wielo-kropek 02.12.06, 20:59 Jak myslicie, dlaczego was faceci z ktorymi jestescie nie kochaja? Czyja to wina, wasza czy ich? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
cala_w_kwiatkach Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:00 pozwol ze sie wtrace wedlug mnie to wina amora! pewnie slepy albo pijany jest i nie trafia celnie Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.k84 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:01 A kto powiedział, że faceci nasnie kochają? Oni nas kochają i ubóstwiają, przecież jesteśmy ich najukochańszymi kobietami:) Czyż nie? :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:08 No tak, prawde piszecie dziewczyny, ale nie kazda z was tak mowi. Sa takie ktore nawet lezki puszczaja bo uslyszala ze nie jest kochana. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.k84 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:10 Są i takie niestety, ale jeszcze znajdą swojąpołowkę, każdy ją znajduje... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lupus_yonderboy Re: Do tych ktore nie sa kochane 03.12.06, 16:03 kasia.k84 napisała: > Są i takie niestety, ale jeszcze znajdą swojąpołowkę, każdy ją znajduje... :) w najbliższym monopolowym chyba Odpowiedz Link Zgłoś
karina2976 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:13 NI epotrafiłabym być z kimś kto mnie nie kocha. Niestety maiłąm kilka związków, w których było tak, ze męzczyzna mnie kochał a ja próbowałam się do niego przekonać i na siłe pokochac , ale nie udało się. Wina - jak to z reguły bywa - tki pośrodku -jesli facet nie kocha nie powinien byc z tą kobietą; jesli kobieta czuje, ze nie jest kochana - te znei powinna byc z nim. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.k84 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:18 Święta racja, niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:24 Tez tak uwazam. Ty cos mocno optymistyczna jestes kasiulek. To prawda ze polowki sie znajduja, ale tez i gubia Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.k84 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:26 No cholercia, moze jakieś GPSY każdy powinien nosić ze sobą czy inne takie licho jakieś :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 21:34 Moze jakby bylo trudniej znalezc to i nie gubiloby sie tak lekko? A tak, latwo przyszlo latwo poszlo.Lekkie podejscie maja ludzie do zycia. Ulzyc sobie w nim chca. Odpowiedz Link Zgłoś
kasia.k84 Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 22:03 Właśnie, im dłużej zdobywa się wygraną tym potem jest ona słodsza i większa...taka już na całe życie :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 22:18 A to zalezy tez duzo i od zdobywcy. Jesli go ta zdobycz zacznie z czasem nudzic to i cenic ja przestanie a napewno umali. Wiesz ze niektorzy szybko sie nudza i musza zmieniac czy urozmaicac swoj swiat przyjemnosci. Wola i lubia zdobywac tez czesto. To tak jesli chodzi o zdobywcow, przynajmniej jakas ich czesc. A jak wyglada rzeczywistosc zdobytych? Czy chcialyby byc zdobyte przez jednego zdobywce, czy tez byc zdobywane przez wielu, jakze roznych, najprzerozniejszych?. Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 22:38 facet, ktory mnie nie kocha to chyba nie chce ze mna byc tak jak ja nie jestem z facetem, ktorego nie kocham czy ja tu czegos nie rozumiem? :) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 22:59 Ty rozumiesz bym powiedzial "sprawiedliwie" i tak powinno byc, ze ludzie ktorzy sie nie kochaja nie powinni byc ze soba. Ja tu mowie o czyms innym, czyli o ukladzie kiedy sa razem i mezczyzna nie kocha kobiety z ktora jest. Pytalem dlaczego jej nie kocha (w koncu na poczatku czy przez jakis tam czas ja kochal) kogo za to obwiniac, bardziej jego czy ja. A moze nikogo? Odpowiedz Link Zgłoś
hard-candy Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 23:23 Bo ich testosteronowi nie podobają się Wasze estrogeny. Co to za dziwne pytanie ??? I na boga, czemu w ogóle jesteście z facetami, którzy Was nie kochają ? "Jak myslicie, dlaczego was faceci z ktorymi jestescie nie kochaja? Czyja to wina, wasza czy ich?" Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 02.12.06, 23:32 Pytanie byc moze jest dziwne, nie przecze. Wiem ze sa rozdwojone "racje" jesli chodzi o odpowiedz. Niektore niekochane kobiety obwiniaja wlasnie siebie za to ze ich mezczyzni nie kochaja, doszukujac sie jednoczesnie wad w sobie. Czy sluzne? Byc moze czasem tak, byc moze wcale nie. Wlasnie chcialbym wiedziec bardziej szczery i bliski tu punkt widzenia kobiet odnosnie tego "dziwnego" pytania. Kochal i przestal? Wiem ze mezczyzna ktory kochal (i przestal) chcial kochac i zapewne kocha ale juz inna. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Do tych ktore nie sa kochane 03.12.06, 15:16 wielo-kropek napisał: > Jak myslicie, dlaczego was faceci z ktorymi jestescie nie kochaja? Czyja to > wina, wasza czy ich? Mnie nurtuje pytanie, dlaczego faceci z mami są mimo, że nas nie kochają?. Bo my mamy ciągle nadzieję, że ich rozkochamy, łudzimy się? Odpowiedz Link Zgłoś
lupus_yonderboy Re: Do tych ktore nie sa kochane 03.12.06, 16:12 heh pewnie trafiacie na takich co sie szybko nudzą, albo zbyt "pompujecie" swoje wyobrażenia o związku. Jak jesteście z kimś i przestał Was kochać, to pewnie wina jest wasza, odpuściłyście sobie i przestałyście sie starac w związku, albo zaczełyście go zasypywac pytaniami o ślub, przyszłość etc. Chociaż może to on schrzanił, przestał sie starać w łóżku, przestał o Was dbać etc. Chyba nigdy tak nie ma, że jedna strona ponosi 100% winy za zaistniałą sytuacje? hę? Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 05:27 piekielnica1 napisała: > Mnie nurtuje pytanie, dlaczego faceci z mami są mimo, że nas nie kochają?. Mnie tez dziwia tacy faceci. Niezbyt ich rozumiem, a wlasciwie to nierozumiem wcale. Mysle ze sa z wygodnictwa. Jak wiesz niektorzy faceci sa nawet z prostytutkami (korzystaja z nich)ktorych z pewnoscia nie kochaja. Mysle ze kobieta niekochana przez faceta zastepuje mu w pewnym sensie prostytutke, bo czym innym lub jak inaczej mozna to wytlumaczyc. Odpowiedz Link Zgłoś
po.rzeczka Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 02:10 Myślę,że nie ma co tego rozpatrywać w kategoriach winy.Jestem ponad 3 lata z facetem,który nie powiedział,że kocha.A nawet na moje pytanie po półtora roku stwierdził,że nie kocha.Nie umiałam wtedy zerwać,to był dla mnie szok.Już przed tym mieliśmy kryzys,ale potem się znacznie poprawiło.Jednak on nadal mówi,że nie wie,czy to miłość,choć był moment,że chciał mieć ze mną dziecko.Przez to ja też zaczęłam wątpić w swoje uczucia.Myślę,że nie trafiliśmy na właściwą osobę,po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
laverne Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 13:40 Właśnie jestem półtora roku z facetem i usłyszałam, że mnie nie kocha... Tylko, że nie czuję tego. Wręcz przeciwnie – gdybym miała oceniac na podstawie zachowania, tego jak się do mnie odnosi. On jest bardzo skrytym czlowiekiem z rodzaju tych, że jak boli, to idą do jaskini cierpieć w samotności. Długo był sam i mam wrażenie, że to jest trochę przyczyną jego skrytości. Albo odwrotnie – to że jest skryty jest przyczyną tego, że jest sam. Nie wiem. W ogóle nie wiem co robić. Bo ja kocham, jeszcze nie wątpię w moje uczucia, ale nie wiem na ile wystarczy mi siły i determinacji na to, żeby się przebijać przez jego warstwy... I jeszcze jego słowa – może ja nie umiem być z kimś... Zgadzam się jednak, że to nie jest kwestia czyjejkolwiek „winy”. Odpowiedz Link Zgłoś
po.rzeczka Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 14:20 Ja też się w sumie nie czuję niekochana,brak mi tez porównania.Dla niego to tez najdłuższy i chyba najpowazniejszy związek.Mówił,że wcześniej też nikogo nie kochał,choć nie był pewien,tego,co czuł.Myślę,że facet ma problem ze sobą i pewnie jeszcze wiele lat zajmie mu dogadanie się ze sobą.Ja też mam problemy,ale zdaję sobie z tego sprawę i coś z tym próbuję robić.Chciałabym pogadać z jakimś psychologiem,żeby się zorientować,co można dalej z tym zrobić. Odpowiedz Link Zgłoś
blueska3 Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 13:44 Wina leży ZAWSZE po obu stronach! Nigdy nie jest tak, że tylko ja, lub tylko on ponosi za to odpowiedzialność. Widocznie muszę robić coś nie tak, ze mój facet mnie nie kocha! Odpowiedz Link Zgłoś
liszu Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 13:48 brak rozmowy, prawdziwej rozmowy ludzie najczesciej ze soba monologuja Odpowiedz Link Zgłoś
laverne Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 13:52 To by się zgadzało, ani ja ani on nie jesteśmy w tym dobrzy - że tak odniosę słowa do swojej sytuacji :) Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 04.12.06, 14:17 mozna wywolac emocje, uzaleznic, przywiazac. I ludzie bardzo czesto poprzestaja na tym. Jesli milosc istnieje to jest to ponadzmyslowe porozumienie dwojga ludzi. Wzajemne czynienie sobie uprzejmosci, obdarowywanie, czuloscia nawet, nie musi wynikac z milosci. Podlozem moze byc wdziecznosc, lek przed samotnoscia, odpowiedzialnosc. O zwiazku decyduje moment, w jakim dwoje ludzi sie spotyka. Jesli trafiaja w swoje potrzeby, moze zaczac sie romans, trwaly zwiazek. Z czasem ludzi zaczyna laczyc coraz wiecej, potem robi sie wygodnie. Jesli obydwoje przestrzegaja regul - ona dbajaca i czula, on odpowiedzialny, zwiazek jest trwaly i udany. A czy to musi byc milosc? Moze to jak z losem na loterii. Czasami nie chce sie nam go kupic, czasem mzna zgubic, albo sprac, o nie wyjety zostal na czas z kieszeni... KOnsekwncja w dzialaniu, znajomosc psychiki partnera moga pomoc w zawlaszczeniu go. Ale raczej podcinaja skrzydla milosci, jesli ona w ogole istnieje. Odpowiedz Link Zgłoś
laverne Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 04.12.06, 14:26 Czyli nie można powiedzieć, że do miłości się dojrzewa, że się ją odkrywa. Po prostu albo jest, albo nie ma? Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 04.12.06, 14:36 oczywiscie, ze mozna. Dojrzewa sie do tego, zeby umiec ja odkryc. Dojrzewanie i nauka plynaca z popelnianych bledow daja doswiadczenie, ktore ostrzy wlasciwe zmysly. To nie przeczy mojemu przekonaniu, ze nie da sie wywolac milosci w czlowieku. Zatem pytanie Wielokropka, czyja to wina jest absurdalne. To niczyja wina. Jest jeszcze jedno. Dojrzewa sie do umiejetnosci dostrzezenia drugiej osoby ponad swoimi pragnieniami. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 06.12.06, 05:18 lavieenrose napisała: To nie przeczy mojemu przekonaniu, ze nie da sie wywolac milosci w > czlowieku. Zatem pytanie Wielokropka, czyja to wina jest absurdalne. To niczyja > > wina. Jest jeszcze jedno. Dojrzewa sie do umiejetnosci dostrzezenia drugiej > osoby ponad swoimi pragnieniami. To raczej ty absurdalnie tu mowisz. Ja poruszylem ten temat podkreslajac wyraznie, ze mezczyzna kochal i przestal kochac (czyli jako dorosly facet dorosl do tego by kochac kobiete) a ty tu gadasz o dorastaniu, dojrzewaniu, wywolywaniu milosci itd. Powtarzam jeszcze raz, ta milosc wczesniej pomiedzy nimi istniala, czyli nie trzeba bylo jej wywolywac itp. Ja pytam dlaczego ta milosc w wielu przypadkach zanikla, a to chyba absurdem nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 06.12.06, 10:16 > To raczej ty absurdalnie tu mowisz. Ja poruszylem ten temat podkreslajac > wyraznie, ze mezczyzna kochal i przestal kochac (czyli jako dorosly facet > dorosl do tego by kochac kobiete) a ty tu gadasz o dorastaniu, dojrzewaniu, > wywolywaniu milosci itd. Powtarzam jeszcze raz, ta milosc wczesniej > pomiedzy nimi istniala, czyli nie trzeba bylo jej wywolywac itp. Ja pytam > dlaczego ta milosc w wielu przypadkach zanikla, a to chyba absurdem nie > jest. "kochal i przestal kochac" Co przez to rozumiesz? Co wedlug Ciebie to "kochal" oznacza? Moze mamy najprostsze rozwiazanie - kochal swoj obraz kobiety, mial oczekiwania, ktorym nie sprostala, bo nie byla taka, jak ja sobie wyobrazal. Czyli wedlug mojej definicji, nie kochal jej, tylko siebie. Napisales, ze dojrzal do milosci. To znaczy, do akceptacji wszystkiego w partnerce. Rozumiem, ze dal jej poczucie bezpieczenstwa, troszczyl sie o nia. Ona zakwitla, czula sie szczesliwa. A on tym jej szczesciem przestal sie upajac. Jesli tak, to byc moze nie spotkal sie z wzajemnoscia, odgadywaniem jego oczekiwan i spelnianiem ich. Brak komunikacji albo brak milosci z jej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 06.12.06, 23:39 lavieenrose napisała: > "kochal i przestal kochac" Co przez to rozumiesz? Co wedlug Ciebie to "kochal" > oznacza? Moze mamy najprostsze rozwiazanie - kochal swoj obraz kobiety, mial > oczekiwania, ktorym nie sprostala, bo nie byla taka, jak ja sobie wyobrazal. > Czyli wedlug mojej definicji, nie kochal jej, tylko siebie. To rowniez tyczy sie kobiet, bo niejedna z tego forum kochala faceta i przestala, a nawet moze go czasem zaczela nienawidziec. Nie zadawaj wiec absurdalnych pytan, co rozumiem pod slowami kochal i przestal, bo wszystkim powinno byc to jasne, oprocz tych ktorzy nigdy nie kochali. Wytlumacze moze ci tak troche z piaskownicy biorac. Otoz czy zdarzylo ci sie takie cos, ze mialas tam zabawke ktora mocno lubilas/kochalas, ale z czasem przestalas ja kochac i byla ona dla ciebie obojetna. Podobnie to wyglada tu w tym temacie. Nie rozumiem czego tu nie rozumiesz. Nic nie mam do twojej definicji"nie kochal jej tylko siebie". Wolno ci miec swoje definicje. W koncu to twoje. Tylko czym wytlumaczysz fakty typu ze facet sie staral, kwiaty kupowal, prezenty dla kochanej kobiety, pracowal duzo by zarobic na mieszkanie do ktorego tak mocno chcial zeby jego kochana kobieta sie wprowadzila i czula sie tam jak wspolwlascicielka itp. Zgodnie z twoja definicja, facet ktory kocha siebie a nie kocha drugiej osoby nie bedzie w stanie sie poswiecac na takie wyczyny ze swojej strony. Tak wiec ja tu twojej definicji nie kupuje bo sie z toba nie zgadzam w tym. Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 06.12.06, 23:53 nie rozumiem czego nie rozumiesz. Uwazam po prostu, ze jesli facet kocha kobiete i ona odwzajemnia jego uczucia, to nie powinno sie skonczyc. Jesli w pewnym momencie ona staje sie mu obojetna, to oznacza, ze kochal siebie i to, co dla niej robil. A nie ja. Proste. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 07.12.06, 00:00 lavieenrose napisała: > nie rozumiem czego nie rozumiesz. > Uwazam po prostu, ze jesli facet kocha kobiete i ona odwzajemnia jego uczucia, > to nie powinno sie skonczyc. Jesli w pewnym momencie ona staje sie mu obojetna, > > to oznacza, ze kochal siebie i to, co dla niej robil. A nie ja. Proste. Czy uwazasz wiec ze siebie kochac niewolno, ze jesli juz kogos sie kocha to trzeba przestac kochac siebie? No i jak mozna kochac kogos niekochajac siebie -toz to absurd. Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 07.12.06, 12:30 Milosc wlasna jest podstawa. Wiesz, ze to jest najtrudniejsze przykazanie - kochaj blizniego swego, jak siebie samego? Ono wlasnie nakazuje w pierwszej kolejnosci milosc wlasna, czyli dazenie do szczescia przede wszystkim. Trzeba stanac na granicy, za ktora jest egoizm. I bronic siebie. Kochac kobiete, to wyjsc poza milosc wlasna. Ja mysle, ze kobiety czesciej zapominaja o sobie, a mezczyznom trudniej jest zrozumiec, ze wielbia swoje dzialania a nie obiekt. Moze dlatego czesto sie psuje to, co na poczatku jest piekne. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 07.12.06, 23:38 lavieenrose napisała: Moze dlatego czesto sie psuje to, co na poczatku jest > piekne. Jednak moze nie jest az tak jak napisalas. Widzisz, mezczyzne stac bylo na piekny poczatek nie bez powodu. Mezczyzna tez potrafi kochac i pewnie wiekszosc to kobiet czuje a z pewnoscia czula. Czyzby zapomnienie o tym pieknym poczatku prowadzi do tego ze on przestaje czasem kochac swoja kobiete? No i co jest powodem tego ze osoba bedaca najwazniejsza w jego zyciu zostaje sprowadzona czasem do pozycji obiektu jak ty to nazywasz? Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 08.12.06, 10:23 Jak ja moge odpowiedziec Ci na to pytanie? Mam dwa przyklady. W jednym jest jak opisujesz. Sprowadzil zone do pozycji obiektu seksualnego. Zone zadbana, zaradna, dbajaca o niego, dom i dziecko, o ktore dlugo sie starali. Wpadl w alkoholizm, nie pracowal - w koncu zostal wywalony z domu. Przyjal to biernie, jakby sprawy nie bylo. Drugi przyklad. Burzliwe malzenstwo. Zazdrosc i walka. W koncu wywojowala rozwod. Pomimo, ze juz wiele lat po rozwodzie, on nowa zona i nowe dzieci, trwa przekonanie wszystkich wokol, ze on do tej pory ja kocha. Ale to wlasnie od tej "milosci" uciekala i twierdzi, ze rozwod byl najmadrzejsza rzecza w jej zyciu. I na podstawie znajmomosci tych dwoch przypadkow moge wysnuc wniosek, ze facet nie moze poczuc sie pewny. Bo wtedy nie chce mu sie chciec. A przeciez tak nie powinno byc, bo milosc to wspolnota, porozumienie. To Ty mi odpowiedz. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 08.12.06, 20:48 lavieenrose napisała: > I na podstawie znajmomosci tych dwoch przypadkow moge wysnuc wniosek, ze facet > nie moze poczuc sie pewny. Bo wtedy nie chce mu sie chciec. A przeciez tak nie > powinno byc, bo milosc to wspolnota, porozumienie. To Ty mi odpowiedz. Jakze mocno tu sie mylisz, piszac o tym ze facet nie moze poczuc sie pewny, bo to staje mu na przeszkodzie by chciec. Jest dokladnie odwrotnie. To wlasnie facet pewny chce, chce pracowac, chce zeby jego zona miala jaknajlepiej, z upewnieniem jaknajlepiej. Nie mysl ze ten co zaczal pic czul sie mocno pewnie. Na pozor by sie tak moglo wydawac. Kobiety czesto nierozumieja facetow. Ty tu jestes przykladem (przynajmniej w tym co napisalas). Facet ktory kocha mocno kobiete, ktory chce zeby jej bylo dobrze po pierwsze nie rozpije sie i nie dopusci do tego by byc alkoholikiem, czyli ciezarem dla niej. Nie rozleniwi sie, bo wie glownie ze lenistwo jego nie cieszy jego kochanej kobiety. Mozna by tu duzo pisac. Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 08.12.06, 23:47 co tu duzo mowic, obu tych panow nie rozumiem. Wiem, ze obie sie staraly i przynajmniej z zewnatrz wszystko wygladalo modelowo. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Milosci nie mozna wykrzesac z czlowieka... 09.12.06, 00:34 A no widzisz powierzchownosc moze byc mylna. Podobnie tez jest z miloscia, jest na pokaz i jest gleboka. Odpowiedz Link Zgłoś
karmapa5 Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 14:21 Cześć liszu, żyjesz po niedzieli? Wszystkie mięśnie bolą? ;-)))) Odpowiedz Link Zgłoś
po.rzeczka Re: Do tych ktore nie sa kochane 04.12.06, 18:19 A co do umiejętności rozmowy,to co robić,jak on nie chce o tym mówić?Stwierdza,że to trudny temat i prosi,zeby mu podać definicję miłości.Albo nic nie mówi i zamyka się w sobie,obraza. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 05:21 To on tam niedostepny jakis jest. I obraza sie jeszcze. Chyba nalezy do tych ktorzy przestali kochac, a moze nigdy nie kochal, stad i o definicje milosci sie doprasza. Odpowiedz Link Zgłoś
seszka Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 09:40 Wreszcie wątek , który trafia w 100% w moje problemy .Czytam i odp nadal nie znam , wiele się zgadza np nieumiejetnośc rozmowy . Tylko u mnie to on się starał przez 3miesiące ,przyjeżdzał 60km śnieżyce ,ulewy itp ja mówiłam żeby dał mi czas bo nie jestem gotowa.Wrzeszcie zgodziłam się ,po 7miesiącach bycia razem powiedziałam że Kocham , on powiedział że też mnie bardzo Kocha od dawna tylko bał się powiedzieć. I tak sielanka trwała 1,5roku, aż 3tyg temu zaczeło się coś psuć , i wczoraj usłyszałam że to już nie jest chyba miłość , i już mnie chyba nie kocha :(( ale bardzoo zależy mu na mnie , i niechce rozstania.Każda nasz rozmowa kończy się płaczem i moim i jego. W sobote mamy porozmawiać co dalej ?? a ja nie wiem , mam mętlik ... Odpowiedz Link Zgłoś
seszka Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 09:43 Dodam że on jest z tych osób , co jak boli to tłumi to w sobie i odcina się od świata. Odpowiedz Link Zgłoś
lavieenrose Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 10:21 Nie chce Cie martwic, ale takie wyznanie dla mnie dzwieczy - "mam inna na oku, a tu jeszcze pobzykam". Koles umyl rece. Za miesiac, czy trzy moze bedzie czul sie usprawiedliwiony, ze przeciez wiedzialas, bo sie zwierzyl. Ciemno to widze. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Do tych ktore nie sa kochane 06.12.06, 23:44 Moz e ma jakies inne problemy, na innym zupelnie tle i to sie odbija na relacji z toba. Wlasnie porozmawiajcie sobie. Powiedzcie sobie szczerze o uczuciach czy ich wygasaniu. Dlaczego co i jak. Odpowiedz Link Zgłoś
seszka Re: Do tych ktore nie sa kochane 07.12.06, 08:15 Niema nikogo , bo zapytałam wprost.A co do problemów , to ma bardzo dużo stresu w pracy zmiana szefa , duży nacisk itp, do tego dochodzą moje problemy zdrowotne.Chciałam wsparcia a on chyba nie potrafił sobie z tym wszystkim poradzić:( Porozmawiamy i zobaczę co z tego wyjdzie... Odpowiedz Link Zgłoś