Dodaj do ulubionych

Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozofom!

13.01.07, 17:44
Dziewczyny, wpisujcie takie rzeczy, które z całą pewnością istnieją (wiemy to
z doświadczenia), ale nie dają się udowodnić naukowo.

Dla mnie jest to "wiedzące pole" w ustawieniach systemowych B. Hellingera.
Sama doświadczyłam.

Nie wiem, jak jest z wpływem faz Księżyca na nasze samopoczucie.
Obserwuj wątek
    • beata2802 hellinger dla niewtajemnicznych 13.01.07, 18:47
      "WIEDZĄCE POLE
      To fenomen polegający na pozaświadomym dostępie obcych dla Klienta ludzi do
      prawdziwych uczuć i wiedzy reprezentowanych przez nich członków Rodziny
      Klienta. W czasie Ustawienia Klient wybiera spośród uczestników warsztatów
      Reprezentantów dla poszczególnych członków swojej Rodziny oraz siebie samego i
      ustawia ich (decyduje jedynie o miejscu, w którym ma stanąć Reprezentant i
      kierunku jego patrzenia) tworząc bardzo schematyczną, przestrzenną mapę
      Rodziny. Po ustawieniu Reprezentantów "mapa" zaczyna żyć i widać wyraźnie, że
      Reprezentanci stają się odbiornikami energii systemu rodzinnego Klienta
      uzyskując dostęp do uczuć reprezentowanych przez siebie ludzi. Energię systemu
      rodzinnego Hellinger nazywa "Duszą Rodziny". Rola Reprezentantów jest wobec
      niej służebna. W czasie Ustawienia Rzeczywistość ma wpływ na "mapę" a "mapa" na
      Rzeczywistość. Problemy manifestujące się w Ustawieniu ("mapie") i w nim
      rozwiązane dają potężny impuls w kierunku Rzeczywistości wdrażający zmiany;"
      ( www.u-zrodla.pl/html/hellingerowskie.htm )
      • kocia_noga Re: hellinger dla niewtajemnicznych 13.01.07, 19:48
        Były czasy, kiedy brałam udział w najrozmaitszych treningach,
        warsztatach,sesjach psychoterapeutycznych itepe.Zdarzały mi się rzeczy
        niepojete,ale tak się z tym oswoiłam,że dopiero dzięki twojemu wątkowi zdałam
        sobie z tego sprawę.
    • dynamitee Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 13.01.07, 20:17
      wierzę w "prorocze" sny, sny "zapowiadające" jakieś zdarzenie
      pamiętam koleżankę ze studiów, która dokładnie wyśniła wypadek rowerowy swojego
      kuzyna, jemu na szczęście nic strasznego się nie stało.

      mój tato miał kiedyś sen "zapowiadający", może lepiej go nazwać ostrzegającym.
      mieliśmy w domu problem z gazem, kurek z kuchenki po prostu wyskoczył na ful
      gazie, zawór zakręcający nie mógł "ruszyć", bo był zamalowany farbą, która
      zastygła i go skleiła :( dopiero jak sąsiad wpadł, to go ruszył i zakręcił, ale
      żyły mu prawie wyszły z wysiłku. ale do rzeczy: w noc poprzedzającą tato miał
      sen o wybuchu gazu i rozwalonej ścianie od strony kuchenki. rano po wstaniu,
      przed pójściem do pracy ostrzegał nas: uważajcie z gazem. ja to jednym uchem
      wpuściłam, drugim wypuściłam, bo nigdy nie mieliśmy problemu z gazem ani
      kuchenką.

      inne zdarzenie. jeszcze w czasach szkoły średniej zrobiłam sobie zdjęcie aury
      metodą kirlianowską. pierwsze na co pan robiący zdjęcie zwrócił mi uwagę był
      biały dymek z żółtym ogonkiem, który nie był częścią białej ani żółtej warstwy
      mojej aury. był jakby oddzielony, na górze zdjęcia, w warstwie niebiesko-
      morskiej. pan stwierdził, że to mój Opiekun. oglądnęłam inne jego zdjęcia,
      które robił klientom i nie było na nich czegoś takiego, jak na moim. więc
      jeżeli naprawdę wyszedł mi mój Anioł Stróż na zdjęciu aury to mam namacalny
      dowód na ich istnienie :)
      • beata2802 Aura! 13.01.07, 21:30
        No właśnie!

        Czy aura jest jakkolwiek wytłumaczona naukowo? Można robić jej zdjęcia, ale czy
        jest udowodnione naukowo, ze na tych zdjęciach to jest naprawdę aura, a nie np.
        ciepłota powietrza wokół ciała albo inne jakieś sprawy?
        • dynamitee Re: Aura! 13.01.07, 22:21
          aura chyba nigdy nie będzie wytłumaczona naukowo, a przynajmniej do czasu, aż
          ktoś nie dookreśli, czym ona tak naprawdę jest. czy jest to ciepłota wokół
          ciała, czy promieniowanie elektromagnetyczne, biopole? różne są określenia, ale
          żadne nie tłumaczy, czym tak naprawdę jest "aura".
          a jeżeli jest to promieniowanie elektryczne czy po prostu "ciepłota" organizmu
          to dla mnie zadziwiające są kolory: w przypadku mojego zdjęcia bezpośrednio
          naokoło mojego ciała jest żółty, ale pojawia się on również w postaci ogonka
          od "komety" trochę nad moją głową, na samej górze zdjęcia, więc jest on
          oddalony od żółtego blisko mojego ciała. nie sądzę, żeby w obu przypadkach
          ciepłota mojego ciała była identyczna, a jednak w obydwu przypadkach jest to
          kolor żółty. ehh, skomplikowane to.
          a w opiekę i istnienie Anioła Stróża i tak wierzę i nie potrzebuję do tego
          żadnych naukowych dowodów. czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca
          szkiełko i oko.
    • beata2802 Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 13.01.07, 21:55
      Zapomniałabym:

      Istnienie siły wyższej, Boginii, Boga!

      :-)
      • dynamitee Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 13.01.07, 22:28
        dodałabym tu coś jeszcze:
        Istnienie siły wyższej, która daje nam "znaki", drogowskazy, w którą stronę
        podążać np. w postaci "przypadków".
        tego też nie można udowodnić naukowo, ale wiesz, że coś takiego istnieje,
        wychwytujesz to intuicyjnie. mnie przynajmniej zdarzają się "przypadki", które
        oczywiście przypadkami nie są.
    • zocha.w Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 13.01.07, 23:53
      Opiszę jedną z historii, która mi się przydarzyła. Historia nieco długa, ale
      przedziwna i pouczająca.
      Mam bliską znajomą, która jest jasnowidzką i która jak "zobaczy" coś związanego
      ze mną, to mnie ostrzega. Normalnie stawia ludziom karty, ale mnie nie musi, bo
      samo jej się "widzi". Kiedyś wróżyła u mnie w domu mojej znajomej. Gdy znajoma
      już poszła, wróżka zapytała, czy może ja chcę, żeby mi postawiła karty, bo ma
      czas. Pomyślałam, że skoro bardzo chce, to czemu nie.
      Rozłożyła karty, spojrzała na mnie lekko przerażona i zaczęła mnie przepytywać,
      czy może na coś choruję, czy coś mnie boli itp. Czułam się normalnie. Patrzyła
      na karty, patrzyła, aż powiedziała, że nic nie rozumie i musi rozłożyć jeszcze
      raz. Gdy rozłożyła, zrobiła się czerwona z przerażenia i zapytała, czy jutro
      wybieram się może gdzieś samochodem. Akurat wybierałam się z jednym znajomym,
      żeby poznać go z osobą, która miała mu załatwić jakąś pracę. Wróżka
      powiedziała, żebym nigdzie nie jechała, bo "zobaczyła" straszny wypadek
      samochodowy - jedna osoba zginęła, a ja byłam cała połamana. Powiedziała, że
      przez 6 miesięcy byłabym zupełnie unieruchomiona, a potem wiadomo - już nie to
      zdrowie.
      Oczywiście odwołałam wyjazd i przez cały dzień (był to czwartek) nie ruszałam
      się z domu. Wieczorem spojrzałam na dywan - coś mi tam błysnęło, więc złapałam
      w dwa palce. Okazało się, że była to krótka igła (skąd ona się wzięła?), która
      wbiła mi się w palce dwoma ostrymi końcami. Wyszarpnęłam ją, krew się trochę
      polała, ale się ucieszyłam, no bo w jakimś stopniu zdarzył się wypadek.
      Następnego dnia obudziłam się cała obolała - bolały mnie mięśnie, kości,
      wnętrzności, dosłownie wszystko. Pomyślałam, że coś "mnie bierze" i zostałam w
      łóżku. Wieczorem zadzwoniła żona mojego kuzyna, że właśnie zmarł i pogrzeb
      będzie w poniedziałek. Powiedziałam, że właśnie zaczęła mi się jakaś choroba i
      nie wiem, czy będę w stanie przyjechać. Przez następne dni nie miałam sił, żeby
      wstać z łóżka.
      W poniedziałek zadzwonił - rzecz przedziwna - syn mojego wychowawcy jeszcze ze
      szkoły średniej, że kiedyś tam (2 - 3 lata temu) dostał mój telefon od naszej
      wspólnej znajomej, chciałby mnie poznać i czy może przyjechać do mnie w środę.
      Pomyślałam, że może ta znajoma wspomniała mu coś o horoskopach i może ma on
      jakąś pilną sprawę. Doszłam do wniosku, że do środy może mi przejdzie i
      umówiłam się. Ale nie przeszło. Ponieważ nie miałam do niego telefonu, żeby
      odwołać wizytę, zwlekłam się z łóżka. Człowiek przyjechał, pogadaliśmy, okazało
      się, że nic ode mnie nie chce, tylko wpadł mu w ręce stary notes, otworzył się
      na moim telefonie i tak spontanicznie zadzwonił. Po jego wyjściu stwierdziłam,
      że nic mnie nie boli! Wszystko przeszło! I nagle olśniło mnie - wypadek był,
      krew się polała, dowiedziałam się o śmierci, byłam unieruchomiona przez 6 dni
      (wróżka mówiła o 6 miesiącach), przyszedł człowiek, który - jak się okazało -
      jest lekarzem chirurgiem (czego wcześniej nie wiedziałam), i nagle
      wyzdrowiałam. Wszystko ułożyło się w logiczną całość. Zrealizowało się
      wszystko, o czym mówiła wróżka, tylko na innym poziomie i w skróconym czasie.
      Przedziwne, prawda? Widać z tego, że można czegoś uniknąć. Jakiś czas potem
      rozmawiałam o tym z jednym lamą tybetańskim - powiedział, że karma realizuje
      się czasem na innym poziomie (coś nam zostaje "odpuszczone") i że widocznie
      czymś sobie na to zasłużyłam. Albo coś odpracowałam. I że bardzo dobrze, że to
      zauważyłam.
      A z tym lekarzem chirurgiem to był jednorazowy kontakt. Zostawił mi wizytówkę z
      zapewnieniem, że gdyby trzeba było mi kiedyś coś wyciąć, to on służy. Na
      szczęście do dzisiaj nie trzeba.
      I jeszcze jedno - moja znajoma wróżka za parę minut będzie miała urodziny! Co
      za synchronizacja!
      • beata2802 Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 10:07
        Jestem pod wrażeniem.
        Niesamowita historia.

        [Teraz włączył mi się skan własnego zycia: czy ja też miałam jakieś zdarzenie,
        które musiało się zdarzyć, ale zdarzyło się na innym poziomie? Od razu kojarzy
        mi się, że też miałam takie 6 dni rok temu w styczniu: byłam calusieńka obolała
        i nieprzytomna - bez powodu. Nikt mi wcześniej nie wróżył, więc nadal nie wiem,
        co to było.]
    • anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 20:34
      To ja dopiszę:

      Będąc młodym fizykiem... Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej
      mlodyfizyk.blox.pl
      ;->>>>>
    • skrzydlate Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 21:59
      moja corka miewa bardzo prorocze sny, wysnila na przyklad bardzo sugestywnie
      smierc swojej babci a mojej mamy - zobaczyla moja mame pod drabiną, a na gorze
      stala druga babcia i ją wołała... zabronilam jej nawet mowic o tym babci, bo nie
      chcialam jej przestraszyc, dzien potem nieoczekiwanie i nagle mama zmarla, jako
      jeszcze 69 i aktywna, pracująca kobieta, bardzo nagle i neioczekiwanie, to byl
      dla wszystkich ogromny szok..... , mnie sie tylko snią nasze choroby, ale bardzo
      konkretnie i zawsze sto procent trafien.. sni mi sie ze zanurzamy sie w
      lodowatej wodzie, ktores z nas, czasami wpadamy, czasami plywamy... odkąd dzieci
      sie urodzily zawsze przed przeziebieniem

      no i nie wiem, czy pisac o takich rzeczach, to bardzo osobiste, ale niech
      bedzie.... odkad sie systematycznie modle, moje zycie uleglo calkowitej przemianie
      • skrzydlate Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 22:03
        moja serdeczna dobra znajoma ma wglądy,. potrafi komus, kogo nie zna nagle
        powiedziec cala prawde o sprawach osobistych.. mam wrazenie ze cudze mysli nagle
        stają sie dla niej czytelne i jasne, czasem widzi rowniez cos w rodzaju mozliwej
        przyszlosci, nalge "wchodza jej te rzeczy w glowe", nie zawsze tak jest, nie na
        wszystkich tak reaguje, boi sie zarabiac na wrozbach, bo zdaje sobie sprawe z
        odpowiedzialnosci, ludzie to szalenie serio traktuja.. a ona sama korzystala
        kiedys z pomocy wrozek i wie jakie bzdety one niekiedy zasuwają.. wiec ona tak
        ma i to sprawdzilam osobiscie, tak jest
        • gayga1 Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 23:32
          Mąż często kupuje coś co okazuje się po pewnym czasie czymś bardzo
          potrzebnym ... gdy zastanawiamy się ,czemu tak sie stało ,że to było w domu -
          okazuje się ,że on gdzieś wcześniej to przeczuwa ,że to bedzie potrzebne???
          Podobnie wygląda sprawa kiedy ja coś kupuję i cóż sie okazuje : że zastanawiał
          się nad kupnem wcześniej ,albo zapomniał - i ja to kupuję:) - i pada pytanie -
          a skąd wiedziałaś ........
          Bardzo często zdarza się ,że dzwonimy do siebie w tym samym momencie lub po
          prostu będąc obok siebie ,myślimy o tej samej rzeczy ,planujemy coś bez
          porozumiewania się i gdy jeden badż drugi o tych planach zaczyna mówić ,okazuje
          sie ,ze druga strona myślała nad tym....... - i znowu pada pytanie ,skąd
          wiedziałeś/-aś ,że to planowałem/-am - wszędzie mi zaglądasz :)))))))))
          Tak ,takie rzeczy nie śnią się filozofom :)
          Pozdrawiam:)
          • zocha.w Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 15.01.07, 17:55
            Coś takiego mam też z moim synem - jedno o czymś myśli, a drugie zaczyna o tym
            mówić. Śmiejemy się wtedy, że znowu grzebiemy sobie w głowach.
            • iokepine Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 15.01.07, 18:00
              Telepatia jestpowszechna wśród tych, którzy się kochają:)
              • gayga1 Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 15.01.07, 23:55
                No właśnie niewiem czy to jest tak prawdziwa <telepatia> ,jakoś nigdy nie
                umiemy dojść do ćwiczeń z kartami odpowiednimi do tego :kropka ,krzyż itp.
                Bardzo kocham moją córkę :) bardziej+++ a może jest to inny odcień młości ,
                jest również bardzo <wrażliwa> osobą - niemniej nie zdarzały nam się podobne
                rzeczy.............więc ???
                Pozdrawiam:)
                • iokepine Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 16.01.07, 00:03
                  Bo miłość niejedno ma imię:)
    • iokepine Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 14.01.07, 23:18
      To, że nadal żyję.
    • zocha.w Re: Są rzeczy, które nie śniły się waszym filozof 15.01.07, 18:24
      A czy miałyście doświadczenia z dematerializacją przedmiotów, a potem
      materializacją? Ja miałam dwa.
      Jedno. W jednej z szuflad trzymałam szaliki, czapki, rękawiczki itd. Kiedyś
      miałam własnoręcznie zrobione na drutach czapkę i szalik. Gdy nadeszła zima,
      sięgnęłam do szuflady. Czapka była, a szalik gdzieś przepadł. Wyjęłam wszystko,
      sztuka po sztuce - nie ma. Zajrzałam do rękawów wszystkich płaszczy, kurtek -
      nic. No to kupiłam inny szalik, który służył mi całą zimę. Na wiosnę wyprałam
      wszystkie zimowe dodatki, otworzyłam szufladę, żeby je schować - i co? Na samym
      wierzchu, pierwszy od góry, pięknie złożony, leży mój robiony na drutach
      szalik.
      Drugie. Kiedyś w pracy miałam pilny projekt i przyszłam w wolną sobotę, żeby
      popracować. Z domu zabrałam spory gwóźdź, żeby przybić za biurkiem i wieszać na
      nim klucze od biurka, żeby nie nosić ich do domu. Po wejściu do pokoju najpierw
      wyjęłam z torebki gwóźdź, sprawdziłam, czy mi nie podziurawił podszewki,
      położyłam go na pustym biurku i poszłam powiesić płaszcz. Byłam sama. Wróciłam -
      biurko puste, gwoździa nie ma. Zajrzałam pod biurko, wszędzie obok - nic. No
      to wyjęłam potrzebne rzeczy i siadłam do rysowania na desce, która stała pod
      kątem prostym do biurka. W pewnym momencie sięgnęłam odruchowo po gumkę, która
      leżała na biurku - i w dłoni poczułam mój duży gwóźdź. Jak już się "znalazł",
      to go przybiłam z tyłu biurka i nie musiałam nosić kluczy do domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka