snow.white
22.05.03, 16:24
MIalam juz o tym nie pisac,bo wyjde na ofiare losu,ale musze...
Wracalam dwie godziny temu z zajec tramwajem,bylo wolne miejsce,usiadlam.W
ogole bylo malo ludzi,pelna przestrzen.Wtedy wsiadl jakis facet,stanal nade
mna i zaczal sie... jak to nazwac,pokladac na mnie... oparl sie wrecz o moje
ramie swoimi wstretnymi jajami... inaczej napisac nie moge,obrzydliwe to
bylo!!!!!!!przesunalam sie blizej okna-on dalej na mnie,w koncu siedzialam
przyklejona do szyby,bliska zwymiotowania,a on dalej swoje.Probowalam go
odepchnac,ale nic z tego.W koncu chcialo mi sie ryczec,z obrzydzenia,ze nie
umiem na niego nawrzeszczec,zrobic awantury,cokolwiek...nie wiem czemu,jak
cos takiego sie dzieje paralizuje mnie strach,obrzydzenie i wszystko razem...
Wysiadlam,bo nie wytrzymalam,a on pewnie pojechal caly zadowolony do domu...
jestem zla,bo nie umiem sie odezwac.tyle razy juz mi sie takie rzeczy
przytrafialy i zawsze jest to samo.Nie,raz bylo inaczej,facet "chcial zobaczc
moje butki" i prawie wykrcecil mi noge,moja mama krzyczala,ja krzyczalam,nikt
sie nie odezwal.
I ja ze strachu tez sie dzis nie odezwalam.
zazdroszcze zmotoryzowanym,nie musicie jezdzic z autobusowymi
obmacywaczami...