asiulka81
20.12.06, 19:03
Wszyscy doskonale wiecie, ze Moj Ukochany Pluszak porzucil mnie jakis czas
temu. Wiecie tez ze Sylwestra mialam spedzic z rodzicami. Ale... No wlasnie.
Wczoraj mama zakomunikowala, ze mam 25 lat, jestem mloda i mam sie bawic, a
nie siedziec z nia i ojcem w domu, bo wedlug niej takie spedzanie czasu jest
co najmniej dziwne. Tak wiec rodzcie tez mnie nie chca...
Jedyna osoba ktora przy mnie tkwi (naprawde nie wiem dlaczego) to pan X.
Zawsze potrafil znalezc dla mnie czas w weekend, gdy bylam w szpitalu
odwiedzil mnie (choc usilnie darlam sie przez telefon-no way!!!), po
wypisaniu gdy Moj Ukochany Pluszak nie mial oczywiscie czasu zeby spedzic ze
mna chocby 15 minut, pan X zjawil sie w godzine po moim smsie z roza w zebach
i zaprosil szarmancko na Sylwestra - odmowilam. Dzisiaj znowu ponowil
zaproszenie. I tym razem powiedzialam, ze przemysle sprawe. Nie wiem czy chce
jechac z panem X do innego miasta i spac w jednym pokoju, byc moze w jednym
lozku (teraz juz nie ma mozliwosci wynajecia drugiego pokoju-jest za pozno).
Naprawde nie wiem. Mam metlik w glowie. Z jednej strony mysle ze bedzie
fajnie, ze ZAPOMNE o rozstaniu z Pluszakiem, ze moze przekonam sie do pana X
i to z nim bede szczesliwa, bo to jemu chyba naprawde na mnie zalezy. Juz
sama nie wiem. Sama nie wiem. Nadal kocham Pluszaka, ale ta milosc sprawila
mi ogromny bol. Pan X nigdy by tak ze mna nie postapil. Ma tyle zalet, a ja
nie potrafie go pokochac - szanuje, lubie i nic wiecej. Kolezanki mowia ze to
dobrze, bo stworzymy fajny, stabilny zwiazek, a z czasem na pewno
przyzwyczaje sie do niego...
Mam czas do Swiat, aby dac odpowiedz.