carlottaa
13.07.07, 20:58
Nie umiem,nie potrafie wyleczyc sie z milosci.Byl w moim zyciu pewien
facet,ktory taka bardzo mnie okrecil wokol swego palca,ze nie potrafie juz o
nim nie myslec.Zwiazek nasz praktycznie sie rozpadl.Ale on w dalszym ciagu co
jakis czas mnie zaczepia.A to zadzwoni,a to napisze i wszystko wtedy wraca.Nie
rozumiem tylko dlaczego on to robi,skoro odszedl ode mnie ktoregos dnia.Po
prostu mi powiedzial,ze mnie juz nie kocha i odchodzi.Staralam sie z tym
pogodzic,nie okazywac ze tesknie i ze nie moge przestac myslec.Ale to wszystko
jest krotkotrwale,kiedy spotykamy sie przypadkiem na ulicy i pyta co u mnie
wtedy oczywiscie z usmiechem-wymuszonym na ustach mowie,ze wszystko
super,staram sie mu pokazac ze naprawde jestem szczesliwa ze juz z nim nie
jestem.Ale kiedy sie rozchodzimy,znow jest mi zle i gowno prawda,ze jestem
szczesliwa.Czasami mysle sobie,ze juz nie bede umiala byc szczesliwa przy
innym facecie:(A najgorsze to,ze nie mam nawet potrzeby szukac sobie kogos
nowego.Gdzies w glebi chcialabym zeby do mnie wrocil,zeby bylo jak dawniej:(i
wiem,ze to chore ale chyba jestem mu w stanie wszystko wybaczyc.Boze,zwariuje
chyba.Stracilam motywacje do wszystkiego.Kazdego dnia mysle o nim,kiedy to sie
skonczy???