Dodaj do ulubionych

ustaliłem ojcostwo ;-(

IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.06.03, 17:32
A własciewie powinienem powiedzic,ze dowiedziałem się,ze moj syn nie jest
moim synem.Ojciec znany tylko matce.
Syn ma 12 lat i od zawsze miałem wątpliwości czy to moje dziecko.
Jestm 4 lata po rozwodzie i w koncu zdecydowalem się zrobić badania
genetyczne-oczywiscie nie te oficjalne ,bo była zona nie zgodziłaby się na
nie.
Wynik przyszedł dziś-nie jestem ojcem tego dziecka.
I sam teraz nie wiem co z tym fantem zrobić.
Oczywiście nie chcę tu ranic syna,chce jakos załatwić tę sprawę z nią-
skompromitować, oddac sprawę do sądu,rozliczyć z tego swinstwa.Co powinienem
zrobic???





Obserwuj wątek
    • hansa Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 17:34
      Premier Leszek Miller odwołał Marka Kossowskiego ze stanowiska wiceministra
      gospodarki, pracy i polityki społecznej - podało w komunikacie Centrum
      Informacyjne Rządu.

      • melinek Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 17:37
        hansa napisał:

        > Premier Leszek Miller odwołał Marka Kossowskiego ze stanowiska wiceministra
        > gospodarki, pracy i polityki społecznej - podało w komunikacie Centrum
        > Informacyjne Rządu.
        >

        Zawsze sie znajdzie taki jeden, ktory
        powoduje, ze watek robi sie zboczony. ;))
    • melinek Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 17:34
      Moze sad wzialby te wyniki pod uwage
      i zwolnil cie z placenia alimentow.
    • niedzwiedziczka Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 17:40
      Odpowiedz sobie najpierw, czy kochasz tego chłopca (w
      końcu przez 12 lat uważałeś go za syna). Jeśli tak, to
      cokolwiek zrobisz - zrani go to. Zastanów się, jaki to
      dla niego będzie wstrząs. Dzieci w tym wieku są bardzo
      wrażliwe. Najlepiej powiedz byłej żonie, że wiesz i
      chcesz np. żeby zrzekła się sama alimentów. Jeśli
      pójdziesz z tym do sądu, czy tylko ogłosisz oficjalnie to
      zafundujesz piekło nie żonie, ale chłopcu. Zastanów się,
      czy nie powiedzieć mu tego, jak już będzie miał,
      powiedzmy 17-18 lat. Teraz to jeszcze dziecko. Możesz mu
      rozwalić cały świat.
      • Gość: jendza Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 03.06.03, 17:55
        Wyrazy WSPOL-CZUCIA!!! Z serca.
        Wiesz, trudno tu cokolwiek radzic.
        Ale sprobuje.
        W koncu juz jako pieciolatka radzilam mamie
        rozwod, bronilam jej przed ojcem i w koncu - kto wie?
        Moze zycie uratowalam?
        Dzieci dwunastoletnie bywaja bardzo rozne.
        Sam najlepiej wiesz, jaki jest ten Twoj w jakiejs mierze
        chlopiec. Skoro zawsze czules, ze jest Twoj 'inaczej' -
        nie sadzisz, ze on tez cos czuc musial?
        Mysle, ze Niedzwiedziczka ma racje. Warto sie zastanowic,
        jak naprawde widzisz i czujesz tego Malucha.
        Jesli w Twoim sercu jest Twoj, to jest Twoj.
        Mozesz mu dawac pieniadze, mozesz ich nie dawac,
        mozesz probowac wymusic na matce zrzeczenie sie
        alimentow, ale nie musisz...
        Mozesz mu powiedziec, czego sie dowiedziales, bo
        moze mu to pomoze, jesli ma z tym jakis problem,
        albo mu nie mowic...
        Mozesz wszystko.
        Trzeba tylko, zebys WIEDZIAL, ile tak naprawde
        dla CIEbie znaczy ten DZIECIAK.
        A jak juz to bedziesz wiedzial, znajdziesz
        wlasciwe rozwiazanie...

        Pozdrawiam serdecznie, trzymam kciuki!
        jendza
    • izabelix Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 18:33
      w koncu nie ten ojcem kto splodzil ale ten kto wychowal...
      fakt swinie podlozyla ci ona, ale jesli kochasz dzieciaka zastanow sie czy jest
      sens mowienia mu o tym... na dobra sprawe nigdy nie musi sie o tym dowiedziec...
      • Gość: jendza nie musi, fakt, IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 03.06.03, 19:12
        ale moze przypadkiem powinien?
        A gdyby chodzilo o Twoje pochodzenie?
        Tez bys nie chciala wiedziec?

        Jak chodzi o mnie, wolalabym znac prawde.
        Niezaleznie od wieku.
        Dlatego powiadam, ze kazde dziecko jest inne.
        Kazde dziecko jest inne, ale prawda jest tylko
        jedna.
        A prawda wyzwala.
        Jesli sie dziecku powie prawde, zapewniajac je
        zarazem o swojej milosci, to nic lepszego
        sie dziecku przydarzyc nie moze.
        Tylko trzeba to dziecko do tego najpierw
        przygotowac....

        pzdr
        j
        ps co nie znaczy, ze uwazam, iz w tym konkretnym
        przypadku nalezy bezwzglednie dziecku
        powiedziec.
        O tym powinien zdecydowac Autor watku...
        majac wszelkie dane, ktorych my nie mamy...
    • aankaa Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 19:26
      > Oczywiście nie chcę tu ranic syna,chce jakos załatwić tę sprawę z nią-
      > skompromitować, oddac sprawę do sądu,rozliczyć z tego swinstwa.Co powinienem
      > zrobic???

      nie będę oryginalna - jeżeli cały czas mówisz "mój syn" to znaczy, że mimo
      biologii, jest Twoim synem. Nie "uszczęśliwiaj" go mówiąc prawdę. Po co mu
      to ???

      jeśli czujesz "nieodpartą potrzebę" skompromitowania byłej - po prostu powiedz
      jej o wynikach badań. Jeżeli jest "normalną matką" zachowa to dla siebie, a
      dzieciak dalej będzie żył w "błogiej nieświadomości".

      i może będzie "i wilk syty, i owca cała"
      • aankaa i jeszcze jedno 03.06.03, 19:29
        jesteś 4 lata po rozwodzie, 4 lata płaciłeś alimenty

        jak się teraz wytłumaczysz ?
        nie przed byłą, przed dzieckiem ?

        12 lat to naprawdę dziecko
        i nie łudź się, że jeżeli z prawdą poczekasz kilka lat, łatwiej ją przełknie
        będzie coraz gorzej
        nawet 30-latek potrafi mieć pretensje do rodziców "o coś takiego"
        • Gość: asia Re: i jeszcze jedno IP: *.neonet.gliwice.pl / 192.168.50.* 03.06.03, 20:07
          ale dlaczego Twoja żona to zrobiła? Czy zawsze było źle między Wami? Wiesz -
          znam taką sytuację, że dwoje ludzi długo nie mieli dzieci, kobieta stwierdziła,
          że to mężczyzna jest bezpłodny i raz go zdradziła i oczywiście zaszła w ciążę.
          Zrobiła to, aby mężczyzny nie urazić, a teraz są najszczęśliwszą rodziną na
          świecie. Broń Boże nie akceptuję takiej postawy, jest tyle możliwości leczenia.
          Chodzi mi tylko o to, że ona zrobiła to, żeby ratować związek. I im się udało.
          Może nie wińmy Twojej żony, bo nie znamy pobudek tego czynu. Tak czy owak
          współczuję Ci i życzę powodzenia
          • aankaa Re: i jeszcze jedno 03.06.03, 20:09
            Gość portalu: asia napisał(a):

            > ale dlaczego Twoja żona to zrobiła? Czy zawsze było źle między Wami?

            a czy to nie wszystko jedno ?
            liczy się to, co teraz się dzieje
            • Gość: asia Re: i jeszcze jedno IP: *.neonet.gliwice.pl / 192.168.50.* 03.06.03, 20:19
              chyba nie wszystko jedno. Pytanie brzmiało "co mam teraz zrobić - oddać sprawę
              do sądu, rozliczyć z tego świństwa....." Każdy kij ma dwa końce, może można jej
              wybaczyć i nie ranić nikogo. Może nie zrobiła tego dlatego, że się puszczała na
              lewo i prawo. W poprzednim liście napisałam, że czasami takie historie dobrze
              się kończą. Oczywiście, że ważne jest to co tu i teraz, ale to się zaczęło 12
              lat temu
          • Gość: anE Re: i jeszcze jedno IP: *.chello.pl 04.06.03, 11:00
            a jak koles sie dowie, ze jest bezplodny, automatycznie bedzie wiedzial, ze to
            nie jego dziecko i moze juz nie beda taka szczesliwa rodzina...
            jest szczesliwa rodzina, wszystko pieknie - mysle, ze nawet male klamstwo moze
            przekreslic takie 'szczescie'...

            pozdr.
            • Gość: asia Re: i jeszcze jedno IP: *.neonet.gliwice.pl / 192.168.50.* 04.06.03, 11:20
              nie bronię tej kobiety, o której pisałam i nie będę
              tłumaczyć jej postępowania. Zdrada jest złem,
              chodziło mi bardziej o to, czy żona Tadeusza
              zrobiła to z "dobrych chęci", czy dlatego, że
              jest nie w porządku. Teraz już wiemy, że zrobiła
              Mu też inne świństwa i dalsza dyskusja jest bez sensu.
              pozdrawiam
              • Gość: anE Re: i jeszcze jedno IP: *.chello.pl 04.06.03, 11:23
                nie zrozumialam, ze bronisz tamtej kobiety, ale takie mam skojarzenia, ze
                jezeli ona zrobila to dla ich wspolnego 'dobra', to powinna porozmawiac z mezem
                o alternatywnych sposobach zaplodnienia, a tu innymi 'srodkami' zalatwila im
                obojgu dziecko bez jego wiedzy..

                pozdr.
                • Gość: asia Re: i jeszcze jedno IP: *.neonet.gliwice.pl / 192.168.50.* 04.06.03, 11:33
                  jak najbardziej podpisuję się pod tym, co napisałaś, ale dalej uważam, że jest
                  różnica pomiędzy żoną dziwką a żoną, która (w bardzo głupi i nieodpowiedzialny
                  sposób) chce mieć rodzinę. I różne powinny być kary dla tych dwóch kobiet.
                  Jako, że tej pierwszej wytłumaczyć nie można, a tę drugą i owszem.
                  pozdrawiam
    • anahella A na ile wiarygodne jest to badanie? 03.06.03, 20:09
      Bo metoda wykluczenia ojcostwa przez badanie grupy krwii ma podobno swoje wady.
      Mniej zawodna jest metoda badania DNA.
      • Gość: melmire Re: A na ile wiarygodne jest to badanie? IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 03.06.03, 20:25
        To pewnie chodzi o ta metode wysylkowo, gdzie porownuje sie probki sliny
        dziecka i domniamanego rodzica. Nie ma to zadnej mocy prawnej, bo ustalenie
        ojcowstwa zalezy od sadu, i musi byc wykonywane w sadowym laboratorium.
        Na pewno dobrze odczytales wynik? Widzialam w telewizji faceta ktory byl tak
        zestresowany czekaniem na wynik ze nie zrozumial odpowiedzi :)
    • Gość: jendza znaczy jest klasycznie:( IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 03.06.03, 20:39
      Mamy ludzi, ktorzy radza, zeby dziecko nie dowiedzialo sie
      nigdy...
      Moze sami sie boja, co by bylo, gdyby to oni...?
      Mamy nastepnych z kolei, ktorzy ludza sie (i Cie?)
      nadzieja, ze moze wyniki byly.... nieprawdziwe???

      Znaczy jest klasycznie:((( Najtrudniej jest
      zobaczyc i przyjac prawde.
      Jesli jednak prawda jest taka, ze to nie jest
      biologicznie TWOJE dziecko.
      CO wowoczas?
      Mysle, ze przede wszystkim musisz sie zastanowic,
      ile dla CIEbie znaczy ten drugi CZLOWIEK.
      Znasz to male, wiesz pewno, co mu potrzebne...
      Przypominam, ludzie wychowuja tez dzieci
      adoptowane, w roznym wieku...
      Mysle, ze warto w WOLNy sposob zdecydowac,
      co naprawde pragniesz uczynic...
      A moze Male gdzies w sobie czuje, ze nie jest
      Twoje? Skoro zawsze to czules Ty...
      12-latek jest w piatej klasie. To taki sam
      czlowiek, jak my, tylko ciut mlodszy....
      Gdzie jest napisane, ze nie zrozumie?
      Ten konkretny moze akurat zrozumie?
      Bo moze ten fakt wiele mu wyjasni?
      W zachowaniu mamy, taty, wujka x?
      TEmu konkretnemu dziecku, powtarzam...
      Przeciez mozna rownie dobrze stwierdzic,
      ze kolezanki X lub Y z FK nie pojma mnie,
      bo mam ponad trzydziestke, a one ledwo
      dwadziescia... BZDURA!!! To naprawde
      nie kwestia wieku, znaczy, nie wiek jest
      tu decydujacy...
      Ech...
      Nie sluchaj nas, Czlowieku, sluchaj swego
      serca! I przede wszystkim madrze zwaz na dobro
      tego 12-latka! Reszta sie ulozy!
      Pozdrawiam
      j
      • anahella Re: znaczy jest klasycznie:( 03.06.03, 21:04
        Gość portalu: jendza napisał(a):

        > Nie sluchaj nas, Czlowieku, sluchaj swego
        > serca! I przede wszystkim madrze zwaz na dobro
        > tego 12-latka! Reszta sie ulozy!

        Pieknie napisalas Jendzo. Chapeau bas dla ciebie.
    • dr.jekyll Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 21:47
      szansy na uchylenie alimentow i zaprzeczenie ojcowstwa nie masz praktycznie
      zadnej; to znaczy - sprawdz, pogadaj z adwokatem, ale szansy tak naprawde nie
      masz, sady rodzinne w RP nie sa sadami, lecz biurami pomocy samotnym matkom

      wyciaganie sprawy wobec dziecka w tej chwili nie ma zadnego sensu, mozesz
      zlamac niewinnemu zycie; z drugiej strony - kazdy zasluguje na PRAWDE, dzieci
      tez; krotko mowiac - odloz przyjemnosc wyjasnienia sprawy na kilka lat, do
      momentu, kiedy smyk nie bedzie smykiem, lecz mezczyzna; latwiej wtedy zniesie
      cios, a prawda bedzie znacznie dotkliwsza dla niej, niz dla jej dziecka (i o
      to chodzi)

      mr.hyde
    • Gość: EWOK Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.acn.waw.pl 03.06.03, 22:06
      A gdybyście Wy, wszyscy, jak leci, dowiedzieli się, że dziecko, które
      wychowujecie nie jest Wasze? Mogli je zamienić w szpitalu, na przykład.
      Zastanawiałam się nad tym, bo w książeczce zdrowia dziecka była wpisana grupa
      krwi, której nasza - moja i męża- mieszanka nie mogła dać. W końcu, zanim się
      okazało, że grupę krwi wpisano błędnie, doszłam do wniosku, że to i tak moje
      dziecko i już.
      • ofiaralosu Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 22:13
        Tak czytam ten wątek i zastanawiam się czy Tadeusz jeszcze zabierze głos czy
        czyta z ukrycia i zaciera ręce , że mu się wątek udał. Bo waznych jest kilka
        szczegółów: Co Tadek czuje do dziecka, czy chce te alimenty płacić? Czy chce
        żeby dziecko nadal mówiło mu tato (co moim zdaniem należy sie Tadkowi) i inne
        takie rzeczy. Uważam, że sprawę trzeba załatwić z matką dziecka, z dzieckiem w
        odpowiednim momencie jego życia i dojrzałości, może teraz, może za parę lat,
        ale przede wszystkim odpowiedzieć sobie na kilka bazowych pytań, na które
        Tadeusz odpowiedzi w swym poście nie dał i zniknął jak kamfora. I to daje
        troszkę do myślenia (nie sugeruję niczego ;))))
      • Gość: szarak1 Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.06.03, 22:17
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > A gdybyście Wy, wszyscy, jak leci, dowiedzieli się, że dziecko, które
        > wychowujecie nie jest Wasze? Mogli je zamienić w szpitalu, na przykład.
        > Zastanawiałam się nad tym, bo w książeczce zdrowia dziecka była wpisana grupa
        > krwi, której nasza - moja i męża- mieszanka nie mogła dać. W końcu, zanim się
        > okazało, że grupę krwi wpisano błędnie, doszłam do wniosku, że to i tak moje
        > dziecko i już.

        Ha ,to też jest możliwe!! Skąd wiesz Tadeo ,czy Wam przypadkiem nie zamienili
        dziecka na porodówce?To się zdarza.oglądałem niedawno film dokumentalny na ten
        ten temat.I co wtedy?
    • izabelix Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 03.06.03, 22:18
      ktos poruszyl kwestie strachu co by to bylo gdyby nasi rodzice nimi nie byli...
      moge to powiedziec z cala swiadomoscia: nic by nie bylo... nie zmienilo by to
      moich uczuc do nich i twierdzenia ze nie ten kto splodzil/urodzil ale kto
      wychowal jest rodzicem... roznica jest taka ze ja nie mam 12tu lat i inaczej
      sobie poradzilabym z takim niusem

      pozdrawiam
      iz

      ps. i raczej nie chcialabym sie tego dowiedziec w wieku lat 12tu czy 15tu kiedy
      moja psychika sie ksztaltowala... niepotrzebny zamet...
      • aankaa Tadeuszu, o to chodziło 03.06.03, 23:32
        izabelix napisała:

        > raczej nie chcialabym sie tego dowiedziec w wieku lat 12tu czy 15tu kiedy
        > moja psychika sie ksztaltowala... niepotrzebny zamet...

        jeżeli, kiedykolwiek, na swój wątek wejdziesz ...
    • lyche1 Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 04.06.03, 01:27
      A co sam czujesz ?? bo dobre rady w tym zakresie nie są nigdy dobrymi.
      Nie wiem( nie domyślam się), w jakim celu zrobiłeś te badania ??? By nie
      płacić alimentów ??? No i nie znamy stosunków łaczących Cię z synem.
      Swoją drogą 12-tolatek już sam może wyczuć, że coś nie jest tak. Ja jako 12-
      toletnie dziecko wiedziałam na pewno, ze moi rodzice są moimi rodzonymi. Za
      dużo podobieństwa, za równo do mamy jak i taty. Po mamie odziedziczyłam
      uśmiech (układ ust) po tacie małe ręce i stopy :))) i charakterek :))
      • Gość: Lena Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: 80.48.96.* 04.06.03, 09:12
        Ktoś napisał, że nie można nic z tym zrobić, przestać płacić alimenty. Można.
        Znajomy mojego kolegi był w sytuacji podobnej. Poznał na dyskotece dziewczynę i
        pierwszy dzień /noc/ znajomości zakończyła się łóżkiem. Spotkali się jeszcze
        kilka razy i okazało się, że dziewczyna jest w ciąży. Szybki ślub i szok, gdy
        po niespełna siedmiu miesiącach od poznania urodził się wspaniale
        donoszony "wcześniak". Tak sie złożyło, że mój kolega wiedział, że mam bliskie
        kontakty z księżmi w mojej parafii i przeze mnie chciał koledze pomóc w
        rozmowie i próbie rozwiązania tej sprawy. Pamiętam tego chłopaka w głęboim
        szoku który jak mantrę powtarzał do mnie "jak ona mnie potraktowała, jak mam na
        tym budować życie". Jest po rozwodzie, ma unieważnione w kościele małżeństwo.
        Nie twierdzę, że Tadeusz powinien postępować tak samo, nie jest to dla niego
        szokiem ani chyba zaskoczeniem jeśli to podejrzewał od 12 lat i budował więzi z
        synem. Jak w "Małym księciu" trzeba być odpowiedzialnym za to co się oswoiło.
        Z innej strony, jak czułybyście się kobiety gdybyście dowiedziały się, że wasz
        mąż ma inną, z nią dziecko i wynikła nagła potrzeba zaopiekowania sie przez Was
        tym dzieckiem. Zaopiekowałybyście się? Znam panią, która znalazła się w takiej
        sytuacji, do tego okazało się, że dzieci /wtedy w wieku 10 lat/ dzieli wiekiem
        3 miesiące. Dzieci - dzisiaj już 20-letnie w ogóle się nie znają.
        Na nieuczciwości niewiele mozna zbudować ale z drugiej strony trzeba postępować
        tak by chronić dzieci przed błędami dorosłych.
        • lyche1 Re: A ja znam odwrotną sytuację :((( 04.06.03, 14:34
          Moja ciotka nie wyszła za mąż za ukochanego człowieka, bo spodziewał się
          dziecka z inną ( sytuacja prawie taka sama jak na dyskotece tylko 40-ci lat
          temu) Z matką dziecka też się nie ożenił, ale płacił alimenty. I moja babcia
          dotąd suszyła ciotce głowę, aż z nim zerwała. Potem chciała chyba za szybko
          zapomnieć i wyszła za mąż za faceta, którego znała miesiąc - małżeństwo
          faktycznie trwało 3 tygodnie, papierkowo 3 miesiące. A ciotka była chyba
          nieszczęśliwa przez resztę swojego życia. Czy rzeczywiście było warto ???
          Czy naprawdę nie potrafimy wybaczyć takiego błędu ?? W przypadku żony Tadeusza
          to inny błąd - kłamstwo, ale zastanów się Tadeuszu czy warto być potem
          nieszczęsliwym ????
    • Gość: Tadeusz Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 09:45
      do wszystkich

      serdeczne dzięki za rady

      dla spracyzowania sprawy informuję,ze dziecko nie jest zamienione,mam jeszcze 2
      starszych dzieci z tego związku(moich dzieci)
      pytanie mam jedno-dlaczego wciąz się mowi o uczuciach dziecka?a moje to się nie
      liczą?co to znaczy te słynne DOBRO DZIECKA?dlaczego wciąz sie o tym mowi?nie
      przesadzajmy-nie jestem potworem
      pol zycia mnie oszukiwał,a nie moje dziecko nie jest jej jedynym grzechem
      jeszcze raz powtarzam-to ja powinna spotkac zasłuzona kara a nie dziecko
      dlaczego tak surowo ocenia się facetow zdradzających zony?
      fakt -nasze sądy to instytucje pomocy matce Polce(az dziw bierze,ze nie ma
      matki Angielki czy innej Rosjanki)
      • Gość: jendza Witaj IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 10:38
        Tadeuszu!

        Zatem nie tyle chodzilo Ci o jakies nasze 'rady',
        ile o... emocjonalny wentyl:)))!
        I dobrze! Bo przeciez gdzies czlowiek musi
        wypowiedziec, co go boli...
        Mowilam do Ciebie o wspol-czuciu i - glownie -
        o uczuciach dziecka. Teraz juz wiemy, ze chodzi o dzieci...
        WIdzisz, rzecz w tym, ze Ty jestes doroslym czlowiekiem,
        uksztaltowanym, silnym. Ty wybrales swoja zone i jakikolwiek
        to by nie byl wybor - starales sie zapewne najlepiej, jak
        umiales.... Jednak fakt, ze ponosisz tego konsekwencje,
        jest w pewnym sensie naturalny o tyle, ze tak juz jest
        w dojrzalym zyciu, iz najpierw sie podejmuje decyzje,
        a potem ponosi ich konsekwencje.
        Z dziecmi jest inaczej. One sa bezbronne wobec
        rzeczywistosci, ktora im funduja... rodzice.
        Teraz dzieci Twoje oraz Twojej
        zony ponosza konsekwencje bledow doroslych. Wszystkie
        dzieci zreszta je ponosza. Dlatego tak wazne jest,
        by o dobru dziecka pamietac w sposob szczegolny.

        Mysle, ze bardzo zostales skrzywdzony. ALe to nie Ty
        bedziesz sie musial oswajac z faktem, ze czlowiek,
        ktorego uwazales za swojego ojca nie jest Twoim
        ojcem, ze matka jest k..wa, rodzenstwo jest rodzenstwem
        tylko w polowie... itd. To sa sprawy egzystencjalnie
        fundamentalne, zaburzajace swiat dziecka u podstaw.

        Tobie oczywiscie tez nie bedzie latwo, tylko ze...
        na pewno latwiej, niz temu malemu...
        I dlatego nad malym wlasnie sie pochylilismy.
        A Wasze pozostale dzieci? Przeciez to dla nich
        tez bedzie trudne...
        Ech, samo zycie...

        Jak chodzi o Matke Polke - wszystko przez Mickiewicza:))
        A poza tym - nie zgadzam sie z Toba w zakresie
        spolecznej oceny zdrady.
        W moim odczuciu nieporownywalnie wiecej w tej materii
        'przepuszcza sie' mezczyznom... Ot, on przeciez musi
        sie wyszumiec... No wiecie, rozumiecie, alkohol, te
        rzeczy itd. O wiele bardziej (spolecznie) napietnowana
        jest kobieta, ktora zdradza. W naszym spoleczenstwie
        chrzescijanskim rowniez, ze o muzulmanskich nie wspomne...
        NIe zmienia to faktu, ze zdrada jest jedna z najgorszych
        rzeczy, jaka mozna wyrzadzic drugiemu czlowiekowi.
        Czy to zdrada mezczyzny, czy kobiety...

        Sily zycze
        i pozdrawiam serdecznie
        jendza

        • Gość: Lena Re: Witaj IP: 80.48.96.* 04.06.03, 12:12
          Gość portalu: jendza napisał(a):

          ALe to nie Ty
          > bedziesz sie musial oswajac z faktem, ze czlowiek,
          > ktorego uwazales za swojego ojca nie jest Twoim
          > ojcem, ze matka jest k..wa, rodzenstwo jest rodzenstwem
          > tylko w polowie... itd.

          Oj, jendzulo, nie obrażaj kobiety o której nic nie wiesz. Nic nie wiemy o ich
          stosunkach ani o Tadeuszu. Nie nam to oceniać.
          Prawdę powiedziawszy takich słów o innej kobiecie nie rzuciłabym bezpodstawnie.
          • Gość: jendza Re: Witaj IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 12:51
            Gość portalu: Lena napisał(a):

            > Gość portalu: jendza napisał(a):
            >
            > ALe to nie Ty
            > > bedziesz sie musial oswajac z faktem, ze czlowiek,
            > > ktorego uwazales za swojego ojca nie jest Twoim
            > > ojcem, ze matka jest k..wa, rodzenstwo jest rodzenstwem
            > > tylko w polowie... itd.
            >
            > Oj, jendzulo, nie obrażaj kobiety o której nic nie wiesz. Nic nie wiemy o ich
            > stosunkach ani o Tadeuszu. Nie nam to oceniać.
            > Prawdę powiedziawszy takich słów o innej kobiecie nie rzuciłabym
            bezpodstawnie.

            Slusznie, Leno, te k..we wycofuje:).
            Zagalopowalam sie deczko
            pozdrawiam
            j
            • Gość: jendza Ps IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 15:38
              >
              > Slusznie, Leno, te k..we wycofuje:).
              > Zagalopowalam sie deczko
              > pozdrawiam
              > j

              Po krotkim namysle: nie, zebym znow zdanie zmienic chciala...
              ale gwoli scislosci jedynie...
              Napisalam, co napisalam NA PODSTAWIE wiadomosci,
              ktore nam przekazal Tadeusz. Na tejze podstawie,
              powtorze, postawa jego zony kwalifikuje sie
              do okreslenia mianem k...restwa.
              Prawda jest, ze nic nie wiemy tak naprawde ani
              o Tadeuszu, ani o jego zonie...
              Tak samo zreszta nie wiemy niczego konkretnie,
              lub lepiej: naprawde, o zadnym z uczestnikow
              forum. Jesli wiec mozemy sie oprzec na czymkolwiek,
              to tylko na tym, co tu sami piszemy...
              cbdu

              pzdr nieustajaco
              j
              • Gość: Lena Re: Ps IP: 80.48.96.* 04.06.03, 16:20
                Gość portalu: jendza napisał(a):

                > Po krotkim namysle: nie, zebym znow zdanie zmienic chciala...
                > ale gwoli scislosci jedynie...
                > Napisalam, co napisalam NA PODSTAWIE wiadomosci,
                > ktore nam przekazal Tadeusz. Na tejze podstawie,
                > powtorze, postawa jego zony kwalifikuje sie
                > do okreslenia mianem k...restwa.
                > Prawda jest, ze nic nie wiemy tak naprawde ani
                > o Tadeuszu, ani o jego zonie...
                > Tak samo zreszta nie wiemy niczego konkretnie,
                > lub lepiej: naprawde, o zadnym z uczestnikow
                > forum. Jesli wiec mozemy sie oprzec na czymkolwiek,
                > to tylko na tym, co tu sami piszemy...
                > cbdu
                >
                > pzdr nieustajaco
                > j

