well_ania
02.01.07, 22:27
mam 19 lat... jetsem z moim chlopakiem już 11 miesięcy. Nasz związek naprawde wydawał sie byc cudowny..piękne początkki..potem rzeczywiscie mielismy okres kiedy się kłociliśmy, lae nie dochodziło miedzy nami do czegoś gorszego niz ranienie drugiej osoby psychicznie ....nigdy nie było fizycznych "ran"...do wczoraj... NIe wiem co zrobic...jestem kompletnie zdruzgotana ..kocham tego chlopaka ..jest wkońcu moją pierwszą miłościa..i wydawałoby sie ,ze tą jedyną, prawdziwą, ostatnią. Jakies dwa miesiące temu w kótniach dochodziło do tego , ze gdy sie denerwował był w stanie szrpnąć mną ..do tego stopnią ze potem powstawały w miejscach uścisku sinaki..może anwet były to podszczypnięcia. Wiedział potemze zrobil mi krzywde..chial odejsc bo wiedzail zerani ..ale poczowal sie do winy ..palkal ...wybaczalam. NAstepnie cudowny weekend we wrocalwiu ... sami ...super...i wyjscie na imtreze wieczorem , ktore skonczylo sie awanturą w samym centrum miasta, nawet ludzie chcieli mu wpiepszyc ..bo widzieli ze mnie trzyma l a ja nie moglamsie wyrwac..wtedy po raz pierwsyz w zyciu uderzyl mnie w twar ..lekko..wystrazyl sie ..ja takze.....chaialm z nim zerwac ..byc osobno od takiego potwaora ..ale jednak ..kocham go ..i od tej pory juz znigdy wiecej mnie inie skrzywdzial ..klocilismy sie ..ale tylko takie normalne parominutowe sprzeczki. Sylwester mial byc naszym pierwszym ...wspólnych wspaniałym...troche nie wyszlo ..najpeir problemy z lokalizacja ..ale wkoncu wylądowaliśmy na super imprezie ..byl alkohol ..troszke mi sie wypilo ..a , ze impreza byla obok jego domu wiec poszlismy ..tzn zaprowadzil mnie dosiebie ..byal na niego zla ..troche przez alkohol wuyrywalam mu sie z rak ..i wtedy ... wtdy ..UDERZYL MNIE ..RAZ ..DRUGI .., TRZECI ..W TWARZ.....KRZYCZLAM ..ZEBY PRZESTAL CHACIALM UCIEC ..LAE ON TAK CHAIL MNIE POWSTRZYMAC ..RAZNO OBUDZIALAM SIE Z podbitym okiem ...opuchnieta twarza siniakami na twarzy opuchnietych dloniach i siniakami na rekach ..i na udzie ....wiem ...strasznie to brzmi...nie cheilam go zanc oddalm mu wtedy pierscionek nasz symbol...wracalm do domu staral sie mnie przeprosilc mowil ze jest draniem ..wiedial co mi zrobil jak bardzo mnie skrzywdzil odwiozl do domu ..potem stweirdzil ze musi wyjechac i na zawsze dac mi wkoncu spokoj bo za bardzo mnie rani ...stwierdzilam ze tchorzy , ze powinien blagac mnie o przebaczenie a nie uciekac ..Pojechalamrano po klucz ektore u niego sotawilam .chail porozmawiac ..byla to cicha sztywna rozmowa ..widzial ze strasznie zaluje i jest w szoku p otym co mi zrobil gdy na mnie patrzyl plakal ..owszem nie bylo wsyztskiego wiidac przypudrowlam siniaki natwarzy by maa nie widziala ..i rzeczywiscie niekt nie zauwazyl .nikt ..co tez jest przykre ..., ale on wtedy razno u niego satral sie mnie przeprosic ..cylam chyba sklonna mu wybaczyc ..ale wyszlam z mysalz e jadnak za mna pobiegnie .plakal gdy wychodzilam bylo slychac ...zalowal ..ale chcaialm by poczul ...ze traci .. naprawde czuje cos do niego , choc oon bardzo mocno zranił tę miłośc ,,zadał jej ból ..najwiekszy...chce dac mu szanse ..chce zeby szedl na terapie ja tez pojde ...bo niestye ztego forum ciezko sie wyrwac juz na jednym widnieje ..z bulimą..z ktora chlopak pomaga mi walczyc ..ciezko ..jest ..ale trwa przy mnie ..wiec i ja che aby poszedl dopsychologa ..i wykryl przyczyny tego co spowodowalo w nim tak bezpodstawną agresje. Spotkalam sie znim ..dziwil sie ze ja po tym wszytskim ja daje mu szanse.... Nie wiem czy dobrze robie ..ale tyle nas laczy .. dlaczego takie rzezcy jak moja choroba . to ma nas zepsuc ..mamy w sobie drugie twarze .. ja bulimie a on tego kogos ..kogo nienawidze trzeba to zniszczyc ...CO JA MAM ROBIĆ.. byl dzis ..plakal widzial ze cierpie ciagle zaslaniajc twarz wlosami ...
jutro ide na uczelnie nie wiem co zrobie ..nie che by ktos to widzial ..ale jednak cos widac....blagam pomożcie ..mi nie wiem co mamrobic jestem na tym forum po raz pierwszy jeszcze nie wszytsko przeczytalam,Ale skoro ono istnieje to problem tez jest duzy......CO JA MAM ROBIĆ??? pomożcie!!!!!!!!!!!