eluch_a
14.12.06, 23:36
Od zawsze tak mam, od dzieciaka, że lepiej dogaduje się z facetami. Mam też
koleżanki, dobre i bliskie, ale tak naprawdę nie ma to jak facet -
przyjaciel. Facet jak nikt zrozumie, że mogę po prostu mieć zły dzień i to,
że nie mam ochoty na rozmowę, nie znaczy, że mam do niego o coś pretensje.
Faceci są bardziej lojalni i mniej humorzaści. Cenię to, że panowie, którzy
są ze mną na studiach, potrafią jednym komplementem, jednym słowem poprawić
mi humor. Widzi taki, że mi smutno,więc zabiera mnie do kina na HAPPY FEET,
albo podchodzi i mówi: "nie ruszaj się, przytulę cię".
Generalnie jestem ostatnio bardziej naładowana energią i optymizmem, a to
dzięki temu,że zmieniłam towarzystwo na bardziej "męskie" -i na dobre mi to
wyszło:)
Dziękuję panom,że są.