Dodaj do ulubionych

klotnie o pieniadze???

22.04.03, 13:33
Witam. Rzadko zagladam na to forum, ale dzis jestem i mam problem. Przyszedl
koniec miesiaca i zaczely sie klotnie o kase. O co chodzi - moj maz (z ktorym
normalnie sie nie kloce, jest wspanialym przyjacielem, uwielbiam z nim
rozmawiac, i po 6 latach malzenstwa a 9 razem jest nam dobrze) chcialby
kontrolowac wszystkie moje wydatki.
On zarabia tak 4-5 razy wiecej ode mnie. Ja zarabiam troche ponizej sredniej
krajowej. Wydatkami stalymi dzielimy sie wg mozliwosci a mamy ich mnostwo, bo
mamy kilka kredytow na mieszkanie, samochod, oplaty za przedszkole itd. itp.
Z reguly cotygodniowe zakupy robimy z moich pieniedzy, bo ja akurat co sobote
dostaje kase od uczniow prywatnych. OK.
Problem - co miesiac okolo 20-go zaczyna sie wypytywanie ile mi jeszcze
zostalo na koncie i wyliczanie ile wydalam. Wyglada to tak "podobno mialas
jeszcze 950 zlotych, dzis mowisz ze masz 600, gdzie to sie wszystko podzialo,
skad wezmiemy na benzyne, zakupy, a jeszcze za telefon nie zaplacilas".
jazgot przez godzine, dwie. Ze jestem totalnie nieodpowiedzialna bo kupilam
sobie buty za 90 zl, a sytuacja jest katastrofalna. Albo ser kupilam
szwajcarski po 20 zl/kilo a nie polski po 16 zl/kilo. I tak do pierwszego,
potem wchodzi pensja i znowu trzy tygodnie spokoj.
Dzisiaj rzucilam sluchawka. Nie chce mi sie juz co miesiac sluchac jak on mi
wylicza kazda zlotowke. Jakos dziwnym trafem na wszystko starcza, dlaczego on
sie musi tak upierdliwie czepiac??? Do rozpaczy mnie to doprowadza...
A.
Obserwuj wątek
    • Gość: obserwator Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.pl 22.04.03, 13:38
      Kłótnie o pieniądze to domena ludzi po prostu prymitywnych. To jedyne co mogę
      napisać. Rady żadnej nie dam, bo tego zmienić się nie da.
      • Gość: anE Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.chello.pl 22.04.03, 13:44
        mi sie wydaje, ze nie zawsze to ma duzo wspolnego z prymitywnoscia.
        ludzie, ktorzy lubia dominowac i kontrolowac sytuacje - pewnie czesciej sie
        kloca o pieniadze.. albo tacy, ktorym trudno sie dzielic, czy wspolzyc z druga
        osoba bez wiedzy o tym, na co ta druga osoba kase wydaje.
        w in. aspektach mozna tego "prymitywnego" zachowania w ogole nie zauwazac..
        zycie nie jest czarno-biale..
        • Gość: obserwator Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.pl 22.04.03, 13:48

          No właśnie. A takie zachowanie to oznaka prymitywizmu. Moża mieć sto fakultetów
          i być prymitywem. To i tak wyjdzie.
          • Gość: anE Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.chello.pl 22.04.03, 13:53
            dla mnie to jest brak zaufania i nieumiejetnosc radzenia sobie z problemami
          • Gość: Mailena Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 17:33
            Gość portalu: obserwator napisał(a):

            >
            > No właśnie. A takie zachowanie to oznaka prymitywizmu. Moża mieć sto
            fakultetów
            >
            > i być prymitywem. To i tak wyjdzie.


            Czemu uwazasz , ze klotnie o pieniadze sa oznaka prymitywizmu? Klotnie
            takie bardzo czesto zdarzaja sie w parach i malzenstwach . Ludzie maja czesto
            maja rozne przyzwyczajenia, nawyki i cele przy wydawaniu i gospodarowaniu
            pieniedzmi. Wynika to z charakteru czy tez sposobu wychowania . Jak np
            dusigrosz, ktory oszczedza kazdy grosz zakocha sie w krolowej rozrzutnosci ,
            ktorej haslem jest raz sie zyje jakos to bedzie oczywiste jest, ze konflikt
            murowany i tylko kompromis moze go rozwiazac.

            Poz tym jestem bardzo podejrzliwa do osob, ktore uzywaja mocnych ,
            osadzajacych slow . Wiecej tolerancji i zrozumienia a nie od razu wytykanie
            placem i krzyczenie PRYMITYW. Autorka listu moze poczuc sie urazona .
      • antonina_74 Re: klotnie o pieniadze??? 22.04.03, 14:17
        Wiesz, mojego meza nie sposob nazwac prymitywnym... moze tak to wyglada z tego,
        z koniecznosci uproszczonego opisu. mnie sie wydaje ze to raczej dlatego ze
        dorastal w biednym domu, no ale od paru ladnych lat biedy nie zaznal, moglby
        sie wreszcie odzwyczaic.
        • Gość: kropeczka Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.03, 15:41
          antonina_74 napisała:

          > Wiesz, mojego meza nie sposob nazwac prymitywnym... moze tak to wyglada z
          tego,
          >
          > z koniecznosci uproszczonego opisu. mnie sie wydaje ze to raczej dlatego ze
          > dorastal w biednym domu, no ale od paru ladnych lat biedy nie zaznal, moglby
          > sie wreszcie odzwyczaic.


