Dodaj do ulubionych

Czy to jest to o czym mysle..?

15.11.06, 23:09
Witam.Pisze,bo musze z kims porozmawiac.Od pewnego czasu czuje,ze cos zlego
dzieje sie w naszym zwiazku.Zaczelam obserwowac meza od sierpnia.W sierpniu
zadzwonil do mnie nasz wspolny znajomy i prosil aby powiedziec mezowi,ze nie
ma przyjezdzac z ta pania,bo on sie odmyslil.Na moje pytanie o wyjasnienie,maz
powiedzial,ze to szwagier prosil aby zawiesc pania powiedzmy X na
umowe.Wscieklam sie,pomyslalam o pewnej osobie o tym imieniu.W obecnosci meza
powiedzialam szwagrowi,ze sam ma wozic swoje znajome,szczegolnie
takie.Zdziwilam sie,bo widzialam,ze on nie ma pojecia o czym mowie.A moj maz
nie sprostowal,ze nie chodzi o te osobe o ktorej ja mysle.Po miesiacu okazalo
sie,ze jest inna osoba o tym imieniu.Zaczelam obserwowac meza.Bardzo
interesowal sie swoja komorka.Jakies telefony,SMS,"zwary".Na pytania co sie
dzieje z jego telefonem twierdzil,ze nie ma zasiegu,stad te dzwonki.Zaczelam
zauwazac wyjazdy,spoznienia itp.Przemyslalam zachowanie meza w ciagu
ostatniego pol roku.W domu byl taki jak zawsze,ale jednak cos budzi moj
niepokoj.Po miesiacu intensywnej obserwacji(schudlam 3 kg)nie
wytrzymalam,musialam z nim porozmawiac.Spytalam co laczy go z rodzina
Y(nazwisko znalazlam w jego komorce,ale imie meskie i zenskie)Okazalo sie,ze
ta kobieta to jego znajoma z lat kawalerskich.Potrzebowalismy wlasnie pol roku
temu garazu,i to od niej go mamy.Teraz wiem,dlaczego nigdy nie bylo
okazji,abym ten garaz zobaczyla.Na moje pytanie,daczego nie powiedzial mi o
tym,dlaczego ukrywal te znajowosc,odpowiedzial,ze nie chcial miec takiej
awantury jak ta.Zaznaczam ,ze awantury nie robilam tylko prosilam o
wytlumaczenie tej chorej sytuacji.On nie widzi w tym nic zlego,ja przeciwnie
mam tego dosc. Sadze,ze nie mowiac mi tego mial duzo do ukrycia.Zastanawiam
sie co robic dalej?Nie wiem czy zrozumiecie moja pisanine,ale pomozcie bo
zwariuje
Obserwuj wątek
    • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:15
      Pytam,bo nie wiem jak sprawdzic na jakim etapie jest ta znajomosc.Zasugerowalam
      mu zdrade,ale wyparl sie.
      • wytrwala Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:21
        chyba nie myslalas, ze sie przyzna. Takie sytuacje zdarzaja sie na tyle czesto
        ze wyparcie sie zdrady przez faceta jest czasem wrecz jak sie do niej
        przyznanie.
    • intensywna_terapia Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:24
      jasne, że się wyparł...
      a może już pora żebyś owy garaż obejrzała i to wnikliwie i zaznaczyła swój
      teren..., bo prawdopodobnie właścicielka garażu nie ma o Tobie bladego pojęcia
      i żadnych zahamowań...
      nic nie sugeruję, ale faktycznie, stosunkowo dziwne, że nie miałaś okazji go
      obejrzeć...
      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:28
        Tak sie dzieje jak czlowiek ma klapki na oczach i bezgraniczne zaufanie.
        • wytrwala Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:34
          ja wychodze z zalozenia, ze nawet, jesli sie faceta kocha, bezgranicznie
          absolutnie nie mozna mu ufac - powod ? Bo wydaje mi sie, ze oni sami sobie ufac
          nie moga. Czasami tak sobie mysle : moj chlopak jest lojalny, znajac go na tyle
          na ile go znam nie zdradzilby mnie, kocha, ale wyobrazajac sobie taka sytuacje:
          nie ma mnie w domu i nie bedzie przez dobre kilka h, a do domu gdzie jest
          chlopak przylazi sobie jakas napalona supersexowna o bombowym ciele panna ktora
          bez ceregieli wypina d... (hehe, jak z pornosa) - i tak se mysle - KURDE -
          wcale taka pewna nie jestem ze wywalilby ja na zbity pysk za drzwi.
      • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:30
        Jassne. Znacznie lepiej zaaplikować małżonkowi permanentną inwigilację, oraz
        przetrząsanie komórki, jak to uczyniła wątkodawczyni. Kobiety, wy to pacie
        pomysły, jak pragnę zdrowia...
        • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:32
          Po pierwsze miało być "macie", a po drugie to miała być odpowiedź na ostatni
          post wątkodawczyni.
        • intensywna_terapia Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:36
          a może lepiej poczekać na rozwój sytuacji, ślepo mu wierząc i udając, że
          wszystko jest w porządku???
          • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:41
            A wygląda jakby nie było? Bo ja mam wrazenie że wątkodawczyni sama się nakręca,
            na siłę poszukując dowodów mężowskiej zdrady. Najpierw jakaś X, potem pani
            Ygrekowa, a dowodów zero.
            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:45
              Moja znajoma właśnie poprzez "permanentną inwigilację", jak to określasz,
              wykryła zdradę. A miała tylko poszlaki, podobnie jak autorka tego wątku.
          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:47
            intensywna_terapia napisała:

            > a może lepiej poczekać na rozwój sytuacji, ślepo mu wierząc i udając, że
            > wszystko jest w porządku???
            Teraz po tej rozmowie to dopiero bedzie sie pilnowac.Mam udawac,ze mu uwierzylam?
        • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:41
          Nie bylo przetrzasania komorki.Kiedys zostawil ladujaca sie komorke,ktora
          zaczela dzwonic raz,drugi,za trzecim razem odebralam,a tam glucha cisza....i
          ktos sie rozlaczyl.Czytac umiem,niestety...
          • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:43
            W inicjującym wątek poście pisałaś o nazwisku Y, które znalazłaś w jego komórce.
            Zaczynasz chyba sobie przeczyć w tym momencie.
            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:50
              > W inicjującym wątek poście pisałaś o nazwisku Y, które znalazłaś w jego
              komórce
              > .
              > Zaczynasz chyba sobie przeczyć w tym momencie.

