pangalaktyk
21.07.06, 21:11
Szanowne Panie,
Nie wiem gdzie mam pisać, więc może tu.
Dzisiaj ok. 20:30 w Pyrach na wysokości ul. Leśnej (chyba) zobaczyłem dziewczynę. Byłem na
rowerze, zaczekałem więc na przystanku przy Puławskiej. Udawałem, że coś naprawiam, chciałem
zagadnąć i... nic.
Odjechałem jak ostatni kretyn, za kilka minut wróciłem, ale jej już nie było.
To była (chyba, głowy sobie nie dam uciąć) ul Leśna, przystanek w stronę Centrum. Pewnie się z kimś
umówiła na 21:00...
Biała bluzeczka bez rękawów, mocno niebieskie dżinsy (ten kolor się bodaj fioletowy nazywa, jestem
daltonistą), plecako - torba (szara, ale równie dobrze mogła być zielona) z pokrowcem na tel z
przodu, na piersi. A tel. - Sony-Ericsson T-610, przekopałem internet i znalazłem właściwy model :).
Szczupła, ok. 170 cm., po prostu piękna...
Sam jestem sobie winien, jakby mnie spuściła na drzewo, to przynajmniej nie plułbym sobie w brode,
że nie spróbowałem.
Cuda się jednak zdarzają... A może ktoś zna tą Panią?
Tak, czy siak będę tamtędy często jeżdził...
Życzę miłego wieczoru Paniom, a dla kolegów rada - trza być odważnym, bo poźniej jest właśnie
tak...