zaba_gertuda
05.09.06, 13:09
Prosze panow (i nie tylko)o wyjasnienie.
Zawsze bylam przyzwyczajana, ze to kobiete darzy sie komplementami...i to
bylo dla mnie normalne, poprostu mile,i takie...kobiecie sie nalezace :)
aczkolwiek nie w formie wymagania co poprostu mile. Kiedy sie z kims
spotykalam bylo dla mnie oczywiste, ze to, ze z kims sie spotykam jest
wystarczajaco znaczace, ze ta osoba jest dla mnie atrakcyjna, czy wizualnie
czy intelektualnie ( chociaz czesto nie szlo to w parze, ale to juz inna
historia) . Chodzi mi o to, ze spotykam sie teraz z kims kto odpowiada mi
wlasciwie pod kazdym wzgledem, i wiz. i psych. Tyle, ze ..stawia mnie w
niezrecznehj sytuacji, bo slysze wiele milych slow łechczacych kobieca
proznosc...ale po pewnym czasie..slysze, ze....nic jescze jemu milego nie
powiedzialam...czy mi sie to w nim podoba czy tamto...i wtedy czuje sie
glupio, bo moze powinnam, ale...nawet mi to do glowy nie przyszlo, ze
powieiec mu cos w formie komplemetu...Od tamtej pory staram sie go doceniac i
mowic tez mile rzeczy...ale ciagle mi sie wydaje, ze za malo, a jest to
osoba, ktora tez lubi sluchac, ze jest fajna( bo jest) ale...glupio sie
czuje, kiedy sie tego ode mnie wymaga. a moze glupio dlatego, ze jestem
nieprzyzwyczajona...i poniekad do tej pory prozna? Chcialbym tez sprawic mu
przyjemnosc..Stad moje pytanie. czy takie cieple slowa uznania sa tak wazne
dla panow? bo co do kobiet nie mialam watpliwosci, ale mezczyzni wydawali mi
sie zdobywcami...i dlatego sama forma przyjeciua ich byla dla mnie
wytarczjąco znaczaca. Ale chyba sie myliłam. Prosze o odpowiedz, jak to jest.
Pozdrawiam serdecznie.