              Dlaczego przeczyć? Przecież chodziło o to, że ktoś dzwonił i się rozłączył,
              kiedy odebrała. Wystarczyło sprawdzić w odebranych połączeniach. Jest to jak
              najbardziej "znalezienie nazwiska w komórce".
              • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:00
                I jest jak najbardziej w tejże komórce grzebaniem.
                • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:09
                  bupu napisała:

                  > I jest jak najbardziej w tejże komórce grzebaniem.
                  Mylisz sie,nigdy w naszym domu nie bylo tajemnic.Telefony byly w zasiegu
                  reki.Mamy rodzine,wspolnych znajomych.Jak ktos dzwonil do nas to telefon
                  odbieral ten ktory slyszal lub byl w poblizu.Nie bylo problemu.To od jakiegos
                  czasu telefon meza byl chowany,moj do tej pory jest ogolnie dostepny.
                • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 22:11
                  Czyli uważasz, że jak dzwoni komórka twojego partnera, a jego akurat nie ma w
                  pobliżu, to NIE WOLNO jej odebrać? A jak ktoś się rozłączy, to NIE WOLNO
                  zobaczyć, kto dzwonił? No sorry, to już chyba lekka przesada.
            • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 15.11.06, 23:59
              bupu napisała:

              > W inicjującym wątek poście pisałaś o nazwisku Y, które znalazłaś w jego komórce
              > .
              > Zaczynasz chyba sobie przeczyć w tym momenci
              Jednak mnie nie zrozumiales.Znalam do sierpnia jedna osobe o tym imieniu.Po
              telefonie od znajomego o tej osobie pomyslalam i powiedzialam mezowi co mysle o
              jego przysludze.Maz wiedzial o kim mowie a jednak nie wyprowadzil mnie z
              bledu.Nie powiedzial,ze chodzi o inna kobiete.Podtrzymywal,ze chodzi o znajoma
              szwagra.Ukryl fakt znajomosci z inna osoba o tym samym imieniu.z osoba od ktorej
              jest garaz.
              • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:05
                Po pierwsze "zrozumiałaś" bo jestem kobietą. Po drugie, to ze nie wyprowadził
                cię wtedy z błędu nie musi świadczyc od razu że z tą panią romansuje. Po trzecie
                odnosiłam się do Twojego stwierdzenia ze nie grzebałaś w telefonie męża. Skoro
                znalazłaś owo nazwisko Y, to chyba jednak szukałaś...
                • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:13
                  bupu napisała:

                  > Po pierwsze "zrozumiałaś" bo jestem kobietą. Po drugie, to ze nie wyprowadził
                  > cię wtedy z błędu nie musi świadczyc od razu że z tą panią romansuje. Po trzeci
                  > e
                  > odnosiłam się do Twojego stwierdzenia ze nie grzebałaś w telefonie męża. Skoro
                  > znalazłaś owo nazwisko Y, to chyba jednak szukałaś...
                  Jezeli nr telefonu osoby jest wpisany w komorke,to gdy ta osoba dzwoni,niestety
                  nr i nazwisko sie wyswietli ,prawda?Nie trzeba do tego detektywa..A co tak
                  nurtuje cie telefon?nie widzisz tu inego problemu?
                • wytrwala Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:15
                  szukala i co z tego ? bardzo dobrze zrobila. Dajcie sobie juz z tymi wyrzutami
                  na temat grzebania po komorkach, gg i innych badziewiach spokoj, bo nie jest
                  normalne aby chowac przed zona telefon, aby kasowac rozmowy z gg i inne takie
                  tam. Nie bylo internetu to i takich problemow nie bylo, ale o taka mala
                  dygresja. Co do tego ze wtedy nie wyprowadzil cie z bledu, ze chodzi o inna
                  kobiete - jak najbardziej na reke bylo mu, ze myslalas, ze chodzilo o kogos
                  innego - w sytuacji, gdy ktos sie piekli ze przysluga byla dla pani X dla
                  uspokojenia mowi sie, ze to nie ta glupia pani X , ale pani Y - ale on o
                  istnieniu pani Y nie chcial mowic.
                  • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:21
                    wytrwala napisała:

                    > szukala i co z tego ? bardzo dobrze zrobila. Dajcie sobie juz z tymi wyrzutami
                    > na temat grzebania po komorkach, gg i innych badziewiach spokoj, bo nie jest
                    > normalne aby chowac przed zona telefon, aby kasowac rozmowy z gg i inne takie
                    > tam. Nie bylo internetu to i takich problemow nie bylo, ale o taka mala
                    > dygresja. Co do tego ze wtedy nie wyprowadzil cie z bledu, ze chodzi o inna
                    > kobiete - jak najbardziej na reke bylo mu, ze myslalas, ze chodzilo o kogos
                    > innego - w sytuacji, gdy ktos sie piekli ze przysluga byla dla pani X dla
                    > uspokojenia mowi sie, ze to nie ta glupia pani X , ale pani Y - ale on o
                    > istnieniu pani Y nie chcial mowic.
                    No wlasnie,nie powiedzial ,ze jest inna osoba o tym imieniu...I to mnie bardzo
                    boli,ze to wszystko ukrywal.Boje sie myslec ,dlaczego....
    • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:40
      Wlasnie moj maz spi i widze,ze dzisiaj nastawil zwykly budzik na budzenie a nie
      tak jak zawsze budzik w telefonie.Telefony(bo ma dwa)leza wylaczone...
      • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:43
        Uj, bo nie mogę. Jak używa telefonu to niedobrze, bo na pewno z kochanką gada.
        Jak wyłączył to też ze wszech miar podejrzane. Co by biedny chłop nie zrobił i
        tak dupa z tyłu.
        • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:53
          bupu napisała:

          > Uj, bo nie mogę. Jak używa telefonu to niedobrze, bo na pewno z kochanką gada.
          > Jak wyłączył to też ze wszech miar podejrzane. Co by biedny chłop nie zrobił i
          > tak dupa z tyłu.
          Podziwiam twoje podejscie do zycia.Widze,ze nie masz meza ani nikogo na kim ci
          bardzo zalezy
          • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 00:58
            Hy. No jasne, bo gdybym kogoś miała to nieustanna obserwacja, tudzież
            doszukiwanie się wszędzie romansu na siłę wydawałoby mi się nieskazitelnie
            normalne. Wiesz, gdybym do tego stopnia własnemu chłopu nie ufała, tobym chyba
            usiadła i sie poważnie zastanowiła z kim tu jest coś nie tak. Z nim, czy ze mną.
            • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 01:29
              bupu napisała:

              > Hy. No jasne, bo gdybym kogoś miała to nieustanna obserwacja, tudzież
              > doszukiwanie się wszędzie romansu na siłę wydawałoby mi się nieskazitelnie
              > normalne. Wiesz, gdybym do tego stopnia własnemu chłopu nie ufała, tobym chyba
              > usiadła i sie poważnie zastanowiła z kim tu jest coś nie tak. Z nim, czy ze mną
              > .
              Ale prowokujesz... Przez pol roku maz podtrzymywal znajomosc z dawna swoja
              sympatia,nic mi o tym nie mowiac,nawet ukrywajac ten fakt.Na co liczyl?ze sie
              nie dowiem?I ty twierdzisz,ze ze mna cos nie tak?Chyba tylko wyostrzyla sie moja
              kobieca intuicja-to jest ta dolegliwosc?
              • bupu Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 11:51
                Samo podtrzymywanie znajomości z byłą o niczym nie świadczy. a wcale bym się nie
                zdziwiła gdyby maż to ukrywał zwyczajnie bojąc się Twojej reakcji, mimo iż jest
                to znajomość kompletnie niewinna. Zastanów się kobieto. Na wzmiankę o
                podwożeniu, czy też przywiezieniu jaikiejś pani do szwagra, co mogło być całkiem
                niewinne, Ty już startujesz z pazurami prawie, oświadczając że nie życzysz sobie
                żeby Twój facet woził "takie" kobiety.
                • tygrysek27 BUPU...... 16.11.06, 12:34
                  jesteś albo bardzo młoda albo bardzo naiwna.
                  • bupu Re: BUPU...... 16.11.06, 16:16
                    Obawiam się że ani jedno, ani drugie. Ale przerobiłam związek z
                    superpodejrzliwcem, co to żądał wyrzucenia pamiętnika w którym pisałam o
                    wcześniejszych związkach i usiłował kontrolować głębokość mojego dekoltu,
                    tudzież wyraz twarzy adresowany do innych facetów. I z łatwością mogę sobie
                    wyobrazić ukrywanie znajomości z byłym partnerem wyłącznie dla świętego spokoju,
                    żeby nie musieć znowu się tłumaczyć że nie jest się wielbłądem.

                    Z drugiej strony przerobiłam róznież związek z panem, który dany mu kredyt
                    zaufania bez zwłoki wykorzystał, by sobie na boku poderwać inną panią, niemniej
                    nie zamierzam popadać w paranoję i, wzorem wątkodawczyni, dopatrywać się objawów
                    romansu w każdym ruchu partnera.
                    • tygrysek27 Re: BUPU...... 17.11.06, 09:22
                      pamietaj jednak zeby nie przenosic swoich doświadczen na kogos i oceniac ja
                      przez pryzmat swoich widzimisię

                      jesli ona cos intuicyjnie wyczuwa to znaczy ze coś sie dzieje
                      i dobrze jest dawac madre rady albo smiac sie z kogos bo ja "przerobiłam
                      związek z superpodejrzliwcem" oraz "związek z panem, który dany mu kredyt
                      zaufania bez zwłoki wykorzystał" i juz wiem co i jak
                      mało znasz zycie skoro uwazasz ze ona popadła w paranoje - do tego jej daleko a
                      kazdy ma prawo do takich odczuc tym bardziej jeśli spotkała sie z takim
                      zachowaniem pierwszy raz w zyciu

                      trochę empatii, pozdrawiam
                      • bupu Re: BUPU...... 17.11.06, 12:29
                        Nie no, oczywiście, znacznie lepiej jest ją nakręcać, jak czynią co niektórzy w
                        wątku, grzmiąc zeby co duchem faceta rzuciła, bo na pewno, ale to na pewno ma
                        romans. A wątkodawczyni tymczasem powinna ochłonąć i dopiero wtedy, na zimno,
                        zastanowić się czy ma powody żeby facetowi nie ufać i posądzać go o zdradę. Bo
                        to, co nam tu opisała to są zaledwie wątłe poszlaczyny, ktore równie dobrze mogą
                        swiadczyć o romansie, jak i o niczym. Ja się osobiście skłaniam do wersji "nic",
                        bo trudno mi sobie wyobrazić zeby ktoś był tak bezdennie głupi, żeby radosnie
                        informować czyjąś malżonkę, ze jej mąż ma nie przyjeżdżać z kochanką. No ale
                        ludzie są zdolni do wszystkiego, a ja nie papież, więc omylna jestem :)
                        • viola61 Re: BUPU...... 17.11.06, 17:46
                          bupu napisała:

                          > Nie no, oczywiście, znacznie lepiej jest ją nakręcać, jak czynią co niektórzy w
                          > wątku, grzmiąc zeby co duchem faceta rzuciła, bo na pewno, ale to na pewno ma
                          > romans. A wątkodawczyni tymczasem powinna ochłonąć i dopiero wtedy, na zimno,
                          > zastanowić się czy ma powody żeby facetowi nie ufać i posądzać go o zdradę. Bo
                          > to, co nam tu opisała to są zaledwie wątłe poszlaczyny, ktore równie dobrze mog
                          > ą
                          > swiadczyć o romansie, jak i o niczym. Ja się osobiście skłaniam do wersji "nic"
                          > ,
                          > bo trudno mi sobie wyobrazić zeby ktoś był tak bezdennie głupi, żeby radosnie
                          > informować czyjąś malżonkę, ze jej mąż ma nie przyjeżdżać z kochanką. No ale
                          > ludzie są zdolni do wszystkiego, a ja nie papież, więc omylna jestem :)
                          Wyjasnienie-znajomy zadzwonil do mnie,bo nie mogl dodzwonic sie do meza.Nie
                          myslal tu w kategorii,ze to kochanka.Chodzilo o umowe ubezpieczeniowa.Wiedzac
                          jak wyglada nasze malzenstwo,pewnie myslal,ze to nasza wspolna znajoma a ja o
                          wszystkim wiem.Moj maz nie przypuszczal,ze tak sie stanie.Jestem ciekawa jakie
                          klamstwo maz chcial wymyslic,aby wyjechac z domu.Telefon otrzymalam 1 godz.przed
                          planowanym wyjazdem.Byla to sobota,ktora spedzamy razem.
                          • bupu Re: BUPU...... 17.11.06, 18:20
                            No i właśnie. Granitowo jesteś pewna że by skłamał. Skąd ta pewność? I skąd to
                            niezłomne przekonanie że musi Cię zdradzać? Kobieto, toż Ty mu cienia szansy nie
                            dajesz. Na wszystko to, co opisujesz można znaleźć wyjaśnienie niewinne jak łza
                            niemowlęcia, ale Ty z uporem widzisz tylko gorsze możliwości. Skąd u Ciebie taki
                            potworny brak zaufania do męża?

                            Naprawdę z serca Ci radzę, ochłoń i przemyśl sprawę na zimno. Czy faktycznie
                            masz sensowne, podkreślam, sensowne, powody żeby mu nie ufać i posądzać go o
                            zdradę. Jeśli takowe znajdziesz, to zbierz dowody i szczerze, a bezlitośnie z
                            małżonkiem pogadaj. Jeśli nie znajdziesz, to zastanów się skąd Ci się ten brak
                            zaufania do niego bierze, przemyśl wasz związek gruntownie i... też pogadaj z mężem.
          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 01:17
            Poprostu nie chce stracic tylu wspanialych lat,ktore przezylismy razem.Pragne
            nastepne przezyc tez tak samo a moze nawet lepiej.Stworzylismy naprawde
            wspaniala rodzine.Bylismy do tej pory jak jedno cialo.Nie ma w tym
            przesady.Przezylismy te lata bez klotni,co naprawde wielu dziwi.Razem spedzamy
            kazda chwile,wspolni znajomi,wspolne wyjazdy,wspolna praca.Tylko nie piszcie ,ze
            maz sie dusil w tym zwiazku.Kazdy z nas mial swoje zainteresowania,ktore byly
            odskocznia od codziennosci,ale o ktorych nawzajem wiedzielismy.Pomagalismy sobie
            je poglebiac.Ale to co teraz czuje to mnie przeroslo.Pragne aby sie to
            wyjasnilo,ale nie wiem jak to zrobic.Nie chce narobic glupstw,ani wyrzadzic
            krzywdy,ale nie chce tez grac roli naiwnej zony...Prosze o rady.Wiem,ze sama
            musze cos zrobic,ale czasami dobra rada jest cenna i pomaga otworzyc oczy na
            sprawy,ktore widac patrzac z boku .
    • eamon1 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 08:33
      Nie chcę Cię załamywać, ale ja właśnie to przechodzę , też od pewnego czasu
      kilka miesięcy mąż zaczął sięinaczej zachowywać, a może typowo tylko ja byłam
      zbyt ślepa żeby dostrzec sygnały, a mianowicie przesadnie dbać o siebie, ciągle
      miałam wrażenie że coś jest mięzy nami teraz wiem że ktoś, komórka przyklejona
      smsy, ja nie śledziłam , nie przeszukiwałam, ciągle nieobecny , przestał się
      wogóle interesować mną jeżeli się pytałam czy ktoś jest to oczywiście nie, a tu
      2 dni temu odkryłam jawy dowód zdrady i już się nie wypiera, nie wiem co z tym
      będzie żyję jak w amoku, mam wrażenie że to tylko zły sen ale tak niestety nie
      jest i mam wrażenie że zaraz oszaleję, Pozdrawiam i mam nadzieję że u ciebie
      nie zaszło tak za daleko
      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 16.11.06, 21:35
        Moze zadam niedyskretne pytanie,ale jaki ewidentny dowod nalazlas?Moze mam ten
        sam,ale go nie widze?Moj maz zawsze dbal o siebie,nic dodatkowego nie
        zauwazylam.Jedynie te jego czeste wypady aby cos zalatwic,spoznienia no i ten
        paskudny telefon,krecenia oraz fakt ukrywania znajomosci.Nie jestem zrzeda aby
        mogl sie bac awantur.Przeciez nie klocilismy sie.Przy tej ostatniej rozmowie
        powiedzialam mu tylko ze zycze mu aby chociaz przez 5 minut poczul to co ja
        czuje od dluzszego czasu.Moze wtedy by zrozumial moj bol.
        • kasia_ruchasia myśle ze to "to" 16.11.06, 21:58
          Byłam kochanka i jego zaona powiedziała mi że "on za tą rolę powienien dostać
          oskara" tak kłamał, i przy tym był tak przekonujący. A te symptomy które
          wymieniasz,komorka, manipulacje, gra słówek- koleżanka a bo to tamto itd sama
          przerabiałam oczywiscie z innej strony ale zapamietaj wystaw mu walizki a wtedy
          dopiero dowiesz sie jak ciebie kocha- parodia albo malzenstwo w polsce. Jak
          dobrze ze oaczają mnie ludzie "jeszcze" szczesliwi bo juz dawno bym zwątpiła.
          Powiem krótko:byłam kochanką sadze ze Ciebie zdradza i jak chcesz się
          dowiedziec to złap go za reke bo inaczej aby zostanie Ci niepewnośc a nikt na
          forum na 100% nie odpowie Ci. A tego chyba chcesz?Prawdy?
          Weź biling z telefonu a jak nie bedzie chciał Ci go udostepnić to znaczy.. co
          znaczy i nie oszukuj się nie wierz w te denne kłamstewka szukaj dowodów dla
          siebie jak chcesz znać prawdę.

          Ile ja to się nasłuchałam ze żona jest niedobra, a uwazam ze to swietna kobieta
          jest jak kazda z nas Zrobiłam jej straszne swinstwo i wstyd mi za to. Małzonek
          swojej zonie przysiegał i to co on robi to podłosć + kłamstwa to dodatkowo
          bezczelność. Nikt go do ciebie nie przywiazał takze jak byłby facetem to nie
          raniłby ciebie i nie narazał na zakażenie jakimś świerzbem np. bo kto wie kim
          jest ta jego kochanka. Brr!
    • matkadziecku Re: Czy to jest to o czym mysle..? 17.11.06, 20:57
      Przykro mi ale chyba to jest TO. Przerobiłam to dokładnie na własnych plecach
      (ta cholerna ukrywana i wyciszana nagle komórka, jakie to żałosne a prawdziwe w
      romansach na boku). A jak miałam podejrzenia i pytałam i próbowałam wstrząsnąć
      nim to tylko dostawałam ostrą awanturę, że zwariowałam, że coś sobie
      ubzdurałam, że to wszystko to moje wymysły, że nie mam prawa go sprawdzać,
      szpiegować kontrolować. W końcu się wydało (zażądałam bilingów, po ostrej 2
      miesięcznej wojnie dostałam i umarłam), przyznał się do 2 letniego romansu,
      teraz błaga o wybaczenie. Gdybym wtedy, kiedy zaczęłam mieć podejrzenia zaczęła
      działać to może nie trwałoby to tak długo, nie bolało tak bardzo, było
      łatwiejsze do wybaczenia. Absolutnie nie dawaj mu do zrozumienia, że coś
      wyczuwasz, nie staraj się dowiedzieć prawdy od niego, nie licz na prawdę jeśli
      kłamie. To tylko wzmocni czujność. Teraz wiem, że gdybym posłuchałą intuicji to
      zatrudniłabym wtedy choćby detektywa, śledziła go sama, albo poprosiła kogoś
      zaufanego. A ja idiotycznie ufałam, choć czułam że coś dziwnego się dzieje.
      Teraz wiem-w takiej sytuacji nie ma "grzecznie, kulturalnie i z godnością".
      Teraz walczysz o siebie i im szybciej będziesz znała prawdę tym szybciej to
      przetniesz. Nawet jeśli będzie wielki ból to nie będziesz miała tego strasznego
      poczucia żalu, że tyle czasu byłaś oszukiwana, że latami sama pozwoliłaś być
      raniona. I przepraszam wszystkich obrońców prawa do prywatności i
      nieszpiegowania. Ale jak jest kłamstwo, oszustwo, zdrada i nielojalność z
      jednej strony, to druga ma też prawo postępować nielojalnie. Pozdrawiam i
      pamiętaj nic nie daj poznać, żadnego wyjaśniania z nim, zanim sama sobie nie
      wyjaśnisz. I życzę Ci, żebyś raczej "wyszła" na idiotkę niesłusznie
      podejrzewającą, niż na idiotkę latami oszukiwaną
      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 17.11.06, 23:50
        Tak ,to jest to.Dzisiaj dostalam dowod 100 %.To,co przezywam jest nie do
        opisania.Jak mam dalej zyc ,poradzcie.Prosze
        • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 18.11.06, 00:00
          Macie dzieci?
          Czyje jest to mieszkanie, w którym mieszkacie?
          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 18.11.06, 01:54
            qw994 napisał:

            > Macie dzieci?
            > Czyje jest to mieszkanie, w którym mieszkacie?


            Smieszna a moze bardziej przykra sprawa.Mamy 24 letni staz malzenski.corki
            dorosle ale jeszcze panny.Prowadzilismy wspolnie dzialalnosc,ale wszystko jest
            na mnie.Moj maz nigdzie nie pracowal.Byl uczepiony do mnie.Wlasciwie byl moim
            kierowcom.Zaznaczam,ze nie jestesmy starzy i zramoniali.Mamy po 45 lat ale
            wygladamy na 10 lat mniej.Jestem zadbana kobieta o figurze nastolatki(52
            kg).Oprocz tej wspolnej pracy ja 2 lata temu skonczylam kosmetologie ,jestem
            kosmetyczka i koordynatorem w firmie kosmetycznej.Majac tyle zajec sama dbalam o
            dom,gotowalam obiadki,zalatwialam wszelkie sprawy urzedowe.A przy tym wszystkim
            dbalam o meza,dzieci.Bylam tez kobieta dla niego..Powiecie,ideal.Ja tak sie nie
            czulam.Twierdze,ze to moja powinnosc jako zony,matki.A teraz co mi zostalo?
            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 18.11.06, 11:24
              Moja droga, pakuj go! Za dobrze mu najwidoczniej było z tobą.
              • kasia_ruchasia Re: Czy to jest to o czym mysle..? 18.11.06, 15:17
                k_u_t_a_s

                spakój go zobaczysz jak szybko do Ciebie wróci najlepiej dowiedz sie gdzie
                kochanka mieszka to sie jeszcze dodatkowo wystraszy dziewczyna i kopnie go w
                tylek
    • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 11:47
      Dzisiaj moge dopiero pisac.Otrzasnelam sie po wielkim szoku.
      Wiecie jaka byla reakcja meza,gdy przedstawilam swoje dowody?Zazadalam od niego
      aby dal mi do reki telefon.Wystukalam przy nim wiadomy numer,ktory okazalo
      sie,ze jest schowany pod imieniem kolegi.Odezwala sie ona,spytalam ja czy
      polaczylam sie z panem (imie z wyswietlacza),powiedziala,ze to
      pomylka...spytalam o pania(jej imie),bezszczelnie powiedziala,ze ona ma na imie
      (podala inne imie)Fajnie sie umowili,prawda?Wiedzieli,ze bede dzwonic.Maz po tym
      telefonie wpadl w szal.W wielkiej furi roztrzaskal swoje telefony.
      Jest w tym wszystkim cos bardzo waznego,cos co mnie przeraza i nie wiem co z
      tym zrobic.Cala te sytuacje,meza zachowanie,SMS,wyjazdy notowala mlodsza 19
      letnia corka.To ona dostarczyla mi fakty.To ona od lipca prowadzila swoje
      sledztwo,nie chciala mnie martwic,chciala sama to wyjasnic.W piatek jednak
      widzac w jakim jestem stanie,zobaczyla moj placz i dowiedziala sie odemnie,ze
      mam podejrzenia ale nie wiem na 100%kto to jest,co to za kobieta,dala mi to
      wszystko.Corki nie moga na ojca patrzec.On z kolei potulnie siedzi w domu.W
      rozmowie twierdzi,ze to cale pisanie to bylo wlasciwie do checy,dla
      zartu.Zapewnia,ze nic nie bylo z tego o czym ja mowie i mysle.Ale jak
      wytlumaczyc SMS o tresci:"Nie dlugo by sie wydalo.Zona(tu moje imie)zrobila
      konfrontacje ze szwagrem(tu imie szwagra"Taki SMS wyslal po sierpniowej wpadce
      (opisywalam na poczatku-wyjazd na niby umowe).Pytam sie go-co by sie
      wydalo?Twierdzi,ze to ze mial jechac na te umowe,a mial ja zawiesc tylko
      grzecznosciowo.Mi nie powiedzial,bo bym sie pieklila.Jesli to nic niewinnego to
      po co to chowanie,prawda?
      Inne SMS to np."Czesc piekna.Ladnie dzis wygladalas.Widzialem cie dzisiaj...
      Jak mozna tu wierzyc,ze to byly SMS dla zartu.Dlaczego chowal jej nr tel.pod
      imionami kolegow?
      Nie wiem jak mam dalej z tym zyc,jak mam wierzyc.Wlasciwie co mam robic.Narazie
      schowalam pieniadze,kluczyki od samochodu mam ja.Dalam mu wczoraj tylko aby mnie
      zawiozl na zakupy,po przyjezdzie odebralam.Ale co zrobic z nia?Mam jej
      nr.tel,adres,znam miejsce pracy(cos tam prowadzi).Jak jej uswiadomic,ze wiem.Bo
      ona narazie chyba czeka.
      Mam takze meza karte z roztrzaskanego telefonu,ktorym sie porozumiewali........
      Jak myslicie,co zrobic?Tak to zostawic?Maz sie zaklina,ze chce abym mu
      uwierzyla,aby bylo tak jak kiedys.Co z corkami?szczegolnie z ta,ktora to
      odkryla?Poradzcie mi...PROSZE WAS

      0
      • kasia_ruchasia Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 11:55
        Okropnie to smutne tym bardziej ze facet nie ma odwagi sie przyznać. Zwykły
        tchórz!!Wstrętne! Ta jego "pani" pewnie sie denerwuje i czeka na rozwój
        sytuacji moim zdaniem powinnaś ją olać, chyba ze chcesz aby małoznek się
        wyprowadził to walizki do kochanki i do widzenia.
        Szkoda córki, wszystcy są po twojej stronie nawet dzieci. Ogranicz go finansowo
        itp. to go jeszcze bardziej utemperuje. Gó..arz!
        Trzymaj się i nie daj się Wszystcy są po twojej stronie.
        • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 20:51
          kasia_ruchasia napisała:

          > Okropnie to smutne tym bardziej ze facet nie ma odwagi sie przyznać. Zwykły
          > tchórz!!Wstrętne! Ta jego "pani" pewnie sie denerwuje i czeka na rozwój
          > sytuacji moim zdaniem powinnaś ją olać, chyba ze chcesz aby małoznek się
          > wyprowadził to walizki do kochanki i do widzenia.
          > Szkoda córki, wszystcy są po twojej stronie nawet dzieci. Ogranicz go finansowo
          >
          > itp. to go jeszcze bardziej utemperuje. Gó..arz!c
          > Trzymaj się i nie daj się Wszystcy są po twojej stronie.


          Dzieki za wsparcie.Mysle,ze zaden facet nie umie powiedziec prosto w
          oczy:"tak,zdradzilem cie "Podobno prawdziwy mezczyzna nie mowi glosno o swoich
          podbojach milosnych.Tak gdzies wyczytalam.
          On zdaje sobie sprawe,ze gdyby mi powiedzial o 100%zdradzie to tymi slowami by
          mnie zabil.Bardzo cierpie,zawsze w ciezkich chwilach lubilam sie do niego
          przytulic.A teraz on siedzi obok mnie a ja czuje sie samotna.
        • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:20
          Tak sobie mysle,ze skoro tak niewinnie sobie pisali,dla zabawy,to moze ja z
          karty meza (tez dla zabawy)popisze do niej w jego imieniu.Wiem jakich slow uzywal.
          Boje sie tylko,ze moge dowiedziec sie jeszcze gorszych rzeczy.Myslalam tez o tym
          aby isc z corkami do jej pracy,jest to miejsce publiczne dla
          kazdego(lokal),wstawic sie jej w oczy,niech sie podenerwuje,moze nawet
          wystraszy.Niech tez ma zaklocony spokoj,chociaz w malym procencie.Jak myslicie?
          • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:48
            Ja myślę, że to zły pomysł. Teraz podpowiadają ci to emocje, ale potem możesz
            tego żałować. Nerwy ci puszczą i może dojść do jakichś scen, żebyś potem się
            tego nie wstydziła.
      • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 11:56
        Ja bym go wypieprzyła na zbity pysk.
        • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 12:01
          Serio mówię. Niech facet popróbuje, jak wygląda prawdziwe życie. Przede
          wszystkim, czy kochanka będzie chętna, żeby go przyjąć do własnego domu. A
          jemu, jak widać, też się do wyprowadzek nie śpieszy. Tym lepiej. A jeśli go
          przyjmie, to niech zobaczy, jak wygląda słodkie życie, kiedy kochanka nagle
          staje się konkubiną.
          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:10
            qw994 napisał:

            > Serio mówię. Niech facet popróbuje, jak wygląda prawdziwe życie. Przede
            > wszystkim, czy kochanka będzie chętna, żeby go przyjąć do własnego domu. A
            > jemu, jak widać, też się do wyprowadzek nie śpieszy. Tym lepiej. A jeśli go
            > przyjmie, to niech zobaczy, jak wygląda słodkie życie, kiedy kochanka nagle
            > staje się konkubiną.


            Bardzo jest mi zle.Moje mysli wariuja.W jednej chwili zawalil sie caly moj
            swiat.Zostalo zburzone to co budowalam tyle lat.Mysle o chwilach kiedy bylismy
            tacy szczesliwi,kiedy nosil mnie na rekach,tulil,dotykal,calowal....Mowil
            czule,to wtedy bylo naprawde z jego strony szczere.
            Nie moge tego zapomniec,nawet niechce zapomniec...Tego nie mozna zapomniec.Przez
            tyle lat,to wszystko we mnie wroslo,jest jak przymurowane.Narazie jestem na
            etapie nienawisci do tej baby,gdybym mogla ja zniszczyc!!!!!!Wiem,ze jest to
            rozwodka,ktora maz tlukl patelniami.Bardzo w tej chwili zaluje,ze jej nie
            zatlukl.Gdyby nie ona moze do czegos takiego by nie doszlo w naszym zyciu.
            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:13
              > Bardzo jest mi zle.Moje mysli wariuja.W jednej chwili zawalil sie caly moj
              > swiat.

              Wiem :((((
              Prztytulam cię wirtualnie.


              Narazie jestem na
              > etapie nienawisci do tej baby,gdybym mogla ja zniszczyc!!!!!!Wiem,ze jest to
              > rozwodka,ktora maz tlukl patelniami.Bardzo w tej chwili zaluje,ze jej nie
              > zatlukl.Gdyby nie ona moze do czegos takiego by nie doszlo w naszym zyciu.

              Posłuchaj - to twój mąż cię zdradził, nie ona. To on ponosi za to
              odpowiedzialność. Oczywiście łatwiej ci zrzucić winę na nią, bo mąż jest bliską
              ci osobą. Ale to on cię skrzywdził.
              • maretina Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:21
                co nie znaczy, ze takiej suce jak ta pni nie mozna zrobic w pracy obciachu.
                nstepnym razem sie zatanowi komu uzyczy swojej dupy.
                to sprwa malzensk, fakt. maz racje, ale ktos kto sie pakuje w malzenstwo nie
                moze liczyc na bezkarnosc, bo nie jest bez winy.
                • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:22
                  Oczywiście, że tak.

                  Co za parszywa historia.
                  • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:38
                    Dzieki,ze mi pomagacie.Jestem naprawde wdzieczna,ze poswiecacie swoj czas dla
                    mnie.Nie mam za bardzo z kim pogadac.Corek nie chce meczyc,maja tez
                    nadszarpniete nerwy tym wszystkim,rodzenstwa nie mam,prawdziwej przyjaciolki
                    tez.Tak bylo nam ze soba dobrze,ze nie musialam nikogo szukac.Bylismy dla siebie
                    wszystkim a teraz zostalam sama....
                    • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:47
                      Viola, podniesiesz się. Bo nie da rady inaczej. Po prostu musisz. Pomyśl sobie,
                      ile to kosztowało córkę, która "podkablowała" ojca. Ona już widocznie nie mogła
                      tego znieść.
                      W każdym momencie życia można zacząć od początku, ja w to wierzę.
                      • maretina Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 21:58
                        podniesiesz sie. kiedy mialam 19 lat moja mama sie rozwiodla. ulozyla sobie
                        zycie na nowo.
                      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:06
                        qw994 napisał:

                        > Viola, podniesiesz się. Bo nie da rady inaczej. Po prostu musisz. Pomyśl sobie,
                        >
                        > ile to kosztowało córkę, która "podkablowała" ojca. Ona już widocznie nie mogła
                        >
                        > tego znieść.
                        > W każdym momencie życia można zacząć od początku, ja w to wierzę.


                        Nie moge w to wszystko uwierzyc,nie moge.Nie dociera do mnie ,ze nie moge sie do
                        niego przytulic,a tak bardzo chce...Cale moje cialo krzyczy,ze chce byc z
                        nim.Powiedzcie,dlaczego ja go jeszcze kocham!!!!!!?Przeciez nie powinnam nic
                        czuc po tym wszystkim.Dlaczego tak sie dzieje?Czy to normalne?Czy zwariowalam do
                        reszty?Przeciez nie moge sobie pozwolic na chwile slabosci wobec niego.
                        • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:07
                          Oczywiście, że kochasz, przecież to nie przechodzi z dnia na dzień... :(

                          Strasznie, strasznie ci współczuję :(((
                          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:17
                            qw994 napisał:

                            > Oczywiście, że kochasz, przecież to nie przechodzi z dnia na dzień... :(
                            >
                            > Strasznie, strasznie ci współczuję :(((


                            Dzieki,wielkie dzieki!!!!
                            Najgorsze,a moze najlepsze w tym jest to,ze byl to moj jedyny facet w
                            zyciu.Chlopakow mialam na peczki,ale jemu jednemu zaufalam.I tak bylo przez cale
                            24 lata pozycia.I z czym zostalam?
                            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:21
                              To na pewno musi być cios.
                              Ale co cię nie zabije, to cię wzmocni.
                              Może się okazać, że odmienisz swoje życie na lepsze.
                              • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:33
                                qw994 napisał:

                                > To na pewno musi być cios.
                                > Ale co cię nie zabije, to cię wzmocni.
                                > Może się okazać, że odmienisz swoje życie na lepsze.


                                Zastanawiam sie jak moze wygladac zycie we dwoje po czyms takim,czy jest to
                                wogole mozliwe?Dzisiaj znow ze mna rozmawial,mowil,ze nie moze mnie stacic.Chce
                                byc ze mna na moich warunkach,jakie mu dawalam(krotko i przy nodze)Ale jak mam
                                zaufac?co on musi zrobic aby mozna mu zaufac?jak powinien wytlumaczyc sie
                                corkom?Obserwuje go,a ja nie moge zniesc tej ciszy.U nas nie bylo nigdy cichych
                                dni....
                                • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:55
                                  A widzisz? Jesteś górą w tej sytuacji. Teraz niech on się kaja, błaga i
                                  przeprasza. Bo mu się sytuacja wymknęła spod kontroli. W takim razie rób to, co
                                  uważasz za stosowne. Na przykład każ mu się wyprowadzić do hotelu na parę dni.
                                  Żebyś mogła w spokoju pomyśleć. Niech poczuje, że nie ma już domu.
                                  Nie ma jak terapia szokowa dla takiego padalca.
                                • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 19.11.06, 22:57
                                  > Zastanawiam sie jak moze wygladac zycie we dwoje po czyms takim,czy jest to
                                  > wogole mozliwe?

                                  Pewnie jest, ale to trudne. Bo o zdradzie nigdy nie zapomnisz.
                                  • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 00:27
                                    qw994 napisał:

                                    > > Zastanawiam sie jak moze wygladac zycie we dwoje po czyms takim,czy jest
                                    > to
                                    > > wogole mozliwe?
                                    >
                                    > Pewnie jest, ale to trudne. Bo o zdradzie nigdy nie zapomnisz.



                                    Znalazlam sposob na dzisiejszy wieczor.Stwierdzilam,ze nie bede obnosic sie ze
                                    smutna, zalamana mina, chociaz jest mi ciezko i lykam lzy.Maz siedzi na
                                    kanapie,wlaczylam film na Polsacie,w ktorym sa odwazne sceny erotyczne a ja
                                    zaczelam przymierzac sobie seksowne bluzeczki,ktorych on praktycznie nie
                                    widzial.A sa naprawde ciekawe.Wiecie jaka ma mine?Zrobilam jeszcze mu numer.Pare
                                    dni temu otrzymalam zamowiona ciekawa bielizne nocna.Kupiona byla specjalnie dla
                                    niego.Wczoraj przy naszej rozmowie,rzucilam mu prosto w twarz mowiac,ze ma
                                    zobaczyc co jest w srodku.Gdy otworzyl paczke i zobaczyl.Nie wiedzial co
                                    powiedziec.Powiedzialam ze moze sobie zrobic z nia co chce.Bo ja nie bede dla
                                    niego tego potrzebowac.I co?Niech czuje zal.A napewno mysli,bo ta "jego baba
                                    'jest w naszym wieku.Corka okreslila,z,e ma wyglad przepitej kobiety,kilku
                                    miesieczne odrosty we wlosach, corka jak i meza siostra(widzialy ja
                                    )powiedzialy,ze mocno sie zdziwily,dlaczego z taka sie zadal.Myslaly,ze to
                                    bedzie mloda osoba,zadbana a tu taka niespodzianka.











                                    )powiedziala,ze z
                                    • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 06:27
                                      Corka okreslila,z,e ma wyglad przepitej kobiety,kilku
                                      > miesieczne odrosty we wlosach, corka jak i meza siostra(widzialy ja
                                      > )powiedzialy,ze mocno sie zdziwily,dlaczego z taka sie zadal.Myslaly,ze to
                                      > bedzie mloda osoba,zadbana a tu taka niespodzianka.

                                      Kochana, ty masz wszystkie asy w rękawie! :) Wykorzystuj je, jak możesz!
                                    • l.o.l.a Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 08:52
                                      powiem jak to wygląda z drugiej strony
                                      były sms z żonatym dość często, nawet dość późno
                                      żona sie dowiedziała widząc biling
                                      pomyślała że to zdrada, bo tak pomyśli każda kobieta
                                      a prawda jest taka że to były TYLKO sms, świetnie się nam gadało i to koniec
                                      nigdy nie było między nami nic więcej
                                      owszem można to nazwać zdradą emocjonalną bo dzielił się częścią swojego życia
                                      z inną kobietą ukrywając to przed żoną
                                      jednak to jak to wyglądało nijak ma się to tego jak było
                                      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 23:02
                                        l.o.l.a napisała:

                                        > powiem jak to wygląda z drugiej strony
                                        > były sms z żonatym dość często, nawet dość późno
                                        > żona sie dowiedziała widząc biling
                                        > pomyślała że to zdrada, bo tak pomyśli każda kobieta
                                        > a prawda jest taka że to były TYLKO sms, świetnie się nam gadało i to koniec
                                        > nigdy nie było między nami nic więcej
                                        > owszem można to nazwać zdradą emocjonalną bo dzielił się częścią swojego życia
                                        > z inną kobietą ukrywając to przed żoną
                                        > jednak to jak to wyglądało nijak ma się to tego jak było

                                        Tak bylo u ciebie.Tu jednak w gre wchodzily chyba wyjazdy.Wczoraj maz nie
                                        wytrzymal tego napiecia,placzac zapewnial mnie,ze naprawde to byly tylko glupie
                                        zarty ze stara znajoma.Ze nie wyobraza sobie,ze moze mnie stracic przez to.Tylko
                                        dlaczego nie uruchomil wyobrazni gdy to zaczynal?Jak mam w to uwierzyc?Dlaczego
                                        tak to ukrywal,klamal i pisal do niej:"Niedlugo by sie wydalo."


                                        • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 23:07
                                          Kłamca. Nędznik.

                                          Niech teraz płacze, i to gorzkimi łzami. Bardzo dobrze.
                                          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 23:22
                                            qw994 napisał:

                                            > Kłamca. Nędznik.
                                            >
                                            > Niech teraz płacze, i to gorzkimi łzami. Bardzo dobrze.

                                            To chyba byl skutek moich wczorajszych przymiarek"ciekawych bluzeczek".
                                            Ale tak sie boje,ze moze on czeka az sprawa troche przycichnie.Przeciez nie bede
                                            mogla ciagle z nim wychodzic.Mam duzo innych spraw na glowie.
                                            • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 20.11.06, 23:27
                                              Jak to "wychodzic"? Nie rozumiem.
                                              • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 21.11.06, 23:28
                                                qw994 napisał:

                                                > Jak to "wychodzic"? Nie rozumiem.


                                                Chodzilo mi o to,ze nie moge ciagle kontrolowac jego wyjsc.Sa sytuacje,ze mam
                                                szkolenia,zebrania i boje sie,ze moze za jakis czas sprobowac sie wyrwac z
                                                domu.Albo spotkaja sie gdzies,chocby przez przypadek.Ja nie wiem jak ona
                                                wyglada,mozemy sie nawet mijac na ulicy.Mam platanine mysli.
                                                • qw994 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 22.11.06, 06:23
                                                  Viola, nic ci ni da kontrolowanie go. Będziesz jeszcze bardziej umordowana.
    • isabela34 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 22.11.06, 08:28
      viola,
      porozmawiaj ze swoim mezem. Mysle, ze kochacie sie. Ty jego , on ciebie. W
      malzenstwach zdarzaja sie rozne sytuacje. Takze zdrady. I mozna je wybaczyc.
      Moze nie dzis, ale za jakis czas. To byl, to jest twoj przyjaciel. Ktos dla
      ciebie najwazniejszy. Pogubiliscie sie gdzies oboje. Zaszlo co zaszlo.
      Porozmawiaj z nim.
      • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 01.12.06, 00:04
        To znowu ja.Moja sprawa chyba calkiem sie skomplikowala.Maz po wielkiej
        awanturze demonstracyjnie zniszczyl komorki.Ja te zwloki pozbieralam.Teraz po
        tygodniu wykorzystalam karty z tych telefonow.I co sie okazalo?Po puszczeniu
        sygnalu na podejrzany numer,posypaly sie blagalne SMS.Ze ona teskni,ze tyle dni
        przeplakala,ze niewie dlaczego on niechce sie z nia skontaktowac itp.I teraz co
        dalej?nie wiem kto to jest,maz nadal sie wypiera a ja mam juz wszystkiego dosyc.
        Nie wiem jak dojsc do tego kto to jest i co z tym zrobic.Pomozcie,
        • olunia34 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 01.12.06, 08:17
          ok. czytałam wszystko.... viola61... ale powiedz...tak strasznie Go kochasz?
          córki dorosłe... po cholere.. sie zadręczasz, nie jest jedynym facetem...
          przestań się użalać i tyle zacznij żyć. Jestes jak piszesz atrakcyjną
          kobieta... ciesz sie zyciem... Pozdarwiam Cie cieplutko.
          • viola61 Re: Czy to jest to o czym mysle..? 01.12.06, 22:16
            olunia34 napisała:

            > ok. czytałam wszystko.... viola61... ale powiedz...tak strasznie Go kochasz?
            > córki dorosłe... po cholere.. sie zadręczasz, nie jest jedynym facetem...
            > przestań się użalać i tyle zacznij żyć. Jestes jak piszesz atrakcyjną
            > kobieta... ciesz sie zyciem... Pozdarwiam Cie cieplutko.

            Kocham go!!!!!
            Nie umiem przekreslic tyle lat zycia.Bez niego nie umiem juz zyc.To jest juz
            przyzwyczajenie.Chce tylko sie dowiedziec kto to jest?Czy to jest wymiana na
            mlodszy model.Te SMS brzmia troche dziwnie.W kazdym pisze,ze potrzebuje od niego
            pieniedzy,ze wie o nas(o rodzinie i nie chce aby cos sie z nami stalo),ze ma jej
            jeszcze raz pomoc.Mysle o tym jak ja zwabic i dowiedziec sie kto to jest.Tylko
            jak to zrobic .Poradzcie cos,bo zwariuje.Maz nic mi nie powie.Wczoraj
            powiedzialam mu o tych Sms bo nie wytrzymalam.Twierdzi,ze trzeba to wyjasnic,bo
            on nie wie o co chodzi,kto robi mu takie numery.Ale pomyslu niema jak to
            zrobic.Wczoraj w jego imieniu odpisalam na Sms,ze rodzina mu sie sypie i ma
            problemy,ze musi uwazac i SMS umilkly...nawet nie ma "zwar".Maz nie uprzedzil
            nikogo,bo ciagle jest ze mna....NIe wiem co myslec,ale wyjasnic musze,Chociaz
            prawdy sie boje.....Corki te SMS widzialy i mowia,ze moze ktos faktycznie tak
            sie niebezpiecznie bawi.Tylko,ze w tych SMS pada imie meza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka