Dodaj do ulubionych

Apetyt na linię, czyli ..

    • okragla 18- Jem tyle, co ptaszek 12.03.07, 23:16
      Jem tyle, co ptaszek

      To wcale nie jest śmieszne! Jem dziennie tyle, co ptaszek. Nie jest może to
      kanarek, ale jakiś całkiem spory ptak wodny.

      Ranek zaczynam zazwyczaj z pustym żołądkiem, wiem, to niedobry nawyk żywieniowy.
      Pierwszy posiłek, to lekka zupka około godziny 11. Ptaszki nie piją za dużo, ja
      mogę zjeść zupy nawet dwa talerze. Musi być tylko dość rzadka. Ziemniaki,
      makaron lub inne gęste kawałki zostawiam sobie na koniec tego niby śniadania, bo
      się zwyczajnie zatykam. Czasami jak zupa jest gęsta, zatyka mnie po pierwszej
      łyżce i muszę odczekać kilka minut. Zupa szybko przelatuje przez moje dwa
      żołądki i za dwie, góra trzy godziny czuję ssanie.

      Jeśli mam czas na jedzenie, to około godziny 16- 17 zjadam na obiad kawałek
      gotowanego mięsa (objętościowo jest to pół szklanki), czasami gotowane na parze
      warzywa. Ostatni mój zakup- parowar, stoi dumnie na dawnym miejscu wiklinowego
      chlebaka. Chleb jem w śladowych ilościach, wiec musiałam zlikwidować
      niepotrzebny przedmiot, jakim by ł poczciwy chlebak. Zdegradowany, schował się
      na szafce przy lodówce. Za to parowar dość często dogadza mojemu podniebieniu:
      brokuły, marchewka, ryby. Produkty gotowane w ten sposób inaczej smakują, są
      wilgotne, lekko słodkie i maja aromat i bardzo intensywny smak. Naukowcy
      twierdza, że takie gotowanie zachowuje też wszystkie wartości odżywcze z
      produktu. Dla mnie jest do tego zwyczajnie wygodne, wkłada się na dwa, trzy
      kwadranse i wyjmuje gotowe zdrowe danie.

      Wieczorem staram się zjeść coś pożywnego, znów kawałek mięsa gotowanego,
      szklanka koktajlu mleczno- owocowego bez cukru i niezmiennie kukurydziane chrupki.

      W dni specjalne, kiedy jestem poza domem na imprezie, tak jak ostatnio na
      babskim wieczorze z koleżankami, popuszczam sobie pasa. Znam już pojemność
      nowego żołądka i nie przesadzam z folgowaniem. Sygnałem, że muszę na danym
      kawałku skończyć, jest ucisk w okolicy mikroportu pod lewym żebrem i uczucie
      zatrzymania się jedzenia w połowie przełyku.

      Nie kryję się z tym, że podjadam w ciągu dnia. Czasami jest to słodki batonik
      lub garść precelków, innym razem uda się mi zjeść całe jabłko. Nauczyłam się
      jeść tak, aby się mocno nie zatykać. Długo i bardzo dokładnie gryzę pokarmy,
      jeśli nie mam na to czasu, zadowalam się płynami. lekarz twierdzi, że powinnam
      ograniczać pokarmy półpłynne, żeby nie oszukiwać małego żołądka. Powinnam jeść
      normalnie stałe dania, one zatrzymają się powodując szybkie uczucie sytości.
      Myślę, że uczę się nowej metody przyswajania jedzenia, szukając kompromisu
      między tym, co mogę, a co chciałabym jeść.

      Okrągła
    • okragla 19- Wiosna, wiosna! 13.03.07, 14:28
      Wiosna, wiosna!

      Wreszcie jest ciepło! Niedługo nie trzeba będzie męczyć się w rajstopach i
      ciepłych, niekoniecznie wygodnych butach. Na ulicy widziałam pierwszego
      rozgrzanego, w samej koszulce na krótki rękawek a nad głową przeleciał radosny
      cytrynek. Nie był to pierwszy z motyli, którego widziałam tej wiosny.

      Zbliżający wyjazd do Kenii i rosnące wydatki z nim związane zaczynają mnie
      przerażać. Zawsze decyduję się spontanicznie i czasami potem nachodzą mnie
      wątpliwości. Lista zakupów się wydłuża a pieniądze na koncie szybko topnieją.
      Najgorzej będzie chyba z ubraniami. Te, w których do tej pory chodziłam
      częściowo są za duże. Do tego samo słowo „safari” zobowiązuje do skompletowania
      specyficznej garderoby.

      Do pracy wybrałam się w polarku i bluzce na krótki rękawek, oraz w moich kiedyś
      ulubionych czarnych spodniach. Kiedyś były dopasowane, bo zapinane na guzik i
      suwak, dziś smętnie na mnie wisiały. Niestety, w pędzie ubierania się i
      szybkości wychodzenia z domu, nie zauważyłam tego. Dało się odczuć w drodze, co
      chwilę je podciągałam, bo wisiały na biodrach. Co z jednej podciągnę, prawa
      nogawka robi się krótsza i czuję się jak clown w cyrku. Stanęłam i podwinęłam
      sobie w pasie, wyszły mi rybaczki. Zrobiłam dwa kroki, znów mam długie spodnie
      wiszące na biodrach. Nie lubię, jak coś na mnie źle leży. Jakoś się przemęczyłam
      te kilka godzin.

      Lubię wtorki, kończę pracę bardzo wcześnie, a że to początek tygodnia, nie mam
      za dużo spraw służbowych na głowie. Wracając krokiem spacerowym zrobiłam obchód
      miejsc, w których dawniej zaopatrywałam się w ubrania. Przydałoby się coś kupić
      na wyjazd, najlepiej bawełniane oliwkowe spodnie, może jasna khaki. Niestety,
      nasza polska codzienność wcale mnie nie zdziwiła. Nic ciekawego w kilku
      miejscach mi nie wpadło w oko. W ostatnim sklepie z daleka przyciągnął moją
      uwagę kolor seledynowej koszulki. Zmierzyłam, mimo, że to był 48 rozmiar i....
      dobra!!!! Od razu mi się gęba uśmiechnęła! Nie ma to jak celny strzał.

      Nie tak dawno kupowałam ubrania w rozmiarze 56!

      Okrągła
    • okragla 20- Wiosenne odsłanianie ciała 16.03.07, 16:27

      Wiosenne odsłanianie ciała w moim wykonaniu nie jest tak efektowne, jak w
      przypadku młodych i ładnych lasek. U mnie polega ono głównie na zmianie
      kolorystyki ubrań, pozbyciu się nielubianych rajstop i krytych butów. Zimową
      kurtkę schowałam głęboko do szafy i paraduję do pracy w wiatrówce lub polarku.
      Przedwczoraj zamiast rajstop włożyłam na swoje focze nogi pończochy samonośne.
      Nie spełniały się należycie w roli pończoch a zwykłych podkolanówek, ale i tak
      czułam się bardziej seksi.

      Rozdziałam się jednak za wcześnie i teraz flikam nosem. Musiałam więc
      zapobiegawczo odwiedzić zaprzyjaźnioną aptekę, ale dobrze się składało, bo przy
      okazji uzupełniłam apteczkę podróżną i kupiłam witaminy na najbliższy miesiąc.

      Ostatnio zauważyłam, że za bardzo wypadają mi włosy, ciekawe czy nie jest to
      spowodowane moim odchudzaniem. Z powodu zaciśniętej na żołądku opaski nie mogę
      łykać normalnych witamin dla dorosłych i przyjmuje tylko te dla dzieci, do
      ssania lub w syropie. Zbyt duża połknięta w całości tabletka panadolu była kilka
      tygodni temu przyczyna bólu w okolicy opaski. Pewnie zatkała mi się dziura ;)
      Nie pomogło popicie wodą, przez kilka kwadransów syczałam z bólu. Nauczona
      przykrym doświadczeniem pamiętam, aby teraz nie łykać zbyt dużych piguł.

      Na szczęście w tym sezonie zimowym ominęła mnie grasująca wszędzie grypa. Może
      dlatego, że witaminy biorę systematycznie a w wakacje według zaleceń lekarza od
      dróg oddechowych, zmieniłam na miesiąc klimat. W poprzednich latach miałam
      sporo problemów z oskrzelami, przy każdym przeziębieniu były duszności. Lekarka
      podejrzewała nawet początki astmy oskrzelowej. Odkąd chudnę i zmniejsza się moja
      waga, nie miałam ani razu problemów z oddychaniem. Może związane to było z
      tuszą, a teraz kiedy się zmniejszam, objawy astmy samoczynnie ustępują.

      Okrągła
    • okragla 21- Najwięcej witaminy mają.... banany! 17.03.07, 07:28


      Najwięcej witaminy mają... banany! Takie twarde i zielone... mniammmmm..
      nieprawda! Najlepsze są te miękkie i klejące od słodkości. Chyba za mało jem
      warzyw i owoców, żeby tylko nie wpaść w anemię. O niedobory witaminowe, jakie
      mogą wystąpić po założeniu opaski na żołądek muszę podpytać swojego lekarza, bo
      to wcale nie są żarty.

      Dzień w dzień biorę do ssania dwie tabletki witamin dla dzieci, ale one mają
      chyba za zadanie uzupełnianie braków a nie być zastępstwem witamin w codziennej
      diecie. Może soki, które piję jakoś te niedobory pomogą zwalczyć, bo owoców w
      stałej postaci zjadam ostatnio malutko. W ciągu tygodnia jak uda mi się zjeść
      dwa owoce, to dużo. Kiedyś bardzo lubiłam jabłka. Wchłaniałam je kilogramami,
      najlepiej te twarde i soczyste o lekko kwaskowatym posmaku.

      Wczoraj udało mi się wcisnąć w siebie ćwiartkę obranego ze skórki sflaczałego
      kortlanda i się zatkałam, po czym przeszła mi ochota na jabłka. Najłatwiej
      wchodzą mi banany, miękkie i słodkie. Ich chyba nie powinnam za dużo zjadać, bo
      są kaloryczne.

      W sumie aż tak bardzo nie liczę kalorii w dziennej dawce jedzenia, ale
      największym zagrożeniem znów są słodycze. Chyba przez te słodkości waga znów
      stoi ( na minus 23 kg) i nie chce się ruszyć w dół. Muszę wrócić do łykania
      chromu i jakoś sobie radzić ze skutkami ubocznymi, jakie u mnie powoduje.

      Przez blisko miesiąc nie zgubiłam ani kilograma, a były dni, że nawet zyskałam.
      Mam wyrzuty sumienia, że podjadam słodycze, tak jak dzisiejszą cała czekoladę
      toffi kupioną dla syna. Zjadłam ją wieczorem i wcale nie poprawiła mi nastroju.
      Sytuacje stresowe zawsze wywoływały u mnie zwiększone łaknienie a zawirowań
      sercowych ostatnio mi nie brakuje.

      To wszystko wina wiosny i gęgania lecących nocami dzikich gęsi!

      Do diabła z amorami!

      Okragła
    • okragla 22- Waga mi stanęła 19.03.07, 12:56
      Co grosze, mogę więcej zjeść bez większych komplikacji. Najprawdopodobniej
      powinnam znów jechać na dociśnięcie opaski. Lekarz mówił, że dociskać się trzeba
      co jakiś czas, jak zauważy się brak spadku wagi przez dłuższy czas, albo łatwość
      przyjmowania jedzenia. Dzieje się tak dlatego, że żołądek też jest w sadełku,
      jak reszta ciała grubaska. Kiedy się chudnie, znika powoli też i tłuszcz z
      żołądka i opaska się poluźnia. Wszystko by się u mnie zgadzało. Waga stanęła na
      minus 23 kg na 5 miesięcy od operacji.

      Zjeść też mogę więcej, co przeraża moją mamę. Podczas weekendu usłyszałam od
      niej nawet, że przytyłam. Wcale to nie jest pocieszające, ale chyba lepiej, że
      mi prosto w oczy wszystko mówi- przynajmniej szczerze. Apetyt mi dopisuje, do
      tego umiem już jeść tak, aby się za bardzo nie dławić.

      W taką sobotę w ciągu całego dnia zjadłam:

      - dwa małe kawałki kugla

      - gotowane udko kurczaka bez biodra plus łyżka ziemniaków i mizerii

      - 6 łyżek twarożku ze szczypiorkiem i śmietaną

      - pół kromki chleba z masłem

      - jednego małego rogalika drożdżowego produkcji mamy

      - paczkę wedlowskich jeżyków wiśniowych (!!!!!)

      - baton kit kat z masłem orzechowym (!!!!!)

      - salaterkę sałatki owocowej z 1 pomarańczy i jabłka

      - talerz rosołu z łyżką makaronu

      Ufff. Ależ tego dużo się zebrało, za dużo o te słodkości, na które ostatnio mam
      taką ochotę. Gdzie ja wsadziłam tabletki z chromem, które zmniejszały mi
      łaknienie na słodycze?

      Boje się jednak przed wyjazdem dociskać, bo rozmawiałam z koleżanką i ona po
      trzecim dociśnięciu ma problemy nawet z połykaniem samej wody. Szkoda mi
      troszkę, bo na wyjeździe będzie smaczne i inne egzotyczne jedzonko.

      Zresztą, nie musze aż tak szybko chudnąć ! ;)





      Okrągła
    • okragla 23- Moje związki z facetami są chore 26.03.07, 16:55


      Zdałam sobie z tego sprawę po obejrzeniu typowego wyciskacza łez w telewizji.
      Może szczęśliwe związki są tylko w książkach, w romansach i bajkach? Mając te 38
      lat nie mam szans na znajomość taką, jakbym była młodą nastolatką?

      Poznawało się faceta, przez kilka miesięcy lub lat patrzyło się cielęcym
      wzrokiem w jego oczy. Gdzie tam pomyśleć od razu o sprawach łóżkowych, to było
      niedopuszczalne! Delikatne trzymanie za rączkę, wyjścia do kina i .. zaloty.
      Przez te czasochłonne rozwoje sytuacji poznawało się wzajemnie na wielu
      płaszczyznach. Uczucie zdążyło się umocnić lub wygasnąć bez dotykania łóżka.
      Podniecały niedopowiedziane słowa, przypadkowe spojrzenia, niewinne pocałunki
      młodych kochanków, którzy nie mieli gdzie skonsumować swojej miłości.

      Teraz jest inaczej, doroślej i szybciej, ale czy lepiej?Trafiam na panów, którzy
      czas zalotów chcą zredukować do minimum. Znajomość rozwija się w kilka dni,
      tygodni. Jest taka przyśpieszona jakoś. Obdarta z tajemniczości, jawna. Nie ma w
      nich uczucia, takiego jakbym chciała, jakie pamiętam z młodości. Może kocha się
      prawdziwie tylko raz?

      Przykład pierwszy, młody chłopak, który przez kilka miesięcy namawiał mnie na
      seks. Namówił, ale nie smakowało. Pomijam stronę etyczną- miał najpierw jedną
      dziewczynę, potem drugą, bawiłam się też na jego ślubie. Dobijał się do mnie
      nawet będąc szczęśliwym(?) mężem. Przykład drugi, ksiądz. Nie jestem
      praktykującą katoliczką, więc traktowałam jego zawód jak pracę. Myślałam, że
      będzie przyjacielem, kimś na stałe, on chciał mieć ze mną dziecko. Przykład
      trzeci, stateczny żonkoś. Tu także chodziło o łóżko. Zaloty były, ale mające na
      celu seks. Gdy tego nie dostał, zniknął. Przewidywalne?

      Przykładów jest kilka, może o te kilka za dużo. Interesuję facetów, którzy liczą
      na seks a nie tych, którzy mogą dać mi coś więcej? To jest chore.

      Straciłam nadzieję, że romantyzm jest ważny także przed 40-stką. Wszyscy
      normalni są zajęci lub umarli. Może im człowiek starszy, tym podświadomie skraca
      czas tokowania, bo nie wie, ile ma jeszcze czasu na tym padole? Wyrzuca ze
      znajomości lekkie drapanie w dole brzucha i motyle. Spłyca związek do fizyczności?

      Cos w tym jest.

      Okrągła
    • okragla 24- Huśtawka babskich nastrojów 27.03.07, 17:20
      Po wczorajszym dole prawie nie ma śladu a przyczyniło się do tego kilka
      czynników. Pierwszy czekał na poczcie- moje ukochane gumy cynamonowe Dentyne i
      kwaśne jak diabli cukierki Jolly Ranchers, które dostałam od kumpla ze Stanów.
      Jak dzieciaka rozweselił znany smak arbuzowego kwasidła,
      przypominając wspaniałe wakacje w tamtym roku. Od gum cynamonowych jestem chyba
      uzależniona, ale lubię takie mocne, ostre, które nie są dostępne w kraju.
      Skończył mi się zapas już kilka tygodni temu i jakoś dziwnie na ustach się bez
      swojego ulubionego smaku czułam. Taka mała rzecz, gest, a sprawiła mi ogromną
      przyjemność. Podzieliłam się oczywiście z synem, może w złych proporcjach, ale
      podzieliłam!

      Drugim czynnikiem, który poprawił mi humorek były piękne lniane spodnie H&M w
      rozmiarze 52, które pasują na mnie jak ulał. Takich właśnie szukałam. Jednak
      prawdę powiedział ktoś, twierdząc, że najlepszym sposobem na poprawę nastroju
      kobiety są zakupy. Pasują mi idealnie do oliwkowych powycieranych wysokich
      trampek. Po powrocie do domu, chcąc coś jeszcze do nich dopasować zaczęłam
      szperanie w mojej czterosuwanej szafie. Znalazłam prawdziwe, zapomniane skarby!
      Łososiowe i zielonkawe lniane bermudy, nowiuśkie, bo kupione na wyrost w tamte
      amerykańskie wakacje. Kilka par dolnej bielizny, kupionej i schowanej na tzw.
      „czarną godzinę”- teraz trzeba je szybko nosić, mogą niedługo być za duże! Idąc
      za tropem, wyrzuciłam wszystko z półek, pani Zosia będzie mocno zdziwiona tym,
      że sama się wzięłam za porządki.

      Czego tam nie było! Od wielkiego jak legionowski namiot i bardzo nielubianego
      cyckonosza, który ze złośliwym uśmiechem wylądował od razu w koszu, po masę
      bezużytecznych starych ubrań. Wyszperałam też kilka fajnych ciuszków na wyjazd
      na safari. Dwie nowe beżowe koszulki z żyrafami i śmiesznymi słoniami, wszystko
      w klimacie afrykańskim. Za ubraniami miałam poupychane torebki, większość
      wylądowała w koszu, stare i niemodne. W efekcie moich cięć ubraniowych
      spakowałam 5 wielkich reklamówek z za dużymi już na mnie ubraniami.

      Pozbywam się ich bez żalu.

      Już czuje po kościach, jaką przyjemność sprawi mi zapełnianie pustych półek
      mojej wielkiej szafy!


      Okragła
    • okragla 25- Afryka wyssała ze mnie 5 kg 17.04.07, 20:22

      Schudłam podczas tego 10- dniowego urlopu aż 5 kg, czyli od czasu operacji
      założenia opaski na żołądek to 27 kg (6 miesięcy). Dziś jednak mimo lekkości
      ledwie powłóczyłam nogami, było mi słabo i kręciło się w głowie. Już w Wiedniu
      źle się czułam, ból głowy, gardła, nasilone objawy babskiej przypadłości, która
      trwa i trwa. Może sie podziębiłam leżąc na stokrotkach w parku a może zmiana
      klimatu z upałów i parnoty Kenii na stonowane 20 stopni w stolicy walca. Nie
      wiem, ale źle tak się dziś było mi w pracy, że od razu po pojechałam do
      ginekologa. To chyba nie jest normalne, że mam okres od dwóch tygodni i że jest
      bardzo mocny. Może to efekt uboczny tabletek na malarię.

      Lekarka oczywiście zbeształa mnie za lekceważenie wczesniejszych problemów z
      miesiączką i brak czasu na wizytę. Odstawiła mi pigułki, które wzięłam
      samowolnie, pamietając, że kilka lat temu dzięki nim uregulowało mi się wszystko
      w cyklu. Dała za to lek zwiększający krzepliwość krwi, to osłabienie może być
      właśnie z powodu utraty jej dużej ilości. Mam się pokazać w czwartek na
      kontrolną wizytę. Kiedy spojrzała w kartę i skojarzyła nazwisko, resztę wizyty
      zajęło wypytywanie o zdjęcia, pracę i sprawy z tym związane. To chyba umierająca
      nie jestem ;)

      Po ginekologu znów praca, nie mogłam odłożyć tego spotkania, musiałam
      zmobilizowac siły. Po kilku godzinach wolna i popełzłam powolnym krokiem do
      domku. Po drodze spotkałam pediatrę mojego syna, znajomą rodziny, która stanęła
      jak wryta na mój widok. Miałam wrażenie, że mnie zwyczajnie nie poznała. Potem
      do ucha sypnęła mi garśc komplementów o wyglądzie. Miło dostać je od kobiety.
      Wczoraj kontrolujący bilety w autobusie tak się zapatrzył we mnie, że nie
      zauwazył, że mam tylko skasowaną połówkę biletu. Okazało się, że to jakiś
      znajomy z podstawówki. Na odchodnym, po krótkiej rozmowie o życiu, partnerach,
      dzieciach, posypał dwa komplementy. W pracy koleżanki ucieszone na mój widok nie
      szczędziły dobrych słów.

      I to tak z samego poniedziałku było. Szkoda tylko, że jestem jakaś taka
      przytłumiona, jak za szybą.

      Okragła
    • okragla 26- Nadal chora a tu wiosna w tle 19.04.07, 20:31

      Do plag egipskich dołączyła się coroczna miesięczna alergia, więc chodzę w
      ciemnych okularach a jak mi się zapomni, trę ślepia na sucho i jęczę. Koleżanki
      ukradkiem szukają innych oznak imprezowania, odważniejsze pytają wprost, czemu
      jestem w ciemnych brylach nawet w pomieszczeniach. Wizyta w aptece mam nadzieję
      rozwiąże problem króliczych oczu i usmarkanego nosa.

      Dziś miałam zaplanowaną ponowną wizytę u pani ginekolog. Zbadała mnie
      tradycyjnie i .. dziobiąc jakimś cienkim patyczkiem w prezerwatywie, czyli
      sprawdziła poprzez usg, co tam piszczy w moim środku. Widać coś nie tak gra, bo
      dołożyła nowe piguły, żelazem zwane i znów groziła szpitalem. Ubłagałam ją, aby
      poczekać do poniedziałku, może przestanie lecieć.

      Potem pędem do pracy. Zawalam w ostatnich dniach i jedną i drugą, wstyd się
      przyznać. Nawet oświadczenie lustracyjne przysłali mi pocztą, tak "często" bywam
      w redakcji. Kopertę odłożyłam na kupkę spraw_do_pilnego_załatwienia, wezmę się
      za nie kiedyś tam, jak odpocznę.

      Odezwał się wieczorem do mnie chłopak, z którym miałam iść na jeden z
      karnawałowych balów, nawalił wtedy jak dzieciak, obiecał się zrehabilitować.
      Teraz zaproponował wspólny slodki wypad na długi majowy weekend. Tylko ja i on,
      na łono przyrody. Jak mam człowiekowi powiedzieć, że na romantyzm nie mam siły,
      kiedy jestem cała obolała i wolałabym poleżeć spokojnie w swoim łóżku, albo
      pójść o świcie na swoje ulubione robaki. Stanelo na niedzielnej kawie w
      neutralnym miejscu. Mimo, że schudłam te 27 kg, to nadal jestem przecież
      grubasem. Już chodzi mi po głowie, co mam na siebie włożyć, w jakich butach iść
      na randkę.

      Okrągła
    • okragla 27- Szpital, nowe życie i hormonalny apetyt 25.04.07, 18:12
      Jednak sie doigrałam. W piątek tak źle się czułam, że nie mogłam wykonywać
      swojej pracy. O stanie swojego ciała poinformowałam telefonicznie lekarkę a ta
      zadecydowała o położeniu mnie do szpitala. Przez pierwsze dwa dni między moje
      nogi zaglądało wielu, czasami gapiło się jednoczesnie aż kilku lekarzy a ja
      leżałam rozłożona na fotelu. Upokarzające uczucie, ale nie było wyjścia. Na
      szczęście wywinęłam się od zabiegu i szprycowali mnie tylko pigułami. Większośc
      ludzi nie cierpi szpitali, ja czuję się tam bezpiecznie i pewnie. Na szpitalnym
      żarełku przytyło mi się

      Aż cały kilogram wrócił po tych pięciu dniach na wikcie szpitalnym. Może
      dlatego, że prawie cały ten pobyt był na leżąco, leniwie i w łóżku? Tam czas
      inaczej biegnie, od porannego mierzenia ciśnienia, temperatury, przez obchód,
      śniadanie, badania, obiad, pomiary, kolację i spanie. Przerwy, to odwiedziny
      znajomych i rodzinki. Wprawdzie ja wyraźnie zaznaczyłam, że nie chcę, aby mnie
      widziano w takim stanie, kilka osób sie nie posłuchało.

      Jedzenie szpitalne monotonne, brakowało mi w nim warzywek i owoców, te jednak
      miałam swoje.

      Lekarz zastosował terapię hormonalną i chyba dlatego mam teraz większy apetyt.
      Zupełnie odwrotnie jak było podczas urlopu w Kenii. Tam chciało mi się tylko pić
      i pić.

      Kiedy ciałko uspokajało się i powoli przestawało mnie niepokoić, zaczęłam
      rozglądać się za tematem na artykuł. Wpadł sam, dzięki uroczej przyszłej mamie z
      łóżka obok. W poniedziałek towarzyszyłam jej i jej mężowi w porodzie.
      Niezapomniane przeżycie. Moment przyjścia na świat małej istoty. Nie ma przesady
      w stwierdzeniu, że dziecko jest cudem! Rodziliśmy pół dnia. Widziałam, jak
      przebiega pierwsza faza porodu, bóle, skurcze. Potem ta najkrótsza, rodzenie się
      maleństwa. Nie chcąc krępować przyszłych rodziców nie robiłam zdjęć w
      najintymniejszych momentach, stałam schowana gdzieś z boku. Widziałam samo
      narodzenie się dziecka, pośpiech krzątających się wkoło lekarzy i pielęgniarek.
      Z przejęcia nad podniosłością chwili robiło mi się na przemian ciepło i zimno,
      gęsia skórka na ciele, w oczach łzy. Ogromnie się wzruszyłam widząc to
      maleństwo, takie przestraszone i nieporadne, które patrzyło na mame chwilę po
      narodzeniu leżąc na jej piersiach. Prawdą jest, że wtedy chyba zapomina się o
      bólu, jaki był wcześniej, o cierpieniu, widziałam tylko szczęście w oczach matki
      i ojca. Wtedy zrozumiałam też, dlaczego cierpiąca matka odmawiała wcześniej
      wszelkiego znieczulenia, czemu chciała być zupełnie przytomna w takim momencie.

      To był jeden z najpiękniejszych momentów mojego życia, mimo, że byli to dla mnie
      obcy ludzie. Mój syn urodził sie poprzez cesarskie cięcie, więc nie miałam
      możliwości uczestniczenia w jego narodzinach w pełnej świadomości.

      Pobyt w szpitalu z dwóch stron pozytywny, wróciłam zdrowa i z nowymi przeżyciami
      duchowymi.
    • okragla 28- Jem na zapas, jak misie jesienią 30.04.07, 17:11


      Coś ze mną nie tak, do takiego wniosku doszłam po zjedzeniu 4 wiśniowego loda w
      czekoladzie. Zjadłam jednego, pełen luz, mogę sobie przecież pozwolić raz na
      jakiś czas na coś dobrego, grzesznego, do zakonnicy mi daleko. Drugi smakował
      wybornie, trzeci sam mi się rozpłynął w ustach a czwarty wszedł z premedytacją i
      na złość.

      Tylko na kogo lub na co?

      Nie wiem :(

      Może na swoją słabość?

      Może dlatego, że od niedzieli znów szlaban na jedzenie prawie wszystkiego?Lekarz
      od odchudzania po przeczytaniu wpisu z mojego bloga o odległej dacie dociśnięcia
      napisał emaila, abym się odezwała. Dziś zadzwoniłam i.. jadę w najbliższą
      niedzielę do Łodzi na trzecie dociśnięcie opaski. Oznacza to, że nie będę mogła
      zjeść, tak jak ostatnio, bez większych problemów dwóch kromek chrupiącego
      chleba. Po ostatnim dociśnięciu miałam problem nawet z szybkim przełknięciem
      łyka wody a co dopiero mówić o pieczywie, czy innym suchym pokarmie. Wiadomość o
      szybszym terminie dociśnięcia opaski podziałała na mnie jak jesień na miśka.
      Chyba podświadomie jem więcej, na zapas, bo po niedzieli będę się modlić nad
      każdym kęsem.

      Głupia jakaś jestem, czy co? Zamiast się cieszyć, że nie będę mogła dużo jeść,
      ja marudzę. Częściową winę za mój ostatni wzmożony apetyt obarczam też pigułki
      hormonalne, jakie biorę po wyjściu ze szpitala na uregulowanie cyklu. Mam niezły
      apetyt od kilkunastu dni, na co waga nie jest głucha i pokazuje tylko -24 kg od
      czasu operacji. Po wyjeździe do Kenii było nawet -27 kg, wróciły trzy kilogramy.
      Do niedzieli kilka dni, oby nie przybyło mi następnych kilka kilogramów, bo
      apetyt wciąż rośnie.

      Okrągła
      • bogiemslawiena Re: 28- Jem na zapas, jak misie jesienią 30.04.07, 22:53
        WOW
        dziwie sie, ze nikt na tym forum nie powiedzial ci jeszcze, ze on to by sie nie
        pocial, wolalby mniej jesc i duzo cwiczyc...;)
        jestem po CHLO, podwójnie..
        najpierw mialam na zoladku opaske, teraz, poniewaz z opaska nie dalam sobie rady
        (przytylam 15 z 40 zrzuconych kg), mam zrobiony gastrix.
        to dopiero jest ostatnia szans,a nikt mi juz nie zrobi kolejnej operacji..
        nie martw sie i trzymaj sie mocno, bo po opasce naprawde latwo jest przytyc...
        nie rok po operacji, ale dwa lub trzy lata po ....bardzo latwo..
        uwazaj wiec na siebie... tez zaczynalam od przytycia 3 kg...
    • okragla 29-Po trzecim dociśnięciu opaski jest fajnie 08.05.07, 14:10


      W niedzielę byłam w Łodzi na trzecim dociśnięciu opaski. Widziałam na ekranie
      monitora drogę, jaką pokonuje płynny kontrast, który dla sprawdzenia drożności
      opaski piłam po łyczkach. Po jednym średnim łyku płyn wędrował przełykiem w dół
      do małego żołądka, robiła się kulka, bo opaska nie od razu przepuszczała dalej.
      Widziałam jak bardzo powoli sączy się do wielkiego wora niżej, czyli do drugiego
      żołądka. Lekarz wcisnął mi do opaski tylko pół cm, bo kiedy był centymetr lub
      więcej, nie przechodziło nic a czułam, że mnie podbija do zwrócenia.

      Na dociśnięcie umówiłam się z koleżanką z forum dla puszystych, znaną mi do tej
      pory też z rozmów na gadugadu. Dobra dusza bardzo mi pomogła przed samą
      operacją, w sumie dzięki niej wiedziałam, co mnie dokładnie czeka, więc się
      prawie nie bałam. Teraz miałyśmy okazję poznać się w życiu realnym, pogadać przy
      herbatce. Tak między nami, to wcale nie jest już osobą puszystą.

      Po całym dniu poza domem byłam taka padnięta, że nie chciało mi się nawet
      sprawdzać, co mogę teraz zjeść. Za to wczoraj sprawdziłam. Chlebek znów w
      odstawkę, za suchy. Dobrze wchłonął mi się mały jogurt i nieśmiertelne chrupki
      kukurydziane. Na obiad kilka łyżek zupy i.. ulubione dwie ugotowane skórki z
      kurczaka. Wiem, wiem, cholesterol, tłuszcz i inne diabelstwa i że skórki z
      kurczaka nie są odpowiednim jedzeniem dla osoby na diecie, ale ... innych
      tłustych potraw nie jadam. To był mój cały obiad, zapchał mnie na amen aż do
      wieczora. Czułam, że gdybym zjadła coś więcej, to zostałoby to w ustach.

      Na kolację syn zrobił banany w cieście, ale udało mi się skubnąć niecałą łyżkę i
      zatkana. Gdzieś tam głęboko hormony ciągną mnie do jedzenia, ale staram się im
      nie dać pokonać. Dzień zakończył kieliszeczek likieru winnego wypity podczas
      pogaduch z kumplem. W ciągu całego dnia wypiłam też kilka herbat owocowych, pół
      litra soku warzywnego śródziemnomorskiego z oliwkami i wsio.

      Dziś na śniadanie garść chrupek, herbata i jestem pełna. Fajnie być dociśniętym
      i sytym.

      Okrągła
    • okragla 30- Chudnę, powoli ale chudnę 19.05.07, 00:24


      Myślałam, że to malutkie ostatnie dociśnięcie w postaci połówki centymetra
      więcej w opasce mało zmieni. Jakże się myliłam, a doszło to do mnie po kilku
      dniach. Jem bardzo ostrożnie, powoli, ale i tak czasami są problemy. Zauważyłam,
      że w niektóre dni mam lęk przed połykaniem, bo gardło jakby zaciśnięte. I
      problem występuje nie przy stałych pokarmach a przy zupach czy innych płynach.
      Dziwne wrażenie zablokowanego przełyku i lęk, że nie przełknę. Mimo tej
      niedogodności jakoś funkcjonuję. Staram się jeść wartościowe produkty, piję soki
      warzywne. Odkryłam smakowity sok o nietypowym smaku warzywno- gruszkowym-
      mniamuśny! Zaczęły się ogóraski małosolne, z trudem, ale udaje mi się zjeść
      jednego lub dwa na dzień.

      Waga pokazuje kolejny kilogram w dół. Jest teraz minus 28 kg i... czuje się
      lekko. Od operacji minęło 7 miesięcy, to chyba dobry wynik. Od wtorku znów
      zacznę chodzić na arobic, brakuje mi muzyki i ruchu. Ogólnie jakoś tak nastrój
      mi się poprawił, mimo, że to maj miesiąc zakochanych a u mnie serducho martwe.

      Dziś poczyniłam też wiosnę na głowie- zmieniłam kolor włosów na mocny pomarańcz.
      Taki kolorek miałam kilka miesięcy temu, więc czemu kilka razy przestraszyłam
      się swojego odbicia w lustrze? Podobno kolor pasuje do mojego gorącego
      charakteru, ciekawe stwierdzenie jednego z kolegów. Tak tak... zrobiłam sobie
      loczki, to ta Kenia mnie tak natchnęła ;)

      Okrągła
    • okragla 31- Śmigam lekko na obcasach 29.05.07, 21:39


      Kiedy wywozili mnie ze szpitala ze złamaną nogą lekarz zakomunikował, że nie
      będę już prawdopodobnie nigdy mogła chodzić na obcasach. Bardzo mnie ta
      wiadomość zmartwiła, bo do złamania nogi wszystkie buty, jakie nosiłam były na
      obcasie. Przeleżałam wtedy osiem miesięcy w gipsie, bo to było skomplikowane
      złamanie w czterech miejscach. Od tamtej pory minęło kilka lat, chodziłam na
      płaskiej podeszwie, może też i z powodu dźwigania tylu kilogramów. Ostatnio jest
      mi lekko, poleciało wszak 29 kilogramów, czuję to po sobie. Nabrałam ochoty na
      buty na obcasie i... mogę w nich chodzić! Trochę boli miejsce złamań, ale ile
      fajniej się czuję. Jak prawdziwa kobieta a nie niskopodwoziowy klocek!

      Ostatni weekend to spotkania ze znajomymi dalszymi i bliższymi na koncertowej
      majówce. Prawie każdy szeptał mi, lub krzyczał z daleka, że świetnie wyglądam.
      Jeden odważniejszy stwierdził, że robię się teraz laska. Miłe to dla ucha i
      sympatyczne, karmi wspaniale moją próżność, napędza spiralę dobrego humorku.
      Chce mi się ubierać w kolorowe fatałaszki, malować, stroić. Z drugiej strony
      wpadłam chyba w ciąg do zakupów. Na szczęście kupuję ubrania nie tylko dla
      siebie, syn jest bardzo zadowolony z kilkunastu nowych koszulek, kilku par
      spodni i butów. Sobie hurtem machnęłam trzy pachnidła- dwa na lato (tegoroczna
      Sunset Heat Escada i Baby doll YSL, nieśmiertelny zapach) i jedną zimową-
      ukochany Angell Therriego Muglera. Do tego balsam do ciała i krem do rąk z linii
      Angell. Małemu kupiłam na Dzień Dziecka pierwszy męski dezodorant- też z linii
      Angell (BMen). Nie liczyłam jeszcze, ile na to wydałam, kilka dni pożyję w
      nieświadomości ;) Nagroda jakaś od życia mi się chyba należy, maj się kończy a
      moje serducho martwe. Chociaż sobie popachnę i postroję się sobie dla dobrego
      humoru.

      Okragła
    • okragla 32- Chyba się zakochałam 03.06.07, 11:01
      Chyba się zakochałam!

      Wiecie co? Zakochałam się chyba!

      Niedawno jeszcze było martwo a dziś pyk i coś drgnęło. Nagle, jak to u mnie
      bywa. Nie mogę sie skupić na pracy, dostanie mi się za to pewnie jutro jak nic.
      Najtrafniej skwitowała to moja szefowa, pokrewna dusza, która wymusiła ze mnie
      informację, co się ze mną dzieje w ostatnich dniach:

      - "O Boże!"

      Może zna mnie lepiej, niż ja sama? Wie, że najprawdopodobniej lenia zastąpi
      cielęcy wzrok i dalej nie będę pracowała jak należy? Sam zainteresowany dowie
      się, albo i nie, na szarym końcu, tak zdrowiej będzie ;)

      Na razie nic więcej o tej znajomości nie powiem, aby nie zapeszać ... jest moim
      rówieśnikiem i znamy się kilka miesięcy.

      Okrągła różowa

      P.S. Z ostatniej chwili, z wzajemnością :))))))
      • rosa_de_vratislavia Re: 32- Chyba się zakochałam 03.06.07, 11:08
        okragla napisała:

        > Chyba się zakochałam!
        > P.S. Z ostatniej chwili, z wzajemnością :))))))

        Miło czytać takie optymistyczne wpisy. Radosnego zauroczenia :)
    • okragla 33- Ochota na zdjęcia 06.06.07, 16:29
      Ochota na zdjęcia

      Wielu ludzi nie lubi, kiedy robi się im zdjęcia. Puszyści tym bardziej uciekają
      szybko z kadru. Tak robiłam i ja wcześniej, nie mogłam patrzeć na siebie
      przyłapanej na zdjęciu. Nie patrzyłam się też na szklane wystawy sklepowe, by
      nie psuć sobie humoru. Obraz odbity był niemiły dla oka, po co miałam się
      denerwować.

      Ostatnio jednak sprawia mi przyjemność poznawanie nowej sylwetki swojej osoby,
      wystawy też zrobiły się jakieś łaskawsze. Koledzy po fachu, z którymi pracuję
      mieli zakaz kierowania obiektywów w moją stronę a teraz sama się dopraszam o
      zdjęcia. Efektem czego folder na moim dysku o nazwie Aga powiększa sie o nowe
      pozycje.

      Przedwczoraj moje dziecię zrobiło mi "profesjonalna" sesje zdjęciową. Żeby nie
      było tak słodko, zaznaczyło na początku, ze mam się koniecznie umalować- czyżby
      widział jakieś oznaki starości na mojej twarzy? Wymagającym był fotografem,
      musiałam zmieniać ciuchy, pozować, wyginać się. Sama miałam okazję się
      przekonać, jak to jest po drugiej stronie szkła się męczyć. Znalazłam w szafie
      swoje zapomniane ukochane spodnie w kwiaty, w których chodziłam ważąc przyzwoicie.

      Rozmiar 46 i... a co mi tam, spróbuje je założyć.

      Weszły!!! Wprawdzie nie mogłabym w nich swobodnie siadać, ale weszły!!

      Ależ mnie to ucieszyło :))

      Jeszcze 30 kg i będzie super!

      Obym do lata zgubiła z 5 kg, bo kupiłam za mały kostium kąpielowy.
    • okragla 34- Kupię perukę w okazyjnej cenie 06.06.07, 21:16
      Kupię perukę w okazyjnej cenie

      Niedługo będę zmuszona zaopatrzyć się w rudą perukę, tak bardzo wychodzą mi
      włosy. Koleżanki z przekąsem twierdzą, że to z powodu tortur, jakie im ostatnio
      zadaję. Ja jednak wiem, że kiedy poprzednio je traktowałam farbami i innymi
      chemikaliami trzymały się dzielnie. Teraz boję się czesać a podczas mycia głowy
      jestem uboższa o pełną garść kudełków. Od wiosny nie brałam witamin do ssania,
      od wczoraj znów się przeprosiłam z tabletkami witaminowymi do ssania dla dzieci.

      Włosy to mały kłopot, zawsze mogę ściąć na zapałkę a wkrótce odrosną i wymyśle
      nową fryzurę. Martwię się czymś innym. Znajoma moich rodziców miała o miesiąc
      wcześniej operację. Założono jej opaskę a potem chyba coś poprawiano. Przez 8
      miesięcy schudła dziewczyna 49 kg i... zachorowała na gruźlicę. To już trzecia
      osoba, o której słyszałam, że po opasce złapała gruźlicę.

      Zaniepokojona na dobre zadzwoniłam do swojego lekarza i ten potwierdził, że
      koniecznością jest przyjmowanie witamin i uzupełnianie niedoborów sokami lub
      przecierami. Trochę mnie uspokoił mówiąc, ze na chorobę może zapaść osoba, która
      w krótkim czasie zgubiła dużo kilogramów. Ja chudnę prawidłowo, do 4 kg miesięcznie.

      Rodziców stan sąsiadki też wystraszył. Kochany tata od razu przygotował mi całą
      torbę soków, kompotów i przecierów z owoców. Mama wsadziła jeszcze w torbę
      dorodną pomarańczę. Z owoców bez problemów wchodzą mi tylko banany, takie
      miękkie i przejrzałe. Nie pamiętam, kiedy jadłam jabłka. Muszę opracować sobie
      plan witaminowego odżywiania się z owocami i warzywami, bo zachorować w XXI
      wieku na gruźlicę, to trochę tak dziwnie.

      Okrągła
    • okragla 35- Nie mam się w co ubrać!!! 11.06.07, 23:21
      Nie mam się w co ubrać!!!

      Przeleciałam się po sklepach w poszukiwaniu czegoś do obleczenia jeszcze pełnych
      kształtów. Niestety, wszystko sportowe (przezornie kupiłam wszystko, co mi sie
      podobało). Mam jeszcze jutro pół dnia, ale w te upały średnio mam siły na
      maratony po gorącym mieście.

      Waga ruszyła się, poleciały dwa kilogramy, czyli od czasu operacji jest to już
      31 kg mniej. Martwi mnie zwiększona podatność na wymioty. Nie są to typowe
      silne, jakie miałam przy rewolucjach przed opaską, ale takie zaczynające się
      odbijaniem a kończące wydaleniem ostatnio połkniętego płynu czy pokarmu. Wcale
      nie toleruję soku z grapefrutów. Czy to zimny, czy ciepły tak samo kończy.

      dziś zjadłam:

      - rano nie pamiętam, słuchałam słowika przez otwarte okno sypialni a potem
      musiałam szybko gnać do pracy.

      - na obiadek pół talerza rosołu z jedną gotowaną skórką z szyjki kurczaka

      - na kolację dwa pulpety w pomidorowym sosie z kromką chleba razowego
      posmarowana masłem i dwa cukierki wedlowskie.

      - na drugą kolację kilka łyżek arbuza z lodówki

      Do tego pół litra soku z jabłek, mały Kubuś, kawa z mlekiem i pół litra wody.

      Okrągła

      p.s. Trzymajcie za mnie kciuki w środę ..

      ... bo mam ważne spotkanie. Bardzo ważne, decydujące o pewnej znajomości. Jak
      się ubrać? Elegancko w czerni na obcasach, czy na sportowo, luźno i w adidasach?
      Przewaliłam całą szafę i znów dwie torby ubrań do likwidacji. Spodnie kupione
      dwa miesiące temu na wyjazd do Afryki wiszą na pupie brzydko, koszulka zwiewna i
      taka romantyczna wisi pod pachami ( a to rozmiar 52 i tak wymieniany na mniejszy
      od razu po zakupie).
    • okragla 36- Jest dobrze 21.06.07, 09:14
      Jest dobrze

      No i po randce i wyjeździe do Szkocji. Randka pozostanie w cieniu tajemnicy, nie
      chcę zapeszać tej znajomości. Jedno tylko napiszę- czułam się jak KOBIETA!

      Potem od razu wylot na weekend do Szkocji. Zaskoczyła mnie tamtejsza zimnica i
      deszcz. U nas tropikalne upały a tam pogoda listopadowa. Pojechałam w letnich
      espadrylach i z jednym polarkiem. Wymarzłam że hej. Edynburg bardzo mi sie
      podobał, dużo Polaków, fajne motywy na zdjęcia, ładne buty w sklepach.
      W czasie randki zapomniałam o jedzeniu a w Szkocji miałam problemy ze zjedzeniem
      czegokolwiek. Chyba żołądek się odzwyczaił od jedzenia w czasie romantycznych
      uniesień ;) W Szkocji dołożyła do pieca się też trochę pogoda, żołądkowcy nie
      lubią takich jesiennych klimatów. Kupiłam sobie kilka ciuszków i wcale nie w
      sklepie dla grubasków a w normalnych. Fakt, że największy rozmiar, bo 18, ale to
      nic. Jeszcze troszkę i będę kupować normalne rozmiary.

      Pod koniec czerwca szykuje mi się wesele, więc mam teraz problem, w co sie
      ustroić. Jeszcze nie wiem, co z urlopem a na razie staram sie myśleć jeszcze o
      pracy, chociaż trudno trudno się skupić po tylu wrażeniach z ostatniego tygodnia.

      Okragła
    • minasz Re: Apetyt na linię, czyli .. 21.06.07, 09:18
      grubas to nie tylko zoładek to przede wszystkim psychika(pomijam oczywiscie
      jakies straszne choroby)
    • okragla 37- Rozmiar 48 i plastry depilujące 24.06.07, 14:10
      Rozmiar 48 i plastry depilujące

      Kupiłam sobie jeansy w rozmiarze 48 i są za duże. Fajnie, nie? Teraz jestem na
      etapie kupowania kostiumu kąpielowego. Nie rzucam się jeszcze na dwuczęściowe,
      zadowolę sie ciemnym jednoczęściowym. Gdybym miała mniejszy biust, byłoby mi
      łatwiej. Odchudzać się także. Waga stanęła, ale to tak zawsze jest w środku
      cyklu, więc nie martwię się tym mocno.

      Jeść jem mało, ale zauważyłam, że kiedy mam zastoje w jedzeniu i żołądek się
      ściska, bo potem mam problemy w przyjęciu czegokolwiek. Teraz staram się jeść
      więcej owoców sezonowych i piję same soki warzywne lub owocowe. Włosy nadal
      wychodzą mi garściami, ciekawe jak długo. Łysinki nie widać jeszcze w żadnym
      miejscu, objętościowo tez nie mam ich mniej. Tu wychodzą same a z niektórych
      miejsc trzeba je systematycznie usuwać. Kobiety to się mają...

      Przedwczoraj na rozpoczęcie wakacji zrobiłyśmy sobie z kumpelkami mała imprezę.
      Kupiłam pół litra żołądkówki i plastry do depilacji z woskiem. Nigdy za pomocą
      plastrów się nie depilowałam a już po pijaku, to na pewno. Najpierw znieczuliłam
      się deko, aby rwanie nie bolało. Dziewczyny się nie zdecydowały nawet po
      znieczuleniu na taką formę tortur. Skubane plastry, nawet po żołądkowej bolało
      jak odrywałam. Bardziej jednak cierpiałam na drugi dzień. Plastrami chyba
      powinno się depilować tylko nogi a nie okolice pach. Mam je teraz czerwone,
      bolące i noszę ręce wysoko jak robot.

      Nigdy więcej plastrów połączonych z gorzką żołądkową wódką!

      Niech żyją wakacje!



      Okrągła
    • okragla 38- Szał zakupów 25.06.07, 23:57
      Wpadłam w nałóg! Ten nałóg, to chodzenie po sklepach i_nic_nie_kupowanie.
      Delektowanie sie tym, że nie musze niczego kupić, na mało co mam ochotę. Taki
      pewnego rodzaju komfort. Sprawia mi przyjemnośc oglądanie, tak samo jak czytanie
      menu w knajpach. Czytając je uważnie i wyobrażając dania, to się prawie najdam ;)

      Dziś ze znajomymi odwiedziłam kilka marketów spożywczych. Oni kupowali produkty
      na trzyosobową rodzinę, ja na siebie, bo mały mając nowy skuter biwakuje u
      dziadków. Co ja mogłam sobie kupić, jak wszystko mam w domu? Ano kupiłam sobie
      jakieś odswieżacze (to mój po walizkach i butach bzik zakupowy) do szafy i
      odkurzacza. Sok pomidorowy, szampon do łysinki i serek na niebiesko zapleśniały.
      Chodziłam tak po sklepach, patrzyłam na smakowitości i... nic mi się nie chciało
      specjalnie z tego zjeść. Nie sądziłam, że dożyje takiego czasu, kiedy bez
      ciśnienia będe robić spożywcze zakupy.

      W domu nawet mnie nie ciągnie do ulubionych jagód z mlekiem i cukrem a najlepszy
      owoc- arbuz, wylądował w koszu, bo zwyczajnie się zepsuł. Mama namawiała mnie na
      swieżutkie jagodzianki własnego wypieku, bezskutecznie. Też się dziwiła, pytała,
      czy jestem chora. Sęk w tym, że jestem jakaś taka niedogodzona w jedzeniu, jak
      baba w ciąży.

      Mało mogę jeść i wybieram i kręce nosem.

      Ciekawe, czy mi to zostanie do końca życia?



      Okragła
    • okragla 39- Boję się wejść na wagę 02.07.07, 12:58
      Boję się wejść na wagę

      W weekend balowałam na elegancko arystokratycznym weselu. Dania były bardzo
      wyszukane, towarzystwo na poziomie. Wytańczyłam się, oj wytańczyłam. Troszkę mi
      jednak kondycja wysiadła, nie chodzę ostatnio na aerobic i zadyszka mnie łapała
      po kolejnym szybkim kawałku. Zespół, który grał wcale nie serwował muzyki typowo
      weselnej a taką, którą lubię, czyli rytmy afro- łacińskie. Do tego solistki były
      takie śliczne, że musiałam się głęboko zastanowić, czy nie jestem przypadkiem
      innej orientacji seksualnej! ;)

      Na szczęście miałam u boku przystojniaka!

      Wesele trwało dwa dni, po całej nocy tańca, smakowania smakołyków i sprawdzania
      zawartości barku z alkoholem czas na odpoczynek w dawnej celi zakonników. Nocleg
      był w zamku, siedzibie dawnych biskupów. Nocował tam kiedyś sam Napoleon
      Bonaparte. Czuło się w jego murach chłód i zapach lochów, brrrrrr..

      Po śniadanku w jednej z zamkowych restauracji spacerki, oglądanie pięknych
      terenów przy zamku. Poprawiny były nad rzeką, na terenie zamkowym. Znów jedzonko
      i dobre alkohole. Do dziś boli mnie gardło od śpiewu karaoke. Pływaliśmy gondolą
      po rzece i karmiliśmy piękne smukłoszyjne łabędzie. Na koniec dostałam
      gratulacje od szefa barmanów za mocną głowę.

      Do domu wróciłam wieczorkiem w niedzielę, na wagę nie wchodzę, bo jak sobie
      przypomnę to jadło i ilości drinków...

      Okrągła
    • okragla 40- Czuje się taka ciężka 07.07.07, 19:27
      Czuje się taka ciężka

      To chyba z powodu ubiegłotygodniowego objedzenia na weselu i ogromnej ochoty na
      słodycze w ostatnich dniach. Pogoda też nie dopinguje, zimnica zawsze wgania
      mnie pod ciepłą kołdrę i wyzwala ochotę na większe ilości jedzonka. Weszłam w
      końcu na wagę, wróciły 4 kilogramy jak nic. Aż tak mocno się tym nie przejęłam,
      wolę chudnąć wolniej a bezpieczniej.
      Znajoma rodziców, o której pisałam wcześniej nie ma jednak gruźlicy, było
      podejrzenie nawet, że to rak płuc, a na szczęście skończyło się na nacieku na
      płucach. Mimo, że nie znam osobiście tej młodej dziewczyny, a tylko z opowiadań
      mamy, to jej problemy ze zdrowiem wywoływały u mnie niepokój. Schudła 49 kg w 9
      miesięcy, może stąd wzięły się problemy ze zdrowiem, organizm nie otrzymując
      dawnej dużej dawki składników potrzebnych do funkcjonowania, mógł zacząć czerpać
      je z innych organów, tu z płuc. U mnie tak chyba jest z włosami, bo nadal
      wychodzą na potęgę.

      No dobra, usprawiedliwiłam przed samą sobą te 4 kg ;) Przyjdzie okres, to i
      kilogramy znikną, spokojnie.

      W czwartek odwoziłam do stolicy małego, pojechał na dwa tygodnie nad morze, na
      obóz językowy. Zawsze bardzo się martwię jego wyjazdami, najgorzej samą drogą,
      mam chyba jakąś fobię na tym punkcie. Chyba on o mnie też się trochę martwi, bo
      na pożegnanie przypomniał mi o konieczności sprawdzania okien, drzwi, gazu i
      wody przed wyjściem z domu. Prawda, jestem zapominalska.

      Mały (wyższy już ode mnie, ale mały) na obozie a Kaza, moja suczka dotrzymuje mi
      towarzystwa. Złapała ją babska przypadłość i dwa psy rodziców dostawały szalu,
      musiałam ją więc wziąć do domu. Przynajmniej mam teraz z kim pogadać.

      Pogoda nie nastraja optymistycznie, pracować jakoś mi się nie chce, szefowa
      wróciła z urlopu, więc od poniedziałku trzeba będzie zakasać rękawy i potyrać.
      Na razie knuję wyjazd do ciepłych krajów. Tym razem pofruniemy na Kretę lub na
      Rodos.



      Okrągła
    • okragla 41- Rozbite okno i Casablanka 25.07.07, 10:44
      Ufff, jak gorąco!
      Zawsze lubiłam ciepło, upały i lato. Nie przeszkadzają mi tak wysokie
      temperatury. Wcześniej, ważąc te 30 kilogramów więcej w lato walczyłam z
      odparzeniami tu i tam. Podstawowym kosmetykiem było mydło łagodzące podrażnienia
      i talk kosmetyczny z alantanem. Teraz ciała mniej, więc i problem dużo mniejszy.
      Zresztą śmigam w spodniach, wygodniejsze i praktyczniejsze. Mam ich tylko chyba
      za mało a ciężko coś fajnego mi kupić. Mam sporo ubrań na górną połowę ciała a
      dolna jakby od macochy. Ubrania muszą jednak w najbliższym czasie odejść na bok,
      porywisty wiatr którejś nocy z hukiem otworzył mi okno w sypialni i zbiła się
      druga szyba. Jedna była pęknięta od tamtego roku, teraz z drugiej strony.
      Powinnam kupić więc nowe okno, ale...
      no właśnie, wychodzi tu moje podejście do życia i spraw materialnych.
      Myślałam nad tym, ale doszłam do wniosku, że okno mogę wymienić jesienią a teraz
      polecimy do... Maroka. Znalazłam super ofertę last minute ze scan holiday (dobre
      biuro, byłam z nimi kilka lat temu w nudnej Tunezji) za całkiem nieduże
      pieniądze. Wprawdzie za wyjazd mój i małego miałabym trzy okna, ale co mi tam,
      raz się żyje. Okna poczekają a Casablanka i Marakesz już nie ;)
      Mojego podejścia nie rozumieją nigdy rodzice, znów było dużo gadania, jaka to
      jestem rozrzutna, nieoszczędna itp. jak mam im wytłumaczyć, że muszę się
      śpieszyć, bo nie wiem, ile będę żyła, że okno nie dostarczy mi tyle przeżyć, co
      podróż.
      To są zawsze ciężkie rozmowy....

      Okrągła
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka