malinowy.cycek
24.07.06, 14:57
Zastanawiam sie do czego zmierzacie pytajac faceta
szykujacego sie do ataku na ostatni bastion...
"czy chcialbys mi cos powiedziec?"
w skrajnej wersji: "kochasz mnie?"
Takie pytania sa co najmniej nie na miejscu. Na takie pytania
powinien przychodzic czas po, albo dlugo przed... Chociaz tak
wlasciwie to nigdy nie powinny padac. Niejedna kobieta
niejednemu facetowi w ten sposob wieczor juz zniszczyla.
Tylko pytanie po co.
Aby przekonac sie, ze wart jest by mu sie oddala?
Ale przeciez facet, w zdecydowanej wiekszosci przypadkow, ulegnie
presji otoczenia i powie to co kobieta chce uslyszec. Jak bedzie
uczciwy i inteligentny to wyzna, ze zadna kobieta nie dzialala
na niego tak jak ona wlasnie i byc moze bzykanko zaliczy jak
laska nie bedzie zbyt bystra i sie nie skapnie, ze ukochany ja urabia.
Tak czy inaczej grzeszne feminy prowokuja facetow do klamstwa
i same chca chyba byc oklamywane, a potem narzekaja, ze zostaly
oszukane, porzucone... itd. itp.
Tak naprawde to same siebie oszukaly i wina faceta jest tak naprawde zadna :)