Dodaj do ulubionych

Chciałbym zostac kura domową

25.05.07, 13:57
Mam pytanie dziewczyny czy zaakceptowałybyście męża zajmującego sie wyłącznie
domem? Mam 28 lat, jestem kawalerem, obecnie wolny i chętnie związałbym się z
kobietą, która będzie pracowac a ja zajmę się domem io dziećmi. Nie zalezy mi
na robieniu kariery, na zarabianiu pieniędzy, na ściganiu się z innymi. Niech
moja żona realizuje się zawodowo, robi karierę, zarabia, awansuje a ja
chętnie będe prał, gotował, zajmował sie dziećmi. Od kobiety oczekuje przede
wszystkim tego żeby zapewniła mi poczucie bezpieczeństwa a sam w zamian
oferuja jej moja miłośc i wierność. Tylko czy istnieje jakakolwiek kobieta,
która zaakceptowałaby takiego męża zajmującego się domem? Mamy przeciez
równouprawnienie więc czemu nie. Z drugiej strony czytałem tu kiedyś, że nie
zaakceptowałybyście panie facetsa zarabiającego poniżej 800 zł. Jak to wiec w
końcu jest czy któras z was chciałaby miec męża kurczaka domowego czy jednak
to odpada. Moje koleżanki twierdza, ze nie chciałyby takiego męża bo byłby on
dla nich zwyczajnie mało męski. One twierdzą, ze facet to ma byc facet, ma
zarabiać, rywalizować, walczyć. Wtedy jak twierdza jest dla kobiet
pociągający a taki facet zajmujący się domem to dla nich ciapa.
Obserwuj wątek
    • maretina nie dalabym rady 25.05.07, 13:58
      siedzenie w domu odmopzdza. siedzialam cala ciaze i urlop macierzynski+ zalegly
      wypoczynkowy. masakra. czlowiek sie uwstecznia. dlatego nie pozwolilabym mezowi
      siedziec w domu.
      • kurczak_domowy1 Re: nie dalabym rady 25.05.07, 14:00
        Co to znaczy uwstecznia?
        • maretina Re: nie dalabym rady 25.05.07, 14:03
          brak rozwoju, a to oznacza cofanie sie.
    • avital84 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 13:59
      Mężczyzna idealny? :)
      • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:04
        Chciałabyś takiego męża?
        • avital84 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:07
          No może...gdyby robił wszystko to i miał do tego pasję i zajęcie
          takie tylko dla niego, nawet niekonieczie płatne to czemu nie.
          Ja po prostu jestem odpowiednikiem szowinistycznego męskiego ignoranta.
          Już dawno sobie założyłam, że mój facet powinien być kucharzem. ;)
    • butterflymk Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:00
      aTy ile bys chciał żeby Twoja żonka biznełumen :) zarabiała i przynosiła do
      domu?
      • rasgeea Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:01
        ja też bym rady nie dała...
        • maretina Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:07
          z czego emerytura?
          facet proszacy zone o kieszonkowe na piwo.... nie ma nic gorszego.
      • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:04
        Tyle żeby utrzymac rodzinę i zapewnić mnie i dzieciom poczucie bezpieczeństwa.
        Myślę, że 2000 zł spokojnie by wystarczyło. To oczywiście minimum. Nie miałbym
        nic przeciwko żeby zarabiała więcej. Zresztą myslę, że gdyby była ambitna i
        robiła kariere to i jej zarobki w przyszłości by wzrosły. Ja natomiast byłbym
        jej wsparciem. Zawsze wracając do domu po cięzkim dniu pracy czekałby na nia
        ukochany mąz i dzieci a mieszkanie byłoby idealnie posprzątane, na nią czekał
        smacznyobiadek a zakupy zrobione.
        • dzikoozka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:05
          Myślę, że po jakimś czasie byłbyś bardzo sfrustrowany.
          • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:09
            Nie sądzę. Bardzo by mi to odpowiadało. Wcale nie jestem czlowiekiem, który
            musi stale coś udowadniać. Gdyby zona robiła kariere i świetnie zrabiała tylko
            bym się cieszył. Szkoda tylko, że kobiety nie chca takich facetów. dlatego tez
            nie mam zamiaru się żenić. Nie zamierzam być głowa rodziny i zapewniac rodzinie
            byt. to ja chciałbym żeby żona zapewniła mnie i dzieciom poczucie
            bezpieczeństwa a ja w zamian zapewniłbym jej ciepłe gniazdko domowe. Zawsze po
            pracy czekałoby na nią wysprzxątane mieszkanko i ciepły obiadek:)
            • dzikoozka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:10
              PO roku, dwóch najpóxniej trzech bys wymiękł.
              • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:11
                Niby dlaczego?
                • dzikoozka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:35
                  Nie ma ludzi idealnych i nie ma związków idealnych, bardzo łątwo w takim
                  układzie o nierównowagę sił: osoba utrzymujaca dom uważa że wszystko jej wolno
                  i utrzymuje "nicnierobiacego" małżonka (często jest tak w ukłądzie facet +
                  niepracująca żona), osoba dbajca o dom czuje się zaniedbywana i nieszanowana,
                  brakuje jej kontaktu z ludźmi z zewnatrz, swojego swiata, żyje tylko problemami
                  domu i dzieci, cofa sie w rozwoju. Ciężko to znieśc.
                  • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:39
                    Może i masz rację ale przeciez wiele kobiet żyje w ten sposób i jest naprawde
                    szczęsliwych. Wcale tez nie wszystki są takimi typowymi kurami domowymi. Mam
                    taka ciotkę, która zajmuje się domem i ma duzo wieksze horyzonyu, jest dużo
                    bardziej inteligentna niz zarabiający wujek. Myslę, że ja świetnie odnalazłbym
                    się w takim układzie.
                    • pendula Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:05
                      Nie zaprzeczam Twoim wywodom. Takie osoby też są. Jednak większość po pracy
                      zlubością wraca do domu a osoby zajmujące się domem, chętnie by wtedy gdzieś
                      wyszły, choćby tylko dla zmiany otoczenia. I następuje konflikt. Można siedzieć
                      izajmować się domem, ale trzeba mieć też jakąś swoją pasję.
                    • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:15


                      kurczak_domowy1 napisał:

                      > Może i masz rację ale przeciez wiele kobiet żyje w ten sposób i jest naprawde
                      > szczęsliwych.

                      Co do tego szczęścia to bym polemizowała….
                      Wiele jest nieszcześliwych, ale nie ptrafia się wyrwać z tego kieratu, bo nic
                      innego niż opieka nad domem nigdy nie robiły...

                      • fakara Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 16:29
                        Pewnie są i szczęśliwe, i nieszczęśliwe. Denerwuje mnie fakt traktowania kobiet
                        zajmujących się domem, i niepracujących jak idiotki z mopem w ręku wpatrzone w
                        "Klan" czy inną "Plebanię". Bo nie każda praca rozwija i nie dla każdego
                        pozostanie w domu oznacza koniec jakiegokolwiek życia intelektualnego.
                        • ela.buu Re: Chciałbym zostac kura domową 29.05.07, 21:52
                          zgadzam sie cala soba
                  • simona1974 Re: Chciałbym zostac kura domową 29.05.07, 23:02
                    Jezu!!! Ideał!!! Dla mnie bomba. Mogę Cie od zaraz zabrac do siebie!!! Twoje
                    królestwo to będzie dom i ogród a ja rzucam się w wir roboty :O)
        • butterflymk Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:06
          a skad Ci przyszło do głowy żeby chcieć być kurczakiem?
        • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:16
          2000 zł na rodzinę?? W jakich Ty realiach żyjesz człowieku??
          • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:20
            Nie każdy zyje w realiach warszawskich. W moich realiach wystrczyłoby to.
            Zresztą wiele milionów ludzi w Polsce żyje nawet za mniejsze piniądze. to chyba
            ty raczej nie znasz prawdziwego życia poza wielkim miastem.
            • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:21
              Tylko na Twoim miejscu nie nazywałabym zarabiania 2000 zł mianem "robienia
              kariery i awansowania".

              Z czego byś się utrzymywał, gdyby np. żona zginęła w wypadku?
              • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:27
                Nie nazwałem zarabiania 2000 zł robieniem kariery. Mogłaby na początek własnie
                tyle zarabiać, ja zajmowałbym się domem a ona robiła karierę i z czasem
                zarabiała więcej.

                Gdyby zginęła w wypadku poszedłbym do pracy. Proste.
    • vandikia Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:01
      nie
      dla mnie mezczyzna musi miec pewna pozycje w spoleczenstwie. nie jest to
      zwiazane z kasa czy niewiadomo czym i nie liczy sie dla mnie najbardziej, ale
      swiadczy moim zdaniem o jego zaradnosci i inteligencji

      bez obrazy..ale meska kura domowa - to by kompletnie zdyskredytowalo faceta w
      moich oczach
      • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:06
        Moim zdaniem to sa patriarchalne przesądy ale w sumie spodziewałem się takich
        odpowiedzi. wiem, że kobiety teoretycznie są za równouprawnieniem ale to facet
        ma utrzymywać rodzinę, ma robic karierę itp. Dlatego własnie wolę byc singlem:)
        • maretina Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:08
          zaden patriarchat. sama tez pracuje i od siebie wymagam tego samego.
        • vandikia Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:10
          dopowiadasz sobie i zmieniasz sens mojej wypowiedzi
          nie jestem za patriarchatem, szczegolnie takim w jakim swietle go ujales,
          absolutnie nie
          uwazam, ze dorosli ludzie sa odpowiedzialni, a przynajmniej powinni byc za
          swoje życie, powinni czus sie odpowiedzialni za dom, za dbanie o zwiazek i za
          mase innych spraw. to nie równouprawnienie, to partnerstwo.
          jesli chodzi o faceta, ktory siedzi w domu.. no coz jesli kobiecie to odpowiada
          i jemu - bardzo prosze.
          osobiscie nie moglabym byc z taka osoba, nie moglabym tez sama nie pracowac.
          • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:13
            Napisałas mężczyzna musi miec pewną pozycję w społeczeństwie. Dla mnie to jest
            byc może podświadome myslenie patriarchalne. Dlaczego kobieta może zajmowac sie
            domem a mężczyzna nie. Co w takim razie z dziećmi? Uważasz, że opiekunka to
            takie dobre rozwiązanie?
            • vandikia Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:16
              tak, ale sama tez wymagam od siebie osiagniecia czegos! nie licze na faceta,
              licze na siebie przede wszystkim. gdzie napisalam, ze mezczyzna nie moze
              zajmowac sie domem?? moze, nawet powinien wspolnie z zona. masz juz dom i
              mieszkasz w nim czy teoretyzujesz? bo jesli to 2 to nie wiesz o czym piszesz.
              i uwazam, ze jest tak wiele rozwiązań, że zadne z rodzicow nie musi siedziec z
              dzieckiem niewiadomo ile czasu - jest urlop macierzynski, a potem sie podejmuje
              dycyzje nt dalszej opieki.
        • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:17
          Ja jestem za równouprawnieniem, dlatego oboje pracujemy i robimy karierę.
          Nieróbstwo faceta czy też kobiety nie jest elementem równouprawnienia.
          • dzikoozka chwileczkę!!!! 25.05.07, 14:18
            dlaczego zajmowanie się domem i dziećmi określasz nieróbstwem???
            • tezromantyczka Re: chwileczkę!!!! 25.05.07, 14:20
              Dlatego, że sądzę, iż oboje powinni pracować na dom i oboje o niego dbać.
              • kurczak_domowy1 Re: chwileczkę!!!! 25.05.07, 14:23
                Czyli kobiety zajmujące się domem to nieroby? No to zdecydujcie się w końcu bo
                ostatnio nawet pojawił sie postulat żeby płacić im pensję.
                • ewik_75 Re: chwileczkę!!!! 25.05.07, 14:51
                  Nie, no na pewno nie nieroby!
                  To ciężka praca!
                  • kurczak_domowy1 Re: chwileczkę!!!! 25.05.07, 14:53
                    To dlaczego mężczyzna nie może jej wykonywać skoro taka cięzka.
                    • ewik_75 Re: chwileczkę!!!! 25.05.07, 15:42
                      Może !
                      I pewnie byłby dobry!
                      Niech tylko znajdzie kobietę, która to zaakceptuje.
                      Ja bym się nie pisała...
          • maretina Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:22
            tezromantyczka napisała:

            > Ja jestem za równouprawnieniem, dlatego oboje pracujemy i robimy karierę.
            > Nieróbstwo faceta czy też kobiety nie jest elementem równouprawnienia.
            zobaczymy jakie rownouprawnienie bedzie jak zajdziesz w ciaze i urodzisz....
            buhahahaha:)
            nie ma czegos takiego jak rownouprawnienie. jest za to zdrowy rozsadek i waerto
            sie go trzymac zamiast rzucac puste hasla w eter. czytajac twoje posty mam
            wrazenie, zenie zylas jeszcze na wlasny rachunek i stad Twoja naiwnosc.
            po ciazy bedzie tak, ze maz bedzie robil kariere, ty bedziesz po pracy gnala do
            dziecka.staniesz przed wyborem, jaki maja kobiety od dawna: co wazniejsze:
            stolek czy to, zeby z dzieciakiem miec czas w parku kasztany jesienia
            pozbierac. taki lajf.
            • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:23
              W ciążę nie zajdę, bo jestem bezpłodna, więc spokojna głowa. :)
              • maretina Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:38
                tezromantyczka napisała:

                > W ciążę nie zajdę, bo jestem bezpłodna, więc spokojna głowa. :)

                taaaaaaaaaaaaa.w dodatku juz to wiesz.
                jesli faktycznie, to przykro mi.
            • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:24
              Co do Twojego podejrzenia odnośnie mojego życia na własny rachunek, to bardzo
              byś się zdziwiła.
              • kurczak_domowy1 Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 14:31
                Nie wiem czy wiecie ale w krajach skandynawskich, we Francji, w USA coraz
                częściej jest tak, że kobiety robia kariery a męzowie zajmują się domem i
                wszystkim to odpowiada. Moim zdaniem choc wiem, że się nie zgodzicie wynika to
                z naszego wychowania i chłopców i dziewczynek. Dlatego pomimo tego, że
                jesteście za równouprawnieniem to jednak gdzies w waszej podświadomosci tkwi,
                że facet ma zarabiac, awansować, robić karierę. Jeśli tylko zajmuje sie domem
                to jest niemęski. Kobiety na zachodzie były inaczej wychowywane i one juz
                często nie mają takiego nastawienia.
                • maretina Re: Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 14:37
                  nie mam zakodowanego modelu wychowania, jaki usilujesz nam tu wmowic. moj maz
                  tez nie. maz robi zakupy, gotuje, sprzata....ja podobnie. po prostu uzupelniamy
                  sie.
    • dzikoozka Nie mam nic przeciwko 25.05.07, 14:06
      o ile obu stronom to odpowiada.
      Moim zdaniem jednak zaden facet tego nie wytrzyma i po jakimś czasie przypłaci
      depresja.
      • kurczak_domowy1 Re: Nie mam nic przeciwko 25.05.07, 14:10
        Piszesz obu stronom ale czy ty konkretnie zaakceptowałabys takiego męża?
        • dzikoozka Re: Nie mam nic przeciwko 25.05.07, 14:15
          Ja? czy zaakceptowałabym?
          1. jeśli byłby szczęśliwy ze swojego losu,
          2. dbałby nie tylko o dom, o mnie i dzieci ale i o SIEBIE, tj. nie zaniedbałby
          się fizycznie i intelektialnie, nie zidiociałby od telewizji, miałby swoje
          poglądy, był inteligentny i dowcipny, miałby swoje zainteresowania,
          3. nie zdradzałby mnie, kochał i szanował, rozumielibyśmy sie dobrze
          4. a ja zarabiałabym wystarczajaco,
          to oczywiście ze taki układ byłby ok.
    • tezromantyczka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:14
      Dla mnie taki układ jest nie do przyjęcia, na szczęście problemu nie mam, bo
      narzeczony na wysokie ambicje zawodowe. ;)
      • justynnka Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:19
        absolutnie nie do przyjęcia, w żadnej sytuacji.taki partner przestałby być dla
        mnie atrakcyjny- stałby się jedynie gosposią. zresztą - facet bez ambicji
        zawodowych jest mało męski. na szczęscie mój mąż ma ambicję zawodową i poważny
        stosunek do swojej pracy i rozowju kariery.
    • kurczak_domowy1 Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:16
      Dlaczego mężczyźni akceptuja żony zajmujące się domem a kobiety nie
      zaakceptowałyby faceta zajmującego się domem. Czyżby jednak to myslenie
      patriarchalne nie siedziało w was bardzo głeboko pomimo partneerskiej retoryki.
      • maretina kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:18
        bo zrobiles unik: skad mialbys emeryture i co bys zrobil, jakbyu zona w pracy
        poznala lowelasa i poszla w sina dal. nawet na chleb bys nie mial
        nieboraku.........
        • avital84 Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:19
          Podobnie mają kobiety, które wybierają karierę odpowiednika
          kurczaja domowego.
          • kurczak_domowy1 Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:22
            Dlaczego od razu mam przyjmować, że żona będzie mnie zdradzać i zostawi mnie. Z
            takim nastawienie lepiej się nie żenić.
            • maretina Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:26
              kurczak_domowy1 napisał:

              > Dlaczego od razu mam przyjmować, że żona będzie mnie zdradzać i zostawi mnie.
              Z
              >
              > takim nastawienie lepiej się nie żenić.
              biorac slub nie zakladamy wielu rzeczy. ma byc rozowo i wzniosle. maja byc
              super orgazmy, kasy ful, zdrowe i usmiechniete dzieci, ktore przynosza szostki
              i bez problemu dostaja sie na medycyna lub prawo.
              zobacz statystyki, ile rodzin sie rozpada.
              zakladajac rodzine nie bierze sie pod uwage rozwodu. to normalne, ale
              zakladajac rodzine bierzemy odpowiedzialnosc za siebie, partnera i ewentualne
              dzieci. osoba odpowiedzialna pracuje, zeby zabezpieczyc swoja przyszlosc i
              przyszlosc dzieci. oprocz rozwodow sa takze wypadki i choroby. co zrobisz jak
              kochana zona zginie w wypadku albo jak zachoruje i nie bedzie mogla pracowac? z
              renty ciezko zyc.
              zakladajac, ze zycie uplynie na sielance i dozyjecie szczesliwej strarosci, tyo
              zwroc uwage prosze na jakim poziomie zyja emeryci. z jednej emerytury to bedzie
              sobie mozna witaminki wykupic i mineralna do popicia. pod kosciol planujesz
              isc? na zebry?
              • kurczak_domowy1 Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:29
                Moja babcia nigdy nie pracowała i jakoś sobie żyła na tej emeryturze. Natomiast
                gdyby żona zginęła w wypadku poszedłbym do pracy. Proste.
                • maretina Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:36
                  kurczak_domowy1 napisał:

                  > Moja babcia nigdy nie pracowała i jakoś sobie żyła na tej emeryturze.
                  Natomiast
                  >
                  > gdyby żona zginęła w wypadku poszedłbym do pracy. Proste.

                  jakbys mial np. 60 lat, chore serce albo inna przypadlosc. daj spokoj.
                  poza tym uwazam, ze to nie jest moralne. zdrowa osoba siedzi w domu, reszta
                  spoleczenstwa musi skladac sie na takie osoby.
                  • frying.pan Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 16:44
                    Jeśli byłby w wieku emerytalnym, to dostawałby prawdopodobnie emeryturę po żonie
                    jeśli odpowiednio wcześnie by o to zadbali. Żona też może ubezpieczyć męża na
                    wypadek swojej śmierci, tak aby miał zapewnione dostatnie życie i nie musiał się
                    martwić szukaniem pracy. Jest wiele rozwiązań.
          • maretina Re: kurczak, odpowiedz 25.05.07, 14:23
            avital84 napisała:

            > Podobnie mają kobiety, które wybierają karierę odpowiednika
            > kurczaja domowego.

            dokladnie. dlatego uwazam je za naiwne i beztroskie.
      • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:18
        Generalizujesz. Jak już napisałam, ja bardzo bym się cieszyła
        z takiego rozwiązania.
        • tezromantyczka Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:23
          A z czego Twój partner by się utrzymywał, gdybyś np. zginęła w wypadku?
          • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:32
            Ze spadku po mnie i renty.
            Nie mówię, że to jedyny model, który preferuje bo nie,ale
            różne ludzie mają potrzeby. Jeżeli facet miałby potrzebę
            zajmowania się domem i czułby się spełniony w ten sposób to
            jego wybór przecież. Ja jestem daleka od takiego stylu
            życia, więc w sumie byśmy się uzupełniali.
            Przecież wiele jest takich par tylko, że w drugą stronę.
            • kurczak_domowy1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:33
              Czyli teoretycznie:) mogłbym zostac twoim mężem?
              • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:34
                Tylko teoretycznie, bo w tym momencie nie szukam męża. :)
                • kurczak_domowy1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:36
                  Ja tez w tej chwili nie szukam żony ale fajnie wiedzieć, że teoretycznie to
                  mozliwe:)
                  • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:42
                    A naprawdę byś tak chciał???
                    Wiesz, bo to też chodzi o to, że skoro już
                    zostajesz w domu to starasz się zadbać o ciepło
                    rodzinne i inne takie tam, o ktore nie jest w stanie
                    zatroszczyć się robiąca karierę kobieta. Dla mnie fajnie
                    było by poznać takiego kogoś kto o wszytskim pomyśli, zatroszczy
                    się, ale nie wierzę w bajki. Faceci raczej nie idą na takie układy.
                    Jedynym rozwiązaniem jest związek "partnerski" i dzielenie się
                    obowiązkami fifty fifty. Każdy robi to co lubi i lubi pomagac drugiej
                    osobie.
                    • kurczak_domowy1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:45
                      Dla mnie związek partnerski odpada. Jeśli miałbym się na stałe związać z
                      kobieta to tylko wtedy jeśli ona zgodzi się abym ja zajła się domem a ona
                      pracą. Nie zamierzam powielać modelu głowy rodziny.
                      • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:48
                        Ale w partnerstwie nie ma głowy. :)
                        Dlaczego tak bardzo chcesz zajmować się domem?
                        • kurczak_domowy1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:51
                          W tzw. związku partnerskim tylko teoretycznie nie ma głowy ale jak przyjdzie co
                          do czego to kobieta mówi "Zrób coś. Bądź męzczyzną". Słyszałaś żeby ktos kiedys
                          powiedział "Bądź kobietą"? Nie chcę być za kogoś odpowiedzialny i zapewniac
                          komus poczucie bezpieczeństwa więc albo kobieta zapewni mi poczucie
                          bezpieczeństwa albo zostane juz tym singlem:)
                          • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:55
                            Czyli po prostu wygodnictwo?
                            Ale wiesz tak naprawdę opieka domem to
                            bardzo ciężka praca i bardzo odpowiedzialna.
                            Nie można byle jak wychować dzieci na przykład.
                            Poza tym taka kobieta oczekiwałaby, że już
                            rzeczywiście nie musiałaby się o nic poza pracą
                            martwić. Potrafiłbyś temu sprostać?
                            Chyba nie chodzi Ci o to by ona pracowała, a Ty
                            wypczywał w domu z pilotem przed telewizorem?
                            • kurczak_domowy1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:59
                              Oczywiście, że nie. Wiem, że to cięźka praca ale za to pozbyłbym się tej
                              ogromnej odpowiedzialności kto utrzyma rodzinę. To juz byłby problem mojej
                              zony. Zreszta nie wiem czy wiesz ale wielu facetów własnie z tego powodu nie
                              chce się żenić bo boja sie odpowiedzialności. Ja tez się do nich zaliczam. Nie
                              chciałbym żeby mi zona wypominała, że za mało zarabiam a ten Kowalski zarabia
                              dwa razy tyle.
                              • avital84 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 15:06
                                Nie wiedziałam. Myślę, że to głupi powód.
                                A dlaczego tak myślę? Bo sami sobie wymyśliliście
                                to poczucie odpowiedzialności. Sami siebie zapędzacie
                                w kozi róg. Często wcale nie wymaga się od Was tego co
                                myślicie, że się wymaga. Ja bym nie chciała by ktoś mnie
                                utrzymywał. Dlatego się dziwię.
                              • butterflymk Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 15:29
                                no i właśnie dlatego oboje pracują
                              • ewik_75 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 15:46
                                kurczak_domowy1 napisał:

                                > Oczywiście, że nie. Wiem, że to cięźka praca ale za to pozbyłbym się tej
                                > ogromnej odpowiedzialności kto utrzyma rodzinę. To juz byłby problem mojej
                                > zony.

                                A co byś zrobił, gdyby Twoja żona w wyniku nieszczęśliwego wypadku została
                                inwalidką i nie mogła już wykonywać sowjego zawodu albo w ogóle pracować?
                                Odszedłbyc, czy wzruszył ramionami i powiedział "nie tak się umawialiśmy"?
      • dzikoozka Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:19
        Nie uogólniaj

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=63063978&a=63065268
      • obca1 Re: Dlaczego kobiety nie akceptują 25.05.07, 14:30
        jak się nad tym zastanowić to gdybym zarabiała tak, żeby bez problemu utrzymać 3 osoby i starczaloby jeszcze na takie przyjemności jak wakacje, wypady do restauracji czy korepetycje dla dzieci .. to miło byłoby przyjść do czystego pachnącego domku..zjeść pyszny obiad (a mężczyźni to doskonali kucharze..mniam :) ) i się już tylko lenić, przeznaczyć wolny czas na zabawę z dziećmi..na przyjemności :)
        sprzątanie i gotowanie nie są mi konieczne do szczęścia

        nie wiem tylko jak wytworzyć pewną równowagę w takim domu.. nie wiem jak by się czuł mężczyzna gdyby wszystkie pieniądze pochodziły ode mnie..jeżeli mimo takiej sytuacji nie straciłby charakteru.. gdyby nie był ode mnie zależny (?) to nie widzę problemu..
        wiem jedynie, że w takim układzie potrzeba naprawdę dużo miłości i właśnie charakteru..bo czasem ten kto płaci rachunki wyobraża sobie że mu wszystko wolno ;)

    • kurczak_domowy1 Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 14:34
      Nie wiem czy wiecie ale w krajach skandynawskich, we Francji, w USA coraz
      częściej jest tak, że kobiety robia kariery a męzowie zajmują się domem i
      wszystkim to odpowiada. Moim zdaniem choc wiem, że się nie zgodzicie wynika to
      z naszego wychowania i chłopców i dziewczynek. Dlatego pomimo tego, że
      jesteście za równouprawnieniem to jednak gdzies w waszej podświadomosci tkwi,
      że facet ma zarabiac, awansować, robić karierę. Jeśli tylko zajmuje sie domem
      to jest niemęski. Kobiety na zachodzie były inaczej wychowywane i one juz
      często nie mają takiego nastawienia.
      • avital84 Re: Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 14:38
        Dla mnie to wygląda tak, że póki on by się czuł
        w tym dobrze i szczęśliwy to było by ok.
        Oczywiście warunek jest taki jak napisałeś na początku.
        Ja robię karierę i zarabiam ciężką kasiorę tak aby
        na wszytsko starczyło. Jeżeli by tak nie było to zwyczajnie
        ciężko było by wiązać koniec z końcem. Często oboje współmałżonków/partnerów
        pracuje od świtu do nocy, ponieważ zwyczajnie nie mają innego wyboru.
        Life is brutal. :(
      • obca1 Re: Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 14:43
        kurczak: musisz pamiętać o jednej rzeczy..kobietom często podoba się silny, ambitny mężczyzna z charakterem .. i tu nawet nie chodzi o kasę .. możliwe, że mamy głęboko zakodowane, że nasz partner powinien być zaradny i być w stanie zaopiekować się kobietą oraz dziećmi..dawać nam poczucie bezpieczeństwa i oparcie..czasami wręcz chcemy, żeby nam imponował, żeby był mądry, zdolny, odpowiedzialny :)

        kurczak domowy jest akceptowalny tylko wtedy, gdy pieniądze nie są żadnym problemem, gdy jest na tyle zdolny, że w razie potrzeby przejmie funkcję żywiciela rodziny..gdy nie jest leniwy ale po prostu w danej sytuacji obojgu pasuje, że ona zajmie się finansami a on dziećmi (bo np. są jeszcze malutkie i najlepiej, żeby były pod opieką kochającego rodzica)

        • pendula Re: Na zachodzie jest inaczej 25.05.07, 15:16
          Myślę, że trafiłaś w sedno sprawy. Facet tez może się doskonale wykazać
          męskością w domu. Spraw różnych do załatwienia, kiedy się ma dom i rodzinę jest
          masę. I to nie tylko tych typowo porządkowo - żołądkowych.
    • valerie_valerie mezczyzna idealny! 25.05.07, 14:35
      Mężczyzna dla mnie idealny!
      Pójdź że w moje ramiona!
      Podaję email: valerie_valerie@gazeta.pl
      • kurczak_domowy1 Re: mezczyzna idealny! 25.05.07, 14:36
        Cześć Valerie! Piszesz powaznie czy mnie nabierasz?:)
        • butterflymk Re: mezczyzna idealny! 25.05.07, 14:39
          I teraz wyobraź sobie ze Twoja Valerie jeździ na impry integracyjne, wychodzi
          na kolacje służbowe zniak na szkolenia za granicę... a Ty siedzisz i gotujesz
          pyry.... :)
        • valerie_valerie Re: mezczyzna idealny! 25.05.07, 15:09
          Poważnie.
          Z jakiego miasta jesteś?
          • valerie_valerie Re: mezczyzna idealny! 25.05.07, 15:24
            Dla mnie ten układ byłby ok.
            Uważam, że mężczyzna nie do końca musi kompletnie nic nie robić. Jeżeli miałby
            ochotę może przecież pracować hobbistycznie w domu np robić na umowę zlecenie
            drobne tłumaczenia, pisać artykuły do prasy, czy być fotografem na ślubach.
            Możliwości jest wiele. Tak robi wiele kobiet siedzących w domu.
            Tu chodzi o to kto ma stałą pracę i finansuje większą część wydatków na dom.
            Wyobrażam sobie jak mężczyzna 2 razy dziennie przywozi mi dzidziusia do pracy
            na karmienie. Czy to mogłoby działać?
            Czy są tacy mężczyźni, którzy czuliby się dobrze w takiej roli mężczyzny
            domowego?

    • feralcat Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:38
      Moze ty jestes jednak kobieta?
      Mysle ze znajdziesz kobiete ktorej bedzie pasowal taki uklad.Moze przez
      internet? zapracowanie kobiety nie maja czasu na wychodzenie i poznawanie
      mezczyzn.A tymczasem ucz sie gotowania, szydelkowania, i czytaj poradniki
      psychologiczne o wychowywaniu dzieci.
      Powodzenia kurczaku domowy.
      • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:42
        Ale ja wcale nie zamierzam na siłę się żenić. Jeśli spotkam taka kobietę to się
        ożenię i zajme domem a jeśli nie to pozostane singlem. To drugie rozwiązanie
        jest moim zdaniem znacznie bardziej realne.
        • avital84 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:43
          A teraz kto Cię utrzymuje?
          • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:46
            Teraz sam się utrzymuję.
            • avital84 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:47
              A czemu tak bardzo chciałbyś w zwiąku przejąć rolę kurczaka?
              Serio pytam.
            • butterflymk Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:59
              moim zdaniem jest Ci gorąco
              i jesteś wkurzony na swoja robotę i dlatego tak mówisz :)
              • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:02
                Nie nie jestem wkurzony a robota nie jest taka najgorsza. Po prostu nie chcę
                być za nikogo odpowiedzialny i zapewniac komus poczucie bezpieczeństwa. Niech
                kobieta zapewni mi poczucie bezpeiczeństwa a jak nie będzie chętnej to lepiej
                się nie wiązać na stałe.
                • butterflymk Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:10
                  No ciekawe czy chciałbyś sam żyć do końca?
                  Bez tej drugiej połówki.
                  Cała odpowiedzialnośc wcale nie spada na Ciebie, tylko po 50% na Ciebie i
                  partnerkę.
                • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:19
                  kurczak_domowy1 napisał:

                  > nie chcę
                  > być za nikogo odpowiedzialny i zapewniac komus poczucie bezpieczeństwa.


                  To, ze pracowałbyś jako gospodarz domu nie oznacza, ze byłbyś zwolniony z
                  odpowiedzialności za dzieci i rodzinę !!!!
                  Jeśli tak myśłisz, to grubo się mylisz i nie myśl na razie o małżeństwie…
                  Rozczarujesz się sam i swoją potencjalnśę żone bardzo zawiedziesz...

                  Niech
                  > kobieta zapewni mi poczucie bezpeiczeństwa a jak nie będzie chętnej to lepiej
                  > się nie wiązać na stałe.

                  Tu się zgadzam…. Lepiej, zebyś się nie wiązał, jesłi nie chcesz być
                  odpowiedzialny za drugą osobę czy dać jej poczucia bezpieczeństwa….
        • butterflymk Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:44
          dziwne, tak to chcesz się zajmowac domem i żoną i dziećmi
          marzysz o tym,
          a tak strzelasz textem że raczej wolisz być singlem...
          I jak można Ci zaufać?
          O oo pewnie by było tak że zostawiłbyś kobietę pracującą
          z dzieckiem na lodzie ;p
          • avital84 Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 14:47
            tego, że lepiej jest byź songlem. Prawda Kurczaku?
            Czyż nie o to Ci chodziło? :)
            • kurczak_domowy1 Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 14:49
              Nie było to moim zamysłem na początku ale w sumie na to wychodzi. Tak lepiej
              zostać singlem.
              • butterflymk Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 14:58
                nie zauważyłam żadnych argumentów które na to by wskazywały...
                że najlepeij być singlem/
                • kurczak_domowy1 Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 15:01
                  Bo jesteś kobietą a dla kobiety małżeństwo znacznie bardziej się opłaca niż
                  facetowi:)Nieprzypadkiem kobiety dąża do stałych związków a faceci odwlekaja
                  ile mogą. Po prostu wiedza w co się pakują.
                  • avital84 Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 15:03
                    Ale smutne jest to co napisałeś. :(
                    Naprawdę posmutniałam. :(
                    Qrcze, a ja myślałam, że ludzie chcą
                    być ze sobą z wyższych przyczyn. Może nawet
                    z miłości. I nie wyobrażają sobie po prostu
                    życia osobno.
                    • anulex Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 16:46
                      Fakty są takie, że mężczyźni są z reguły mniej chętni do malżeństwa niż kobiety
                      i musi mieć to jakąś przyczynę. Nie sądzę, żeby było nią to, że mniej kochają.

                      ---
                      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
                      • kurczak_domowy1 Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 17:13
                        Przyczyna głowna jest to, że w naszej kulturze i to nawet w tych najbardziej
                        partnerskich związkach to mężczyzna jest odpowiedzialny za utrzymanie rodziny,
                        to on w razie czego usłyszy "Zrób coś. Bądź mężczyzną". Kobieta raczej nie
                        usłyszy "Bądź kobietą". Słyszeliście tez żeby mąz wypominał żonie że za mało
                        zarabia, ze się za mało stara a kobiety często tak mówią. Wiem bo koledzy mi
                        się żalili po paru piwkach. Chodzi o to, że męzczyzna żeniąc się bierze na
                        siebie odpowiedzialnośc za kobietę i za dzieci. Możemy tu pisac o partnerstwie
                        ale tak naprawdę to od faceta wymaga się, że zawsze będzie silny, zwarty,
                        gotowy i zawsze ma wiedziec co zrobić a wielu facetów w tym i ja nie chce dac
                        sie wtłoczyć w ten patriarchalny schgemat dlatego albo znajdę żonę, która
                        zaakceptuje mnie jako zajmującego się domem albo ppozostane singlem.
                  • butterflymk Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 15:06
                    Co?
                    Przecież nikt się nie żeni ani nie wychodzi za mąż z przymusu dla wygody?
                    Wy źle nas rozumiecie, kobiety potrzebują facetów, chcą się czuć potrzebne
                    kochane i tym samym chca sie odwdzięczyć...
                    A niby faceci nie maja wygody mając żonki u boku które wszystko dla zrobią dla
                    męza?
                    • anulex Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 17:01
                      Wiele kobiet chce pracować, ale nawet jeśli nie mówią o tym głośno, oczekują,
                      że to facet będzie głównym żywicielem rodziny. Śwadadczy o tym między innymi
                      to, że niejedna z nas nie chciałaby być z mężczyzną mniej od niej zarabiającym,
                      nie chciałaby, żeby to mężczyzna poszedł na urlop wychowawczy itp. Nie mówię,
                      że dotyczy to wszystkich kobiet, ale większości.

                      Takie są też oczekiwania społeczne. Np biedna żona z bogatym mężem mniej dziwi
                      niż biedny mąż z bogatą żoną.

                      ---
                      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
                      • kurczak_domowy1 Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 17:05
                        Anulex bardzo mądra wypowiedź tak jak pozostałe. Mam pytanie czy ty osobiście
                        mogłabyś być z takim facetem. To znaczy ty robisz karierę, realizujesz się a ja
                        zajmuję się domem i ewentualnie dziećmi.
                        • anulex Re: Bo ten wątek służ tak naprawdę udowodnieniu 25.05.07, 17:20
                          Nie. Studiuję pedagogikę, dzieci to moja pasja i w przyszłości chciałabym
                          przede wszystkim zająć się wychowywaniem własnych dzieciaków - nie karierą.
                          Będąc z kurczakiem domowym nie miałabym takiej możliwości. Ponad to nie czuję
                          się na siłach, żeby samodzielnie utrzymać rodzinę na odpowiednim poziomie - mam
                          za miękkie łokcie.

                          ---
                          Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
      • 10iwonka10 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:46
        Czytalam kiedys artykul o takich zwiazkach ( kobietach Alfa). I na poczatku
        wszystko bylo OK Ona chce robic kariere, jest ambitna ale chce tez miec dzieci
        rodzine wiec taki moaz to ideal. Ona calymi dniami w pracy, czesto wyjazdy w
        weekendy. Ale po jakim czasie maz robi sie corac bardziej sfrustrowany.....i w
        koncu odhcodzi znjduje kobiete podobna do siebe - bardziej partnerke niz
        dominanta.

        natomiast te ambitne kobiety po jakims czasie znajduja podobnych mezczyzn ...
        ale i one sie zmieniaja i wiecej czasu poswiecaja rodzinie. To pewno troche
        uogolnienie- ale tam bylo akurak kilka przykladow takich rodzin.
    • hermenegilda_zenia Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:47
      Mojego męża nie uważam za niemęskiego i nigdy tak o nim nie pomyślę, tylko
      dlatego że to właśnie on zostanie kurczakiem domowym, jeżeli zdecydujemy się na
      dziecko. Rozmawialiśmy na ten temat wiele razy i taka propozycja wyszła on
      niego samego, z własnej i nieprzymuszonej woli. On jest gotowy przejąć na
      siebie obowiązki związane z opieką nad dzieckiem, utzymaniem domu i gotowaniem.
      Gorzej od wykonywania zajęć domowych znosiłby pewnie bezrobocie, gdyby np.
      znalazł się bez pracy. W tej chwili oboje zarabiamy podobnie ( każde po kilka
      średnich krajowych), ale w razie czego mój zawód jest bardziej "chwytliwy",
      więc zwykła pragmatyka decyduje o tym, kto i co będzie robił.
    • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 14:50

      Przez jakiś czas - kilka miesięcy - tak, ale nie permanentnie..
      Byłby problem, bo:

      1/ rodzina musi mieć bufor bezpieczeństwa. Jeśli ja starciłabym pracę, albo na
      przykład stałabym się niezdolna do prady, to kto by nas utzrymywał? Mężczyzna,
      który nigdy nie pracował? Nie zawsze wszystko jest słodko…

      2/ co z podziałem obowiązków? Cały dom bierzesz na siebie? Czułabym się chyab
      jak w hotelu….

      3/ czy mielibyśmy po kilku latach podobny pogląd na swiat?

      4/ kobieta pracujaca, ciagle się uczaca moglaby by szybko się zmeczyc
      kurczakiem domowym, niechetnym do zadnego rozwoju, za którego w dodatku jest
      finansowo odpowiedzialna…

      5/ skad miałbyś pieniadze na swoje potrzeby - np.. Ubrania? Skąd miałbyś
      pieniadze na to, żeby jej kupic kwiaty na urodziny albo zaskoczyc jakis drobnym
      podarunkiem? Mialaby Ci placic? - chory układ….
      • anulex Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 16:51
        > 4/ kobieta pracujaca, ciagle się uczaca moglaby by szybko się zmeczyc
        > kurczakiem domowym, niechetnym do zadnego rozwoju, za którego w dodatku jest
        > finansowo odpowiedzialna…

        Dlaczego zakładasz, że kurczak domowy miałby być niechętny do rozwoju?

        > 5/ skad miałbyś pieniadze na swoje potrzeby - np.. Ubrania? Skąd miałbyś
        > pieniadze na to, żeby jej kupic kwiaty na urodziny albo zaskoczyc jakis
        drobnym
        >
        > podarunkiem? Mialaby Ci placic? - chory układ….

        Jeśli mieliby wspólnotę majątkową, brałby kasę ze wspólnych pieniędzy. Tak samo
        jak tobi się w małżeństwach ze wzpólnotą majątkową, w których pracują oboje
        partnerzy lub tylko mężczyzna.

        ---
        Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
        • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 17:07
          No właśnie dlaczego chory układ. Ty pracujesz i zarabiasz pieniądze a ja
          zajmuję się domem. Czy jeżeli oboje małzonkowie pracują i powiedzmy facet
          zarabia 5000 a zona 1500 to taki układ jest chory bo ona korzysta z jego
          pieniędezy?
          • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 22:43
            kurczak_domowy1 napisał:

            > Czy jeżeli oboje małzonkowie pracują i powiedzmy facet
            > zarabia 5000 a zona 1500 to taki układ jest chory bo ona korzysta z jego
            > pieniędezy?

            chory nie, ale dla niej na pewno trudny.
            pisalam raczej o tym, ze musialbys uzgadniac swoje wszystkie wydatki, Tobie o
            nie przeszkadza?
        • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 22:41
          anulex napisała:


          > Dlaczego zakładasz, że kurczak domowy miałby być niechętny do rozwoju?

          bo sprawia na mnie wrazenie osoby idacej na latwizne - nie chze zadnej
          odpowiedzialnosci, nie chce pracy - bo po co sie meczyc, jak mozna dac sie
          utzrymywac... MOze sie myle - to tylko moje subiektywne zdanie.

          Inna sprawa, to to ze w pracy umysłowej człowiek rozwija sie, bo musi. w domu
          po pozmywaniu, odkurzeniu, zorbieniu prania itp. niewiele juz na to pozostaje
          czasu... tu tez oczywiscie moge sie mylic, ale jakos nie znam gospoodyn
          domowych, ktore by dbaly o swwj rozwoj intelektualny...

          >
          >
          > Jeśli mieliby wspólnotę majątkową, brałby kasę ze wspólnych pieniędzy. Tak
          samo jak tobi się w małżeństwach ze wzpólnotą majątkową, w których pracują
          oboje
          > partnerzy lub tylko mężczyzna.

          czyli - w tym wypadku - z pieniedzy zarobionych przez nia.
          Bylby na jej utrzymaniu i musieliby uzgadniac jego wydatki.
          jak u nastolatka.
          i to jest dla mnie chore.
          poza tym psychologowie rodzinni podaja, ze najczestsze dwa powody konfilktow
          małżeńskich to seks i pieniądze...


          • anulex Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 22:58
            Odnoszę wrażenie, że w takich dyskusjach często rozmawia się o osobach
            robiących jakąś wielką karierę (czyli o niewielkiej grupie) a nie o zwykłych,
            przeciętnych ludziach i ich nudnych, mało rozwojowych pracach. Czy praca
            sprzedawczyni albo pracownika biurowego na prawdę jest bardziej rozwijająca niż
            praca kury domowej?

            Piszesz, że osoba, która decyduje się na bycie kurą domową idzie na łatwiznę, a
            potem, że w nawale obowiązków nie ma czasu, żeby zadbać o siebie - nie sądzisz,
            że tkwi w tym pewna sprzeczność?

            Być może większość kur domowych nie dba o swój rozwój intelektualny. To bardzo
            możliwe, bo w ogóle większość ludzi nie przywiązuje niestety zbyt dużej wagi do
            tego aspektu swojego życia. To nie zmienia faktu, że będąc kurą domową można
            się rozwijać i ja znam kobiety, które to robią.

            Jeśli chodzi o pieniądze, to w każdym związku, w którym jest wspólnota
            majątkową, ludzie muszą uzgadniać ze sobą swoje wydatki. Problem z pieniędzmi
            mógłby się pojawić wtedy, gdyby wspólnota majątkowa była pozorna - to znaczy
            teoretycznie pieniądze byłyby wspólne, ale w rzeczywistości tylko jedna z osób
            (najprędzej ta zarabiająca) miała nad nimi władzę - na coś takiego za nic bym
            nie poszła.

            ---
            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
            • thelma3 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 09:37
              czy sadzisz, ze z pensji sprzedawczyni da sie utrzymac rodzine? wiec chyba jednak rozmawiamy o tej wlasciwej karierze

              owszem, siedzac w domu nigdy nie bedziesz sie tak rozwijac jak robiac kariere
              • anulex Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 18:40
                Rozmawiamy o osobach, które rezygnują z pracy, niekoniecznie pozwalającej na
                samodzielne utrzymanie rodziny, na rzecz opieki nad domem.

                ---
                Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
            • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 12:23
              anulex napisała:


              > Piszesz, że osoba, która decyduje się na bycie kurą domową idzie na łatwiznę,
              a
              > potem, że w nawale obowiązków nie ma czasu, żeby zadbać o siebie - nie
              sądzisz,
              > że tkwi w tym pewna sprzeczność?

              A czy samozadniedbanie nie wynika właśnie z tego „chodzenia na łatwiznę”? Moim
              zdaniem tak.
              Poza tym, w tej pracy nie ma szefa, który wymaga wyników i rozlicza z
              rezultatów, nie trzeba się specjalnie szkolić, nikt nie zwolni..... W tym
              aspekcie jest to łatwe.


              > tego aspektu swojego życia. To nie zmienia faktu, że będąc kurą domową można
              > się rozwijać i ja znam kobiety, które to robią.


              Zgadzam się.
              Kurczaku_domowy – jak widzisz tę kwestię? Chciałbyś się rozwijać
              intelektualnie? Jak to widzisz?


              > Jeśli chodzi o pieniądze, to w każdym związku, w którym jest wspólnota
              > majątkową, ludzie muszą uzgadniać ze sobą swoje wydatki.

              Wcale nie. Mogą mieć pewną wspólną pulę na wydatki wspólne,a resztę dzielą na 2
              kupki i mają dla siebie.

              Problem z pieniędzmi
              > mógłby się pojawić wtedy, gdyby wspólnota majątkowa była pozorna - to znaczy
              > teoretycznie pieniądze byłyby wspólne, ale w rzeczywistości tylko jedna z
              osób
              > (najprędzej ta zarabiająca) miała nad nimi władzę

              a czyż to właśnie nie byłaby taka sytuacja ???? Bo tak to właśnie
              postrzegam.... Ona zarabia na nich dwoje, on - wcale...
              • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 12:36
                ewik_75 napisała:
                > a czyż to właśnie nie byłaby taka sytuacja ???? Bo tak to właśnie
                > postrzegam.... Ona zarabia na nich dwoje, on - wcale...

                Ależ on także w pewien sposób zarabia.
                Mając na to czas może kupować taniej, nie używać półproduktów (zwykle
                wychodzących drożej), zaplanować wszystko tak, by znaleźć pewne oszczędności,
                etc. Pracująca żona nie musi się stołować w knajpach, kupować sobie gotowego
                śniadania czy w inny sposób płacić innym za to, co zrobi dla niej mąż. Czas,
                jaki normalnie poświęciłaby na prace domowe (sprzątanie, pranie, gotowanie) może
                wykorzystać na pracę lub na odpoczynek, by swoją pracę lepiej wykonywać.
                W ten sposób żona bynajmniej nie "daje" mężowi na piwo, on te pieniądze sobie
                także wypracował, poprzez oszczędności w budżecie domowym i umożliwienie żonie
                pracy w lepszych warunkach.
                • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 22:41
                  xtrin napisała:

                  > Ależ on także w pewien sposób zarabia.

                  > także wypracował, poprzez oszczędności w budżecie domowym i umożliwienie żonie
                  > pracy w lepszych warunkach.

                  Chodzi właśnie o ten "pewien sposób"...
                  nawet, jeśli tak do tego podejść, to:
                  1/ po pierwsze - trudno to "wycenic", zeby wypłacic mezowi cos w rodzaju
                  pensji. zreszta czy to wlasnie nie bylby chory uklad - "wyplacanie mezowi
                  pesnji" o rownowartosci oszczednosci? zreszta - to tylko możliwość, zaklada, ze
                  maz bedzie chodzil, porownywal ceny, kupowal tam, gdzie najtaniej.... a tak byc
                  nie musi.
                  2/ po drugie - trudno to porównać do sytuacji, kiedy oboje zarabiają, nie
                  sadzisz? Zwlaszcza, jezeli zarabiaja mniej więcej po równo. wyobrazmy to sobie -
                  - maz mowi do zony "kochanie, daj mi na piwo i dodatkowo jeszcze musze kupic
                  sobi ze dwa t-shirty i nowe dzinsy. w koncu zapracowalem".
                  • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 11:03
                    ewik_75 napisała:
                    > Chodzi właśnie o ten "pewien sposób"...

                    To, jak sobie dwie osoby tę kwestię rozwiążą to już ich prywatna sprawa. Jeżeli
                    małżonkowie mają do siebie zaufanie (a cóż to za małżeństwo bez niego?) i dbają
                    przede wszystkim o wspólne dobro, a dopiero później o własne to bez większych
                    problemów można to wszystko pogodzić. Żona wie, że mąż stara się w pełni
                    wykorzystać swoją sytuację, zrobić tyle, ile jest w stanie. Mąż wie, że żona nie
                    będzie mu robić wyrzutów "to ja zarobiłam", bo docenia jego wkład we wspólnotę
                    rodzinną. A pieniądze podzielą jak chcą, najprościej po prostu uznać je za
                    wspólne i wspólnie planować wydatki.
                    • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 12:21
                      xtrin napisała:


                      Jeżeli
                      > małżonkowie mają do siebie zaufanie (a cóż to za małżeństwo bez niego?) i
                      dbają
                      > przede wszystkim o wspólne dobro,

                      no właśnie - bardzo ważne dwa założenia.
                      JEŚLI...
                      a czy myslisz, ze gdyby te dwa zalozenia byly w kazdym malzenstwie spelnione,
                      to nadal byloby tyle rozwodow?
                      a co w przypadku kryzysu malzenskiego? osoba pozostajaca w domu jest zawsze
                      zależna od drugiej, z ktora - moze sie zdarzyc - jest skonfliktowana... nikomu
                      nie zycze.
                      warto tez poczytac "młodziutkiue mężatki" - sa tam opisnae takie przypadki...

                      a juz nie daj Boze "on mnie zdradza, a ja nie moge odejsc, bo nie bede miala z
                      czego utzrymac siebie i dzieci" - tylko w druga strone, oczywiscie. i co
                      wtedy ? Dla mnie niezaleznosc finansowa jest absolutna podstawa doroslosci....

                      > rodzinną. A pieniądze podzielą jak chcą, najprościej po prostu uznać je za
                      > wspólne i wspólnie planować wydatki.

                      to piekna teoria, ale tylko teoria.
                      pieniadze i konflikty na tym tle pozostaja najwazniejszym zrodlem rozpadu
                      małzenstw....
                      • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 13:09
                        ewik_75 napisała:
                        > no właśnie - bardzo ważne dwa założenia.
                        > JEŚLI...
                        > a czy myslisz, ze gdyby te dwa zalozenia byly w kazdym
                        > malzenstwie spelnione, to nadal byloby tyle rozwodow?

                        Nie rozmawiamy o sensie małżeństwa w ogólności i o tym, co w nim się nie udać
                        może, ale o tym, czy układ z kurczakiem domowym ma szanse zaistnienia. Ma, o ile
                        zostaną spełnione pewne warunki. Te, które wymieniłam (zaufanie i wspólnota
                        interesów) są warunkami koniecznymi każdego choć w miarę udanego małżeństwa, czy
                        to z kurą domową, kurczakiem, parą wyścigowych szczurów czy nawet niemuszących
                        palcem w bucie kiwać milionerów.

                        > a juz nie daj Boze "on mnie zdradza, a ja nie moge odejsc, bo nie bede
                        > miala z czego utzrymac siebie i dzieci" - tylko w druga strone, oczywiscie.
                        > i co wtedy ? Dla mnie niezaleznosc finansowa jest absolutna podstawa
                        > doroslosci....

                        Ależ oczywiście. Ale jak sama zauważyłaś - ten problem w tym samym stopniu
                        dotyka kurczaki co kury. Moim zdaniem w takich sytuacjach osoba zostająca w domu
                        (bez względu na płeć) powinna mieć jakieś perspektywy zarobku, na wypadek nie
                        tylko rozwodu, ale też śmierci partnera czy jego niezdolności do pracy (wypadek,
                        choroba, etc). Oczywiście, po x latach w domu nie tylko jest się niewiele wartym
                        na rynku pracy, ale też i samemu nie za bardzo jest się w stanie na nim znaleźć,
                        ale mimo wszystko jakoś tam należy być do tego przygotowanym. Moim zdaniem na
                        zostanie w domu nie powinno się decydować zaraz po szkole/studiach, ale
                        wcześniej przynajmniej kilka lat popracować.

                        > to piekna teoria, ale tylko teoria.
                        > pieniadze i konflikty na tym tle pozostaja najwazniejszym
                        > zrodlem rozpadu małzenstw....

                        Bez wątpienia. Ale ten problem może dotknąć każdego małżeństwa, nie tylko tego,
                        w którym facet zostaje w domu.
                        • ewik_75 Re: Chciałbym zostac kura domową 28.05.07, 12:30
                          xtrin napisała:

                          >
                          > Moim zdaniem w takich sytuacjach osoba zostająca w domu
                          > (bez względu na płeć) powinna mieć jakieś perspektywy zarobku, na wypadek nie
                          > tylko rozwodu, ale też śmierci partnera czy jego niezdolności do pracy

                          No właśnie - POWINNA…
                          Ale jakie? Jakie perspektywy zarobku ma osoba, zajmująca się jedynie domem i
                          powiedzmy - dla własnego rozwoju - dużo czytająca najprzeróżniejszej lietratury?
                          Bo moim zdaniem - marne.
                          Tak, dotyczy to też i kur domowych, płeć w tym wypadku nie ma znaczenia.


                          > ale mimo wszystko jakoś tam należy być do tego przygotowanym.

                          Xtrin - ale jak ?
                          Jak osoba, która od - powiedzmy - 5 lat zajmuej się domem i dziećmi może
                          przygotować się do zaistnienia na rynku pracy w razie potrzeby?
                          I to zaistnienia dającego zzaronki na tyle dobre, żeby utzrymac całą rodzinę … ?
                          To ładnie brzmi, ale jak to sobie wyobrażasz konkretnie?

                          > Bez wątpienia. Ale ten problem może dotknąć każdego małżeństwa, nie tylko
                          tego,
                          > w którym facet zostaje w domu.

                          A w szczególności tego, gdzie są duze dysproporcje zarobkowe.
                          Przypadek, gdy jedno pracuje zarobkowo, a drugie nie - właśnie do takich należy.
                          • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 29.05.07, 19:11
                            ewik_75 napisała:
                            > Jak osoba, która od - powiedzmy - 5 lat zajmuej się domem i dziećmi może
                            > przygotować się do zaistnienia na rynku pracy w razie potrzeby?

                            Znam osoby, które wróciły do pracy zawodowej nawet po dłuższym okresie w domu
                            niż 5 lat. Oczywiście, nie jest to ani proste ani miłe, ale nie jest niemożliwe.

                            > Przypadek, gdy jedno pracuje zarobkowo, a drugie nie
                            > - właśnie do takich należy

                            Istnieją małżeństwa, gdzie mąż pracuje, a żona nie, prawda? Jest ich nawet
                            całkiem sporo. I jakoś dają rady. Tak samo może dać rady układ, gdzie ona
                            pracuje a on nie. O tym dyskusja.
              • anulex Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 18:36
                Chodziło mi o to, że zostania kurą domową nie można nazwać pójściem na
                łatwiznę, jeśli taka osoba ma tyle obowiązków, że może nie mieć z tego powodu
                siły lub czasu na przeczytanie książki. Nie dbanie o swój rozwój intelektualny
                jest pójściem na łatwiznę, ale na prawdę nie dotyczy tylko kur domowych.

                Kura domowa jest sama sobie szefem. Pewnie taka sytuacja ma wiele plusów, ale
                nie nazwałabym tego pójściem na łatwiznę :)

                Jeśli chodzi o wspólnotę majątkową, to według mnie jest to układ, w którym
                ludzie mają wspólne pieniądze i wspólnie ustalają, jak będą nimi dysponować.
                Nawet jeśli ktoś zarabia mniejej lub w ogóle nie zarabia, we wspólnocie
                majątkowej wszystkie pieniądze są wspólne.

                ---
                Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • grogreg Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 15:06
      Chlopie, Ty chyba nie wiesz w co sie pakujesz.
    • myszz ja bym się zgodziła 25.05.07, 15:43
      żyłam tak dwa lata i przeżyłam
      • grogreg Re: ja bym się zgodziła 25.05.07, 16:21
        A ja nie moge. Juz dwa ppare miesiecy tak sie mecze. Fakt, w kuchni osiagnalem
        maestrie gadna Paganiniego, ale po woli zaczyna mi odbijac. Po przeprowadzce
        szukam roboty.
    • mistrz_ip Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 17:16
      ja tez tak chce!!! :)
      • obca1 Re: Chciałbym zostac kura domową 25.05.07, 18:50
        a chcecie też rodzić dzieci? bo jeśli jest jakiś chętny to biorę od razu ;)
        • ab03 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 01:38
          doprawdy smieszne sa odpowiedzi kobiet. przypominam: niegdys kobieta = kura
          domowa. kobieta robiaca kariere = babochlop, baba z wasem i fiutem itd.

          no ale wywalczylyscie sobie i slusznie. teraz powoli dochodzi do odwrotnej
          sytuacji i co ? meska ci.., ciapa, ciota. i mowia to te "babochlopy". czy to nie
          definicja hipokryzji ?

          w kazdym razie nie dziwi mnie to bo widac do czego daza kobiety - wszystko to co
          mezczyznom nalezy sie teraz takze nam ale status ksiezniczki zachowany. w
          efekcie z 1 i 1 powoli robi sie 0.5 i 1.5 albo juz nawet tak jak w pewnym
          szamponie przeciwlupiezowym.

          dla mnie autor tematu jest ciapa, cipka itd ale staje w jego obronie gdyz dzieje
          sie niesprawiedliwosc ;)

          skoro zadacie prawa do noszenia fiuta to musicie dac facetom prawo do noszenia
          cyckow. nie ma wyjscia.

          niniejszym sugeruje autorowi kontrofensywe i zalozenie PMC - Partii Meskich Cip.
          Walczcie o swoje prawa !
          • obca1 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 11:43
            wyobraź sobie, że można być zaradną, ambitną kobietą nie tracąc piersi i kobiecości :)
            ja nie walczyłam o równouprawnienie..czy ty identyfikujesz się ze wszystkim co kiedyś zrobili mężczyźni? urodziłam się w takich a nie innych czasach i myślę, że nie są najgorsze

            > no ale wywalczylyscie sobie i slusznie. teraz powoli dochodzi do odwrotnej
            > sytuacji i co ? meska ci.., ciapa, ciota. i mowia to te "babochlopy". czy to ni
            > e definicja hipokryzji ?
            >
            > w kazdym razie nie dziwi mnie to bo widac do czego daza kobiety - wszystko to c
            > o
            > mezczyznom nalezy sie teraz takze nam ale status ksiezniczki zachowany. w
            > efekcie z 1 i 1 powoli robi sie 0.5 i 1.5 albo juz nawet tak jak w pewnym
            > szamponie przeciwlupiezowym.

            o co Ci właściwie chodzi? :0
            kobieca natura się nie zmieniła.. po prostu kobieta nie jest już traktowana jak lalka, która ma ładnie wyglądać i słuchać męża :) zresztą wiele kobiet i dawniej pracowało równie ciężko jak mężczyźni (np. w gospodarstwach) więc z jakiej racji miałybyśmy wciąż być od kogoś zależne?
            piszesz o odwrotnej sytuacji - ale o czym konkretnie? jak na razie to mężczyźni zajmują większość ważnych stanowisk..w ich rękach skupia się władza i pieniądze.. kobieta wciąż musi szukać kompromisu między pracą a dziećmi..wciąż jest gorzej opłacana..

            odwrotna sytuacja byłaby (hipotetycznie) gdyby kobiety chciały zamknąć swoich partnerów w domu z dziećmi i odizolować od świata :lol:..ale czemu miałybyśmy traktować tak mężczyzn? to wasza domena uważać się za panów świata :)
            kobieta chce partnerstwa i cały czas szuka oparcia w mężczyznie.. może to taka nasza słabość.. radzimy sobie same, ale silne męskie ramię jest niezwykle miłe :) nie nazywaj kobiet z tego powodu hipokrytkami.. to "lekkie" pomylenie pojęć
    • listekklonu Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 08:33
      Gdybym dużo zarabiała, to chyba by mi odpowiadał taki układ. Nie przepadam za
      zajęciami domowymi, sprzątam i gotuję tylko z musu, nie daje mi to żadnej
      przyjemności.
      Na pewno warunkiem byłoby to, że taki facet musiałby nie tylko zajmować się
      domem, ale też mieć prawdziwe hobby, które ratuje przed ogłupieniem spowodowanym
      siedzeniem w domu.
    • thelma3 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 09:41
      uklad jak dla mnie ok. choc trzeba sobie zdawac sprawe, ze w dzisiejszych czasach zadna praca nie jest gwarantowana; w razie kryzysu oczekiwalabym wsparcia , a nie zwiniecia zagli i wybrania innego portu
    • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 12:18
      Dla mnie byłoby to o tyle ciężkie, że nie jestem nastawiona na robienie wielkiej
      kariery i wielkich pieniędzy, to co zarabiam raczej nie wystarczyłoby na
      utrzymanie całej rodziny na odpowiednim dla mnie poziomie. Stąd wolałabym jednak
      mężczyznę, z którym po równo dzielimy się tak utrzymaniem domu jak i pracą w
      nim. Karierowicz zarabiający krocie i nie mający czasu umyć po sobie szklanki
      także by mi nie odpowiadał.

      Jednak, jeżeli nie biorąc udziału w wielkim wyścigu szczurów byłabym w stanie
      zarobić tyle, by utrzymać siebie, męża i dzieci to nie miałabym nic przeciwko
      takiemu układowi. Jeżeli jemu by to odpowiadało, czułby się w tym spełniony i
      nie odmóżdżałoby go to - nie ma sprawy, może być kurczak domowy.

      Znam takie układy i funkcjonują one całkiem nieźle. Ci mężczyźni często sami
      mieli jakieś kariery, własne biznesy, mają dobre wykształcenie i nie są
      bynajmniej skazani na bycie utrzymankami swoich żon. Ale tak się ułożyło, że
      praktyczniejszym rozwiązaniem jest, by on został w domu, a ona chodziła do
      pracy. Nie zauważyłam, by taki mężczyzna był "pod pantoflem", nie miał prawa do
      własnego zdania, by żona nim dyrygowała. Są zadowoleni, że obserwują rozwój
      swoich dzieci, świetnie gotują, są doceniani przez żony i w niczym nie tracą
      swojej męskości.
      • obca1 Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 12:30
        najlepiej byłoby mieć kopalnię diamentów i pracować wyłącznie dla przyjemności ;)
        • 83kimi Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 18:55
          Dla mnie obiad i czyste mieszkanie nie jest czymś, co mogłoby mi zaimponować.
          Wolę zjeść w knajpie czy kupić w sklepie pierogi i szybko je odgrzać, mieć w
          domu bałagan, ale spędzać czas w interesujący sposób - nie wiem, czy ktoś, kto
          poza siedzeniem w domu nic innego by nie robił, potrafiłby zapewnić mi ciekawy
          sposób spędzania czasu...
          • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 19:13
            83kimi napisała:
            > nie wiem, czy ktoś, kto poza siedzeniem w domu nic innego by nie robił,
            > potrafiłby zapewnić mi ciekawy sposób spędzania czasu...

            Sądzę, że ma na to takie same szanse jak ktokolwiek inny.
            • 83kimi Re: Chciałbym zostac kura domową 26.05.07, 22:46
              Nie zgodzę się. Oczywiście nie można uogólniać, ale jeżeli dla kogoś szczytem
              ambicji jest gotowania pomidorowej - bardzo prawdopodobne, że jest to osoba
              nudna, z którą nie będzie o czym pogadać i ja nie chciałabym z kimś takim żyć,
              zanudziłabym się...
              • anulex Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 10:35
                Kura domowa ma na ogół przede wszystkim wychowywać dzieci a to na prawdę nie
                jest proste zadanie. Stworzenie odpowiedniej atmosfery, kochanie, ale nie jak
                bluszcz, stymulowanie rozwoju, ale tak, żeby nie odebrać dziecku dzieciństwa,
                przekazywanie dziecku pewnych wartości, ale tak, żeby nie odebrać mu jego
                indywidualności, nie zakazać krytycznego myślenia, dobieranie odpowiednich
                osób, które będą pracować z dzieckiem, potrzeba ogromnej cierpliwości,
                znalezienie złotego środka pomiędzy skrajną dyscypliną i bezstresowym
                wychowaniem. Ktoś może powiedzieć, że ludzie pracujący też muszą to robić -
                tak, ale w mniejszym zakresie, bo wiele sytuacji odbywa się bez nich.

                A gotowanie też może być sztuką. Istnieje możliwość eksperymentowania z nowymi
                przyprawami, daniami. To, czy praca kucharza będzie twórcza, zależy od kucharza.

                Nawet sprzątać można byle jak lub porządnie. I ja bardziej cenię człowieka,
                który porządnie wykonuje swój zawód, którym może być chociażby sprzątanie niż
                np. naukowca wykonującego swoją pracę na odwal się.

                Sądzę, że po pierwsze twierdzenie, że jedyną ambicją kury domowej jest
                zrobienie zupy pomidorowej, to nadużycie. Dodatkowo uważam, że ambicja
                zrobienia dobrej zupy pomidorowej jest całkiem szczytna.

                Ja bym się zanudziła z kimś, dla kogo szczytem ambicji jest zarabianie
                pieniędzy. Z kurą domową, która przykłada się do swojej pracy (nota bene bardzo
                ważnej pracy, moim zdaniem znacznie ważniejszej niż np. bardzo intratna praca w
                reklamie) oraz ma podobne do mnie priorytety, nie.

                ---
                Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
              • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 11:09
                83kimi napisała:
                > Nie zgodzę się. Oczywiście nie można uogólniać, ale jeżeli dla kogoś
                > szczytem ambicji jest gotowania pomidorowej - bardzo prawdopodobne,
                > że jest to osoba nudna, z którą nie będzie o czym pogadać i ja nie
                > chciałabym z kimś takim żyć, zanudziłabym się...

                A dlaczego zakładasz, że osoba pracująca w domu ogranicza się do ambicji zup
                pomidorowych? Zresztą - jak już wcześniej wspomniano - w kuchni także można mieć
                wysokie ambicje i nie widzę powodu, by oceniać je niżej, niż ambicje zawodowe
                np. maklera giełdowego.
                Dlaczego zakładasz, że osoba zajęta wyłącznie pracą ma wysokie ambicje i jest
                osobą ciekawą? Czasami jest wręcz odwrotnie - jest tak zamknięta w swojej
                dziedzinie, że dla nikogo (poza współwyznawcami dziedziny) nie jest interesująca.

                Zostając w domu można równie dobrze jak pracując - a może i lepiej - rozwijać
                swoje zainteresowania, pogłębiać wiedzę, zdobywać umiejętności. I równie dobrze
                można stać w miejscu codziennie harując po kilkanaście godzin dziennie. To
                wszystko zależy od osoby, a nie od miejsca jej pracy.
          • kurczak_domowy1 Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 11:00
            Dlaczego zawsze mężczyzna ma zapewniać ciekawy sposób spędzania czasu. Może
            niech kobieta mi zapewni ciekawy sposób spędzenia czasu. To mi się własnie nie
            podoba że facet zawsze ma cos wymyślać, zarabiać, awansować, konkurować,
            zdobywać a ja juz mam tego serdecznie dość. Bardzo chciałbym odac te wszystkie
            atrybuty władzy jakiejś kobiecie a sam zająłbym się domem czego wcale nie
            uważam za pójście na łatwiznę. Poza tym tak jak napisała anulex znacznie
            bardziej nudne sa osoby, które robia karierę i na nic nie maja czasu nic kury
            domowe. Załóże się, że jako kura domowa miałbym znacznie więcej czasu na rozwój
            niz jako biorący udział w wyścigu szczurów.

            • 83kimi Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 12:38
              Oczywiście, że można się rozwijać nie pracując, ale jeżeli ktoś chce ograniczyć
              swoje życie do siedzenia w domu - wówczas ogranicza się. A autor wątku nie
              napisał, że część czasu poświęci na rozwój osobisty, na czytanie, studiowanie
              itp, napisał, że do szczęścia wystarczy mu gotowanie obiadu, sprzątanie i
              zajmowanie się dziećmi. I ma do tego prawo, ale dla mnie to ciut za mało. Jak
              już napisałam wolę zjeść kupne pierogi czy hamubgera z budki, ale mieć faceta,
              który będzie się rozwiajał, który będzie mi pokazywał ciekawe rzeczy. Tego
              samego wymagam też od siebie. Ale nie wytrzymałabym bym z związku, w którym to
              ja bym musiała zarobić na całą rodzinę, ja kupić bilety na wycieczkę,
              zorganizować ciekawie weekend, a mój facet byłby dumny, bo ugotował gołąbki.
              Dla mnie jedzenie i czysty dom to coś obok, nie jest to moim głównym celem w
              życiu, prawdę powiedziawszy mam gdzieś, czy okna były umyte tydzień temu czy
              rok temu. Ja potrzebuję faceta o szerokich horyzontach. I takiego mam. :-)
              Także to tylko moje zdanie, na pewno są kobiety, którym taki układ by pasował.
              • xtrin Re: Chciałbym zostac kura domową 27.05.07, 13:15
                83kimi napisała:
                > Oczywiście, że można się rozwijać nie pracując, ale jeżeli ktoś chce
                > ograniczyć swoje życie do siedzenia w domu - wówczas ogranicza się.

                Jeżeli chce ograniczyć swoje życie do pracy to tak samo się ogranicza.

                > A autor wątku nie napisał, że część czasu poświęci na rozwój osobisty,
                > na czytanie, studiowanie itp, napisał, że do szczęścia wystarczy
                > mu gotowanie obiadu, sprzątanie i zajmowanie się dziećmi.

                Możesz wskazać w którym miejscu napisał, że do tego się OGRANICZY? Bo ja
                przypominam sobie jedynie deklarację chęci rezygnacji z pracy i zajęcia się
                domem, nic nie było o braku innych zajęć.
                To, czy dana osoba pragnie się rozwijać, ma jakieś zainteresowania, krytyczny
                pogląd na rzeczywistość, wiedzę, pasje itd - to wszystko zależy od jej
                osobowości, a nie od wykonywanej pracy. Ja także nie chciałabym być z osobą
                ograniczającą się, ale nie ma tutaj znaczenia, czy ogranicza się do lepienia
                pierogów czy bycia menadżerem.
    • taisy Re: Swiat nie takie cuda widzial. 26.05.07, 22:24
      Zamiast upewniac sie na forum zacznij szukac wybranki ktora polubi twoj pomysl.
    • artemisia_gentileschi Wyjdz za mnie, kochanie :* 27.05.07, 10:51

      • kurczak_domowy1 Re: Wyjdz za mnie, kochanie :* 27.05.07, 11:01
        :)))
        • avital84 Kurczaczku... 27.05.07, 11:14
          którym forumowiczem jesteś kiedy nie kurczaczysz? :)
          Chcę wiedzieć do kogo mam się szeroko uśmiechać kiedy
          zacznę szukać męża. :D
          • kurczak_domowy1 Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:19
            Nie mogę się zdradzić:) Niestety jak widac większośc kobiet choc deklaruje
            pozornie równouprawnienie to gardzi panami zajmującymi się domem i nie
            chciałaby się z kims takim związać. Ty jesteś jednak jednym z nielicznych
            wyjątków jak widzę więc usmiecham się do ciebie szeroko :)
            • avital84 Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:50
              Ale rownouprawnienie w samej etymologii słowa polega na czymś innym. ;)
              Należy się sobą zajmować wzajemnie. Tak myślę. Osobiście mogłabym
              zarabiać wiecej i utrzymywać dom, bo jestem ambitja i takie mam plany.
              Ale wydaje mi się, że facet, który zdecydowałby się na pozostanie w domu
              sam zacząłby tego żałować. Ja jako kobieta też nie wyobrażam sobie siedzieć
              w domu i zajmować się tylko ogniskiem domowym. Zwariowałbyś z czasem.
              I to już nie chodzi o kwestię relacji kobieta-mężczyzna. Sammeu dla siebie,
              trzeba coś robić, rozwijać się, znaleźć jakiś sposób, pomysł na życie.
              Chociażby nawet zostać podórżnikiem. ;)
              Po prostu jest tak, że facet po jakimś czsaie też nudzi się kobietą
              kurą domową, której jedyną pasją jest serial Klan. Życie jest za krótkie by się
              w nim nudzić. Trzeba być aktywnym dla samego siebie.
              • xtrin Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:57
                avital84 napisała:
                > Sammeu dla siebie, trzeba coś robić, rozwijać się,
                > znaleźć jakiś sposób, pomysł na życie.
                > Po prostu jest tak, że facet po jakimś czsaie też nudzi się kobietą
                > kurą domową, której jedyną pasją jest serial Klan. Życie jest za
                > krótkie by się w nim nudzić. Trzeba być aktywnym dla samego siebie.

                Kilka lat spędziłam "w domu" (jakkolwiek nie jako "kura domowa") i nie nudziłam
                się, rozwijałam i nie oglądałam "Klanu".
            • xtrin Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:54
              kurczak_domowy1 napisał:
              > Ty jesteś jednak jednym z nielicznych wyjątków jak widzę
              > więc usmiecham się do ciebie szeroko :)

              Ja też! Ja też! Też proszę o uśmiech! :)
              • kurczak_domowy1 Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:56
                Oczywiście xtrin do ciebie równiez głeboko sie uśmiecham :)
                Na razie zmykam ale odpowiem na post avital później.
                Bardzo podoba mi sie twój tok myslenia xtrin dlatego uśmiecham sie raz jeszcze
                i przesyłam buziaka :)
                • xtrin Re: Kurczaczku... 27.05.07, 11:58
                  kurczak_domowy1 napisał:
                  > Na razie zmykam ale odpowiem na post avital później.

                  Zmykasz do prania, gotowania czy telenoweli? :)

                  > Bardzo podoba mi sie twój tok myslenia xtrin dlatego
                  > uśmiecham sie raz jeszcze i przesyłam buziaka :)

                  Aż dwa buziaki! Ha! Czuję się wyróżniona! :)))
            • artemisia_gentileschi Tylko usmiech? Liczylam na cos wiecej ;P 27.05.07, 11:56

              • kurczak_domowy1 Re: Tylko usmiech? Liczylam na cos wiecej ;P 27.05.07, 13:16
                No no robi się ciekawie :)
                Mozna wiedziec na co liczyłaś? :)
                Póki co przesyłam buziaka.
                • artemisia_gentileschi Re: Tylko usmiech? Liczylam na cos wiecej ;P 28.05.07, 08:42
                  Najpierw na obiad, a jak sie sprawdzisz, to na slub, skarbie :*
            • obca1 Re: Kurczaczku... 27.05.07, 12:07
              > Nie mogę się zdradzić:) Niestety jak widac większośc kobiet choc deklaruje
              > pozornie równouprawnienie to gardzi panami zajmującymi się domem i nie
              > chciałaby się z kims takim związać.

              to tym bardziej powinieneś się ujawnić..takie panie będą Cię omijać szerokim łukiem i nie narazisz się na bliższe kontakty z żadną z nich :)

            • ewik_75 Re: Kurczaczku... 27.05.07, 12:11
              kurczak_domowy1 napisał:

              > Niestety jak widac większośc kobiet choc deklaruje
              > pozornie równouprawnienie to gardzi panami zajmującymi się domem

              moj drogi - rownouprawnienie polega na tym, ze mozesz wybrac sobie role
              kurczaka domowego ale i aktywnego zawodowo. no i wybrales - o co wiec ci chodzi?
              z drugiej strony rownouprawnienie przejawia sie tez tym, ze kazda kobieta moze
              zdecydowac, ktory typ bardziej jej pasuje. i wybiera. niekoniecznie musi to
              ozaczac pogarde. Nie ma co sie tak unosic.

              i nie
              > chciałaby się z kims takim związać.

              z gornikiem, murarzem lub konsultantem tez bym nie chciala, ale to nie znaczy,
              ze nimi gardze.

    • kurczak_domowy1 Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 13:15
      Wiele osób pisze, że nie chciałoby takiego męża poniewaz nie pracując, nie
      reralizowałby się on, nie rozwijał. Szczerze mówiąc czytając to niexle sie
      ubawiłem. Nie wiem ale wy chyba żyjecie na jakiejś innej planecie :) Powiedzice
      ile osób realizuje się w sojej pracy, rozwija, ile osób ma prace zgodna ze
      swoimi zainteresowaniami, ile wreszcie osób zwyczxajnie lubi swoja pracę?
      Myśle, że jak będzie to 10% to i tak będzie dobrze. Prawda jest taka, że
      większośc ludzi ma jakieś pasje, zainteresowania, marzenia ale później
      przychodzi proza życia i trzeba podjąc prace bynajmniej nie zgodna z
      zainteresowaniami. Ja np. mam taka pracę. Bynajmniej nie narzekam, zarabiam
      dobrze, praca nie jest jakoś super nudna ale i nie specjalnie ciekawa. Uchyle
      rąnbka tajemnicy i napisze, że pracuje w banku. No więc tak jak pisze praca
      taka sobie, dość czasochłonna ale i nieźle płatna. Nie rozumiem tylko na czym
      niby wygląda ten mój rozwój w tej pracy. Uważam, że jest wrecz przeciwnie, że
      gdybym został kurczakiem domowym miałbym znacznie więcej czasu na czytanie, na
      rozijanie swoich zainteresowań słowem na rozwój intelektualny. Teraz jestem
      raczej jak koń w kieracie i każdy kto robi karierę tak ma i to w o wiele
      większym stopniu dlatego absolutnie nie zgadzam się, że praca w domu cofa
      człowieka a w pracy się realizuje. Owszem wykładowca wyższej uczelni, aktor w
      teatrze, podróżnik, dziennikarz z pewniościa sie rozwijają ale czy taki
      hydraulik, kierowca utobusu, pracownik banku, księgowy, agent ubezpieczeniowy
      sie rozwija? Może wyjasnijcie mi na czym polega ten rozwój bo moim zdaniem
      pozostając w domu mógłby się jeśli tylko ma jakieś zainteresowania o wiele
      bardziej rozwinąć. Ja mam sporo zainteresowań więc na pewno nie zostałbym
      jakimś prostakiem, któremu poza sprzątaniem, gotowaniem i zajmowaniem sie
      dziećmiwystarcza Magda M albo M jak Miłość. Poza tym odnosze wrażenie, ze wiele
      z was chyba nigdy w życiu nie spotkało kury domowej. Tak jak pisałem moja
      ciotka jest taka kura domową i wcale to nie oznacza, że jest jakąs osoba
      zacofaną. Prawda jest taka, że ma znacznie więcej czasu na rozwijanie swoich
      zainteresowań niz jej pracujące koleżanki. Problem polega na tym, że u
      wiekszości z was pomimo deklarowanego partnerstwa siedzi jednak głęboko w
      głowach model patriarchalny gdzie mężczyzna jest łowcą, zdobywcą, który zdobywa
      pożywienie dla rodziny a zona siedzi w domu i zajmuje sie potomstwem. Udało wam
      się juz odrzucic ten schamat, że kobieta zajmuje się domem i nie pracuje ale
      odrzucenie tego drugiego schematu jak widac jest znacznie trudniejsze.
      Tym bardziej doceniam te kobiety, które sa wolne od tych schematów.
      Jeszcze raz buziaczki dziewczyny.
      • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 13:34
        kurczak_domowy1 napisał:
        > Powiedzice ile osób realizuje się w sojej pracy, rozwija,
        > ile osób ma prace zgodna ze swoimi zainteresowaniami,
        > ile wreszcie osób zwyczxajnie lubi swoja pracę?

        Ja bardzo lubię swoją pracę. Nie jest jakoś wybitnie stymulująca, tzn. nie
        codziennie muszę w niej proch wymyślać, wiele jest w niej "dłubania" i
        powtarzalnych czynności, ale jest też kreatywna i czasami wymaga głębszego
        pomyślunku. Sporo się w niej w mojej dziedzinie nauczyłam, ale nie wymagała ode
        mnie robienia pięciu nowych fakultetów. Ogólnie - świetny balans kreatywności i
        powtarzalności, które czynią pracę nienudną, ale jednocześnie nie wysysającą
        wszelakie siły witalne. Co więcej mam poczucie robienia czegoś pożytecznego, a
        do tego robię to, co zawsze bardzo robić lubiłam, co wcześniej traktowałam jako
        rozwijającą rozrywkę.
        I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Odkąd stało się moim zawodem przestałam to
        zajęcie traktować jako hobby, choć czasami mnie do tego bardzo ciągnie. Ale
        jednak staram się w wolnym czasie zajmować innymi sprawami, jak najodleglejszymi
        od mojej dziedziny. I choć może z tego powodu nigdy w mojej działce nie osiągnę
        szczytów, to mam poczucie ogólnego rozwoju, szerszego spojrzenia na świat,
        dalszych horyzontów. Nie widzę więc powodu, dla którego gdybym nie pracowała
        miałabym nagle stać się ograniczona.

        > Problem polega na tym, że u wiekszości z was pomimo deklarowanego
        > partnerstwa siedzi jednak głęboko w głowach model patriarchalny gdzie
        > mężczyzna jest łowcą, zdobywcą, który zdobywa pożywienie dla rodziny
        > a zona siedzi w domu i zajmuje sie potomstwem. Udało wam się juz odrzucic
        > ten schamat, że kobieta zajmuje się domem i nie pracuje ale odrzucenie
        > tego drugiego schematu jak widac jest znacznie trudniejsze.
        > Tym bardziej doceniam te kobiety, które sa wolne od tych schematów.

        A ja bardzo doceniam facetów, którzy przełamują ten stereotyp. Tych, którzy nie
        wstydzą się tego, że "baba" na nich pracuje, którzy chcą być dla własnego
        dziecka kimś więcej, niż żywicielem, którzy swoją męskość upatrują gdzieś
        głębiej niż w instynkcie łowcy. Dla mnie prawdziwy mężczyzna to taki, który
        potrafi być dla kobiety równorzędnym partnerem.
        • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 13:40
          Jesteś juz mężatką?:)
          • obca1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 13:52
            natomiast mnie nieco odrzuca gdy ktoś z góry deklaruje, że nie chce się żenić jeśli miałby pracować :/
            jest to dla mnie dość osobliwe podejście.. według mnie powodem bycia razem powinno być uczucie i bardzo silne pragnienie a nie zimna kalkulacja.. mhm

            nie mam nic przeciwko sytuacji gdy tata opiekuje się dziećmi i domem a mama pracuje.. czasami są to mężczyźni naprawdę godni podziwu skoro zrezygnowali z własnej kariery i umożliwili rozwój ukochanej kobiecie..
            ale to co widzę w tym wątku.. nie brzmi sympatycznie

            a mając do wyboru polującego wilka i salonowego pudla..cóż :)
          • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 13:55
            kurczak_domowy1 napisał:
            > Jesteś juz mężatką?:)

            Jeszcze nie :).
            • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 14:02
              Hmm a chłopaka masz? :)
              • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 14:20
                kurczak_domowy1 napisał:
                > Hmm a chłopaka masz? :)

                A to już piekielnie trudne pytanie, na jakie od dłuższego czasu próbujemy sobie
                odpowiedzieć ;).
                • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 14:25
                  Hmm czyli kogoś tam jednak masz :) Mozna wiedzieć skąd jesteś?
                  • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 15:06
                    kurczak_domowy1 napisał:
                    > Mozna wiedzieć skąd jesteś?

                    Nie za dużo chciałbyś wiedzieć? :)
                    Z najpiękniejszego miasta w Polsce!
                    • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 16:16
                      Fajnie, do Krakowa mam całkiem blisko :)
                      No ale jednak masz już chłopaka i to studzi moje zamiary :)
                      • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 16:21
                        kurczak_domowy1 napisał:
                        > Fajnie, do Krakowa mam całkiem blisko :)

                        Wielki plus za odgadnięcie miasta! ;)

                        > No ale jednak masz już chłopaka i to studzi moje zamiary :)

                        Cóż, muszę go jeszcze zapytać czy ma zamiar zostać kurczakiem domowym...
                        • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 16:28
                          Wiesz w sumie z kobietą o takim nastawieniu do zycia i do mężczyzn jak ty
                          mógłbym nawet zostać głową rodziny i robić karierę a ty zająłabyś sie domem :)
                          No ale to juz w sumie problem twojego mena :) Jeśli o mnie chodzi to jeżeli
                          kiedys spotkam taka kobietę to chętnie się ożenię ale jesli nie to chyba
                          pozostanę wolnym strzelcem :)
                          Niestety mało jest takich dziewczyn jak ty. Zresztą czytałas wypowiedzi choćby
                          na tym forum. O czyms to świadczy.
                          • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 16:41
                            kurczak_domowy1 napisał:
                            > Wiesz w sumie z kobietą o takim nastawieniu do zycia i do mężczyzn jak ty
                            > mógłbym nawet zostać głową rodziny i robić karierę a ty zająłabyś sie domem :)

                            Czuję się mile połechtana tym poświęceniem :).
                            Szkoda, że tak niewielu mężczyzn jest w stanie docenić moje podejście do życia.

                            > Jeśli o mnie chodzi to jeżeli kiedys spotkam taka kobietę to chętnie
                            > się ożenię ale jesli nie to chyba pozostanę wolnym strzelcem :)

                            Mam siostrę jakby co! :) Ale muszę się jej dopytać co sądzi o kurczakach. W
                            każdym razie wegetarianką nie jest, więc szanse są!

                            > Niestety mało jest takich dziewczyn jak ty.

                            W zasadzie to lubię być wyjątkowa :). Ale brak pomyślunku u bliźnich jednak
                            czasami mnie drażni.

                            > Zresztą czytałas wypowiedzi choćby na tym forum. O czyms to świadczy.

                            Świadczy dokładnie o tym, co pisałeś wcześniej - o wciąż silnie pokutującym w
                            społeczeństwie stereotypie mężczyzny-łowcy, o przekonaniu, że męskość to siła,
                            władza, walka. To widać na każdym kroku właściwie. W sąsiednim wątku o kobietach
                            poruszono temat kobiety w reklamie. Może jeszcze ciekawsza jest wizja mężczyzny
                            w reklamie. Jest on albo autorytetem od wszystkiego, nawet "kobiecych" zajęć,
                            albo kumplem od piwa, albo "łowcą", a jeżeli nie spełnia wyżej wymienionych to
                            jest niezgułą. Nic pomiędzy. Rzadko kiedy pojawia się w jakiejkolwiek innej
                            roli. Jak mało w reklamie jest ojców, a jeżeli już się pojawiają to nie potrafią
                            wymienić pieluchy.
                            Ale cośtam powili się rusza, bardzo powoli, ale do przodu. Niemiecka wersja
                            "becikowego" zakłada, że po roku nieźle płatnego urlopu wychowawczego jednego z
                            rodziców drugi rodzic może iść na podobny urlop na kolejne 3 miesiące. To
                            wyciągnięcie ręki do ojców, którzy pragną zająć się wychowaniem swoich dzieci.
                            Pewnym symptomem są także zyskujące społeczną akceptację (choć jeszcze nie u
                            nas) związki homoseksualne, gdzie w oczywisty sposób stereotypowe role płci
                            zostają zaburzone (może dlatego taki sprzeciw u nas wzbudzają?). Wiek XX był
                            wiekiem wyzwolenia kobiet. Są spore szanse na to, że wiek XXI przyniesie
                            wyzwolenie mężczyzn :).
                            • kurczak_domowy1 Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 18:50
                              xtrin napisała:

                              > Czuję się mile połechtana tym poświęceniem :).
                              > Szkoda, że tak niewielu mężczyzn jest w stanie docenić moje podejście do
                              życia.
                              No widzisz ja w pełni doceniam ale ty jesteś juz zajęta :)

                              > Mam siostrę jakby co! :) Ale muszę się jej dopytać co sądzi o kurczakach. W
                              > każdym razie wegetarianką nie jest, więc szanse są!

                              Super. Ja tez nie jestem wegetarianinem a schrupac sie nie dam :) Pytanie tylko
                              czy twoja siostra ma takie fajne poglądy na życie i związki jak ty no i czy
                              jest wolna :)

                              > Świadczy dokładnie o tym, co pisałeś wcześniej - o wciąż silnie pokutującym w
                              > społeczeństwie stereotypie mężczyzny-łowcy, o przekonaniu, że męskość to siła,
                              > władza, walka. To widać na każdym kroku właściwie. W sąsiednim wątku o
                              kobietac
                              > h
                              > poruszono temat kobiety w reklamie. Może jeszcze ciekawsza jest wizja
                              mężczyzny
                              > w reklamie. Jest on albo autorytetem od wszystkiego, nawet "kobiecych" zajęć,
                              > albo kumplem od piwa, albo "łowcą", a jeżeli nie spełnia wyżej wymienionych to
                              > jest niezgułą. Nic pomiędzy. Rzadko kiedy pojawia się w jakiejkolwiek innej
                              > roli. Jak mało w reklamie jest ojców, a jeżeli już się pojawiają to nie
                              potrafi
                              > ą
                              > wymienić pieluchy.
                              > Ale cośtam powili się rusza, bardzo powoli, ale do przodu. Niemiecka wersja
                              > "becikowego" zakłada, że po roku nieźle płatnego urlopu wychowawczego jednego
                              z
                              > rodziców drugi rodzic może iść na podobny urlop na kolejne 3 miesiące. To
                              > wyciągnięcie ręki do ojców, którzy pragną zająć się wychowaniem swoich dzieci.
                              > Pewnym symptomem są także zyskujące społeczną akceptację (choć jeszcze nie u
                              > nas) związki homoseksualne, gdzie w oczywisty sposób stereotypowe role płci
                              > zostają zaburzone (może dlatego taki sprzeciw u nas wzbudzają?). Wiek XX był
                              > wiekiem wyzwolenia kobiet. Są spore szanse na to, że wiek XXI przyniesie
                              > wyzwolenie mężczyzn :).

                              No to zrobiła nam sie poważna dyskusja :) Wydaje mi się, że za taki stan rzeczy
                              odpowiedzialni sa i faceci i kobiety. wielu facetów niestety jeśli nie
                              większośc wciąz postrzega kobiety jakie słabe, kruche istotki, którymi nalezy
                              sie opiekować a jednoczesnie najlepiej gdyby zajęły sie tylko domem i dziećmi
                              bo przeciez kobiety są fajne ale jednak głupie a my jestesmy od wyższych celów.
                              Albo inny głupi schemat jak facet ma wiele kobiet to jest macho zdobywca a jak
                              kobieta ma wielu partnerów to od razu dziwka. Najlepiej gdyby była dziwicą ale
                              z dużym doświadczeniem :). Kobiety pozornie mysla nowoczesniej bo deklarują
                              partnerstwo. Niestety w wielu wypadkach jest to partnerstwo tylko deklaratywne
                              to znaczy to co pisałem. chcemy byc równe, pracować, robic kariere tak jak
                              faceci ale podświadomie oczekują, że facet będzie głowa rodziny, zdobywcą,
                              mysliwym, że jednak to on będzie ta rodzine utrzymywał i ponosił
                              odpowiedzialnośc a jak cos pójdzie nie tak to zamiast wsparcia mówią "Zrób coś.
                              Bądź męzczyzną" a może lepiej by było powiedzieć "Zróbmy coś przecież mamy
                              siebie i na pewno namm się uda". Ech rozmarzyłem sie :)Masz racje z tymi
                              reklamami one zamiast przełamywac stereotypy tylko je pogłębiają. Bardzo podoba
                              mi sie to co piszesz o urlopach wychowawczych dla mężczyzn. Jestem jak
                              najbardziej za! Problemem naszych czasów sa własnie nieobecni tatusiowie. wielu
                              facetów niestety mysli, że ich obowiązki sprowadzają sie włąsnie do spłodzenia
                              potomka a później zapewnienia rodzinie bytu a od wychowania sa matki a przeciez
                              ojciec jest dziecku bardzo potrzebny. dla synów jest przeciez w pewnym sensie
                              wzorem męzczyzny a dla córek pierwszym męzczyzna w ich życiu i jeśli córka ma
                              zły kontakt z ojcem to w dorosłym życiu może miec ogromny problem w zbudowaniu
                              szczęsliwego związku z mężczyzną. Kurcze przepraszam za to filozofowanie ale
                              jakoś tak mnie wzięło :)
                              Czyli w sumie tak jak piszesz cała nadzieja w gejach :)
                              Oczywiście troche żartuję ale masz rację XX wiek był wiekiem wyzwolenia kobiet
                              a w XXI wieku mam nadzieje doczekamy się prawdziwego partnerstwa.
                              Mam nadzieję, że twój partner cie docenia. Ja dla takiej kobiety mógłbym góry
                              przenosić :)
                              • xtrin Re: Ile osób realizuje się w pracy 27.05.07, 19:37
                                kurczak_domowy1 napisał:
                                > No widzisz ja w pełni doceniam ale ty jesteś juz zajęta :)

                                Prawie zajęta, a jak to mawiają prawie ... ;)

                                > czy twoja siostra ma takie fajne poglądy na życie i związki jak ty no

                                Starałam się ją porządnie wychować... rodzice troszkę przeszkadzali niestety ;).

                                > i czy jest wolna :)

                                No szybka toto ona nie jest, szczególnie jeśli chodzi o sprzątanie... ale to u
                                nas rodzinne.

                                > No to zrobiła nam sie poważna dyskusja :)

                                Cały czas była! :)

                                > Wydaje mi się, że za taki stan rzeczy odpowiedzialni sa i faceci i kobiety.

                                Bynajmniej nie chcę zrzucać winy na jedną z płci. Obydwie są tak samo winne i
                                obydwie tak samo cierpią na tym. Mężczyźni, bo są wtłoczeni w stereotyp łowcy i
                                kobiety, bo wciąż prawdziwe partnerstwo jest poza zasięgiem.

                                > Albo inny głupi schemat jak facet ma wiele kobiet to jest macho
                                > zdobywca a jak kobieta ma wielu partnerów to od razu dziwka.

                                To niestety stare jak świat i nawet ma pewne podbudowanie w ewolucji. Rewolucja
                                seksualna nieco ten schemat osłabiła, ale na pełne wyrwanie się z niego potrzeba
                                pokoleń.

                                > Najlepiej gdyby była dziwicą ale z dużym doświadczeniem :).

                                No powiedzmy sobie szczerze - to ideał! :)

                                > a jak cos pójdzie nie tak to zamiast wsparcia mówią "Zrób coś. Bądź
                                > męzczyzną" a może lepiej by było powiedzieć "Zróbmy coś przecież mamy
                                > siebie i na pewno namm się uda".

                                I tego podejścia ja zupełnie nie rozumiem.
                                Tzn. z jednej strony oczywiście rozumiem wygodę takiego rozwiązania, to
                                niewątpliwie fajnie tak zrzucić na kogoś odpowiedzialność i problemy. Ale to
                                pozorny zysk. O wiele jednak piękniej jest stawiać im czoła razem, wspólnie
                                dzielić ową odpowiedzialność, dopełniać się i wzajemnie wspierać.
                                Oczywiście, zawsze jedna strona w czymś będzie lepsza od drugiej. I vice versa.
                                Ale nie powiem "napraw ten kran, bo jesteś mężczyzną", ale "zajmij się proszę
                                tym kranem, bo Ty się na tym znasz lepiej niż ja". A jak się nie zna to trudno,
                                wezwiemy hydraulika, nie będę mu robić wyrzutów, że co to za chłop, co kranu
                                rozkręcić nie umi. Też to umieć powinnam.
                                Będę oczekiwać od partnera, żeby to on nosił cięższe rzeczy, bo jednak macie
                                biologiczną przewagę w tym względzie. Ale też i mu pomogę w miarę swoich
                                możliwości. Kocham ten schemat - on się poci próbując przesunąć szafę, w końcu
                                wzywa sąsiada do pomocy, a ona stoi i komenderuje, chociaż obu na rękę by położyła.

                                Jest natomiast jeden stereotyp, z którego wyzwolić się nie potrafię - facet musi
                                być wyższy! :)

                                > Problemem naszych czasów sa własnie nieobecni tatusiowie. wielu facetów
                                > niestety mysli, że ich obowiązki sprowadzają sie włąsnie do spłodzenia
                                > potomka a później zapewnienia rodzinie bytu a od wychowania sa matki
                                > a przeciez ojciec jest dziecku bardzo potrzebny.

                                Nie ma dla mnie nic bardziej męskiego, niż facet zajmujący się dzieckiem! :)

                                > Czyli w sumie tak jak piszesz cała nadzieja w gejach :)

                                Nadzieja to może nie, ale pewien symbol zmian jakie zachodzą.

                                > Mam nadzieję, że twój partner cie docenia.

                                Też mam takową nadzieję :).

                                > Ja dla takiej kobiety mógłbym góry przenosić :)

                                :)))
      • ewik_75 Re: Ile osób realizuje się w pracy 28.05.07, 12:34
        Mój drogi - pytałeś, czy chciałabym "takiego" faceta, jak opisałeś w pierwszym
        poście.
        Nie chciałabym,
        Chciałabym takiego, który pracuje i w tej pracy się rozwija.
        Pracownik przy kasie okienka w banku albo kinie też mnie nie interesuje i nie
        interesował.

        Mam swoje wymagania - daję i chcę dostawać.
        Zawsze szukłam mężczyzny ambitnego, mierzącego wysoko.

        Sama mam wymagajacą, ale i ciekawą pracę i niewątpliwie się w niej rozwijam.
        Nieustannie.

        Takiego też mam małża.
    • avital84 A tak w ogóle czemu nie Kogut? :/ 27.05.07, 16:19
      :)))
      • kurczak_domowy1 Re: A tak w ogóle czemu nie Kogut? :/ 27.05.07, 16:21
        Bo Kogut kojarzy mi się z agresją, z walką, z rywalizacją chocby te walki
        kogutów. Ja natomiast chciałbym być takim ciepłym kurczaczkiem :)
        • xtrin Re: A tak w ogóle czemu nie Kogut? :/ 27.05.07, 16:22
          kurczak_domowy1 napisał:
          > Ja natomiast chciałbym być takim ciepłym kurczaczkiem :)

          Ciepły kurczaczek to mi się kojarzy z takim na rożnie :p.
          • kurczak_domowy1 Re: A tak w ogóle czemu nie Kogut? :/ 27.05.07, 16:30
            Na rożno nie dałbym się kobiecie nadziać az taki kurczaczek ze mnie nie jest.
            Czasami potrafię byc tez kogucikiem :)
    • ewik_75 a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 28.05.07, 12:49
      Cóż - płcie się różnią.
      Stwierdzono to już dawno temu i nowe badania ciągle to potwierdzają.
      Mężczyźni sa bardziej agresywni, skłonni do rywalizacji; kobiety mniej - za to
      są "cieplejsze" w okazywaniu uczuć, delikatniejsze, ale i silne - zwłaszcza w
      sytuacjach awaryjnych.
      I nie próbujmy sobie wmówić, że jestesmy tacy sami - nie jesteśmy i nie
      będziemy.
      Kobiety w mężczyznach szukają podświadomie właśnie tych cech, których same nie
      mają lub mają mniej. Działa to również w druga strone.

      Dlatego śmieszy mnie, kiedy kurczak_domowy pisze, ze kobiety są okropne, bo
      chcą "koguta" a nie "ciepłego kurczaczka"….

      Chcą - i zawsze będą wolały koguta - co do zasady, oczywiście, bo jakaś chętna
      zawsze się na "ciepłego kurczaczka" znajdzie...

      • anulex Re: a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 28.05.07, 21:24
        Kiedyś ludzi śmieszyło, jak ktoś mówił o tym, że mężczyźni będą chcieli mieć
        pracujące, przebojowe żony :) Argumentacja była podobna - natualne
        predyspozycje, uzupełnianie się, brak chętnych (jak się potem okazało czasowy).

        ---
        Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
        • obca1 Re: a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 28.05.07, 21:40
          kiedy to ludzi śmieszyło? kobiety (przynajmniej te z klasy niższej) pracują od setek lat..jedynie prawo do decydowania o sobie wywalczyły stosunkowo późno..

          czasy się zmieniają.. inny styl życia.. inne możliwości..mniej zabobonów..ale pierwotnego instynktu nie zagłuszą nawet feministki :)
          • anulex Re: a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 29.05.07, 16:17
            Ja pisałam o tym, że społeczeństwo z niezrozumieniem reagowało na sytuację,
            kiedy mężczyzna CHCIAŁ mieć pracującą żonę (a żona CHCIAŁA pracować). Trzeba tu
            odróżnić sytuację, kiedy ludzie są do czegoś zmuszeni i taką, kiedy sami do
            tego dążą. Kiedy takie dążenie dziwiło? W Europie w wielu przypadkach jeszcze
            na początku dwudziestego wieku.

            ---
            Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
            • obca1 Re: a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 29.05.07, 19:37
              nie sądzę, żeby społeczeństwo bardzo się przejmowało tym czy czyjaś żona pracuje bo musi czy akurat ma taki kaprys..czy może lepiej zna się na interesach niż małżonek..w każdym razie na pewno wiele zależało od woli męża (oficjalnie)..a z tego co wiem bardzo ambitne kobiety wcale nie były rzadkością w dawnych dawnych czasach..
              i nie wiem czy tak wiele się zmieniło..żony bardzo bogatych mężów często dziś nie pracują..nie wykluczam, że w pewnych środowiskach ich pragnienie pracy budziłoby nawet pewne zdziwienie

              według mnie czasy się zmieniły..warunki życia..możliwości.. kobieta sama o sobie decyduje..ale często jest zwyczajnie zmuszona do pracy (i nie wynika to wcale z jej chęci)..

              kiedyś zgorszenie budziłby samotny spacer wieczorem po ulicach..opuszczenie niedzielnej mszy.. a powrót pijanej nastolatki z imprezy zakończyłby się prawdopodobnie tym, że zostałaby wysłana do klasztoru albo gorzej :)
              to zupełnie inne czasy..inna mentalność..

              ale podział na płcie zawsze był i póki co jest :)
              • anulex Re: a tak a propos przebojowści u mężczyzny... 29.05.07, 21:55
                Niestety społeczeństwo ma to do siebie, że nieraz zupełnie niepotrzebnie bardzo
                przejmuje się sprawami innych :) I tak jak dziś wiele osób krytykuje kury
                domowe, tak wtedy krytykowano kobiety z zamożnych domów, które kurami być nie
                chciały.

                Ja nie chcę walczyć z podziałem na płcie. Zresztą w moim związku jest on bardzo
                typowy. Ale jeśli ktoś chce żyć inaczej, zamienić się rolami, zrównać je, czy
                cokolwiek innego - bardzo chciałabym, żeby miał taką możliwość i żeby nikt z
                tego powodu nie patrzył na niego krzywym okiem. Wydaje mi się, że taki stan
                rzeczy byłby oznaką tego, że na prawdę jesteśmy społeczeństwem rozwiniętym.

                ---
                Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
                forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • znowuwzyciuminewyszlo Re: Chciałbym zostac kura domową 29.05.07, 23:06
      Nieeeeeeeeeeeeeeee! Facet musi być przedsiębiorczy, musi TWORZYĆ! Niekoniecznie
      domowe obiadki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka