Dodaj do ulubionych

a ja rycze....

20.07.07, 22:44
pocieszcie mnie w ten piatkowy wieczor bo nie moge sobie poradzic... siedze
sama w domu i rycze i jest mi smutno.
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:50
      a czemuz to? <przytula>
      • hanna811 Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:52
        no, pewnie nie rycz :)

        Jest duzo innych ciekawszych rzeczy do robienia :)
    • agnieszka13_1975 Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:53
      To ja przytulam Cię mocno i wypłacz się na moim kobiecym ramieniu. Czasami
      trzeba dać ujść emocjom które się gdzieś w nas nagromadziły. Pogłaszczę Cię po
      włosach poklepię po ramieniu (oczywiście tak po koleżeńsku)- głowa do góry jutro
      znowu wyjdzie słońce. Mnie też czasami nachodzą takie smutki. Pozdrawiam
      cieplutko i śpij słodko szarlotko, nich Ci się przyśni coś fantastycznego.
    • cala_w_kwiatkach Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:55
      idz na spacer, noc jest ciepla to zrobi ci sie lepiej
      • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:57
        w Polsce ciepla, a w Anglii pada i pada i jest okropnie!

        Starsznie wam zazdroszcze tej pogody i tych cieplych nocy
    • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 22:57
      o jak fajnie miec przyjaciolki ;)
      a mi jest smutno bo jestem bardzo samotna - mieszkam w UK i nie znam tutaj
      prawie nikogo. Zakochalam sie i dla pewnego angola zamieszkalam na prowincji...
      w takim malym miasteczku pod Londynem.
      No i po jakis 6 miesiacach sielanka sie skonczyla i zaczely sie problemy. Moze
      ja przesadzam, moze wyostrzam, ale przestaje mi sie to wszystko podobac.
      Dzisiaj znow mielismy trudna rozmowe.
      A ja nie mam z kim o tym wszystkim pogadac, nie mam nikogo, kto by mnie
      przytulil i powiedzial, ze wszystko bedzie ok i ze mam na kogo liczyc, jakby
      co...
      • cala_w_kwiatkach Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:01
        to gdzie on teraz jest ze pozwala ci plakac?:/
        • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:04
          poszedla na impreze a ja siedze sama.
          mial zaproszenie na urodziny kolezanki... nie mam zalu, ze poszedl bo powinien
          isc, bo to taka nieszczeliwa dziewczyna i poza tym wszyscy jakos tak sie
          wykrecili z jej imprezy...

          a ja nie wiem co robic i zastanawiam sie nad powrotem do kraju. nie mam za
          bardzo do czego wracac, ale czy to pierwszy raz zaczynam wszystko od nowa...
      • agnieszka13_1975 Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:07
        Oj bidulko kochana! Zostaw tego angola i wracaj do kraju mało to u nas fajnych
        chłopaków i na dodatek na miejscu. Z rodziną się spotkasz i z przyjaciółkami.
        Przytulam mocno (oczywiście nie za mocno)i ja Ci mówie że wszystko będzie O.K
        bo inaczej być nie może. Ja to taka optymistka jestem - aż do bólu, ale tez
        czasami mam doły. W ówczas sobie tłumaczę, że tyle nieszczęść na świecie a ja
        się tak nad sobą użalam - jeżeli jestem zdrowa to innych problemów nie ma i już
        mi lepiej.
        Pozdrawiam cieplutko - u nas dzisiaj żar tropików.
        • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:12
          Dzieki Aga :)
          juz misie lepiej zrobilo. W sumie tez jestem optymistka, ale jakos tak tutaj na
          obczyznie, w samtnosci nachodza mnie rozne mysli. No i zwykle dosc czarne ;)

          A Angola bym zostawila, gdybym go tak nie kochala.
          Mamy ten problem, ze on ma byla zone i dziecko a ja nie moge znalezc pracy
          teraz, wiec stalam sie troche smutna, samotna i zgorzkniala... Co zwiazkowi nie
          pomaga....
          No ale bez przyjaciol nie jest latwo sie pozbierac i zrobic cos ze swoim
          zyciem...

          Jak ja wam zazdroszcze tych upalow!!!!!
          • agnieszka13_1975 Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:28
            To się ciesze że Ci lepiej bo mi także ;-)). Kobieta to jak się zakocha to do
            bólu (oczywiście własnego). Zastanawia mnie jedno czego nie poszłaś z nim na tą
            imprezę tylko Cię zostawił samą?
            Powiedz mu że ci strasznie przykro i samotnie bez niego. A poza tym to ma Ci to
            jakoś wynagrodzić. Niech to będzie np. wspaniały upojny wieczór.
            Wiesz ja nie potrafiłabym opuścić naszego padołu - strasznie przywiązuję się do
            miejsc - także podziwiam ludzi którzy opuszczają swój kraj - bo ja tak nie
            potrafię. Trzymaj się cieplutko zobaczysz jutro spojrzysz na świat
            uśmiechniętymi oczami. Poza tym Anglia to nie koniec świata zawsze można
            przylecieć na stare śmieci. Przypuszczam że tam na obczyżnie inaczej patrzysz na
            sprawy które tu zostawiłaś, bo czasem warto spojżeć na życie z innej perspektywy.
            No to teraz idę już spać i życzę Ci wszystkiego dobrego i ucałuj tego Angola
            tak jak to Polki potrafią (oczywiście nie ode mnie)czyli ogniście, namiętnie i
            po prostu najlepiej na świecie.
            • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:34
              Dzieki Aga, oczywiscie ucaluje ;)

              A nie zabral mnie, bo sama w sumie zrezygnowalam, taka zryczana, mokra od lez,
              czerwona i w ogole... No i pomyslalam, ze nie bede swoich humorem dziewczynie
              urodzin psula.
              I chyba dobrze zrobilam, bo poznalam ciebie i od razu mi tak bardzo poprawilas
              humor ;)
              A jutro mu powiem, ze ma mi wynagrodzic te lzy i wszystko i zabrac mnie w
              jakies super miejsce i zajac sie mna po prostu ;)
              Za tydzien przyjezdzam na tydzien do naszego ukochanego kraju (mowie ci, jak on
              sie wydaaje cudowny tak z odleglosci :) i moze bedzie lepiej. No i moze znajde
              wreszcie jakas prace!

              Spij dobrze Aga, milych snow!!!! I mam nadzieje do uslyszenia jeszcze ;)
          • spacecoyote Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:32
            Ja tez w Anglii, u mnie tez pada i moj Angol tez na imprezie... A mi bardzo
            dobrze spedzic wieczor samej dla odmiany! bez wlaczonego telewizora, z moja
            muzyka i butelka wina tylko dla siebie :)

            A jak pojde spac, to nikt mi nie bedzie zamykal okien, otwieral drzwi i
            odslanial zaslon.

            Jak tak pisze, to sie zastanawiam, dlaczego w ogole z nim jestem, tak mi dobrze
            samej...
            • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:35
              hej! A gdzie w tej anglii mieszkasz?
              I jaki jest ten twoj Angol? czemu cie na impreze nie zabral?
              • spacecoyote Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:40
                North-West, kolo Liverpoolu. Chcial zabrac, ale mi sie nie chcialo produkowac -
                small talk, makijaz i te sprawy... Zreszta nie za bardzo lubie wychodzic w
                piatkowy wieczor w tym kraju. Nie ma jak polskie klimatyczne knajpki. A tu
                glosno, ciasno i same buraki dookola.
                • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:45
                  zgadzam sie w 100%!!!!! jak ja tesknie za imprezami w Polsce!
                  jade za tydzien do mojego ukochanego Krakowa i tam wreszcie pojde na najelpsze
                  imprezy.

                  tez ie lubie tych ich small talk i nudnawych pubow.
                  Do Polski nie chce wracac?
                  • spacecoyote Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:48
                    Nie jestem z Krakowa, ale uwielbiam tamtejsze knajpki, zwlaszcza na Kazimierzu.

                    Nie mam planow co do powrotu - zobaczymy, jak sie potoczy. Knajpki knajkami,
                    ale pare pozostalych aspektow zycia zdecydowanie bardziej mi tu odpowiada ;)
                    • monika.c Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:51
                      a powiem ci, ze mi nie bardzo. doswiadczylam takiego lekkiego rasizmu szukajac
                      pracy i troche sie zniechecilam, co do tego kraju. Poza tym nuda mnie
                      przeraza.I ich zaklamany styl zycie.
                      Jak ja bym chciala, ze ktos chociaz raz pokazal swoje prawdziwe emocje. Niech
                      sie nawet na mnie powydziera, ale prawdziwie ;)

                      A z twoim Angolem jak? Nie chcesz juz z nim byc?
                      • spacecoyote Re: a ja rycze.... 20.07.07, 23:56
                        A mnie sie wlasnie podoba, ze tu sie nie wydzieraja i nie narzekaja caly czas,
                        tylko sa generalnie usmiechnieci. A zaklamany styl zycia to Amerykanie maja. W
                        Anglii luzik.

                        Z Angolem nudno... wypalilo sie. Milosc sie skonczyla, zostala rutyna i nawyk.

                        A gdzie mieszkasz?
                        • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:01
                          a tutaj to ja sie z toba nie zgodze - bo oni tez maja przyklejone nieprawdziwe
                          usmiechy. I narzekanie im sie wlacza najczesciej w piatki wieczorem w pubie
                          wlasnie ;)
                          Ale moze ja przewrazliwiona jestem ;)

                          Mieszkam w Apsley, kolo Hemel Hampstead, dosc bliko Londynu, na polnoc.
                          Strasznie tu nudno!!!! Jak nie znajde wkrotce pracy, to nie wiem, czy wytrzymam!

                          A co zamierzasz ze swoim Angolem? On tez uwaza, ze sie skonczylo?
                          • spacecoyote Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:04
                            On nie. Jakby on to skonczyl, to juz ja bym sobie poradzila. A tak to mi
                            glupio. Dwa razy konczylam i nigdy nie wyszlo.

                            (To tak pod wplywem tego wina mi sie na zwierzenia zbiera)

                            Ja tu juz pare lat jestem, mam dobra i rozwojowa prace, nie chce mi sie
                            zaczynac wszystkiego od nowa.
                            • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:06
                              powiem ci, ze mi tez by bylo latwiej, gdyby moj mnie tak teraz zostawil.
                              wrocilabym sobie do Polski.
                              ja w Anglii jestem juz drugi raz, wczesniej mialam dosc dobra prace, ale
                              przeniesli mnie do Wloch. teraz wracam dla faceta, ale nie mam pracy.
                              No i nie wiem, co bedzie dalej.

                              No i cos czuje, ze w moim przypadku trzeba bedzie od nowa zaczac ;)
                        • kruche_ciacho Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:04
                          dziewczyny - nie narzekajcie na angoli - spróbowałybyscie życ z flamakiem....

                          moja koleżanka własnie wyjechałą do polski bo nie dała rady
                          ja zostałam ponieważ moja połowa jest polakiem

                          co do mieszkania za granicą - myślę że zmieni się Twoje samopoczucie jak
                          znajdziesz pracę, będziesz miała swoje pieniądze
                          nie daj sobie wmówić rasistwoskich głupot - olej ich i rób swoje
                          choćby na zlewozmywaku zarób troche funciaków - zawsze możesz się spakowac i
                          wracać do polski

                          głowa do góry!
                          • spacecoyote Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:05
                            > co do mieszkania za granicą - myślę że zmieni się Twoje samopoczucie jak
                            > znajdziesz pracę, będziesz miała swoje pieniądze
                            >

                            A to to tak - cos sobie przypomianam, ze 4 lata temu, kiedy nie mialam pracy,
                            tez lezalam na lozku i wylam.
                            • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:10
                              ja sie jeszcze trzymam, ale samoocenia mi sie obniza bardzo...
                              postanowila jednak, ze sie nie dam ;) i pokarze angolom, na co stac Polke ;)
                              • spacecoyote Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:13
                                Moze nie podchodz do tego tak narodowosciowo i ambicjonalnie, bedzie ci
                                latwiej. Ja nie zwracam uwagi, kto Polak, a kto Anglik. I jakos do tej pory nie
                                zauwazylam przypadkow dyskryminacji ;)
                                • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:17
                                  powiem ci, ze nie zwracalam az do tej pory. ale angole mnie zmienili i stalam
                                  sie jakas taka na nich wrecz zla...
                                  nawet ie chodzi o to, ze jestem Polka, ale ze z tamtej czesci Europy - dobra na
                                  zmywak, do baru, ale raczej nie na managera. Nigdy by mi to do glowy nie
                                  przyszo, gdybym sama tego nie doswiadczyla i nie widziala tego u innych
                                  niestety.
                                  A ja jestem walczaca, denerwuja mne niesprawiedliwosci, wiec postanowilam sie
                                  nie poddac i nie ugne sie przed Angolami ;)
                                  • spacecoyote Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:20
                                    Ech, ide na dol posluchac muzyki. A Ty juz nie rycz ;)
                                    • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:22
                                      juz nie rycze :)
                                      milego sluchania.

                                      No i enjoy your wine ;)
                          • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:08
                            wiesz co, jak wlasnie im udowodnie, ze sie nie ugne i nie pojde na zaden
                            zmywak. na razie na pieniadze jeszcze nei narzekam, ale strasznie mi sie chce
                            do pracy wrocic.
                            zamierzam z nimi jeszcze troche powalczyc, a jak si enie uda, to wracam do
                            kraju i imprez na Kazimierzu ;)

                            Musze powiedziec, ze Angole sa calkiem ok na ogol, ale strasznie nudni, nie ma
                            sie po nich co spodziewac niczego nadzwyczajnego, nie maja czym zaskoczyc. No a
                            ja chyba tego zaskoczenia potrzebuje ;)
                            • kruche_ciacho Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:14
                              daj spokój - żadna praca nie hańbi

                              ale skoro masz zapas gotówki to możesz jeszcze pomarudzić
                              szukaj, szukaj, szukaj - znajdziesz na pewno
                              moja znajoma po prawie roku siedzenia w belgii bez pracy znalazła taką o jakiej
                              marzyła - zatem do dzieła :)
                              • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:19
                                wiem, ze nie hanbi, ale po prostu chcialabym ronic to, na co mnie naprawde
                                stac. nie chce zginac gdzies za barem - boje sie, ze potem juz nie wroce do
                                zawodu. Jestem inzynierem i musze sie caly czas rozwijac, zeby pozostac na
                                rynku...
                                ale chcialabym kiedy sotworzyc klimatyczna knajpke na kazimierzu ;)
                                • naga_bron Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:22
                                  ja Cie dobrze rozumiem :) tez nie wyobrazam sobie robic w zyciu czegos innego
                                  niz to co kocham i co zawsze pragnelam robic...wczesniej pracowalam za barem (w
                                  liceum , na studiach) zeby sobie dorobic i wiem ze jak czlowiek sie wciagnie to
                                  moze odejsc troche od swoich planow..wiec trzymaj sie i nie rezygnuj nigdy ze
                                  swoich planow i marzen :)
                                  • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:27
                                    dzieki ;)
                                    no wlasnie mam taki pomysl, zeby sie nie poddac teraz.
                                    Przezylam dwa lata temu bardzo powazny zawod milosny i postanowilam ze juz ni
                                    eposwiece sie dla milosci do konca, to znaczy nie poswiece siebie. Moze nie
                                    powinnam, moze trzeba sie rzucic w uczucie, ale ja mam zamiar tym razem pobyc
                                    troche egoistka i pomyslec o sobie.
                                    Kocham tego swojego Angola, ale kariery dla niego nie poswiece...
                                    No i bede musiala wrocic do Polski, jesli tytaj sie nie uda wkrotce
                                    • naga_bron Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:31
                                      dokladnie :)
                                      wiesz ja jestem osoba ktora w zwiazku daje cala siebie i jestem zdolna to
                                      najwiekszym poswiecen dla ukochanego ..i tak tez teraz robie..daje od siebie
                                      bardzo duzo w zwiazku..ale na samym poczatku juz jak tylko zaczelam sie spotykac
                                      z moim M to powiedzialam ze nigdy w zyciu nie zrezygnuje ze swojego wymarzonego
                                      zawodu :) jestemy teraz w zwiaku na bardzo duza odleglosc (za granica jest on)
                                      ale ja nie mam zamiaru z Polski wyjezdzac bo tu mam to co kocham robic ..i choc
                                      Jego kocham z calego serca to nie rzuce mojego marzenia w kat :)
                                      • monika.c Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:44
                                        nie rzucaj!
                                        tez duzo moge dla milosci, ale doroslam do tego, zeby prosic o powiecenie takze
                                        druga strone.

                                        A zreszta samemu tez moze byc fajnie ;)))
                                        • naga_bron Re: a ja rycze.... 21.07.07, 00:50
                                          nie mam zamiaru rzucac :) czerpie z tego radosc i satysfakcje i nawet kiedy mam
                                          problemy w zwiazku to jest to moja odskocznia od problemow..:) Twoja wymarzona
                                          praca to jest to coCie nigdy nie opusci..Twoje marzenie..a czlowiek jak to
                                          czlowiek ..zawsze moze powiedziec selavi...dlatego warto poza miloscia miec cos
                                          dla siebie :) tylko dla siebie..zeby w razie czego nie tracic wszytskiego i miec
                                          po co zyc :)
    • grogreg No bo to czas rykowista 20.07.07, 23:57
      W tym roku troche wczesniej.
    • zbanowany-fiutek-maly a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały ? 21.07.07, 00:53
      "ty gupia kobieto" było trzeba kupić duracelle
      • naga_bron Re: a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały 21.07.07, 00:55
        a Tobie fiutku na ile wystarczaja duracelle w "vibratorze"
        • zbanowany-fiutek-maly Re: a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały 21.07.07, 00:57
          do 8 razy dłuzej :)
          • naga_bron Re: a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały 21.07.07, 00:59
            hmmm....no popatrz :D normalnie az sobie chyba kupie te duracelle...do mp3 :)
            • zbanowany-fiutek-maly Re: a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały 21.07.07, 01:04
              naga_bron napisała:

              > hmmm....no popatrz :D normalnie az sobie chyba kupie te duracelle...do mp3 :)


              tia jasne że do mp3 ;-/ ,ale jak dużo używasz to lepiej kup akumulatorki i
              ładowarke
              • naga_bron Re: a co kurna naterie wie w vibratorze wyczepały 21.07.07, 01:06
                zbanowany-fiutek-maly napisał:


                >
                > tia jasne że do mp3 ;-/ ,ale jak dużo używasz to lepiej kup akumulatorki i
                > ładowarke


                jezeli mowisz o mp3 to tak uzywam czesto :D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka