Dodaj do ulubionych

Nic nie umiera...

IP: *.acn.pl 11.06.03, 12:51
Człowiek uwielbia tworzyć niepotrzebne słowa. Na przykład drobne
słowo "śmierć". Przecież wystarczy używać słowa "zmiana". albo
choćby "przeistoczenie"... Na przykład wybuchająca gwiazda?

Czy jestem przejrzysty :))
Obserwuj wątek
    • ydorius Re: Nic nie umiera... 11.06.03, 12:58

      niczym butelka spirytusu :-)

      zostałeś buddystą? Wpisujesz swój żywot w wielki niezakłócony przepływ energii?

      m,
      .y.

      ----------------------------------
      What is home without Plumtree's Potted Meat?
      Incomplete.
      • Gość: suri Re: Nic nie umiera... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:02
        mam watpliwosci czy buddysta sie zostaje;)
        Ydoriusie, a w co innego mozna go wpisac?
        • ydorius Re: Nic nie umiera... 11.06.03, 13:07

          Jak to? Zostaje się. Któregoś dnia się budzisz i okazuje sie, ze Twoje ciało
          przeniknęło częścxiowo przez łóżko i ogólnie czujesz jedność z otaczającym Cię
          światem. Niestety dzieje się to zazwyczaj tuż przed tym jak... eee...
          transformujesz... :-))

          W co innego. Można się zasklepić w sobie i stanowić zwartą całość.
          Nieprzemakalną i nieprzenikalną dla niczego. Można w ten sposób sobie żyć,
          nigdy nie zniżając się do prawdziwego odczuwania, które polega na przenikaniu
          przez łóżko i poczucia wspólnoty z całym światem...

          m,
          .y.

          ----------------------------------
          What is home without Plumtree's Potted Meat?
          Incomplete.
          • Gość: Xanatos Re: Nic nie umiera... IP: *.acn.pl 11.06.03, 13:10

            > Jak to? Zostaje się. Któregoś dnia się budzisz i okazuje sie, ze Twoje ciało
            > przeniknęło częścxiowo przez łóżko i ogólnie czujesz jedność z otaczającym
            Cię
            > światem. Niestety dzieje się to zazwyczaj tuż przed tym jak... eee...
            > transformujesz... :-))
            >
            > W co innego. Można się zasklepić w sobie i stanowić zwartą całość.
            > Nieprzemakalną i nieprzenikalną dla niczego. Można w ten sposób sobie żyć,
            > nigdy nie zniżając się do prawdziwego odczuwania, które polega na
            przenikaniu
            > przez łóżko i poczucia wspólnoty z całym światem...




            Chyba z powodu choroby dzisiaj nie jestem dla Ciebie przejrzysty mój osobisty
            tłumaczu... :))
            • ydorius Tym razem 11.06.03, 13:15

              piszę od siebie, nie od Ciebie :-)
              nie mam zamiaru zawsze Cię tłumaczyć :-P

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • Gość: Xanatos Re: Tym razem IP: *.acn.pl 11.06.03, 13:19
                ydorius napisał:

                >
                > piszę od siebie, nie od Ciebie :-)
                > nie mam zamiaru zawsze Cię tłumaczyć :-P
                >


                Ale nie na temat... :P

                ps. bas to zaaajebista rzecz... mówię Ci. Nie to żeby coś sugerował :))
          • Gość: Xanatos Re: Nic nie umiera... IP: *.acn.pl 11.06.03, 13:25
            ydorius napisał:

            >
            > Jak to? Zostaje się. Któregoś dnia się budzisz i okazuje sie, ze Twoje ciało
            > przeniknęło częścxiowo przez łóżko i ogólnie czujesz jedność z otaczającym
            Cię
            > światem. Niestety dzieje się to zazwyczaj tuż przed tym jak... eee...
            > transformujesz... :-))
            >
            > W co innego. Można się zasklepić w sobie i stanowić zwartą całość.
            > Nieprzemakalną i nieprzenikalną dla niczego. Można w ten sposób sobie żyć,
            > nigdy nie zniżając się do prawdziwego odczuwania, które polega na
            przenikaniu
            > przez łóżko i poczucia wspólnoty z całym światem...
            >



            Aaaa już rozumiem co napisałeś... białko mi się ścina... te temperatury :))
          • Gość: suri Re: Nic nie umiera... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:46
            Drogi Ydoriusie, zarty sobie ze mnie stroisz?
            skoro zycie polega na przenikaniu a budzenie buddy w sobie na przenikaniu, to
            zgadzamy sie, ze buddysta sie nie zostaje:)

            > Jak to? Zostaje się. Któregoś dnia się budzisz i okazuje sie, ze Twoje ciało
            > przeniknęło częścxiowo przez łóżko i ogólnie czujesz jedność z otaczającym
            Cię
            > światem. Niestety dzieje się to zazwyczaj tuż przed tym jak... eee...
            > transformujesz... :-))
            >
            > W co innego. Można się zasklepić w sobie i stanowić zwartą całość.
            > Nieprzemakalną i nieprzenikalną dla niczego. Można w ten sposób sobie żyć,
            > nigdy nie zniżając się do prawdziwego odczuwania, które polega na przenikaniu
            > przez łóżko i poczucia wspólnoty z całym światem...
            >
            > m,
            > .y.
            >
            > ----------------------------------
            > What is home without Plumtree's Potted Meat?
            > Incomplete.
            • ydorius Droga suri 11.06.03, 13:50

              podchodzę do tego z buddyjskim spokojem.
              Chyba mamy różne definicje "zostawania". Nie twierdzę, że ćwiczy się ćwiczy i w
              końcu zostaje. :-)

              Zresztą, pamiętaj o tym, że gdy spotkasz buddę na swojej drodze - zabij go.
              Wiesz czemu?

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • Gość: suri Re: Droga suri IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.03, 13:55
                zostac to mozna w tyle za kims;)
                nie wiem i wcale mi sie ta zagadka nie podoba...
                czyzby dlatego, zeby juz mogl sie cieszyc wieczna harmonia?
                • ydorius Re: Droga suri 11.06.03, 14:01

                  to buddyści tak mówią :-)))
                  mi też się nie podobała, dopóki nie usłyszałem rozwiązania: jeżeli bowiem staje
                  na Twej drodze, to jest to przypadek. A Budda spotkany przypadkiem nie jest
                  tym, o co chodzi :-)
                  Więc poczekaj, aż sama sobie znajdziesz swoją wersję buddy. A tego napotkanego
                  zabij.

                  m,
                  .y.

                  ----------------------------------
                  What is home without Plumtree's Potted Meat?
                  Incomplete.
                  • Gość: Xanatos Re: Droga suri IP: *.acn.pl 11.06.03, 14:19
                    ydorius napisał:

                    >
                    > to buddyści tak mówią :-)))
                    > mi też się nie podobała, dopóki nie usłyszałem rozwiązania: jeżeli bowiem
                    staje
                    >
                    > na Twej drodze, to jest to przypadek. A Budda spotkany przypadkiem nie jest
                    > tym, o co chodzi :-)
                    > Więc poczekaj, aż sama sobie znajdziesz swoją wersję buddy. A tego
                    napotkanego
                    > zabij.



                    "Zabijcie napotkanego Buddę, ponieważ powinniście odzyskać swoją własną Naturę
                    Buddy. "
      • Gość: Xanatos Re: Nic nie umiera... IP: *.acn.pl 11.06.03, 13:02
        ydorius napisał:

        >
        > niczym butelka spirytusu :-)
        >
        > zostałeś buddystą? Wpisujesz swój żywot w wielki niezakłócony przepływ
        energii?


        Nie. Mam grypę i nic dzisiaj nie wpisuję... :))
    • anahella Re: Nic nie umiera... 11.06.03, 13:13
      smierc to narodziny nowego zycia. ja w to wierze.
    • pajdeczka Jestem zaniepokojona...n/t 11.06.03, 13:35
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka