Dodaj do ulubionych

pomocy,dramat rodzinny

16.08.06, 08:36
Witam,

To mój pierwszy post na tym forum ponieważ pierwszy raz w życiu spotkało mnie coś tak potężnie bolesnego, że mogę sobie z tym nigdy nie dać rady. Witam wszystkich serdecznie.

Sytuacja przedstawia się następująco.
Moja żona wyjechała ostatnio na tydzień do Turcji z „przyjacielem” zostawiając mnie z synem (1,5 roku). De facto skłamała przed wyjazdem twierdząc, że wyjeżdża na delegacje. Gdybym sam wszystkiego nie odkrył, myślę że nikt nie wiedział by do tej pory. Przebywając przez ten czas w domu z dzieckiem, w czasie kiedy ona bawiła się na wakacjach z jakimś człowiekiem przeszedłem horror, naprawdę nie życzę tego największemu wrogowi.

Potrafię w sobie znaleźć jednak siłę żeby wybaczyć, żeby zapomnieć o wszystkim i zacząć układać nasze życie od początku. Wyciągam rękę, próbuję zacząć od malutkich kroczków, ale żona nie chce nawet spróbować, mówi że już mnie nie kocha. Tłumaczę, że przecież mamy wspaniałego syna, dla niego warto przynajmniej spróbować, ale Ona twierdzi że nie ma już na nic szans.

Mieszkamy cały czas razem ponieważ żona nie ma gdzie pójść, nie ma pracy i środków do życia. Z tego co mi mówi to jej kochanek nie może jej teraz pomagać, a sama nie chce od niego pieniędzy tylko chce się usamodzielnić. Planuje wynająć mieszkanie, ale najpierw musi znaleźć pracę więc na razie jesteśmy pod wspólnym dachem. Przeżywam w ten sposób straszne katusze widząc ją codziennie i wiedząc, że ją kocham, a jednocześnie widząc jej obojętność wobec mnie.
Od jej powrotu z wakacji upłynęło 6 dni. Do tej pory było we mnie sporo emocji i niepotrzebnych zachowań, miotałem się i próbowałem wszystkiego, bez skutku. Żona ma do mnie pretensje, że wtajemniczam w to naszych wspólnych znajomych, ale ja naprawdę łapię się każdej szansy.
Odwróciła się od niej jej własna rodzina za to co zrobiła, ale ja nie chcę jej znienawidzić, wciąż ją kocham i wiem, że będę dla niej lepszym mężem ponieważ zaniedbywałem żonę. Jesteśmy młodym małżeństwem, rok temu braliśmy ślub. Znamy się od około 2,5 roku. Popełniłem przede wszystkim w ciągu ostatnich 12 m-cy, od momentu urodzenia przez nią syna sporo błędów, po prostu zaniedbałem żonę. Ale teraz rozumię i wiem, że po tym wszystkim co się wydarzyło będę dla niej kimś kim chciała żebym był, po prostu otworzyła mi oczy, a ja teraz jestem w stanie zrobić wszystko żeby tylko była.

Wczoraj oboje usiedliśmy do stołu i odbyliśmy długą rozmowę. Żona wciąż twierdzi zdecydowanie, że nie widzi dla nas szans. Nie mogę jej przekonać. Uzgodniliśmy, że wrócimy do rozmowy za tydzień. Szaleje, nie wiem co robić. Dziś rano przed wyjściem do pracy przygotowałem jej i zostawiłem na stole śniadanie. Kupię jakieś kwiaty i włożę do wazonu. Nie chcę jej w ciągu najbliższego tygodnia dalej naciskać. Po prostu spróbuję być dla niej najlepszy jaki potrafię, ale czy Ona może mnie jeszcze pokochać? Czy jest sens wierzyć i dawać sobie nadzieję, żeby po raz kolejny się zawieść i zranić?

Pomóżcie proszę, dajcie jakieś wskazówki co robić, jak się zachowywać. To strasznie dla mnie ważne, nie mogę jej stracić dla mojego syna i dla nas.

Pozdrawiam i dziękuję
falco
Obserwuj wątek
    • marychna83 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 08:42
      cos krecisz kolego. zona nie ma pracy a powiedziala ze jedzie w delegacje? ona
      jest glupia, czy ty? czy najzwyczajniej cos tu zmyslasz?
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 08:47
        po prostu nie wyujasnilem wszystkiego, zona wyjechala na niby delegacje, kradnac z kasy firmy 4000pln z zamiarem oddania po powrocie, niestety wydalo sie i dostala dyscyplinarke op 2 dniach od wyjazdy, co do kasy to sie dogadala i ma czas do konca m-ca zeby oddac
        • marychna83 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 08:50
          no to niezle ziolko z tej twojej kobitki.
          porad udzielac nie moge. mam lat 23, prowadze hulaszczy tryb zycia i nigdy nie
          bylam w prawdziwym zwiazku.
          ale zycze sily i szczescia!
        • gszesznica Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:10
          falco4910 napisał:

          > po prostu nie wyujasnilem wszystkiego, zona wyjechala na niby delegacje,
          kradna
          > c z kasy firmy 4000pln z zamiarem oddania po powrocie, niestety wydalo sie i
          do
          > stala dyscyplinarke op 2 dniach od wyjazdy, co do kasy to sie dogadala i ma
          cza
          > s do konca m-ca zeby oddac

          :)))ale kombinujesz.
          • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:12
            no widzisz, dla mnie to też jest jak w filmie :-(
            • gszesznica Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:15
              falco4910 napisał:

              > no widzisz, dla mnie to też jest jak w filmie :-(

              przelacz na inny kanal..moze:)))
              • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:16
                na razie nie jestem w stanie, jak to sie skonczy zle to mam nadzieje ze dam rade
                • gszesznica Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:17
                  falco4910 napisał:

                  > na razie nie jestem w stanie, jak to sie skonczy zle to mam nadzieje ze dam
                  rad
                  > e

                  nie martw sie..zjedz sniadanie,napij sie kawy..stworz nowy watek ,bez gaf...

                  zona jak nie ma pieniedzy ,bedzie siedziala w domu..

                  nie martw sie...
    • skorpionica11 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 08:50
      Bardzo ci dobrze, trzeba bylo dbac a nie teraz płakac ,moze masz jaks nauczke.
      A dziecko napenwno bedziesz mógł widywac kiedy bedziesz chcial,i żona napewno
      ci pozwoli widywac sie z synem.
      Nie mozna nic na siłe,masz gupi tok myslenie ,jesli masz dziecko to nie oznacza
      ze musicie byc razem.
      Niech ona zyje wlasym zyciem.i bedzie w koncu szczesliwa z iinym,bo jak widac
      ty jej tego szczescia nie dałes.
      • marychna83 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 08:53
        gdyby to dziewczyna pisala ze facet wywinal by jej taki numer nie
        zostawilbyscie na nim suchej nitki. jak babka przyprawia facetowi rogi to
        oczywiscie jego wina.
        raaany! babska solidarnosc ma pewne granice!
        • skorpionica11 z jego opisu wynika ze on sam zaniedbywał ja 16.08.06, 09:05
          napewno jak zawsze wina lezy po obydwu stronach !!!!!!!!!!!!!
          jak bys o tym nie widziala dziewcze
          • falco4910 Re: z jego opisu wynika ze on sam zaniedbywał ja 16.08.06, 09:09
            tak, przyznaje , zaniedbywałem, ale uważam że nie zasłużyłem na takie potraktowanie. Mimo wszystko chcę wszystko przekreślić grubą kreską i zacząć od nowa.
          • marychna83 Re: z jego opisu wynika ze on sam zaniedbywał ja 16.08.06, 09:14
            ja tam wiem, wyobraz sobie. to z twojej wypowiedzi wynika: masz chlopie za
            swoje.
            i prosze nie zwracac sie do mnie 'dziewcze'
            • skorpionica11 dobrze dziewczynko :)) 16.08.06, 09:15
        • ultraviolet6 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:07
          Zauważ, że on swoim zaniedbywaniu żony napisał może ze dwa zdania. Nie wiadomo
          jaką przykrość jej sprawił, może bardzo dużą..
          • marychna83 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:16
            a moze nieduza? po co od razu fazetowi w ciezkich chwilach pisac 'masz za
            swoje'?
            babom niektorym odbija, szukaja nie wiadomo czego w objeciach innych facetow,
            wiec to naprawde nie musi byc jego wina...
    • alpepe Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:15
      falco4910 napisał:

      > zostawiając mnie z synem (1,5 roku).
      Przebywając przez ten czas w domu z dzieckiem, (...) przeszedłem horror,
      > naprawdę nie życzę tego największemu wrogowi.
      No, fakt, sam na sam z małym dzieckiem przez tydzień, to KOSZMAR!!!

      Jesteśmy młodym małżeństwem, rok temu braliśmy ślub. Znamy s
      > ię od około 2,5 roku. Popełniłem przede wszystkim w ciągu ostatnich 12 m-cy,
      od momentu urodzenia przez nią syna sporo błędów, po prostu zaniedbałem żonę.

      To ile ma końcu ten wasz synek????

      Ale
      > teraz rozumię i wiem, że po tym wszystkim co się wydarzyło będę dla niej kimś
      > kim chciała żebym był, po prostu otworzyła mi oczy, a ja teraz jestem w stanie
      > zrobić wszystko żeby tylko była.
      >
      >Szaleje, nie wiem co robić. Dziś rano prze
      > d wyjściem do pracy przygotowałem jej i zostawiłem na stole śniadanie.
      No, niesamowite!
      Kupię ja> kieś kwiaty i włożę do wazonu.
      Jeszcze lepsze!
      Nie chcę jej w ciągu najbliższego tygodnia dalej naciskać.
      >
      > Pomóżcie proszę, dajcie jakieś wskazówki co robić, jak się zachowywać. To stras
      > znie dla mnie ważne, nie mogę jej stracić dla mojego syna i dla nas.
      >
      Moje wskazówki to takie (założywszy, że nieścisłości w twoim poście nie wynikają
      z tego, że to podpucha): ona nigdzie nie odejdzie, przyprawiła ci rogi, ma
      gdzieś wasze dziecko, jak widać, choć bynajmniej miała prawo jechać sobie na
      wakacje, ale nie z kochankiem. Kochanek to gołodupiec, który ją tak samo spuści,
      jak ona próbuje spuścić ciebie. Nic nie napisałeś o tym, czy ona chce zabrać
      dziecko z sobą, sądzę, że nie. Poza tym, jakby tak chciała odejść, to by nie
      przewAliła kasy na wakacje w Turcji, tylko by szukała mieszkania. Dlatego ci nie
      wierzę.
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:20
        mysle ze dziecka nie ma gdzies, chce je zabrac ze soba. Co do faceta to dziwi mnie fakt ze nie postawil jej tych wakacji tylko musiala gwizdnac kase z firmy. W jej dzialaniach w ostatnim czasie jest mnostwo nielogicznych zachowan, sam nie potrafie sobie tego wszystkiego wytlumaczyc. Jak widzisz jeszcze jakies niescislosci to chetnie wyjasnie
        • alpepe Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:23
          ile ma wasz synek? Rok, czy półtora?
          • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:23
            póltora
      • martalek Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 15:38
        rzuc ja w cholere...
    • lady284 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:24
      Szczerze współczuję, sądzę jednak, że jak "żona" przejrzy na oczy za jakiś czas
      będzie gorzko żałować...to namiętność i nowe doznanie sprawia, że ma klapki na
      oczach, jak każdy na początku, z czasem zacznie dostrzegać negatywne strony w
      swoim kochanku...choć różnie może być... Jak uratować to co was łączy?
      1. W ogóle nie powinieneś jej nadskakiwać, miej swoją godność, przez to , że
      jej nadskakujesz dalej nie traktuje Cię poważnie.
      2. Zaciekawi ją fakt : dlaczego jej właśnie nie nadskakujesz?
      3. Nagle poczuje się "sama" i będzie traciła grunt pod nogami tymbardziej, że
      jej kochanek nie chce jej utrzymywać ( a to dobre nie? to chyba juz rokuje na
      ich wspólną przyszłość, facet się zabawił i odstawił na "chwilę" do męża)
      Nie utrzymuj jej! Dlaczego masz to robić ?????????? Przeciez ona już ma swojego
      wybranka!
      4. Weź syna i wyjedź na jakiś tydzień, oczywicie nie mówiąc gdzie itd. W końcu
      ona chce oddzielić własne życie od Twojego.
      Po prostu daj jej w kość. Wątpię czy tamten facet jest zakochany w niej tak jak
      ona sobie to ubzdurała.

      Wyznacz jej termin na podjęcie decyzji i powiedz, że od tej chwili nie będzie
      powrotu.
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:32
        lady, chyba nie potrafie zrobic tak jak sugerujesz.
        Boje sie ze jak zaczne ja "olewac" to po prostu utwierdzi sie w przekonaniu ze o nia nie dbam.
        dzisiaj przed wyjsciem do pracy zostawilem jej sniadanie na stole, chce kupic kwiaty i wlozyc do wazonu.....

        • alpepe Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:36
          falco, sorry, ale jak to nie podpucha, to nie jesteś zbyt mądry. Ona nigdzie nie
          odejdzie, rozumiesz??? Zawrócił jej inny w głowie, naciągnął ją na wakacje (4000
          na tydzień w Turcji?), i kopnie w d. Ona nigdzie nie odejdzie, co najwyżej
          jeszcze parę razy ci wywinie taki numer i tyle.
          • lady284 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:40
            tylko lepiej żeby miała poczucie tego co zrobiła, żeby "wróciła" z podkulonym
            ogonem...a tak wytłumaczy sobię że mężuś ubłagał i dlatego tak zrobiła...
            druga sprawa: falco, masz rację ... chyba musisz ponadrabiać zaległości, ale
            nie rób tego przesadnie...naprawdę...kwiaty w wazonie to troche za
            dużo...dozuj, stosuj umiar...bo w to nie uwierzy i bedzie myślała że stosujesz
            krótkotrwałą pokazówkę
    • buraque Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:24
      falco4910 napisał:

      > Pomóżcie proszę, dajcie jakieś wskazówki co robić, jak się zachowywać. To
      stras
      > znie dla mnie ważne, nie mogę jej stracić dla mojego syna i dla nas.

      Żona razem z walizkami za drzwi, nowe zamki, wynajmij opiekunkę do dziecka bo
      sam sobie nie poradzisz.

      Weź się w garść i przestam ją błagać na kolanach, zobaczysz za kilka tygodni
      przyjdzie do ciebie z opuszczoną glową po prośbie.
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:34
        hmm...chyba by nie potrafila po tym co narobila....
        mowi mi ze ten typ to ktos kogo tak kocha ze nawet jak by miala za miesiac zginac to i tak bylo warto.
        • lady284 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:42
          no to czy warto mieć taką kobietę ?????????????????????????????????
          wyjedź i przemyśl swoje życie chłopie
          a później podejmuj decyzje
          • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:46
            widzisz, tez sie zastanawiam czy warto, fakty mowia ze nie, serce ze tak
            • lady284 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:51
              to twoja urażona duma chce postawić na swoim
              • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 10:26
                gdyby mi powiedziala, ze chce zaczac od poczatku bylbym najszczesliwszym facetem na ziemi
    • gszesznica Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:53
      a tak nawiasem pytajac..
      nie wstyd by Ci bylo tak sie narzucac..
      gdzie Twoj honor?
      • falco4910 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 10:07
        nie, nie jest mi wstyd
    • wilk11 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 09:59
      >>Kupię jakieś kwiaty i włożę do wazonu.

      Doskonale. Nareszcie coś na swoim miejscu.
      • grangie sprawdz maila..n/t 16.08.06, 11:12
        • dj73 Re: sprawdz maila..n/t 16.08.06, 12:53
          co masz na mysli zaniedbywałem żone !!!!! jak? ,
          ja przez pierwszy rok zycia dziecka tak byłam przemęczona i nie chciałam sex-u
          że ostatnią rzeczą byłoby szukanie sobie kochanka
          nie wiem co ci doradzic, kobiecie bym chyba doradziła - spakój dziecko zrób
          sobie wakacje, przemysl sprawę
          jesli kochasz swoje dziecko to zawalcz o nie (przynajmniej część kochania
          zostanie przy tobie)
          I nie płaszcz sie na Boga, w takiej sytuacji dla kobiety to jest porzywka.
          Jesli chciała ci pokazac ( ukarac) za ten rok zaniedbywania to tez sobie
          wybrała metode zbyt drastyczną, wiec te kwiaty i sniadanie jest chore ( za co
          ty przepraszasz na dzien dzisiejszy?)
          Przepraszam Cię, ale jesli bym miała jakiś jeszcze szacunek do męszczyzny to
          bym go właśnie utraciła. Niech idzie mieszkac do matki, walizki i za drzwi. To
          że nie ma pracy, no sorry na własne życzenie. No pewnie że warto było ( wg
          niej ) bo jeszcze nie poniosła żadnych konsekwencj : mąż podał śniadanie, do
          pracy nie poszła, ma kochanka, mąż ją utrzyma, kase pewnie tez odda do firmy -
          no życ nie umierać
    • netka6666 Re: pomocy,dramat rodzinny 16.08.06, 13:33
      Jeśli żona Cię juz nie kocha, to możesz darować sobie kwiaty i śniadania. To
      jest dobre po sprzeczce o to, kto ma dzis myć gary a nie po tym jak ją
      zawiodłeś. Serce nie sługa. Za późno sie obudziłeś.
    • allerune Re: pomocy,dramat rodzinny 17.08.06, 01:30
      zachowujesz się jak bita przez męża żona, która go jeszcze przeprasza

      zastanów się, ona Cię skrzywdziła a Ty ją za to nagradzasz ! ! !

      jedyne na co zasługuje, to wywalenie na zbity pysk...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka