Dodaj do ulubionych

Doradźcie..

21.07.06, 00:45
Nie wiem co zrobić. Jestem na I roku zaocznego prawa. Egzaminy zdałam całkiem
nieźle(przeważnie 4+), nie licząc dwóch ważnych przedmiotów, których nauka
sprawia mi duże problemy. Niestety nie zaliczyłam historii ustroju polski a
we wrześniu czeka mnie poprawka z historii powszechnej ustrojów państwowych..
Miałam zamiar starać się o warunek z historii polski, jednak jeżeli nie zdam
poprawki z powszechnej to automatycznie zakończy się moja przygoda z prawem..
Istnieje także możliwość poprawiania roku. Zastanawiam się czy nie lepiej od
razu złożyć podanie i mieć rok w plecy, ale przepisane oceny, czy może dać
sobie spokój i szukać mniej ambitnego kierunku.. Może ja się po prostu nie
nadaję? Jeżeli nie byłam w stanie nauczyć się wszystkiego na te dwa egzaminy
to jak sobie poradzę z wkuwaniem kodeksów? Z drugiej strony, nie wszyscy
studenci są geniuszami i jakoś dają radę. Sama już nie wiem co myśleć.
Chciałabym studiować prawo, nawet za cenę powtarzania roku, jednak obawiam
się, że sytuacja może się powtóżyć. Mam obiekcje co do tego, że moje problemy
z zapamiętywaniem są przejściowe.. Mój brak wiary w siebie i we własne siły
napewno w pewnym stopniu też odbija się na nauce.
Obserwuj wątek
    • fiordilligi Re: Doradźcie.. 21.07.06, 00:47
      na jakiej uczelni studiujesz?
      • otherside4 Re: Doradźcie.. 21.07.06, 00:50
        Na UMK.
    • fiordilligi Re: Doradźcie.. 21.07.06, 00:56
      Historia sprawia duże problemy i nie przekładają sie one na późniejsza nauke
      prawa. Nie myśl w ten sposób, bo to nie jest dobre dla ciebie. Ucz sie - jest
      dużo czasu, mozna wiele zrobić. Z tą średnia dasz sobie rade i watpie, żeby
      skończyła sie Twoja przygoda z prawem. To trudne studia ale uczą wytrwałości.
      Idź do przodu.
      A po pierwsze chcieć, a nie na tym etapie zegnać się ze studiami :-)
      • otherside4 Re: Doradźcie.. 21.07.06, 01:08
        Dziękuję za życzliwą poradę. Podtrzymałaś mnie na duchu,może nie jest ze mną
        tak źle. Widzisz, cięzko mi idzie nauka na pamięć historii i boję się, że z
        roku na rok będzie coraz trudniej. W końcu zacznie się wkuwanie kodeksów, które
        napewno są znacznie trudniejsze do zapamiętania niż historia. Nie wiem czy dam
        sobie radę skoro przy większych partiach materiału już zaczynają się problemy.
        Może sama stworzyłam sobie pewną blokadę, żyjąc w przeświadczeniu, że z
        pewnością tego wszystkiego nie opanuję.
        • tennesee Re: Doradźcie.. 21.07.06, 11:11
          Jestem specjalistka we wmawianiu sobie , że sie nie uda i w związku z tym czesto
          się nie udaje. Pierwszy rok dla studentów zaocznych, czyli takich, którzy nie
          uczyli się/ nie nauczyli się/ nie poszło im z historii bywa cieżki, bo nie maja
          mapy historycznej w głowie, a osoby, które taką mapę maja nanoszą na nią
          dodatkowe informacje tylko. Ponieważ historię na maturze i wstępnych znałam
          dobrze, to nanaoszenie na mapę nowych informacji zajęło mi odpowiednio - 10 dni
          na historię prawa państwowego- czyli ustrój polityczny i 5 na historię prawa
          sądowego. Doradzam zatem goraco przed własciwą nauką do egzaminu przejrzenie na
          luzie po kolei podręczników do liceum z historii, żeby przypomnieć sobie
          uwarunkowania danej epoki i potem na ten szkic nanosić informacje typowo
          prawnicze. I nie rezygnować!
    • abch1 Re: Doradźcie.. 21.07.06, 11:06
      Skoro UMK to mogę cos doradzić:) tylko pytanie: z kim miałas wstęp do
      prawoznawstwa, jak Ci poszedł?? Jak Ci się podobał ten przedmiot??
      No i z kim powszechną, pan G. czy pani K.??

      Zgadzam się z poprzedniczka, ze historia to nie prawo, niewiele ma wspólnego,
      ale objętościowo jest podobna do kpk czy kpc, tylko nie wiem czy masz problem z
      objętością czy z treścią?

      pozdr
      • otherside4 Do abch1: 21.07.06, 11:33
        Wstęp do prawoznawstwa miałam z dr Dybowskim i zaliczyłam na 4+. Przedmiot nie
        był specjalnie trudny (i objętościowo znacznie mniejszy od historii..) więc
        nauczenie się nie sprawiło mi dużego kłopotu. Jeśli chodzi o powszechną to
        oczywiście pani K. Pytasz o to z czym mam większy problem. Otóż ciężko
        powiedzieć.. Najpierw przytłoczyła mnie ilość materiału, który oczywiście
        trzeba wykuć "na blachę". Później przekonana, że nie jestem w stanie tego
        wszystkiego opanować, pojawiły się kłopoty z zapamiętywaniem. Wydawało mi się,
        że już coś umiem a kiedy usiłowałam sobie to powtórzyć dwa dni póżniej nie
        potrafiłam sklecić na ten temat jednego zdania.. Dodam, że już łatwiej mi szło
        wkuwanie historii prawa niż ustroju.
      • otherside4 Do Tennesee: 21.07.06, 11:48
        Również mam przeświadczenie, że kto jak kto, ale ja się niestety pod szczęśliwą
        gwiazdą nie urodziłam.. Jeśli chodzi o moją mapę historyczną, a raczej jej
        brak, to muszę objaśnic sytuację. Otóż, w liceum miałam zaledwie 1godzinę
        historii tygodniowo, ponieważ wybrałam profil biologiczno-chemiczny.. Zawsze
        dobrze mi szło z tych przedmiotów. Początkowo miałam nawet iść na farmację albo
        biotechnologię, jednak nie poradziłabym sobie z fizyką i matematyką. Nie będę
        się tutaj zagłębiać w szczegóły, gdyż nie to jest przedmiotem rozmowy. Na
        maturze zdawałam wos i biologię. Historia nigdy nie była moją mocną stroną,
        dlatego też nie przywykłam do kucia "na blachę" a raczej na zrozumienie,
        główkowanie nad rozwiązaniem problemu. U mnie wszystko musiało z czegoś
        wynikać. Trochę potrwa zanim się na dobre przestawię. Podziwiam Cię i gratuluję
        umiejętności szybkiej nauki. Naprawdę zazdroszczę. Pozdrawiam
    • otherside4 To znów ja... 21.07.06, 12:54
      Mam wątpliwości czy dam radę nauczyć się na pamięć kodeksów skoro już przy
      historii pojawia się problem. Nie wiem czy jest to kwestia nastawienia czy mój
      mózg nie jest w stanie tyle zapamiętać.. Może po prostu powinnam spojrzeć
      prawdzie w oczy? Może moje chore ambicje przysłoniły mi rzeczywistość? Naprawdę
      chciałabym dalej studiować na tym kierunku, ale ogarnia mnie strach przed tym,
      że na III a może nawet już na II roku nie będę dawała sobie rady z
      zapamiętaniem takiej ilości materiału. Gdyby nie ta powszechna, starałabym się
      o warunek i parła do przodu. A tak, naszły mnie wątpliwości czy przypadkiem
      nie za wysoko mierzę. . Może powinnam zrezygnować i poszukać czegoś
      łatwiejszego, na niższym poziomie.. Wychodzę z założenia, że kto nie ryzykuje
      ten niczego w życiu nie osiągnie, dlatego postanowiłam spróbować swoich sił na
      prawie. Zawsze miałam nieznośną tendencję do rzucania się na głęboką wodę..
      Sami powiedzcie, skąd mogę wiedzieć, że się do czegoś nie nadaję, jeśli nie
      spróbuję? Ktoś napisze, że wystarczy chcieć studiować. Może i racja, jednak
      mnie brakuje pewności siebie. Jakiegoś gestu, który utwierdziłby mnie w
      przekonaniu, że potrafię, że postępuję słusznie. Chciałabym wiedzieć, że ktoś
      we mnie wierzy. Brakuje mi wsparcia ze strony rodziny.. Nic dziwnego skoro
      prawie sami pesymiści, którzy z góry zakładają, że coś się nie uda... Mam dość
      silną osobowość i często na przekór wszystkiemu i wszystkim wybieram
      najtrudniejszą drogę. Widać lubię pokazywać, że na wiele mnie stać.. Udowadniać
      sobie i innym, że chociaż straszny ze mnie leń to nie jestem tępa.. Przecież
      mogłam sobie wybrać pedagogikę albo zarządzanie i marketing.. Ale nie, to by
      było zbyt proste.. Myślę, że w ten sposób podświadomie sprawdzam gdzie kończą
      się granice moich możliwości.. Chyba właśnie jestem na pograniczu załamania
      psychicznego.. Przepraszam, że Was tutaj katuje, ale musiałam to z siebie
      wyrzucić.
      • mary32 Re: To znów ja... 21.07.06, 14:06
        hej senorita, nic się nie martw, tylko wal do przodu niczym czołg, a na pewno
        dasz sobie radę.

        To normalne, że na pierwszym roku człowiek nie potrafi się uczyć, ilość
        materiału, jaki należy opanować jest straszliwa. sama przechodziłam z tym
        katusze i czułam się wielokrotnie jak mały głupeczek, który nie umie zapamietać
        tego, co dla innych jest banalne. Ale to nieprawda.

        Z każdym kolejnym egzaminem jest coraz lepiej.
        Ponadto to nieprawda, że kodeksów uczysz się na pamięć - nic podobnego. Prawo
        jest cudownie logiczne (a zwłaszcza prawo cywilne), więc jedno z drugiego
        wspaniale wynika - przepisy sa jak matematyka nie uczy się ich na pamięć - uczy
        się pewnych metod, pewnych typów rozumowań. Przekonanie, że studenci prawa
        wkuwaja na pamięć to zwykły stereotyp.

        Prawda jest taka, że dopiero po 6-7 latach młody prawnik naprawdę zaczyna
        rozumieć system prawa. Wcześniej w zasadzie przyjmuje się pewne sprawy jako
        dogmat, nie rozumiejąc często powiązań pomiędzy instytucjami.
        Przysięgam, że różnicę pomiędzy prawami rzeczowymi i obligacyjnymi poczułam
        dopiero na drugim roku aplikacji - na płaszczyźnie procesowej realizacji
        roszczeń. Wcześniej to było tylko takie klepanie - wiadomo te są erga omnes, a
        tamte inter partes, ale co to tak naprawdę znaczy, jakie instrumenty ochrony
        prawa podmiotowego służą w każdym z tych przypadków - oooo, to do mnie dotarło
        dużo, dużo później.

        Obecnie skończyłam studia, aplikację, mam sporo lat pracy w zawodzie na swoim
        koncie - i co? dalej się uczę! Każdy proces, każda sprawa to okazja, zeby
        dowiedzieć się czegoś nowego. Mimo że sto razy przyczytałam KC, niezwliczoną
        ilość razy czytałam komentarze - stale odkrywam nowe tajniki prawa cywilnego. A
        wydawałoby się, że po 12 latach człowiek już powinien wiedzieć o tym wszystko.

        Tak więc nie poddawaj się koleżanko, tylko zdawaj jedną kobyłę za drugą.
        Każdemu zdarza się oblać egzamin, co nie dowodzi braku intelektu.

        A na marginesie dodam, że studia prawnicze kończy również cała masa idiotów, co
        woła o pomstę do nieba. Sama znam takich adwokatów, ktorzy obstają, że
        darowizna jest jednostronną czynnością prawną....

        pozdrawiam
        mary
    • mansfeld Re: Doradźcie.. 21.07.06, 15:08
      Ucz się i miej nadzieję. To podstawa na tych studiach! Kiedy je skończysz
      poczujesz jak to z... być prawnikiem. Może na początku nie tyle dla kasy, ale
      dla...klasy!;) Ja skończyłem rok temu i żyję na razie tym drugim. Ale uważam,
      że warto studiować prawo - jest bardzo wiele możliwości po tych studiach.
      Trzymam za Ciebie kciuki. Masz wiele czasu i nie poddawaj się - spróbuj teraz
      to zdać! Przedmioty może przepiszą Ci nawet jeśli nie zdasz roku, to zależy od
      profesora. Zresztą już to umiesz! POWODZENIA!
    • akikoo Re: Doradźcie.. 21.07.06, 17:36
      Też miałam poprawkę z tego przedmiotu na I roku UMK. Uczyłam się całe lato (bo
      byłam przekonana, że nie zdam). Zdałam na 4+. Zamiast obmyślać scenariusze na
      wypadek nie zaliczenia - po prostu naucz się i zdasz i nastaw się że nie ma
      innej opcji :)
      • telka_es Re: Doradźcie.. 21.07.06, 22:43
        zdasz kochanienka tylko wez sie ostro do roboty moja kolezanka miala ze
        wszystkiego oprocz prawoznawstwa poprawki we wrzesniu i jakos dala rade !
        Oczywiście uporala sietez z HUP-em hehehe wiec glowa do góry nie rezygnuj i
        dzialaj hehehe :P

        zycze powodzenia psst:P
        • alex_koz Re: Doradźcie.. 21.07.06, 22:44
          impossible is nothing!!

          do nauki i bedzie dobrze;)
    • otherside4 Re: Doradźcie.. 23.07.06, 15:07
      Chciałabym podziękować wszystkim, którzy odpowiedzieli na mój wątek.
      Podnieśliście mnie na duchu. Jestem Wam za to bardzo wdzięczna. Przypuszczam,
      że odezwę się we wrześniu, jak tylko okaże się na czym stoję:)
      • fiordilligi Re: Doradźcie.. 23.07.06, 15:51
        Będziemy czekac na informacje i jednocześnie trzymamy kciuki ! :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka