mrsnice
23.06.07, 01:13
jesteśmy razem 10 lat. Od 4 lat małżeństwem. Po różnych perypetiach... W
ciągu naszego małżeństwa pokłóciliśmy się. Powiedzieliśmy sobie adieu. Ja,
mimo, że miałam okazje, nie spotkałam lepszego. On spotkał byle jaką.
Zaczepił się. Pół roku związku. Tragedia. Jej łzy. Próby samobójcze.
Zobaczył, że inne są gorsze niż ja. Teraz kocha mnie jak nigdy dotąd (czuję
to, i on mi to mówi, i wiem, że tamta dała mu co najmniej pół głowy siwych
włosów). On jej nienawidzi, zrujnowała mu opinię i pogląd o tym, że coś
nowego może być lepsze...). Pogodziliśmy się, jest nam dobrze. Ale ja co rano
wstając, nie myślę o niczym innym, tylko jak oni to robili... Co on jej mówił
o mnie... Co ona mu odpowiadała... W których ciuchach chodził, jak jej
dotykał... No koszmar. Niby tyle lat super, a jednak.... Boli... Czy kiedyś
przejdzie?