Dodaj do ulubionych

Bajka o niebieskim ptaku i idiotce

04.11.06, 23:04
Chcecie bajki? Oto bajka...
Ale wczesniej mały wstępik... Zawsze szlag mnie trafiał, kiedy widziałam, że
kobiety pozwalają facetom się źle traktować, że są w nich ślepo wpatrzone, że
świata poza nimi… itd, mimo że ci je oszukują, zdradzają, zwodzą… A one sobie
wmawiają, że nieprawda, że to nie tak etc… No i padło na mnie, choć o
jakimkolwiek związku i mega aferze tutaj nie ma mowy… W ogóle to jakiś
kosmiczny układ, trudno mi go normalnie opisać. Dlatego proszę Was o
wyrozumiałość. Wbrew pozorom jestem dużą dziewczynką…
Za górami, za lasami... Zakochałam się. Pierwszy raz od dwóch lat, kiedy
uwolniłam się z poprzedniego chorego związku… Ale zakochałam się
nieszczęśliwie. Oczywiście. Zaczęliśmy się spotykać. Nie za często, bo oboje
dużo pracujemy. Jakieś nocne eskapady, spacery, imprezy, romzowy… Ale prawie
zawsze spotkania inicjowałam ja, a on się po prostu zgadzał. Reagował na moje
ciągłe „zaczepki”. Byliśmy w stałym kontakcie smsowym… Kilkadziesiąt esemsów
dziennie - nie wiem, czy to cos znaczy. Juz niewiele wiem... Ale nigdy nie
miałam z jego strony wyraźnego znaku, sygnału ani na "tak" ani na "nie".
Badałam grunt, czekałam, miałam nadzieję, że prędzej czy później jakoś się
określi... Choc czułam pewien dyskomfort. Jedni mówili: poczekaj,
poprzyglądaj mu się jeszcze, nie daj mu o sobie zapomnieć, może robi porządki
w życiu, inni – nie przyzwyczajaj go, bo Ci wejdzie na łeb…
Spotykaliśmy się, było fajnie i milo, gadaliśmy bardzo długo. Ale
wszelkie „wyznania” szły tylko z mojej strony. Chwilami czułam się jak
natrętna mucha – a to nie leży w mojej naturze... Ale zależało mi na tym
facecie, zadurzyłam się w nim po uszy... A on nie dawał mi znaku stop. Ani
zielonego światła też nie. Gość mnie zwodził, był niedookreślony, dwuznaczny…
Chociaż wtedy wydawał mi sie bardzo szczery, otwarty... To wszystko widzę
dopiero teraz, po otrzeźwieniu… Chociaż wciąż zerkam na komórkę...
A teraz o otrzeźwieniu.
W końcu, chcąc wziąć go na przetrzymanie, wystawić na próbę jego i siebie,
postanowiłam, że pewnego dnia nie odezwę się. I zobaczymy, co się stanie, czy
mój szósty zmysł, który od początku mnie męczy przebije się w końcu do mojego
zmulonego mózgu. Wytrzymałam… Długo… Cały dzień… Prawie… Do pooooźnych
godzin… Ale, oczywiście, w końcu odezwałam się pierwsza... Jak zwykle... Z
jego strony zero zainteresowania. Przez cały dzień. Przecież pracuje dużo.
Pominę fakt, że ja cały dzień przeleżałam w łóżku z gorączką. I przez cały
dzień zero… Ale umówiliśmy się, że do mnie przyjedzie, kiedy już wszystko
załatwi... Czekałam, czekałam, czekałam jak ta skończona idiotka... Tylko
jakieś niejasne esemesy, że jedzie, że to, że śmo… W końcu zadzwoniłam i
wydusiłam jakieś lawirujące wyznanie, że może jutro… Bo po drodze jakaś
impreza się trafiła – to wszystko w domyśle. Niedopowiedziane. Próbując
wyciągnąć od niego jakąkolwiek deklarację w akcie rozpaczy, cokolwiek,
dowiedziałam się, że świat nie składa się tylko z czerni z bieli… To było…
dość przykre – ujmijmy to w ten sposób... bo nie będę opisywać, jak się
poczułam. I co robiłam. Teraz jest mi smutno. Dociera do mnie – z trudem, bo
z trudem – ten jego olewczy sik. Wybaczcie… Wiem, że dla niego równie dobrze
mogłoby mnie nie być. Strasznie mnie to zabolało... Komóra leży odłogiem,
chcoć wciąż na nią "pozerkuję"...
Tak, wiem, idiotka. Skończona...…
Obserwuj wątek
    • dainora Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 04.11.06, 23:13
      nie ejstes idiotka, nie obwiniaj sie-to nie twoja wina ze cos do niego poczulas-
      to logiczne ze wtedy czlowiek chce jak najwiecej przebywac z druga osoba i
      ludzi sie, nawet jesli wszelkie znaki na niebie i ziemi swiadcza na nasza
      niekorzysc. wspolczuje Ci,ze trafilas na takiego..... lepiej nic na jego temat
      nie pwoiem bo wszystko jest chyba jasne... Nie sadze zeby Cie to pocieszylo(bo
      wiem ze jedynym co moglo by Cie podniesc na duchu byloby zapewnienie,ze jemu
      zalezy itp) ale powiem,ze przezylam prawie to samo tylko ze miedzy nami byl
      jeszcze sex.I teraz ,patrzac z perspektywy czasu moge cie zapewnic,choc wiem ze
      dotrze do do ciebie z biegiem czasu-ze "bol kiedys minie, zagoi rany czas"
      • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 04.11.06, 23:23
        Dzięki, Dainora... Ja - to znaczy mój rozum to wie... Jest mi źle. Cholernie.
        Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale jest jeszcze coś: będę go widziała... dośc
        często... Na razie nie panikuję, bo jest sobota... Próbuję wziąć się w garść...
        Kula w łeb...
    • sprawny.mietek Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 04.11.06, 23:20
      Aaa to spoko, bo juz myslalem, ze przespalas sie z kolesiem co mial
      niebieskiego ptaka.
      Aaa jesli chodzi o tresc listu to faktycznie masz jakis problem z obyczajem.
      Ocknij sie dziewczyno, bo to przeciez facet ma adorowac. W domysle przestan
      czytac te szmatlawe pisemka albo przynajmniej zacznij rozwiazywac krzyzowki.
      Ja jestem serdeczny ;)

      smileandseeyourfriends.blogspot.com/
      • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 04.11.06, 23:29
        Wiem Mieciu, że skoro jesteś taki sprawny, to interpretacja niebieskiego ptaka
        musi być jednoznaczna. Wielkie dzięki za SERDECZNOŚĆ, ale muszę Cie
        rozczarować: Twoje domysły nie mają nic wspólnego z rzeczywistością - szmatławe
        pisemka...??? Masz na myśli GW, Dziennik, Rzepę, Politykę etc.? Hmmm...
        Krzyżówek też nie cierpię... Znam TEN obyczaj, ale jak ktoś się komus podoba,
        to o niektórych obyczajach się nie chce pamietać, nie? A że się muszę ocknąć -
        wiem. Może ten kubeł lodowatej wody pomoże... Ech...
    • allerune Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 10:13
      smutne to co piszesz, ale na przyszłość musisz wiedzieć, że facet jeśli chce to
      chce, a jeśli nie chce to nie chce. Czasami jeśli nie chce... ale nie chce
      zranić kobiety, albo np. chce tylko seksu, to zachowuje się tak jakby nie
      wiedział... ot cała prawda
    • qw994 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 10:20
      Przejdzie ci :)
      Takie historie się zdarzają, nie przejmuj się aż tak bardzo. Zresztą ludzie
      uczą się na błędach, prawda? :) Ja też mam coś podobnego za sobą, z tym że był
      to nawet coś w rodzaju "związku", pożal się Boże. Też szybko dotarło do mnie,
      że facet ma mnie gdzieś, ale była zakochana i ciągnęło się to parę miesięcy. W
      końcu na szczęście ze mną zerwał, he he :) Powinnam mu była właściwie
      podziękować, że mnie uwolnił od siebie :) Ale teraz wiem, że nigdy więcej w coś
      takiego sie nie wpakuję.
      • krzywagrzywka Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 10:40
        do mnie niestety szybko to nie dotarlo...bylam tak zakochana, ze 2 lata
        czekalam na inicjatywę z jego strony, niestety , zdażało się to naprawdę
        rzadko, nie mowiąc o tym ze "kocham"nie uslyszalam ani razu...wczoraj to
        skończyłam , tez co chwilę spoglądam na komorkę, myślę"hmm, moze zatęskni,
        napisze", ale wiem , ze tak nie bedzie. i przez łzy cieszę się , ze wkoncu
        nadejdą lepsze dni, ze poznam kogoś, komu będzie zależeć; trzymaj sie, bedzie
        dobrze:)
        • qw994 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 10:44
          Dziewczyno, otwieraj szampana! :) Właśnie skończył się 2-letni okres
          upokarzania się :)
        • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 11:47
          Dzięki, Krzywagrzywko! Mam nadzieję, że będzie dobrze... Kiedys w koncu musi
          być... Cały mój zyciowy optymizm diabli wzieli... Ty też sie trzymaj - bardzo
          mocno i nie daj się!!! Głowa do góry. Swoja drogą, te komórki, to jednak chyba
          trzeba wywalić... ;-) Bo nawet jakby jeden czy drugi zatęsknił - co się zapewne
          nie zdarzy - i nawet jeśli by zadzwonił, wysłał smsa, to co z tego?!!! To
          niczego nie zmienia. No, chyba, że zdarzy się cud i facet nagle się ocknie. Ale
          takie rzeczy to tylko... Basta z tym "gdybaniem"... Trzymaj się!!!
    • karolina33331 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 11:07
      Nie jesteś absolutnie idiotką! Chciałas dobrze. To on Cię zwodził. Daj sobie
      czas na wypłakanie. Głowa do9 góry. Ja przerabiałam to samo1!
    • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 11:36
      Dziewczyny, dziekuję Wam bardzo... Trzymacie mnie przy życiu... Allerune, masz
      rację - w mojej naiwności liczyłam na to, że w najgorszym przypadku powie mi,
      że nie jest zainteresowany. Tymbardziej, że raz mniej a raz bardziej, ale
      zainteresowany był...
      A u mnie tymczasem dość boleśnie minął pierwszy pełny dzień bez żadnego znaku
      życia z mojej strony, co jest równoznaczne z zerowym sygnałem z jego strony. To
      trochę straszne, bo równie dobrze mogłabym gdzieś w rowie leżeć... Sza!... Cały
      dzień pracowałam jak dziki osioł, dzisiaj zamierzam to samo - "na szczęście"
      mam taką pracę... Ale wiecie co? Jeszcze gorsze jest to - jak już napisałam
      wcześniej, że będę go widziała przez kilka razy w tygodniu. Służbowo. Tak,
      wiem, nic nie mówcie... Już nie chcę się pogrążać, ale zastanawiam się, jak się
      zachowywać. Bo jestem dość ekspresywna - wbrew sobie. Więc chyba muszę - tak
      jak on - przyjąć postawę "jak gdyby nigdy nic". Mam jeszcze troche czasu, żeby
      poćwiczyć...
      Straszne jest też to, że jest mi źle - nie wiem czy przez własną głupotę czy
      nie, więc jakoś próbuję się pozbierać, a czas ucieka i nigdy już te dni nie
      powrócą. Zmarnowany czas... Wiecie, o co chodzi...
      Pozdrawiam Was serdecznie!
      • qw994 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 11:58
        Zachowuj się służbowo. Nie musisz przecież z nim rozmawiać na tematy
        prywatne? :)
    • ewazdrzewa7 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 12:04
      w zupełności Cie rozmumiem pewnei zachowywalabym sie tak samo-identycznie co
      nie zniemia faktu ze jak idiotka......glowa do gory there's plenty more fisch
      in the sea
    • czerwone_wytrawne Kilka słów ode mnie... 05.11.06, 12:06
      Przypomniałaś mi o mojej historii sprzed 4 lat:) zachowywałam sie
      identycznie....Ludzie, jak ja byłam zakochana! Teraz żałuję jednego: Tego,że
      tak bardzo sie upokarzałam, zabiegając o kontakt i spotkania z nim. Nie żałuję
      tego uczucia, bo to wszak cudnie jest, kiedy sie kocha - nawet nieszczęśliwie.
      Ja też spotykałam się z nim jeszcze 2 lata służbowo. Teraz jesteśmy tzw.
      przyjaciółmi. Z ta różnicą,że to on zabiega o kontakt. Teraz go po prostu
      lubię. Jak mam ochote, to spotykamy się na piwie, jesli mam coś ciekawszego do
      roboty - odmawiam. Zakochanie zniknęło, pojawiła się ot, taka sobie znajomość.
      Pozdrawiam bardzo ciepło!
    • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 12:50
      Kobiety... jest jeszcze gorzej niż myślicie... Jest między nami ... pewna
      zależność... słuzbowa... Domyślacie się, jaka... I jeśli będzie wojna, nie
      wygram jej... Dżiz... A mama zawsze powtarzała...
      • qw994 Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 12:54
        A dlaczego ma być wojna? Po prostu wycofaj się z tego i już.
        • filicudi Re: Bajka o niebieskim ptaku i idiotce 05.11.06, 13:01
          Nie wiem, wpadam chyba w paranoje... Idę na spacer... Może obrzydliwy deszcz
          mnie otrzeźwi...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka