Dodaj do ulubionych

intercyza - dylemat

12.07.07, 18:37
Calkiem przypadkiem podczas zartow dowiedzialam sie, ze moj narzeczony chce
podpisac intercyze przed slubem i zyc na wlasne rachunki.
Jestesmy ze soba 12 lat, mieszkamy razem od 4.
Planujemy za max rok sie pobrac jak nie wczesniej.

Oboje pochodzimy z rodzin o porownywalnym statusie spolecznym.
Oboje posiadamy mieszkania, ktorych kredyty zaczelismy splacac.
Posiadamy tez oszczednosci na kontach. Fakt, ze moj narzeczony jest o kilka
lata starszy wiec ma ich troche wiecej, ma obecnie lepiej platna prace ode
mnie.

Poki zyllismy do tej pory na kocia lape, przyjelismy model, ze kazdy ma swoje
konto, swoje mieszkanie do urzadzenia w zwiazku z czym na nie lozy.
Obecnie mieszkamy w jego mieszkaniu, moje lada moment bedzie do wykonczenia.

Rozumiem istytucje intercyzy, dlatego zapytalam wprost dlaczego jej chce.
Niestety nie uzyskalam odpowiedzi odrazu, zaczal krecic, ze taka jest moda
(?!), ze roznie bywa itd.

Moim zdaniem sama intercyza jest OK,, ale tak naprawde wazne sa motywy
ubiegania sie o nia i tutaj niestety mam przeczucie, ze mojemu narzeczonemu
nie chodzi o zabezpieczenie nas jako malzenstwa przed bankurectwem, a
zabezpieczenie siebie i swojej kasy przede mna...

Juz wczesniej zauwazylam, ze lubi miec calkowita kontrole nad kasa, nie zeby
jakos wyjatkowo sknerzyl... jestem kobieta niezalezna, loze w rownym stopniu
na zycie, kupilam moje mieszkanie sama z mysla, ze bedzie w nim mieszkac
ponad rok wczesniej od niego, nie rozrzucam tez pieniedzy bez sensu. Raczej
inwestuje i je pomnazam. Mamy takie samo podejscie wydatkow.

Nie bardzo wyobrazam sobie wspolnego zycia, gdy bedziemy mieli dzieci,
bedziemy prowadzic wspolne gospodarstwo. Bedziemy sie licytowac kto zaplaci
teraz za nianie? Kto weznie fakture za telewizor w sklepie? Kto bedzie
wlascicielem auta, jesli ja nie bede miala akurat rownej polowy zeby dolozyc?
a moze nie kupimy go dopoki jedno z nas nie zaplaci calej kwoty? a co z
kosztami utrzymania samochodu np? Wlascicielem jest on, a ja np oplacam
ubezpieczenie, serwis, czy wyposazam jego mieszkanie i co?

Ja zawsze myslalam, ze bedziemy miec poza osobnymi rachunkami wspolny na
zycie... i proporcjonalnie od dochodow wplacac tam kwoty ...

Byc moze ktoras z Was podpisala intercyze i moze mi powiedziec jak wyglada
zycie z tym dokumentem na codzien?

Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, ktora wydaje mi sie dla kobiety
krzywdzaca, a mianowicie czesc kariery zawodowej poswiece na urodzenie i
wychowanie dzieci, czy moja praca wtedy nie jest nic warta? Nie bede mogla w
tym czasie pomnazac moje majatku ...

Mam niezly mętlik w głowie nie wiem co zrobić, martwi mnie to, ze
dowiedzialam sie teh sprawie przez przypadek, ze nie powiedzial o tym
wczesniej...
Czuje sie tez bardzo rozczarowana brakiem zaufania, mam przeczucie, ze nie
chce zdradzić prawdziwych motywów tej decyzji ...bylimy ze soba gdy bylismy
biednymi licealistami, potem studentami, a teraz kiedy zdazyl troche
zaoszczedzic i kupil mieszkanie (100% na kredyt) nagle okazala sie niezbędna
itercyza ...


doradzcie prosze...
Obserwuj wątek
    • kobieta_na_pasach podobno prawdziwy mezczyzna. kiedy konczy 12.07.07, 18:40
      sie zwiazek odchodzi tylko z walizka, zostawiajac wszystko kobiecie. moze twoj
      chlopak nie jest prawdziwym mezczyzna tylko rasowym materialista?:)
      w kazdym razie moj maz mi tak zawsze mowil. a jestesmy razem juz 18 lat i zdania
      nie zmienil;.
    • obca1 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 18:47
      wydaje mi się, że taki dokument nie powinien mieć żadnego znaczenia w Waszym codzinnym życiu..nic nie stoi na przeszkodzie, żeby było jakieś wspólne konto..
      teoretycznie wszystko powinno być "normalnie"..
      intercyza przydaje się dopiero w momencie, gdyby związek się rozpadł - ale nie wiem jak wtedy wylicza się ile pieniędzy ze wspólnego konta do kogoś należy :/

      co do dzieci to w takiej sytuacji nalegałabym, żeby obowiązki dzielić dokładnie po równo..żebyś nie musiała rezygnować z kariery i zarabiania :)

      też chętnie poczytam informaje z pierwszej ręki..od kogoś kto taki papier ma i wie jak to jest w praktyce :)
    • pamana Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 18:49
      A po co wam ten slub?
      znasz jego stan kont?piny?kody do rachunkow ?polise ubezpieczeniowa?

      odpowiedz sobie sama.

      moda na intercyze? hmm alem niemodna.

      moje konto,moje mieszkanie, twoje .
      przeliczanie urodzenia dziecka na szmal?
      no wlasnie a teraz placisz za swoje piwo w knajpie ?mowi ci ze on ostatnio
      zrobil zakupy ,teraz twoja kolej?

      byc ze soba tak dlugo i dopiero teraz dowiadywac sie o takich rzeczach jak dla
      mnie nie wrozy powodzenia.
      a jego rodzice jak na to patrza?

      zycze powodzenia ,oczywiscie.
      p. zyjaca w mega niemodnym zwiazku .
    • asia96301 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 18:50
      a popatrz w druga stronę - ludziom układa się różnie.
      Pokaże ci na swoim przykładzie:
      co prawda ja nie brałam ślubu, bo jakoś mam dziwną niechęc do formalnych
      zwiazków, ale...mój facet znalazł sobie inna. I rozstaliśmy się. Na szczęście
      mieszkanie io samochód były moje. Bo nie wyobrażam sobie, zebym miała się tym z
      panem i panią dzielić. Gdybysmy byli po slubie - byłoby niefajnie. ja jestem za
      intercyzą. na wszelki wypadek. Teraz jakos dogadujecie sie z finansami, to
      później tez dacie rade
    • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 18:53
      Tez przed slubem mialam taki sam dylemat...
      Ale tu chodzilo wtedy rzeczywiscie tylko o dobra materialne przed slubem (u nas
      chodzilo glownie o jego akcje, u mnie - pozniej o mieszkanie po rodzicach..) no
      i ze ja jeszcze studiowalam i nic oficjalnie nie wnosilam gotowkowo co miesiac
      do zwiazku... Nie masz sie co przejmowac dopoki malzenstwo trwa..
      Wprawdzie Twoje kochnie nie wyglada na hazardziste, ale jakby co to nie
      bedziesz musiala po nim splacac dlugow.. Tylko z tym totalnym podzialem kont u
      Was nie rozumiem... tzn, ze nie masz/bedziesz miec dostepu do konta chlopaka? Bo
      taki podzial jest ok, jesli mam maly wglad...

      Intercyza w moim przypadku okazala sie na tyle skuteczna, ze to przy okazji byl
      nasz wspolny testament. Na nasze wspolne nieszczecie moj maz po czterech latach
      slubu zachorowal na raka...bez szans ratunku.. Gdyby w intercyzie, ktora
      naturalnie jest aktem notarialnym, nie bylo uwzglednione, ze jestem jedyna
      spadkobierczynia... musialabym... sie dzielic naszymi wspolnymi dobrami z jego
      rodzenstwem!! A tak...nie bylo problemu!

    • kobieta_na_pasach a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi malz? 12.07.07, 18:56
      "i przyrzekam ci milosc , wiernosc i uczciwosc malzenska, oraz ,ze cie nie
      opuszcz az do smierci" szczegolnie to ostatnie jest wiazace, wiec po co
      intercyza? wiec po co przysiegac?
      • gina_rossi Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 12.07.07, 18:57
        kobieta_na_pasach napisała:

        > "i przyrzekam ci milosc , wiernosc i uczciwosc malzenska, oraz ,ze cie nie
        > opuszcz az do smierci" szczegolnie to ostatnie jest wiazace, wiec po co
        > intercyza? wiec po co przysiegac?
        A jak ktos nie skladal takiej przysiegi??? To przeciez tylko w kosciele..

        Oj bzdury..gadasz kobieto...bzdury..

        • vikii2 Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 12.07.07, 19:15
          Az przykro to czytac .Facet ,jakby byl b. bogaty,a Ty biedna to wiadomo.W tym
          wypadku ,zyj dalej jak zylas ,ale dobrej przyszlosci nie wroze.Moze to typowy
          Narcyz ,ktory mysli tylko o sobie.?Mowi teraz moda na intercyze ,a go...
          prawda.Znam ,corki kolege ,ktory dorobil sie wlasnego mieszkania ,auta
          itp ,wlasnymi rekoma i ozenil sie z dziewczyna ,ktora nie wniosla nic ,bo
          pochodzila z biednej rodziny.Najwazniejsze ,pamietaj ,kobieta musi byc
          niezalezna i tak trzymaj.Postawil Tobie warunek ,czyzby byla to milosc pod
          warunkiem?To sa 1 mysli po przeczytaniu ,moze sie myle ,ale dla mnie
          materialista ,nie jest czlowiekiem.
          • kobieta_na_pasach Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 12.07.07, 19:59
            vikii2 napisała:

            > Az przykro to czytac .Facet ,jakby byl b. bogaty,a Ty biedna to wiadomo.

            ale bzdury! jak jest bogaty i bierze biedna to musi wziac pod uwage,ze w razie
            rozstsania musi zapewnic jej byt!!!
            • vikii2 Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 12.07.07, 20:11
              kobieta_na_pasach napisała:

              > vikii2 napisała:
              >
              > > Az przykro to czytac .Facet ,jakby byl b. bogaty,a Ty biedna to wiadomo.
              >
              > ale bzdury! jak jest bogaty i bierze biedna to musi wziac pod uwage,ze w razie
              > rozstsania musi zapewnic jej byt!!!

              >
              >

              To nie sa bzdury ,tylko "z zycia wziete"
        • kobieta_na_pasach Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 12.07.07, 19:58
          gina_rossi napisała:

          > kobieta_na_pasach napisała:
          >
          > > "i przyrzekam ci milosc , wiernosc i uczciwosc malzenska, oraz ,ze cie ni
          > e
          > > opuszcz az do smierci" szczegolnie to ostatnie jest wiazace, wiec po co
          > > intercyza? wiec po co przysiegac?
          > A jak ktos nie skladal takiej przysiegi??? To przeciez tylko w kosciele..
          >
          > Oj bzdury..gadasz kobieto...bzdury..
          >

          a w usc nie sklada sie?
          • silic Re: a jak sie ma intercyza do tresci przysiegi ma 13.07.07, 02:32
            Tekst w USC jest zupełnie inny.
            "Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny, uroczyście
            oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (imię) i przyrzekam, że uczynię
            wszystko aby nasze małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."

            Żadnej wierności, miłości, do śmierci itd.
    • judka_1 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 19:29
      Ja uwazam ze intercyza to dobre wyjście. Na pewno w porzadku do partnera.
      Akurat w moim przypadku tak jest. Jestem z facetem o 20 lat starszym od siebie
      planujemy slub no ale wiadomo ze on ma o wiele wiele wiecej niż ja. ja mam
      mieszkanie, samochód ale mieszkamy u niego on prowadzi bardzo dużą firmę, ma 2
      domy,kilka działek..i chyba nie w porządku by bylo gdybym na intercyze sie nie
      zgodzila. Bo przeciez (chyba ze źle rozumuje) intercyza broni tego wszystkiego
      co sie ma przed malżeństwem. potem w trakcie jego trwania wszytskie rzeczy sa
      wspólne i kupowane na obojga partnerów.
      Dużo rozmawialismy na ten temat. Bo równiez chodzi mi o to zebym była jakos
      zabezpieczona. Ustalenia są proste on utrzymuje caly dom ja prowadze jego biuro
      i mam normalna wypłate( i to całkiem sporą) ale jest ona tylko moja wiec np
      moge sobie pieniadze na koncie gromadzic. Po slubie przepisuje mi czesc
      udziałów w firmie no i tyle.
      W intercyzie nie chodzi o to zeby kazdy mial swoje i wara mi od tego. to nie
      tak wszystko zalezy od tego jak partnerzy do tego wszystkiego podchodzą.
      • kobieta96 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 19:38
        rozdzielność majatkowa (intercyza) dotczy tego czego sie dorobicie po ślubie ...
        • vikii2 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 20:07
          kobieta96 napisała:

          > rozdzielność majatkowa (intercyza) dotczy tego czego sie dorobicie po
          ślubie ..
          > .
          Autorka mowi o intercyzie przedmalzenskiej(umowie majatkowej) ,ktora
          podpisuja przed zawarciem malzenstwa

          A mozna podisac rozdzielczosc majatkowa w trakcie trwania malzenstwa ,ale to
          inna sprawa ,wtedy dzieli sie majatek wspolny itd
    • judka_1 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 19:55
      No tak majatek nabyty po slubie również jest własnościa nabywajacego, ale cały
      majątek z przed slubu też. Tyle tylko ze po ślubie np budujecie razem
      dom...czyli jest to wasz wspólny dom. Nie popadajmy w skrajności jeżeli
      wkladacie tyle samo no to dom jest wspolny.
      Jest kilka rodzaji intercyz, ktore dokladnie precyzuja to czego konkretnie
      oczekuja partnerzy. Jezeli np martwi cie czs poswiecony wychowaniu dzieci
      podpiszcie intercyze majątkową z wyrównaniem dorobków.
      • burza4 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 15:08
        judka_1 napisała:

        > No tak majatek nabyty po slubie również jest własnościa nabywajacego, ale
        cały majątek z przed slubu też.

        majątek sprzed ślubu jest odrębny i bez intercyzy.

        Tyle tylko ze po ślubie np budujecie razem
        > dom...czyli jest to wasz wspólny dom. Nie popadajmy w skrajności jeżeli
        > wkladacie tyle samo no to dom jest wspolny.

        skoro buduje się razem na spółę, to po co intercyza? wychodzi na to samo, co we
        wspólnocie majątkowej. Sęk w tym, że mało znam osób, które po intercyzie
        budują "na oboje". Jakoś tak się składa, że buduje jedno, na swoje nazwisko. I
        niby ok, tyle że jedno swoje dochody inwestuje, ale skoro inwestuje - to w tym
        czasie drugie jest odpowiedzialne za utrzymanie rodziny. jedno pomnaża swoj
        majątek, drugie się dokłada - ale jego pensję się przejada. A do niczego nie ma
        prawa...

        tak na intercyzie wyszła znajoma, która naprawdę nieźle zarabiała. Mąż
        wybudował dom, a że miał wydatki - to parę lat żyli dostatnio z jej zarobków.
        Po rozstaniu - on ma dom, ona nic, mimo że zarabiała kilka średnich krajowych.
    • iberia.pl Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 20:26
      kobieta96 napisała:

      > Calkiem przypadkiem podczas zartow dowiedzialam sie, ze moj narzeczony chce
      > podpisac intercyze przed slubem i zyc na wlasne rachunki.
      > Jestesmy ze soba 12 lat, mieszkamy razem od 4.
      > Planujemy za max rok sie pobrac jak nie wczesniej.

      nie bardzo rozumiem jak jest sens brac slub po tak dlugim czasie....ale nie moj
      kon nie moj woz.

      >
      > Rozumiem istytucje intercyzy, dlatego zapytalam wprost dlaczego jej chce.
      > Niestety nie uzyskalam odpowiedzi odrazu, zaczal krecic, ze taka jest moda
      > (?!), ze roznie bywa itd.

      no to masz maly problem....a moze on sam nie wie po co ta intercyza tylko ktos
      mu tak do glowy nakladl?

      >
      > Moim zdaniem sama intercyza jest OK,, ale tak naprawde wazne sa motywy
      > ubiegania sie o nia

      dokladnie tak.

      >i tutaj niestety mam przeczucie, ze mojemu narzeczonemu
      > nie chodzi o zabezpieczenie nas jako malzenstwa przed bankurectwem, a
      > zabezpieczenie siebie i swojej kasy przede mna...


      no coz moze byc i tak...niestety

      >
      > Juz wczesniej zauwazylam, ze lubi miec calkowita kontrole nad kasa, nie zeby
      > jakos wyjatkowo sknerzyl... jestem kobieta niezalezna, loze w rownym stopniu
      > na zycie, kupilam moje mieszkanie sama z mysla, ze bedzie w nim mieszkac
      > ponad rok wczesniej od niego, nie rozrzucam tez pieniedzy bez sensu. Raczej
      > inwestuje i je pomnazam. Mamy takie samo podejscie wydatkow.

      to troche dziwne, ze mimo zbieznych stanowisk nie poatrficie dojsc do
      konsensusu.

      >
      > Nie bardzo wyobrazam sobie wspolnego zycia, gdy bedziemy mieli dzieci,
      > bedziemy prowadzic wspolne gospodarstwo. Bedziemy sie licytowac kto zaplaci
      > teraz za nianie? Kto weznie fakture za telewizor w sklepie? Kto bedzie
      > wlascicielem auta, jesli ja nie bede miala akurat rownej polowy zeby dolozyc?
      > a moze nie kupimy go dopoki jedno z nas nie zaplaci calej kwoty? a co z
      > kosztami utrzymania samochodu np? Wlascicielem jest on, a ja np oplacam
      > ubezpieczenie, serwis, czy wyposazam jego mieszkanie i co?

      dobre pytania, ale nikt z nas niestety nie udzieli Ci na nie odpowiedzi....

      >
      > Ja zawsze myslalam, ze bedziemy miec poza osobnymi rachunkami wspolny na
      > zycie... i proporcjonalnie od dochodow wplacac tam kwoty ...

      na przyklad.


      > Mam niezly mętlik w głowie nie wiem co zrobić, martwi mnie to, ze
      > dowiedzialam sie teh sprawie przez przypadek, ze nie powiedzial o tym
      > wczesniej...

      nie dziwie Ci sie....bo to faktycznie zastanawiajace...

      > Czuje sie tez bardzo rozczarowana brakiem zaufania, mam przeczucie, ze nie
      > chce zdradzić prawdziwych motywów tej decyzji ...bylimy ze soba gdy bylismy
      > biednymi licealistami, potem studentami, a teraz kiedy zdazyl troche
      > zaoszczedzic i kupil mieszkanie (100% na kredyt) nagle okazala sie niezbędna
      > itercyza ...
      >
      wiesz ludzie sie w pewnych kwestiach niestety zmieniaja....

      > doradzcie prosze...

      zadne to odkrycie ameryki:ale tylko powazna i szczera rozmowa z Nim.
    • jendza1 Re: intercyza - dylemat 12.07.07, 20:54
      Oj, tez bym sie zdenerwowala i takoz zaniepokoila:((
      I masz arcysluszna racje: chodzi o intencje.
      A z tego, co piszesz, ladnie te jego intencje sie nie prezentuja.
      Ludzie sie zmieniaja, czesto, gdy im sie polepszy sytuacja, zapominaja, jak
      'cieleciem' byli...
      Ja bym zwolnila z tym slubem... chyba... ALe najpierw bym porozmawiala i
      wyluszczyla watpliwosci wszelakie...
      I popatrzyla, jak wyglada reakcja na me watpliwosci... i jakie by proponowal
      rozwiazania w momencie przyjscia na swiat dzieci, choroby jednej ze stron (bo
      jego tez moze 'dopasc' choroba, utrata pracy)itd...
      Moze nie przemyslal, moze sie zachlysnal swiezo uzyskanym bogactwem, moze...
      buntuja go najblizsi...
      MOze...
      Jesli macie byc jednym - trzeba wiedziec...
      Ech, trzymaj sie!!!
      j.
    • onioni Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 02:07
      my mamy podobną sytuację, z tym że jeszcze nie małżeństwo, ale dom/samochód
      itd. już w sumie wspólne.

      Mamy do siebie zaufanie, że jak cos złego się stanie, to będziemy się dzielić
      sprawiedliwie :D
      Nie mam takiego charakteru, by coś od niej wyciągać ani ona ode mnie.
      Dlatego żadnych papierów. Ale jestem gotów się na to zgodzić, gdyby ona
      zaproponowała, nawet bez zadawania zbędnych pytań. Pewno bym sie tylko z niej
      podśmiewał co jakiś czas i tyle :)

      Jak się zaczyna wspólne życie, to powinno miec się zaufanie do drugiej osoby,
      że jak przyjdzie kryzys, to nie pokaże drugiej twarzy. My chyba mamy, bo były
      cięzkie chwile i oboje trzymaliśmy fason :) Nie było żadnego wypominania nigdy
      finansów.
      Ktoś zarabia 2x więcej, to niech daje 2x wiecej na dom. I przy rozwodzie nie
      wazne że kiedyś dawał więcej, bo dawął ją na wspólna sprawę.
      Każda zł wydaną na pannę, traktuje jak wydaną na siebie :))
      na własną przyjamnośc ;) z niej ;))))))) :)))
      • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:23
        onioni napisał:

        > my mamy podobną sytuację, z tym że jeszcze nie małżeństwo, ale dom/samochód
        > itd. już w sumie wspólne.
        >
        > Mamy do siebie zaufanie, że jak cos złego się stanie, to będziemy się dzielić
        > sprawiedliwie :D
        > Nie mam takiego charakteru, by coś od niej wyciągać ani ona ode mnie.

        Tak..teraz... ludzie sie zmieniaja z biegiem lat...
        Ja mam najlepszy przyklad z zycia moich najblizszych przyjaciol..
        Idealne malzenstwo przez 11 lat..jednak po tym czasie stwierdzili, ze nie moga
        byc nadal razem..dzieci nie mieli..a ze baaaardzo "zgodni", to zdecydowali na
        jedna pania adwokat..Znajoma NIGDY (!!!) nie pracowala...po prpstu nie
        musiala...on doatatecznie duzo zarabial..i bez zadnego ale wszystko bylo
        poczatkowo dzielone na pol.. Byli tak dla sie kochani i nadal czuli, ze pani
        adwokat zwatpila - powiedziala, ze ona naprawde rzuci chyba ten zawod jesli tych
        dwojga sie rozstanie!
        Moj znajomy jeszcze za czasow swojej szalonej mlodosci...przed
        zona...zainwestowal swoje jedyne pieniadze jakie mial we wspolny pomysl z
        kolega: we wlasna wytwornie fono. i producencka (chyba tak to sie nazywa??)...
        Muzyka zawsze byla (i jest jego pasja!) i od tego czasu byla sobie ta
        firma...nie przynosila zadnych dochodow..ale moj znajomy nie chcial sie jej
        pozbyc..taki sentyment...zona zawsze byla przeciw! Wkurzalo ja od dawna ze on
        ciagle ma jakies tam sentymenta..ze powinien sie dawno tego dziadostwa
        pozbyc...bo tylko zabiera mu czas..
        Juz jak prawie wszystko w zwiazku z rozwodem bylo ustalone...
        Jeden z zespolow podlegajacych pod wytwornie znajomego - wyladowal hit! Bingo!
        Akcje firmy skoczyly w gore...i tu moj znajomy z kumplem..dostal oferte od chyba
        Sony...nie wiem dokladnie...ale o kolosalnej sumie, by odsprzedac udzialy..Umowa
        byla sprzedazy w trakcie! Krotko po tym przyszlo nieprzyjemne pisemko od NOWEGO
        adwokata zony, ze po zrealizowniu tej sprzedazy oczekuje ona przynajmniej 65% z
        jego czesci po sprzedzazy firmy...
        Moj znajomy zdebial... zadzwonil do niej...ale nie chciala w ogole z nim
        rozmawiac... no coz - pieniadze nigdy nie graly dla niego takiej roli - tak jak
        wspomnialam liczyl sie sentyment, pasja, samo to ze kiedys sie w koncu udalo -
        dlatego juz w trakcie podpisywania umowy zrzekl sie swojej puli na rzecz kilku
        domow dziecka! Jedyne co sobie zazyczyl to symboliczna 10-tke i z tego ona
        dostala owe 65% jak chciala!
        Wszyscy zgodnie stwierdzli, ze facet oszalal...ja tez! ale jak sie dowiedzialam
        pozniej o "faktach"...
        Z obojgiem mam kontakt - ona strasznie zaluje..bo to bylo podobno pod wplywem
        "rodzinki"...on jak dotad sie nie zwiazal i... na pewno bez intercyzy...sie juz
        nie zwiaze...
        To tylko tak.. a propos.... "my sie baaaaardzo kochamy i znamy"..

        > Dlatego żadnych papierów. Ale jestem gotów się na to zgodzić, gdyby ona
        > zaproponowała, nawet bez zadawania zbędnych pytań. Pewno bym sie tylko z niej
        > podśmiewał co jakiś czas i tyle :)
        >
        > Jak się zaczyna wspólne życie, to powinno miec się zaufanie do drugiej osoby,
        > że jak przyjdzie kryzys, to nie pokaże drugiej twarzy. My chyba mamy, bo były
        > cięzkie chwile i oboje trzymaliśmy fason :) Nie było żadnego wypominania nigdy
        > finansów.
        > Ktoś zarabia 2x więcej, to niech daje 2x wiecej na dom. I przy rozwodzie nie
        > wazne że kiedyś dawał więcej, bo dawął ją na wspólna sprawę.
        > Każda zł wydaną na pannę, traktuje jak wydaną na siebie :))
        > na własną przyjamnośc ;) z niej ;))))))) :)))
        • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:33
          no zaraz, zaraz..:) jesli zona "producenta" przez całe małżenstwo zmuszona była
          ponosić koszty jego "producenckiej działalnosci" (bo je ponosiła!) to normalne,
          ze powinna miec udział w zyskach jesli się wreszcie pojawiły. facet mściwy się
          okazał wobec zony, ale dobrze, ze moze choc jakies dzieci na tym skorzystały.
          • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:35
            NO to nie tak! Przeciez napisalam ze wszystko na pol! A niby dlaczego ona
            chciala az 65%??? I wziela nowego adwokata...ktory juz nie byl ugodowy..
            • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:37
              oj, to wszyscy wiedzą, ze należy ządac na wstępie więcej, zeby było z czego
              targować. :)
              • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:39
                No wiec dlatego INTERCYZA! I po klopocie...
                A ona do dzis sobie w brode pluje, ze byla tak zachlanna...
                • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:41
                  a właściwie , zastanawia mnie, jak kobiety żyjecie z intercyzą, jeśli po drodze
                  nie pracujecie a rodzicie dzieci, wychowujecie je, itd... gdy mąż pomnaża SWóJ
                  kapitał?
                  • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:48
                    elein napisał:

                    > a właściwie , zastanawia mnie, jak kobiety żyjecie z intercyzą, jeśli po drodze
                    > nie pracujecie a rodzicie dzieci, wychowujecie je, itd... gdy mąż pomnaża SWóJ
                    > kapitał?
                    dlaczego swoj? nie rozumiem... mi chodzi o dobra materialne, ktore przed
                    malzenstwem byly juz w posiadaniu kazdej ze stron - nie w trakcie...
                    w trakcie - to inna sprawa!
                    A zreszta po co takie dyskusje! poki nic sie nie wali..jest wszystko ok...
                    • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:54
                      ale zaraz, czy to nie jest juz w prawie standartowo przewidziane?- ze majątek
                      sprzed małżenstwa jest oddzielny, a majatek nabyty w trakcie małżenstwa jest
                      wspólny?


                      • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:57
                        Nic mi na ten temat nie wiadomo....
                        bo gdyby tak bylo jak piszesz, to po co intercyza?
                        • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:01
                          po to, zeby nie było wspólnoty majątkowej W TRAKCIE małżenstwa.
                          • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:03
                            Intercyza
                            Porady prawne 2006-03-28

                            Intercyza jest to umowa regulująca podział majątku małżonków. Na takie
                            zabezpieczenie decyduje się w Polsce coraz więcej osób. Intercyza ma zarówno
                            wady, jak i zalety.

                            Odrębność majątkowa może być korzystna, gdy:

                            * małżonek wpada w tarapaty finansowe i nie będzie mógł regulować swoich
                            zobowiązań finansowych na bieżąco
                            * jedno z współmałżonków jest nieuczciwe wobec drugiego (np. zalega z
                            płaceniem podatków)

                            A także niekorzystna:

                            * w przypadku chęci wspólnego rozliczenia podatku
                            * gdy małżeństwo chce wziąć kredyt

                            Warto wiedzieć, że niektóre składniki majątku, którego właścicielem jest mąż lub
                            żona, nie są własnością wspólną, niezależnie od tego, czy wcześniej ustalono
                            odrębność majątkową, czy nie. Jest to, np.:

                            * majątek, który mąż lub żona nabyli przed ślubem,
                            * majątek odziedziczony, pochodzący z zapisu lub z darowizny (chyba, że są
                            to przedmioty codziennego użytku, z których mąż i żona wspólnie korzystają).
                            * przedmioty zaspokajające osobiste potrzeby męża lub żony (np. wózek
                            inwalidzki, ubrania),
                            * pieniądze z odszkodowania za uszkodzenia ciała lub utratę zdrowia albo
                            odszkodowanie za krzywdę i przedmioty kupione za te pieniądze (wyjątkiem jest tu
                            renta),
                            * pieniądze i przedmioty kupione za pieniądze z nagrody za osobiste
                            osiągnięcia, którą otrzymał jeden z małżonków.

                            Warunkiem koniecznym dla wprowadzenia rozdzielności majątkowej jest sporządzenie
                            intercyzy w formie aktu notarialnego. Umowę można zawrzeć zarówno w trakcie
                            małżeństwa, jak i przed ślubem.

                            Zawarcie intercyzy kosztuje około 550 złotych: - 400zł (+22% VAT) to taksa
                            notarialna za zawarcie umowy w postaci aktu notarialnego (400zł to górna
                            wysokość, notariusz może zażądać niższej kwoty) - 2 wpisy po 10zł (+22% VAT) -
                            38 zł podatku

                            źródło: Dziennik Zachodni 19.04.2004. Nr 92, str.20
                            • elein itd itd.. 13.07.07, 13:07


                              Intercyza i co dalej?

                              Zawierając intercyzę, małżonkowie mogą zdecydować się na jeden z niżej
                              wymienionych ustrojów majątkowych:

                              * ograniczona wspólność majątkowa,
                              * rozszerzona wspólność majątkowa,
                              * rozdzielność majątkowa,
                              * rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków.


