rafaeli_to
20.06.07, 23:25
Nie mam wprawy pisaniu typy urzekła mnie twoja historia, ale spróbuję.
Wchodzę w piąty (poważny?) związek. Z każdą kobietą byłem 2-6 lat. Mam 35 i
zastanawiam się nad sobą. Za każdym razem po pierwszych motylach budowałem
fajne związki z fajnymi kobietami. W pewnym momencie pojawiała się inna i –
poszło. Znowu się zakochuję, znowu jestem cudowny tylko dla tej jednej jedynej
do końca życia, super szczęście. Na jak długo?
Dzięki moim związkom (nigdy nie byłem sam od 17 roku życia) umiem się
zachować, dbać o kobietę, dbać o dom, interesuję się wieloma rzeczami.
Jestem w miarę normalnym facetem, nie mam szału na punkcie swojego ja (wygląd
przeciętny, ale zadbany i wysportowany, zarobki ok ;)
Dlaczego trafia mnie kolejna kobieta, skoro już poprzednie miały być na całe
życie?
Co jest nie tak?