Dodaj do ulubionych

Problem z rodzicami - co robić?

27.01.07, 22:15
Mam 23 lata, studiuję zaocznie i pracuję w małej firmie. Moja firma ma to do
siebie, że przez pół roku w sezonie można zarobić nawet 1400 - 1500zł na
rękę, a przez drugie pół roku tylko 800, 900zł, a przez jakiś miesiąc lub
dwa - ZERO. Szkoła kosztuje mnie 350zł miesięcznie, sama się też ubieram,
leczę itp. Od rodziców nie biorę już od lat ani złotówki. Już w szkole
średniej udzielałam korepetycji, żeby miec na swoje wydatki albo wakacje.

Jak zaczęłam pracę, to rodzice powiedzieli, że skoro pracuję, to mam się
dokładać do domu 300zł miesięcznie. I robiłam to, ale teraz sezon się
skończył. Ponadto w sezonie zatrudniono tam też moją koleżankę, bo potrzebne
były ręce do pracy, a teraz pracą musimy się dzielić na pół, więc i moje
zarobki są mniejsze. Czeka mnie też odbycie praktyk, co sprawi, że przez
jeden miesiąc w ogóle niestety nie będę mogła pracowac.

Rodziców to jednak nie obchodzi, powiedzieli, że mam sobie w takim razie
odłożyć. Ja odkładam - ale na studia, które sama sobie finansuję, bo to jest
dla mnie wydatek nr 1. Po pracy jeżdżę udzielać korepetycji, żeby sobie
dorobić. Rodzice mi powiedzieli, że ich nie obchodzi, czy ja mniej zarabiam,
czy nie, mam po prostu ograniczyć swoje wydatki albo znaleźć lepiej płatną
pracę, albo udzielac więcej korepetycji. Albo - o zgrozo - sprawić żeby
zwolniono moja koleżnkę, zeby dla mnie było więcej kasy. Ogólnie rzecz
bviorąc to moja sprawa, mam po prostu przynieść im te pieniądze i koniec.

Najgorsze, że np. kiedy proponowałam mamie (ona pracuje tylko 5godz
dziennie), aby wpadła do mnie na te 3 godzinki, bo jest wolne miejsce i
mogłaby popracować, dorobić sobie, to ona uparcie odmawia. Ojciec jej broni,
mówi że matka zarabia tyle ile zarabia i więcej nie musi. Chociaż ja sądzę,
że jeśli są pieniądze potrzebne i jest praca (i to warunki ma naprawdę,
wierzcie mi, dobre), to inni z pocałowaniem w rękę przyjęliby te propozycję,
a nie woleli tkwić przed telewizorem...

Idę rano do pracy, potem lecę na korepetycje, planuję na te ciensze miesiące
dać ogłoszenie o przepisywaniu prac, żeby jeszcze coś tam skapnęło, a oni nie
robią absolutnie nic, żeby polepszyć swoją sytuację, chociaż mają mozliwości
i widok na dodatkowa pracę! Są przecież ludzie, którzy pracują po 10godz, a
moj matka pracuje 5 i absolutnie nie chce "dopracować" sobie tych chociaż
3...

Ręce mi opadają. Jeśli nie dam im tej kasy, to będzie taka awantura, jakiej
świat nie widział, już to przerabiałam... Jak z nimi rozmawiać?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: Problem z rodzicami - co robić? 27.01.07, 22:18
      Uswiadom im, ze rodzice maja prawny obowiazek lozenia na swoje dzieci do konca
      ich edukacji, chyba ze ta przeciaga sie zbyt dlugo - zdaje sie, ze granica
      ustalona przez prawo sa 25 urodziny potomka.

      Rozumiem, ze moze nie masz ochoty zbyt ostro zagrywac, ale jesli czujesz sie
      zdesperowana, mozesz im wyjasnic, ze w razie ich odmowy masz prawo ubiegac sie o
      alimenty na drodze sadowej.
      • eeela Re: Problem z rodzicami - co robić? 27.01.07, 22:41
        OBOWIĄZEK ALIMENTACYJNY RODZICÓW WZGLĘDEM DZIECKA

        1. Rodzice obowiązani są doświadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie
        jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku
        dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania.

        - Poza powyższym wypadkiem uprawnionym doświadczeń alimentacyjnych jest tylko
        ten, kto znajduje się w niedostatku.

        2. Rodzice tylko wówczas nie mają obowiązku alimentowania dziecka jeszcze nie
        przygotowanego do pracy, gdy dochody z posiadanego przez nie majątku wystarczają
        na jego utrzymanie i wychowanie.

        *

        Również dochody uzyskiwane przez dziecko z innych źródeł (np. stypendium)
        ograniczają zakres obowiązku alimentacyjnego rodziców, a w wypadkach
        sporadycznych mogą nawet ten obowiązek wyłączyć.

        3. SN w chwale z dn. 18 maja 1995 r. (OSN 1995, poz. 40) stwierdził, iż
        otrzymywanie przez dziecko zasiłku dla bezrobotnych może, w zależności od
        okoliczności sprawy, być podstawą do uznania, że jest ono w stanie utrzymać się
        samodzielnie w rozumieniu art. 133 § 1 k.r.o. (patrz pkt. 1)

        4. Obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka powstaje z chwilą jego
        urodzenia i wygasa wówczas, gdy dziecko zostaje należycie przygotowane do pracy
        zawodowej odpowiednio do jego uzdolnień i zamiłowań.

        *

        Obowiązek ten trwa odpowiednio do okoliczności faktycznych, co najmniej do
        czasu zadośćuczynienia przez dziecko obowiązkowi szkolnemu.

        *

        Dziecko upośledzone lub niedorozwinięte, niezdolne do samodzielnego
        utrzymania się jest uprawnione do alimentacji przez czas nieograniczony.

        5. Uzyskanie przez dziecko pełnoletności samo przez się nie ma wpływu na
        wygaśnięcie obowiązku alimentowania go przez rodziców.

        *

        SN stwierdził, iż obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka
        stanowi uszczegółowienie ogólnego obowiązku “troszczenia się o fizyczny i
        duchowy rozwój dziecka” i należytego przygotowania go, odpowiednio do jego
        uzdolnień, do pracy zawodowej.

        6. Jedyną okolicznością, od której zależy trwanie albo ustanie tego obowiązku
        jest to, czy dziecko może utrzymać się samodzielnie.

        *

        Przyjmuje się, że nie można tego oczekiwać od małoletniego.

        7. Obowiązek ten nie jest związany także ze stopniem wykształcenia dziecka – w
        tym sensie, że nie ustaje z chwilą osiągnięcia przez niego stopnia podstawowego,
        średniego lub pobierania wyższego wykształcenia.

        (Orzeczenie SN z dn. 14 grudnia 1977 r., OSPiKA 1977, poz. 196, ust. XII uchw.
        Pełnego składu Izby Cywilnej SN z dn. 9 czerwca 1976 r., OSN 1976, poz. 184,
        teza IV wytycznych SN z dn. 16 grudnia 1987 r.)

        8. Świadczenie alimentacyjne na rzecz dziecka małoletniego – o ile nie polegają
        na bezpośrednich staraniach o zaspokojenie bieżących potrzeb ze strony osoby
        zobowiązanej do zapewnienia dziecku środków utrzymania i wychowania) powinny być
        spełnione do rąk przedstawiciela ustawowego.

        9. Dziecku pełnoletniemu, które ma pełną zdolność do czynności prawnych, należy
        świadczyć alimenty bezpośrednio.



        Znalazlam tu:
        prawo.hoga.pl/poradnik/obow_alim.asp
      • silic Jest i druga strona medalu.... 28.01.07, 11:02
        Art. 91 . [Obowiązki dziecka] § 1. Dziecko, które ma dochody z własnej pracy,
        powinno przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania rodziny, jeżeli mieszka
        u rodziców.

        § 2. Dziecko, które pozostaje na utrzymaniu rodziców i mieszka u nich, jest
        obowiązane pomagać im we wspólnym gospodarstwie.
        • eeela Re: Jest i druga strona medalu.... 28.01.07, 12:36
          Jestem przekonana, ze w opisywanej sytuacji - dochody niewystarczajace do
          samodzielnego utrzymania sie plus fakt, ze dziewczyna wciaz jest dzieckiem
          pobierajacym edukacje, pozwolilyby na pozytywne dla niej rozpatrzenie kwestii w
          sadzie. Moze nie nalozono by alimentow na rodzicow, ale z pewnoscia potwierdzono
          by, ze w obecnej sytuacji finansowej nie ma ona obowiazku lozenia na dom.
    • ginewra25 Re: Problem z rodzicami - co robić? 27.01.07, 22:27
      Wybacz, ale na twoim miejscu dawno bym się z domu wyprowadziła. Nie rozumiem
      twoich rodziców wcale. Zamiast być dumnym z dziecka ... szkoda gadać.
      • madeinussa Re: Problem z rodzicami - co robić? 27.01.07, 22:30
        Za co ma sie wyprowadzić? Gdzie ma mieszkać? Co ma jeść? Bez przesady.

        Ja nie wiem co radzić. Nie mam pojecia.
    • qw994 Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 09:34
      Przede wszystkim współczuję beznadziejnych rodziców.
      Nie masz możliwości, żeby rozejrzeć się za inną pracą i z jakąś koleżanką czy
      chłopakiem coś wynająć?
      • kicula Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 18:18
        W obecnej chwili na pewno nie, jak mówię - czasami te 300zł stają się
        problemem. Może, jeśli wyjechałabym na miesiąc za granicę i uzbierała chociaż
        na cały rok studiów, to wtedy mogłabym nad tym myśleć. Wszystkim serdecznie
        dziękuję za rady.
    • deodyma Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 13:06
      no to beznadziejna sytuacja. a co, jak nie daj boze bys stracila prace? a tak w
      ogole to jakie miedzy Toba a rodzicami byly relacje?
    • jendza1 Hm, przede wszystkim - nie przejmowac sie:) 28.01.07, 13:31
      Z tego, co piszesz - jestes osoba absolutnie dorosla.
      A juz na pewno w sensie ekonomicznym.

      Rozumiem,ze na Twoim miejscu w Twoim domu moglaby znajdowac sie rownie dobrze
      jakas obca Rodzicom osoba, na przyklad odnajmujaca pokoj. Oczywiscie,
      mowiac 'na Twoim miejscu' mam na mysli jedynie relacje finansowe.

      Skoro tak - mysle, ze warto negocjowac.
      Kiedy zaczelam studia, mama zaczela mnie szantazowac grozba, ze mam sie
      wyprowadzic... Tego juz nie zdzierzylam:(. Zastosowalam zatem - jendza lat 18 -
      inny 'porzadek' rozmowy: jesli nie moze byc milosci, ma byc chociaz
      sprawiedliwosc...
      Poinformowalam ja po prostu, bez krzykow, emocji i czego tam tylko jeszcze,
      calkiem, rzeklabym, beznamietnie, ze ojciec placi mi tyle a tyle (wlasnie
      swiezo wygralam sprawe o podwyzke alimentow), podam ją tez, jesli mnie do tego
      zmusi, dostane minimum tyle a tyle, dorobie korkami i drutami minimum tyle a
      tyle, pokoj wynajmne za tyle a tyle, zostanie mi na zycie tyle a tyle - i mi
      wystarczy. NIech wiec uwaza...

      I to byl ostatni raz, kiedy mnie straszyla, ze wyrzuci z domu...

      Teraz jestesmy w bardzo dobrych stosunkach. Oczywiscie od wielu lat juz w domu
      nie mieszkam...

      Wiesz, posadzilabym Rodzicow, jak partnerow biznesowych, bo tak w koncu
      funkcjonujecie, przedstawila rozliczenie - rzeczowo, bez zadnych
      emocjonalnych 'historii' i poinformowala ich, jesli jeszcze tego nie wiedza,
      albo nie wiedza, ze Ty wiesz - ze grozi im nadto ewentualnosc alimentowania
      CIebie.
      Albo zatem beda sie zachowywac przytomnie i rozsadnie, albo
      1. podasz ich o te alimenty i bedzie dym
      2. po prostu sie wyprowadzisz, bo za 300 zl. pokoj znajdziesz, a przynajmniej
      bedzie jasna sytuacja...

      Ty nie masz nic do stracenia, a oni moga stracic dziecko.
      Bo tak sie z dzieckiem nie pogrywa.
      To niech sie racza zdecydowac i poinformowac o swoich decyzjach.

      Po czym Ty tez badz konsekwentna... Jesli trzeba bedzie - podaj do sadu, choc
      najlepiej byloby jednak sie wyprowadzic...
      Bez zludzen - mieszkanie u obcych to tez nie raj na ziemi, ale przynajmniej
      masz jasna sytuacje: placisz i wymagasz.

      W domu placisz, a wymaga kto inny.
      To Ty masz sie dostosowac, sluchac, wykonywac polecenia itd.
      Tymczasem w zyciu jest inaczej - i choc nie mam swiatopogladu
      materialistycznego, to znam zycie: jesli Ty placisz, Ty decydujesz.

      Nie daj sobie zrobic wody z mozgu.

      A jak ich juz nauczysz szacunku do siebie, to i milosc CI pewnie w koncu
      okaza...

      Powodzenia:))!
      j
    • leni6 Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 19:22
      Dla mnie w tym poscie wiele rzeczy się kupy nie trzyma. Przede wszystkim nie
      rozumiem jaki zwiazek ma te 300 zl z tym czy Twoja mama chce dodatkowo pracowac
      czy nie. Nie chce, jej sprawa, widac nie wymaga od Ciebie pieniedzy dlatego ze
      sa jej dozycia niezbedne tylko dlatego ze uwaza ze jestes dorosla i powinnas na
      siebie zarabiac, sytuacja nie do pozazdroszzcenia ale jej prawo, jezei jestes
      pelnoletna (a jestes).

      Idac dalej, napisalas ze przez dwa miesiace nie zarabiasz nic, czyli dla mnie
      jest to rownoznaczne z tym ze nie pracujesz w tym okresie (niewyobrazam sobie
      tego inaczej, umowe w koncu jakas masz, nie moga Ci nie placic 2 miesiace
      chociaz pracujesz wtedy), czyli mozesz podjac inna prace, czy chociazby to
      zajecie ktore proponowalas mamie.

      W pozostalych miesiacach napisalas ze masz 800-900 zl, po odliczeniu zaplaty
      rodzicom i studiow zostaje Ci 150-250 + to co masz z korepetycji - to moim
      zdaniem wystaczajaco by przezyc (z Twojego postu wydaje mi sie ze rodzice Cie
      karmia, nawet jesli nie, to jest to kwota wystarczajaca)

      Studiuje wiem, jak wygladaja koszty i naprawde wydaje mi sie ze przy opisanych
      zarobkach nie powinnas miec problemu z zaplaceniem rodzicom. Mysle ze oni moga
      sadzic tak samo. Jak jestes pod sciana to proponuje negocjacje, oddasz pozniej a
      w tym miesiacu np. intensywnie pomozesz przy obowiazkach domowych.
      • bakoma1 Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 20:15
        no krew mnie zalewa po prostu. wspolczuje ci, naprawde i na nic sa tlumaczenia
        mojego przedmowcy - to straszne ze rodzice kaza sie dokladac i koniec.to zawsze
        sie zle konczy. chca wychowac twardego czlowieka moze i chca dobrze a tylko
        straca dziecko, w ktorym zal kiedys eskaluje do poziomu max i sie neistety beda
        musieli rozstac. przeciez dziewczyna nie siedzi pzred tv tylko pracuje, lata po
        korepetycjach, studiuje, to takie dziecko to skarb. jeszcze ją łupic z tych
        trzech stow, ktore ona moglaby wydac na ksiazki, ubrania albo odlozyc na
        wakacje???? przeciez ma dopiero 23 lata. Jezu.Mi rodzice pomagali do
        trzydziestki i jakos mnie nie rozpuscili. mam wlasna firme i obsypuje ich tearz
        prezentami kiedy tylko mam na to ochote, wysylam na wakacje w cieple kraje. a
        najwazniejsze jest to ze kiedy bylo ciezko (rozwiodlam sie i nie mgolam znalezc
        dobzre platnej pracy) NIGDY mnie nie opuscili. pracowalam spolecznie przez rok
        mieszkajac z rodzicami i bylo nam razem super, uczestniczylam w zyciu domowym
        jak inni, ale nikt nigdy nie kazal mi placic za to!!!mam mochajacych
        wspanialych rodzicow i chyba zadzwonie teraz im podziekowac, bo widze ze
        naprawde moze byc zle. straca jej milosc i zaufanie jak nie beda jej wspierac.
        po to sie ma dzieci. zeby wreszcie zrozumiec ze nie zyje sie dla siebie i ze
        wsparcie w rodzinie to po prostu swiety obowiazek.
        • burza4 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 13:23
          ja nie bardzo rozumiem co jest strasznego w tym, że DOROSŁA, PRACUJĄCA osoba ma
          się dorzucić do budżetu domowego. W cywilizowanym świecie jest to oczywiste.

          cóż to za argument, że ma "dopiero" 23 lata??? w tym wieku zarabia na swoje
          potrzeby, tylko trzeba sobie zdać sprawę z tego, że te potrzeby to przede
          wszystkim koszty utrzymania. "Mogłaby wydać 300 zł na książki, ubrania,
          wakacje", a matka miałaby wziąć dodatkową pracę, żeby córuni wygodniej się
          żyło? no litości.. jeśli ona nie dołoży się do rachunków, to rodzice będą
          musieli z czegoś zrezygnować - z ubrań, leków czy wakacji dla siebie.

          co do alimentów - po pierwsze - dziewczyna jest w stanie się utrzymać, za takie
          zarobki niektórzy są zmuszeni utrzymać rodzinę, po drugie - nie liczcie na to,
          że sąd przyzna alimenty dorosłej, pracującej dziewczynie, która NADAL MIESZKA z
          rodzicami. Zakłada się po prostu, że dach nad głową też jest formą
          aliementacji - w naturze. Więc widoków na kasę do ręki nie ma i szantazowanie
          rodziców jest szczytem bezczelności. Gdyby moje dziecko tak postąpiło, to
          spotkałaby ją duża przykrość.

          > naprawde moze byc zle. straca jej milosc i zaufanie jak nie beda jej
          wspierac. > po to sie ma dzieci. zeby wreszcie zrozumiec ze nie zyje sie dla
          siebie i ze > wsparcie w rodzinie to po prostu swiety obowiazek.

          no to mnie już powaliło kompletnie. Dzieci się ma nie po to, żeby całe życie na
          nie tyrać. Szczególnie na dorosłe dzieci. Wsparcie DLA RODZICÓW jest też
          świętym obowiązkiem, o czym jakoś znakomita większość tu zapomniała. Normalne
          jest, że w rodzinie myśli się o innych, szkoda tylko że w Polsce jest to
          jednotorowo ukierunkowane na dzieci, którym się wszystko należy.


          A wkład 300 zł w domowy budżet jest po prostu śmieszny, czy wy w ogóle wiecie
          ile co kosztuje? przy widełkach 800-1400zł to powinna sobie spokojnie odłożyć
          kasę na miesiące, w których wypłaty nie dostaje i dla racjonalnie myślącej
          osoby jest to logiczne.

          widać tu jedną stronę medalu, być może rodzice są tak rygorystyczni, bo widzą
          jak dziecię trwoni kasę na przyjemności, a oni np. muszą sobie odmawiać różnych
          rzeczy żeby popłacić rachunki.
          • jendza1 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 15:15
            Nie chodzi o to, BURZO, ze to straszne, iz 'DOROSŁA, PRACUJĄCA osoba ma
            >
            > się dorzucić do budżetu domowego' - rzeklabym, ze to zupelnie naturalne i
            oczywiste nawet!
            Malo tego, uwazam, ze kazde dorosle, pracujace 'dziecko' powinno wspolpokrywac
            koszty wlasnego utrzymania, czyli na przyklad utrzymania mieszkania, w ktorym
            mieszka, chocby i rodzice tego nie chcieli, po prostu dlatego, ze... jest
            DOROSLE:) wlasnie!

            A kazdy dorosly czlowiek placi za siebie rachunki.

            Straszna - przynajmniej dla mnie - jest opisywana przez Autorke watku atmosfera
            jej domu. Sposob, w jaki rezonuje ta Dziewczyna nie pozwala czuc w niej osoby,
            ktorej godnosc jest szanowana. Wyglada na to, ze jest postrzegana przez pryzmat
            kasy, ktora do tego domu wnosi. Ile by jednak nie wniosla - nie jest to powod,
            by uznac w niej partnera. Bo ona nadal jest dzieckiem, ktore powinno
            byc 'wdzieczne'.
            Tymczasem: gdy placi za siebie rachunki - juz 'dzieckiem' nie jest.

            'Wdzieczne', czyli upokarzane dzieci musza to znosic, dopoki sie nie sa w
            stanie usamodzielnic.
            Nasza AUtorka jest samodzielna, a dalej musi to znosic...
            Zatem - ja doradzam, zeby doprowadzila do uczynienia sytuacji jasną. To
            wszystko.

            Moglaby sie przeniesc na studia dzienne i zarzadac alimentow od rodzicow. Ma do
            tego prawo.

            I nie chodzi tu o szantazowanie rodzicow. CHodzi o to, zeby sie nauczyli
            szacunku dla dziecka. Bo dziecko nie jest wlasnoscia rodzicow, o czym Ty
            rowniez, zwazywszy z kolei wymowe Twojej wypowiedzi, zdajesz sie nie pamietac...


            Hm, swoja droga, smutne to, ze - mimo faktu, iz tak niewiele trzeba, by
            czlowiekowi bylo dobrze w zyciu... ot, prosta rownowaga, jasne, klarowne
            zasady... - okazuje sie, ze tak trudno to osiagnac...

            Bo brakuje zrozumienia, odrobiny ciepla i dobrej woli... Przy tym to rodzice
            odpowiadaja za wychowanie dziecka, to rodzice powinni to dziecku zaszczepiac, a
            nie je obdzierac z poczucia wlasnej wartosci...

            Burzo, z Twojej wypowiedzi wieje lodem...
            Nie mam za soba najprostszych rodzinnych doswiadczen, rzeklabym nawet - bardzo
            mam trudne... Ale wierz mi, zwazywszy na ton Twojej wypowiedzi, nie chcialabym
            miec w Tobie mamy... ani nikogo, od kogo mialaby zalezec moja kondycja...
            Jakkolwiek pojmowana...

            NIe wiem, czy mnie rozumiesz?

            Pozdrawiam
            j.
            • burza4 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 16:59
              Opis atmosfery jest subiektywnym wywodem autorki - i do mnie nie przemawia.
              Podobne teksty jak to się starzy czepiają słyszałam nie raz w realu w sytuacji
              kiedy mogę zweryfikowować wersję obu stron - i najczęściej podejście rodziców
              znajduje swoje uzasadnienie. Trudno o cierpliwość, jeśli ktoś np. trwoni kasę
              na głupstwa, nie oglądając się przy tym na to, co bedzie jutro.
              Nasza autorka samodzielna nie jest, ma pretensję że starzy są źli, bo musi się
              dokładać. Nazwijmy rzeczy po imieniu i nie dorabiajmy do prostych faktów
              psychologicznej ideologii.

              Jeśli jej się nie podoba - zawsze może się wyprowadzić, i żyć godnie za swoje
              własne pieniądze. Wtedy zdaje się nie miałaby innego wyjścia jak nauczyć się
              planować wydatki naprzód. A podejrzewam, że to jest powodem takiego a nie
              innego podejścia rodziców, bo póki co - to oni ponoszą konsekwencje jej
              finansowej beztroski.

              > Moglaby sie przeniesc na studia dzienne i zarzadac alimentow od rodzicow. Ma
              do tego prawo.

              czymże jest takie stwierdzenie, jeśli nie szantażem? zresztą - niech idzie na
              studia dzienne, proszę bardzo - niech nawet poda rodziców o alimenty - wbrew
              temu co sądzisz - wiele nie zwojuje, koszty jej utrzymania pod rodzicielskim
              dachem tez są brane pod uwagę i na przypływ gotówki nie ma co liczyć.

              >
              > I nie chodzi tu o szantazowanie rodzicow. CHodzi o to, zeby sie nauczyli
              > szacunku dla dziecka. Bo dziecko nie jest wlasnoscia rodzicow, o czym Ty
              > rowniez, zwazywszy z kolei wymowe Twojej wypowiedzi, zdajesz sie nie
              pamietac..

              rodzice już swoje zrobili, dzieci wychowuje się po to żeby odeszły w świat - a
              nie po to, żeby żerowały na rodzicach do trzydziestki! Dziewczyna przede
              wszystkim musi wreszcie pojąć, że dorosły człowiek myśli na przyszłość. Jeśli
              zarabia pół roku przyzwoicie, i wie, że pozostałą część roku będzie krucho z
              kasą - to dojrzały człowiek przewidująco odkłada na czarniejszą godzinę.

              Tymczasem ona ma pretensję, że musi dokładać marne 300 zł, które nawet nie
              pokrywają jej utrzymania! i nie ma skurupułów przed powiedzeniem, że matka
              mogłaby sobie dorobić, skoro im ciężko. A jakoś nie chce zobaczyć najbardziej
              logicznego wniosku, że znacznie lżej byłoby rodzicom, gdyby dorosłe dziecko
              przestało na nich wisieć.

              Nie jestem wyrozumiała w stosunku do roszczeniowo nastawionych smarkaczy,
              którzy uważają że wszystko im się należy. Umiesz liczyć - licz na siebie.
              • jendza1 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 17:25
                Hm, obawialam sie, ze nie zrozumiesz:(.

                Piszesz

                Nie jestem wyrozumiała w stosunku do roszczeniowo nastawionych smarkaczy,
                > którzy uważają że wszystko im się należy. Umiesz liczyć - licz na siebie.

                I ja to rozumiem. Ba, nawet calkiem sie z Toba zgadzam:)!
                Mam tylko pytanie: rozumiem, ze Autorke watku uwazasz za taka
                wlasnie 'smarkule'. Jesli dobrze rozumiem - to skad takie przekonanie?

                A, i mam jeszcze pytanie do Ciebie - czy jesli to rodzic jest roszczeniowo
                nastawiony do dziecka i uwaza ze mu sie nalezy, to rowniez wobec niego nie
                jestes 'wyrozumiala'?

                Podam Ci dwa przyklady:

                mojej bliskiej kuzynki, ktora tatus jako dziecko kompletnie olal - i
                emocjonalnie, i finansowo.
                Alimenty wywalczyla dopiero po ukonczeniu 18 lat (wczesniej dziecko nie ma
                mozliwosci prawnej, by podac rodzica do sadu. W jego imieniu moze wystapic
                jedynie drugi rodzic).
                Ojciec przez cale zycie dbal tylko o siebie i finansowal kolejne romanse,
                porzuciwszy rodzine wkrotce po narodzinach corki.
                Teraz jest stary i chory. I żąda pieniedzy... od swojej corki wlasnie.
                Malo tego - ona ma wobec niego obowiazek alimentacyjny. I placic musi.

                I co Ty na to?
                'Smarkacz'?

                Albo moja przyjaciolka...
                Sprzatala w Paryzu - dziewczyna z wyzszym wyksztalceniem artystycznym.
                Wiekszosc zarobionej kasy wysylala ciezko chorej matce do Polski..., by sie
                dowiedziec pokatnie, od ludzi, ze mamusia wlasnie... wyszla za maz...
                za najbogatszego w miasteczku lekarza.
                Nawet sie nie pofatygowala, by osobiscie powiadomic choc corke o szczesciu,
                jakie ja spotkalo...

                I co Ty na to?

                Chcesz, czy nie - rodziny sa na siebie 'skazane' rowniez w sensie prawnym.
                Jak sie powoluje do zycia dziecko, trzeba to takze przyjac do wiadomosci.
                Rodzic ma obowiazek alimentacyjny wobec dziecka do okreslonego momentu jego
                zycia, a potem dziecko ma obowiazek alimentacyjny wobec rodzica.

                A 'smarkaczowate' postawy moga przy tym charakteryzowac obydwie strony.
                Niestety.

                pzdr.
                j.
                • burza4 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 19:15
                  mogłabym ci podać z kolei wiele przykładów roszczeniowo nastawionych dzieci,
                  tylko co to wnosi do tematu? na marginesie odpowiem na twoje pytanie - tak,
                  twoje przykłady to dokładnie odwrotna strona tego samego medalu - egoizmu i
                  braku zwykłej przyzwoitości, i jest to tak samo nie fair.

                  wracając do tematu - jakoś nie widzę, żeby ci konkretni rodzice byli
                  roszczeniowo nastawieni, za to widzę te roszczenia w stosunku do rodziców.
                  Rodzice oczekują jedynie, że córka będzie pokrywać choć CZĘŚĆ kosztów swojego
                  utrzymania - raptem 300 zł, że skoro pracuje i zarabia - to ich odciąży. Mają
                  do tego prawo, oni już trochę więcej się w życiu napracowali, i mając dorosłą
                  córkę - chcą to odczuć. Tymczasem jej z jednej strony pasuje rola dziecka,
                  które korzysta z opieki rodziców, z drugiej - uważa się za dorosłą, bo co jej
                  tu starzy się będą wtrącać. Trochę konsekwencji.

                  albo się jest dzieckiem - i odczuwa się tego skutki właśnie w taki sposób że
                  rodzice narzucają swoje zdanie, albo się jest dorosłym - i żyje jak się podoba,
                  ale na własny rachunek. Dziewczyna zarabia jakieś pieniądze - na tyle duże, że
                  ma możliwość odłożenia na chudsze miesiące. Nie zrobiła tego, i wg mnie o to
                  rodzice mają pretensję. I zamiast zaoszczędzić na sobie, rozwiązania szuka w
                  tym, żeby rodzice dorobili - jak dla mnie to paranoja. Niech matka zasuwa, bo
                  córka ze swoich potrzeb nie zamierza rezygnować, i jeszcze biedaczka nie
                  rozumie o co ta pretensja.

                  Jeśli kogoś nie stać na podstawowe utrzymanie (tak jak jej), to nie stać go
                  również na kino i wakacje. Tak wyglada dorosłe życie. Podejście typu "ja chcę",
                  a potem to niech się inni martwią to właśnie dziecinada.
                  • kicula burzo.... 29.01.07, 21:12
                    Wiesz, ja odkąd skończyłam 16 lat nic od nich nie dostałam - nie kupowali mi
                    ubrań, butów, podręczników, nikt rano nie wstawał, gdy wychodziłam do szkoły,
                    żeby nie wiem, zrobić herbaty albo cokolwiek. Jak chciałam sobie kupić buty na
                    zimę, to szłam udzielać korepetycji, jak chciałam jechać na wakacje, to
                    pracowałam.
                    I jakoś nie marudziłam. Niczego od nich nie chcę, karmię się sama, ubieram się
                    sama. Jak pracowałam 7 - 15, a potem 3 razy w tygodniu leciałam na korepetycje
                    i wracałam do domu przed 20, to nikt mnie po głowie nie głaskał i nie pytał jak
                    się czuję. A może też wtedy chciałam usiąśc przed telewizorem, a nie słyszeć
                    pytanie dlaczego jeszcze nauczyń nie umyłam i psa nie wyprowadziłam. Jak niby
                    korzystam z ich opieki, jakiej opieki? Jakie żerowanie na rodzicach? 300zł nie
                    pokrywa mojego utrzymania, jeśli sama kupuję sobie jedzenie, ubranie, środki
                    czystości, lekarstwa gdy zachoruję, opłacam przejazdy, studia, dam coś
                    siostrze, kupię psu jeść? Co to znaczy, co piszesz, że ja na nich wiszę?

                    Nie chcę, żeby matka zarabiała na moje potrzeby, chcę żeby dorobiła sobie,
                    jeśli może, bo to jej poprawi sytuację - ja z nimi wiecznie mieszkac nie będę,
                    a jak sobie poradzą jeśli całe życie czekają, aż ktoś im da pieniądze? Bo to
                    właśnie robią - pożyczają, proszą itd. Pomagają im babcie, rodzina, może się
                    przyzwyczaili, że pieniądze spadają z nieba. Jak widzę, że matka wraca o 13 i
                    do wieczora ogląda filmy, a ja wracam wieczorem, to co mam sobie myśleć? Rok
                    temu moja była na urlopie zdrowotnym - od razu zaznaczę, że nic jej nie było,
                    załatwiła sobie, bo powiedziała, że musi odpocząć od pracy. Cały rok
                    przesiedziała w domu przed telewizorem, chociaż tyle razy proponowałam, że może
                    wpaść do mnie do pracy, pomóc w czymś - od razu dostanie pieniądze, coś sobie
                    kupi - myślisz, że przyszła?

                    Czy ja im każę na mnie tyrać? Czy ja ich o coś proszę? Ja po prostu mam teraz
                    gorszą sytuację i czy mam wsparcie w rodzicach? Nie - po prostu słyszę, żebym
                    sobie poszukała lepszej pracy, wzięła więcej korepetycji albo zwolniła
                    koleżankę.
                    • jendza1 Kobieto... 29.01.07, 23:34
                      Nie warto nikogo uszczesliwiac na sile...
                      Nie chca pracowac - niech nie pracuja... Nie przeskoczysz ich chcenia...:(
                      Nawet jesli rzecz dotyczy Twoich rodzicow, czy kogos, mezczyzny..., ktorego
                      naprawde kochasz - jesli druga strona nie chce,chocbys sie przewrocila na lewa
                      strone, wspierala rzesami czy nie wiem, czym - nie zrobisz nic.
                      Wiesz, to tak jak w samolocie - najpierw masz zalozyc maske tlenowa sobie,
                      dopiero potem osobie, ktora masz pod opieka.
                      Bo kto zadziala, jesli Ciebie zabraknie?

                      Zadbaj o siebie!
                      Uciekaj, poki mozesz.
                      Utrzymasz sie. Poradzisz sobie...
                      Na pewno!
                      A jak juz staniesz mocno na nogach, to moze kiedys, gdy zajdzie potrzeba,
                      wespprzesz rodzicow.., uratujesz przed osateczna kleska...
                      Najpierw jednak to Ty musisz zlapac wiatr w zagle. Musisz byc silna.
                      POWODZENIA!
                      j
                    • serendepity Re: burzo.... 29.01.07, 23:42
                      Wyprowadz sie z domu przy pierwszej mozliwej okazji, skoro placisz im 300zl za
                      pokoj, bo tak to wyglada, to rownie dobrze mozesz wynajac ten pokoj gdzie
                      indziej i odzyskac spokoj ducha i rownowage.

                      Rozumiem opcje, ze rodzice grzecznie informuja potomka, zeby sie dorzucilo do
                      gospodarstwa domowego, bo zaczelo zarabiac itp. Ale nie w formie wymuszenia i
                      grozby. Rownie dobrze mozna sie wtedy wyprowadzic, bo nie ma to znaczenia czy
                      mieszka sie z rodzina, ktora ma Cie gdzies, czy mieszka sie wynajamujac
                      mieszkanie/pokoj od kogosc.

                      300zl powinno Ci wystarczyc na pokoj. Skoro za reszte i tak placisz sama to
                      jakos dasz rade. Nawet jesli bedziesz musiala wziac godzine dwie korepetycji
                      wiecej, to bedziesz wiedziala, ze robisz to dla siebie.
          • niedowiarek1987 Re: Problem z rodzicami - co robić? 30.01.07, 01:01
            Do Burzy4: To co piszesz jest okropne, po to m.in. ma się dzieci aby je
            wspierać, a jak dziecko skończy studia i będzie zarabiało normalne pieniądze to
            będzie ich wspierać finansowo, fundować im różne wycieczki itd. aby im na
            starość żyło się lepiej. Ja przynajmniej po studiach będę takie prezenty moim
            rodzicom robiła, bo jestem im bardzo wdzięczna za to wszytsko co dla mnie robią,
            kocham ich, i w przyszłości będę chciała im właśnie takimi prezentami
            podziękować za wsparcie kiedy to ja się uczyłam. Niestety niektórzy rodzice nie
            umieją takich spraw pojąć i wspierać swojego dziecka :/ a to bardzo smutna... a
            potem na stare lata się dziwią że ich dzieci odwiedzają ich raz na pół roku czy
            rok ehh :(
            • niedowiarek1987 Re: Problem z rodzicami - co robić? 30.01.07, 02:59
              Może opowiem o mojej koleżance :/ i wtedy zobaczysz jakie to dzieci mogą być
              :/...ja pracuje czasami dorywczo jako hostessa, jako pracownik pomocniczy w
              sklepie, wziełam do takiej jednej z prac moją koleżankę, nie chciała, mówiła że
              robi to tylko dla mnie żebym sama nie musiała jezdzic. W ciągu 7 dni każda z nas
              zarobiła po około 550 zł (okres przed Świętami). Ja wydałam moje pieniądze na
              rate na studia, wiedziałam że tak trzeba... a ona powiedziała mi że nie ma
              zamiaru wydawac tych pieniędzy na studia, rodzice są po to aby płacić za jej
              studia, ona nie musi, pojechała do sklepu i wydała wszystkie pieniądze na
              ubrania itd. (jej rodzice nie są bogaci, mieszkają wszyscy w małym mieszkanku).
              To taki przypadek można nie pochwalać a nie autorki tego tematu!! Przeciez ona
              robi wszystko aby się sama utrzymywać, sama płaci za studia, sama kupuje
              jedzenie i wszytskie środki niezbędne do życia a Ty na nią jedziesz jak by
              wydawała zarobione pieniądze na dyskoteki, alkohol i narkotyki ehh ;/... .
    • martini.wnm Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 22:34
      Wyprowadź się z domu. Choćby do akademika. Zapłacisz mniej niż 3 stówki, a nie
      będziesz musiała wysłuchiwać bzdurnych komentarzy.

      A tak w ogóle to gratuluję pracowitości i zaradności życiowej:)
    • niedowiarek1987 Re: Problem z rodzicami - co robić? 28.01.07, 23:02
      JEJU :( to co piszesz jest straszne... . Ja mam 19 lat studiuję na 1 roku
      zaocznie jak na razie zapłaciłam za studia 1100 zł i tyle samo zapłacili
      rodzice. Nie wygadywali mi tego, powiedzieli, że mogą mi płacić za studia, że
      przeciez nie pójde do pierwszej lepszej pracy. Niedawno miałam propozycję pracy,
      nawet chodziłam na szkolenia ale rodzice mi uświadomili, że nie warto iśc do
      takiej pracy (nie było stawki stałej, tylko od sprzedaży :/) więc też mogłoby
      się zdarzyć że nie zarobiłabym nic w ciągu miesiąca. Troche byłam na rodziców
      zła, że zabronili mi iść do tej pracy, no może nie zabronili ale tyle mi o tym
      mówili, że to zła oferta, że się poddałam...nie będę się z nimi kłócić skoro
      wiem że mają racje. Jutro jadę w sprawie innej oferty pracy, może tym razem się
      uda. Nie chce żeby rodzice mi płacili za studia, chce na nie sama zarobić...i
      jeżeli jak już bede pracować to chciałabym coś dołożyć do domu, ale jak mnie nie
      będzie na to stać, to wiem że moi rodzice nie będą nalegać abym płaciła na dom i
      już. Przecież to są rodzice, ktoś kto powinnien być naszym sercom najbliższy, to
      oni powinni nam pomagać głównie, my oczywiście im też ale w inny posób, jeżeli
      dziecko nie ma pieniędzy to powinni to zrozumiec jeju :/ ja nie rozumiem Twoich
      rodziców...i Ci bardzo współczuję :/ przecież jak Cię w niektórych miesiącach
      stać żeby dokładac do domu to mogłabyś to robić, a nie że jak nie masz pieniędzy
      to też masz im płacić :/. Przecież rodzicom powinno zależeć na tym aby dziecko
      było dobrze wykształcone zdobywało wiedze...a nie że mówią Ci że zamiast na
      studia masz im dać pieniądze na dom.. to przerażające, nie wiem co Ci poradzic :(.
    • lewania Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 11:30
      Na samym wstepie to strasznie Ci wspolczuje rodzicow. Mam szczescie, ze moi ani
      slowa nigdy nie powiedzieli o dokladaniu sie do zycia. Sama to robilam, bo
      uwazalam, ze tak trzeba, mimo ich sprzeciwu.

      Wyczytalam kilka racji z powyzszych postow, jak na przyklad:
      - to ze mama nie chce pracowac, to jest jej sprawa, a 300zl to jest po prostu
      ustalony przez nich wklad w gospodarstwo domowe
      - alimenty tak i owszem, ale niestety pracujac trudno uzyskac decyzje sadu o
      ich przyznanie (znam kogos kto sie staral)
      - nie wiem jakie masz wydatki, ale z tego co widze to spore, poniewaz powinno
      Ci starczyc skoro rodzice kupuja jedzenie itd.
      - za 300zl spokojnie mozesz sobie wynajac pokoj

      Z jednej strony jestem z Toba i wiem, ze gderanie rodzicow moze byc meczace. Z
      drugiej natomiast strony rodzice sa rozni. W Anglii dziecko placi rodzicom za
      wynajecie pokoju (wlasnego pokoju) po ukonczeniu 16 roku zycia, jesli pracuja.
      Czasy sie zmieniaja. Jednych stac na utrzymanie gromadki dzieci studiujacych
      nawet dziennie, a inni uwazaja, ze jesli dzieci zarabiaja to musza sie dokladac.

      Poki z nimi mieszkasz Twoja sytuacja sie nie zmieni. Albo sie wyprowadzisz albo
      zacisniesz zeby i skonczysz studia.
    • cioccolato_bianco Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 11:38
      proponuje poszukac lepiej platnej pracy i wyprowadzic sie od rodzicow.
    • lupus76 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 11:52
      Spróbuj się wyprowadzić i wynająć na spółę z kimś znajomym jakieś lokum :)
    • 83kimi Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 13:55
      Wspolczuje rodzicow. Moi sa naprawde wspaniali. Mam 24 lata i dzieki nim moge
      studiowac dziennie, odbywac bezplatne praktyki, chodzic na kursy jezykowe -
      byloby to niemozliwe, gdybym miala podjac prace na pelny atat, nawet na pol.
      Doceniam to, ze mnie utrzymuja i chce sie usamodzielnic jak najszybciej,
      zaczynam juz powoli rozsylac CV, nie czuje sie jakos specjalnie rozpieszczona.
      Na Twoim miejscu wyprowadzilabym sie z domu, moze wyjedz na wakacje do pracy za
      granice, zarobisz troche wiecej i od nowego roku wynajmij cos z ludzmi ze
      studiow.
    • kaatrin Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 18:40
      Zachowanie rodzicoe kiculi nie jest dla mnie normalne. Dziewczyna placi sobie
      za studia i wszystko inne. Widac, ze sie stara sama utrzymac. Przeciez mogliby
      sie z nia dogadac - np. rodzice "pozycza" pieniadze w miesiace, kiedy nie
      zarabia, a ona splaci po studiach. Wystarczy troche dobrej woli.
      Moze kicula, zaproponujesz taki uklad??
      • tunrida81 Re: Problem z rodzicami - co robić? 29.01.07, 19:16
        No widzisz ci rodzice są różni. Starsz się, pracujesz, studiujesz, powinni byc z
        ciebie dumni. Najlepsze wyjście to usamodzielnienie się, wyprowadzka i nie będą
        ci gadac przynajmniej. Rodzice moich koleżanek to zupełne przeciwieństwa,
        dziewczyny mają po 25, 26 lat, po studiach, nie pracują, a rodzice daja im kasę
        na wszystko co chcą, dziennie 100 zł na drobne wydatki, wakacje zagraniczne,
        więc widzisz jak to jest. Może twoi rodzice dążą do tego abyś już stała się
        upełnie samodzielna i dają ci to powoli do zrozumienia.
    • martini.wnm Re: Problem z rodzicami - co robić? 30.01.07, 08:17
      W naszym kraju strasznie trudno jest usamodzielnić się w młodym wieku, bez
      porzucania edukacji.

      Studia nie ułatwiają. Rektor otwarcie mówi, że studenci mają tylko studiować, a
      nie pracować (mówił też o wieczorowych!). Ja studiując dziennie wyciągam 3,4
      stówki na miesiąc, jeśli dodałabym do tego stypendium to czy utrzymałabym się za
      500 zł? To już wolę mieszkać z rodzicami...

      Tyko studenci z wymiany, jak dowiadują się, że większość z nas mieszka z
      rodzicami to dziwnie na nas patrzą bo oni wyprowadzili się z domu w wieku 18 lat...
    • tracja4 Re: Problem z rodzicami - co robić? 01.02.07, 15:35
      Dziwne. To oni są rodzicami i to oni powinni Cię utrzymywać. Skoro pracujesz i
      sama kupujesz sobie ciuchy i płacisz za szkołę, to już to jest odciążeniem dla
      nich, bo sami nie muszą Ci tego zapewniać, a oni jeszcze chcą pieniądze do
      ręki? Niech sobie policzą jako to, co im dajesz opłaty za studia i ubrania itp.
      Dlaczego podyktowali 300zł? Skoro nie traktują Cię jak córkę, tylko jak osobę,
      która z nimi mieszka i ma płacić, to porozmawiaj z nimi, że za wynajęcie pokoju
      i rachunki nie płaci się 300zł, bez przesady. Umów się z nimi na mniej, 200
      może.
      Nie dość że ich odciążyłaś, to jeszcze pieniędzy chcą od córki, która robi
      wszystko, żeby żyło się jej lepiej, i zamiast jakoś pomóc i ją wesprzeć to
      jeszcze takie teksty... beznadzieja...
    • sir.vimes Re: Problem z rodzicami - co robić? 01.02.07, 18:39
      Właściwie to mogłabyś jeszcze sądzić się z rodzicami o alimenty (uczące się
      dziecko do 14 życia ma do nich prawo) - więc nie pojmuję postawy twoich
      rodziców. To świetnie, że sama zarabiasz; świetnie, że dokładasz się do domu ale
      ważne byś mogła znależć czas na naukę a nie pracowała po 12 h na dobę. To jakiś
      absurd.
      • anik.sweden Re: Problem z rodzicami - co robić? 05.02.07, 19:09
        Wyprowadź się i miej ich w d...., tak jak moni mają ciebie. Nie wystarczy matce pasożytowi, że zarabiasz na studia i na swoje utrzymanie, jeszcze od Ciebie chce ciągnąć. Co to za matka. Sama się obija, a tobie każe charować. Wyprowadź się i zapomnij, że masz rodziców. Odwiedź ich najwyżej raz na rok, ale nic im nie przynoś, bo przecież wszystko kosztuje, nawet paczka czekoladek w tesco. Za 10 lat czy 20 lat, jak nie będzie komu im herbaty zrobić, pożałują.
    • klarafr Re: Problem z rodzicami - co robić? 10.02.07, 14:12
      Moim zdaniem jestes pracowita i zaradna osoba, a rodzice powinni Cie wspierac a
      nie dolowac. Z twojego opisu wynika, ze masz beznadziejnych rodzicow. Wiadomo,
      ze rodzice maja prawo wymagac od Ciebie zebys dokladala sie do domu, ale
      powinni z tego korzystac dopiero w kryzysowej sytuacji. Chodzi mi oto, ze
      jesliby byli naprawde kochajacymi rodzicami to predzej by podjeli sami jakas
      prace dodatkowa niz wzieli od Ciebie ( jesli maja taka mozliwosc). Co z nich za
      rodzice! pracujesz za dwoje a oni odmawiaja Ci nawet prawa do wakacji,
      odbierajac Ci te pieniadze. Moim zdaniem powinnas pomyslec o przeprowadzce-
      skoro i tak musisz placic to lepiej zebys byla u siebie bez kontroli i nakazow
      ktorymi napewno racza Cie rodzice. Nawet jesli rodzice uwazaja, ze za duzo
      pieniedzy tracisz na przyjemnosci, to na litosc biska masz do tego prawo, bo
      jestes mloda i masz dopiero 23 lata. Wystarczy, ze sama kupujesz sobie ciuchy i
      leczysz sie a komorne i jedzenie mogliby Ci podarowac. Przykro mi, ale masz
      bardzo egoistycznych rodzicow, ktorzy probuja wyciagnac jakies korzysci dla
      siebie z tego, ze jestes tak aktywna zawodowo.Powinnas sie wyprowadzic,
      poszukac jakiegos wspollokatora i odciac sie od nich na jakis czas- moze wtedy
      by przemysleli swoje beznadziejne i krzywdzace zachowanie.
    • klarafr Re: Problem z rodzicami - co robić? 10.02.07, 14:12
      Moim zdaniem jestes pracowita i zaradna osoba, a rodzice powinni Cie wspierac a
      nie dolowac. Z twojego opisu wynika, ze masz beznadziejnych rodzicow. Wiadomo,
      ze rodzice maja prawo wymagac od Ciebie zebys dokladala sie do domu, ale
      powinni z tego korzystac dopiero w kryzysowej sytuacji. Chodzi mi oto, ze
      jesliby byli naprawde kochajacymi rodzicami to predzej by podjeli sami jakas
      prace dodatkowa niz wzieli od Ciebie ( jesli maja taka mozliwosc). Co z nich za
      rodzice! pracujesz za dwoje a oni odmawiaja Ci nawet prawa do wakacji,
      odbierajac Ci te pieniadze. Moim zdaniem powinnas pomyslec o przeprowadzce-
      skoro i tak musisz placic to lepiej zebys byla u siebie bez kontroli i nakazow
      ktorymi napewno racza Cie rodzice. Nawet jesli rodzice uwazaja, ze za duzo
      pieniedzy tracisz na przyjemnosci, to na litosc biska masz do tego prawo, bo
      jestes mloda i masz dopiero 23 lata. Wystarczy, ze sama kupujesz sobie ciuchy i
      leczysz sie a komorne i jedzenie mogliby Ci podarowac. Przykro mi, ale masz
      bardzo egoistycznych rodzicow, ktorzy probuja wyciagnac jakies korzysci dla
      siebie z tego, ze jestes tak aktywna zawodowo.Powinnas sie wyprowadzic,
      poszukac jakiegos wspollokatora i odciac sie od nich na jakis czas- moze wtedy
      by przemysleli swoje beznadziejne i krzywdzace zachowanie.
    • kajos5 Re: Problem z rodzicami - co robić? 10.02.07, 15:26
      ja myślę że tu wcale nie chodzi o to kto kogo ma utrzymywać, ale o zwykłą rodzinną pomoc. W moje rodzinie jest normalne ze sobie pomagamy - gdybym nie miała z czego dołożyć do "wspólnego garnuszka" rodzice nigdy by mi tego nie wypomnieli. Nie mogę zrozumieć traktowania własnego dziecka jak obcego lokatora.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka