negra28
03.05.03, 16:39
Wiecie, co mi się dzisiaj przytrafiło? Z racji długiego weekendu daliśmy
gosposi wolne. Chciałam co nieco przekąsić, wzięłam się za robienie
naleśników. Postanowiłam najpierw wylać oliwę do rondelka, aby się rozgrzała
(wydawało mi się, ze tak jest ok), przykrywszy go szczelnie pokrywką.
Zabrałąm się za robienie ciasta, ale ze cos mi nie wychodziło, poszłam szukać
ksiażki kucharskiej. Oliwa się grzeje. Przychodzę do kuchni i czytając
ksiażke jednocześnie łąpię za pokrywkę w celu uniesienia jej - co ukazuje się
moim oczom? Jęzory ognia sięgajace sufitu, meble w ogniu, okap w ogniu!
Zaczęłam piszczeć, przybiegł mąż i wyrwał mi z rąk ów rondel i wrzucił do
zlewu zalewając go wodą. Jestem nadal w totalnym szoku. Naprawdę niewiele
brakowało, a poparzyłabym sobie całaą twarz. Boze, nawet nie chcę o tym
myśleć!
Mam zakaz zbliżania się do płyty.
Obiad zjedliśmy w restauracji, na kolację zaś specjały z grilla...
Pozdrawiam,
Negra