beata825
20.05.07, 22:33
jestesmy ze soba juz kilka lat,
kiedys tam rozmawialismy niby o naszej przyszłosci, o zareczynach, gdzie
bedziemy mieszkac etc. ale teraz im bardziej sie do tego zblizamy tym jakos
gorzej,sama nie wiem po prostu to zawsze ja zaczynam ten temat a " moj" jakos
mam wrazenie chcialby go uniknac wiec stwierdzilam ze nie bede robic z siebie
glupka i juz nie poruszam tego tematu,
druga sprawa to ze ja jestem raczej spokojnym i nie imprezowym człowieczkiem
wiec wesele w ogole mnie nie bawi:/ to cale zamieszanie przed, wybieranie
sukni, szukanie knajpy, zapraszanie gosci i ich zabawianie itp. w ogole o tym
nie marze,
i sama impreza, te glupie zabawy i ja w centrum zainteresowania,
wiem ze jestem inna bo chyba wiekszosc kobiet marzy o slubie ale nie ja,
poza tym to jest nam dobrze razem, dobrze sie dogadujemy, mamy podobne
poczucie humoru, klocimy sie bardzo rzadko a jesli juz to zaraz sie godziny
ale dzis spcerowalismy i rozmwialismy o jakichs pie..ch i ja powiedzialam
costam glupiego a on nagle na mnie wybuchnal a ze ja zaraz sie rozbeczalam to
powiedzial mi jeszce to " spierd..." po prostu nie wiem co mu sie stalo? a
potem sie wkurzal ze placze i stwierdzil ze to nic ze tak powiedzial a ja
zaraz rycze, ze ludzie kloca sie i wyzywaja po czym godza i jest wszystko w
porzadku, ja natomiast nie potrafie tak od razu powiedziec ze wszytko ok. bo
jakos bardzo przyezywam wszystko w srodku:/
oczywscie w koncu potem mnie przytuli i niby mialo byc dobrze ale zdziwil
mnie bardzo takim zachowaniem i nie wiem sama czy kandydat na meza nie
powinien byc idealny bez zadnych wiekszych wad? to pytanie tez do mezatek,
w ogole to mam dzis niezly metli w glowie, moze ktos napisze cos madrego...