt. męskich doznań. Myślę, że
                ekspertem tutaj mogłby być jedynie ktoś, kto przeszedł obrzezanie jako dorosły
                mężczyzna i ma porównanie.
                • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:42
                  "Czy ja wiem??? Cała istota doznań w tym małym kawałku skóry?"
                  Może nie cała, ale jak u kobiet każdy kawałek jest ważny.
          • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:02
            To akurat patologie zdarzające się w każdym narodzie, poza tym kolorowi
            częściej biją żony - taka tradycja.
            • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:20
              A skad niby wziales taka informacje? Jakies konkretne badania, statystyki? Czy
              tylko slepa wiara?
              Poza tym jak mozna wrzucac wszystkich przedstawicieli innych ras do jednego
              wora? Arabowie, Afrykanerzy, Japonczycy - wszyscy oni tacy sami?
              Powtarzam pytanie: czy ty przypadkiem nie jestes z wszechpolakow?
              • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:39
                Weź encyklopedię, weź wykaz nagrodzonych Noblem, pewnie nie ukończyłaś studiów
                zatem popytaj studentów z różnych kierunków ile w ich podręcznikach miejsca
                zajmują biali, ile skośnoocy (mają wysokiIQ), a ile Arabowie, a przede
                wszystkim czarni.

                Nie jestem z "MW", ani żadnej innej organizacji.
                A Ty jesteś z Klubu Ludzi o Bardzo Niskim Poziomie Spostrzegawczości?
                • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:48
                  Brakuje ci racjonalnych argumentow, wiec zaczynasz sie denerwowac. Najpierw
                  starasz sie wysmiac moj poziom inteligencji, pozniej zaczniesz
                  rzucac "k***ami". Czego sie nie robi, zeby uratowac nadwatlone ego...
                  Tylko ze ja nie jestem psychoterapeuta, i nie bede kurowac twoich kompleksow.
                  Poza tym nacjonalizm mnie brzydzi wiec nie bede sie znizac do dyskusji z kims
                  takim. A teraz mozesz sobie stukac w klawisze ile wlezie, ja juz nie zamierzam
                  tego czytac.
                  • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:01
                    "Najpierw starasz sie wysmiac moj poziom inteligencji, pozniej zaczniesz
                    rzucac "k***ami"."
                    Chciałabyś. Ja jestem spokojny i traktuje Twoje wrzaski z przymróżeniem oka.

                    Miłego dnia.
                • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:59
                  Nie do końca obiektywne są nasze encyklopedie, niestety, głownie z tego
                  względu, że były i są nadal tworzone głównie w kręgu "kultury białego
                  człowieka". Istnieje na przykład ogromna, licząca wiele tysięcy lat cywilizacja
                  chińska, a co my o niej wiemy? Że wynaleźli proch i papier. I naprawdę nie jest
                  to kwestia braku innych osiągnięć, a braku informacji. Zresztą podejrzewam, że
                  Chińczycy w swoich szkołach też niekoniecznie uczą się o Rewolucji Francuskiej.
                  Co do innych narodów: Zulusi w południowej Afryce, czy Aztekowie w Meksyku też
                  mieli cywilizację rozwiniętą na wysokim poziomie, dopóki nie przyszedł biały
                  człowiek i wszystkiego nie zniszczył. Potomkowie rdzennych narodów podbitych
                  krajów byli konsekwentnie traktowani jak "dzicy", odsuwani od nauki, kariery,
                  władzy. Dzisiejsza "poprawność polityczna" może śmieszyć i wkurzać, ale jest
                  ona reakcją na PRAWDZIWĄ wielowiekową dyskryminację. Zresztą podobna była
                  sytuacja Polski pod zaborami, rownież byliśmy narodem, którego kulturę i
                  historię próbowano wykorzenić i zepchnąć w niebyt. Na nasze szczęście trwało to
                  na tyle krotko i przeprowadzane było na tyle niekonsekwentnie, że skutków w
                  skali narodu nie przyniosło. W skali pojedynczych osób czy rodzin natomiast jak
                  najbardziej. Afryka natomiast przez CO NAJMNIEJ 500 lat nękana była ciągłymi
                  najazdami handlarzy niewolnikow, wyrzynających nieraz całe miejscowości, po to,
                  by i tak ze schwytanych jeńców do 70% zginęło w czasie transportu. A popyt był
                  ogromny. I spróbuj rozwijać w takich warunkach naukę i kulturę!
                  • baltazarus Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:05
                    Ale fakt, że ludy kolorowe dały się podbić, stłamsić i co tam jeszcze (czego z
                    Polakami nie udało sie zrobić) świadczy o ich poziomie rozwoju. Poza tym gdyby
                    biały człowiek nie pojawił sie w Afryce czarny człowiek dalej grzebałby
                    patykiem w ziemi, a tak mają trochę cywilizacji, która choć nie tak jak za
                    czasów kolonizacji jednak podwyższyła ich poziom zycia.
                    • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:16
                      Gdybologia...
                      Gdybyśmy nie importowali paru chińskich wynalazkow, w tym prochu, kto wie, kto
                      by był tym podbitym. W średniowieczu cywilizacja arabska stała o wiele wyżej od
                      europejskiej. Cała północna Afryka to niegdysiejsze tereny cesarstwa
                      rzymskiego, a więc "cywilizacji białego człowieka". Podbili je jak burza.
                      Maurowie w Hiszpanii utrzymali się do wieku XV. We wspomnieniach wczesnych
                      podróżników po Czarnej Afryce pojawiają się opisy zadbanych i dobrze
                      urządzonych miast, które istniały tam PRZED białym człowiekiem. A "grzebanie
                      patykiem w ziemi" równie dobrze można było stosunkowo niedawno jescze spotkać w
                      paru zakątkach Europy, ot, choćby przed wojną na wsiach poleskich czy
                      podkarpackich.
                      • searena Brawo Meduza 12.07.06, 18:35
                        Brawo Meduza za znajomość historii :))) A Baltazarus - nie masz argumentów i
                        broń ci z ręki wytrącono ;) Ciągle sankcjonujesz wyższość rasy białej na
                        zasadzie wyższości siłowej - a to zwykła przemoc, nic więcej. Przemoc nie
                        świadczy o żadnej wyższości kulturowej, tym bardziej tam gdzie na siłę
                        "cywilizuje" się narody które juz mają cywilizację, swoją własną, a my nie mamy
                        prawa oceniać czy ona jest gorsza czy lepsza. Zresztą własnie to co zniszczono,
                        później doceniano, tylko było jakby ciutek za późno.
                      • facecja Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 19:48
                        . Cała północna Afryka to niegdysiejsze tereny cesarstwa
                        > rzymskiego, a więc "cywilizacji białego człowieka". Podbili je jak burza.

                        ale czy to świadczy o wyższości cywilizacyjnej? północne tereny cesarstwa
                        podbili Wandalowie, wcześniej pod Rzym podeszli Hunowie - czy mają jakieś
                        jeszcze osiągnięcia? nie, bo akurat wtedy cesarstwo - włąsciwie na włąsne
                        życzenie - było w takim stanie, że kazdy mógł sobie tam wejść i poużywać do
                        woli.

                        a co do niewolników z Afryki - znalazłam pewną informacje, która co prawda nie
                        usprawiedliwi winnych niewolnicwtu i ponizeniu czarnego człowieka, ale da
                        troszkę do myślenia - łowcy niewolników nie musieli wcale walczyć z czarnymi
                        o "jasyr". po prostu przypływali, ofiarowali wodzowi prezenty, najlepiej
                        alkohol, a ten im dawał ludzi, dla których nie było miejsca we wspólnocie, bo
                        było ich za dużo. ani wodzowie, ani reszta wspólnoty nie miała pojęcia, co
                        spotka tych wysłanych. ale nie przesadzajmy z tymi rzeziami...
                    • chicarica Re: Mąż innej rasy? 01.08.06, 08:43
                      Fakt, że Polska dała się podbić, stłamsić i przez 300 lat praktycznie jej nie
                      było, też świadczy o poziomie jej rozwoju? ;)
                • truskawkaslodka Re: Mąż innej rasy? 15.08.06, 00:51
                  Idioto ! Bo kiedy u chinczykow, arabow i hidusow kwitla cywilizacja nie dawali
                  nobla ale gdyby nie ich osiagniecia nie bylo by tez Nobla bo skoro jestes tak
                  oczytany napewno wiesz kim byl Nobel i co wynalazl i, ze gdyby nie chinczycy
                  nie mialby czego wynalezc. Rany kota skad sie biora tacy.....
              • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 13:59
                esperanta napisała:

                > A skad niby wziales taka informacje? Jakies konkretne badania, statystyki? Czy
                >
                > tylko slepa wiara?
                > Poza tym jak mozna wrzucac wszystkich przedstawicieli innych ras do jednego
                > wora? Arabowie, Afrykanerzy, Japonczycy - wszyscy oni tacy sami?
                > Powtarzam pytanie: czy ty przypadkiem nie jestes z wszechpolakow?
                >
                >
                Idąc pani tokiem rozumowania popiera mój sposób widzenia na przyszłość planety.
                Jeżeli odpowiadają mężczyźni innej rasy szczególnie murzyni, arabowie to
                powinniśmy znieść granice i stworzyć jedne państwo. Dlaczego tak bo w przeciwnym
                razie wiginie rasa biała i bez sensu będzie utzrymywać tyle krjów. Nawet pod
                względem bezpieczeństwa jest to lepsze. Proszę zobaczyć co się dzieje teraz
                wojny, głód , wyzysk nadmierna i bezsensowna eksploatacja surowców. Za każdym
                razem jak dochodzi do kryzysu ekonomicznego wybuchają wojny (pierwsza , druga)
                lub lokalne. Nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale jednak. Dlatego nie zgadzam
                się z panią co do mieszanych związków. Jeżeli mają istnieć kraje to powinniśmy
                dbać o swoją rasę ( w tym wypadku białą) bo tylko ona potrafi rządzić światem.
                Proszę zobaczyć im rasa ciemniejsza tym ich osiągnięcia cywilizacyjne są nikłe.
                Afryka jest tego dowodem i aborygeni z Australii.
                • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:14
                  Nie chodzi mi o calkowite usuwanie odrebnosci, ale ogolnie rzecz biorac
                  mieszanie sie kultur wychodzi cywilizacji na zdrowie. Jest rownie wiele rzeczy,
                  ktorych mozemy sie nauczyc od innych, jak i tych, ktore mozemy sami im
                  przekazac.
                  A co do osiagniec innych ras, to zgadzam sie z meduza7, ktora napisala powyzej,
                  ze po prostu za malo o nich wiemy.

                  • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:24
                    Mieszanie się kultur jest rzeczą nieuniknioną, zresztą trwało przez wieki,
                    tyle, że teraz mamy granice i prawa dotyczące imigrantów.
                    Nie byłoby współczesnych Węgier, gdyby nie najazdy koczowniczych plemion na
                    osiadlą tam ludność słowiańską. Też zresztą napływową, tylko trochę wcześniej.
                    Wielkim tyglem było cesarstwo rzymskie. A w ogóle ludy europejskie, poza
                    nielicznymi wyjątkami wywodzą się z Indii, czego ślad do dziś istnieje w
                    językach (rodzina językow indoeuropejskich, do których należą i germańskie, i
                    słowiańskie...). Sięgając dalej: antropolodzy odnaleźli kolebkę ludzkości w
                    Afryce wlaśnie. Człowiek jest istotą wędrowną i tyle.
                    • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:38
                      meduza7 napisała:

                      > Mieszanie się kultur jest rzeczą nieuniknioną, zresztą trwało przez wieki,
                      > tyle, że teraz mamy granice i prawa dotyczące imigrantów.
                      Mylisz pojęcia. Mam na myśli swobodę wszystkiego i możliwość zawierania
                      mieszanych małżeństw.
                      > Nie byłoby współczesnych Węgier, gdyby nie najazdy koczowniczych plemion na
                      > osiadlą tam ludność słowiańską.
                      Też zresztą napływową, tylko trochę wcześniej.
                      Tylko ,że oni byli wszyscy białymi lub pradopodobnie pomiędzy żółtymi a białymi.
                      Bo nie ma dowodów jaki mieli(węgrzy i ludy podbijające cesarstwo rzymskie) kolor
                      skóry.
                      > Wielkim tyglem było cesarstwo rzymskie. A w ogóle ludy europejskie, poza
                      > nielicznymi wyjątkami wywodzą się z Indii, czego ślad do dziś istnieje w
                      > językach (rodzina językow indoeuropejskich, do których należą i germańskie, i
                      > słowiańskie...). Sięgając dalej: antropolodzy odnaleźli kolebkę ludzkości w
                      > Afryce wlaśnie. Człowiek jest istotą wędrowną i tyle.
                      Odnaleźć to odnaleźli, ale dokładnie nikt nie wie jaki mieli kolor skóry.

                      • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:44
                        Mój drogi, nie przejmuj się tak tym kolorem, jeszcze paręset lat i wszyscy
                        będziemy brązowi. Prawdopodobnie z lekko skośnymi oczami. Coś a la Indianie.
                        Nawiasem mówiąc: geny odpowiadające za blond włosy i niebieskie oczy są genami
                        recesywnymi, slabszymi niż te odpowiadające za kolor ciemny. Naukowcy
                        przewidują że za jakieś 200 lat naturalnych blondynow już nie będzie.
                        I będziemy mogli sobie zaśpiewać "Dziś prawdziwych blondynów już nie ma" :)
                        Pozdrawiam i mykam do pracy, mam nadzieję, że dyskusja rozwinie się dalej w
                        równie fascynującym kierunku :)
                        • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:47
                          > Pozdrawiam i mykam do pracy, mam nadzieję, że dyskusja rozwinie się dalej w
                          > równie fascynującym kierunku :)

                          Nie zostawiaj mnie z nimi sameeej! :)))


                          • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:51
                            Nie chcem, ale muszem ;)
                            Nawiązując do Twojego nicka: jeden język też byłby niezłą rzeczą :)
                            • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:56
                              meduza7 napisała:

                              > Nawiązując do Twojego nicka: jeden język też byłby niezłą rzeczą :)
                              Ciesze sie, ze to zauwazylas :)

                  • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:28
                    esperanta napisała:

                    > Nie chodzi mi o calkowite usuwanie odrebnosci, ale ogolnie rzecz biorac
                    > mieszanie sie kultur wychodzi cywilizacji na zdrowie. Jest rownie wiele rzeczy,
                    Wiesz mi nie wiele się dowiem. Od poznawania kutur są archeolodzy, historycy i
                    antropolodzy. Odbierasz im pracę.
                    >
                    > ktorych mozemy sie nauczyc od innych, jak i tych, ktore mozemy sami im
                    > przekazac.
                    > A co do osiagniec innych ras, to zgadzam sie z meduza7, ktora napisala powyzej,
                    >
                    > ze po prostu za malo o nich wiemy.
                    >
                    Wiesz mi to będzie miało sens wtedy jak będzie jedno państwo na świece.
                    Najprwadopodobnie tak będzie bo inczej marnie widzę losy ludzkości. Terz z
                    praktycznych powodów lepiej zaniechać lub ograniczać takie małżeństwa
                    • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:34
                      Z powodow praktycznych to najlepiej zaniechac jakichkolwiek małżeństw... Ty
                      wiesz ile wydatkow pociąga za sobą ślub? A urządzanie domu? Hihihihi....
                      • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:43
                        meduza7 napisała:

                        > Z powodow praktycznych to najlepiej zaniechac jakichkolwiek małżeństw... Ty
                        > wiesz ile wydatkow pociąga za sobą ślub? A urządzanie domu? Hihihihi....

                        To ja powiniem powiedzieć hahaha. Jeżeli chodzi o seks z kolorowym to inna
                        sprawa, a nie zakładanie rodziny. Nawet jeszcze lepiej bo bardziej ekscytujące
                        niż polikolorowi partnerz. tylko wątek dotyczył małżeństw, a to inna sprawa.
                    • esperanta Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:45
                      > >
                      > Wiesz mi to będzie miało sens wtedy jak będzie jedno państwo na świece.
                      > Najprwadopodobnie tak będzie bo inczej marnie widzę losy ludzkości. Terz z
                      > praktycznych powodów lepiej zaniechać lub ograniczać takie małżeństwa

                      To troche jak sposob myslenia hodowcy rasowych zwierzat: z tym powinno sie je
                      parzyc, z tym nie powinno... Najlepiej to by w ogole bylo, zeby blondyni zenili
                      sie tylko z blondynkami, bruneci z brunetkami... a zgode na zawarcie malzenstwa
                      wydawalby specjalny urzad klasyfikacji rasowej, ktory badalby nasza przeszlosc
                      do 10 pokolenia! ;)))
                      • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:57
                        A jakby co, to zygotkę pod mikroskopik i ciachamy po genach :)))
                      • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 14:57
                        esperanta napisała:

                        > > >
                        > > Wiesz mi to będzie miało sens wtedy jak będzie jedno państwo na świece.
                        > > Najprwadopodobnie tak będzie bo inczej marnie widzę losy ludzkości. Terz
                        > z
                        > > praktycznych powodów lepiej zaniechać lub ograniczać takie małżeństwa
                        >
                        > To troche jak sposob myslenia hodowcy rasowych zwierzat: z tym powinno sie je
                        > parzyc, z tym nie powinno... Najlepiej to by w ogole bylo, zeby blondyni zenili
                        >
                        > sie tylko z blondynkami, bruneci z brunetkami... a zgode na zawarcie malzenstwa
                        >
                        > wydawalby specjalny urzad klasyfikacji rasowej, ktory badalby nasza przeszlosc
                        > do 10 pokolenia! ;)))
                        >
                        >
                        Nie mylisz się i to grubo. Bo łączenie się blondynów jest normalne(oby nie byli
                        bliskim kuzynami- monarchia hiszpańśka i francuska). Na razie panuje rasizm,
                        pogłębia się anarchia ,kryzys gospodarczy, przesycenie rynku, brak pracy (nie
                        tylko Polska-europa zachodnia, Usa). W takich czasach mieszane pary to problem i
                        dla otoczenia i ich samych. Lepiej jak będzie panowł porządek , a wtedy zniknie
                        problem rasizmu. Jednak częste mieszanie doprowadzi do wymarcia rasy białęj. W
                        przeciwnym razie białe kobiety będą traktowane jak maciory do rozpłodu. Bo nie
                        jak rozpadnie ci małżeństwo z kolorowym to wybierzesz białego i nastepne
                        dziecko. Będziesz postrzegana jako sama wiesz. Przecierz tego nie chcesz. To
                        jeden scenariusz.
                        • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 15:05
                          Jest coś w tym, że w małżeństwie nieraz dobierają się ludzie podobni i sama
                          znam kilka takich par dobranych nie tylko kolorytem, ale i wzrostem, budową...
                          Ale jest rownież zasada przyciągania się przeciwieństw i malżeństwa tego typu
                          również znam, drobniutkiej blondynki z wielkim, misiowatym brunetem.
                          I którzy z nich są nienormalni?
                          A teraz to już naprawdę uciekam.
                          • searena Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 19:13
                            Armagedon ty takie bzdury pleciesz, że się neidobrze robi :) Zapisz się do
                            partii faszystowskiej.
                            • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 08:38
                              Ty chyba nie umiesz czytać ze zrozumieniem. Czy ja coś ci zabraniam. Jak chcesz
                              się bzykać z czarnym hindusem i indiańcem to twoja sprawa. Mówię tylko, że w
                              dzieszejszych czasach to głupie posunięcie(mieszanan rodzina bo panuje
                              nieoficjalnie rasizm i nietolerancja). Po drugie jedna dziewczyna założyła
                              podobny7 wątek i przestrzegała przed takim związkami. Dlaczeo skoorzystaj z
                              funkcjin szukanie i się przekonasz.
                              Swoją drogą chyba zachciało ci się posmakować czarnej ... . Hehehe. Ja tam wolę
                              białe kobiety rzecz gustu
                              • searena Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 10:19
                                Własnie umiem i widzę co wypisujesz. Masz poglądy rasistowskie. Ale chyba to ty
                                nie umiesz czytać bo facet o którym piszę jest Polakiem, urodził się w Polsce,
                                mówi najczystrzą polszczyzną, wyznaje te same wartości. Ma po prostu inny kolor
                                skóry i to wszystko. A ty sobie rób co chcesz ale na innym forum może :) To jest
                                forum dla kobiet i nie dla faszystów.
                                Bye
                                • poprostu_basia Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 11:05
                                  jezeli urodził się w Polsce i czuje się Polakiem (a jak z wyznaniem?) to ja
                                  naprawde nie widzę zadnego problemu... a widziałam ostatnio Murzyna w urzędzie,
                                  mowił płynnie po polsku i był z synkiem ewidentnie z białej mamy. Dawno takiego
                                  ładnego dziecka nie widziałam!:)nie przejmuj się koloroem skóry jeśli tylko Ci
                                  się podoba:)
                              • esperanta Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 11:38
                                I co z tego, ze jedna dziewczyna przestrzegala? Dziesiec innych jest
                                zadowolonych! Mam ci powyszukiwac watki, w ktorych kobiety skarza sie na mezow
                                Polakow?
                                • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 13:09
                                  Ty jednak nie umiesz czytać. Nic nie powiedziałem, że zabraniam mieszanych
                                  małżeństw. Zeń się z kolorowymi jak chcesz to twoja sprawa. Tylko w dzisiejszych
                                  czasach to nadal problem.Dlatego lepiej sobie odpuścić. Ja znam dwa przypadki
                                  nieudanego związku polki z murzynem(w moim mieście). Jak masz satelitę to
                                  obejrzyj sobie programy dokumentalne lub reportarze na bbc prime o mieszanych
                                  związkach. raczej pozytywnych opinni nie usłyszysz. Nawet małżonkowie podobnie o
                                  sobie mówią. Tak znajdz takie wątki w których dziewczyny są zadowolone. To nie
                                  ta rzeczywistość kochanie.
                                  • esperanta Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 14:13
                                    Ja nie musze szukac takich pozytywnych przykladow. :) Ja je znam z autopsji...
                  • boski.zawodowiec mieszanie sie kultur wychodzi cywil. na zdrowie?? 13.07.06, 23:54
                    Tak zdecydowanie wyszło na zdrowie Afryce Połnocnej. Egipt jest dzisiaj chyba o
                    wiele bardziej zacofany niz za czasów Kleopatry.
                    Tereny lezące w dzisiejszej Turcji tez niezle na tym wyszły:)))
              • boski.zawodowiec niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. temat 13.07.06, 23:43
                sądze ze powinnaś go poszukac chocby tylko po to aby nie robic z siebie turbo
                idiotki:))
                Były opisane Chiny ,Indie ,Afryka , kraje arabskie oraz latynoskie. Wprawdzie po
                porodzie nie zabija sie juz dziewczynek jak do niedawna ale ciągle sa tam ludzmi
                2 kategorii.
                Jak myslisz dlaczego w Chinach jest 100mln. męzczyzn dla ktorych brakuje kobiet?
                Jak myslisz dlaczego w czarnej afryce faceci moga miec 4 zony a kobiety nie moga
                miec tylu męzów? dlaczego małe dziewczynki rodzą dzieci?
                Dlaczego w krajach arabskich kobiety nie moga same chodzić po ulicy?, dlaczego
                męza wybiera ojciec? dlaczego przy gwałcie to kobieta zostaje zabita a sprawca
                ledwie potraktowany batem? dlaczego tzw. zabojstwa honorowe sa popełniane tylko
                na kobietach?
                Czesto sie przeciez jeszcze tam zony kupuje!!!

                Załosne jest to ze nie potraficie uszanowac nawet tego ze macie najlepiej.
                • searena Re: niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. 14.07.06, 00:10
                  Hm, no tak ale nie wiem o co ci biega Zawodowiec :) Nie o tym jest ten post.
                  Temat który poruszyłeś jest tak obszerny i tak złożony, że można napisac grubą
                  książkę. Zresztą nie wiadomo nawet do kogo pijesz ;)
                  • boski.zawodowiec Re: niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. 14.07.06, 08:40
                    wystarczy przejechać myszką do gory na czyj post odpisałem i po kłopocie
                  • armagedon6661 Re: niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. 14.07.06, 08:41
                    searena ja ci cały czas powtarzam nic nie mam przeciwko mieszanym małżeństwom.
                    Wolny kraj i wola. Tylko za tym przemawia pragmatyzm. Twoja postawa jest typowa
                    dla zachodniej panienki ja chce to mieć bo wyszyscy to mają. Tylko jakim kosztem.
                    • boski.zawodowiec jeszcze tak zle to nie jest 14.07.06, 09:08
                      nie wszystkie to mają i nie wszystkie to chcą mieć. Te ktore to chca miec
                      oceniam na jakieś 10% naszej populacji.
                      Gdyby tak było to nie rodziły by sie juz białe dzieci w europie a biali
                      mezczyzni by byli samotni.

                      No np. powiedzmy sobie dlaczego w takiej Anglii rdzenne brytyjki sie trzymają z
                      dala od kolorowych menów a kobiety z naszej czesci Europy ktore tam wyjechały
                      myslą ze to modne i nowoczesne być z kolorowym.
                    • searena Re: niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. 14.07.06, 12:15
                      Ależ bardzo się mylisz :) 30 lat skończyłam jakiś zcas temu i bynajmniej nie mam
                      nic z "zachodniej panienki", zresztą nic z niej nie mam, jestem dojrzałą
                      kobietą. A ten człowiek zainteresował mnie tym kim jest i jaki jest. Jego
                      charakter i jego osobowość przede wszystkim. Dlatego też mam trochę wątpliwości
                      co do tego koloru skóry jak to się przełoży na życie, gdybym leciała na egzotykę
                      nie miałabym żadnych. Zresztą decyzję już podjęłam :) Dyskusja w tym poście
                      przerosła moje oczekiwania.
                      • boski.zawodowiec czyli trafiłem - kandydatka na starą panne 14.07.06, 17:47
                        Zaden prawdziwy facet sie toba niezainteresował wiec szukasz wsrod egoztyków.
                        Najciekawsze jest to ze boisz zamieszkać w jego kraju co napisałaś wczoraj.
                        Skoro mu nie ufasz to co to za miłość? To chora miłość i ty ta chorą miłosć
                        chcesz realizować na tym ponoc nietolerancyjnym polskim gruncie:)))))
                        • searena Lecz się człowieku, lecz :D 14.07.06, 20:36
                          Hehe, dyskusja z toba jest jak rozmowa w psychicznym. Pisałam dziesiątki razy!!
                          On jest Polakiem!!!!! To jest jego kraj. Ja mu ufam :)))) Zapodałam tylko
                          ciekawy temat do dyskusji a ty mam wrażenie że cały zcas prowadzisz rozmowę
                          ale..sam ze sobą :D
                • truskawkaslodka Re: niedawno na gazecie był obszerny artukuł nt. 15.08.06, 01:06
                  dodaj jeszcze, ze to co opisujesz dzieje sie w krajach zacofanych, biednych i
                  slabo rozwinietych a nie wszystkie kraje muzulmanskie sa zacofane.
    • mathias_sammer Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 15:24
      Z toba- podludziu- bym sie nie zwiazal, ale moglabys ewentualnie sprzatac i
      zmywac po wietnamskich kucharzu, o ktorego niekiedy goszcze na China Pfanne.
      Uprosilbym go, zeby pozwolil Ci u niego pracowac, choc to przyzwoity czlowiek,
      wiec pewnie zgodzilby sie, choc zolty, ale ty podludziu nie masz nic do
      gadania.

      M.S.
    • athandavan Do baltazarus 12.07.06, 15:41
      Takich podworkowych, pseudo-naukowych wywodow, to jeszcze w zyciu nie slyszalam.
      Odpowiem na tylko niektore twoje 'kwiatki', bo nie mam czasu sledzic wszystkich
      twoich bezwartosciowych wypowiedzi.

      'Pomyśl o dziecku - kim będzie się czuło.'
      Nie wiem jak twoje? Moze jakims zakompleksionym malym i smutnym czlowieczkiem.
      Moje bedzie Czlowiekiem. Z taty Hindusa z TamilNadu i mamy Polki ze Slaska.

      'Pomyśl o rodzinie - czy można zbudować normalne więzi w sytuacji gdy rodzice
      wyznają inne wartości, są z innego kręgu cywilizacyjnego, innej kultury.'
      Oczywiscie, ze mozna zbudowac wiezi. Nie wiem natomiast, co rozumiesz pod
      'normalne'. Bo jesli normalnosc to Polskie warunki, to gratuluje bezrobotnego,
      zapijaczonego ojca walacego mame i dzieciaki gdzie popadnie. Popadam w
      skrajnosci, ale wyglada na to, ze nacjonalizm przewrocil Ci w glowie i na slowo
      Polska myslisz o Arkadii. A reka w nocniku. Bardzo latwo stracic perspektywe,
      tym bardziej jak sie mieszka w Chicago, nie?

      Wyznawane wartosci wcale nie sa inne, bo oparte na humanizmie i poszanowaniu
      ludzkiej wolnosci i godnosci. Moja tesciowa potrafi zdenerwowac mnie tak samo
      jak niejedna moja kolezanke - polska. Niektore ludzkie zachowania sa takie same,
      niezaleznie od strefy geograficznej.

      'I pomyśl też czy warto dokładac się do procesu wymierania rasy białej.'
      Jest jedna rasa - rasa ludzka. Poza tym, nie ma co dyskutowac z rasistami...
      • searena Re: Do baltazarus 12.07.06, 19:20
        'I pomyśl też czy warto dokładac się do procesu wymierania rasy białej.'
        > Jest jedna rasa - rasa ludzka. Poza tym, nie ma co dyskutowac z rasistami..."

        Tak, czytałam że obecnie naukowcy przychylają się do zaniechania dzielenia ludzi
        na rasy (tak de facto to ras rozróżniono już 9). Wszyscy mamy najprawdopodobniej
        i tak jedne korzenie. W Afryce :)
        • zeberdee24 Re: Do baltazarus 12.07.06, 20:23
          Dobrze wiesz że nie o antropologię tu chodzi w tej dyskusji:)
          • searena Re: Do baltazarus 12.07.06, 21:10
            No i co z tego? Do reszty nie mam co dodawać więc skomentowałam sobie ten
            kawałek. Na początku chodziło o męża innej rasy z zrobiło się o rasizmie,
            antropologii, historii, Arabach, i nie pamietam czym tam jeszcze ;) No i dobrze,
            jest ciekawie.
    • eunika Re: Mąż innej rasy? 12.07.06, 20:36
      a czemu nie? rasa jest jedna-ludzka, inny moze byc odcien skory:)nie mialabym
      nic przeciwko mezowi innej rasy. jestem blisko zwiazana z facetem innej rasy,
      Hindusem(punjabi sikh jesli komus to cos mowi)i nie narzekam, nie bedzie on
      raczej nigdy moim mezem, ale to juz inny temat..... mysle ze zbyt czesto zrzuca
      sie wine na roznice kulturowe bo tak latwiej niz wysilac sie i walczyc
      codziennie o to aby razem bylo w zwiazku fajnie, roznic kulturowych nawet w
      polsce nie brakuje, wystarczy porownac skrajne regiony i ich zwyczaje,
      tradycje, kulture, a malzenstwo kaszuba i goralki na przyklad? a wiec maz innej
      rasy? generalnie jestem na TAK! a rasistom i homofobom mowie zdecydowane NIE
    • kasiaczernia Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 11:03
      Podobno miłość nie wybiera...dlatego nie widzę wiekszego problemu, związałabym
      się z "innym". Mam rodzinę i znajomych tolerancyjnych, dlatego nie bałabym się
      ich opinii.
      • meduza7 Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 12:28
        hihihi widzę, że dyskusja kwitnie.
        Podobają mi się argumenty armageddona. Nie zakładajcie mieszanych rodzin, bo
        panuje rasizm i nietolerancja. Idąc tym tropem rozumowania można by pociągnąć
        dalej:
        do kobiet robiących prawo jazdy - po co wam to, i tak zawsze będziecie
        postrzegane jak "baba za kierownicą".
        do procesujących się z Biedronką - i tak przegracie i nic się nie zmieni.
        do wszystkich zachowujacych się nieco inaczej niż otoczenie - siedź cicho, bo
        cię sąsiedzi obgadają.
        Armageddon! Świat się nie zmienia sam z siebie, my go zmieniamy przez nasze
        działanie! Mało prawdopodobne, abys doczekał dnia, kiedy przyjdzie archanioł i
        obwieści "Oto dziś usuwam z waszych serc rasizm i nietolerancję". Sami musimy
        nad tym popracować. A poza tym, bądźmy szczerzy, człowiek i tak zawsze sobie
        znajdzie jakiś sposób segregowania, określania i oceniania "innych". I to wcale
        nie musi być kolor skóry. Biali Niemcy mieli swego czasu plany wytępienia
        równie bialych Słowian, czarni Tutsi polowali na równie czarnych Hutu. Każdy z
        nas dzieli świat na swoich i obcych, tyle, że jedni patrzą na "obcych" z
        ciekawościa, a inni z lękiem i obrzydzeniem.
        A jeszcze inni idą przez świat pod hasłem "bzykanko - tak, rodzina - nie!". ;)
        • armagedon6661 Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 14:44
          Bo takie małżeństwo to inwestycja wysokiego ryzyka. Trzeba dokładnie się
          zastanowić. I ja to wiem z własnej autopsji. Twoje argumenty śą banale jak moje.
          My zmieniamy świat, dobre sobie widać jak. Co do archanioła to przydałby się bo
          bez niego nic dobrego nie zrobimy.
    • xvqqvx Re: Mąż innej rasy? 13.07.06, 12:20
      > Polska to dosyć nietolerancyjny i rasistowski kraj.
      Rozumiem zatem, że to małżeństwo to miałaby być taka deklaracja polityczna:
      "TRUTUTU! Patrzcie jaka jestem postępowa, nowoczesna i nierasistowska! TRUTUTU!"
      :-)

      W ogóle kiedy wreszcie w przypadku "trudnych" związków (np. międzyrasowe, czy też z takimi kobietami z dziećmi) skończą się deklaracje polityczno-"dojrzałościowe" + "działactwo" a zacznie normalność?:-)
    • boski.zawodowiec przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 13.07.06, 23:30
      Powaznie, głupoty w tym wątku piszesz straszne.
      Kilka pań pisze podobnie, nie macie najmniejszego pojęcia o czym wogole piszecie.
      Albo jesteście osobami uległymi bez własnego zdania albo nigdy nie miałyście do
      czynienia z kolorowym facetem. Wszelką niechęc odrazu łączycie z rasizmem i
      chyba nie oriętujecie sie ze wg. statystyk zdecydowanymi liderami wsród rasistów
      sa dzisiaj ARABOWIE, biali są głęboko w tyle z tym ze to co u nas jest rasizmem
      w afryce jest normalną odmiennością kulturową:)))
      Wystarczy poszperać w internecie aby znaleśc strony i artykuły poruszające ten
      temat,nietrudno znalesc ze praktycznie wszystkie takie związki sie rozpadają.
      Tego typu związki zawsze sie koncza zle dla kobiet,albo bezwzględna uległosć
      albo bicie i ciegłe upokorzenie albo utrata dzieci. Wystarczy poczytac artykuły
      nawet na onecie ile tysięcy Europejek walczy o swoje dzieci ktore zostały
      porwane przez egzotycznego męza.
      Zresztą ty nawet nie wiesz ze ludzie pochodzenia europejskiego wymierają i ze
      stanowią dzisiaj bardzo mały % populacji swiatowej, wg.ciebie jest ich najwiecej:)
      • nina_m Re: przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 13.07.06, 23:34
        innej rasy? hmm, najlepsze są owczarki niemieckie :P
      • searena Re: przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 14.07.06, 00:19
        Zawodowiec ja nadal nie wiem z czym masz problem ale najprawdopodobniej ze soba
        samym :D
        Ja o rasie a ty o różnicach kulturowych i religijnych. To jest temat na inny
        wątek i na grubą książkę. A z kolorowym własnie mam do czynienia :) Zdanie mam
        zawsze tylko swoje. Nigdzie nie wyjeżdzam, nie zmieniam religii, nie zmieniam
        kultury, nie zmieniam kontynentu :)) Nie zdecydowałabym się na to, jestem
        Europejką. Jesli miałabym gdzieś wyjechać to tylko tam, gdzie pozycja kobiet i
        ich prawa są takie same jak w kulturze w jakiej się wychowałam, dla mnie to jest
        oczyswiste a przy moim niezależnym charakterze to już w ogóle ;)
        • boski.zawodowiec Re: przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 14.07.06, 08:54
          Jak widać kultury są ścisle połączone z rasami. Myslisz ze Arab chrześcijanin,
          np. Libanczyk jest juz ok? Nie on jest podobny do Araba muzułmanina , wprawdzie
          nie jest tak nieobliczalny i agresywny ale jednak blisko mu do nich.
          Podobnie z czarnymi mieszkającymi w USA od setek lat,oni ciągle sa tacy jak ci w
          afryce a nie tacy jak biali amerykanie.
          Spojrz ze nawet pozaeuropejscy imigranci oraz ich dzieci w europie zupełnie nie
          przypominają z zachowania europejczyków, blizej im do Afryki i Azji.

          Zadajesz sie kolorowym? wspołczuje ale widze tez ZE JEDNAK SIE BOISZ!:) PISZESZ
          ZE WYJECHAłABYS TYLKO TAM GDZIE PRAWA KOBIET Są TAKIE JAK TUTAJ CZYLI DOSKONALE
          WIESZ ZE TO MOGłBY BYC TYLKO KRAJ ZAłOZONY I ZAMIESZKIWANY PRZEZ BIAłYCH.

          Niestety nie wiesz ze łacząc sie z kolorowymi w pewnej chwili biali staną sie
          mniejszościami w swoich panstwach bo w 90% takich par dziecko nie jest białe a
          wtedy? wtedy nowy rasizm i przesladowania białych oraz powrót kobiet do roli
          podludzia.
      • esperanta Re: przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 14.07.06, 08:43
        boski.zawodowiec napisał:

        > Kilka pań pisze podobnie, nie macie najmniejszego pojęcia o czym wogole
        piszeci
        > e.
        > Albo jesteście osobami uległymi bez własnego zdania albo nigdy nie miałyście
        do
        > czynienia z kolorowym facetem.
        No wiec wlasnie mialysmy, przynajmniej niektore z nas. A jesli chodzi o wlasne
        zdanie to przedstawiamy je chyba wyraznie.

        > Wystarczy poszperać w internecie aby znaleśc strony i artykuły poruszające ten
        > temat,nietrudno znalesc ze praktycznie wszystkie takie związki sie rozpadają.

        Jak widac, to Ty bierzesz swoja wiedze z lektury skandalizujacych artykulow, a
        nie z zycia.

        Dziewczyny, zauwazylyscie, ze ten watek stal sie przytuliskiem dla
        sfrustrowanych facetow, ktorzy usiluja sie podbudowac czy to kosztem innych
        ras, czy to wytykajac nam brak inteligencji? Naprawde wydaje sie, ze kobiety
        maja bardziej otwarty umysl, przynajmniej sadzac po tym watku.
        • boski.zawodowiec oznaka frustracji to branie kolorowego faceta 14.07.06, 09:01
          i kazdy dobrze o tym wie!
          Czemu przewaznie za kolorowych biora sie samotne kobiety czesto po 25 roku zycia
          nie mające zadnych znajomych?
          Poprostu zaden biały fajny facet cie niechce a ze chciałabyś aby zwracano na
          ciebie uwage znalazłaś sobie egzotyka i myslisz ze w ten sposob nadrobisz
          zaległości bo to niby takie modne.
          Zresztą jesli poznałas go za granica oznacza to tylko tyle ze pojechałas z
          jakiejs zapadłej dziury za chlebem i trafiłas do beznadziejnej dzielnicy
          zamieszkiwanej przez ubogich imigrantów:)
          • esperanta Re: oznaka frustracji to branie kolorowego faceta 14.07.06, 09:24
            Daj sobie spokoj z fantazjowaniem i gdybaniem, bo nie masz pojecia na temat
            mojego zycia. To co piszesz jest smieszne. W ten sposob potwierdzasz tylko
            moja teze o sfrustrowanych facetach.
            Tak jak juz pisalam nie jestem psychoterapeuta i nie bede wiecej odpowiadac na
            posty ponizej pewnego poziomu i z wycieczkami osobistymi. Co wiecej, nie bede
            tych bzdur nawet czytac, i innym dziewczynom tez nie radze. Niech sie frustraci
            pokisza we wlasnym sosie.
            • esperanta Re: oznaka frustracji to branie kolorowego faceta 14.07.06, 09:30
              I jeszcz powiem tak: niektorzy nasi rodzimi przedstawiciele plci meskiej sa
              teraz na tak niskim poziomie (vide - panowie w tym watku), ze oni autentycznie
              sie boja. Ze jak my, polskie dziewczyny, rozsmakujemy sie w kulturalnych i
              obytych obcokrajowcach, to ich juz nie bedziemy chcialy! :)))
              • boski.zawodowiec Raczej Polski margines społeczny sie rozsmakuje 14.07.06, 09:38
                Bo gdzie kobieta na wysokim poziomie moze poznac kolorowego? :))) Ona nie trafi
                do pakistanskiej dzielnicy w Londynie:)))))))
                • searena Zawodowiec.. 14.07.06, 12:22
                  z toba jest jednak coś mocno nie tak :)) Myślisz strasznie ograniczonymi
                  kategoriami. Esperenta ma rację. Wypowiada się tutaj, tylko 2 na szczęcie,
                  ksenofobów. Chyba boicie się własnego cienia. I te śmieszne argumenty -
                  zachaczają mocno o teorię "czystej rasy" ale jak pisałam wcześniej - forum dla
                  faszystów to na pewno nie tu!
                  • xvqqvx Gwoli ścisłości - faszyzm. :-) 14.07.06, 13:34
                    > forum dla faszystów to na pewno nie tu!
                    Wg ścisłej definicji faszyzmem jest ustrój panujący we Włoszech w latach 1922 -
                    1943/45.
                    Akurat w jego założeniach nic nie było o "czystej rasie" etc.
                    Dopiero u schyłku (po 1943 r.) pojawiły się teorie o "rasie włoskiej" etc.:-)

                    • searena Re: Gwoli ścisłości - faszyzm. :-) 14.07.06, 20:38
                      Dobrze - neofaszyzm!:) I nie czepiajmy się szczególików. Wiadomo o co chodzi.
                      • xvqqvx Re: Gwoli ścisłości - faszyzm. :-) 14.07.06, 20:51
                        > I nie czepiajmy się szczególików. Wiadomo o co chodzi.
                        Wybacz, ale jako osoba o ścisło-przyrodniczym wykształceniu (zresztą osoby z
                        wykształceniem technicznym uważają podobnie) lubię się czepiać
                        szczególików. :-)
                        Po prostu siły przyrody bądź urządzenia techniczne "nie wiedzą, o co chodzi" i
                        stąd rokrocznie mamy tylu laureatów Nagród i Wyróżnień Darwina. :-)
                        I stąd lubię zwalczać tę mentalność. :-)
                  • boski.zawodowiec Około 30% brytyjskich muzułmanów popiera terror 14.07.06, 17:42
                    i uwaza go za uzasadniony.
                    Ja nic takiego nie robie i nie popieram zabijania ludzi i ty smiesz nazywac mnie
                    ksenofobem?
                    Teksiciki o czystej rasie to chyba do arabów powinnas na dzin dzisiejszy
                    kierowac bo to oni krolują jesli chodzi o nietolerancje.
                    Czy ty wogole rozumiesz dzisiejszy swiat?
            • boski.zawodowiec doskonale wiesz ze mam racje :))) 14.07.06, 09:35
              Gdybys faktycznie prezentowała wysoki poziom to wyjezdzając za granice nawet byś
              nie miała okazji poznac kolorowych. To ty kisisz sie tam w najgorszych
              dzielnicach:)))
              Powiem ci tez ze napewno nie masz otwartego umysłu bo zapewne nawet nie wiesz ze
              srednie IQ dla białych wynosi 100 a dla afrykanów i szeroko pojętego bliskiego
              wschodu ledwie 85. Nie wiesz pewnie tez ze z mieszanych par mało kiedy jest
              białe dziecko i pewnie nawet nie potrafisz logicznie wywnioskowac ze taka
              sytuacja predzej czy pozniej moze doprowadzić do przekształcenia sie europy w
              afryke. Podoba ci sie tamtejszy dobrobyt? tamtejsza demokracja? jesli tak to
              jedz juz dzisiaj:))))

              Skoncz tez z nazywaniem mnie frustratem bo moje zdjecie łatwo znaleść i łatwo
              sie domyslic ze kobiet moge miec ile tylko zechce.
              • searena Re: doskonale wiesz ze mam racje :))) 14.07.06, 12:24
                Każde twoje słowo świadczy o twojej frustracji :)))) Wyrazy współczucia.
                • boski.zawodowiec 80% europejczyków tez jest frustratami? 14.07.06, 17:36
                  wiesz oni tez swego czasu wielbili multikulturowośc i powoływali sie na
                  nowoczesnośc.
                  Zaimporotwali sobie troche tego kwiatu, przyjrzeli sie jak sie ten kwiat
                  zachowuje i dzisiaj juz coraz bardziej zaczynają sie wkurzać:)))
                  Twoje poglądy są spowodowane polityczną poprawnością i tym ze tak wypada, co
                  zrobisz gdy moda sie zmieni?
                  Pozatym jak widze trafiłem w sedno samotne kobiety po 25 roku zycia to własnie
                  ta grupa kobiet ktora widząc ze juz i tak sie nic fajnego nie trafi bierze co
                  popadnie:)
                  • searena Ty jesteś frustratem :) 14.07.06, 20:41
                    Ja z tobą kończę dyskusję bo do dyskusji potrzebny jest partner na conajmniej
                    równym poziomie :) Ty reprezentujesz tylko frustrację, kesnofobię, nie czytasz
                    tego co się do ciebie pisze, gadasz sam ze sobą. A ja nie jestem samotna :)))
                    Nigdy nie byłam.
                    Paaaaaa.
          • truskawkaslodka Re: oznaka frustracji to branie kolorowego faceta 15.08.06, 01:29
            Hm...brawo :) Ja jeszcze raz...ta od meza muzulmanina :) Poznalam mojego meza
            na Oxfordzie a pochodze z Krakowa i musze dodac, ze z dziada pradziada hostoria
            mojej rodziny jest nierozerwalnie zwiazana z Krakowem od 1780 roku:))) To tyle
            jesli chodzi o twoje teorie :)
      • truskawkaslodka Re: przeczytałem i powiem ci- jesteś załosna 15.08.06, 01:26
        Je nie wiem kto tu jest zalosny. Mam meza muzulmanina. Od 10 lat i tworzymy
        swietny zwiazek i uwierz mi ostatnie co mozna o mnie powiedziec to to, ze
        jestem ulegla. Te tysiace nie udanych zwiazkow nie oznacza, ze wszystkie takie
        zwiazki koncza sie fiaskiem ! Policz ile polskich zwiazkow konczy sie
        fiastkiem - to tez idzie w tysiace !Problem polega w tym, ze o tym co fajne i
        udane sie nie mowi bo po co. Moj maz jest bardzo opiekunczym, cieplym i
        tolerancyjnym czlowiekiem. Mamy coreczke, ktora maz ubostwia i rozpieszcza mamy
        rowniez syna, ktory absolutnie nie dorasta z przekonaniem, ze jest lepszy. Obie
        rodziny jego jak i moja sa bardzo tolerancyjne i otwarte. POznalam jego
        rodzicow jeszcze przed slubem i wszystko jest w porzadku nikt nie kazal mi
        nosic burki nikt nie zmuszal mnie do uleglosci, poznalam w Arabii kilka
        europejek, ktore zyja tam i sa szczesliwe. Nikt nie chcial zabrac mojego
        dziecka -a siostra mojego meza studiuje we Francji sztuki piekne i jest tam
        sama i pewnie sama chodzi po ulicy :)) I nie mow mi, ze jestem wyjatkow bo znam
        takich "wyjatkow" wiecej. Wszystko zalezy jakim jestes czlowiekiem i nic innego
        nie ma znaczenia !
    • p.s.j Re: Mąż innej rasy? 14.07.06, 10:27
      "-Mąż? Mężuniek? A jaka rasa?
      - Norrrdycka, psia krew!"
    • festina-lente Re: Mąż innej rasy? 16.07.06, 00:25
      Człowiek jest człowiekiem bez względu na kolor skóry.
      Jestem tolerancyjna. Znam wielu obcokrajowców, sama
      mam w rodzinie czarnoskórego mężczyznę.
      Szanuję gusta innych osób.
      Wszakze: de gustibus est non disputandum ;-)
      Milosc jest ślepa, wiadomo nie od dziś...
      • tani1 Re: Ma˛z˙ innej rasy? 29.07.06, 00:34
        Wiesz co, a ja mysle, ze "Wszechmogacy" specjalnie stworzyl te rasy, zeby czlowiek mial
        szanse jednak powybijac sie od czasu do czasu. Inaczej zadeptalby juz swoja stopa cala
        ziemie, a tak mamy jeszcze pare lat prolongaty. A serio - Wspaniala dyskusja. Azem sie
        ubawila, czytajac niektore "argumenty" panow naszych kochanych. Ja sobie tez wyobrazalam
        kiedys, ze wyjde za wysokiego blondyna, choc nie chodzilo tu o czystosc rasy. Teraz wiem, ze
        na to, co sie kocha, inaczej sie patrzy. To co obce, staje sie czescia nas, kiedy zaczynamy
        poznawac swiat, kiedy swiat przychodzi do nas i siada przy nas na kanapie, podaje nam
        herbate, robi nam cos na zab, albo kiedy my mu/jej robimy cos na zab. A po paru latach
        malzenstwa, kiedy opadna juz szaly i zauroczenia potrafimy mniej wiecej ocenic co jest plusem
        co minusem w danym kregu kulturowym, w danej rodzinie u danej, wybranej przez nas osoby.
        I jeszcze jedno... Prawo, niestety, i u nas chroni ofiary przemocy w rodzinie bardzo czesto tylko
        teoretycznie, choc naturalnie, sa panstwa, w ktorych jest duzo gorzej niz w Polsce.
      • xvqqvx Re: Mąż innej rasy? 29.07.06, 07:03
        Problem w przypadku tego typu związków mieszanych to to, że w dużym odsetku są
        one zawierane z 2 powodów:
        1. Chęci zaimponowania otoczeniu ("Patrzcie, jaka jestem postępowa/
        tolerancyjna.", "Patrzcie, jakie mam powodzenie." etc.). Tyle tylko, że mąż/
        żona to nie samochód/biżuteria, które można sprzedać lub odstawić i czymś
        innym imponować. :-)
        2. Fascynacji odmiennością - tyle tylko, że fascynacja przemija i to, co
        pociągało wcześniej, może teraz drażnić.
        • tani1 Re: Ma˛z˙ innej rasy? 30.07.06, 14:29
          Tak, zgoda, jesli mamy do czynienia z przedstawionymy przez Ciebie powodami, to faktycznie
          moze byc fatalnie. Ja tez uwazam, ze przeciwienstwa moga z czasem dzialac sobie na nerwy. Z
          drugiej strony po latach zycia razem bywa i tak, ze ludzie upodobniaja sie do siebie. Maja jakies
          swoje im tylko wiadome wspolne sprawy i to jest duzy plus. I teraz pytanie zasadnicze - co, jesli
          chodzi o przeciwienstwa w konkrentych, "naszych" przypadkach jestesmy w stanie
          zaakceptowac, a co nie? Oczywiscie, nikt z nas nie chcialaby wyjsc za osobe, ktora z tych lub
          innych przyczyn bedzie nam nakladal kagance. Dlatego taka decyzje trzeba dobrze przemyslec,
          na chlodno, o co, niestety, trudno, gdy sie jest mlodym tudziez plochym np. Mysle, ze w ogole z
          malzenstwem jest taki klopot (bez wzgledu na koloryty i klimaty), ze sa czesto zawierane dosc
          pochopnie. Nie chodzi mi tutaj tylko o krotki okres znajomosci "mlodych", ale rowniez o dobre
          poznanie srodowisk i rodzin obojga malzonkow. Wiadomo skad biora sie dowcipy o wrednych
          tesciowych np. ;).

          • xvqqvx Przeciwieństwa.:-) 30.07.06, 16:29
            Z przeciwieństwami jest tak, że mamy 2 sytuacje.
            1. Są to przeciwieństwa dla otoczenia, a dla obojga to niewielka różnica.
            2. Przeciwieństwa fascynują oboje, a gdy mija pierwsza fascynacja, to
            zaczynają drażnić.
            Exemplum sytuacji 2 - z mojego otoczenia związek (nie małżeństwo) "konika
            polnego" i "mrówki" (vide La Fontaine). Wpierw ją fascynował jego "luz" a jego
            jej "zorganizowanie", ale po niecałym roku jego zaczęła drażnić jej
            "sztywność" a ją jego "nieodpowiedzialność".:-)
            • tani1 Re: Przeciwien´stwa.:-) 30.07.06, 22:37
              1. Sa˛ to przeciwien´stwa dla otoczenia, a dla obojga to niewielka róz˙nica.
              Rozumiem, ze otoczenie robi z igly widly, a dla pary to problemem nie jest. Niestety, bardzo
              czesto otoczenie moze negatywnie wplywac na jedno z dwojga. Dlatego lepiej jesli "grunt" jest
              neutralny, prawda?
              2. Taaaa... niewatpliwie powazna sprawa. I ja znam takie przypadki. Moze byc powodem do
              rozwodu, ale nie musi. Czlowiek, cholera, przez cale zycie zadaje sobie pytanie: co jest
              wazniejsze, a co mniej wazne. Co da sie przezyc, a co nie. Mnie tez wiele rzeczy denerwuje w
              mojej drugiej polowie, az szlag trafia na miejscu czasami, ale trudno - kocha czlowiek i dom juz
              ma szczesliwy - wiec o co wlasciwie kruszyc kopie? Z drugiej strony, wiadomo, sami tez swieci
              nie jestesmy ;). Jesli jednak, jak piszerz, juz po roku dwie osoby nie potrafia ze soba
              wytrzymac, to cos jest nie tak "na rzeczy", prawda?
              • xvqqvx Re: Przeciwieństwa.:-) 31.07.06, 05:38
                1. Zawszeć lepiej, gdy grunt jest neutralny, ale jeśli oboje są silni, to im
                się uda i otoczenie przywyknie.

                2. Oczywiście, że oboje mogą zaakceptować się i znaleźć kompromis. Jednakże
                najgorzej jest wtedy, kiedy dotyczy to cech leżącymi u podłoża pierwotnej
                fascynacji.
                W tym moim przykładzie początkowo np. "mrówkę" fascynowało to, że "konik"
                przychodzi ubrany "na luzie", nie przejmuje się punktualnością, a "konika" to,
                że "mrówka" pilnuje tego, żeby dbał o dyscyplinę studiów (wpis w dziekanacie
                etc.) i znalezienie pracy później. Jednak gdy pierwsza fascynacja minęła to
                jego zaczęło drażnić to, że ona zmusza go do stania w kolejce w bibliotece
                (zwrot książek niezbędny do zaliczenia) i w ogóle go "ogranicza", a ją
                wnerwiało to, że jak się umówili na 16.00, to przychodził między 16.30 a 17.30
                i to, że na dość "oficjalne" spotkanie przyszedł wystrojony w krótkie spodnie,
                kwiecistą koszulę etc. (i przez to ich nie chcieli wpuścić).
                Zauważ, że oboje zachowawywali się tak samo i wcześniej i później, ale, to co
                wpierw pociągało, potem odpychało.
                • tani1 Re: Przeciwien´stwa.:-) 01.08.06, 00:07
                  Myslisz, ze sila obojga...? No moze... moze... ja nie mowie, ze nie... po prostu nie znam zbyt
                  welu ukladow rownowaznych, rownosilnych i takich w ten desen, w ogole.
                  Co do konika i mrowy, to tez ich nie znam. Znam za to pare jak najbardziej mieszana, ktora
                  funkcjonuje na zasadach calkowitych odmiennosci (takiej jaka opisalas) juz od hm... 17 lat.
                  Naturalnie, fascynacje im zapewnie nieco przeszly, ale o rozwodzie jakos nie slychac, stad
                  zapodaje sprawe w klimacie - zalezy co dla kogo wazne. Choc zgadzam sie z toba calkowicie,
                  ze to na pewno cholernie irytuje na co dzien.
                  • xvqqvx Re: Przeciwien´stwa.:-) 01.08.06, 08:41
                    Odnośnie "siły" to chodziło mi o to, że obie strony muszą być na tyle silne,
                    żeby przeciwstawić się presji otoczenia.

                    Natomiast co do tego 17-letniego związku - to jest właśnie przykład typu 1 -
                    łączy ich coś, co jest silniejsze od odpychania przeciwieństw, tyle tylko, że
                    Ty jako osoba z zewnątrz niekoniecznie możesz to dostrzec.

                    Z kolei konik polny i mrówka to przykład związku "fascynacyjnego" - nic ich
                    nie łączyło oprócz zwykłej fascynacji odmiennością. Fascynacja ma jednak to do
                    siebie, że przemija i wtedy, jeśli (jak ta 17-letnia para) nie ma spoiwa, to
                    się rozpada.
                    • tani1 Re: Przeciwien´stwa.:-) 01.08.06, 22:18
                      "Musiec" - czy to nie jest doroslosc, aby?
                      Co do tej pary, o ktorej byla mowa, to... smieszna sprawa, ale masz racje. Paradoksalnie jestem
                      tylko osoba z zewnatrz. Ale, nie to mam na mysli, ze ja sie dziwie, jak oni mogli tyle razem
                      wytrzymac... Nie, nie, ja sie nie dziwie. Tacy jak oni zyja razem od poczatku do konca. I dobrze,
                      i dobrze... Trzym sie :)
    • nglka Re: Mąż innej rasy? 29.07.06, 11:28
      Dla mnie kolor skóry nie ma żadnego znaczenia. Facet musi mi odpowiadać swoim charakterem i mieć to "coś".
    • fajnaret Re: Mąż innej rasy? 30.07.06, 15:19
      a czy jest atrakcyjny i bogaty????
    • oliwka202 Re: Mąż innej rasy? 30.07.06, 18:32
      gdybym kochala - wcale bym sie tym nie przejmowala.
      Polska to rzeczywiscie niezbyt tolerancyjny kraj
      ale jakos bym sobie poradzila
    • maialina1 nie. btxt 30.07.06, 23:31
      • izabella1991 Re: nie. btxt 01.08.06, 23:38
        Teraz powymadrzam sie Ja!
        Meza innej rasy-ZA SKARBY SWIATA BYM NIE CHCIALA!Mialabym serdecznie dosyc:
        -ludzkiego wscibstwa,wrednych spojrzen i uwag;
        -tlumaczenia mu po X razy,co oznacza w naszej kulturze np. Wielkanoc,Borze
        Narodzenie i sto tysiecy innych rzeczy;
        -za nic nie chcialabym miec Kolorowych dzieci.
        Wiem,zaraz tu sie wielkie Larum podniesie ,zem rasistka.Otoz mnie sie
        najzwyczajniej na swiecie NIE PODOBAJA DZIECI CIEMNOSKORE,BRAZOWOSKORE
        (wygladaja dla mnie po prostu jak sorry hmmm...ludzka kupa
        wysmarowane,SKOSNOOKIE OD BIEDY UJDA).
        tO NA TYLE-ZA EW.raban na forum nie odpowiadam:-)))Pozdrawiam_Iza
        • esperanta Re: nie. btxt 02.08.06, 16:18
          ...

          (Nie ma rabanu. Tylko wymowne milczenie.)
          • tani1 Re: nie. btxt 02.08.06, 21:35
            Ta gadka o dzieciach i kupie to pewnie jakas i piata kolumna. A dla mnie wszystkie dzieci sa
            piekne... nawet te rude, lyse i piegowate - no bo sa piekne... dopoki nie zaczna sie drzec ;)
            Z drugiej strony znalam kogos, kto twierdzil, ze ubostwia dzieci, wszystkie, po prostu... ale tylko
            w smietanie! ;)
    • anitasz30 Re: Mąż innej rasy? 15.08.06, 14:42
      hmmm...pytanie na ktore mozna by faktycznie odpowiadac bardzo dlugo, poruszajac
      rozne watki i aspekty...ja powiem tak: pare lat temu przez trzy miesiace
      mieszkalam i pracowalam w Grecji...ale nie o Grekow mi chodzi:)) Grecy jacy sa
      to wie kazda dziewczyna ktora byla chocby przez dwa tygodnie w tym
      kraju...chodzi mi o Murzynow...przez trzy miesiace mialam ich za sasiadow,
      moglam obserwowac ich zachowanie i szczerze powiem ze bylam
      przerazona:)...wiekszasc z nich zwiazala sie z polkami albo innymi bialymi
      kobietami...czesciowo z ciekawosci a czesciowo dla kolezanki ktora zakochala sie
      w Nigeryjczyku umowilam sie z jednym z nich...od pierwszego momentu gosc mi
      nawijal jaka to jestem super laska, ze swiata poza mna nie widzi i ze w ogole
      jestem jego idealem...a jego najwiekszym marzeniem jest miec biala zone i
      czekoladowe dzieci:)...jak to uslyszalam po pol godziny randki to mialam ochote
      uciekac jak najdalej od niego:)) Pare razy sie jeszcze spotkalismy ale ja juz
      dluzej tego ciagnac nie mialam ochoty...okazalo sie po jakims czasie ze moj
      adorator zwiazal sie z inna polka i nawet sie z nia ozenil i mieszka juz w
      Polsce:))...chyba jednak nie bylam jego idealem:)))...moja kolezanka natomiast
      totalnie zakochana wyszla za Nigeryjczyka i ma z nim dziecko a kolejne jest w
      drodze...czy jest szczesliwa?? ciezko powiedziec...wiem, ze jej maz caly czas
      jak ona to okresla "szuka swojego miejsca w zyciu" :) Najpierw chcial sie wyrwac
      z Grecji...udalo sie to dzieki mojej kolezance...przyjechal do polski ale w
      Polsce mu sie nie podobalo...kolezanka byla w ciazy to kazal jej emigrowac do
      Anglii i tam szukac pracy dla siebie i dla niego a on tymczasem siedzial sobie
      spokojnie w Grecji...kolezanka pojechala oczywiscie bo a jakze...udalo sie i tym
      razem... sciagnela go do Anglii...urodzilo sie dziecko a jemu a Anglii przestalo
      sie podobac...teraz chce do Holandii...byl pare razy, pobyl chwile i namawia
      kolezanke zeby tam sie przeniesc...nie wiem jak to sie skonczy , szkoda mi jej i
      dzieci ale ja nie mam na to zadnego wplywu...nadal chyba jest zakochana - skoro
      zdecydowala sie na drugioe dziecko...nadmieniam ze z tego co mi mowila jej maz
      dzieckiem sie prawie w ogole nie zajmuje bo to sprawa kobiet...dobrze ze jej
      mama jest obecnie z nia bo w sumie to nie wiem jak by dala sobie rade...aha i
      ona pracuje w dwoch miejscach a on jak mu sie chce to pracuje a jak nie to nie
      pracuje i jezdzi sobie do holandii i z powrotem...mnie juz rece opadaja i
      po takim czyms mialam ochote w ogole omijac Murzynow z daleka...traf chcial ze
      teraz jestem tez w UK - tylko w innym miejscu niz kolezanka...i spotykam
      przeroznych ludzi, roznych ras, kolorow...i jestem bardzo mile
      rozczarowana:)).... zdarzylo mi sie rozmawiac z Murzynami ktorzy mieli pojecie o
      swiecie, o roznych rzeczach , o sporcie i mieli marzenia niekoniecznie
      ograniczajace sie do bialej zony i czekoladowych dzieci...tak wiec doszlam do
      wniosku, ze to jednak kwestia faktycznie kultury i wychowania...nigdy nie bylam
      rasistka, ale po Grecji nabawilam sie pewnych uprzedzen co do Murzynow...slyszac
      notorycznie o bialej zonie, czekoladowych dzieciach, o tym ze seks z Polkami
      jest najlepszy i odczuwajac straszna nachalnosc z ich strony - bo np mowilam im
      ze mozemy byc tylko przyjaciolmi, a jeden z nich na to czy bedac przyjaciolmi
      mozemy isc do lozka, inny z kolei majac zone w innym kraju i dziecko chcial
      zebysmy byli razem bo niby strasznie mu sie podobalam i chyba bylam jego
      prawdziwa miloscia (tak mowil :)) ) a potem sie okazalo ze zwiazal sie z jakas
      czeszka bo ja nie chcialam z nim byc :)) - to po prostu wymieklam...moglabym
      jeszcze pisac i pisac ale co to da...i tak moj opis jest strasznie chaotyczny i
      nie wiem czy jakos przystepnie to opisalam ale nadal sie to we mnie kotluje i
      jakos nie daje mi spokoju...a najbardziej nie daje mi spokoju los kolezanki bo
      po prostu nie wiem czy jej maz nie wykorzystal jej po prostu do tego zeby lepiej
      sie ustawic w zyciu...bo podejrzewam ze gdyby nie ona to pewnie inna biala
      bylaby teraz jego zona... o milosci chyba tutaj mowy byc nie moze...przynajmniej
      z jego strony...no ale coz...ludzie sa dorosli i samodzielnie dokonuja
      wyborow...pozdrowionka dla wszystkich...
    • discovolante Re: Mąż innej rasy? 16.08.06, 12:52
      Poczytalem sobie ten jazgot, w sumie dyskusja sprowadzila sie do kwesti
      rasistowskich, walki kultur, wyzszosci cywilizacyjnej itd itd.
      A nie mozne tego tematu uwolnic od tego politycznego kontekstu?
      Np ja to widze wylacznie w kwestiach estetyki i gustu. Tak jak jedni wola
      blondynki a inni mulatki, tak ja nie wyobrazam sobie byc z kobieta innej rasy
      niz biala. Nie wyobrazam sobie miec dzieci innych niz biale, jasnowlose,
      najlepiej niebieskookie.
      To tylko sprawa gustu.
      I wyobraznia dziala, pomysle sobie jak wygladaja np murzynki kolo 50. :)
    • asskela Re: Mąż innej rasy? 16.08.06, 13:26
      husky? owczarek?
      ludzie są "rasą" ludzką i już, tyle
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka