kobieta96
12.07.07, 18:37
Calkiem przypadkiem podczas zartow dowiedzialam sie, ze moj narzeczony chce
podpisac intercyze przed slubem i zyc na wlasne rachunki.
Jestesmy ze soba 12 lat, mieszkamy razem od 4.
Planujemy za max rok sie pobrac jak nie wczesniej.
Oboje pochodzimy z rodzin o porownywalnym statusie spolecznym.
Oboje posiadamy mieszkania, ktorych kredyty zaczelismy splacac.
Posiadamy tez oszczednosci na kontach. Fakt, ze moj narzeczony jest o kilka
lata starszy wiec ma ich troche wiecej, ma obecnie lepiej platna prace ode
mnie.
Poki zyllismy do tej pory na kocia lape, przyjelismy model, ze kazdy ma swoje
konto, swoje mieszkanie do urzadzenia w zwiazku z czym na nie lozy.
Obecnie mieszkamy w jego mieszkaniu, moje lada moment bedzie do wykonczenia.
Rozumiem istytucje intercyzy, dlatego zapytalam wprost dlaczego jej chce.
Niestety nie uzyskalam odpowiedzi odrazu, zaczal krecic, ze taka jest moda
(?!), ze roznie bywa itd.
Moim zdaniem sama intercyza jest OK,, ale tak naprawde wazne sa motywy
ubiegania sie o nia i tutaj niestety mam przeczucie, ze mojemu narzeczonemu
nie chodzi o zabezpieczenie nas jako malzenstwa przed bankurectwem, a
zabezpieczenie siebie i swojej kasy przede mna...
Juz wczesniej zauwazylam, ze lubi miec calkowita kontrole nad kasa, nie zeby
jakos wyjatkowo sknerzyl... jestem kobieta niezalezna, loze w rownym stopniu
na zycie, kupilam moje mieszkanie sama z mysla, ze bedzie w nim mieszkac
ponad rok wczesniej od niego, nie rozrzucam tez pieniedzy bez sensu. Raczej
inwestuje i je pomnazam. Mamy takie samo podejscie wydatkow.
Nie bardzo wyobrazam sobie wspolnego zycia, gdy bedziemy mieli dzieci,
bedziemy prowadzic wspolne gospodarstwo. Bedziemy sie licytowac kto zaplaci
teraz za nianie? Kto weznie fakture za telewizor w sklepie? Kto bedzie
wlascicielem auta, jesli ja nie bede miala akurat rownej polowy zeby dolozyc?
a moze nie kupimy go dopoki jedno z nas nie zaplaci calej kwoty? a co z
kosztami utrzymania samochodu np? Wlascicielem jest on, a ja np oplacam
ubezpieczenie, serwis, czy wyposazam jego mieszkanie i co?
Ja zawsze myslalam, ze bedziemy miec poza osobnymi rachunkami wspolny na
zycie... i proporcjonalnie od dochodow wplacac tam kwoty ...
Byc moze ktoras z Was podpisala intercyze i moze mi powiedziec jak wyglada
zycie z tym dokumentem na codzien?
Poza tym jest jeszcze jedna sprawa, ktora wydaje mi sie dla kobiety
krzywdzaca, a mianowicie czesc kariery zawodowej poswiece na urodzenie i
wychowanie dzieci, czy moja praca wtedy nie jest nic warta? Nie bede mogla w
tym czasie pomnazac moje majatku ...
Mam niezly mętlik w głowie nie wiem co zrobić, martwi mnie to, ze
dowiedzialam sie teh sprawie przez przypadek, ze nie powiedzial o tym
wczesniej...
Czuje sie tez bardzo rozczarowana brakiem zaufania, mam przeczucie, ze nie
chce zdradzić prawdziwych motywów tej decyzji ...bylimy ze soba gdy bylismy
biednymi licealistami, potem studentami, a teraz kiedy zdazyl troche
zaoszczedzic i kupil mieszkanie (100% na kredyt) nagle okazala sie niezbędna
itercyza ...
doradzcie prosze...