Gość: Xanatos
IP: 195.92.39.*
30.05.03, 13:23
Francisco de Goya maznął kiedyś akwafor (cokolwiek to znaczy... ) pod
wdzięcznym tytułem „Kiedy rozum śpi budzą się demony”. Nie wiem dlaczego, ale
od razu przyszła mi na myśl miłość „kiedy rozum śpi...”. Gdy rozum śpi,
często zagląda do niego miłość. Chodzi mi o zaślepienie. Wyciągnąłem z tego
wniosek, że miłość to po prostu zwykły demon... :)) Teraz dowód.
Demon to z greki duch, bóstwo, los. Istota nadprzyrodzona, zajmująca miejsce
pośrednie między bóstwem a człowiekiem, niekiedy o cechach na wpół boskich,
na wpół ludzkich. To tak jak miłość. Niby ludzka, ale wydaje się, że
przychodzi z nieba. Dalej.
Demony rzadko sprzyjają człowiekowi, najczęściej - są to istoty wrogie,
sprowadzające choroby, obłęd, śmierć oraz różnego rodzaju nieszczęścia, w tym
klęski żywiołowe... no dobrze nie przypisujmy miłości klęski żywiołowej, ale
reszta się zgadza... :))
Czasem taki demon nawiedza człowieka. Jeśli jest to demon to tylko egzorcyzmy
są w stanie go przegonić... Jest też inny sposób. Jeśli inny demon nas
nawiedzi, wtedy przegoni już zasiedziałego demona, ponieważ rzadko kiedy te
istoty nadprzyrodzone są zgodne i mogą istnieć wspólnie w człowieku.
Pocieszające jest jednak to że czasem demon zwany miłością sprzyjają
człowiekowi (tak zwany demon opiekuńczy).
:))))