Dodaj do ulubionych

Spowiedz kretyna

23.01.07, 14:43
Witam.

Przepraszam z gory za brak polskiej czcionki, ale tam, skad pisze, instaluja
tylko zachodnie klawiatury.
Dosyc dlugo zastanawialem sie, czy przeprowadzac ten akt ekspiacji i gdzie
taka ekspiacje moglbym przeprowadzic.
Miejsce wybralem dosc przypadkowo, za co przepraszam, ale mam nadzieje ze
bedzie toopowiadanie przynajmniej
ciekawe, a moze nawet co poniektorzy wyniosa z niego jakas nauke. Coz, czasami
nawet najwiekszy kretyn moze nas czegos nauczyc, chocby mimochodem.

Na wstepie krotkie wyjasnienie: nie zdradzilem swojej zony. Zgodnie z tytulem
jestem kretynem, ale nie az takim.

Poznalismy sie na studiach, lat temu... chyba dziewiec... ale dokladnie nie
pamietam. Bylismy w jednej ''grupie'' znajomych'' kazde zaangazowane we wlasne
sprawy, zasadniczo zero zainteresowania soba. Potem nastapilo ''krotkie
spiecie'' ale wlasciwie, a przynajmniej z mojej strony, jedynie na tle
seksualnym. Niby mimochodem, zaczelo sie to ''cos'' rozwijac, az w koncu
bylismy, jak to sie nie ladnie mowi ''ze soba''.
Kiedy teraz sie nad tym zastanawiam, to powinienem po pierwszej nocy zachowac
sie jak ostatnia swinia i udac, ze nic sie nie wydarzylo. Obawiam sie, ze
wszystko to co nastapilo pozniej, wydarzylo sie, bo stchorzylem w konfrontacji
z jej oczekiwaniami, robiac wszystko by czula sie co najmniej dobrze. Po
prostu nie chcialem byc tym, ktory zlamie jej serce. Jak juz wczesniej
nadmienilem - jestem kretynem.
Pierwsze lata naszego zwiazku bylu cokolwiek burzliwe, jestesmy osobami o
zupelnie roznych temperamentach, podejsciu do zycia, zainteresowaniach, ect. Z
jednej strony to dobrze - zawsze bylo o czym pogadac, podyskutowac. Ale
wyobrazcie sobie, co sie dzialo podczas dyskusji, np. ''gdzie pojedziemy na
wakacje''. Rozstawalismy sie dwa razy, za drugim razem pojechalismy na te
cholerne wakacje oddzielnie. A kiedy spotkalismy sie po powrocie, zeby dokonac
tradycyjnej wymiany kluczy, oraz pierwszej partii rzeczy osobistych, kiedy ja
zobaczylem, porozmawialismy i oswiadczylem sie.
Tak, jestem kretynem.

Potem nastapil dlugi okres zwlekania ze slubem (to z mojej strony) i
naciskania na wziecie slubu (to zona). Potem nastapily dlugie i szare dni
malzenskiego zycia. Zwyczajnosc, normalnosc, przerywana od czasu do czasu
jakas zdrowa klotnia ''o pietruszke''. Dni lepsze, dni gorsze, okresy bardzo
dobre, okresy paskudne. Potem nadeszly dni starania sie o dziecko. I okazalo
sie, ze z tego akurat moga byc nici. Oboje okazalismy sie byc obarczeni
bledami, ktore co prawda osobno nie wykluczaja poczecia, ale zestawione do
kupy moga je bardzo utrudnic. W tym czasie bylo juz bardzo niesympatycznie.
Pamietajcie, prosze, ze przez trzy lata ''narzeczenstwa'' i cztery lata
malzenstwa, przez caly ten czas wiedzialem, ze nie kocham zony. Lubilem ja,
chcialem zeby bylo jej dobrze, chialem dla nas zbudowac spokojny dom i rownie
spokojna przyszlosc przed telewizorem z herbatka w reku. Ale zapamietajcie
sobie jedno, nic co zostalo zbudowane na klamstwie, nawet jezeli intencje nie
sa zle, nie bedzie oparte o trwaly fundament.

Jak to zwykle bywa, w historiach tego typu, pojawila sie kobieta. Mam pewne
obawy z opisaniem tego zdarzenia, nie chicalbym zebyscie odebrali to jak
''rzewna opowiesc z polki w kiosku'', dla wyjasnienia - jak na faceta potrafie
wpadac w dosc ''rzewne'' nastroje.

Jezeli oczekujecie w tym momencie jakichs pieprznych opisow zdrady -
zawiedziecie sie, zreszta jak powiedzialem na samym poczatku nie zdradzilem
zony. W kazdym badz razie nie fizycznie. Jezeli myslicie, ze bedzie to ckliwy
opis jekiegos sekretnego romansu - tez sie zawiedziecie.

Znalem ja od dawna, nie za dobrze, pojawiala sie wsrod znajomych. Nie moge
podac zadnych szczegolow, ekspiacja ekspiacja ale chcialbym przynajmniej
tozsamosc osob postronnych zachowac dla siebie.
Fascynowala mnie od dawna: ladna, mlodsza, szalenie inteligenta. Mam ogromna
slabosc do inteligentnych kobiet.
Widywalismy sie od przypadku do przypadku, glownie na imprezach, zamienialismy
pare zdan, wypijalismy kilka drinkow.
Ot i wszystko. Ja zonaty chlop, ona miala faceta, zreszta bardzo sympatycznego
kolesia. Sytuacja calkowicie sterylna.
Na jednej z imprez, moze troszeczke za duzo wypilismy, ale tylko moze,
powiedzialem jej ze jest tak wspaniala babka, ze gdybym nie byl zonaty to z
miejsca bym sie w niej zakochal. Nie bylo w tym zadnej kokieterii, to po
prostu jest wspaniala babka. I pewnie sprawa rozeszlaby sie po kosciach, gdyby
nie zlapala mnie za reke, nie zaciagnela do pokoju i nie poprosila zebym to
jej jeszcze raz powtorzyl. Co dzialo sie dalej - nie jestem pewien, sam sie
dziwie,
ale nie pamietam momentu, w ktorym zaczelismy ze soba tanczyc. Potem dlugo
stalismy przytuleni do siebie, ona plakala, a ja czulem, jak od nowa zaczynam
zyc. Mam tylko nadzieje, ze chociaz w tej chwili, kiedy stalismy obok siebie,
kochala mnie tak jak ja kochalem ja... I wiedzialem, ze jezeli zaraz stamtad
nie wyjde - zrobie cos czego zdecydowanie nie powinienem zrobic. Wyszedlem,
ale zrobilem to wbrew sobie. Minal juz ponad rok, a mnie jest trudno opanowac
drzenie rak, kiedy o tym pisze.

Nastepnego dnia napisalem do niej maila. Przeprosilem, za szkody, ktore moglem
wywolac, powiedzialem, ze mimo wszystko nie zaluje ani chwili z wczoraszej
nocy i ze zrobie wszystko, zeby wiecej sie jej na oczy nie pokazac. Odpisala,
zebym sie nie przejmowal, ze nic powaznego sie nie wydarzylo, ze to wszystko
dlatego, ze jest straszna kokietka. Postanowilem, jej unikac, probowalem wybic
sobie z glowy rodzace sie... uczucie?... fascynacje?...milosc?...zauroczenie?
Cholera, jestem juz za stary, myslalem, zeby sie zakochac w ciagu jednej nocy.
Przede wszystkim jednak, nie chcialem namieszac dziewczynie w jej zyciu, nie
chialem niszczyc jej zycia.
W domu za to, jak sie na pewno domyslacie, nie czulem sie dobrze. Ale, obawiam
sie, i tak mialem sie swietnie w poronaniu z moja zona. Tego, ze zawsze czula
ze cos jest nie tak - jestem pewien. Ale w tamtym okresie zachowywalem sie
fatalnie. W koncu powiedzialem, sobie - ''Jak sobie tego z glowy nie wybijesz,
powiesz, ze chcesz rozwodu.''

Dlaczego, tak myslalem, czy wierzylem ze po rozwodzie bede chcial walczyc o
tamta kobiete? Tak, chyba wlasnie tak myslalem. Jak juz wczesniej wspomnialem
jestem kretynem.

I tu nastapil nieoczekiwany zwrot akcji. Takie zwroty akcji nie zdarzaja sie w
ksiazkach, tylko zycie potrafi wykonac taki manewr.
Ciaza.
Ta wyczekiwana od kilku lat, nieosiagalna, juz wczesniej oplakana. Najwieksze
marzenie mojej zony, cel zycia, wybawienie. Zarty sie skonczyly, zrobilo sie
bardzo powaznie. Oczywiscie, wybilem sobie wszystko inne z glowy, oprocz
troski o nienarodzonego potomka. Powiedzialem - wyjezdzamy na zachod. Zona nie
byla pewna, ciezko nam sie dyskutowalo, ale nigdy nie powiedziala wprost -
nie. Porod sie udal.
Mamy cudowne malenstwo, swietnie rosnie, zdrowe, kochane. Wyjechalem po
poltora miesiaca przygotowywac miejsce w wybranym kraju. Do Polski wpadam od
czasu do czasu, kontakt przez telefon i internet na bierzaco.
Myslalem, ze zabieram rodzine z dala od problemow. Jak zwylke, kretyn nie mial
racji.

Podczas jednej z wizyt w kraju mielismy klotnie, jak za starych czasow. Moja
wina. Poszlo na calego, to znaczy zona stwierdzila, zebysmy sie rozstali. Nie
wyobrazam sobie zycia bez mojego dziecka, powiedzialem. Potem, mimo wszystko,
sie pogodzilismy, ale chlod pozostal. Zona idziecko maja niedlugo do mnie
doloaczyc. Co bedzie, jezeli znowu ''pojdziemy na calego'', w obcym kraju,
skazani na wlasne towarzystwo?

Do tego kilka dni temu, zupelnie przypadkiem u znajomego, zobaczylem kilka
zdjec z jego ostatniego pobytu w Polsce.
Ona tam byla. Wiecie kto. I nastapil niekontrolowany nawal uczuc. Mozna
uciekac tysiace kilometrow, ale zycie ze swoim chichotem i tak cie dopadnie.
Przy czym jestem prawie pewien, ze dla niej bylem tylko nie znaczacym
epizodem, moze juz nawet o mnie
Obserwuj wątek
    • kotkaaaa Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 14:51
      ales sobie zycie 'ubarwil' ozenkiem bez milosci...
      nie rozumiem po co to zrobiles? bo sie robiles stary, czy co?
      na szczescie ktos wynalazl rozwod, istnieje tez prawdopodobienstwo, ze tamto
      jest tylko zauroczeniem i czas zweryfikuje twoje 'zakochanie', ale i tak
      tkwienie w malzenstwie bez milosci jest bez sensu
      • scandia Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 14:53
        Ale, czy przy zonie trzyma Cie tylko dziecko? Nie czujesz juz nic? Nie potrafisz
        jakoś tego "ugryzc z innej strony"? Chodzi mi o to, czy chcialbys wprowadzic
        troche swiezosci w zwiazek, postarac sie "zwalaczyc" o zone, na zasadzie, robic
        jej mile niespodzianki, na zasadzie - zachowywac sie jak przed slubem (i nie
        chodzi mi o klotnie :P)?
    • olifanka Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 15:12
      Alvareez, nos do gory.
      Przydalby Ci sie seks z ta druga, dla opadniecia firanek z oczu.
      A jesli chodzi o to ze jestes kretynem, nie martw sie, nie Ty jeden, na
      szczescie jak tu juz napisano - istnieja rozwody, wiec nawet jesli cos
      ostatecznie sie posypie to sie rozwiedziecie.
      A z dzieckiem po prostu zadbasz o dobry kontakt.
      I przy okazji - wzruszasz mnei, fajny z Ciebie facet, chociaz kretyn:)
      Seredcznie pozdrawiam
    • viillemo Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 15:49
      Wiesz, każdy w jakimś stopniu jest kretynem:)
      Ty jesteś tym fajnym :) :) :) :)Błędów popełnioych kiedyś
      nie cofniesz już...
      Myślę, że moi przedmówcy maja rację...
      Ta kobieta to Twoje marzenie, wyidealizowane marzenie,
      bardzo pragniesz być kochanym..., ale ja nie jestem pewna
      czy ona da Tobie to czego oczekujesz..., chcesz ryzykowac?
      Może czasami warto, ale to musi być Twoja decyzja, przemyślana decyzja...
      Napisałeś, ze lubisz żonę:), moze od tego zacznijcie?
      Może teraz skoro macie ukochane maleństwo zaczniecie wszystko od nowa????
      Ale akurat to zalezy od was obojga... Pozdrawiam:)
      • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:00
        ech..pewnie też należysz do tego rodzaju kobiet inteligentnych, które nie lubią
        się z tym manifestować. Ja lubię inteligentnych facetów, którzy nie lubią
        maniestować się z tym, a jeszze lepiej- którzy wiedza o tym co się wokół nich
        dzieje.
        Boże, nie pisz, ile Ty masz lat. Nie wtrącam się do twojego wieku, co ci się
        podoba w mechaniźme takim jaki jest komputer?
      • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:00
        ech..pewnie też należysz do tego rodzaju kobiet inteligentnych, które nie lubią
        się z tym manifestować. Ja lubię inteligentnych facetów, którzy nie lubią
        maniestować się z tym, a jeszze lepiej- którzy wiedza o tym co się wokół nich
        dzieje.
        Boże, nie pisz, ile Ty masz lat. Nie wtrącam się do twojego wieku, co ci się
        podoba w mechaniźme takim jaki jest komputer???
    • waterfall4 Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 15:51
      tak,wzruszasz mnie.patrze w ekran laptopa a po policzkach plyna mi lzy.to takie
      intymne...to co napisales.mam nadzieje,ze Ci sie ulozy jeszcze wszystko,ze
      bedzie lepiej.
      pozdrawiam serdecznie
      • nutopia Re: Spowiedz kretyna 23.01.07, 18:33
        waterfall4 napisała:

        > tak,wzruszasz mnie.patrze w ekran laptopa a po policzkach plyna mi lzy.to
        takie
        >
        > intymne...to co napisales.mam nadzieje,ze Ci sie ulozy jeszcze wszystko,ze
        > bedzie lepiej.
        > pozdrawiam serdecznie


        hahahaha waterfall ty tak serio???
        • ania.downar Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 18:59
          hahaha, podobne pytanie chcialam zadac :-)
          • nutopia Re: Spowiedz kretyna 25.01.07, 11:08
            anka szklanka! a co ciebie na forum tak mało?
    • 1952.r Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 18:16
      Wiesz,mężczyzni tak mają,nie wiedzą na czym im d....pa jezdzi.Cierpią tylko
      dzieci tęsknią albo za matką albo za ojcem.Moja wnuczka widuje ojca często,mimo
      to tęskni.Żal patrzeć. A może Ty książkę piszesz?nie naiwna emerytka
    • purecharm Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:02
      Jestes beznadziejny, bo spieprzyles zonie zycie. Czy poinformowales ja przed slubem, ze jej nie kochasz? Gdyby wiedziala, nie wyszlaby za Ciebie i ulozyla sobie zycie z kims, kto ja pokocha. Dlaczego byles takim pieprzon.ym egoista?
      • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:20
        on wtybrał inteligentne kobiety nie takie bufony jak Ty. Jak mozna spieprzyc
        intelignetnej kobiecie zycie- pisałam o tym, to one inteligentne kobiety
        niszczą życie swoim lub w ogóle facetom. Mogą cos zataić lub otoczenia zataja
        coś przed nimi, inteligentne kobiety są po prostu inteligentnymi kobietami.
    • wiewiorka29 Kretynie juz na kolejnym forum sie ekspiujesz 24.01.07, 19:12
      byś przynajmniej początek zmienił, zeby sie nie powtarzać.
      • kinekkinek Re: Kretynie juz na kolejnym forum sie ekspiujesz 24.01.07, 19:22
        może Ty odpwoesz mi co to jest ta ekspiacja, bo auotor przytoczonego słowa
        zniknał z forum, a po Twoim komentarzu- króciutkim wywnioksowac mozna iż
        buszujesz po forum i nie masz co robić, a nie przysporzę ci pracy swoim
        pytaniem prosz.ącym o wyjaśnienie słowa.
        • guciua ekspiacja 24.01.07, 19:23
          pokuta
          • kinekkinek Re: ekspiacja 24.01.07, 19:30
            lol tahnk you. Na pewno? A w jakim kontekście użyte zostało te słowo???
            • guciua Re: ekspiacja 24.01.07, 19:34
              Pewnie pomyliło mu się z oczyszczeniem.
              • kinekkinek Re: ekspiacja 24.01.07, 19:42
                ach, pewnie masz na myśli- o boże tylko nie mów co-
                KATHARSIS???
                Mi nawet katharsis nie pomoże. A Tobie pewnie pomyliło się z samozadowoleniem.
        • wiewiorka29 Re: Kretynie juz na kolejnym forum sie ekspiujesz 24.01.07, 19:44
          :))) piszac to, nie miałam pojecia co to jest ta eks..., usiłowałam tylko
          poprawnie odmienić wyraz:))
          ale wrzucam w google i wyszło, że :
          Wiki
          Ekspiacja to ludzkie działanie o charakterze religijnym (pokuta), mające na
          celu przywrócenie jedności z Bogiem naruszonej czynem grzech samego
          pokutującego lub innego człowieka czy społeczności. Z czynami ekspiacyjnymi
          można spotkać się na gruncie religii judaistycznej czy chrześcijańskiej. W
          chrześcijaństwie podkreśla się, że ekspiacji sensu stricto za grzechy każdego
          człowieka dokonał Jezus Chrystus

          opoka
          łac. „odpokutowanie za winę, oczyszczenie”) Wynagrodzenie za grzechy i naprawa
          szkód wyrządzonych Bogu i porządkowi moralnemu. Żydzi potrzebę odpokutowania za
          grzechy wyrazili w ustanowieniu dnia pokutnego, Jom Kippur. Nowy Testament, a
          szczególnie autor Listu do Hebrajczyków, uważa, że Chrystus jako Kapłan i
          Ofiara — a zarazem jako przedstawiciel nas wszystkich — odpokutował za nasze
          grzechy i oczyścił skalany świat
          • kinekkinek Re: Kretynie juz na kolejnym forum sie ekspiujesz 24.01.07, 19:56
            wiewiórka, co Ty- co stwierdzam po odczytaniu godziny nadania Twojej odpowiedzi-
            pie..sz- i po zapoznaniu się z nadawcą postu pod którym podpinasz
            odpowiedź. Czy Ty do mnie dedykujesz ta odpowiedz, kierujesz- w sensie- czy
            moja odpowiedż, MÓJ POST, zainspirował Ciebie do napisania dw.óch pierwsztcg
            linijek swojego postu- czy Ty mnie przedrzexniasz- bo ostatnie w sensie
            pozostałe linijki przepisąłaś z czegoś innego- co nie ulega wątpliwosci, bo
            sama zresztą poszukałaś odpowiedzi.
    • cioccolato_bianco Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:14
      pewny jestes, ze to twoje dziecko?
      • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:23
        cioccolato_bianco napisała:

        > pewny jestes, ze to twoje dziecko?


        >>I like my money right where I can see it: hanging in my closet.
        Are you sure that there money are yours money?
        • cioccolato_bianco Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:26
          > Are you sure that there money are yours money?

          blad na bledzie ;)
          • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:44
            shit. "Those" miało być:).
            A dlaczego od razu i zaraz bład na błędzie. Popełniony został tylko jeden mały
            błąd. I po co zaraz wytykać paluchami. Schowaj do kieszeni.
            • cioccolato_bianco Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:49
              zeby to faktycznie byl jeden blad w tak krotkim zdaniu, to pal licho ;) ale nie
              jest.
              • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:01
                o jesu jesu, powiedż coś wiećej, bo zapowiada się na nie lada sensację :). No
                jak, powiesz?
                ps:
                wysłałam maila, bo jest to sprawa prywatna.
                • cioccolato_bianco Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:34
                  gratis nie poprawiam bledow :D
                  • netinaf Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:54
                    sygnaturka aktualna zatem jak i moja pierwsza podpowiedź usmieszczona pod twoim
                    postem. Mucias gracias.
    • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:18
      co to znaczy- pieprzne opisy zdrady. Wszyscy takich ipisów oczekują, ale nikt
      się nie przyzna do tego. Każdy- a to znaczy wszyscy- po kawałeczku dązą
      (czyt.drążą)pisane teksty, aby znaleźc w nich coś co dorastałoby do
      poziomy "piprznych kawałków". Popełniony bł.ąd w przytoczeniu trudnego, nie
      spotkanego wczesniej przeze mnie wyrazu jest przypadkowy- uspokajam, że nie
      miałam na myśli żandej dwuznaczności poza wtrąceniem swojego komentowania.
      Małe wyrwanie z kontekstu "zeby dokonac
      > tradycyjnej wymiany" jak przebiega owa wymiana- z ręki do ręki i przy gorącym
      patrzeniu sobie w oczy-żeby istniała potem możliwośc opisania tego w sposób
      jaki zostało opisane- czy przy powiadamieniu wcześniej przez maila? Pytam, bo
      zwłaszcza w przyapdku w którym ma się do czynienia z kobietami inteligentnymi,
      takimi co to swój mózg prezentują urokowo i dyskretnie ma to chyba miejsce w
      ani jeden ani w drugi sposób? Zwłaszcza po wakacjach spędzanych osobno- które
      to wakacje otrzymały dzięki swej nieprzęciętnej inteliogencji i przytomności
      umysłu. Ale najbardziej frapujace jest sposób przebiegu zaczynajacy się od
      powrotu z wakacji po zamknięcie każde za swoimi plecami drzwi.
      Bla bla. Nie jest interesujące nic z tych rzeczy, które dodałeś do napisania
      słowa ekspiacja- ponawiam pytanie- co to jest? Chyba, nie myśli ten kto pisze
      swój wywód w formie długofalowej- jak łatwo jest kłamać- interesujące jest imię
      wybranki, czy mozna je napisać dzięki klawiaturze instalowanej w zachodnich
      miejscach, czy raczej czy można je napisać przez zachodnie klawiatury?
      O a zapytam- kiedy mnie ktoś pogłaszcza, bo mi się coś zaczyna dziać. Ale
      pewnie to też PRYWATNY WTRĘT, jak komuś kopnę, wyrwało mi się, Polska wolny
      kraj. O. Ale ma swoje granice, więc poza jej granice da się uciec.
      E tam. Się rozchmurz, bo jak nie to nie lub to tak. Zależy.
    • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:29
      No i poza tym nie jesteś kretynem, chyba, ze sam się w ten sposób nazywasz-
      nikt nie zaprzeczy? To się właśnie nazywa umiarkowanie.
    • mahadeva Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:30
      alez ludzie maja ciezkie zycie i jak bardzo sie tym przejmuja, az mi smutno,
      jak to czytam
    • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 19:38
      dalsza treść analizy- bynajniej nie wyrwane z kontekstu:
      "Po
      prostu nie chcialem byc tym, ktory zlamie jej serce. Jak juz wczesniej
      nadmienilem - jestem kretynem."
      Jeśli to jeden z powodów dla których określa się człowieka mianem "kretyn" to
      jest to ocena autorytatywna, bo podana przez autora spowodowana
      autoanalizowaniem. Ale wąłsciwie- dlaczego ja się wtrącam, pewnie zadna z
      forumowiczek- NIE pada na kolana po przeczytaniu podobnych słów. Wow, to też
      jest niwzwykle intereujące- nadmieniasz coś, jak zaznaczasz, co -jak uważasz,
      dla wszystkich powinno być oczywiste, nosisz jakieś specjalne oznakowania, to
      będziemy wiedzieć bez nadmieniania.
      Dzizas, coś Ty za jeden? Brak dalszego analizowania. Potrzebna pomoc przy
      wychowywaniu dziecka? Mogę podać numer telefonu do opiekunki, która pomozę
      Twojej żonie w opiece nad dzieckiem- pewnie pomoc jest jej potrzebna. Zaznaczam-
      jestem feministką, wieć numer telefonu na sto procent dostaniesz do opiekunki
      nad dzieckiem a nie inny numer telefonu :).

    • iberia.pl Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:11
      alvareez napisał:


      > Pamietajcie, prosze, ze przez trzy lata ''narzeczenstwa'' i cztery lata
      > malzenstwa, przez caly ten czas wiedzialem, ze nie kocham zony.

      Nie rozumiem jak mozna byc z kims tyle czasu i darzyc go jedynie sympatia??

      >W koncu powiedzialem, sobie - ''Jak sobie tego z glowy nie wybijesz,
      > powiesz, ze chcesz rozwodu.''

      madry chlopiec

      >I nastapil niekontrolowany nawal uczuc. Mozna uciekac tysiace kilometrow,

      Nie uciekniesz przed uczuciem.
      Wspolczuje sytuacji, ale takie sa skutki oszukiwania samego siebie w kwestii
      uczuc.

      • kinekkinek Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 20:24
        żeby mi tego wątku nie skasowano musze sobie zapisać.
        A Tobie radziałbym spotkać się z tym panem, bo ja tu kręcę się po forum, ale
        widzęm, że potrzebne mu wsparcie- bo on nie kręci się.
    • frying.pan Re: Spowiedz kretyna 24.01.07, 22:24
      Dziwna sprawa, ale przypominasz mi mojego dawnego przyjaciela, z ktorym juz od
      kilku lat nie mam kontaktu. On takze miał żonę, której nie kochał i nie mogli
      miec dzieci. A ja bylam dziewczyną, którą poznał zupelnie przypadkiem. Bardzo
      dobrze sie rozumielismy (smiem twierdzic ze takie porozumienie moze przydarzyc
      sie czlowiekowi tylko raz w zyciu albo i wcale), więc zależało mi na jego
      przyjazni. Oczywiscie ja mialam faceta, on żonę, więc... kiedy doszlo do wyznan
      z jego strony, a nawet zniechęcania mnie do mojego związku - zrobilo mi się
      przykro. Nie chcialam kochanka, wiec straciłam przyjaciela. Nie ma go teraz w
      moim zyciu w ogole, kontakt sie urwal.
      Wybacz przydługi wywód, ale Twoj watek obudzil we mnie sporo wspomnien.
      Chcialam też dodać, że - jak widać - nie jestes jedynym kretynem, ktory ozenil
      sie bez milosci i ktory pokochal nie tę osobę co trzeba. W nastepnym życiu
      życzę Ci odrobiny zdrowego egoizmu i więcej szczęscia.
    • suprice1 Re: Spowiedz kretyna 25.01.07, 10:12
      Alvereez-nie jestes kretynem.
      Poprostu poszlo nie tak jak powinno.Ale mozesz to cofnac.Rozwod z zona nie
      oznacza rozwodu z dzieckiem.Zycie jest za krotkie na marnowanie zycia przy nie
      tej połowce.Zycze Ci szczerze powodzenia.
      • mikolaus Re: Spowiedz kretyna 25.01.07, 14:28
        ja tez bylem zabujany w jednej kobietce przez kilka lat co bylo najwieksza
        porazka mojego zycia-po prostu nie zwracalem uwagi na inne i chyba nawet o tym
        kasia kowalska spiewa...
        teraz jestem z inna dziewczyna ale od czasu do czasu mysle o tej jedynej
        szczegolnie wtedy kiedy odwiedzam moje miasto,caly czas chcialbym wogole jej
        nie spotkac albo o nieiej zapomniec a z drugiej strony to fajnie byc zakochanym.
        glowa do gory!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka