aga-1979
03.07.07, 18:23
Poratujcie dobrą radą,bo mam takiego strasznego dołka,że przestaję sobie z
tym radzić.Ciągle płaczę,jestem myślami gdzieś daleko stąd.
Straciłam pracę.Pracę,którą kochałam,która dodawała mi skrzydeł.To była moja
pierwsza praca.Nabywałam doświadczenie,którego nie miałam i pomimo całego
zaangażowania w tym,co robiłam-potykałam się,pewne sprawy mnie przerosły
i nie zawsze radziłam sobie tak jak trzeba.
To był rzut na głęboką wodę od początku do końca,wśród przeważającej liczby
otaczających mnie profesjonalistów.Nikt mnie za rączkę nie prowadził.
W oczach mojego szefa,nie podołałam.Nic strasznego nie zrobiłam-po prostu
sobie nie poradziłam.Na "Do widzenia" spytał czy zdaję sobie sprawę z
własnych błędów "Lepiej,żebym była świadoma,bo taka wiedza przyda mi się w
przyszłości".Wyrzucił mnie i przyjął kogoś innego.
Żałuję,bo gdybym spełniła oczekiwania,mogłabym zajść bardzo daleko.
Straciłam poczucie własnej wartości.Naprawdę,przy atutach,jakie mam-
3 kierunki studiów i uroda,zawsze miałam wrażenie,że jestem
mądra,dobra,sympatyczna-kompletnie jakoś nie potrafię tego wykorzystać w
życiu.Nie umiem "się sprzedać".Nieśmiałość mnie paraliżuje,uważam,że w niczym
nie potrafię się sprawdzić.Po takiej przygodzie z pracą jestem pełna blokad i
to jest dla mnie naprawdę poważny problem-bo muszę przecież spotykać się z
innymi pracodawcami i szukać następnej pracy.Jak z takim niskim poczuciem
własnych możliwości przedstawić siebie jako osobę,mogącą coś zaoferować?Jak
uwierzyć,że mogę być dobra w tym,co robię?Jak,skoro w tej pracy stałam się
ofiarą własnych niedociągnięć,popełniłam zawodowe samobójstwo?
Skompromitowałam się w oczach samej siebie i trudno jest mi sobie
wybaczyć.Mam takego dołka,że jestem wściekła na matkę,że mnie nigdy nie
chwaliła,na ojca,że go nie było,a potem umarł,na męża,że mnie kocha taką,jaka
jestem,na szefa,że mnie nie opieprzał na bieżąco jak mu coś nie
pasowało,tylko kubeł zimnej wody wylał na głowę,na siebie,że mi się to
wszystko przydarzyło.
Przepraszam za to użalanie,rzadko to robię.Mam potrzebę wygadać się.Wśród
ludzi,których znam,wstyd mi opowiadać,że taka słabizna ze mnie.
Agata