                              Rozszerzona lub ograniczona wspólność majątkowa ma zastosowanie wtedy, gdy
                              chcemy, by w naszym małżeństwie istniał majątek wspólny, ale w jego skład
                              wchodziły inne przedmioty niż z reguły.

                              Pełna rozdzielność majątkowa gwarantuje każdemu z małżonków zupełną swobodę co
                              do korzystania ze swojego majątku.

                              Rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków jest najlepszym rozwiązaniem dla
                              wszystkich, którzy chcą cieszyć się swobodą nieskrępowanego dysponowania własnym
                              majątkiem, a zarazem mają na względzie sytuację współmałżonka, który np.
                              wychowuje dzieci.

                              Rozdzielność majątkowa z wyrównaniem dorobków jest stosunkowo nowa na gruncie
                              prawa rodzinnego. Zakłada ona rozliczenie pomiędzy małżonkami, polegające na
                              zrównaniu ze sobą nie tyle majątków osobistych każdego z małżonków, ile tego,
                              czego się w trakcie trwania małżeństwa dorobili, czyli tzw. dorobków.


                              Co to jest dorobek i w jaki sposób go obliczyć?

                              Art. 51.
                              § 1. Dorobkiem każdego z małżonków jest wzrost wartości jego majątku po zawarciu
                              umowy majątkowej.

                              § 3. Dorobek oblicza się według stanu majątku z chwili ustania rozdzielności
                              majątkowej i według cen z chwili rozliczenia.
                              (Kodeks rodzinny i opiekuńczy)



                              Dorobek stanowią jedynie te przedmioty majątkowe, które małżonkowie sobie
                              wypracowali. Nie obejmuje on natomiast przedmiotów z majątku osobistego męża lub
                              żony. Dorobkiem jest więc tylko to, o co przyrósł majątek osobisty każdego z
                              małżonków od momentu podpisania intercyzy.

                              Przy rozliczaniu dorobków, po ustaniu rozdzielczości majątkowej (rozwód,
                              separacja itp.), małżonek, którego dorobek jest mniejszy, może żądać wyrównania.
                              Wartość dorobku obliczana jest według cen z chwili przeprowadzenia rozliczenia.

                              W szczególnych przypadkach małżonek, który włożył w gromadzenie majątku więcej
                              sił i środków, może żądać sądownie zmniejszenia obowiązku wyrównania dorobków.
                              Szczególne przypadki to sytuacje, w których jeden z małżonków pracuje uczciwie
                              przez całe życie, a drugi trwoni majątek.


                              PODSTAWA PRAWNA

                              Ustawa z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz. U. z 1964 r.
                              Nr 9, poz. 59, z późn. zm.)
                              Ustawa z dnia 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (Dz. U. z 1964 r. Nr 16, poz.
                              93, z późn. zm.)
                              Ustawa z dnia 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z
                              1964 r. Nr 43, poz. 296, z późn. zm.)

                          • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:12
                            elein napisał:

                            > po to, zeby nie było wspólnoty majątkowej W TRAKCIE małżenstwa.
                            ????
                            Intercyze a dokladnie jej tekst i co ma zawierac sama ustalasz z notariuszem...
                            U nas chodzilo tylko i wylacznie o majatek przed... ok..oraz kilka innych
                            ustalen...ale tu juz nie chodzilo to, co trakcie malzenstwa, tylko po..
    • butterflymk Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:41
      ...nie martw się, w spadku zostawi Ci dzieci :D
      • elein Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:43
        ...i alimenty 200zł na każde:)
        • butterflymk Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:05
          no dla mnie nie do przyjęcia intercyza.
          przecież facet powienien własnie wszytsko na najbliższą rodzinę przepisać i
          upoważnić własnie zone do wszystkiego
          a nie jescze intercyzę pisać...
          • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:13
            butterflymk napisała:

            > no dla mnie nie do przyjęcia intercyza.
            > przecież facet powienien własnie wszytsko na najbliższą rodzinę przepisać i
            > upoważnić własnie zone do wszystkiego
            > a nie jescze intercyzę pisać...

            niektórzy panowie by się nie zgodzili że powinni :)
            ale ja oczywiście popieram
          • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:14
            butterflymk napisała:

            > no dla mnie nie do przyjęcia intercyza.
            > przecież facet powienien własnie wszytsko na najbliższą rodzinę przepisać i
            > upoważnić własnie zone do wszystkiego
            > a nie jescze intercyzę pisać...
            no tak...ale majac 30 lat nie myslisz wlasciwie o smierci i nie masz jeszcze
            testamentu..tak wiec poza zona i brat i siostra...itd.. chca cos z tej puli.
            • butterflymk Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:36
              jakie to okropne wszytsko,
              gdyby narzeczony autorki był z bidniejszej rodziny to ciekawe czy
              wtedy by tak napierał na intercyzę...
              no bo juz różne myśli przychodza do głowy...
              • gina_rossi Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 13:58
                butterflymk napisała:

                > jakie to okropne wszytsko,
                > gdyby narzeczony autorki był z bidniejszej rodziny to ciekawe czy
                > wtedy by tak napierał na intercyzę...

                Prawdopodobnie nie...a wlasnie dlatego, ze nic wczesniej nie posiadal..wiec po
                co intercyza...no chyba ze chodzi o ustalenia w przypadku gdy jeden z partnerow
                lubi hazard..

                Ja jestem za intercyza...Dopoki czlowiek sie kocha...jest sie razem...to
                przeciez nic sie nie zmieni...bedzie dalej super...i moze przeciez ten dokument
                zostac nigdy nie wykorzystany... to przeciez TYLKO na wypadek rozstania...
                Ulatwia sprawe..
                Ile kobiet wiaze sie z facetami tylko dla kasy, by ich wlasnie szybko oskubac? W
                trakcie malzenstwa, to powiedzmy ze no jest ok, ale po? Chca wyciagnac ile sie
                da.... mimo ze z ich powodu rozwod nic wczesniej, nie posiadaly, a malzenswto
                trwalo rok...

                No ok.. przypadek autorki jest inny.. Choc tez sie zastanawiam - 12 lat bez
                "papierku" to po co sie wiazac? Chyba, ze tylko ze wzgledu na podatki...

                > no bo juz różne myśli przychodza do głowy...
                • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 14:13
                  > Ile kobiet wiaze sie z facetami tylko dla kasy, by ich wlasnie szybko oskubac?
                  > W
                  > trakcie malzenstwa, to powiedzmy ze no jest ok, ale po? Chca wyciagnac ile sie
                  > da.... mimo ze z ich powodu rozwod nic wczesniej, nie posiadaly, a malzenswto
                  > trwalo rok...

                  żonie należy się cześć tego, co zostało zgromadzone przez ten rok..a nie dobra nabyte wcześniej przez męża - zatem nie ma tu mowy o wykorzystywaniu..małżeństwo to jednak pewna wspólnota..

                  > Ja jestem za intercyza...Dopoki czlowiek sie kocha...jest sie razem...to
                  > przeciez nic sie nie zmieni...bedzie dalej super...i moze przeciez ten dokument
                  > zostac nigdy nie wykorzystany... to przeciez TYLKO na wypadek rozstania...
                  > Ulatwia sprawe..

                  ale co właściwie ułatwia?
                  na pewno jest to motywacja, żeby pracować i gromadzić swoją część na wypadek przyszłej katastrofy..
                  ale czy można to nazwać pełnym małżeństwem..takim na dobre i na złe..gdy obie strony życzą sobie jak najlepiej..zaczynam mieć wątpliwości :0

                  podoba mi się to co ktoś tu napisał wyżej..że prawdziwy mężczyzna nie zostawi swojej partnerki na lodzie i jest dla niego oczywiste, że ona otrzyma jakąś część wspólnego majątku..że on czuje się odpowiedzialny za rodzinę..nawet jeśli uczucia kiedyś nie wytrzymają próby czasu..
                  wyliczanie wkładu jednej i drugiej strony..obliczanie ile ktoś zarabiał i wnosił do wspólnego koszyczka..może i jest rozsądne..ale jakieś takie niesmaczne :/
    • mloda.kobietka23 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 12:51
      Wytarczy z nim porozmawiac i wyjasnic sobie co i jak z finansami...
    • zwroclawianka Może to jego rodziców pomysł? 13.07.07, 13:21
      Czy przypadkiem pomysl z intercyzą to nie pomysł jego rodziców? może jemu
      rybka, a rodzina naciska? i dlatego tak kręci?
    • purecharm Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 15:14
      Po co Wy sie w ogole pobieracie??
      • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 22:34
        Pobierają sie bo sie kochają. Jednak on wie że 1/3 małżeństw sie rozpada więc
        woli sie i ją zabezpieczyć żeby potem nie było walki w sądzie bez sensu...
        Dlaczego widzicie tylko wady a nie zalety??
        Przykład: np za 2 lata biore ślub, mam dwie nieruchomosci przed ślubem wiec w
        razie rozwodu obie dostaję ja a żona może sobie zagwizdać :)
        Ale można zapisać że w razie rozwodu z mojej winy mieszkanie przypada żonie. I
        sprawa rozwiazana. Jest zaleta inytercyzy czy nie??
        • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 22:42
          nie ma :)
          • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:09
            Jak masz racje to masz a jak nie to nie :)
            teraz nie masz ;P
            • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:18
              a jesteś pewien że nie mam? :)

              te 2 nieruchomości i tak byłyby Twoje bo takie są obecnie przepisy..tylko to co przybyło w trakcie małżeństwa zostaje podzielone (chyba, że się mylę)..

              kara za to, że przez Ciebie rozpadł się związek jest czywiście kusząca (ja bym tu jeszcze dodała pełnienie obowiązków małżeńskich przez jakiś czas :)
              ale nie wiem czy takie ewentualne finansowe pocieszenie osłodzi zakochanej kobiecie chwilę podpisywania intercyzy..
              to prawie to samo co słyszeć: "ale pamiętaj, że to szczęście ma 30% szans na smutny koniec" :P
              • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:22
                Jestem pewien.
                Kwestia tylko że zakochana kobieta mysli mało racjonalnie. Nawet jak chodzi o
                jej dobro.
                Myslisz że jakbym jej powiedział - OK nie podpisujemy intercyzy bo w razie czego
                i tak wszystko moje to bylaby szczesliwsza??
                • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:31
                  > Myslisz że jakbym jej powiedział - OK nie podpisujemy intercyzy bo w razie czeg
                  > o
                  > i tak wszystko moje to bylaby szczesliwsza??

                  oczywiście jeśli w tej umowie jest napisane, że ona dostaje w razie rozwodu więcej niż należy jej się zgodnie z ustawą to poczułaby jedynie jak bardzo jest kochana ;)
                  ale przeważnie intercyza ogranicza jednej ze stron dzielony majątek..jest wyrazem ograniczonego zaufania..a w każdym razie skłania do myślenia o smutnym końcu 1/3 małżeństw :)
                  • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:35
                    czyli może być pozytywna jak widac :)
                    a inna sprawa że mi sie nie opłaca jej zawierać :D
                    ciekawe czy moja przyszła pomysli dlaczego ja nie chce intercyzy ;P
                    • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:37
                      > czyli może być pozytywna jak widac :)

                      no może..ale i tak wprowadza czarną chmurę na polankę szczęśliwości i rozkoszy :D
                      • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:55
                        raczej parasol... zabrany na tę polanke bo kiedys moze zacząc padać
                        • obca1 Re: intercyza - dylemat 14.07.07, 00:20
                          pod parasolem można schować się razem..a tu każdy idzie w swoją stronę zabierając kilka zabawek..i moknąc równo :)
    • d.o.s.i.a Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:22
      Kobieto96.
      Mysle, ze nie musi byc tak zle jak myslisz. Kwestia dogadania szczegolow.
      Podpisanie intercyzy zabezpieczy takze Ciebie przed dlugami meza, nieudanym
      interesem, jego wierzycielami. Moze kiedys bedziesz zarabiac lepiej od niego? A
      jak sie rozstaniecie nie bedziesz musiala mu zostawiac majatku.

      W intercyzie mozecie zawrzec klauzule jak rozwiazana zostanie kwestia biezacych
      wplywow na utrzymanie domu - oddzielne konto, na ktore kazda strona wplaca taka,
      a taka kwote i ta kwota jest wspolna i to konto wydzielone jest z intercyzy.

      Poza tym w intercyzie zabezpieczasz siebie, na wypadek rozwodu z JEGO WINY.
      Wpisz ile pieniedzy on placi Tobie za kazdy rok malzenstwa. Jaki procent jego
      majatku zostanie przekazany na konto do dyspozycji dzieci (to na wypadek, gdyby
      potem byl problem z alimentami).

      Ponadto, ustalacie, ze jego zarobki z okresu, w ktorym Ty zajmujesz sie domem i
      wychowaniem w polowie wplywaja na Twoje konto, a maz dodatkowo oplaca Twoja
      polowe kwoty ustalonej na utrzymanie domu - to oczywiscie z racji tego, ze nie
      rozwijasz w tym czasie kariery, co moze wplywac na obnizenie Twoich dochodow w
      przyszlosci, oraz nie odkladasz skladek na konto emerytalne. W dodatku Twoja
      praca w domu tez kosztuje (i to jest wlasnie ta czesc, ktora idzie na utrzymanie
      domu).

      Nie podpisuj wszystkiego co podstawi Ci pod nos maz. Madrze wynegocjuj umowe.
      Idz do prawnika. Upewnij sie, ze jestes zabezpieczona na 100%. I obys nigdy nie
      musiala z tej umowy korzystac.
      • trypel Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:26
        d.o.s.i.a napisała:


        > Wpisz ile pieniedzy on placi Tobie za kazdy rok malzenstwa.

        dlaczego robisz z niej prostytutke?
        • d.o.s.i.a Re: intercyza - dylemat 14.07.07, 00:18
          ??? Nigdy by mi to nie przyszlo do glowy.

          Ogladalas moze serial Sex and the City? Byl tam jeden odcinek w ktorych
          Charlotte negocjowala intercyze z przyszla tesciowa. I wg. rodzinnej tradycji w
          papierach zapisano, ze za kazdy rok malzenstwa nalezy sie jej pol miliona
          dolarow. Charlotte najpierw sie oburzala, ze to jakby sie sprzedac, a na
          koniec... powiedziala, ze jest warta milion i innej umowy nie podpisze... ;)
      • obca1 Re: intercyza - dylemat 13.07.07, 23:35
        Poza tym w intercyzie zabezpieczasz siebie, na wypadek rozwodu z JEGO WINY.
        > Wpisz ile pieniedzy on placi Tobie za kazdy rok malzenstwa. Jaki procent jego
        > majatku zostanie przekazany na konto do dyspozycji dzieci (to na wypadek, gdyby
        > potem byl problem z alimentami).
        >
        > Ponadto, ustalacie, ze jego zarobki z okresu, w ktorym Ty zajmujesz sie domem i
        > wychowaniem w polowie wplywaja na Twoje konto, a maz dodatkowo oplaca Twoja
        > polowe kwoty ustalonej na utrzymanie domu - to oczywiscie z racji tego, ze nie
        > rozwijasz w tym czasie kariery, co moze wplywac na obnizenie Twoich dochodow w
        > przyszlosci, oraz nie odkladasz skladek na konto emerytalne. W dodatku Twoja
        > praca w domu tez kosztuje (i to jest wlasnie ta czesc, ktora idzie na utrzymani
        > e
        > domu)

        to może jeszcze jakaś kara, jeśli mu urośnie brzuszek albo wróci pijany do domu :D

        rzeczywiście taka umowa daje ogromne możliwości..
        ale już widzę jak mężczyzna blednie czytajac kolejne punkty haah :-))
        • d.o.s.i.a Re: intercyza - dylemat 14.07.07, 00:14
          Skoro on chce intercyzy, aby zabezpieczyc siebie, to chyba nie powinien dziwic
          sie, ze kobieta chce tego samego??? Ma jak wdzieczna-gejsza podpisac wszystko
          czego on chce? Dlaczego to zona ma byc na przegranej pozycji? On sie z nia
          rozwiedzie, zabierze zabawki, zostawi ja z alimentami, albo i nie, bez emerytyry
          i kasy (bo wychowywala dzieci). On moze, a ona nie?

          Malzenstwo TO JEST kontrakt. Ludzie sie zenia w konkretnym celu, aby zyc razem,
          aby sie wspierac, aby byc dla siebie i wzajemnie sie o siebie troszczyc, zeby
          dac sobie dzieci. Jednoczesnie oboje cos do malzenstwa zobowiazuja sie wniesc.
          Skoro jedna strona chce uzgodnic co bedzie w razie "zerwania kontraktu", druga
          strona powinna miec prawo do tego samego. Jezeli facet mnie zdradza i sie ze mna
          rozwodzi, zostawiajac mnie sama, to mam prawo odszkodowania. Bo w pewnym sensie
          zmarnowal mi zycie - przeciez moglam sie zwiazac z kims kto powazniej traktuje
          przysiege malzenska. Dlatego zapis o tym ile maz placi za kazdy rok trwania
          malzenstwa uwazam za bardzo rozwazny. To, ze ma zabepieczyc dzieci, chroni mnie
          przed obowiazkiem utrzymywania ich samej, i koniecznoscia blagania szanownego
          malzonka o alimenty.

          Gdyby mi facet wylecial z jednostronna intercyza, to bym mu podyktowala swoje
          warunki. Chcialabym byc w takim malzenstwie na rownych zasadach, a nie jak
          biedna sierotka na lasce i nielasce meza. A jak sie facetowi nie podoba, to fora
          ze dwora. Albo sobie ufamy i umowy nie podpisujemy, albo zabezpieczamy swoje
          pupy na rownych warunkach.
          • obca1 Re: intercyza - dylemat 14.07.07, 00:29
            > Skoro on chce intercyzy, aby zabezpieczyc siebie, to chyba nie powinien dziwic
            > sie, ze kobieta chce tego samego??? Ma jak wdzieczna-gejsza podpisac wszystko
            > czego on chce? Dlaczego to zona ma byc na przegranej pozycji?

            muszę przyznać, że podeszłaś do sprawy poważnie i ta lista robi wrażenie :)

            w sumie jeśli on chce intercyzy niech ją ma..nawet na jego warunkach..ale musi się liczyć z tym, że kobieta będzie całe życie brała pod uwage, że w razie problemów nie ma żadnego zabezpieczenia i musi tak dbać o swoje dochody jakby żyła sama - i nie wiem jak w takiej sytuacji ufać tej miłości, poczuciu bezpieczeństwa, wspólnym planom..skoro już na wstępie takie cuś :>
      • elein brawo dosia. To jest własciwe podejscie do tematu! 14.07.07, 11:45
        chyba sobie wydrukuję żeby mieć na przyszłość w razie czego:)

        kobieta nie musi być ofiarą w małżeństwie prosząca się o pieniądze małżonka
        szczególnie w czasie ciąży, koniecznej pracy w domu, itd!

        przykład jaki podałaś jest rozsądny i myślę, że tak przedstawione warunki
        uzmysłowią temu panu właściwą rolę intercyzy i wagi przyszłego małżenstwa.
        • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:09
          Tylko przyklasnąć. Żeby kazda tak podchodziła :) wreszcie ktoś zauważa że
          intercyza chroni oboje a nie jedno.
          Chociaż pomyzła za płacenie za rok małżeństwa przypomina prostytucje i dla mnie
          jest wykluczony :)
          • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:13
            > Chociaż pomyzła za płacenie za rok małżeństwa przypomina prostytucje i dla
            mnie
            > jest wykluczony :)



            ale chodzi tylko o przypadek rozwodu Z WYŁĄCZNEJ WINY MĘŻA, wiec uwazam ze moze
            być i nie ma nic wspolnego z prostytucja.
            • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:15
              może też być "wyłączna wina zony":)

              a zapis tego w intercyzie zapewne bardziej wpłynie na "wiernośc i uczciwosc
              małżenską" niz jakakolwiek przysiega przed ołtarzem...
              • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:23
                Jak tak to słusznie :) sam to wyżej zaproponowałem - jak rozwód z mojej winy to
                mieszkanie oddaje a jak z jej to np ona oddaje swoje :)
                Uczciwe i niewątpliwie wpłynie na wierność małzeńska :D
                • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:43
                  dla mnie chyba najistotniejsze byloby zabezpieczenie w kwestii dzieci, tu
                  natura nie zrobiła sprawiedliwego podziału.
                  bo to jednak kobieta finansowo bardzo traci (zahamowanie kariery, wypadnięcie z
                  aktualnego rynku pracy na miesiące a czasem na lata, nizsze zarobki,
                  ograniczenia zdrowotne, itd itd) bedac w ciązy. Nie kazda zdrowotnie moze
                  chodzic do pracy do ostatniego dnia przed porodem i nie kazda chce tydzien po
                  porodzie oddzc dziecko niance na wychowanie... A chcac być pełnoetatową mamą i
                  miec czas na wychowanie dziecka musi się miec byt zabezpieczony w intercyzie...

                  a "wyłaczna wina" w przypadku rozwodu jak najbardziej obowiązuje obie strony.
                  • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 13:51
                    elein napisał:

                    > Nie kazda zdrowotnie moze
                    > chodzic do pracy do ostatniego dnia przed porodem i nie kazda chce tydzien po
                    > porodzie oddzc dziecko niance na wychowanie... A chcac być pełnoetatową mamą i
                    > miec czas na wychowanie dziecka musi się miec byt zabezpieczony w intercyzie...


                    akurat tu są alimenty i interesy dziecka (o ile ojciec zarabia i są sciagalne)
                    sa zabezpieczone.
                    A sorry ojciec nie musi sie zgadzać żeby żona siedziała 2 lata w domu z
                    dzieckiem... moja poszła do pracy jak mała miała 3 msc i sama chciała (ja też)
                    wiec tak naprawde okres "nierównosci" to okres połogu i ew. ciąży ale kto sie
                    rozwodzi w czasie ciązy ????
                    • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:04
                      znajoma musiala caly okres ciązy być w domu, nie dlatego ze chciala, dlatego ze
                      musiala ze wzgledow zdrowotnych. po ciazy szybko wrocila do pracy, ale i tak
                      prawie rok wyciety z rynku, dobrze ze pracodawca na nia poczekał, ale ktora tak
                      ma wygodnie? jesli by miala nastepne dziecko to niestety na tej samej zasadzie
                      rezygnacji na okres ciazy całkowicie z pracy.

                      o alimentach nawet nie chcę mowić, bo rozwiedzione znajome tylko niektore maja
                      przyzwoite alimenty, w wiekszosci to "smiech na sali" , symboliczne 200zł albo
                      facet znika za granića i mozesz sobie ściągać...

                      chodzilo mi o wyrownanie sytuacji finansowej za ten okres w trakcie malzenstwa,
                      gdy kobieta nie moze zarabiac, o tym zresztą dosia wspomninala.. choc to
                      trudne do wyliczenia, bo jak wyliczyc stracone korzysci kobiety jesli czesto to
                      wyglada tak: "gdybym nie zaszla w ciąze to awansowalabym i mozliwe ze
                      zostałabym kierownikiem oddziału, a wracajac po ciąży wracam na dotychczasowe
                      stanowisko i ewentualny awans jest przesuniety o np 2, 3 lata (o ile nie
                      bedzie nastepnego dziecka!)" . to nie tak prosto..
                      • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:18
                        elein napisał:


                        > wyglada tak: "gdybym nie zaszla w ciąze to awansowalabym i mozliwe ze
                        > zostałabym kierownikiem oddziału, a wracajac po ciąży wracam na dotychczasowe
                        > stanowisko i ewentualny awans jest przesuniety o np 2, 3 lata (o ile nie
                        > bedzie nastepnego dziecka!)" . to nie tak prosto..

                        To nie tak prosto... facet może powiedzieć - gdyby nie Ty i Twoja ciąża to
                        wyjechalibysmy na placówkę ze mną i zarabiałbym 3 x tyle - wyrównaj mi to :)
                        Albo - ja mówiłem ze na dziecko za wczesnie a Ty chciałas wiec dlaczego
                        wypominasz ze nie awansowałaś?
                        :)
                        • ataharika Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:23
                          chwila, jesliby ON wyjechal na placowkę to ON by zarabial 3x wiecej a ONA
                          zarabialaby ZERO i to ona by na tym straciła wiecej. :)

                          A dziecko robili wspólnie, wiec jak ON nie chce dziecka i przypuszcza ze żona
                          go może WROBIĆ w ciazę , to ON niech się zabezpiecza przed ciazą :))
                          A najlepiej przed kazdym aktem seksualnym niech spisuje oświadczenie, że
                          jeszcze tym razem dziecka nie chce :))), nikt mu nie podwazy że jednak go
                          chciał tylko mu się potem odwidziało.
                          • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:28
                            ataharika napisała:

                            > wiec jak ON nie chce dziecka i przypuszcza ze żona
                            > go może WROBIĆ w ciazę , to ON niech się zabezpiecza przed ciazą :))

                            JUz zrozumiałem dlaczego mój kolega zdecydowała sie na wazektomie :)
                            Jego żona chciała drugie, on nie. I on po prostu wiedział że ona to może zrobić
                            bez jego wiedzy :)

                            A co do poczatku to może być tak : gdyby nie ty to siedziałbym na placówce i
                            zarabiał bez ciebie 3x tyle. Prosze mi to wyrównać :D
                            • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:35
                              zeby sie tylko nie okazalo, ze zona kolegi jednak jest w ciazy ;))))


                              > A co do poczatku to może być tak : gdyby nie ty to siedziałbym na placówce i
                              > zarabiał bez ciebie 3x tyle. Prosze mi to wyrównać :D


                              dlatego mysle, ze niektorzy nie powienni w ogole wchodzic w zwiazki. to dla
                              nich najzdrowaszy uklad ;) jesli intercyza jest tylko po to, zeby zabezpieczyc
                              wlasna kase przed partnerem to malzenstwo nie ma zadnego sensu,
                              jesli jest po to zeby zabezpieczyc dobro i interesy obydwojga malzonkow w
                              trakcie malzenstwa to ok.

                              "gdybys byl bogaty to nie musialabym wcale pracowac, bylabym zdrowa, piekna i u
                              kosmetyczki, ale jestes biedny i leniwy! wiec prosze mi strate wyrownac!" ;))))
                              • trypel Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:40
                                elein napisał:


                                > "gdybys byl bogaty to nie musialabym wcale pracowac, bylabym zdrowa, piekna i u
                                > kosmetyczki, ale jestes biedny i leniwy! wiec prosze mi strate wyrownac!" ;))))
                                Tak - to cudo jest :) i jakie realne...
                                • elein Re: brawo dosia. To jest własciwe podejscie do te 14.07.07, 14:47
                                  a wiesz, ze sporo moich koleżanek zarabia lepiej od swoich męzów? (kobiety są
                                  ambitniejsze? pracowitsze?) wiec traca podwójnie, raz- ze on niebogaty, dwa -ze
                                  to one wiecej dokładaja do małżenstwa. No i jeszcze trzy- przez taka harówkę
                                  szybciej sie starzeją. :/- "Być kobietą być kobietą..."
      • kobieta96 Re: intercyza - dylemat 15.07.07, 23:07
        Tobie D.o.s.i.u i wszystkim innym bardzo dziękuję za rady i opinie. Dzis, kiedy
        emocje juz nieco opadly,kiedy troche przemyslalam temat ... postanowiłam
        porozmawiać z nim na spokojnie... po reakcji i argumentach dowiem się
        wszytskiego...

        Kilka osob zastanawialo sie po co sie chcemy pobrac po takim czasie ...
        jestesmy ze soba prawie od poczatku mojego liceum, jedne studia, drugie ... i
        tak lecialo ... potem pierwsza proba zorganizowania wesela, ktorą rozwalila
        ambitna rodzinka ... niesmak jaki został minął więc myslimy, zeby sprobować
        ponownie ...Nie chce juz zyc na "kocią łapę"... chcę mieć dzieć, zyć zgodnie z
        religią... poczuć stabilizację, móc do niego mówić "mężu" ... chyba kazda
        kobieta tego pragnie, nawet ta najbardziej niezalezna finansowo ...
        Wątpliwości jakie się u mnie pojawiły nie dotyczyly tak naprawdę kasy, ale tego
        czy człowiek z którym jestem tyle lat ufa mi i chce żyć ZE MNĄ, a nie OBOK MNIE.

        Mozemy spisać intercyzę, zapisac, ze zachowa swoje mieszkanie nawet jesli
        kredyt bedzie splacac w trakcie ttrwania małzenstwa... intercyza z wyrownaniem
        dorobków jest sprawiedliwym wyjsciem...Chce zobaczyc jak mój narzeczony przjmie
        taką propozcyję. Jego reakcja pokaze mi czy mysli tez o mnie czy jednak tylko o
        sobie i swoim przyszlym majątku...
        Jesli okaze się, ze sprawdzi sie wersja pesymistyczna dla mnie slubu raczej nie
        bedzie ...nie wiem czy bede potrafila dalej zyc z osobą, która tak mysli...




        • jendza1 Re: intercyza - dylemat 16.07.07, 09:06
          Napisz, prosze, jak sie udala rozmowa, i co zdecydowalas...

          A ja trzymam za CIe kciuki i powodzenia zycze!!!

          pzdr.
          j.
    • plesser Re: intercyza - dylemat 16.07.07, 09:57
      Intercyza przydaje sie nie tylko, kiedy malzenstwo sie rozpada, ale takze kiedy
      jeden z malzonkow umrze a pozostaly „bujac“ musi sie ze spadkobiercami, albo co
      gorsza wierzycielami, zmarlego. W tej ostatniej sytuacji (nie zadkiej w dobie
      wieloletnich kredytow hipotecznych) wzgledy zaufania miedzy malzonkami nie maja
      nic do rzeczy. Intercyza moze byc takze wskazana jesli jeden z malzonkow jest
      przedsiebioraca albo z innych wzgledow narazony jest na odpowiedzialnosc,
      egzekucje z majatku osobistego itd.

      Mozesz przemyslec wariant kompromisowy- rozdzielnosc majatkowa z wyrownaniem
      dorobkow. U notariusza podajecie wyjsciowy stan swojego majatku. W trakcie
      trwania malzenstwa sa dwa odrebne majatki- sami decydujecie, czy kupowany
      samochod bedzie wlasnoscia meza, zony, czy wspolwlasnoscia. Dopiero po
      zakonczeniu malzenstwa (rozwod, smierc) podsumowuje sie majatek koncowy. Jego
      wartos jest porownywana z majatkiem wyjsciowym i polowa roznicy stanowi dorobek,
      ktory musi zostac wyrownany malzonkowi, ktory w trakcie malzenstwa mniej sie
      wzbogacil. Inczej niz przy podziale majatku wspolnego nie ma tu jednak znoszenia
      wspolwlasnosci (ja biore mieszkanie, Ty samochod i ja cie splacam), ale jest
      pieniezne roszczenie w ramach wyrownania dorobku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka