Dodaj do ulubionych

nie czuję miłosci

28.09.06, 08:38
nie kocham męża ani nikogo innego. Nie czuję tez miłosci ani do rodziców ani
do sióstr. czy ja źle pojmuję miłość, czy jestem niezdolna do miłości? A może
to kwestia nieodnalezienia właściwej osoby? Zwłaszcza brak miłosci do męża
jest dla mnie dotkliwy. czuje, ze to powód mojej depresji
Obserwuj wątek
    • maialina1 po co wychodzilas za maz?? 28.09.06, 09:31
      Po co wychodzilas za maz?
      Ktos cie zmusil?
      • pelargonia30 Re: po co wychodzilas za maz?? 28.09.06, 09:42
        bo chciałam mieć rodzine, to było z własnej nieprzmuszonej woli.
        • maialina1 Re: po co wychodzilas za maz?? 28.09.06, 09:48
          Jakby cie wszyscy porzucili to bys dopiero poczula milosc.
          Masz za dobrze, zawsze bylas toczona uwaga i uczuciami, dlatego nic nie
          czujesz, bo czasem sie docenia to co sie ma dopiero jak tego zabraknie.
          • pelargonia30 Re: po co wychodzilas za maz?? 28.09.06, 09:58
            mylisz sie, w dzieciństwie nie byłam otoczona miłoscią i uwagą. Wprost
            przeciwnie, bardzo mi tego brakowało. nigdy nie dostałąm należytej uwagi.
            Raczej byłam pozostawian samej sobie. Mój ojciec jest alkoholikiem a uwierz mi,
            zadne dziecko w rodzinie alkoholowej nie dostaje wystarczajaco duzo ciepła i
            miłosci
    • walutka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 09:46
      Czytałam w "Charakterach"o takich osobach, może przejdź się do psychlologa,
      częsciej mają tak mężczźni, to chyba się ma przez traumatyczne przeżycia w
      dzieciństwie.
      • pelargonia30 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 09:50
        chodzę do psychologa, miałam traumatyczne przeżycia, i nieokazywanie uczuc
        przez rodziców. na terapii bardziej skupiałam sie na negatywnych uczuciach. A
        teraz mnie dopadał taka psutka i poczucie winym, że marnuję zycie człowiekowi
        (meżowi. Czy nie ma tu osoby o podobnym problemie?
        • pelargonia30 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 09:54
          czasami mi sie wydaje, mam takie przebyłyski, ze kocham meża, kiedys płaczac i
          wpsominając krzywdy doznane od rodziców też miałam taki przebłysk, że ja jednak
          ich kocham ale wydaje mi się, ze to wszystko siedzi u mnie pod taka warstwą
          zalu i złości, że nie moze się przebic na światło dzienne.
        • walutka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 09:56
          Ja nie mam tego prblemu choć rodzice od ideału odbiegali no ale uczucia
          potrafili okazywać.Hmm ..a co ten psycholog radzi?Nie mówi,żebyś była szczera
          wobec męża?
          • pelargonia30 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:00
            ja to kiedys meżowi powiedziała, ale on twierdził, że go pokocham tylko muszę
            spojrzec na niego inaczej. Niesty nie wychodzi mi to. Nie jest ale wiem, że nie
            czuje miłosci. Chciałabym, zeby mi ktos opisał co to znaczy czuc, ze sie kogos
            kocha, nie ze jest siezakoachanym bo to wiem ale właśnei kocha prawdziwie.
            • walutka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:06
              Co to znaczy czuć? Ciężko wytłumaczyć, to się czuje :-) a nie myśli. Może
              hipnoza oczyściłaby Twój umysł,ja mam zamiar się wybrać,żebym przestała
              palić,mój znajomy przestał to może Tobie pomoże przez jakąś odpowiednią
              sugestię. Poszukaj.
    • saskiaplus1 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:00
      Ciągle wałkowany problem... Nie wiem, czy coś to pomoże Tobie, ale wielu ludziom
      zwykle pomaga zrozumienie, że miłość to nie uczucie, tylko świadomy wybór troski
      o dobro drugiego człowieka i wierność temu wyborowi.
      Nie mylmy pojęć, to sporo ułatwi.
      • walutka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:04
        Według mnie to też prawda,że to wybór ale nie do końca,że tego się nie czuje.
        Wiele osób ma problem ze zdefiniowaniem miłości a Ty tak prosto i pewnie to
        czego nauczyli w Kościele,choć w tym też racja może być ale wiele osób to
        jednak tez czuje.
      • kachaa17 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:12
        a gdzie ten temat jest ciagle wałkowany? raczej spotykam sie z komentarzami po
        co wychodziłaś za maz? no i z potępieniem. Tez czytałam o tego rodzaju miłosci,
        ze to wybór. Scott Peck napisał taką książke "Droga rzadziej wędrowana" , w
        której właśnei przedstawia miłosć jako wybór a nie uczuie.Chciałabym w to
        wierzyc. Ale jak czytam posty szczęśliwych mężatek to sie dołuje. I wydaje mi
        sie nawet, ze to mnie wpedza w depresje, a raczej ja sama sie przez to wpędzam.
        Czy ktos z was uznaje miłosć włąśnie za wybór a nie uczucie i jest szczęsliwy w
        zwiazku?
        • saskiaplus1 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:39
          Miłości towarzyszą uczucia różnego rodzaju i zmieniają się przez całe życie. Aż
          mi głupio to pisać dorosłej osobie, ale wiesz chyba, że do osoby kochanej można
          czuć różne rzeczy, a nie tylko wzrost ciśnienia na jej widok i bezsenność z
          powodu braku jej widoku. Kto się spodziewa że to uczucie, które się potocznie
          uważa za "miłość" przetrwa do grobowej deski, ten jest na najlepszej drodze,
          żeby skopać sobie życie. Stan euforycznego zakochania zawsze w końcu mija, a kto
          sądzi, że to właśnie TO, odchodzi wtedy od partnera twierdząc, że
          "przestałam/łem go/ją kochać".
          No, naprawdę, czuję lekkie zażenowanie, że muszę pisać takie oczywistości. Ta
          definicja miłości jest prosta, co nie znaczy, że sama miłość jest
          nieskomplikowana. A to, że rozmaite, bliżej nie zidentyfikowane osoby mają
          trudności ze zdefiniowaniem miłości, to już tylko ich problem.
          • walutka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:44
            No i czuj się zażenowana ale za siebie,słuchaj księży nadal na temat miłości
            erotycznej.
            Ta miłość z wyboru to się odnosi do innych ludzi głównie moim
            zdaniem,natomiast miłość do partnera to chodzi mi o głębsze uczucia, których
            nie znasz widocznie i nie te,które opisałaś,ja czuję to głęboko i to jest
            właśnie "to", wcześniej miałam innego i dla tego obecnego zerwałam z
            poprzednim, teraz Czuję (!) prawdziwą miłość.Ja teo zaznałam,czuję też do
            swojej mamy miłość i mylisz uczucia wyraźnie z emocjami jakie wywołują.
          • pelargonia30 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:45
            naprawdę nie musisz się az tak wywyższac piszac o swoim zazenowaniu. jak
            odczuwasz takie zazenowanie to nic nie pisz i nie dawaj odczuć, ze jesteś
            lepsza a ktos jest głupi (czyli ja)
            • saskiaplus1 Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:52
              Dobrze, już nie piszę. No, może jeszcze coś naskrobię, tylko się muszę poradzić
              swojego proboszcza.
    • frutinka Re: nie czuję miłosci 28.09.06, 10:17
      Nie jestem ekspertem, ale może jest na odwrót - może masz depresję, która
      powoduje u Ciebie "uczuciową pustkę" (a nie, jak piszesz, brak uczucia powoduje
      depresję). Może należałoby się tym zająć od drugiej strony...
      Spróbuj sobie wyobrazić swoje życie bez męża - czy pierwsze odczucie to ulga?
      Bo jeśli tak, to rzeczywiście go nie kochasz. Bardzo często przyzwyczajamy się
      do związku, uważamy, ze obecność drugiej osoby jest oczywista, jak obecność
      starej, wygodnej kanapy. Ale tak nie musi być - mąż zmęczony Twoją"pustką" może
      odejść - takie spojrzenie na sprawę czasem uświadamia, że k0ogoś się naprawdę
      kocha i ciężko byłoby żyć bez tej drugiej osoby.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka