negra28
03.04.03, 22:39
Właśnie wróciłam z kolacji w naprawdę elitarnym gronie. To, co się na niej m.
in. wydarzyło, wprawiło mnie najpierw w zdumienie, potem w atak śmiechu -
trzyma mnie do tej pory :-)
Ad rem...Siedzimy, z mężem, znajomymi, w eleganckiej restauracji. Spotkaliśmy
się na tzw. luźnej kolacji. Co poniektórzy przyszli z dziećmi, m. in. pewna
moja znajoma, z synkiem, 3-latkiem. Dziecko trochę siedziało przy stole,
trochę biegało w pobliżu, jak to dziecko. Dorośli byli w coraz lepszych
humorach, zajęci rozmową. W pewnym momencie usłyszałam - tak sie złożyło, że
tylko ja, gdyz siedziałam obok - taki tekst, z ust osoby ogólnie szanowanej,
na stanowisku, znanej z celnych ripost, niebywałej ogłady, wielkiej kulturze
osobistej, kontaktach na szeroką skalę i olbrzymim poczuciu humoru, zbliżonym
do mojego zdecydowanie. (z góry przepraszam za epitety, ale bez nich nijak
nie mogę sie w tym konkretnym przypadku obyć, wybaczcie)
Zatem dziecko usiadło na chwile obok na krześle. Ów jegomośc skinął palcem na
chłopczyka, ten pochyliwszy sie ku niemu uslyszał:
-jak cie zaraz pierdolne w ten głupi łeb...a jak powiesz matce, to cie dwa
razy pierdolne!
Oniemiałam. Nikt nie usłyszał. Resztkami sił powstrzymuje smiech. Owa osoba,
jak gdyby nigdy nic, kontynuuje rozmowe. Dziecko zastyglo w bezruchu niczym
slup soli. Przestalo juz chodzic, biegac. Siedzi. I nic. Nikt na niego nie
zwraca uwagi. W pewnym momencie, po jakims kwadransie matka chlopczyka,
zauwazywszy zdecydowane zniwelowanie zywiolowosci, pyta:
-Adasiu, a co ty taki osowialy siedzisz? Nudzisz sie? Zaraz wracamy...
W momencie, gdy matka wypowiadala te slowa, autor wiadomej wypowiedzi, tak,
aby nikt nie zauwazyl, wyprostowanym palcem wskazujacym i z odpowiednia mina
pokiwal chlopczykowi. Jaka byla jego reakcja - nie musze pisac. Ciekawa
jestem, co bylo dalej w domu...
Pozdrawiam wszystkich z wysublimowanym poczuciem humoru. Ide sie wyśmiać z
mezem. :-)