avital84
21.02.07, 19:45
Znacie kogoś lub może sami kończycie/kończyliście 3 kierunki.
Ja kończę już dwa i moja przyjaciółka zaproponowałami żebym zaczęła z nia
kolejny. Dla niej byłby to drugi.
Początkowo stwierdziłam, że świetny pomysł, że i tak nie mam co robić, a
kierunek o którym pomyślała byłby doskonałym poszerzeniem naszych studiów i
mojej specjalności.
Tyle, że teraz sobie tak myśle...czy oby będzie mi się na pewno chciało.
Teraz wydaje mi się to całkiem fajną sprawą, ale np. za rok, kiedy będę
broniła dwóch prac...:/
No i kiedyś chyba trzeba zacząć normalnie pracować.
W sumie kształce się po to żeby potem mieć ciekawą i dobrą pracę, a
wiadomo,że żeby taką dostać oprócz paierów trzeba mieć też doświadczenie.
Poza tym jakoś zaczęło mi się spieszyć do dorosłości, niezależności...a bycie
studentem jakoś to ogranicza i jednak różni się takie życie od tego co jest
dalej. Myślę też o tym żeby coś zmienić, może się przeprowadzić, a taka
decyzja by to oddaliła.
Co myślicie o trzecim fakultecie ( pewnie tylko 3 letnim ale zawsze ). Czy to
nie przesada? Myślicie, że to zwiększa prawdopodobieństwo dostania potem
wymarzonej pracy czy może właśnie przeciwnie, bo stoi się w miejscu zamiast
rozwijać i rozpościerać skrzydła w innych dziedzinach niż nauka?
Może lepiej po prostu zrobić sobie jakieś studia podyplomowe?
Wiem, że jeśli zacznę to już je skończe...bo tak zawsze u mnie jest.
Mam tylko dylemat...czy oby na pewno warto.