                Nie bądź zawzięta Jendzo. Poniżej rozgorzała dyskusja dlaczego kobiety się
                dopisują, dlaczego on pisze na FK. Myślę, że Tadeusz liczył na nasz punkt
                widzenia i był pewien, że pisząc to na Forum Mężczyzna naczyta się obelg i
                brzydkich słów pod adresem byłej. A on nigdzie nie nazwał jej brzydko choć ma
                do niej pretensje i chce się zemścić. Na pewno wie więcej niż my. My od niego
                wiemy niewiele, od niej - nic. Tak więc możemy mu tylko radzić co zrobiłybyśmy
                my i możemy przestrzec, że zemsta obraca się przeciwo mszczącemu się, możemy
                akcentować sprawy uczuć tych dobrych, które mimo tych złych z żoną istnieją
                między nim a dzieckiem. Niech zważy ile może stracić a ile zyskać.
                Tak czasem piszesz Jendzo pięknie o miłości, że aż nie pasuje mi taka jak wyżej
                Twoja postawa. Pozdrowienia.
                • Gość: jendza Re: Ps IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 17:07
                  Gość portalu: Lena napisał(a):

                  >
                  > Nie bądź zawzięta Jendzo. Poniżej rozgorzała dyskusja dlaczego kobiety się
                  > dopisują, dlaczego on pisze na FK. Myślę, że Tadeusz liczył na nasz punkt
                  > widzenia i był pewien, że pisząc to na Forum Mężczyzna naczyta się obelg i
                  > brzydkich słów pod adresem byłej. A on nigdzie nie nazwał jej brzydko choć ma
                  > do niej pretensje i chce się zemścić. Na pewno wie więcej niż my. My od niego
                  > wiemy niewiele, od niej - nic. Tak więc możemy mu tylko radzić co
                  zrobiłybyśmy
                  > my i możemy przestrzec, że zemsta obraca się przeciwo mszczącemu się, możemy
                  > akcentować sprawy uczuć tych dobrych, które mimo tych złych z żoną istnieją
                  > między nim a dzieckiem. Niech zważy ile może stracić a ile zyskać.
                  > Tak czasem piszesz Jendzo pięknie o miłości, że aż nie pasuje mi taka jak
                  wyżej
                  >
                  > Twoja postawa. Pozdrowienia.

                  Nie podoba mi sie ten Twoj post (zwaz, pisze 'post', nie 'Lena'), Leno.
                  Z kilku powodow.
                  Raz dlatego, ze mnie oceniasz, a masz za malo podstaw, idac
                  tokiem Twojego rozumowania.
                  Skoro mam 'nie byc zawzieta' znaczy, ze wywnioskowalas, ze zawzieta
                  jestem.
                  Po wtore: stwierdzasz, co Twoim zdaniem Tadeusz myslal, gdy
                  pisal to, co pisal, i na co wowczas
                  liczyl. Nie zaznaczasz przy tym, ze taka jest Twoja ocena ewentualnych
                  intencji i potrzeb Tadeusza (pomimo owego 'mysle'); stwierdzasz po prostu, ze
                  T. liczyl...i byl pewien... A nie mozesz wiedziec ani jednego, ani drugiego.
                  Tu moge sie mylic, moglas sie po prostu nieprecyzyjnie/niezrecznie wyrazic.
                  Po trzecie: zeby komus sensownie radzic, co moze w danej
                  sytuacji zrobic, trzeba by znac te sytuacje z kazdej strony.
                  A takiej wiedzy nie mamy. Zatem ja mu radze jedynie, by
                  rozpatrzyl wszystko i sluchal serca.
                  Ty masz, zdaje sie, inne pomysly?
                  CO do ostrzezenia w sprawie zemsty i potrzeby akcentowania
                  uczuc dobrych - zgoda!
                  NIe WOLNO jednak udawac, ze nie ma w nas uczuc zlych.
                  BO sa. Trzeba je wydobyc i pozwolic im sie wypalic.
                  Jesli sie je blokuje, wowczas dusza popada w chorobe
                  bardziej lub mniej dlugotrwala...
                  Tadeusza boli do zywego, co pozwolil zobaczyc
                  w pierwszym, a potem w drugi poscie, tym 'do wszystkich'
                  I nie dziwie sie...

                  Jak chodzi o uczucia miedzy nim, a tym nie-jego dzieckiem...
                  Przeciez NIE WIEMY, jakie uczucia miedzy nimi istnieja...
                  NIe mowi o tym ani Tadeusz, ani to dziecko tym bardziej...
                  Skad mozesz zatem wiedziec?
                  Myslisz, ze jesli ktos przez 8 lat 'wychowywal' dziecko,
                  to je 'kocha'?
                  Skad ta pewnosc?

                  Nie pasuje Ci, powiadasz, moja postawa...
                  Trudno.
                  To znow wynika z Twojej oceny mojej osoby.
                  Widac nie wszystkiego mozna sie dowiedziec o czlowieku,
                  przeczytawszy nawet bardzo uwaznie i ze zrozumieniem
                  pare jego wypowiedzi.

                  Jak chodzi o dane, ktore mamy na temat zony. Dane od
                  Tadeusza... Powtorze: pozwalaja one wysnuc wniosek,
                  jaki wysnulam, znaczy nazwac rzeczy po imieniu.
                  Po to sa slowa, zeby ich uzywac. Powiem wiecej:
                  TRZEBA ich uzywac odpowiednio do rzeczy...
                  Jesli zatem cos 'smierdzi', to trzeba uzyc tego
                  wlasnie slowa, a nie okreslac to omownie, np.
                  'pachnie inaczej'. Bo wowczas rzeczy traca swoj ciezar,
                  co jest szczegolnie niebezpieczne w przypadku zla.

                  Poniewaz jednak OBIEKTYWNIE nie wiemy nic o zonie
                  Tadeusza, a wiemy tylko to, co wiemy, z jego
                  wypowiedzi, powinnam byla zaznaczyc, na podstawie
                  czego uzywam takiego, nie innego sformulowania.
                  A nie zrobilam tego.
                  I tu Ci przyznaje racje.
                  pzdr
                  j

      • Gość: anE Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.chello.pl 04.06.03, 11:20
        Witam Cie Tadeuszu!
        nie wiem, czy potrafie zrozumiec Twoj bol, bo ani nie mam za soba tyle
        doswiadczenia ani lat, ale staram sie sobie wyobrazic Twoj zal, zlosc,
        niesprawiedliwosc, krzywde (zwlaszcze te psychiczna i moralna), poczucie, ze
        przez tyle czasu bylo sie wykorzystywanym i oszukiwanym

        ale co chcesz zrobic swojej bylej zonie?! zemscic sie? jak? jezeli ona jest na
        tyle wyrafinowana osoba, ze bez skrupulow oszukiwala Cie przez tyle lat (i sam
        napisales, ze podobnych spraw bylo wiecej) - to nawet jak jej powiesz, ze znasz
        prawde - jak ona moze zareagowac?! przejmie sie tym? bedzie sie martwic?
        chcialbys, zeby poczula to samo, co Ty czujesz? a moze jestescie tak roznymi
        osobami, ze jej to nie wzruszy, a Ty bedziesz cierpial, myslal o tym jeszcze
        wiecej, denerwowal sie. nie wiem, co moge Ci poradzic, ale obawiam sie, ze
        Twoja zemsta moze nie odniesc takiego skutku, jaki chcialbys

        zycze Ci, zeby nikt wiecej nie postapil z Toba w taki sposob, trzymaj sie!
        pozdrawiam
      • lolyta Re: ustaliłem ojcostwo ;-( 04.06.03, 17:50
        Gość portalu: Tadeusz napisał(a):

        > pytanie mam jedno-dlaczego wciąz się mowi o uczuciach dziecka?a moje to się
        nie
        >
        > liczą?co to znaczy te słynne DOBRO DZIECKA?dlaczego wciąz sie o tym mowi?nie
        > przesadzajmy-nie jestem potworem

        Alez nikt tu z Ciebie potwora nie robi!
        A dlaczego tyle sie tu mowi o uczuciach dziecka?
        Sam napisales, ze masz m. in. dylemat czy zone skompromitowac. Jesli to
        zrobisz, czy cokolwiek zmienisz na lepsze? Cofniesz czas? Odzyskasz kase?
        Sprawisz ze wszyscy beda szczesliwsi? Ty sam bedziesz szczesliwszy? Nie,
        sprawisz TYLKO I WYLACZNIE bol osobie ktora jest nic nie winna. I jest bardzo
        prawdopodobne, ze dramat, jaki zafundowalbys chlopakowi kompromitujac zone on z
        kolei zafunduje komus w przyszlosci - na zasadzie fali. Swiat jest
        wystarczajaco paskudny, jesli mozna zrobic cos dobrego lub powstrzymac jakies
        zlo, nalezy to zrobic. A w przyszlosci na pewno bedzie Ci sie lepiej zyc ze
        swiadomoscia "moj przybrany syn jest ze mnie dumny ze go nie olalem kiedy mnie
        potrzebowal" (bo dzieciak w tym wieku na pewno taty potrzebuje) niz "alez
        dokopalem mojej bylej"
    • Gość: małgosia Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 11:24
      Dziecko jako karta przetargowa w walce z byłą żoną. NIeładnie
    • Gość: JEŻ Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 11:50
      WIDZĘ,ŻE TEMAT PODŁAPAŁY PANIE, NAPEWNO NIE JEDNA MA COS TAKIEGO NA SUMIENIU
      • Gość: małgosia Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 04.06.03, 11:51
        Jakoś mnie nie dziwi, ze temat podłapały panie - w końcu to forum KOBIETA
      • Gość: melmire Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.w80-8.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 11:52
        A kto ma pisac na forum Kobieta,ufoludki?
      • Gość: jendza masz kolce kiepskiej jakosci, JEZYKU:))) IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 04.06.03, 12:03
        Gość portalu: JEŻ napisał(a):

        > WIDZĘ,ŻE TEMAT PODŁAPAŁY PANIE, NAPEWNO NIE JEDNA MA COS TAKIEGO NA SUMIENIU

        Otoz my mamy BARDZO WIELE ROZNYCH RZECZY NA SUMIENIU,
        jak kazdy czlowiek zreszta...:((.
        I mamy zwyczaj o tym sobie tu na tym forum rozmawiac...
        Nie wydaje mi sie, bys wybral najlepszy sposob
        dolaczenia do tej rozmowy:(

        jedwabistego dnia zyczy
        jendza
        • Gość: JEŻ Re: masz kolce kiepskiej jakosci, JEZYKU:))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 12:13
          WG.MNIE SPRAWA KWALIFIKUJE SIE DO PROKURATORA CHIAŻBY ZA ŚWIADOME WYŁUDZANIE
          KASY.
          • Gość: Gal Re: masz kolce kiepskiej jakosci, JEZYKU:))) IP: 195.117.238.* 04.06.03, 19:48
            Gość portalu: JEŻ napisał(a):

            > WG.MNIE SPRAWA KWALIFIKUJE SIE DO PROKURATORA CHIAŻBY ZA ŚWIADOME WYŁUDZANIE
            > KASY.

            Niezły pomysł ale mało realny;-))

            Ręki sobie nie dam uciąć, ale wydaje mi się, że w świetle prawa można
            zaprzeczyć ojcostwu w ciągu sześciu miesięcy od "dowiedzenia się" o fakcie. 12
            lat to duuużo za późno, nawet jeżeli można to teraz dopiero (DNA) udowodnić.
            Pzdr.
            Gal
            • izabelix Re 04.06.03, 19:59
              zgadzam sie z galem:/ moj kolega ma w ten sposob 2ke dzieci dopisanych... w
              czasie kiedy zostaly poczete przebywal zagranica... nie pomoglo po powrocie
              udowadnianie ze nie ma wbitego powrotu, swiadkowie ktorzy z nim pracowali.....
              dzieci nosza jego nazwisko...

              pozdrawiam
              iz
    • Gość: Gal Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: 195.117.238.* 04.06.03, 20:23
      Sytuacja osobiście dołująca, statystycznie - normalka;

      Według screeningowych badań DNA zrobionych w US kilka lat temu, 8 czy 9%
      (podaję z pamięci, ale tak jakoś koło 1/10 było) dzieci urodzonych w
      małżeństwach nie jest biologicznymi dziećmi mężów ich matek. I jak tu uniknąć
      potem kazirodztwa???
      Opamiętajcie się Panie, przez wzgląd na geny letalne chociażby ;-))
      Pzdr.
      Gal
      • Gość: hot_dog Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.crowley.pl 04.06.03, 23:11
        Aleś galu za przeproszeniem walnął jak mucha w bęben. To niby kobitki tak maja
        sie do tego???? O ile statystyki nie kłamią (jak politycy) to raczej wiecej
        panów ma dzieci, ze tak powiem to tu, to tam...Bo jak kobita ma dziecko to po
        niej widać, a po facecie nie bardzo....Nieźle sie pod wieczór ubawiłam taką
        konkluzją.
        • Gość: Gal Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: 195.117.238.* 04.06.03, 23:40
          Gość portalu: hot_dog napisał(a):

          > Aleś galu za przeproszeniem walnął jak mucha w bęben. To niby kobitki tak
          maja
          > sie do tego???? O ile statystyki nie kłamią (jak politycy) to raczej wiecej
          > panów ma dzieci, ze tak powiem to tu, to tam...Bo jak kobita ma dziecko to
          po
          > niej widać, a po facecie nie bardzo....Nieźle sie pod wieczór ubawiłam taką
          > konkluzją.

          Droga/i Hot dogu.

          Do powstania dziecka zawsze potrzenbe są dwie strony ;-)). Jak z tego wynika,
          tyle samo pań i panów uczestniczy w prokreacji "nieprawych" dzieci.
          Przynajmniej w teorii, bo w praktyce niektórzy panowie rozsiewają swoje geny
          b. skutecznie i w ilościach potomstwa niedostępnych dla żadnej pani. Nie
          zmienia to faktu, że współudział drugiej strony jest konieczny. I teraz
          dochodzimy do istoty mojego poprzedniego postu;
          Jeżeli tatuś jest znany z imienia i nazwiska to nie stanowi to zagrożenia dla
          jego progenitury (wiedzą kto jest siostrzyczką/braciszkiem również ze strony
          ojca). A któż, ach któż wskazuje tatusia, że się tak zapytam retorycznie? To
          wy drogie panie obdarzacie ojcostwem (biologicznym lub wyłącznie prawnym) i
          wskazujecie wybranego pana.
          Wniosek? To w waszych rękach leży niedopuszczenie do tragicznych potencjalnie
          w skutkach pomyłek w wyborze przyszłego partnera waszych latorośli i nie
          zgotowanie im losu Edypa (niedosłownie, proszę mnie nie łapać za słówka) w
          przyszłości - jakieś przypadkowe badanie DNA może wykazać niepokojąco zbieżne
          genotypy z przyszłym wybrankiem/ką. A później tylko problemy ;-))
          Tak więc, jeżeli nawet nie chcecie uświadomić prawowitego małżonka, to chociaż
          powiedzcie prawdę potomkom (gdy będą już w odpowiednim wieku oczywiście).
          Pzdr.
          Gal
    • pajdeczka To jest prawdziwy problem na FK... 05.06.03, 10:07
      ...a właściwie dylemat do rozwiązania. Mam 13letniego syna Tadeuszu. Czasami
      myślę, że ma więcej rozumu od nas dwojga (rodziców).
      ój syn (celowo nie umieszczam słowa "twój" w cudzysłów)jest tylko o rok
      młodszy, ale myślę, że na tyle rozwinięty intelektualnie, że możesz już z nim o
      tym porozmawiać. Nie wierzę w psychologów, ale po coś istnieją. Może skonsultuj
      się z jakimś rozsądnym przed rozmową? To będzie rozmowa podobna do tej, którą
      muszą przeprowadzić rodzice adoptowanego dziecka. Na dłuższą metę nie uda Ci
      się utzrymać tego faktu w tajemnicy. Nie wnikam w to, co było 12 lat temu,
      dlaczego wtedy nie wykazałeś się czujnością. Faktem jest, że teraz musisz
      chronić syna (jakby nie było byłeś mu ojcem przez 12 lat i nawiązała się między
      wami więź) , ale siebie również musisz brać pod uwagę. Nie można planować
      dalszego życia na oszustwie. Nie wiem na ile Wasza więź jest silna. Syn może
      przejść okres buntu po tej rozmowie, ale musisz być przy nim cały czas i
      udowodnić mu, że mimo iż prawda jest tak okrutna nadal go kochasz i traktujesz,
      jak najukochańszego syna.
      Życzę powodzenia w tej, nie do pozazdroszczenia, sytuacji.
      Ps. A może spróbujcie wyjechać przed tą rozmową we dwójkę na "męskie" wakacje,
      które jeszcze bardziej was zbliżą do siebie?
      • Gość: Gal Re: To jest prawdziwy problem na FK... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 10:28
        Pozwolę sobie wyrazić opinię odmienną w sprawie informowania dziecka.
        12-latek (moim zdaniem) nie jest w stanie zrozumieć i zaakceptować, że;
        - nie ma ojca (ten, który "był zawsze" mówi mu, że już nie jest, a tak
        naprawdę nigdy nie był, a ten drugi jest nieznany, a poza tym, co to za ojciec
        który się nim nigdy nie interesował) - a w tym wieku chłopiec bardzo
        potrzebuje ojca
        - mamusia oszukiwała ojca w kwestiach które dla dzieci są mimo wszystko poza
        ich sferą pojmowania

        Ergo: Efekt rozmowy jest taki, że chłopak nie ma ojca z którym może się
        identyfikować, a jego opinia o matce nie pozostanie bez wpływu na późniejsze
        relacje z kobietami.
        Obawiam się, że dla 12-latka to trochę za dużo.
        To wszystko przy założeniu, że jest to rodzina z "przeciętnymi" relacjami,
        tzn. istnieje więź emocjonalna między chłopcem a rodzicami. Jeżeli nie, to
        rzeczywiście wszystko jedno - można sobie ulżyć.
        Pzdr.
        Gal
        • pajdeczka Re: To jest prawdziwy problem na FK... 05.06.03, 11:09
          Gość portalu: Gal napisał(a):

          > Pozwolę sobie wyrazić opinię odmienną w sprawie informowania dziecka.
          > 12-latek (moim zdaniem) nie jest w stanie zrozumieć i zaakceptować, że;
          > - nie ma ojca (ten, który "był zawsze" mówi mu, że już nie jest, a tak
          > naprawdę nigdy nie był, a ten drugi jest nieznany, a poza tym, co to za
          ojciec
          > który się nim nigdy nie interesował) - a w tym wieku chłopiec bardzo
          > potrzebuje ojca
          > - mamusia oszukiwała ojca w kwestiach które dla dzieci są mimo wszystko poza
          > ich sferą pojmowania
          >
          > Ergo: Efekt rozmowy jest taki, że chłopak nie ma ojca z którym może się
          > identyfikować, a jego opinia o matce nie pozostanie bez wpływu na późniejsze
          > relacje z kobietami.
          > Obawiam się, że dla 12-latka to trochę za dużo.
          > To wszystko przy założeniu, że jest to rodzina z "przeciętnymi" relacjami,
          > tzn. istnieje więź emocjonalna między chłopcem a rodzicami. Jeżeli nie, to
          > rzeczywiście wszystko jedno - można sobie ulżyć.
          > Pzdr.
          > Gal

          Osobiście nie chciałabym aby mój syn identyfikował się z ojcem i był taki , jak
          on w przyszłości. Z przesłanek syna wynika,że również jego ojciec nie jest dla
          niego autorytetem i wzorcem. Więc co? Mam się rozwieść?
          Uważam, że szczera rozmowa, namacalna miłość i codzienne jej dowody,
          szczególnie spotęgowane po wyjawieniu prawdy, dadzą więcej niż dalsze życie w
          zakłamaniu. Weź pod uwagę, że Tadeusz też już patrzy inaczej na tego chłopca.
          Zresztą, kobiety nie mają takich dylematów. Potrafią pokochać dziecko
          mężczyzny, jak własne, a z facetami, którzy wiążą się z kobietami posiadającymi
          już dzieci jest różnie.
          • Gość: Gal Re: To jest prawdziwy problem na FK... IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 12:34
            pajdeczka napisała:

            >
            > Osobiście nie chciałabym aby mój syn identyfikował się z ojcem i był taki ,
            jak
            >
            > on w przyszłości. Z przesłanek syna wynika,że również jego ojciec nie jest
            dla
            > niego autorytetem i wzorcem. Więc co? Mam się rozwieść?

            Każdy syn ma zastrzeżenia co do swojego ojca, które osiągają apogeum parę lat
            później (15-20 lat) i często przybierają formę otwartego konfliktu. Nie znaczy
            to jednak, że nie ma identyfikacji z ojcem. Choćby nieświadomej. I
            nasze "chcę" czy "nie chcę" nic tu nie zmieni. A chłopiec potrzebuje wzorca
            mężczyzny i zazwyczaj jest to ojciec, chyba, że go nie ma.

            > Uważam, że szczera rozmowa, namacalna miłość i codzienne jej dowody,
            > szczególnie spotęgowane po wyjawieniu prawdy, dadzą więcej niż dalsze życie
            w
            > zakłamaniu. Weź pod uwagę, że Tadeusz też już patrzy inaczej na tego
            chłopca.

            Właśnie nie wiem jak on na niego patrzy. Jeśli go kocha - lepiej niech mu nie
            burzy świata problemami dorosłych. Jeżeli nie - cóż, pewnie nie będą dla niego
            najistotniejsze skutki jakie to spowoduje u małego. Ale w tym drugim przypadku
            trudno liczyć na to, że przeprowadzi z nim "szczerą rozmowę", będzie
            go "chronił" i będzie "przy nim cały czas by udowodnić mu, że mimo iż prawda
            jest tak okrutna nadal go kochasz i traktujesz, jak najukochańszego syna." jak
            sugerowałaś wcześniej.


            > Zresztą, kobiety nie mają takich dylematów. Potrafią pokochać dziecko
            > mężczyzny, jak własne, a z facetami, którzy wiążą się z kobietami
            posiadającymi
            >
            > już dzieci jest różnie.

            Z kobietami też bywa różnie..., a poza tym kobieta nie ma szans być oszukana
            co do tego czy to jest jej czy nie jej dziecko. Od samego początku sprawa jest
            jasna. To chyba też wpływa na emocjonalny stosunek do dziecka.

            Pzdr.
            Gal
            • Gość: jendza Moim zdaniem, Galu, Pajdeczka IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 13:59
              ma racje.

              PRAWDA WYZWALA.
              12 latek moze byc juz bardzo wewnetrznie dorosly.
              Zwlaszcza 12 latek z rozwiedzionej rodziny.
              Znam przypadek dziecka 10-letniego, ktore
              doszlo do wniosku, ze jest potworem, bo nie kocha
              wlasnego ojca. Trudno przewidziec, jak by sie historia
              dalej potoczyla, gdyby nie madra matka tego dziecka.
              STac ja bylo na to, by 10-latkowi powiedziec, iz
              byl dzieckiem nie chcianym przez ojca.
              Tylko dzieki temu maly pojal, ze trudno kochac rodzica,
              nie bedac uprzednio przez niego pokochanym.
              I przestal sie obwiniac.
              NIe jest latwo zyc ze swiadomoscia, ze jest sie potworem.
              Nie jest latwo zyc ze swiadomoscia, ze jest sie niechcianym
              dzieckiem.
              Jednak LATWIEJ jest zyc, gdy zyje sie w PRAWDZIE.

              Gdzie jest napisane, ze ma byc LATWO? Chocby 12-latkowi?

              Zwaz, Galu, nikt z nas nie namawia Tadeusza do powiedzenia
              synowi prawdy - w sposob bezwzgledny.
              To przed Tadeuszem stoi decyzja. I to Tadeusz tylko
              moze wiedziec, jak to zrobic. Jesli zna tego malego,
              to bedzie wiedzial...

              Teraz sie powtorze: myslisz, ze maly nie czuje, ze cos
              jest nie tak w jego relacjach z rodzicami?
              Myslisz, ze stosunek Tadeusza do dziecka nie zmieni sie
              teraz, gdy Tadeusz juz wie?
              Mimo woli sie zmieni...
              Myslisz, ze dziecko tego nie wyczuje?
              Zareczam Ci, ze nie znajac prawdy - maly SIEBIE
              bedzie za to obwinial. W 100 procentach. Ze byl
              niegrzeczny, niedostatecznie inteligentny itd...
              KOSZMAR.
              Znakomita wiekszosc dzieci rodzicow rozwodzacych
              sie uwaza, ze to ich wina...
              Powtorze, mysle, ze Pajdeczka ma racje, radzac
              Tadeuszowi madra rozmowe z synem, a ja bym
              kladla nacisk na te 'madrosc' czyli decyzje
              plynaca z serca: czy, jak, kiedy... itd.
              temu konkretnemu malemu
              powiedziec. Jesli by rzecz dotyczyla mnie, nie mialabym
              watpliwosci 'czy' mowic. Szukalabym tylko najlepszego
              sposobu...

              Pozdrawiam
              j
              • frisky2 Re: Moim zdaniem, Galu, Pajdeczka 05.06.03, 14:10
                A ja sie zgadzam z Galem, ze chlopak moze miec potem uraz do kobiet. Bo co
                sobie pomysli o matce? Ze 'puscila;' sie z kims innym, ze go oszukiwala, ze
                kobietom nie mozna nigdy wierzyc.
                DLatego, jesli juz rozmowa, to ... nie wiem czy chlopak moze wniknac we
                wszystkie niuanse i zawilosci tej sytuacji???
                • pajdeczka Re: Moim zdaniem, Galu, Pajdeczka 05.06.03, 14:31
                  frisky2 napisała:

                  > A ja sie zgadzam z Galem, ze chlopak moze miec potem uraz do kobiet. Bo co
                  > sobie pomysli o matce? Ze 'puscila;' sie z kims innym, ze go oszukiwala, ze
                  > kobietom nie mozna nigdy wierzyc.
                  > DLatego, jesli juz rozmowa, to ... nie wiem czy chlopak moze wniknac we
                  > wszystkie niuanse i zawilosci tej sytuacji???

                  A to już jest problem jego matki. Była nieuczciwa w stosunku do nich obojga. I
                  głupia, bo myślała, że to się nigdy nie wyda.
              • Gość: Gal Re: Moim zdaniem, nie IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 14:29
                Nie znamy tak naprawdę sytuacji. I to jedno jest pewne.

                Niemniej, jeżeli Tadeusz kocha to dziecko, a jak sam pisze od początku
                podejrzewał, że to nie jego dziecko, to uzyskanie pewności w tej kwestii nie
                zmieni jego stosunku do chłopca. A jeżeli go nie kochał - tak samo - nic się
                nie zmieni.
                Jeżeli chce dalej być dla niego ojcem, informowanie go o rzeczywistości nic
                nie polepszy a tylko obciąży stosunki dziecka z matką. Czy o to chodzi?
                Czy o wątpliwą satysfakcję, że jej dołożył? Traumy z dzieciństwa kształtują
                nas mocno.
                Nie, nie sądzę żeby to było dobre dla tego dziecka.

                Chłopak może rzeczywiście być związany uczuciowo z Tadeuszem "bez wzajemności"
                i to jest chyba jedyna sytuacja w której należałoby mu wytłumaczyć
                dlaczego "tata jest taki".
                Jeżeli traktuje go jak syna, ta rozmowa jest (póki co) bez sensu. A o takim
                stosunku do syna pisała pajdeczka.
                Pzdr.
                Gal
                • Gość: jendza Rzadki IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 14:55
                  z Ciebie dyskutant:))).
                  Malo kto potrafi tak po prostu zaakcentowac
                  odmienna opinie, uzasadnic ja sensownie
                  i podac w sposob, ktory nie deprecjonuje
                  interlokutora...
                  Milo poznac, Galu...:))
                  Wyglada na to, ze kazde z nas pozostanie
                  przy swojej opinii:))).
                  I co 'zabawniejsze', naprawde chyba nie mozna
                  stwierdzic, czyja jest sluszniejsza - bez
                  stosownego odniesienia sie do sprawy przez
                  Tadeusza, ktory tymczasem... milczy...
                  pozdrawiam
                  jendza
                  • Gość: Gal Ukłony wzajemne n/t IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.06.03, 15:10
    • Gość: Tadeusz Re: ustaliłem ojcostwo ;-( IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 15:19
      a co ja mam biedny mowic?jest tyle rzeczy, o ktorych nie wiecie,ze nie dziwię
      się tak wielu opiniom na ten temat
      powiem w skrócie
      od początku cos czułem,ze to nie moje dziecko
      po rozwodzie(nie dziecko nie było powodem rozwodu) dzieci były oczywiscie
      nastawiane przeciwko mnie(ojciec zawsze jest ten najgorszy)
      generalnie nie mam zamiaru mowic synowi jakie są wyniki badan,ale nie mam tez
      zamiaru udawac przed wszystkimi,ze nic się nie stało
      w oczach znajomych i rodziny przedstawiany jestem jako ten najgorszy a prawda
      wygląda zupełnie inaczej
      i tylko o to chodzi
      • Gość: jendza nie wiem, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 15:25
        czy Cie to pocieszy...
        W przypadku mojej rodziny bylo odwrotnie,
        to mama byla ta najgorsza, a ojciec - biedny
        pokrzywdzony...
        A prawda byla dokladnie odwrotna.
        Wyszla na wierzch sama; po wielu latach, ale
        wyszla.
        Zawsze wychodzi.
        Pozdrawiam i sily zycze
        j

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka