karpediemka
31.08.10, 10:24
Chciałam ci odpisać, wybrałam nowy wątek, bo w starym już nikt nigdy niczego
nie znajdzie.
I teraz ad rem.
1. Wątpię, żeby sąd miał zamiar zajmować się decydowaniem, do jakiego
przedszkola będą chodziły dzieci. Natomiast z całą pewnością fakt wniesienia
takiego pozwu będzie w przyszłości rzutował na wnoszącego. Bo bardzo
prawdopodobne jest uznanie, że wnoszący to pieniacz, niezdolny do ułożenia
sobie spraw z eks na akceptowalnym poziomie cywilizacyjnym.
2. Z poziomu matki z dłuższym nieco stażem zauważam, że kwestie małodzieckowe,
o jakie gotowa byłam ciąć się z oponentami za pomocą noża sprężynowego, stają
się z biegiem czasu mniej istotne. Jeżeli żadne z przedszkoli nie zakaża
dzieci dżumą, to ta sprawa zwyczajnie tak bardzo istotna nie jest. W związku z
tym oddałabym tę decyzję osobie bardziej logistycznie zaangażowanej w dzieci,
a więc - matce.
3. Porady o danie eks spokoju i czasu są słuszne. O ile wykonuje ona
postanowienia sądu odnośnie kontaktów, to radziłabym na tym się skupić,
unikając wszelkich kwestii mogących prowadzić do pompowania konfliktu.
Konflikty pompowane trwają dłużej i są dla wszystkich niszczące, konflikty
niepompowane mają tendencję do zasychania.
4. Warto jest nauczyć się odróżniać sprawy naprawdę ważne od spraw, których
cała waga opiera się na walce o to, czyje na wierzchu. O ile jesteś next
sławnego Michszyba, to moim skromnym 9/10 konfliktów z eks należy do tej
drugiej kategorii. Można oczywiście walczyć dalej wśród lejącej się posoki i
rosnącej nienawiści oraz traumy dzieci, można zobie dać spokój.
5. Jeżeli damy sobie w nieważnych sprawach spokój, to jest spora szansa, że i
druga strona z czasem zacznie te kwestie olewać. Skorzystają wszyscy.