sigueue
19.02.07, 17:09
A wlasciwie partner in spe...
Primo, jest katolikiem - ja nie.
Seksu nie wyklucza, chce wspolzycie rozpoczac kiedy sie lepiej poznamy i
bedziemy ze soba blisko, ale ma teorie, ze srodki antykoncepcyjne zatrzymuja
cos, ze dla niego pelne zblizenie jest tylko mozliwe bez zadnych ograniczen.
Nie jestem do konca pewna, czy wynika to ze wzgledow religijnych, ale mnie
taka opcja przeraza! W najblizszym czasie nie chce miec dzieci, a nawet jesli
bym chciala je miec w przyszlosci, to tylko wtedy, kiedy bym byla gotowa i
ilosc, jakiej bym podolala.
Nie wiem co zrobic, mezczyzna jest cudowny, cierpliwy, wspierajacy, moge na
niego liczyc, rozmawiac o wszystkim. I ciezko by mi bylo go z tego powodu
zostawiac, a wlasciwie nie wiazac sie z nim na stale. Rozmawialam z nim o tym
oczywiscie, zna moje stanowisko, ale zostaje przy swoim. Ja moge czekac z
seksem troche, ale nie wyobrazam sobie potem lęku przy kazdym zblizeniu
pozniejszym - zyc ze strachem, ze moge zajsc w ciaze... Moglabym oczywiscie
brac pigulki w tajemnicy, ale po co budowac zwiazek na klamstwie.
Czy ktoras z Was byla w podobnej sytuacji?