          Calkowicie Cie rozumiem !! W domu mam doslownie to samo. Tzn nie mamy dlugow
          ale zarabiamy chwilowo tylko na potrzebne wydatki, ktorych tez jest sporo
          (telefony, internet, samochod, czynsz, oplaty mieszkaniowe, ubezpieczenie
          itd..) Moj narzeczony, mieszkamy razem od 2 lat, bardzo boi sie o nasza
          przyszlosc, ciagle mysli o pieniadzach, odmawia sobie niemal wszystkiego, a mi
          robi wyrzuty (nie doslowne ale przy jakiejs okazji) kiedy wyjde z kolezanka do
          restauracji. Sam tez jak zaproponuje, bysmy poszli do kina albo do restauracji
          (teraz w swieta proponowalam) to powiedzial, ze nas nie stac, ze musimy
          oszczedzac i ze on cos ugotuje. Pamietam jak rok temu kiedy wiecej zarabial,
          chodzilismy co tydzien do restauracji, kina, jadalismy na miescie, ja kupowalam
          wiecej ciuchow, kosmetykow. Tak sie do tego standardu przyzwyczailam, ze teraz
          mi naprawde zle i ciezko. Wiem, ze to nie prymitywizm, bo widze u mojego faceta
          jak on po prostu boi sie, ze nie sprosta jakims swoim celom, bo marzy o domu z
          ogrodkiem, mercedesie i milionie euro na koncie. Widze, ze jest mu strasznie
          zle, jak on nie moze od paru miesiecy nic odlozyc, jak pieniadze z jednego
          konta uplywaja na wydatki. Z drugiej strony zal mi jego, bo widze, ze odmawia
          sobie nawet ciucha czy zasluzonego urlopu. Wowczas sama mam wyrzuty, ze jestem
          taka niedobra partnerka, ze sama kupuje podklad chanel a on nie kupi sobie
          nawet noweg oswetra od paru miesiecy. Klotnie o pieniadze sa wiec smutne i
          straszne, mi zawsze sprawiaja przykrosc, wielka przykrosc... :((
          • Gość: Zdzichu Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.pl 23.04.03, 18:51
            Gość portalu: kropeczka napisał(a):

            > Calkowicie Cie rozumiem !! W domu mam doslownie to samo. Tzn nie mamy dlugow
            > ale zarabiamy chwilowo tylko na potrzebne wydatki, ktorych tez jest sporo
            > (telefony, internet, samochod, czynsz, oplaty mieszkaniowe, ubezpieczenie
            > itd..) Moj narzeczony, mieszkamy razem od 2 lat, bardzo boi sie o nasza
            > przyszlosc, ciagle mysli o pieniadzach, odmawia sobie niemal wszystkiego, a
            mi
            > robi wyrzuty (nie doslowne ale przy jakiejs okazji) kiedy wyjde z kolezanka
            do
            > restauracji. Sam tez jak zaproponuje, bysmy poszli do kina albo do
            restauracji
            > (teraz w swieta proponowalam) to powiedzial, ze nas nie stac, ze musimy
            > oszczedzac i ze on cos ugotuje. Pamietam jak rok temu kiedy wiecej zarabial,
            > chodzilismy co tydzien do restauracji, kina, jadalismy na miescie, ja
            kupowalam
            >
            > wiecej ciuchow, kosmetykow. Tak sie do tego standardu przyzwyczailam, ze
            teraz
            > mi naprawde zle i ciezko. Wiem, ze to nie prymitywizm, bo widze u mojego
            faceta
            >
            > jak on po prostu boi sie, ze nie sprosta jakims swoim celom, bo marzy o domu
            z
            > ogrodkiem, mercedesie i milionie euro na koncie. Widze, ze jest mu strasznie
            > zle, jak on nie moze od paru miesiecy nic odlozyc, jak pieniadze z jednego
            > konta uplywaja na wydatki. Z drugiej strony zal mi jego, bo widze, ze odmawia
            > sobie nawet ciucha czy zasluzonego urlopu. Wowczas sama mam wyrzuty, ze
            jestem
            > taka niedobra partnerka, ze sama kupuje podklad chanel a on nie kupi sobie
            > nawet noweg oswetra od paru miesiecy. Klotnie o pieniadze sa wiec smutne i
            > straszne, mi zawsze sprawiaja przykrosc, wielka przykrosc... :((

            Ciekawe historie opowiadasz, czy to znowu chodzi o tego narzeczonego-Turka?
            Tknięty przeczuciem zacząłem Cię szukać także na innych portalach randkowych
            i... bingo! Na fotce jesteś nawet w dwóch odsłonach (www.syrenka22.fotka.pl i
            malasyrenka.fotka.pl), w tym jedno wejście z cyckami na wierzchu. Ciekawi mnie
            jak to jest, z jednej strony opowiadać o wielkiej miłości do jakiegoś faceta, a
            z drugiej strony pchać się na wszelkie możliwe portale randkowe, no i z nich
            korzystać (czołowe miejsce w rankingu "najflirtowniejsi" na o2.pl - 9 randek w
            ciągu miesiąca!). Wydajesz mi się być bardzo zakłamana, a może się mylę?!
      • maly.ksiaze Na marginesie 23.04.03, 21:12
        Formułowanie stanowczych opinii o nieznanych osobach an podstawie krótkiego
        postu to domena ludzi prymitywnych.

        Może nie?

        Pozdrawiam,

        mk.
        • Gość: Zdzichu Re: Na marginesie IP: *.acn.pl 24.04.03, 17:02
          maly.ksiaze napisał:

          > Formułowanie stanowczych opinii o nieznanych osobach an podstawie krótkiego
          > postu to domena ludzi prymitywnych. > Może nie?

          Dlaczego nieznanych? Wejdź w wyszukiwarkę to dowiesz się więcej... to bardzo
          poręczne urządzenie

          również pozdrawiam
          z.
    • Gość: anE Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.chello.pl 22.04.03, 13:41
      skoro on tyle kasy zarabia, to nie rozumiem, dlaczego Tobie wypomina wydatki.

      uwazam, ze powinnas sprobowac z nim pogadac i powiedziec: 'chce o tym
      porozmawiac', jak on sie zgodzi, to powiedziec, ze pod warunkiem, ze bez krzyku
      i przerywania, kazdy powie, co mu lezy na sercu i razem sprobujecie rozwiazac
      problem.
      dobry rezultat daje spisanie na kartce wszystkich pomyslow rozwiazania problemu
      (nie ma zlych ani dobrych propozycji), a potem, jak sie juz zamknie liste -
      omowienie wszystkich po kolei i znalezienie najlepszego rozwiazania..

      ciezka sprawa, zycze powodzenia w rozwiazywaniu problemu
    • Gość: Dkenka zmiana systemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 13:53
      wiele spraw tu nie dopisałaś. Generalnie jest niedobrze.....dziwię się, że on
      Tobie wylicza, sam zarabiając dużo więcej. Czy Ty mu tez wyliczas. Sprawa jest
      prosta: Załóżcie wspólne konto na domowe, niezbędne wydatki, niech kazdy tam
      wpłaca po jakimś ustalony, procencie ze swojej pensji (stałym% lub według
      uznania) tak, żebyś miała na swoje wydatki (nie ważne jakie) i on też. Troszkę
      niezręcznie rozwiązaliście sytuację finansowa o ile to można nazwać
      rozwiązaniem. Nie może być tak, że tłumaczysz mu się z każdej złotówki, bez
      względu na wszystko.....
      • antonina_74 Re: zmiana systemu 22.04.03, 14:15
        Gość portalu: Dkenka napisał(a):

        > wiele spraw tu nie dopisałaś. Generalnie jest niedobrze.....dziwię się, że on
        > Tobie wylicza, sam zarabiając dużo więcej. Czy Ty mu tez wyliczas.

        Ja mu nie wyliczam - dla mnie to jasne, jesli kasy na wszystko starcza, to
        nadwyzka jest do zagospodarowania, jesli on ma nowe buty, to mnie nie obchodzi
        ile kosztowaly i ile kilo sera mozna by za nie kupic.

        Sprawa jest
        > prosta: Załóżcie wspólne konto na domowe, niezbędne wydatki, niech kazdy tam
        > wpłaca po jakimś ustalony, procencie ze swojej pensji (stałym% lub według
        > uznania) tak, żebyś miała na swoje wydatki (nie ważne jakie) i on też.

        To bylby dobry pomysl - tyle ze moje pieniadze, w odroznieniu od jego pensji,
        pochodza z kilku zrodel (dzialalnosc gospodarcza, rozni klienci) i splywaja po
        troszku w ciagu miesiaca, troche po 1-ym, troche po 15-ym, czesc co tydzien.

        Troszkę
        > niezręcznie rozwiązaliście sytuację finansowa o ile to można nazwać
        > rozwiązaniem. Nie może być tak, że tłumaczysz mu się z każdej złotówki, bez
        > względu na wszystko.....

        Tez mi sie tak wydaje - przeciez ja nie szastam pieniedzmi na prawo i na lewo,
        jasne jest ze jesli to nasze ostatnie 100 zlotych to nie kupuje za nie butow.
        Do niego nie dociera ze wyjscie do spozywczego po jajka, chleb i papierosy to
        juz 20 zlotych :(
        A.
    • Gość: Dkenka Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 14:28
      to w takim razie, podliczcie miesięczne niezdbędne wydatki. I np. niech on
      wpłaci na konto wiekszą cześć (generalnie i tak powinnno wyjść mu więcej %)ale
      chodzi mi o to, że po wyliczeniu wydatków i % z waszych dochodów, jeśli okaże
      się, że w danym momencie nie masz tyle pieniędzy, niech on założy Twoją część a
      Ty wyrównasz na waszym koncie, wtedy kiedy otrzymasz pieniądze. W ten sposób
      zachowacie też płynność finansową...nie widzę innego rozwiązania....o ile
      chcesz się z nim porozumieć i nadal z nim być.....kłopot w tym czy on zechce
      porozumieć się z Tobą....tak swoją drogą ciekawe na co on wydaje swoją
      pensję...myślałas kiedyś nad tym (mam na myśli, te pieniądze, które mu zostają
      po zapłaceniu rachunków)..
      • Gość: obserwator Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.pl 22.04.03, 14:35
        Gość portalu: Dkenka napisał(a):

        > to w takim razie, podliczcie miesięczne niezdbędne wydatki. I np. niech on
        > wpłaci na konto wiekszą cześć (generalnie i tak powinnno wyjść mu więcej %)
        ale
        > chodzi mi o to, że po wyliczeniu wydatków i % z waszych dochodów, jeśli okaże
        > się, że w danym momencie nie masz tyle pieniędzy, niech on założy Twoją część
        a
        >
        > Ty wyrównasz na waszym koncie, wtedy kiedy otrzymasz pieniądze. W ten sposób
        > zachowacie też płynność finansową...nie widzę innego rozwiązania....o ile
        > chcesz się z nim porozumieć i nadal z nim być.....kłopot w tym czy on zechce
        > porozumieć się z Tobą....tak swoją drogą ciekawe na co on wydaje swoją
        > pensję...myślałas kiedyś nad tym (mam na myśli, te pieniądze, które mu
        zostają
        > po zapłaceniu rachunków)..

        Ludzie, żal mi Was. Kartki, procenty, konta wspólne, oddzielne. Liczycie się
        jak jakieś Żydki. Czy Wy żyjecie tylko dla pieniędzy? Tylko o tym myślicie?
        Prymitywizm do kwadratu. Mam nadzieję, że nigdy na swojej drodze nie spotkam
        takiej kobiety.
        • Gość: Dkenka OBSERWATOR... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 14:39

          >
          > Ludzie, żal mi Was. Kartki, procenty, konta wspólne, oddzielne. Liczycie się
          > jak jakieś Żydki. Czy Wy żyjecie tylko dla pieniędzy? Tylko o tym myślicie?
          > Prymitywizm do kwadratu. Mam nadzieję, że nigdy na swojej drodze nie spotkam
          > takiej kobiety.

          najwyraźniej jeszcze niewiele wiesz o życiu i je zbyt mocno idealizujesz. Nikt
          nie mówi tu o liczeniu się jak żydki, no chyba, że tak jak w przypadku autorki
          postu, jej mąż liczy ja jak żydek. Więc może miej nadzieję, że takich jak on
          jest niewielu, bo ja taką mam. Jasne, spotkasz kobietę, która Ciebie będzie
          utrzymywała, bo tylko ktoś taki mógł napisać tak głupie słowa. W ogóle nie
          rozumiesz problemu, więc nie odzywaj się i weź się do nauki. Pozyjesz to
          zobaczysz....
          • Gość: obserwator Re: OBSERWATOR... IP: *.acn.pl 22.04.03, 14:42
            Gość portalu: Dkenka napisał(a):

            > najwyraźniej jeszcze niewiele wiesz o życiu i je zbyt mocno idealizujesz.
            Nikt
            > nie mówi tu o liczeniu się jak żydki, no chyba, że tak jak w przypadku
            autorki
            > postu, jej mąż liczy ja jak żydek. Więc może miej nadzieję, że takich jak on
            > jest niewielu, bo ja taką mam. Jasne, spotkasz kobietę, która Ciebie będzie
            > utrzymywała, bo tylko ktoś taki mógł napisać tak głupie słowa. W ogóle nie
            > rozumiesz problemu, więc nie odzywaj się i weź się do nauki. Pozyjesz to
            > zobaczysz....

            Nie skomentuję tej wypowiedzi, bo jej poziom jest bliski zeru. Z resztą czego
            się można było spodziewać- prymitywna autorka- prymitywne poglądy. Bez odbioru.
            • antonina_74 z ostatniej chwili... 22.04.03, 15:17
              Pogadalam. Bez procentow, wspolnych kont itd. Po prostu zadzwonilam i
              powiedzialam ze mi przykro tego wysluchiwac. Ze ciekawa jestem co jemu na
              koncie zostaje po zaplaceniu wydatkow i co z tym robi.
              Okazalo sie ze on sobie zalozyl ze mi zostanie na koncie jeszcze tyle zeby
              pokryc rachunek za telefon. Bo jemu nie zostalo. I stad te kontrole. Ale gdyby
              zaczal od tego, ze mam zaplacic, a nie od "na co tyle przepuscilas?" to by byla
              inna rozmowa.
              Atmosfera sie chyba niezle wyczyscila. Jasne, za miesiac bedzie to samo, ale na
              razie chyba spokoj.
              Dzieki Wam za wszystkie rozsadne rady, postaram sie na przyszlosc z nich
              korzystac i jasniej stawiac sprawe w malzenskich dyskusjach.
              Obserwatorowi zycze takiej kobiety na jaka zasluguje, he, he :)
              A.
              • Gość: obserwator Re: z ostatniej chwili... IP: *.acn.pl 22.04.03, 15:27
                antonina_74 napisała:


                > Obserwatorowi zycze takiej kobiety na jaka zasluguje, he, he :)
                > A.

                A kto powiedział, że już takiej nie mam? Pisałem na przyszłość, że jakby co, to
                nie miałbym ochoty na spotkanie takiej. Ot i tyle. Niektórzy powyciągali już
                wnioski, że zapewne mam z 5 lat i co ja tam wiem wogóle, że idealizuję. A dla
                mnie coś takiego jak opisałem nie jest normalne, jeśli dla kogoś tak, to już
                jego problem.
                pozdrawiam i życzę powodzenia na Waszej dalszej drodze.
              • Gość: Red Re: z ostatniej chwili... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.04.03, 22:24
                Witam, polecam Ci takie dwie książki: "Dochodząc do TAK" oraz "Odchodząc od
                NIE". Obie napisał William Ury. Mała objętość, łatwo się czyta. Książki
                traktują o problemach związanych z negocjacjami. Ale tak na prawdę znajdziesz
                tam wiele informacji przydatnych w życiu codziennym, w tym w życiu małżeńskim.
                I nie chodzi o to aby kimś sterować tylko aby dojść do rozwiązań
                satysfakcjonujących obie strony.
                Napisałem do Ciebie, poniważ to co zrobiłaś jest jakby żywcem wzięte z tych
                publikacji. I powiem Ci, że nie spodziewałem się, że rady w nich podane tak
                mogą działać. Powodzenia.
        • antonina_74 Re: klotnie o pieniadze??? 22.04.03, 15:11

          > Ludzie, żal mi Was. Kartki, procenty, konta wspólne, oddzielne. Liczycie się
          > jak jakieś Żydki. Czy Wy żyjecie tylko dla pieniędzy? Tylko o tym myślicie?
          > Prymitywizm do kwadratu. Mam nadzieję, że nigdy na swojej drodze nie spotkam
          > takiej kobiety.

          Wiesz, zazdroszcze Ci tego luksusu ze mozesz byc "ponad tym". A moze po prostu
          bardzo mlody jestes? Co by nie mowic bez pieniedzy nie ma zycia i to wlasnie
          one albo ich brak potrafia zycie zupelnie zmienic albo zmarnowac.
          A.
    • Gość: Dkenka nie ma jak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.03, 15:22
      mądra, dobra, szczera rozmowa z połówką:). Powodzenia za miesiąc;)
    • Gość: Milena Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 17:43
      antonina_74 napisała:

      > Witam. Rzadko zagladam na to forum, ale dzis jestem i mam problem. Przyszedl
      > koniec miesiaca i zaczely sie klotnie o kase. O co chodzi - moj maz (z ktorym
      > normalnie sie nie kloce, jest wspanialym przyjacielem, uwielbiam z nim
      > rozmawiac, i po 6 latach malzenstwa a 9 razem jest nam dobrze) chcialby
      > kontrolowac wszystkie moje wydatki.
      > On zarabia tak 4-5 razy wiecej ode mnie. Ja zarabiam troche ponizej sredniej
      > krajowej. Wydatkami stalymi dzielimy sie wg mozliwosci a mamy ich mnostwo, bo
      > mamy kilka kredytow na mieszkanie, samochod, oplaty za przedszkole itd. itp.
      > Z reguly cotygodniowe zakupy robimy z moich pieniedzy, bo ja akurat co sobote
      > dostaje kase od uczniow prywatnych. OK.
      > Problem - co miesiac okolo 20-go zaczyna sie wypytywanie ile mi jeszcze
      > zostalo na koncie i wyliczanie ile wydalam. Wyglada to tak "podobno mialas
      > jeszcze 950 zlotych, dzis mowisz ze masz 600, gdzie to sie wszystko podzialo,
      > skad wezmiemy na benzyne, zakupy, a jeszcze za telefon nie zaplacilas".
      > jazgot przez godzine, dwie. Ze jestem totalnie nieodpowiedzialna bo kupilam
      > sobie buty za 90 zl, a sytuacja jest katastrofalna. Albo ser kupilam
      > szwajcarski po 20 zl/kilo a nie polski po 16 zl/kilo. I tak do pierwszego,
      > potem wchodzi pensja i znowu trzy tygodnie spokoj.
      > Dzisiaj rzucilam sluchawka. Nie chce mi sie juz co miesiac sluchac jak on mi
      > wylicza kazda zlotowke. Jakos dziwnym trafem na wszystko starcza, dlaczego on
      > sie musi tak upierdliwie czepiac??? Do rozpaczy mnie to doprowadza...
      > A.

      Sorry ale ja jestem troche zakrecona. Napisz mi prosze czy Wy macie wspolne
      czy osobne konta ? I jaki procent Waszych wspolnych dochodow stanowia
      niezbedne oplaty ( telegon, gaz , raty?) Czy macie jakiejs awaryjne konto na
      czarna godzine? Czy odkladacie i inwestujecie chcoiaz bardzo mala czesc
      dochodow? Czy Twoj facet jest typowym dusigroszem czy po prostu macie za duzo
      wydatkow i mimo dobrych dochodow trudno wiazac koniec z koncem?
      • antonina_74 Re: klotnie o pieniadze??? 22.04.03, 18:59

        > Sorry ale ja jestem troche zakrecona. Napisz mi prosze czy Wy macie
        wspolne
        >
        > czy osobne konta ?

        Czesc. Konta mamy osobne (moj pomysl, chyba dobry, przy wspolnym koncie
        prawdopodobnie sprawdzalby codziennie w necie ile wybralam :)

        I jaki procent Waszych wspolnych dochodow stanowia
        > niezbedne oplaty ( telegon, gaz , raty?)

        Jakies, lekko liczac, 60-70% - naprawde poteznie sie zadluzylismy na mieszkanie
        i wyposazenie :(

        Czy macie jakiejs awaryjne konto na
        > czarna godzine?

        Mielismy - czarna godzina juz byla (urzadzanie mieszkania jest o wiele drozsze
        niz mogloby sie wydawac), teraz raczej powoli wychodzimy z dolka.

        Czy odkladacie i inwestujecie chcoiaz bardzo mala czesc
        > dochodow?

        Raczej nie - jesli cos zostaje na koniec miesiaca to staramy sie splacac karty
        kredytowe.

        Czy Twoj facet jest typowym dusigroszem czy po prostu macie za duzo
        > wydatkow i mimo dobrych dochodow trudno wiazac koniec z koncem?

        I jedno i drugie - jego boli kazda wydana zlotowka, ale teraz mamy dosc trudna
        sytuacje. Co mnie wkurza, to ze ja naprawde nie przepuszczam jakiejs ogromnej
        kasy na siebie. Te buty za 90 zl to mi sie akurat na wiosne zdarzyly, z reguly
        100 zl/miesiac moge wydac na wlasne potrzeby i staram sie tej kwoty nie
        przekraczac. A on jakby nie rozumial ze ja naprawde nie jestem
        nieodpowiedzialna i wydaje tylko na najpotrzebniejsze rzeczy.
        A.
        • Gość: Milena Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.proxy.aol.com 22.04.03, 20:08
          antonina_74 napisała:

          >
          > > Sorry ale ja jestem troche zakrecona. Napisz mi prosze czy Wy macie
          > wspolne
          > >
          > > czy osobne konta ?
          >
          > Czesc. Konta mamy osobne (moj pomysl, chyba dobry, przy wspolnym koncie
          > prawdopodobnie sprawdzalby codziennie w necie ile wybralam :)
          >
          > I jaki procent Waszych wspolnych dochodow stanowia
          > > niezbedne oplaty ( telegon, gaz , raty?)
          >
          > Jakies, lekko liczac, 60-70% - naprawde poteznie sie zadluzylismy na
          mieszkanie
          >
          > i wyposazenie :(
          >
          > Czy macie jakiejs awaryjne konto na
          > > czarna godzine?
          >
          > Mielismy - czarna godzina juz byla (urzadzanie mieszkania jest o wiele
          drozsze
          > niz mogloby sie wydawac), teraz raczej powoli wychodzimy z dolka.
          >
          > Czy odkladacie i inwestujecie chcoiaz bardzo mala czesc
          > > dochodow?
          >
          > Raczej nie - jesli cos zostaje na koniec miesiaca to staramy sie splacac
          karty
          > kredytowe.
          >
          > Czy Twoj facet jest typowym dusigroszem czy po prostu macie za duzo
          > > wydatkow i mimo dobrych dochodow trudno wiazac koniec z koncem?
          >
          > I jedno i drugie - jego boli kazda wydana zlotowka, ale teraz mamy dosc
          trudna
          > sytuacje. Co mnie wkurza, to ze ja naprawde nie przepuszczam jakiejs ogromnej
          > kasy na siebie. Te buty za 90 zl to mi sie akurat na wiosne zdarzyly, z
          reguly
          > 100 zl/miesiac moge wydac na wlasne potrzeby i staram sie tej kwoty nie
          > przekraczac. A on jakby nie rozumial ze ja naprawde nie jestem
          > nieodpowiedzialna i wydaje tylko na najpotrzebniejsze rzeczy.
          > A.
          >


          Z tego co piszesz to wydaje mi sie , ze on nie ma zadnych powodow do tego
          aby narzekania. Ja na Twoim miejscu nie wydawalabym i nie zadluzalabym sie na
          wyposazenie mieszkania ( kupilabym tylko to co niezbedne ) a reszte powoli nie
          z kart kredytowych ale z oszczednosci ale to nie moja sprawa.
          Moze usiadziecie razem i spokojnie powiedz mu co czujesz kiedy on pyta i
          kontroluje pieniadze nie zaczynaj zdan od Ty tylko od ja np

          Ja czuje sie kontrolowana kiedy pytasz mnie o wydatki.

          Sprobujcie stwotzyc domowy budzet tak jak w firmie:

          Obliczcie ile razem zarabiacie netto miesiecznie:

          Wypiszcie wszystkie oplaty i wydatki : gaz, telefon, ubezpieczenie, czynsz,
          raty, benzyna , jedzenie, chemia, przejazdy, fryzjer wszystko cokolwiek
          przyjdzie wam do glowy .
          jESLI PLACISZ ZA COS RAZ NA ROK, CZY RAZ NA kwartal podziel odpowiednio przez
          12 czy przez 3 i dodaj wydatek do miesiecznych.

          Po odjeciu od pensji bedziecie wiedziec ile i czy wogole cos z tej pensji
          zostaje do zagospodarowania.

          Pokaz mu to na papierze byc moze on nie zdaje sobie sprawy jak malo zostaje
          po zaplaceniu platnosci.

          Nadwyzke tak jak napisalas wydajecie na zaplacenie kart kredytowych .
          Mozesz postrac sie negocjowacz bankiem o zmniejszenie odsetek na kartach.

          Ja jednak z tej nadwyzki zostawilabym jakas kwote pieniedzy nawet 50 zl
          miesiecznie dla kazdego z Was na wydatki , z ktorych nie musi sie absolutnie
          tlumaczyc drugiej stronie.

          Pomysl tez o zalozeniu w przyszlosci 9 moze po splaceniu kart kredytowych
          funduszu na czarna godzine . Amerykanska specjalistka w dziedzinie finansow
          Suzi Orman radzi kazdemu miec taki fundusz na czarna godzine tzn nie na meble i
          nowa sofe ale na wypadek utraty pracy, choroby , okradzenia .
          Zgromasz sume pieniedzy pozwalajaca Wam na przezycie 6 miesiecy bez
          koniecznosci pracy. Moze jak bedziecie mieli taki konto to on bedzie czul sie
          bezpieczniej .

          Powodzenia
          • antonina_74 Re: klotnie o pieniadze??? 23.04.03, 09:43
            Ja na Twoim miejscu nie wydawalabym i nie zadluzalabym sie na
            > wyposazenie mieszkania ( kupilabym tylko to co niezbedne ) a reszte powoli
            nie
            > z kart kredytowych ale z oszczednosci ale to nie moja sprawa.


            Juz tylko zeby uscislic - zebyscie sobie wszyscy nie mysleli ze mysmy
            rozpuscili wszystkie oszczednosci na duperele :-))) Piszac o wyposazeniu mialam
            na mysli podstawy, sedes, wanne, podlogi, kuchenke itp. Jedyny luksus jaki mamy
            w mieszkaniu to zmywarka, meble sa stare.

            Pomysl z funduszem jest naprawde rozsadny, trzeba bedzie cos takiego zalozyc
            jak juz bedzie z czego! Dziekuje!
            A.
    • ptaszyca Re: klotnie o pieniadze??? 22.04.03, 19:38
      antonina_74 napisała:
      > Wydatkami stalymi dzielimy sie wg mozliwosci a mamy ich mnostwo, bo
      > mamy kilka kredytow na mieszkanie, samochod, oplaty za przedszkole itd. itp.
      > Z reguly cotygodniowe zakupy robimy z moich pieniedzy, bo ja akurat co sobote
      > dostaje kase od uczniow prywatnych. OK.

      zacznijmy od tego, że ja nie rozumiem tego właśnie fragmentu (awantur męża też,
      ale to oczywiste). nie rozumiem Twojego myslenia antonina. dzielicie się
      wydatkami ? a jak może inaczej być w związku, przecież wydatki są wspólne, z
      twojej pensji? macie dwa różne konta? a wyceniasz jakoś pranie mu rzeczy,
      prasowanie itd? jak można mówić moja kasa, jego kasa? to są WASZE pieniądze,
      wasze wydatki, wasze potrzeby. Jak zarabiasz mniej to kupujesz dla siebie
      tańszą pastę do zębów a on sobie droższą? najpierw przestań myśleć takimi
      kategoriami a potem dopiero z nim rozmawiaj.
      pozdrawiam
      ptaszyca
    • Gość: EWOK Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.waw.pl 22.04.03, 21:13
      Byłam taka sama jak Twój mąż. Kiedy mieliśmy mało pieniędzy, ja normalnie
      zamieniałam się w kapo i rozliczałam każdy grosz. I uzyskałam naprawdę
      spektakularne efekty. Ale tylko dzięki temu, że druga strona - w tym wpadku
      mój mąż - rozumiała potrzebę takiego zaciskania pasa. Jeśli nie czujesz
      wewnętrznej potrzeby oszczędzania to podejmowane przez Twojego męża próby
      narzucenia dyscypliny finansowej na nic się nie zdadzą. Ma to sens jedynie w
      sytuacji jeśli widać światełko w tunelu tzn. jeśli wiadomo, że na przykład
      przez trzy najbliższe lata będzie się odkładało każdy grosz, ale za to potem -
      eldorado.
      • ptaszyca Re: klotnie o pieniadze??? 22.04.03, 21:41
        przeżyłam kiedyś brak pieniędzy, na szczęście było to dawno, ale i tak pamiętam
        dobrze liczenie każdej złotówki. Ale wszystkie wybory lub rezygnacje były
        wspólne. ja zarabiałam mniej, jako nauczycielka (ech...) ale mój mąż nigdy nie
        dał mi tego odczuć. Gdy za ostatnie złotówki kupowaliśmy wino (pieprzyć chleb i
        masło) to razem cieszyliśmy się każdym kieliszkiem. na szczęście taka sytuacja
        trwała tylko dwa czy trzy miesiące. morał jaki z tego? dobrobyt po kilku latach
        nie gwarantuje szczęśliwego małżeństwa.
        • Gość: Rozczarowany Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.acn.pl 23.04.03, 19:03
          A jak Drogie Panie skomentujecie sytuację, gdy szanowna małżonka permanentnie
          nie ma pieniędzy, ponieważ ładuje je w swoją patologiczną rodzinę (brat-
          narkoman, ojciec-alkoholik).
          Druga połowa finansując w 100% żonkę, kogo zatem de facto finansuje? Zwłaszcza
          słysząc teksty "nie mam ani grosza bo musiałam im pomóc" (czyli dać na działkę
          i flaszkę)
          • antonina_74 Re: klotnie o pieniadze??? 23.04.03, 19:32
            Gość portalu: Rozczarowany napisał(a):

            > A jak Drogie Panie skomentujecie sytuację, gdy szanowna małżonka permanentnie
            > nie ma pieniędzy, ponieważ ładuje je w swoją patologiczną rodzinę (brat-
            > narkoman, ojciec-alkoholik).
            > Druga połowa finansując w 100% żonkę, kogo zatem de facto finansuje?
            Zwłaszcza
            > słysząc teksty "nie mam ani grosza bo musiałam im pomóc" (czyli dać na
            działkę
            > i flaszkę)

            Wiesz, moj brat jest zaleczonym narkomanem - to jedna z najgorszych rzeczy
            jakie w rodzinie moga sie przytrafic. Nigdy go swiadomie nie wspieralam
            finansowo, ale rodzice musieli, inaczej wynosil z domu rzeczy i sprzedawal.
            Bolesny temat.
            Z moich doswiadczen - dopoki taki czlowiek nie poczuje ze trafil na samo dno,
            nie zechce sie leczyc - wiec poleca sie metode nie-wspierania finansowego i
            wyrzucenie z domu. Wykonalne, kosztem ogromnych strat emocjonalnych.
            Współczuje Wam bardzo tej sytuacji ale nie umiem pomoc.
            A.
            • julla Re: klotnie o pieniadze??? 23.04.03, 20:02
              Mnie też się wydaje, że terapia wstrząsowa typu odcięcie źródła finansowania
              mogłaby tylko pomóc. Teoretycznie wspiera się ludzi w ich nałogu łożąc na ich
              używki. Być może to byłby sygnał dla nich, że jest problem i trzeba coś z tym
              zrobić. Bo jak mają forsę, to nie mają problemu...
    • Gość: Nina Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.toya.net.pl / 10.0.227.* 23.04.03, 20:02
      Czasami problem lezy nie w szczegolowym wyliczaniu co,gdzie i jak moglas tak
      duzo wydac,a w tym,ze tylko jedna strona zalatwia sprawy zwiazane z
      aprowizacja,rachunkami itp.Ja nie pracuje,pomagam czasem mojemu w jego
      pracy.Znam jego stosunek do pieniedzy-jest oszczedny,dwa razy sie
      zastanowi,nim wyda zlotowke,a jednoczesnie nie ma pojecia,ile kosztuje
      chleb,maslo,prad czy czynsz.Bywaja takie miesiace,ze pyta,co zrobilam z
      pieniedzmi,czasem nawet sie piekli,ze za duzo idzie.W takich chwilach po
      prostu siadam i z olowkiem w reku wyliczam mu,ile na co poszlo.Zycie kosztuje
      strasznie drogo,a moj luby nie zawsze m,a tego swiadomosc,wiec czasami tez
      wreczam mu wszystkie rachunki i do kompletu robie liste zakupow na najblizszy
      tydzien.Nie jest to zlosliwosc,ale po prostu nie ma innej metody.Po takiej
      akcji panuje sopkoj przez jakis czas,zwlaszcza,ze widzi,ze nie rozpuszczam
      kasy na duperele a nad kazdym wiekszym wydatkiem razem sie zastanawiamy.
      Generalnie-z obserwacji u mnie i u znajomych-mam wrazenie,ze facet aprobuje i
      rozumie "wielkie inwestycje" typu:zakup mieszkania czy samochodu,natomiast z
      niejakim trudem akceptuje nieuniknione,codzienne wydatki.Nie sadze,zeby Twoj
      maz byl skapcem czy-jak ktos powiedzial-prymitywem.Szanuje pieniadze,a ze
      czasami nie wie,na co ile sie wydaje...Zwyczajna rozmowa powinna zalatwic
      sprawe.
      Pozdrawiam.
      • Gość: .................. Re: klotnie o pieniadze??? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 23.04.03, 21:02
        Skoro jest tak a nie inaczej, mysle, ze jedna z dwoch metod moze
        sie sprawdzic. Oddaj mu swoje zarobki, zatrzymaj jakas czesc na
        swoje drobne wydatki (sume uzgodnijcie razem) i niech on kupuje
        wszystko co potrzebne i oplaca wszystko co konieczne. Mozesz tez,
        poczynajac od pierwszego, z olowkiem codziennie zapisywac gdzie,
        ile i na co wydalas (zatrzymaj nawet rachunki). Kiedy przyjdzie do
        Ciebie z "pyskiem" i powie Ci, ze ubylo duzo kasy, pytajac
        zarazem na co wydalas, powiesz mu, otwierajac swoj kalendarzyk:
        prosze kotusiu, tu poszlo na to, tam tyle na to................Po
        miesiacu lub dwoch z pewnoscia zacznie Ci wierzyc. Musisz go
        jednak do tego przekonac. Zycze sukcesu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka