skrzydlate Re: duża różnica wieku w związku 12.09.07, 15:29 moja znajoma ma męża 93 lata, ona jest sporo młodsza od niego... opiekuje sie mamą i swoim chłopem który jest starszy od jej matki, czyli ma w domu regularny dom starców, niby jest okej ale jest wykończona psychicznie, ciekawe czy dotrwasz Odpowiedz Link Zgłoś
aaniula Re: duża różnica wieku w związku 12.09.07, 22:08 mój facet jest 14 lat starszy i ciągle słyszę szykany od rodziny, że wybrałam sobie starego dziada.......:( Odpowiedz Link Zgłoś
modliszka24 Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 08:38 teraz moze nie ma znaczenia a co bedzie pozniej kiedy roznica bedzie bardziej zauwazalna Odpowiedz Link Zgłoś
crunch-4 Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 12:56 no pewnie ,ze tak . przeciez 60 lat to dziadek, moj mial 64 jak zmarł. nie moge wyobrazic sobie osobe 20 letnia z 60. mozecie mowic ,ze to stereotypy itd, ja uwazam ,ze w zyciu jest czas na wszystko , na zabawe , na nauke , na prace , na dzieci i starosc. wasze zycie ,wasza sprawa ale dzieci to juz lekka przesada. pamietam jak kiedys w swietlicy szkolnej dzieci krzyczaly pawel dziadek po ciebie przyszedl, a ona czerwony ze zlami w oczach szedl ze spuszczona glowa bo to byl ojciec, tez juz nie zyje od paru lat a mamy po 25 lat w obecnej chwili. nie badzcie egoistkami , nikt nie chccialby miec ojca-dziadka lub byc sierota. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 14:47 mój dziadek miał 75 jak zmarł i co z tego... drugi miał 55 a mąż mojej kumpeli miał 30 i 3 letniego synka jak zmarł... i co z tego? to z tego, że nie znasz dnia ani godziny i nie wiesz, czy młody mąż umrze jako młody... gdybym tak myślała, to chyba bym zwariowała!! Odpowiedz Link Zgłoś
feenstra Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 17:11 Ok, wszystko jest możliwe, cegła może spaść na głowę, ale jakie są szanse że 30letnia kobieta wychodząc za mąż za 30latka zostanie wdową w wieku lat 50ciu? 10%? A jeśli wyjdzie za 60latka? 95% niestety.. Miłość jest wspaniała ale samotne kilkadziesiąt lat (już widzę te tłumy mężczyzn ustawiające się w kolejce żeby związać się z 50letnią wdową) musi być koszmarem. Ale jeśli jesteście opiekuńcze (już wkrótce wasi mężowie będą wymagali opieki) i nie boicie się samotności, wasza sprawa.. Ja nie chcę być sama, wybrałam mężczyznę w swoim wieku. Plus mężczyźni starsi o kilkadziesiąt lat wzbudzają we mnie obrzydzenie, ale to już kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 że się wtrące.... 13.09.07, 18:04 Wiecie co ja wolę żyć pełnią szczęscia przez 10 lat niz być niespełniona przez całe zycie. A młodzi meżczyźni tacy własnie są nieodpowiedzialni, niedoswiadczeni,nie do końca rozwinięci emocjonalnie i z reguły mają nieodpowiednie podejście do kobiet (swoich kobiet - bo tu akurat o kochankach nie mówie). Niestety miałam doczynienia z takimi i juz nigdy wiecej. Wy wybieraci rówieśników - Wasza sprawa. My starszych i to tez niech zostanie naszą sprawą i naszym wyborem. Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 ja też chce do waszego klubu!!!!!!!!!! 13.09.07, 19:59 Nie jestem w tej chwili na bieżaco bo czytałam was ok15-tej ale podoba mi sie ten wątek i musze dodac swoje 5groszy.U mnie jest18lat różnicy ale my już mamy 12letni staż.Nie mam już motylków w brzuchu ale jestem szczęśliwa.Mój ukochany ma już po 50 i wkurzają mnie komentarze typu że facet po 50 to już starzec itp.Zawsze mi sie podobali starsi odemnie i nie czuje sie gorsza miałam kilka związków z rówiesnikami ale nic nie wyszło oni dla mnie byli strasznie dziecinni.I zgadzam sie z tym co napisała minutka_1 ze lepiej sobie poży 10 lat w szczęśliwym związku niż obchodic 50-leci w związku który nie dał mi tego czego naprawdę mi było trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: ja też chce do waszego klubu!!!!!!!!!! 14.09.07, 09:08 Witaj:)no Ty chyba jesteś rekordzistką jeżeli chodzi o staż. Napisz coś wiecej o swoim związku, macie dzieci? Mnie tez wkurzają teksty o zdziadziałych 50 latkach...to nie jest reguła!!!To wszystko zalezy od podejscia do zycia bo tak naprawde starzejemy sie na własne zyczenie. Ojciec mojego ma 72 lata..fakt nie wyglada jak młodzieniaszek ale jest tak zywiołowy, lubiacy poimprezować, ze az miło sie na niego patrzy. On po prostu nie daje sie starosci. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
feenstra Re: że się wtrące.... 13.09.07, 21:49 1. Dlaczego uważasz że albo 10 lat szczęścia albo niespełnienie całe życie? Jest jeszcze trzecia, najpopularniejsza opcja - kilkadziesiąt lat (oby całe życie!) szczęścia. Wspólne szaleństwa młodości, dorastanie (czasem długo po trzydziestce:-), wspólne starzenie się. Takie pary mnie otaczają a widok dziadka czule całującego równie sędziwą babcię w rękę jest dla mnie jednym z najromantyczniejszych widoków jakie widziałam w życiu. 2. Generalizujesz. Nie wszyscy młodzi mężczyźni są "nieodpowiedzialni, niedoswiadczeni, nie do końca rozwinięci emocjonalnie i z reguły mają nieodpowiednie podejście do kobiet". Mój niespełna trzydziestolatek jest niesamowicie dojrzały, odpowiedzialny, a emocjonalnie rozwinięty bardziej niż większość znanych mi kobiet:-) I nie jest żadnym wyjątkiem! 3. Faktycznie nie moja sprawa, po prostu nie rozumiem takiego wyboru, świadomego skazywanie się na nieuniknione cierpienie. Ale - masz rację - Wasza sprawa, Wasz wybór Odpowiedz Link Zgłoś
crunch-4 Re: że się wtrące.... 14.09.07, 00:57 Widocznie trafilas na nieodpowiedzialnego, moj jest pare lat starszy i jest wszystko dobrze miedzy nami. Jezeli chcesz byc , ze starszym mezczyzna badz ale nie pisz,ze mlodsi sa gorsi. Pewnie ,ze wasza sprawa z kim sie spotykacie tylko nie krzywdzcie innych - dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: że się wtrące.... 14.09.07, 09:13 Bardzo mozliwe ze trafiałam na nieodpowiednich facetów..a moze to ja nigdy z zadnym młodszym bym sie nie dogadala..nie wiem. Pisze ze mlodsi sa gorsi..ale pisze to w swoim imieniu i sa gorsi dla mnie, kazdy ma swoje zdanie i ja tak własnie uwazam. Wy za to piszecie ze starsi budza u Was obrzydzenie..ok to tez jest Wasze zdanie.Gdyby wszytscy mieli identyczne poglądy to świat by zwariował. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 hmmm co to znaczy krzywdzić? 14.09.07, 10:59 co to znaczy nie krzywdzcie innych - dzieci? czy uważasz, że dzieci zrodzone z miłości, kochane i wychowywane pod dachem, w którym czuć miłość, widać ją są krzywdzone?? Odpowiedz Link Zgłoś
hot_kitty Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 20:00 ja wlasnie sie zakochalam w takim facecie i mam dylemat :( Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 20:25 Nie wiedziałam że jest tyle dziewczyn zakochanych lub podkochujących sie w sarszych męszczyznach,bo choc nie mam juz 20lat to nadal widze że ludie patrzą dziwnie na ulicy na mnie kiedy przytulam sie ze swoim ukochanym.Moja wredna kuzynka powiedziała mi kiedyś że jestem nekrofilką .Nie odzywam sie do niej.:) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 do grappa35 14.09.07, 10:56 a ile jest między wami różnicy? jak długo jesteście razem? Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: do grappa35 14.09.07, 11:07 18lat różnicy a 4 grudnia pyknie nam 12 lat:) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: do grappa35 14.09.07, 11:11 a macie dzieci? czy widać różnicę wieku i ile Ty masz lat? Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: do grappa35 14.09.07, 11:22 Ja mam 35 mój ukochany 53lata mamy 9-letnią córeczke aha nie mamy ślubu ale planujemy niebawem.Różnice widać bo mój ukochany jest siwy od 30 roku zycia a ja nie wiem czy wyglądam na młodszą niż jestem ale ubieram sie nie jak matrona 35letnia tylko bardziej młodziezowo. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: do grappa35 14.09.07, 11:39 to tak jak u nas :) On siwy... a ja ponoć nie wyglądam na 28 :) no i nie ubieram się poważnie... raczej mam swój zwariowany, luźny styl, noi gapią się zwłaszcza starsze panie... z taką... zawiścią w oczach i niedowierzeaniem :) a my planujemy dzieci... a przynajmniej jedno! Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: do grappa35 14.09.07, 11:59 Ja to już przyzwycziłam się do głupich spojrzeń ale fakt faktem są wkurzające.Nasza córka kiedy była młodsza wkurzała sie na dzieci ,które mowiły,że przyszedł po nią dziadek do przedszkola.Ale mądra z niej dziewczynka i po jednej i drugiej rozmowie zrozumiała.że czy rudy czy siwy to niewazne jak wygląda wazny jakim jest ojcem.I teraz mając 9lat kiedy zaprasz swoje koleżanki lub kolegów do domu to dzieci się pytają czy będzie jej tata,ato dlatego ze on zawsze im wymyśla jakieś fajne zabawy . Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: do grappa35 14.09.07, 12:13 to bardzo fajnie! ja też wychodzę z założenia, że kwestia podejścia, wychowania i wszystko może być ok. a na obłudę i chamstwo innych ludzi niestety nie ma rady, można jedynie ignorować! mój pierwszy mąż był ode mnie niższy i też się głupie laski gapiły, więc jestem przyzwyczajona! a czasem to nawet sobie jaja robię z takich bab, co to nie potrafią się przestać gapić! moi znajomi niektórzy są w szoku, ale akceptują mój wybór, bo to moje życie! Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 12leni staż to juz coś moge powiedziec! 14.09.07, 12:21 Wszystkie kochające starszych i wachające się podjąc decyzje przestańcie się zamartwiać co powiedzą rodzice czy sasiedzi.Jesteście dorosłe zakochane wiec cieszcie się tym i spełniajcie swoje marzenia.My jesteśmy ze sobą 12lat bywało różnie ale tak jest w kazdym związku i nikt mi nie wmówi ze gdy sie kłóciłam z moim Ukochanym to powodem była zbyt duża różnica wieku.Zawsze znajdą sie ludzie którzy będą krytykować Wasz wybór ale to jest WASZ wybór więc niech sie odwalą a Wy bądzcie szczęśliwe,Tak jak ja jestem:):):):):) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: 12leni staż to juz coś moge powiedziec! 14.09.07, 12:29 ja też chcę być szczęsliwa i mieć w dupie wszystkich, dla których mój wybór będzie zły! nie mam zamiaru się przed nikim tłumaczyć, dlaczego zrezygnowałam z 30 paro latka i zakochałam się w 60 latku :) co to za różnica... jedyne czego nie przeskoczę to, to, że nie zestarzejemy się razem... ale trudno... i tak kocham!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 czy któraś z was jest może z warszawy? 14.09.07, 12:33 ja zamierzam za jakiś czas przeprowadzić sie do tego miasta i niestety nie znam tutaj nikogo oprócz mojego ukochanego, fajnie by było poznać dziweczynę w podobnej sytuacji!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: czy któraś z was jest może z warszawy? 14.09.07, 12:47 Ja mieszkam w Poznaniu.Poznasz sobie znajomych ale nie szukaj nikogo na siłe co ma podobną sytuacje bo niby co to znaczy ta Twoja "sytuacja"? To ze masz meszczyzne starszego od siebie czy to że jesteś na zabój zakochana.Mam nadzieje ze to drugie:):):):)A ztym wspólnym starzeniem sie to zobacz ile par tego nie przezywa nawet jeśli są rówieśnikami.Rozwody przedwczesna śmierć.Ciesz się chwilą obecną ,że masz kogoś kogo kochasz z wzajemnością.Czy myślisz że wszystkie Twoje lub moje rówieśnice mają takie szczęście jak my? Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: czy któraś z was jest może z warszawy? 14.09.07, 13:14 myślę, że mamy dużo szczęćia... no i oczywiście tak samo myslę, że ludzie i tak nie spędzają ze sobą całego życia, napisałam tylko że tego nie przeskoczę, ale nie zamartwiam się tym, bo wiem, że nie ma sesnu! moja przyjaciółka straciła meża w wypadku i została sama z 3 letnim dzieckiem, więc nie myślę w takich kategoriach, że moje dziecko może zostać w wieku kilku lub kilkunastu lat bez ojca... najważnejsze żeby ojciec kochał i był kochany... fajnie, że się pojawiłaś na naszym forum, bo masz już spore dowświadczenie i zawsze możesz coś optymistycznego i mądrego napisać... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Szczęsciary:) 14.09.07, 13:50 Dziewczyny podpisuje pod tym wszytskim co piszecie. Ja tez jestem szczesliwa bardzo bardzo..moze moje szczescie nie trwa jeszcze długo bo niecałe 2 latka ale mam nadzieje ze potrwa jeszcze baaaardzo dlugo tak jak i Wasze:) Niesforna nie martw sie ze nie bedziesz nikogo znała z Wawy. Ja tez sie przeprowadziłam 500 km od mojego domu i tez nie znalam nikogo oprocz mojego. Teraz jest zupelnie inaczej mamy wspólnych znajomych, zaprzyjaźniłam sie z jego dziecmi i na brak towarzystwa nie moge narzekac. Zobaczysz ze u Ciebie tez tak bedzie tylko na to trzeba troche czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: Szczęsciary:) 16.09.07, 17:26 Wiem, tylko trochę boję się samotności w wielkim mieście... chociaż moje kiedyś było Wojewódzkie i nie należy do najmniejszych! Mam tu jednak sporo znajomych i trudno mi się będzie rozstać z nimi.. ale miłość... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa Re: czy któraś z was jest może z warszawy? 15.09.07, 21:35 Hej, ja mieszkam w Warszawie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa Re: czy któraś z was jest może z warszawy? 15.09.07, 21:47 Hej, ja mieszkam w Warszawie:-) A jesli chodzi o ludzi gapiacych sie na nas - po prostu pokazuje im jezyk:-) Wtedy odchodza zmieszani. ogolnie to nie zwracam na nich uwagi, moj mezczyzna jest bardziej stonowany w miejscach publicznych - mi zas nie przeszkadza stanac na srodku chodnika i calowac go:-) U nas widac roznice wieku, w koncu wynosi ona 35 lat. Owszem, czasami to odczuwam, ale uczucie jest na tyle silne, ze nie zwracam na to wiekszej uwagi. Ja jestem 22 letnia studentka, on juz 57 letnim mezczyzna.. Jesli chodzi o wyglad to nie jest ani siwy ani gruby i ma tez wszystkie swoje zeby;-) He he, dodam, ze wlosow nie maluje:D To tak a propos uszczypliwosci innych kobiet;-) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: czy któraś z was jest może z warszawy? 16.09.07, 17:25 hehe, fajnie! mój Ukochany też ma wszystkie swoje zęby i to bardzo ładne i białe :) poza tym jest szpakowaty, ale zupełnie mi to nie przeszkadza! nie ma zmarszczek, może jedynie kurze łapki, ale takie to nawet ja mam! no i jest wysoki i nie ma nadwagi! Jest zadbanym i pachnącym mężczyzną! Kocham Go bardzo! A w łóżku wcale nie czuję się jak ze staruszkiem.... jest bardzo podniecająco i zmysłowo i .... :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 do hot_kitty 14.09.07, 10:55 może napiszesz coś więcej to może uda nam się ocenić Twoją sytuację! :) a tymczasem głowa do góry!! Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: duża różnica wieku w związku 13.09.07, 22:17 a u mnie jest tak znamy sie rok jest miedzy nami 19 lat roznicy, od poczatku to on byl bardziej zaangazowany i dawal z siebie mnostwo,troszke sie to zmienilo po 9 miesiacach (i tez czesciowo z powodu naszej pracy zawodowej ) zmniejszyla sie liczba czasu jaki spedzalismy razem,nie widzielismy sie jakis czas, on twierdzi ze urwal kontakty bo nie chcial mnie krzywdzic,a w zyciu jest uczciwym czlowiekiem.los chcial i teraz odnawiamy kontakty i jest jeszcze lepiej niz jak sie poznalismy,jest miedzy nami wiecej czulosci wiecej radosci z kazdym spotkaniem.Nie wiem czy bedziemy razem do konca,czy kiedys zamieszkamy razem itp ciesze sie ze moge z nim byc. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 nowy wątek- powitanie nowych dziewczyn :) 14.09.07, 10:51 hej, dziewczyny, te nowe i te, które są już na forum dłużej... napiszmy po kilka zdań o sobie i niech nowe dziewczyny też się przedstwią! jeżeli chodzi o Panie, które nas krytykują... może przestaniecie, albo nie ma sensu pisać, bo my nie potrzebujemy krytyki, ale wymiany wpsólnych dowświadczeń z kobietami, które są związane ze starszymi... pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 niesforna 80 ( może ja zacznę :) ) 14.09.07, 10:54 a więc.. mam 28 lat, mój mężczyzna 58 i jesteśmy razem około 8 miesięcy... nie mieszkamy razem, bo dzieli nas odległość około 500 km, a poza tym ja jeszcze nie dostałam rozwodu, no i czekam aż wszzystko się ułoży... zamierzam przeprowadzić sie do Niego, zacząć nowe życie razem z Ukochanym! jest nam ze sobą bardzo dobrze, nigdy nie czułam się bardziej kochana i doceniana... po prostu jestem szczęśliwa... na początek to wystarczy! :) Odpowiedz Link Zgłoś
grappa35 Re: duża różnica wieku w związku 14.09.07, 15:04 Tak sobie czytam te wszystkie wypowiedzi i szlag mnie trafia co za kocopoły niektóre dziewczyny piszą.Chodzi mi o dzieci.W jaki sposób ja niby skrzywdiłam córke albo któraś z was skrzywdzi swoje przyszłe dziecko.???????????Moja córka nigdy sie nie wstydziła ojca ona sie wkurzała jak ktoś moze nie wiedziec ze to jest jej tatuś.Jakby przyszedł np po nią mój kochanek jezeli takowy by istniał dzieci pomyślałyby że to tata to co dziecko ma sie wstydzic,cieszyć czy moze tłumaczyc?Ach!!Kiedyś byłam świadkiem takij sytuacji.Mama kolegi z klasy mojej córki jest na coś chora ma łysą głowę ale tak na czubku,kobieta ukrywa to jak moze ale i tak widac.Jedna dziewczyna ze starszej klasy coś tam komentowła ,że ten chlopak ma przegwizdane i takie tam amoja córka zapytała jej czy gdyby jej mama zachorowala i tak wygladała to czy było by jej miło słuchac takich rzeczy.Zrobiło mi sie bardzo fajnie byłam z niej cholernie dumna.Ale sie chwale nie?Myśle że ta rozmowa jeszcze za czasów jej przedszkola dała rezultaty w obie strony. Odpowiedz Link Zgłoś
kraxa te, ktore widza dojrzalego mezczyzne 15.09.07, 00:51 Jako pokurczonego dziadka w szarym swetrze rozpinanym i spodniach od slubnego jeszcze garnituru podciagnietych pod sama brode...Powiedzcie, bylyscie gdzies w tzw "swiecie" czy tylko do Mlawy sie wypuszczacie ;-PPP? Jak mozna pieprzyc takie farmazony- jedzcie chociazby do Niemiec, albo lepiej do Holandii, Frncji czy UK. Popatrzcie sobie jak wygladaja, jakie maja sylwetki, ubrania, czy fryzury faceci kolo 50-tki i przestancie sadzic bzdury jak malo ktory ;-DDD W Polsce to juz tez sie dzieki Bogu powoli zmienia, i smiem twierdzic, ze szybciej u panow tzw"starszych" bo juz maja troche oglady i srodki na to, a statystyczny polski 30-kilkulatek, to lysa pala ubrana w jakies bermudy ( skauci piwni czy co?) i sandaly ze skarpetami... Odpowiedz Link Zgłoś
doro-tka Re: duża różnica wieku w związku 15.09.07, 15:56 Za stary.... mój mąż jest ode mnie o 9 lat starszy i to już jest dla mnie odczuwalne, na prawde nie polecam, a z czasem się do niego człowiek dostosuje i z młodej babki zrobi się stara babka. O seksie to już w ogóle nie wspomnę, katastrofa!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 doro-tka - przykro mi, że 16.09.07, 13:08 masz takiego męża, ale to nie zależy do wieku! Odpowiedz Link Zgłoś
piorunka Re: duża różnica wieku w związku 16.09.07, 22:56 Witam Was serdecznie!!! po pierwsze - dziękuję niesfornej za wskazanie w innym wątku tego forum :) po drugie - jutro mija druga rocznica naszego ślubu. A My to Ja - lat prawie 31 i mój Skarb Najsłodszy - lat prawie 51. Razem od lat siedmiu. I jutro będziemy obchodzić juz drugą rocznicę najwspanialszego dnia naszego życia. Mam nadzieję,że od czasu do czasu bedę mogła tu powymieniać się z Wami swoimi przemyśleniami, doświadczeniami a czasem mieć przed kim poskarżyć się na rzeczywistość :)) i prozę życia. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: duża różnica wieku w związku 17.09.07, 13:16 witaj piorunka!!! fajnie, że jest ktoś kolejny, kto jest szczęśliwy w takim związku! może dzięki temu fotrum obaliy stereotyp jaki panuje wśród ludzi.. że młoda d... tylko na kasę staruszka leci, a On na jej młode ciało!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Już obalamy stsreotypy 17.09.07, 14:40 Fajnie ze jest nas coraz więcej. I pewnie jeszcze będą się pojawiac nowe szczęściary. Na pewno złosliwe komentarze również ale co tam damy rade nie?? Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: Już obalamy stsreotypy 17.09.07, 15:32 pewnie że tak!! a piorunka może coś napisze więcej o sobie!!!? :) macie dzieci? co robicie w życiu? może jakieś recepty na szczescie?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 jestem szczęśliwa :) 17.09.07, 18:50 tak sobie myślę, że właściwie to z jednej strony trochę to dziwne, że istnieje takie forum, no bo jeśli większość z nas jest szczęśliwa i nie przejmuje się innymi.. ale.. z drugiej strony to własnie ta chora rzeczywistość, ludzie źli i zawistni powodują, że musimy się wspierać i potrzebujemy ciepłych słów akceptacji od takich jak my.. brzmi to jakbyśmy były innne... ale jesteśmy, bo spotykamy się z mężczyznami o kilkadziesiąt lat starszymi i dla nas to normalne i nie widziałybyśmy w tym problemu, ale to właśnie ludzie powodują, że mamy obawy! krytyka jest najgorszą rzeczą jaka nas spotyka, bo my po prostu chcemy być szczęśliwe...!!!!!!!!! tak naprawdę to nie ma nic dziwnego w naszych związkach... jest miłość jak w każdym udanym związku!! jest seks, jest czułość, jest zaufanie... wszystko jest tak samo jak byśmy były z 30 latkami!!! więc po co tyle krzyku??? nie rozumiem tego... ja dopóki nie trafiłam na to forum, nie myślałam wcale, że ludzie mogą mnie źle odbierać, dodam, że mnie to nie obchodzi nic a nic! więc, kobiety drogie wszystkie zakochane i szczęśliwe!! bądźmy szczęśliwe i już! :) Odpowiedz Link Zgłoś
piorunka Re: Już obalamy stsreotypy 17.09.07, 23:23 :))) nie ma recept...bo każda z nas ma swoją własną,niepowtarzalną i wyjątkową historię. My jesteśmy razem od sześciu lat, znamy się już 11. Początki były trudne i pewnie większość z Was właśnie przez to przechodzi albo już przeszła. Sprzeciw Rodziny, moi rówieśnicy pukali się w czoło a znajomi mojego wówczas niemęża traktowali mnie jak tzw. chwilówkę, do czego po latach szczerze do bólu się przyznali...ale z czasem wszyscy się wzajemnie oswoili, towarzystwa moje i Męża się poznały (wyprawiliśmy kilka imprez, które w tym pomogły :) ) Rodzice się przekonali,że to poważny,rozsądny,poukładany facet i wszyscy odetchnęli z ulgą. Mój problem - typowy dla większości mężatek.....teściowa :)))) ale dzięki Mężowi da się wytrzymać. Aha, jestem z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa Re: Już obalamy stsreotypy 18.09.07, 00:09 Znajomi mojego mężczyzny to oczywiście ludzie starsi, poznałam tylko mężczyzn - z wiadomych względów. Gdy pierwszy raz spotkałam się z takim jednym kolega i on siedzial i patrzyl sie na mnie z takim ironicznym usmiechem, to wyparowalam: I co Pan sie tak glupio usmiecha? Zbilam faceta z tropu, do konca spotkania byl mily i teraz juz wszystko jest ok;-) Jednych znajomych lubie bardziej, innych mniej:-) Podobnie jak moj facet:-) Problem jest jeszcze z rodzina.. siostra caly czas mi docina, z rodzicami to juz nawet na ten temat nie rozmawiam. Za to dzieci mojej siostry bardzo go lubia:-) Moj facet chcial nawet pojechac do moich rodzicow i porozmawiac z nimi...ale odwiodlam go od tego pomyslu:-) Jest tylko jeden problem... ja chcialabym pojechac do Afryki, jako wolontariuszka, a On nie chce sie na to zgodzic, ciagle mi mowi, ze zycie mi niemile itp. Nie chce sie mna rozstawac, ale nie chce tez ze mna pojechac, bo ma tu male dzieci w Polsce. Dla mnie to On moglby nawet tam w hotelu mieszkac, ale zeby byl obok...Chyba go nie przekonam:-( Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 lilaaaa, no i właśnie to są czasem takie 18.09.07, 09:34 problemy, z którymi trudno sobie poradzić... z tego co pamiętam, to Ty masz chyba 22 lata i jesteś jeszcze studentką? wydaje mi się, że to może być dla Ciebie problem, że będziesz musiała zrezygnować z niektórych rzeczy na rzecz.. miłości i Twojego ukochanego.. ale ja niestety tez to wiem.. i myślę, że tak jest w każdym związku... chociaż.. mój były mąż pozwalał mi na każdy wyjazd jaki tylko miałam ochotę, oczywiście nie były to wyjazdy do Afryki, ale nie sprzeciwiał się jak miałam ochotę pojechać na festiwal filmowy na tydzień... i to też nie było dobre, bo teraz czuję się tak, jakby mu to było obojętne wtedy, no i może dlatego moje małżeństwo się rozpadło.. ale wracając do Twojwj Afryki, to fajnie jest mieć jakieś cele, plany, marzenia, gorzej jak nie można ich z jakiś powodó zrealizować, bo na przykład druga połowa się nie zgadza.. i co tu zrobić??? może jak Twój Ukochany zobacz, że Ty się w tym postanowieniu nie poddajesz, że wciąż o tym mówisz, myślisz.. traktujesz to poważnie, to popatrzy na to innaczej, może pojedzie nawet z Tobą.. chociaż perspektywa zostawienia dzieci... Uważam, że powinnaś walczyć o swoje, chociaż wiem, że to trudne! Ale... chociaż ja jestem tylko 6 lat od Ciebie starsza, to uważam, że jesteś za młoda, żeby rezygnować z marzeń... i On powienien to zrozumieć, nawet jeśli to wyjazd do Afryki... :) Mam nadzieję, że znajdziecie w tym temacie porozumienie! A jeśli wydziesz bez Niego.. to też zawsze jakiś sprawdzian waszych uczuć... jak kocha, to poczeka.. wiem, że to nie łatwe, bo sama spotykam się z moim facetem dwa razy w miesiącu na dwa, trzy dni, ale kochamy się i to jest najważniejsze!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: Już obalamy stsreotypy 18.09.07, 09:39 :) ja już nie mam teściwej... za to mój Ukochany ma, chciaż moja mama nic jeszcze nie wie i strasznie się boję chwili, w której rodzice dowiedzą się o moim Ukochanym, a raczej o tym ile ma lat!! nawet sobie nie wyobrażam ich reakcji, bo nie wiem jakie mają na ten temat zdanie, ale mam nadzieję, że uda mi się kiedyś zachaczyć o ten temat i zobaczymy... a tak na marginesie, to jak moja przyjaciółka wychodziła za mąż rok temu za faceta o 15 lat starszego, to nie myślałam, że to coś dziwnego, ale nigdy nie przypuszczałam, że mogę sama mieć kogoś starszego i to o 30 lat!!!!! :) dziwne to życie.... :) Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa niesforna80 18.09.07, 11:08 Mój mężczyzna nie żałuje mi wyjść do klubów- czasami wychodzę z nim, czasami ze znajomymi, nie żałuje imprez, nie żałuje wyjazdów na wakacje czy na weekend gdzieś w Polskę. Jeśli chodzi o Afrykę, to szkopuł jest w tym, że tam jest po prostu niebezpiecznie i on sie o mnie najzwyczajniej w świecie boi. I w sumie go rozumiem... Ale z drugiej strony - naprawdę chciałabym tam pojechać i pomagać ludziom... Jeszcze nie podjęłam decyzji, nie wiem co zrobię. Raczej nie zrobię nic wbrew jemu, bo wiem, że on nie zrobi nic przeciw mnie. Kocham go, a miłość to są kompromisy. Ostatnio mieliśmy okazję o tym rozmawiać - po syt. u Rokitów ( choć nie wierzę, że Rokita nie wiedział o planach Nelly, raczej razem to wykombinowali). Ja uważam, że ona nie powinna tak postąpić. Mój mężczyzna wspiera mnie w nauce, ja wspieram go w jego interesach, a raczej po prostu nie przeszkadzamy sobie nawzajem..:-) Co do rodziców - rozumiem Ciebie, to ciężki orzech do zgryzienia.. Tu nie można dać żadnej rady, sama powinnaś wiedzieć jak ich o tym poinformować - bo w końcu tylko ty znasz swoich rodzicow.. Pozdrawiam ciepło w te piekne, sloneczne przedpoludnie:-) Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: niesforna80 18.09.07, 22:42 moi rodzice od samego poczatku wiedza, ze spotykam sie z mezczyzna starszym o 19 lat,nie bylo jakis wiekszych problemow w zwiazku z tym, nie poznalam ich jeszcze ze soba, ale mysle ze i na to przyjdzie pora.Bardzo bym chciala aby tak sie stalo.Wczoraj obchodzilismy rocznice i bylo cudownie.Jestem z wami dziewczyny. Aha jestem z Katowic pozdroweczki Odpowiedz Link Zgłoś
nammafa Re: niesforna80 19.09.07, 11:43 Witam Katowice po sasiedzku :) ja moze jeszcze nie obchodze rocznicy...ale kto wie co bedzie za rok :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: witam raz jeszcze wszystkie nowe dziewczyny! 19.09.07, 12:41 Cieszę się, że tyle was i że wciąż przybywa na nasze forum coraz więcej kobiet! Mam nadzieję, że po ttlu przykladach szczęśliwych związków niedowiarkowie nareszcie się od nas odczepią i uwierzą, że można być szczęśliwym bez względu na to, ile lat ma nasz wybranek!! Szkoda, że na nasze forum nie trafił rzaden mężczyzna, który spotyka się z młodą kobietą, ale może kiedyś...! Tak się zastanawiam, czy wasi mężczyźni wiedzą o tym forum?? Bo mój tak! I nie ma nic przeciw żebym się tu wypowiadała! Nawet cieszy się, że nie jestem sama :) Pozdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 lilaaaa!! 19.09.07, 12:48 kurcze, tak sobie czasem myślę, że właściwie to moje życie i nic nikomu do tego z kim się spotykam, ale żałuję, że nie mam normalnej rodziny! moja mama kiedyś zdradzała mojego ojca i to z młodszym o 20 lat facetem, więc jeśli powie mi cokolwiek złego na mój temat i różnicy wieku między mną a Nim, to chyba nie wytrzymam i powiem jej co myślę o tym, co Ona wyprawiała, bo oczywiście mój tato o niczym nie wie, albo jest na tyle głupi, że udaje, że nie wie!!! ;-/ w każdym razie nie mam zamiaru się tym przejmować! chcę tylko spokoju i szczęścia z moim ukochanym!! tak naprawdę, to chciałabym już przeprowadzić się do w-wy i zamieszkać razem z nim.... nie wiem co będzie kiedyś, za 10 lat , za rok nawet, ale wiem, czego teraz chcę i to najważniejsze! Odpowiedz Link Zgłoś
nammafa re re qm qm 19.09.07, 13:41 moze ja nie powinnam sie tutaj wypowiadac bo jeszcze nie jestem "zwiazana"...ale.. ale wszystko zmierza w tym wlasnie kierunku. Mam 30 lat a on 50.. ja jestem wolna, on jest wolny, ja nie mam dzieci, on nie ma dzieci... :) wiecie? zaden przedstawiciel plci meskiej nie pociagal mnie tak jak on...moze jest to spowodowane szacunkiem jakim mnie darzy, delikatnoscia i smakiem...niespodziankami w postaci rozy wetknietych w roznych miejscach (samochod, skrzynka na listy) czy anonimowych kartkach :) to wszystko powoduje, ze jakas dziwna sila mnie przyciaga do niego. jestem w tej dobrej sytuacji, ze moi znajomi dopinguja mnie i wrecz namawiaja na blizsza znajomosc z nim..nikt nas nie neguje. Pewnie dlatego, ze wiedza jak ukladalo mi sie z rowiesnikami i ile przeszlanm w zyciu.. to wszystko jest takie fajne :) i choc do konca nie przyznaje sie sama przed soba ..to chyba cos zaczyna sie dziac !! a mnie jest z tym najzwyczajniej w swiecie bardzo dobrze :) zobaczymy co przyniesie zycie.. nie wolno sluchac co mowia inni. Krytykuja bo utarlo sie, ze pary musza byc rownolatkami (mniej wiecej). Zycie trzeba brac garsciami. jesli los zsyla nam 50 latka i jest nam z tym dobrze to nalezy sie tym cieszyc, nie sluchajac i nie patrzac na ludzi wokol... Znajomi mi mowia....nie wiesz co bedzie jutro, wiec bierz i kochaj.... i ja tak zrobie. wszystko w zgodzie z soba i wlasnym sumieniem. pozdrawiam wszystkie :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: re re qm qm 19.09.07, 14:25 :) właśnie to jest niesamowite, że nasi faceci są wspaniali, romantyczni, opiekuńczy, potrafią zadbać o nas i wiedzą jak nas zdobyć, a raczej czym.. mój Ukochany niestety nie wtyka mi kwiatów do skrzynki, bo za daleko mieszkam, ale kiedyś chciał przyjechać do mojego miasta i rozwiesić plakaty z napisem, że mnie kocha!! hehe powstrzymałam go, bo to małe miasto :) no i niektórzy mogliby się domyśleć! no ale w okazywaniu uczuć na szczęście nie brakuje mu wyobraźni... ostatnio zaskoczył mnie prezentem... kupił mi perfumy, wiem, że to nic dziwnego, ale dla mnie tak, bo ja nigdy nie używałam perfum a te bardzo mi się spodobały i polubiłam pachnieć! :) Odpowiedz Link Zgłoś
dreamgirl3 Re: duża różnica wieku w związku 19.09.07, 16:01 Mam 20 lat, a moj facet 35 lat. Wczesniej nigdy nie powiedzialabym ze bede w stanie zwiazac sie z kims z kim dzieli mnie taka roznica wieku, ale teraz... nie wyobrazam sobie innego zycia. Kocham Go bo dzieki niemu czuje sie bezpiecznie, czuje sie piekna jak nigdy dotad.. On daje mi bezpieczenstwo, troske, cieplo, poczucie ze jestem kochana.. czego wiecej moglabym chciec? Jest wspaniale ; ) Pozdrawiam dziewczyny ; ) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 dreamgirl3 19.09.07, 20:14 hej hej witamy kolejną szczęśliwą kobitkę!pozdrawiamy i życzymy szczęścia! :) a jak długo jesteście razem? Odpowiedz Link Zgłoś
aaniula Re: duża różnica wieku w związku 19.09.07, 23:01 do dreamgirl3 u mnie jest podobnie bo ja też mam 20 lat a moje Kochanie 34,dzięki Niemu jestem najszczęśliwsza na świecie, daje mi wszystko to, czego kobiecie potrzeba ......chwilo trwaj! pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 różnica wieku a odległość 20.09.07, 16:27 witajcie, niby wszystko jest ok. ale ostatnio pojawił się mały problem... a właściwie nie wiem czy to jest problem, ale wolę dmuchać na zimne...! otóż, mój Ukochany zmienił niedawno pracę, właściwie to jakiś czas był bezrobotny, a raczej pracował na swój rachunek, można powiedzieć, że nie był przyzwyczajony do wstawania o 7 rano i całego dnia w pracy.. oczywiście wstawał każdego dnia, szedł załatwiać swoje sprawy, ale wychodził z domu około 10.00 a nie o 08.00, mógł sobie zrobić tzw. przerwę na obiad, lunch itd. a od września jest dyrektorem placówki kulturalnej, dodam że bardzo dużej, której podlegają filie, no i biedak od kilki tygodni chodzi niewyspany, zmęczony i rozdrażniony, a moje telefony w nieodpowienich momentach go drażnią, a ja się denerwuję, że mamy mało czasu nawet na telefony, bo nawet wieczorami każdy z nas ma coś do zrobienia.. no i nie wiem co się dzieje!! boczymy się na siebie od kilku dni zamiast cieszyć się, że w sobotę przyjadę i będziemy mieć tylko dwa dni i tylko dla nas! nie wiem jak się zachować w tej sytuacji, bo nawet jak się staram być miła to i tak coś palnę nie tak jak trzeba i zostaje to inaczej odebrane... telefon to nie to samo co rozmowa w cztery oczy! :( jest jakoś dziwnie i nie wiem czy to przez jego zmęczenie, czy tęsknotę czy odległosć, która mnie też denerwuje... Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: różnica wieku a odległość 20.09.07, 20:05 Myślę, że każdy człowiek musi się dostosować do zmian jakie szykuje mu życie, a najtrudniej jest dla tej drugiej połówki.Moja droga niesforna80 nie przejmuj się i nie dawaj poznać, że jesteś zmartwiona, jak się spotkacie to sytuacja się zmieni i tylko TY będziesz dla niego istniała (jestem przekonana, że tak się stanie!) Też miałam podobne problemy w zasadzie one ciągle się pojawiają, bo mój Ukochany jest lekarzem i w zasadzie to mamy bardzo mało czasu na spotykanie się i możesz sobie tylko wyobrazić jak jest zmęczony, ja natomiast (na początku naszej znajomości) nie pracowałam na całym etacie więc mieliśmy dla siebie więcej czasu, mogłam się dostosować, po jakimś czasie jednak zaczęłam pracować pełną parą. Jest to niewątpliwie trudne, ale wszystko można zaplanować,po jakimś czasie zrozumiałam też, że nie będziemy w stanie spędzać razem każdego wieczoru (nawet jak zamieszkamy razem:(.Nie denerwuj się tylko ciesz się na nadchodzące spotkanie.Mam nadzieję, że spędzicie cudowny weekend. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: różnica wieku a odległość 20.09.07, 21:31 hej hej! dzięki za słowa pocieszenia, przydały się i uśmiechnęłam się na myśl o weekendzie... mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
iberia.ibeeeriaa Re: duża różnica wieku w związku 20.09.07, 20:06 nie przejmuj się , ja mogłabym zostać posądzona o pedofilię ;DDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: duża różnica wieku w związku 20.09.07, 21:32 ??? coś więcej?? :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 oczekiwany weekend! 21.09.07, 10:13 dziś jadę do mojego ukochanego na weekend :) cała sobota i niedziela dla nas! trzymajcie kciuki żeby wszystko było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: oczekiwany weekend! 21.09.07, 12:09 Życzę milego weekendu - napewno bedzie cudowny jak te poprzednie. A co do braku czasu to niczym sie nie przejmuj. Moj prowadzi wlasną firmę zagoniony od rana do późnego wieczora i jak się spotykalismy raz na 2 tyg to zostawały tylko telefony. I bardzo czesto sie zdarzalo ze dopiero rozmawialismy nocą..bo On nie mogł..rownież był momentami wykończony. Kiedyś przy nocnej rozmowie zasnelismy obydwoje ze słuchawkami w uszach i telefonami przy poduszce obudzilam sie o 5 rano a czas połączenia trwał 7 godź:))) na szczescie było darmowe:) Więc nic sie nie martw to normalne Jeszcze raz zycze udanego weekendu:) i czekamy na relacje Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Ja tez witam wszystkie nowe dziewczyny!! 21.09.07, 12:12 Super że forum sie rozwija i powieksza i że jest nas już tak duzo. I pewnie jeszcze bedzie przybywać. Niesforna pytałaś czy Nasi panowie wiedza o forum. Mój wie czasami czyta go sobie a jak nie ma czasu to pyta co tam u Was słychać..fajnie do tego podchodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: Ja tez witam wszystkie nowe dziewczyny!! 21.09.07, 12:39 oo, fajnie! pozdrowienia dla Niego! :) ciekawa jestem ile jest takich dziewczyn jeszcze.. ja ostatnio byłam w Poznaniu i siedziałam pijąc kawę na dworcu kiedy podszedł do mnie jakiś facet koł 50 lat i zapytał o miejsce czy wolne, po chwili przyprowadził jakąś młodą kobietę, koło 25 lat i powiedział do niej.. to papa kotek i pocałował czule i poszedł hihiih fajne to było! pozdrawiam!! Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: Ja tez witam wszystkie nowe dziewczyny!! 23.09.07, 22:38 Fajnie, ze jest tu nas tyle.Weekend jak zwykle eh ja zajeta bylam praca a moj Ukochany siedzial ze swoim przyjacielem przez caly dzien,czasem jestem o to na niego zla,ze potrafi przy nim zapomniec o calym bozym swiecie, ale no coz na to poradze starych przyzwyczajen nie zmienie.Czy Wy dziewczyny tez macie takie sytuacje z Waszymi mezczyznami?! Jutro ma mi zrobic kolacje jestem ciekawa jak uda mu sie ta sztuka !:-) pozdrawiam wszystkich! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 refleksje po weekendzie!! 24.09.07, 19:05 wróciłam, trochę zmęczona, trochę zamyślona i trochę pogubiona ale wciąż zakochana... może jestem zbyt wymagająca, może nie rozumiem mężczyzn... a może po prostu nie wiem czego chcę... mój facet ma słabość do piwa, czego ja nie lubię i jakoś ciężko mi to zaakceptować.. rozumiem, że można się napić piwa wieczorkiem, do obiadu, albo kolacji, ale picie od godziny 13.00 nawet jeśli to weekend mi się nie podoba :( nie jest to 10 piw ale dla mnie 3 to już dużo... ehh nie wiem czemu robię z tego taki problem!!?? niestety rozmowa była na ten temat, ale to niczego nie zmieniło... nie potrafię tego zaakceptować a jak o tym mówię, to On się na mnie denerwuje i wszystko jest bez sensu! czy któraś ma podobny problem??? Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: refleksje po weekendzie!! 25.09.07, 11:16 Niesforna wiesz co takie związki, w których My jesteśmy potrzebują o wiele więcej zrozumienia, poświęcenia i dopasowywania sie do różnych sytuacji niż związki równolatków, którzy albo nie mają jeszcze wyrobionych nawyków albo mają je wyrobione obydwoje. W Twoim przypadku picie piwa przez Twojego Mężczyzne uważasz za coś złego - bo Tobie to przeszkadza on natomiast nie widzi w tym problemu bo robi tak nie od wczoraj. Nie wiem jakie Ty masz podejście do alkoholu czy wypijesz czasami czy jesteś abstynentką. My akurat obydwoje lubimy wypić piwko wiec nie mamy pod tym kątem żadnych problemów. Z drugiej strony przecież On się nie upija tylko po prostu lubi piwo. Wiem że to się łatwo mówi ale to jest pewnego rodzaju przyzwyczajenie pił piwo zanim Cię poznał i pije również i teraz. My np mielismy maly problem z pasją mojego mężczyzny. Motory...zawody, zloty - czasami cały weekend spedzamy na wyjazdach - On z synem jeździ no a ja kibicuję. Na początku też probowałam walczyć - to chyba za duże słowo..ale troche ograniczać bo mnie ten sport kompletnie nie interesował i nic nie wyszlo bo Mój po prostu kocha to co robi wiec nie pozostało nic innego jak przyzwyczaic sie do tego i wiesz co teraz jest super - nawet nauczyłam sie jezdzić tą maszną:) Może to troche złe porównanie ale wiem jedno walką i ograniczeniem tego nic nie zrobisz tylko sobie pogorszysz, wiec jezeli picie piwa miesci sie w pewnych granicach, nie jest upijaniem się ani nałogiem uważam że to nic złego i powinnaś odpuścić. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: refleksje po weekendzie!! 25.09.07, 15:16 właśnie tutaj mam problem z rozgryzieniem tego.. bo nie widujemy się każdego dnia a jeśli już to tylko w weekendy i nie mam pojęcia czy to piwo jest tylko w weekendy, czy każdego dnia.. a wiem, że było każdego dnia, bo jak byłam w wakacje, to przez dwa tygodnie dzień w dzień musiały być przynajmniej dwie butelki! teraz twierdzi, że ogranicza, ale nie wiem co o tym myślec.. bo gdyby tak było to nie pił by przy mnie tyle... kurde, po prostu nie wiem czy w to wierzyć czy nie.. a poza tym jeśli ktoś nie potrafi przeżyć dnia albo zakończyć dnia piwem, to jest to dla mnie uzależnienie.. a ja lubię alkohol.. zwłaszcza dobre wino. tylko że nie tyle, aby się upić i nie każdego dnia.. raz na jakiś czas, Odpowiedz Link Zgłoś
kasia0410 Re: Ja tez witam wszystkie nowe dziewczyny!! 18.05.08, 19:19 WITAM. JESTEM Z MĘŻCZYZNĄ 17 LAT STARSZYM OD SIEBIE. JESTEŚMY OD 3 LAT RAZEM I MIESZKAMY ZE SOBĄ. NIKT O NAS NIEWIE PRÓCZ MOJEJ SIOSTRY, KTÓREJ NIEDAWNO POWIEDZIAŁAM O NAS. CHCIAŁAM Z KIMŚ O TYM POGADAĆ. SPODZIEWAM SIĘ NASZEGO DZIECKA. PLANOWALIŚMY JE OD ROKU. I UDAŁO SIĘ. NIEDŁUGO BĘDĘ MUSIAŁA POWIEDZIEĆ O TYM RODZICOM I BARDZO SUIĘ BOJĘ. WIEM, ŻE ONI NIGDY TEGO NIEZAAKCEPTUJĄ. MAMY JESZCZE JEDEN PROBLEM. ON MA ŻONA I DZIECKO ALE MA ZAMIAR SIĘ ROZWIEŚĆ. OD JAKIEGOŚ CZASU COŚ PODEJRZEWA. AHA. ON WYNAJMUJE KWATERE W WAWIE ( U MNIE)BO TU PRACUJE , A MIESZKA 200 KM OD WAWY I JEDZIE DO DOMU NA WEEKENDY. RAZEM PRACUJEMY W JEDNEJ FIRMIE, ALE SIĘ UKRYWAMY I NIKT O NAS NIEWIE. POZDRAWAIM WSZYSTKICH KTÓRZY SA W PODOBNEJ SYTUACJI. Odpowiedz Link Zgłoś
elodia2 Re: duża różnica wieku w związku 25.09.07, 12:03 a9m. Coś dla Ciebie, może się przyda;) forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=13384 Odpowiedz Link Zgłoś
kroliczek_85 Re: duża różnica wieku w związku 25.09.07, 15:56 hmmm..bylam z mężczyzną starszym o 22 lata, bylo super i to nie roznica wieku nas podzielia tylko nie dobralismy sie charakterami, on byl spokojnym domatorem, bardzo zamknietym w sobie,a ja ciagle sie smieje i chetnie gdzies wychodze...rok mieszkalimy razem planowalismy zalozyc rodzine ale z czasem doszlam do wniosku ze nie mamy o czym rozmawiac i to nie ma sensu. teraz jestem również ze starszym i jest cudownie - jestem pewna że to ten jedyny, roznica wieku jest co prawda mniejsza, ale to naprawde wg mnie nie ma znaczenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
jeshu Re: duża różnica wieku w związku 27.09.07, 16:42 witam, w moim zwiazku roznica wieku jest 12 lat (ja ta szczeniara :-P i on ten starszy i doswiadczony) i jestem najszczesliwsza osobka pod sloncem. Moje kochanie dba i troszczy sie i w przeciwienswie do moich rowiesnikow wie dokladnie czego chce i jak ma to osiagnac. Wiem ze moge na niego liczyc. .....mimo ze czasami mam ochote zamordowac jak zwraca sie do mnie jak do dziecka - oj klocimy sie wtedy ;-) Pozdrawiam i zycze Ci powodzenia. ----------------------- Young man's slave is an old man's sweetheart... Odpowiedz Link Zgłoś
toxic_ivy Re: duża różnica wieku w związku 27.09.07, 19:11 Hej! Ja właśnie jestem w takim związku. Mam 27 lat, a mój facet jest o 27 lat starszy. Jesteśmy razem dopiero 2 miesiące, ale jest cudownie. Gdy to się zaczęło, byłam jescze związana z kimś innym (to był 3,5 letni związek). Miałam opory przed wiązaniem się z kims o tyle starszym (nie jest żonaty, nie ma dzieci), ale fascynacja, która między nami wybuchła, okazała się silniejsza. Ludzie na ulicy strasznie się na nas gapią, ale mi to nie przeszkadza. Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 witajcie dziewczynki:)) 27.09.07, 19:48 Fajnie ze jesteście:) i ciesze sie ze szczęśliwe. Napiszcie coś więcej o swoich zwiazkach. Jak tam znajomi..rodzice..a może dzieciaki Waszych polowek? Pełna akceptacja? Jeshu napisz ile masz lat i ile Twój. Piszcie piszcie i pozdrawiam cieplutko. Odpowiedz Link Zgłoś
friday133 Re: witajcie dziewczynki:)) 27.09.07, 23:53 Nie zawsze się udaje. Byłam z facetem tylko (w porównaniu z wami to naprawdę tylko) 14 lat starszym. Różnica wieku dawała o sobie znać - był straszliwie zaborczy i zazdrosny, ciągle mu się wydawało, że odejdę od niego dla młodszego. Ponadto miał wieloletnie nawyki, których znieść nie mogłam, również wyniesione z wcześniejszego małżeństwa. Różnicę wieku było widać bardzo, co nie przeszkadzało mi, ale przeszkadzało jemu (w wieku dwudziestu kilku lat wyglądałam jak nastolatka, dalej wyglądam 10 lat młodziej od metryki). Jego znajomi traktowali mnie jak idiotkę, moi znajomi byli załamani, choć bardzo starali się go zaakceptować. Stało się - odeszłam, a potem związałam się z młodszym ode mnie facetem. Od lat lżej oddycham, a związek ze starszym facetem wspominam jak koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
enith Re: witajcie dziewczynki:)) 28.09.07, 00:16 A widzisz, co człowiek to inna historia. Mąż jest 14 lat starszy ode mnie. Nie jest zaborczy, ani nie obawia się młodszej konkurencji (nigdy nie dałam mu ku temu powodu). Również wyniósł wiele zachowań z poprzedniego małżeństwa, same pozytywne jak np. niekłócenie się o pierdoły i docenianie tego co ma. Jego znajomi przywitali mnie z otwartymi ramionami, takoż jego rodzina. Moi znajomi nie mają z nim żadnego problemu, cieszą się, że jesteśmy szczęśliwi. Na naszych imprezach rozciągłość wieku to 22-55 lat i jakoś nie ma z tym kłopotów. Ludzie bez problemu znajdują wspólny język, bo to czy się dogadujesz z kimś naprawdę nie zależy od metryki. Ja, dla odmiany, bardzo źle wspominam związek z mężczyzną ode mnie młodszym. Jak więc widać, nie ma zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
friday133 Re: witajcie dziewczynki:)) 28.09.07, 00:22 Ja też uwazam, że nie ma zasady, tylko daje przykład. Chodzi mi o to, że jeśli ma się wątpliwości w związku, to czasem mają one podstawy i lepiej sie zastanowić. Choć wiem, że w fazie ostrego zakochania to prawie niemożliwe. ps. nie dawałam powodów do zazdrości, byłam wręcz przesadnie skoncentrowana na nim. Odpowiedz Link Zgłoś
jednajezyna Re: witajcie dziewczynki:)) 28.09.07, 12:35 Dzieki za cieplutkie powitanie. Co do akceptacji otoczenia to moi przyjaciele sa podzieleni - jedni twierdza: "on cie kocha, ty jestes szczesliwa wiec zyczymy ci jak najlepiej" a inni twierdza ze roznica pokolenia to duzo za duzo I ze powinnam uciekac. Co do rodziny – mieszkam za granica I kontakt z domem mam sporadyczny. Wspomnialam mamie ze spotykam sie z kims duzo starszym I jakos przeszlo bez echa. Ale wiem ze ona mysli ze jeszcze mi przejdzie I ze zmadrzeje. Coz znam moja matke na tyle I wiem ze latwo nie bedzie. A mnie nie przejdzie bo Go kocham I chce z nim byc. Ja mam 24 lata – On 36. Jestesmy razem kilka miesiecy I myslimy powoli zeby znalezc sobie wspolne mieszkanie. Ale tak jak wspomnialam – tu gdzie mieszkamy takie rozwiazanie jest chyba najlepsze. Jak juz napisalam w poprzednim poscie czasami traktuje mnie jak szczeniare co mnie doprowadza do szalu bo nie lubie jesli ktos uzywa wobec mnie protekcjonalnego tonu. Mam dosc trudny charakter wiec wtedy konczy sie klotnia. Ale potem przechodzi I znowu jest dobrze. Dzisiaj jest piatek I moje szczescie bedzie na mnie czekalo jak wroce z pracy. I czeka nas weekend spedzony razem. (z racji pracy nasze spotkania w tygodniu sa nieco ciezkie do zrealizowania) Ale dzieki temu nasze wekendy sa niemal celebrowane …zeby nie brzmialo tak sielankowo to mam pewne obawy ale o tym nast razem. Niestety jestem w pracy I musze brykac. Pozdrawiam I milego weekendu. (aha a to bylam ja – jeshu… ) ---------------------------- young man's slave is an old man's sweetheart Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 weekend:) 28.09.07, 20:10 Nareszcie weekend! Mam nadzieję, że spędzacie go prawie wszystkie z Waszymi połówkami:)ja na szczęśsie mam swoje szczęście przy sobie. Mieszkanie razem jednak daje duużo plusów więc jeshu do roboty:) im szybciej zamieszkacie razem tym lepiej:)a to, że czasami traktuje Cię jak małą dziewczynkę hmmm...może powiem tak jeżeli nie ma swoich dzieci to po części to zrozumiałe..tak myśle..w takim samym wypadku pewnie dostało by sie dzieciakom..tak jak jest u mnie;) Więc nic innego mi nie pozostaje jak zyczyć sielankowego weekendu i do napisania pewnie w poniedziałek:) Odpowiedz Link Zgłoś
jednajezyna Re: weekend:) 01.10.07, 10:12 hej hej, Jestem po weekendzie. Spedzonym… hmmm. Z racji pracy – znowu ta praca (!) spedzilismy niestey niewiele czasu tak naprawde razem. Ja jestem w sytuacji komfortowej bo mam wszystkie weekendy wolne niestety moje Kochanie ma roznie. Wiec On biegal do pracy I w sobote I w niedziele a ja szukalam sobie zajecia na sile. A teraz moje Kochanie jedzie do Polski w niecierpiacych zwloki sprawach wiec pozostaje tylko telefon. Znowu… Humor wiec mam iscie poniedzialkowy. Minutka – masz racje. Z braku dzieci kogos trzeba czasami probowac ustawic. Dodaje probowac bo ze mna jest baaardzo ciezko :P Jedyny plus weekendu taki ze wczoraj przedyskutowalismy sprawe mieszkania I dalismy sobie czas do konca miesiaca zeby cos znalezc. Marzy nam sie maly domek z ogrodkiem na tylach zeby mozna bylo w weekendowe poranki usiasc w filizanka kawy a wieczorem zaprosic przyjaciol. I salon z kominkiem. Oby jak najszybciej. On jeszcze nie wylecial -dzwonil z lotniska - a ja juz za Nim tesknie :( Odpowiedz Link Zgłoś
chill Re: duża różnica wieku w związku 29.09.07, 17:37 Witam! Miedzy mna a moim partnerem jest 21 lat roznicy. Jestesmy razem od ponad trzech lat i wlasnie oczekujemy naszego pierwszego dziecka...Chcialabym powiedziec wszystkim dziewczynom, ktorymi targaja rozterki-nie bojcie sie takich zwiazkow, ani tego, co powieda znajomi! Nie narazajcie wlasnego szczescia dla widzimisie innych ludzi...Rodzina moja jak i mojego Tomka zaakceptowala nas jako pare bez mrugniecia okiem-mimo, ze on i moi rodzice to niemal rowiesnicy ;)Czasami u dalekich znajomych widze nutke zaskoczenia, ale nasze srodowisko obfituje w takie pary, choc jesli chodzi o roznice wieku, to bijemy wszystkich na glowe...:)Oczywiscie nie zawsze jest latwo, Tomasz niekiedy popada wzledem mnie w ton ojcowski, ale coz...Kazdy wiek ma swoje prawa-ja tez na pewno chwilami jestem nieznosna...On przeszedl juz kryzysy mojego wieku dawno temu, ja natomiast ucze sie sporo pokory dla zycia, ale tez staram sie go zarazic moim codziennym, niekiedy niepoprawnym optymizmem :) Odpowiedz Link Zgłoś
zdziwiona_swiatem Nowe Forum!! 01.10.07, 10:51 słuchajcie dziewczyny!!! myślę, że takie codzienne refleksje, opisy i te pe na tym forum nie mają większego sensu. Dlatego też właśnie założyłam nowe forum pod tym sammym tytułem. Forum jest ukryte, wiec wstęp mają tam wybrańcy:) Piszcie, zgłaszajcie się:) bedzie super:) zapraszam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
zdziwiona_swiatem a to link:) 01.10.07, 10:53 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49272&s_action=f_add zapraszam! Odpowiedz Link Zgłoś
zdziwiona_swiatem a to link:) 01.10.07, 10:53 forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=49272&s_action=f_add :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 niesforna80 wraca z weekednu! 01.10.07, 12:29 witajcie! jestem załamana! nie wiem co robić! a miało być tak cudownie! spędziłam kolejny weekend w w-wie z ukochanym.. byliśmy na kolacji u jego kolegi, po której On zrobił mi awanturę o to, że za blisko siedziałam kolegi.. a nie Jego! a ja po prostu wkurzyłam się, że On znów za dużo wypił! poza tym, nie wiem dlaczego, ale przeszkadza mi ta jego zazdrość, zaborczość i nie umiem sobie poradzić z cholerycznym charakterem! co robić? On zapytał mnie co ja tak naprawdę czuję, bo czasem nie rozumie mojego zachowania i żebym przemyślała nasz związek, bo On nie chce się mną dzielić!! nie wiem co się dzieje!!??? Odpowiedz Link Zgłoś
gooska Re: niesforna80 wraca z weekednu! 02.10.07, 08:44 wiesz co? bylam kiedys w takim zwiazku z rownolatkiem. ciagle slyszalam: nie ubieraj tej bluzki bo sie patrza, nie ubieraj tych spodni.... on sie na ciebie patrzy - ty go znasz, ty go podrywasz, on puscil ci oczko...flirtujesz z nim... i wiesz co zrobilam? wyprowadzilam sie i to byla najlepsza decyzja w moim zyciu. zycie z zazdrosnikiem i cholerykiem jest ryzykowne. niestety... pozdrawiam, g Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 kolejna awantura :( 02.10.07, 09:14 wczoraj napisałam smsa.. dobranoc, śpij dobrze, całuję! on odpowiedział: dobrej nocy, porównaj swoje smsy sprzed kilku tygodni, miesięcy.. a dziś! rozpoczęła się wymiana smsów.. coraz ostrzejsza.. skończyło się na tym, że On pierdzieli takie życie w niepewności... a ja sama nie wiem czego chcę! rano zadzwoniłam i wszystko wróciło do normy, tzn. On teraz cały czas mi mówi, że mnie kocha, że nie może beze mnie żyć, a ja nie wiem co mam zrobić z tym wszystkim! jest kochany, czuły, opiekunczy, ale do tego choleryk jak jasna cholera, zazdrośnik i obraża się o głupstwa! nie wiem co o tym myśleć mój pierwszy mąż był bardzo spokojny i prawie się nie kłóciliśmy! oczywiście głupio jest porównywać, ale po prostu nie potrafię egzystować w takim związku, gdzie burze przychodzą częściej niż powinny, bo nie jestem w stanie znieść narzucania mi swojego zdania w sposób taki, że On wie najlepiej... kurde... kocham Go ale nie potrafię z nim być na co dzień i jak to pogodzić? przecież chcę stablilizacji, szczęściaa i spokoju! Odpowiedz Link Zgłoś
jagodkajagodka Re: kolejna awantura :( 02.10.07, 09:31 Słowo na temat tej niepewności. Przeczytajcie "Konające zwierzę"Rotha - romans 62-latka z 24-latką.Różnica wieku między nimi taka jak w moim związku. Zresztą sytuacja też taka u nas jak w książce...mój mężczyzna ostatnio obwieścił mi,że ja wprowadzam niepokój i niepewność w jego życie - że nie wie,czego się spodziewać ( mam wybuchowy temeperament). Że nie wie,co się stanie za chwilę i nie może tego znieść. Nie potrafi normalnie z tym funkcjonować... Ta niepewność chyba jednak jest "normalna"w takich związkach - ja ją też odczuwam bardzo często. Niesforna, rozumiem Twojego faceta - ja mam podobny charakter do niego;) I sama nienawidzę się potem za te burze, które wywołuję... A co do tego bycia ze sobą na codzień - nie wiem jeszcze czy tego chce - ale wiem,że raczej nie będę tego mieć. Albo przez najbliższe dwa lata albo w ogóle. Nie wiem nawet,czy bym umiała...:( Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 jagodkajagodka hmm 02.10.07, 09:54 no to jak to pogodzić? mamy plany na przyszłość, marzenia o dziecku, mieszkaniu, a jak pezychodzi do życia... takiego prostego i zwykłego, to dzieją się dziwne rzeczy i odechciewa się wszystkiego! do tego, On jak tylko coś mi nie pasuje, obraża się i myśli, że chcę Go zostawić! nie można normalnie pogadać, bo wkurza się, że całą winę zrzucam na Niego! już raz się prawie rozstaliśmy, to groził, że nie ma po co żyć... wkurza mnie taka postawa! dlaczego nie może być normalnie!? przeczytam ksiązkę... dzięki! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 w tym cały sęk... 02.10.07, 11:53 że sielankowe weekendy niczym nie przypominają przyziemnej rzeczywistości. Ale wiadomo ze nie może być cały czas idealne i kiedys przyjdzie pora na zrzucenie różowych okularów.. Myślisz ze jak my sie spotykalismy jeszcze wtedy na odleglosc to nie rozmawialismy na ten temat..co zrobimy jak nie bedziemy umiec zyc ze sobą na codzień? Jak zaczną nam przeszkadzac rzeczy, których w weekendy nie widać? Mase rozmów zero wniosków - bo tego niestety nie da sie sprawdzic ani przewidzieć. Wiedzielismy tylko jedno ze chcemy byc razem i razem zamieszkac. Rzeczywistosc przeszła nasze oczekiwania..rozumiemy sie doskonale własnie w tej przyziemności, w pracy, w rożnego rodzaju problemach. Na szczescie Mój nie jest ani cholerykiem, ani zazdrośnikiem i wlasnie też dlatego kłótni u nas w domu nie ma po prostu nie ma. Nie wiem co mam Ci poradzic w tej sytuacji ważne jest zeby nie poddawać się i moim zdaniem powinniście razem zamieszkać i wtedy rozwiazywać problemy bo to jest zupelnie co innego niz rozwiazywanie ich na odległość. Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: w tym cały sęk... 02.10.07, 20:55 Czasami mysle ze ja bym z cholerykiem nie wytrzymala dlugo, sama mam troche takiego w sobie,nie chce Wam tu pisac ze moj zwiazek jest idealny,bo nie jest,ale potrafimy rozmawiac o waznych dla nas rzeczach i to mnie cieszy, a to rozstanie nam pomoglo w takim sensie, ze przestalismy ukrywac przed soba uczucia, zaczelismy o nich szczerze mowic. Ciesze sie kazdego dnia, ktos moglby mi powiedziec, ze taki zwiazek to nie jest prawdziwe zycie, ale skoro ja czuje ze jest dobrze to chyba najwazniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
jednajezyna Re: w tym cały sęk... 03.10.07, 10:02 Zgadzam sie z tym ze problemow nie da sie rozwiazywac na odleglosc. Zamieszkanie razem pomoze Wam sie dotrzec. Tak ja to widze. Co do cholerycznego temperamentu - i ja i Moj cholerykami jestesmy wiec czesto wystarczy ze na siebie pokrzyczymy a potem przechodzi. W koncu nie mozna na siebie dlugo ryczec bo to zaczyna byc smieszne. Zazdrosc... hmm.. chyba wynika z tego ze jesli facet jest starszy to jest bardziej niepewny ze kiedys ta mloda i atrakcyjna kobieta ktora z nim jest odejdzie do kogos mlodszego od niego. Mysle ze jesli razem zamieszkacie to wszystko sie wprostuje a On pozbedzie sie watpliwosci ktore go roznosza. Pozdrawiam Cie serdecznie niesforna i uszy do gory. My tu wszystkie jestesmy dla Ciebie. XX Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 dziękuję wam!! 03.10.07, 11:36 dzięki wam dziewczyny! bez was traciłabym juz chyba wierę w moje szczeście!!! mam nadzieję, że z czasem wszystko się ułoży i będzie ok.!! :) pozdrawiam wszystkie!!! :D Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: dziękuję wam!! 03.10.07, 12:21 Po to tutaj wszystkie jesteśmy:) zeby sobie pomagać, wspierać, razem się cieszyć i wymieniać swoje opinie. Więc niesforna zawsze tak jest za po burzy przychodzi słoneczko i oby tych slonecznych dzionkow było jak najwięcej:) Odpowiedz Link Zgłoś
jednajezyna jeszcze slowko do niesfornej 03.10.07, 14:02 A wiesz, cos mi jeszcze wpadlo do glowy. Napisalas wczesniej: > mój pierwszy mąż był bardzo spokojny i prawie się nie kłóciliśmy! Moja mama zawsze mowi ze jesli dwoje ludzi sie nie kloci to znaczy ze im na sobie nie zalezy... Nie mowi nigdy o jakichs awanturach karczemnych ale zwyklych klotniach. Twoerdzi ze jesli tego nie ma to znaczy ze ta druga osoba ani cie ziebi ani grzeje tak na dobra sprawe... I ze rownie dobrze mogloby jej nie byc... Nie zawsze zgadzam sie z moja mama ale w tym chyba ma troche racji... Pozdrawiam cieplutko znad Tamizy :D Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: jeszcze slowko do niesfornej 03.10.07, 15:30 hmm, coś w tym jest, chociaż ja poprostu nie należę do osób kłótlliwych, ale mój mąż nawet jakby zupa była za słona to by ją zjadł i już! nic z tego nie rozumiem! ehhh życie mi się poplątało! ale wierzę, że będzie ok. pozdrawiam!!! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 NOWE FORUM - co wy na to??? 04.10.07, 12:38 witam wszystkie dziewczyny zdziwiona światem założyła nowe forum, myślicie, że jest sens tam przechodzić, czy chcecie zostać tutaj... :) pozdrawiam i czekam na opinie :) ja właściwie czuję się tu jak u siebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 to już koniec!! :( 08.10.07, 13:44 mam dość, nie daję rady! to nie miłość, tylko fatalne zauroczenie! i nie ważne ile On ma lat! po prostu nie potrafimy się odnaleźć we wspólnym życiu... tylko nie wiem, jak mu to powiedzieć.. po ostatnim rozstaniu zrobił taką awanturę, że teraz żałuję, że nie zostawiłam wtedy tego.. ale miałam nadzieję!!!!! ehhh, głupie to wszystko!!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: to już koniec!! :( 09.10.07, 12:47 Niesforna powoli co się stało???? Skąd taka decyzja??? Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: to już koniec!! :( 09.10.07, 13:37 po prostu mam dosyć bycia z despotą, jego zazdrość i chęć dyrygowania wszystkim mnie wykończy... nie potrafię być z kimś, kto tak na mnie działa! On już jest za stary na zmiany, ja zbyt uparta żeby Jemu ulec... nie ma sensu żyć złudzeniami i oszukiwać się... miałbym w domu istną "wojnę domową" dwa razy ostatnio byłam u niego i zrobił mi aferę, że pierścionek u kolegi jego zostawiłam.. a zostawiłam, bo zdjęłam jak robiłam obiad.. i zapomniałam o nim, i okazało się, że za blisko kolegi siedziałam... jejuuu, poprostu afera za aferą! mam tego dość! po ostatniej, w sierpniu, kiedy już nie chciałam tego kontynuować... dałam nam szansę.. i uważam, że nie damy rady razem być... oboje jestesmy uparci, On choleryk... do tego najlepiej siedziałby przed tv z piwem! a nie tak miało wyglądać nasze życie!!! nie ma sensu tego ciągnąć!! takie moje odczucia!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: to już koniec!! :( 09.10.07, 15:49 Hmmm skoro tak mówisz....ale wiesz to nie jest tak z tymi zmianami Mój potrafił zmienic kilka poważnych poglądów nie dlatego że mu kazałam tylko dlatego bo chciał. Wiec wszystko zalezy własnie od chęci i jak komu zalezy na związku. Wiesz despota i choleryk to nie sa dobre cechy ale z takimi ludźmi tez da sie zyc i to dobrze tylko trzeba umiec i chcieć. Tak jak juz kiedys napisałam zwiazek z tak duzą różnicą wieku wymaga duzo poświeceń z obu stron i co ciekawe wiecej z nich nalezy do młodszej kobiety niz starszego faceta - co nie znaczy ze to tylko my - kobiety musimy sie dostosowywac ale tak to własnie wyglada. Ja musialam duzo rzeczy poświecic np dom, rodzine i przyjaciół wyjscia z nimi na całonocne imprezy...musiałam nauczyć sie wielu rzeczy i zwiazanych z nowa praca i z obowiazkami w domu np z normalnymi obiadkami ( wczesniej mieszkałam z tesciami i nie miałam swojej kuchni wiec tesciowa nam gotowała) a w kuchni byłam zielona jak trawa no a Mój facet z "wrazliwym" podniebieniem lubi dobrze zjeść no i własnie te przyzwyczajenia- bo jego była podobno gotowala rewelacyjnie. No to chyba lepiej bylo sie nauczyc dobrze gotować ( motywacja!!!) niż upierać sie ze bedziemy jesc zupki z torebek bo ja sie nie bede poswiecać. No i mogłabym tego wymieniac całą mase w obie strony, ale robiliśmy to bo chcieliśmy bo się kochamy no i oczywiscie wiekszosc tych rzeczy wyszło mi na dobre. Nie wiem co mam Ci poradzic Ty chyba najlepiej wiesz i znasz swoje uczucia. Wg mnie jak tak oceniasz sytuacje to moze i lepiej jak sie rozstaniecie bo ani jeden ani drugi z Was sie nie poswieci i nie ustapi a w takim przypadku po prostu bedą ciągłe kłótnie i nerwy i wypominania jedno drugiemu. Pisz jak sie rozwija sytuacja. Odpowiedz Link Zgłoś
yagiennka Re: to już koniec!! :( 09.10.07, 17:27 Sorry ale sie nie zgodzę, z despotą nie da się dobrze żyć. No chyba że jesteś masochistką i lubisz się całkowicie podporządkować. Odpowiedz Link Zgłoś
yagiennka Re: to już koniec!! :( 09.10.07, 17:26 Skoro tak to olej gościa. Różnica różnicą, znaczy chodzi mi o wiek, ale tak si.ę nie traktuje drugiej osoby. Po co ci facet który ci będzie siedział przed tv i gnuśniał, po co ci chory zazdrośnik - a to są cechy charakteru których nie zmienisz u niego. I to nie sprawa wieku tylko charakteru tego gościa. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 yagiennka - masz rację! 10.10.07, 09:44 wczoraj rozmawiałam kilka godzin z przyjaciółką, która, go dobrze zna i odradzała mi pakowanie się w ten związek jak jej opowiedziałam ze szczegółami... jak to wszystko wyglądało! charakter to główny powód, ale jest też mnóstwo tajemnic, których nie mogę zrozumieć... dotyczących jego byłej żony i ogólnie przeszłości! wczoraj mu powiedziałam, że to nie ma sensu, to zrobił ze mnie ofiarę.. że to ja przyklejam się do facetów.. a On jest dlatego zazdrosny!! nie wiem jak się go pozbyć... On nie daje mi spokoju! wciąż chce rozmawiać i uważa, że wszystko da się naprawić!! a ja już nie chcę! Odpowiedz Link Zgłoś
jagodkajagodka Re: yagiennka - masz rację! 13.10.07, 09:00 Tajemnice to jest właśnie to...mój ma ich mnóstwo. Czy raczej mój były...sama nie wiem, jaki. Ale przeczytajcie - ku przestrodze. To jest post o strachu przed zaangażowaniem. Ja z tego strachu miałam kogoś oprócz niego - to był luźnu układ,który mój starszy (60)akceptował. Był dziko zazdrosny i cierpiał męki, ale nigdy tego nie dał po sobie poznać. Ja z młodym się rozstałam. Starszy, ze strachu i z zemsty znalazł sobie inną kobietę. Nie wiedziałam o tym. Mieliśmy plany, wyznaliśmy sobie miłość. I on utrzymywał cały czas,że jest tylko ze mną! Ale teraz...ona zaszła w ciążę. A on ma poczucie obowiązku. Nie kocha jej. Ale to z nią będzie. Wolę tajemnicę niż taką prawdę. I nie piszcie,proszę,że sobie na to zasłużyłam. On zaakceptował taki układ...nie powiedział słowa,jak mu źle, nie powiedział,żebym zostawiła młodszego. Kochał mnie i nie zrobił nic, bo bał się, co się stanie, jeśli będę tylko z nim i go pokocham, a potem zostawię. A teraz jestem sama i same pytania mam w głowie. I dziką wolę walki. .... Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: yagiennka - masz rację! 14.10.07, 16:45 U mnie generalnie normalnosc zero jakis wiekszych nieporozumien i tego co u Was, ale wczoraj to juz przesadzil i dostal ochrzan, bylismy na urodzinach wspolnej kolezanki, no i co ja sobie tanczylam z kazdym tylko nie z moim, wymowka generalnie ta sama odkad sie znamy nie lubie tanczyc, w tym czasie oczywiscie musial zagadywac do innych kobiet (wiem,ze nie byly to jakies podrywy,ale juz sam fakt, ze poczulam sie olana przez niego zaswiecilo w glowie lampke zazdrosc).Rozmawialam ostatnio dużo z bliskimi i wszyscy mi odradzaja ta znajomosc. Kazdy mi mowi,ze znajde faceta, ktory mi bedzie dawal caly swiat,a to co daje mi moj Ukochany nie jest to czyms wielkiego,niezwyczajnym. Teraz sie zastanawiam caly czas i juz mam mlynek w glowie. Sama chyba tez powoli podnosze sobie klapki z oczu i zaczynam dostrzegac to na co nie potrafilam zwrocic uwagi jeszcze miesiac temu. Zycze Wam szczescia dziewczyny!!! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 zerwałam z nim!! 15.10.07, 15:34 dziewczyny, powiedziałam mu że nie pasujemy ze sobą, ze ciągle się kłócimy, że za wiele od siebie wymagamy, że nie potrafię znieść jego zazdrości i nie mam zamiaru myśleć nad tym, czy nie robię czegoś źle, On jest załamany i nie zgadza się ze mną, czuje się skrzywdzony! nie wiem co mam robić! Odpowiedz Link Zgłoś
jednajezyna Re: zerwałam z nim!! 15.10.07, 19:05 Hej, Dawno nie zagladalam tutaj I widze ze nie tylko u mnie nastroje minorowe. Przykro mi slyszec niesforna ze tak wyszlo. Bardzo. I piszesz ze nie wiesz co masz ze zrobic. Moj sposob na takie sytuacje: Wyjedz sama na weekend. Gdzies gdzie nie znasz ludzi. Wylacz telefon. Jesli jest ladna pogoda to pospaceruj. Jesli brzydka to pospaceruj w kaloszach i z parasolem ;-). I sprobuj sie zdystansowac, uspokoic I poukladac priorytety. Nie gwarantuje ze od razu bedziesz miala wizje tego co masz zrobic ale to pomaga. Zwlaszcza wtedy kiedy za duzo mysli kotluje sie pod czupryna. U mnie jest dziwnie. Wina chyba pracy. Mijamy sie coraz bardziej – jak tak dalej pojdzie to zaczniemy sie porozumiewac mailami I smsami tylko. Tesknie za nim mimo ze mieszkamy praktycznie razem – wciaz jeszcze nie mamy swojego kata ale praktycznie juz sie do mnie wprowadzil :P. Ale co z tego jesli codziennie dzwoni I mowi – “kochanie musze zostac dluzej, nie gniewaj sie”. Nie to ze sie gniewam – rozumiem bo I mnie sie zdarza ze zostaje dluzej w pracy ale… Jest mi smutno I tak niefajnie. Jak probuje z nim o tym porozmawiac to mowi zebym sie nie martwila I ze to przejdzie, ze to chwilowe… ale do cholery. Rano jak wstaje juz dawno go nie ma, wieczorem ja wracam do domu, jeszcze go nie ma. Kiedy wraca to pada jak martwy na lozko. I tak codziennie. Wiem ze to trzeba przeczekac, ze to minie ale boje sie ze jak juz minie to nie bedziemy umieli ze soba rozmawiac… Troche mi teraz lepiej. Wiem ze to nie fair ze tak mysle – kazdy z nas ciezko pracuje I wkurzajac sie z takiego powodu wychodze na cholerna egoistke. Dlatego zrzucilam to z siebie tutaj. Wlasnie dostalam smsa ze znowu pracuje do pozna. A potem wraca do siebie dla odmiany, kolejny wieczor spedzony z psem – pluszakiem I ksiazka. Pozdrawiam wszystkie – I te z watpliwosciami I te bez. A najgorecej niesforna. Bedzie dobrze – musisz tylko ustalic priorytety. 3mam kciuki!!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: zerwałam z nim!! 16.10.07, 09:53 Niesforna nie wiem co Ci poradzić jeżynka ma racje ze powinnaś pobyć troche sama ze swoimi myslami i poukladać to wszystko ustalić co jest dla Ciebie najważniejsze. Weź czystą kartke papieru przedziel na pół i wypisz sobie na spokojnie wszystkie zalety Waszego związku i wady zobaczysz wtedy jaki da Ci to fajny obraz. Mi kiedyś takie rozważażanie typu "za" i "przeciw" dalo duzo do myslenia i bardzo pomogło w podjęciu ostatecznej decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: zerwałam z nim!! 16.10.07, 10:05 jest mi źle, tęsknię za nim ale jednocześnie boję się tego związku! z nikim nie było mi jednocześnie tak dobrze i tak niepewnie! co ja mam zrobić! mam do stracenia bardzo wiele! jeśli rzucę pracę i sprzedam mieszkanie to zostanę z niczym... gdyby nam nie wyszło! zwariowac można!!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: zerwałam z nim!! 16.10.07, 10:21 niesforna wiem co masz do stracenia ja tez tak miałam musiałam rzucic dobrą prace (a byłam na stanowisku kierowniczym)no i wszystko zostawić. Bałam sie jak cholera co bedzie jak mi nie wyjdzie..ze bede musiała wrócić z niczym i zamieszkać na jakis czas u rodziców - a to byłaby porażka. Wiesz moja koleżanka zostawiła wszystko i tez przeniosła sie do Warszawy do swojego faceta byli ze sobą 4 lata nie wyszło im ale, że ona miała tam dobra prace, poznała wspaniałych ludzi i postanowiła tam zostać znalazła mieszkanie i teraz tam jest jej dom. A tez na poczatku sie bała co bedzie jak jej nie wyjdzie. Wiec wiesz to nie jest reguła, że jak nie wychodzi to trzeba bedzie wracac, życie sie bardzo różnie układa i najczesciej zaskakuje nas w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: zerwałam z nim!! 16.10.07, 11:49 zdaję sobie z tego sprawę! może jestem tchórzem, nie wierzę w swoje możliwości, nie wiem już sama o co mi chodzi ale wiem, że nie potrafię o nim zapomnieć!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: zerwałam z nim!! 16.10.07, 13:23 Trudna sprawa. Naprawde musisz zebrać mysli i chłodnym okiem na to wszystko spojrzeć. Juz masz watpliwosci a nie mieszkacie jeszcze razem. Zwiazek dwojga ludzi to nie jest cos co dzis sie zaczyna a jutro kończy..to powazna sprawa i tylko do Ciebie należy decyzja my możemy tylko doradzać ale na tym nasza rola sie kończy a do Ciebie należy ostatnie zdanie. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 ja to ze mną jest!!! 16.10.07, 14:26 ja - 27 lat, pięć lat po ślubie, od roku wszystko się psuło i siadło! poznałam X. - 59 lat i była żona chociaż na papierze nie.. nie miał czasu ani ochoty na te sprawy! poza tym jak X. wyjeżdża to ma kto domu i kotów pilnować! do tego współpracują razem przy niektórych projektach ale ponoć nic ich nie łączy! my - spotykaliśmy się zazwyczaj u Niego bądź na różnych imprezach! Mieszkamy 500 km od siebie! nie za bardzo odpowiada mi style jego życia! ponoć jest w stanie dla mnie się zmienić, ale czy mam w to wierzyć? jest bardzo zazdrosny i despotyczny! denerwuje mnie to! plusy..? w wielu sprawach mamy takie samo zdanie! mamy pasje która nas łaczy i seks jest wspaniały! On potrafi być czuły, opiekuńczy i kochany! co z tym zrobić, nie wiem!!!!!!!!!!!!!!!!!!! twierdzi, że bardzo mnie kocha i jestem dla niego wszystkim!! boję się reakcji rodziców jak się dowiedza bo nie jestem z nimi w idealnych kontaktach! no i mam do wyboru, albo rzucić wszystko i wyjechać albo nie! i potem żałować albo nie!! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 jeżynka 16.10.07, 10:07 Problem pracy doskonale znam. Mój wcześniej ode mnie wstaje i później zjeżdza do domku ok godź 19 - 20 jemy zazwyczaj obiad:) chociaż pracujemy w tej samej firmie to On jako szef zazwyczaj jest w terenie czasami zdarza sie ze jest w biurze ale o wspólnym spedzeniu czasu w ciagu dnia nie ma szans bo praca..praca...praca. Często praca przenosi sie do nas w weekend..dlatego jak tylko sie da to "uciekamy" w wolne dni z domku. Nie wiem jak On to robi i skąd u niego tyle siły i energi ale po przyjściu do domu nie pada padnięty na łóżko czasami dopiero wtedy pierwszy raz w ciagu dnia sie widzimy no i wtedy mamy czas na rozmowe, ktora nie raz przedluża sie do póznej nocy..no a na drugi dzien powtórka z rozrywki. Mam nadziej ze u Ciebie ten czas minie ze wszstko wróci do normy u mnie nic sie na to nie zapowiada..ale tak szczerze nie przeszkadza mi to i zdaje sobie z tego sprawe ze jakby Mój odpuscił w firmie to wszyscy za nim równiez osiedli by na laurach. Wiec głowa do gory i nie poddawaj sie no i nie jestes egoistka tylko po prostu czujesz ze praca odbiera Ci Twojego partnera, że go pochłania, że jest wazniejsza...tez tak kiedyś myslalam. Powodzenia:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: jeżynka 19.10.07, 13:56 witam:) w końcu przeczytałam całość tego wątku:) co do pracy - u nas w związku jest kwestia, że to ja nie mogę się wyłączyć po pracy - kobieca i socjologiczna analiza się włącza:)) On wyłącza się automatycznie, jak tylko wyjdziemy z pracy (relacja szef- podwładna, a na dodatek jego prawa ręka).. no i idziemy do domu, a ja cały czas myślami w pracy...dopiero wieczorem, po obiadku/kolacji i masażyku:)) wyłączam się i skupiam się już wtedy tylko na nas.... ale chciałabym znaleźć metodę na to, żeby wyłączać się zaraz jak zamkniemy drzwi do firmy.... Odpowiedz Link Zgłoś
hanka19841 ale cudo!!! 19.10.07, 00:48 Witam serdecznie!!! siedzę ja sobie taka markotna,grezbie w necie i co spotykam forum pisane z myśla o mnie i o Was drogie panie, jak również dla nas. Jestem w zwiazku ze starszym o 13lat mężczyzną, jesteśmy razem dopiero 3miesiace, ale od miesiaca mieszkamy razem. Jest to mój drugi zwiazek ze starszym męzcyzną, tamten był 5lat temu i facet był starszy o 9lat. Tamten zwiazek, mimo mojego młodego wieku, do dzisiaj wspólnie mile wspominamy,jeżeli sie spotkamy, miałam wtedy 18lat.A rozstaliśmy się przez wzgląd na dzielącą nas odległośc, 80km.On nie chciał trzymać mnie, ani ja jego. Wspomnienia miłe:-) I teraz sytuacja się powtarza z tym,ze rozwija sie szybciej.Czzytałam tu posty o akceptacji ze strony rodziny i przyjaciół.I widze,ze jestem w naprawdę komfortowej sytuacji, nikt nie robi nam wyrzutów,z powodu różnic wieku, aczkolwiek czasem widzi sie dziwne spojrzenia, nie drazni mnie to specjalnie. Powodzenia i miłości życzę, duuuuuuuuuuużżżżżżżżżżżżżżżżżzoooooooooooo Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 niesforna po raz ostatni juz chyba!!! 19.10.07, 11:23 hej dziewczyny, ostatnio zrobiło się tu cicho... cisza przed burzą chyba... zwłaszcza moją, która właśnie miała miejsce i zakończyła się wczoraj w nocy! zadzwonił i powiedział, że ma dość mojej niepewności i chce wiedzieć, czy powiem mu dobranoc, czy żegnaj... powiedziałam żegnaj i odłożył słuchawkę potem było jeszcze kilka niemiłych smsów tak sobie myślę, że gdyby naprawdę mnie kochał to nie zachowywał by się jak drań a potem jeszcze na koniec niby przez pomyłkę wysłał mi smsa przeznaczonego dla jakiejś innej laski w którym napisał że brakuje mu jej i kontaktów z nią ciekawe.. a mówił że juz z nikim nigdy nic nie chce mam to gdzieś, zrobił ze mnie kata a z siebie ofiarę... mam tego dość, nie będę dzwonić, pisać.... postaram się zapomnieć a wam życzę wam więcej szczęścia z waszymi starszymi myślę, że to nie różnica wieku nas poróżniła ale charakterów.. nigdy mi nie przeszkadzało że ma tyle lat pozdrawiam, może czasem tu zajrzę :) buziaki i bądźcie dzielne! Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 to już naprawdę koniec!!!!!!!!!!! 22.10.07, 12:02 no i nie odzywa się, tak jak przypuszczałam, może cierpi w samotności, a może nie, ale przy okazji dowiedziałam się, że próbował poderwać dwie moje znajome zanim mnie poznał, zresztą mężatki! ulżyło mi, że nie mamy ze sobą nic wspólnego już!! pozostał żal i wspomnienia! jestem bogatsza w nowe doświadczenia! Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 niesforna moze to i dobrze 23.10.07, 13:03 że tak sie stało..nie było mnie tu troche ale tak przemyslałam sobie ta całą Twoją sytuacje i wiesz co jezeli tak jest jak piszesz to naprawdę nie warto sie w to pakować. Bo potem mogłabyś tego mocno żałować..a jeszcze jakby potem jakies inne rzeczy powychodziły to dopiero miałabyś żal do siebie, że bylaś taka naiwna. Na pewno teraz cięzko bedzie zapomniec, bo miłych chwil bylo pewnie duzo ale potraktuj to wszystko jak duzy krok do przodu i jak nowe doświadczenia - dokładnie tak jak piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: niesforna moze to i dobrze 23.10.07, 15:18 dziękuję za miłe słowa :) mam nadzieję, że jakoś się pozbieram! Odpowiedz Link Zgłoś
napoleo Re: duża różnica wieku w związku 19.10.07, 11:49 czytałem wczoraj ten wątek do późna i zastanawiałem się, czy mógłbym być z kims o tyle ode mnie starszym.. zdecydowanie nie (siksy też bym nie chciał, tylko kobietę w swoim wieku +/-5 lat - z taką osobą ma się najwiecej wspolnego) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 bikle 23.10.07, 12:54 hej hej jak miło Cię tutaj widzieć. Trafiłaś w dobre miejsce i mam nadzieję że po przeczytaniu całosci duużo już wiesz na nasz temat:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: bikle 23.10.07, 13:15 witam witam!! :) troszeczku trwało zanim tu trafiłam, a może zanim przeczytałam wszystko i się odezwałam;) wątek się rozbudował i to baaaaaaardzo mocno.... no i trza było spoooroo czasu na niego poświęciC... ale czasami to tu grozą wieje, a ja ostatnio optymistka jak nigdy...wiem, wiem - wszędzie i zawsze są plusy i minusy sytuacji...pozdrawiam i do kliknięcia:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: bikle 23.10.07, 13:40 wiesz zawsze sie znajdą zagorzali przeciwnicy takich zwiazków...i co jest najśmieszniejsze też kiedyś do nich należałam:))tylko hmm jakby to powiedziec nie wyrażałam sie o takich zwiazkach negatywnie bo uwazałam ze to jest kazdego prywatna sprawa, bardziej chodziło mi o mnie i twierdzilam z uporem że nigdy w zyciu nie związałabym sie z takim facetem..a tu masz ci babo placek:) strzała amorka dopadła mnie z nienacka i juz wtedy wiek nie miał wiekszego znaczenia..Jeszcze do dzis sie smiejemy z tego:ja że nigdy nie mow nigdy:) a on był świecie przekonany ze jakby mu ktos kiedys powiedzial ze bedzie do kobity jezdzic 500 kilosów to by sie postukał po głowie..no i co..jezdził:))) wiec widać jak mozna pozmieniac swoje poglądy.. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: bikle 23.10.07, 14:12 to podobnie jak Mój - cały czas się śmiejemy, że trafiło się nam to przed czym się najbardziej zapieraliśmy - ja jakichkolwiek związków w pracy,z rozwodnikiem itd., a On tego, że się zakocha i to w dodatku w młodszej... metoda nigdy nie mów nigdy jest jak najbardziej niesłuszna :)))) wczoraj gadaliśmy sobie na spacerku i powiedziałam Mu, że pierwszy raz czuje się przy kimś tak bezpieczna i spokojna... w końcu już mamy zwykłą normalność w związku... oby trwała jak najdłużej....odpukać!!! (puk!puk!)a Mama to się ostatnio ze mnie śmieje, że sobie wykrakałam - od dziecka powtarzałam, że ślubu brać nie będę, będe mieć starszego faceta i na pewno będzie taki jak chce, bo inaczej go nie będzie.. i chyba sobie wykrakałam... nie mówić głośno - ale znalazłam swój ideał:)))))))) i mam nadzieję, że i u Ciebie tak jest. buziaki:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 szczesciary z nas:) 23.10.07, 14:48 jednym słowem:) i tak jak piszesz oby tak dalej. W okolo nas jest mase problemów..firmowych, czasami z dzieciakami - są prawie dorosłe i czasami trzeba je ratować z opałów - ich potyczki z matką, jakies tam miłosne zawirowania.. w tym wszystkim uczestniczymy. Poza tym jego była prawie "za rogiem" no i moglabym wymieniac jeszcze sporo ale najwazniejsze jest to ze miedzy nami tych problemów nie ma. Rozumiemy sie doskonale czasami bez słów i w dwójke zawsze z tymi problemami sobie radzimy. No i o to w związku chodzi. A co do wykrakania:)sobie faceta to sama widzisz, że cos w tym musi byc:)) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle mało powiedziane:))) 23.10.07, 15:01 problemy - są i nie da się ukryć...teraz coś jego była/niebyła kombinuje, boimy się co i jak...nie da się ukryć, że jest ciężko, ale ja mam Jego, a On mnie... i dzięki temu to przetrwamy.. duże wsparcie z mojej strony i strony zarówno jego jak i mojej mamy też nam dużo daje..praca to praca, są problemy, ale to wszystko znika w mgnieniu oka jak jesteśmy sami, razem..właśnie listę zakupów ustalamy i co zjemy na obiadek:)))tylko, że obecnie obiadek przesunął się nam na wczesną kolacyjkę, bo znów nie wiadomo, kiedy z pracy wyjdziemy... :( Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: szczesciary z nas:) 23.10.07, 15:03 a co do rozumienia bez słów - wystarczy, że się na siebie popatrzymy i w śmiech, bo ten drugi wie, co pierwszy chciał powiedzieć.. trochu to zamotałam, ale luż:) Odpowiedz Link Zgłoś
niesforna80 Re: szczesciary z nas:) 23.10.07, 15:16 witajcie dziewczyny, życzę wam szczęścia! mam nadzieję, że z wami jest i będzie inaczej! pozdrawiam i trzymam kciuki! :) Odpowiedz Link Zgłoś
carrantouhil Re: duża różnica wieku w związku 07.11.07, 09:53 moj mężczyzna jest 25 lat starszy ode mnie. Szukam kontaktu z podobnymi parami. NIe wiem, czy nie za późno trafiłam na to forum... Będę czekała na odpowiedź... Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: duża różnica wieku w związku 07.11.07, 11:13 witaj!! nie za późno.. tylko jakoś tak ucichłyśmy... :)między mną a moim Manem jest 15 lat różnicy - ale tego nie czujemy... jak długo jesteście razem??? Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Dziewczynki co tu tak cicho?? 07.11.07, 17:37 Hej hej:) Czyzby Wszystkie jestesmy aż tak zapracowane?? Bikle odezwij się czasami:) A nową kobietkę na forum witam serdecznie. Wcale nie trafiłaś tutaj za późno tak jak napisała bikle to tylko chwilowy przestój:) napisz coś o swoim związku. Jakby co to służymy pomocą. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 08.11.07, 10:52 witam minutko!! jakoś tak zeszło - dużo zmian, na szczęście nie w życiu prywatnym....chociaż... tu też się coś zmieniło - a mianowicie mieszkamy razem:) no i tak w końcu mamy naszą normalność:) ale...straciliśmy to "coś" - adorowanie, zabieganie o siebie itd... jednak była już rozmowa i wracamy na stare tory:) pikanterii związku dodajemy:P a jak tam u Ciebie??? :) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 08.11.07, 11:27 Cześć:)oo to pozytywne zmiany:) mimo wszystko normalność jest potrzebna w związku no i oczywiście jak zawsze jest cos za coś..no ale zabieganie o siebie..czeste telefony..wytęsknione spotkania..i ten czas spędzony tylko razem..mają swój urok no ale wspólne mieszkanie tego wcale nie musi urywać..no może delikatnie ograniczać:)) A u mnie hmm bardzo dużo sie dzieje no ale na szczęscie tez nie w życiu prywatnym tylko w firmowym no i w tym zyciu hmm dzieciakowo - exowym:)- nie wiem czy jasno pisze ale chodzi o jego bylą:) wiadomo problemy z dorastającą młodzieżą były i bedą a oni jak na złośc zawsze muszą cos wysmarować:)) no ale jakos leci Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 08.11.07, 12:13 no tak.. problemy z eks... też to ostatnio odczuwaliśmy..no cóż.. to element jego przeszłości (i teraz również i mojego życie:(( )i nic na to nie poradzimy...co do dzieciaków, też mieliśmy z nimi problemy... co do wspólnego mieszkania - są plusy i minusy, jak wszędzie i zawsze...ale jak się jest pomysłowym i w dodatku jak się dobrze pokombinuje, to zawsze,mimo, że się spędza 24 godziny razem można za sobą tęsknić i zabiegać o siebie...mam nadzieję, że pomysły nam się nie skończą... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 08.11.07, 13:41 dobrze, że w takich problemach nie jestem sama:)jak widać Wy też macie podobne. No ale tak to już jest jak się wiąże z facetem "z przeszłością" i nie da sie od niej oderwać, przeszłosc czasami bedzie sie waliła z butami do domu. A my wchodząc w takie związki uczestniczymy w tej przeszłości na równi z partnerem. I fajnie jest jak umie sie o tym rozmawiać..jak nie tworzy sie sztucznych problemów...jak nie ma wypominania no i jak sie dobrze rozumie. A co do pomysłów i kombinacji na dobre wspólne mieszkanie to masz racje zawsze mozna cos wymyslic żeby czasami było tak jak na randce. Tylko ważne we wspólnym mieszkaniu jest to (a zwłaszcza jak sie razem pracuje) żeby nie przenosić pracy do domu - nam niestety nie zawsze sie to udaje.. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 08.11.07, 13:59 oj minutko, u nas też tak jest... ostatnio nawet malutka burza u nas o to była:( ale co najdziwniejsze, to więcej o pracy mówię ja - jak to kobiety - podzielić się problemami, myślami, tą lubię, a ta robi źle... itd. jak to kobieta:) On natomiast więcej myśli - nie powie, żeby mnie nie martwić, ogólnie nie wypowiada sie o tym... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 09.11.07, 12:49 Wiesz co bikle u nas też tak było wręcz identycznie. Jak sie tu przeprowadziłam i zaczełam pracowac w jego biurze - on zazwyczaj byl w terenie ( i tak jest do dziś)to trajkotałam jak najęta..a to jest źle..a ja zrobilabym tak...a on jest taki czy owaki..on słuchał..mało mówił jednak z czasem stwierdził, że moje uwagi są tak cenne - bo to ja siedze z tymi ludźmi cały dzień i mase rzeczy widze a jemu wiekszość umyka, że zaczelismy razem wiecej i coraz wiecej o tym rozmawiac..zaczelismy wprowadzać zmiany, ulepszenia systemu pracy itp. Piszesz, ze Twój nie chce Cię martwić wieloma rzeczami..hmm ja wrecz nalegałam żeby Mój o problemach mi mówił bo w dwójke po prostu łatwiej się je rozwiązuje. I tak sie zaczeło dziac i powiem Ci że czasami wlosy dęba stają..no ale jakoś sobie radzimy. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 09.11.07, 13:24 oj minutko.. ja już tyle razy próbowałam wyciągnąć coś z niego.. ale opornie to idzie..jednak ja nie odpuszczę:) będę ciągnęła i ciągnęła:P teraz u nas dużo zmian w firmie i trochu ciężko się w to nam wdrożyć, ale nasze wieczorne Polaków rozmowy w wannie zaczynają odnosić jakiś skutek:) chciałabym, aby Moje Kochanie jeszcze bardziej się otworzyło na mnie, ale wydaje mi się, że na to potrzeba czasu...jednak znając życie jakoś to pójdzie. na razie muszę to przemęczyć...zagryźć się w sobie... zobaczymy - dziś wieczorem kolejne podejście - tym bardziej, że jedziemy do jego mamy i czymś trza się będzie zająć po drodze:) może jakieś rady jak spróbować go podejść, żeby się otworzył???będę wdzięczna:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 09.11.07, 13:59 hmm trudna sprawa bo jak piszesz to na pewno przyjdzie samo tylko z czasem. Ja zawsze argumentowałam to wszystko "zwalając" na nasz związek:) tzn. jestesmy razem w związku i tak sie sklada ze pracujemy razem i problemy, które pojawiaja sie w pracy sila rzeczy - patrzac na nasz związek nie dotyczą już tylko Jego samego ale i mnie..inna agrumentacja to taka, że Ty możesz i patrzysz na to wszystko z innego punktu widzenia i to czego On nie widzi Ty doskonale zauważasz. Poza tym możesz powiedzieć, że chciałabys w jakis sposób pomóc bo skoro Twój mężczyzna się czymś martwi a Ty nie możesz powedzieć Mu paru ciepłych slów to jest Ci po prostu przykro z tego powodu. Musisz tutaj zadziałać na emocje.. możesz nawet stwierdzić pytająco..a może Ty mi po prostu nie ufasz? itp...u mnie przynosiło to efekty ale troche wody upłynęło. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 09.11.07, 14:12 bedę próbować.. już Mu ładnego smsa wysłałam i coś go ruszyło.. wieczorkiem jak będziemy jechać, to zacznę stosować różnego rodzaju socjotechniki:) albo inne kobiece sztuczki... :) wiem, że jak już go bardzo będzie to męczyć, to sam mi powie, ja rzucę tekstem w stylu, że "Kochanie, wiesz, że możesz mi powiedzieć o wszystkim..." zrobię to czego nie lubię - zagram na jego zaufaniu... a później mimowolnie wejdę na kwestię pracy i zacznę znów gadać... tylko, że zapytam się np.co on planuje zrobić z... i jakoś to pójdzie:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziewczynki co tu tak cicho?? 09.11.07, 16:46 Ja też nie lubiałam tymi technikami działać no ale poskutkowało:) więc życze powodzenia i napisz koniecznie jak Ci poszlo Odpowiedz Link Zgłoś
bikle techniki... 12.11.07, 08:04 hmmm... nocne rozmowy Polaków przed zaśnięciem w łóżku się odbyły - ja, że Kochanie, bo widzę, że Cię coś trapi, może chcesz pogadać, martwimnie, że masz problem, a nie chcesz ze mną o tym rozmawiać, itd.. odpowiedź mojego Kochanie: Dziubek, ja Cię nie chcę martwić tym wszystkim, bo później przeżywasz to, zamartwiasz się.. no, to się dowiedziałam, że przeżywająca jestem:)) dziś jakąś chandrę złapałam, bo doszłam do wniosku, że chyba gubimy gdzieś to "coś", nie uczucie, bo ono jest coraz silniejsze, ale takie zwykłe gesty- komplementy, zabieganie o siebie... i smutnooooooooo mi się zrobiłooooooo.... buuuuuuuu.... no, ale na poprawę humoru dodam, że Mój Mężczyzna sam zaczął poruszać kwestię dziecka - usłyszałam podczas spacerku na szczyt góry, że chce mieć ze mną dziecko.... aż o mało co nie zjechałam z wrażenia na dupce 600 metrów w dół... szok.... :))))) a!! miłego poniedziałku i nowego tygodnia życzę:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: techniki... 12.11.07, 21:27 uff dopiero teraz mam chwilke:) poniedziałki zawsze zwalają z nog..no ale droga bikle to baaardzo dobra wiadomość z tym dzidziusiem:))))) to oznacza, że Twój men powaznie i odpowiedzialnie myśli o Waszym związku suuper wiadomość:) u mnie to troszke inaczej wygląda no ale może o tym później... No a jeżeli chodzi o te nieszczęsne problemy to hmmmm jednak bedzie potrzebny czas i jeszcze raz czas...u mnie było tak samo czyli po co cie bede martwił bo kobity podchodza do problemow zupełnie inaczej bardziej emocjonalnie i nerwowo etc..etc..to juz znamy. Fakt jak potem powoli zaczynał opowiadać i zaczelismy o tym rozmawiać to niejedną nocke miałam nieprzespaną bo sie po prostu przejmowalam. Mimo wszystko uważam że lepiej wiedziec nawet o najgorszym ale wiedziec i sie wspierać. Mam nadzieje, że i u Ciebie też tak będzie..wiec wytrwalości życzę i dobranoc. Jutro postaram sie być bardziej punktualna:))) papa Odpowiedz Link Zgłoś
bikle skuteczność rośnie:) 13.11.07, 09:51 witam, witam.... no cóż, muszę się pochwalić:))))) otóż wczoraj rozmawialiśmy o problemach...no po prostu jakoś się żalnęłam na to, że On ze mną nie rozmawia i zaczęła się gadka o warstwowości jego duszy - mam Faceta ogra:))))))) - i tak zaczął już później sam z siebie gadać... a to wszystko przez grę - kazałam Mu w ciągu dnia wymienić trzy rzeczy jego ciała, którymi się mam zająć w nocy, a że wymienił duszę, to sobie ulżyłam:))) oczywiście było, że nie chce mnie martwić problemami itd, ale widząc mojego focha jakoś się rozkręcił:) Kobity, powiem Wam - masaż czyni cuda:)))no i tak jakoś wyszło:) zobaczymy czy to będzie wybryk jednodniowy czy jednak coś bardziej trwałego:)oby... odpukać <puk!Puk!> co do dzidzi- jakoś wyszło, zobaczymy jak będzie z naszymi planami:) ja mam też małe urwanie głowy więc dziś u mnie może być problem:) ale jak tylko znajdę chwilkę, to zajrzę:) a co tam u Ciebie?? Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: skuteczność rośnie:) 13.11.07, 17:29 Matko co za tydzień!! Urwanie głowy i oczywiście jeszcze siedze w pracy:(( No ale widze, że u Ciebie wszystko idzie w dobrym kierunku:) Tak trzymać. I mysle że nie było to jednorazowe zwierzenie. A u mnie jak zwykle problem goni problem:) jak tak mocno sie nad tym zastanowie to ja po prostu podziwiam Mojego.. jak On to wszystko ogarnia??? Pewnie te lata praktyki:) Dobra wracam do papierków i miłego wieczorku zyczę Odpowiedz Link Zgłoś
bikle buuu.... 14.11.07, 09:18 wybryk jednorazowy - stwierdzam po wczorajszym... :( no cóż, widocznie taka moja dola - niedola...ja już nie wiem co zrobić - wczoraj On rozmawiał z naszym głównym szefem i lipa.. buba.. zły humor do końca dnia... efekt - cisza Polaków.. kolację zjedliśmy i... cisza... :( ja znów zaczęłam się zamartwiać i .. moja noc nieprzespana...On przytulił się do mojej piersi i już śpi jak Aniołek... dobrze, że się chociaż wyspał.. zazdroszczę:( hasło na Dzień dobry: "Kotuś, i dlatego nie chcę Ci nic mówić o problemach, bo Ty to tak przeżywasz..." a o to chodzi, że On mi nic nie powiedział... :(( Miłego dnia:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: buuu.... 14.11.07, 10:28 biedna:) zobaczysz to sie zmieni jak pomieszkacie razem troche dłuzej..ale wiesz co czasami po jakiś naszych rozmowach nocnych czy wieczornych mniej lub bardziej problemowych On tak jak piszesz Ty przytula sie i po minucie juz smacznie śpi a mi sie myśli kotłują...efektem tego jest to że rano jestem nieprzytomna a Mój wyspany jak nigdy:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: buuu.... 14.11.07, 10:40 co do nieprzytomności to ja tak mam dziś... On lata jak skowronek, ja nie mogłam wczłapać się do biura... :( więc efekt rewelacyjny... no cóż - postanowiłam przyjąć taktykę, że ja pytać ni będę, a On, jeżeli to na prawdę będzie go dręczyć, to sam powie... więc czekam może na jego dojrzałość do tego... zobaczymy co będzie... Dziubek dziś spał na mojej piersi, a mnie same łzy z oczu leciały.. po prostu z bezsilności...no cóż - przy nim tego nie pokaże, bo nie chce go dodatkowo martwić, ale czasem tak jest, że to pomaga...buuu.. dużo tego się zebrało, trza na jakąś dobrą tea ruszyć z psiapsiółą i już będzie lepiej... może po prostu za dużo czasu razem spędzamy??? Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: buuu.... 14.11.07, 11:49 Pociesze Cię i powiem skąd ja to znam....był taki okrez, że bezsilność mnie przerastała i też miałam łzawe nocki. Czasami sytuacja mnie po prostu przerastała i mówie tutaj baardzo ogólnie. Bo na mnie na początku spadło po prostu za duzo - nowe miejse zamieszkania daleko od domu, mamy, przyjaciółki - nowi ludzie, nowa praca i problemy z nią związane a do tego brak akceptacji ze strony dzieci i sycząca jego byla..On siłą rzeczy nie mógl mi poswiecac tyle czasu ile bym chciała bo praca..praca..no i ja miałam taki kryzys że myslalam że nie dam rady. Mimo tego że razem mieszkamy i pracujemy ja cały mysle, że my i tak mało czasu spędzamy razem ale juz chyba sie do tego przyzwyczaiłam. Za duzo to tez nie zdrowo. No bo w tygodniu praca On zazwyczaj w terenie w sobote praca..popołudniu dzieciaki i jakies spotkania towarzyskie.. w niedziele dzieciaki lub jakies tam wyjazdy ale zazwyczaj nie sami..no i w poniedziałek powtorka z rozrywki. Zostają późne wieczory i nocki...no i 2 x w roku dłuższe urlopy... Nie wiem jak to u Was wygląda ale wiem jedno ze za duzo czasu tez nie mozna ze soba spedzac zeby nie popaść w rutyne. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: buuu.... 14.11.07, 12:07 hmm... praca osiem godzin razem, powrót do domu, razem, wieczory razem, weekendy razem, chyba, że mam zjazd na studiach, to mnie nie ma cały weekend, jak wolny weekend, to jedziemy do jego mamy... no i tak to wygląda... to chyba zmęczenie materiału.. u mnie, albo po prostu zmęczona jestem - w pracy młyn i problemy, w domu z nim o tym porozmawiać nie mogę, dobrze, że jest chociaż mama, jej mogę się wyżalić, pogadać z nią...ten weekend znów będziemy osobno, więc już teraz tęsknię... no właśnie tęsknie za nim, nawet w pracy, gdy siedzi u siebie w gabinecie... buuuu...dziwne to wszystko... Odpowiedz Link Zgłoś
nitka_1 Re: buuu.... 14.11.07, 12:40 hmmm chyba troche za dużo tego "razem". My pracujemy ok 12-13 godź dziennie razem ale osobno:)wieczorami zdarzy sie ze jeszcze ktoś przylaźi w związku z pracą. I wiesz co ja najbardziej tęsknie za SPOKOJEM tego mi najbardziej teraz brakuje. A było juz tak blisko do poukładania wszystkiego gdyby nie cholerny pozar, ktory mielismy od tego tak naprawde ciagłe problemy sie zaczeły.... Ja tez sie ciesze że mam mame, z która moge pogadac o wszystkim tylko co z tego jak oni wszystcy sa daleko. Mówisz ze to dziwne..hmm dzis Mój pojechał gdzies w Polske bedzie dopiero w nocy i mimo wszystko tej jego obecnosci w biurze mi brakuje..mimo tego ze nie jestesmy razem.. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: buuu.... 14.11.07, 12:54 domyśliłam się moja Niteczko droga:) no cóż.. tak, tęskni mi się za nim, jeżeli go ni widzę... jak jest trochu dalej ode mnie.. nawet jak jesteśmy razem to już za nim tęsknię... dziwna ta tęsknota...grrr... albo ja jestem dziwna:))) Mój teraz krąży po biurze zamyślony, cichy, niespokojny... znów nas cicha kolacja czeka...hmmm.. trza uruchomić swoją babską wyobraźnię :) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: buuu.... 14.11.07, 12:58 A nie mowi Ci nic jako Twój szef że np siedzisz na necie albo nie pracujesz czy po prostu o tym nie wie? Bo Mój czasami mi powie ze zły przykład daje:) no ale ja z tym przed innymi pracownikami sie mocno ukrywam..bo jestem tu jakby nie było na widelcu. A ostatnio Mój ogromne wojny toczy w biurze z ludźmi to tym bardziej musze swiecic przykładem:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: buuu.... 14.11.07, 13:43 czasem coś dogryzie w żartach, że się obijam, a ja Mu, że On też się obija i nic nie robi:) więc się razem przekomarzamy:) co do ludzi - na szczęście siedzę sobie sama gabinecie, więc mnie tak bardzo nie widzą... jego tylko kusi, gdzie i z kim tyle piszę:))) a tak to sza na ten temat:) z resztą On u siebie pasjansa układa:))) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: buuu.... 14.11.07, 13:53 No to masz spokój..chociaż od gapiów. Ja musze uważać. W poprzednim (spalonym) biurze siedziałysmy we dwie..a teraz gnieciemy sie na kupce w jakiś zastepczych pomieszczeniach:( Wiesz Mój wie o tym wątku kiedys na samym początku nawet go czytal..ale potem ucichło i jakos sie nie dopytuje. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle auć... 14.11.07, 14:02 no to faktycznie przekichane...a długo was jeszcze w takich ciasnotach będą trzymać?? ja wcześniej siedziałam w kliteczce, ale od listopada jestem w nowych biurach no i siedzę sobie sama:)) więc net cały czas u ruchu:P aż mi wstyd, że się tak obijam:) ale palce ćwiczę, że ho-ho.. a później Moje Kochanie mówi, że rewelacyjny masaż mu serwuję:) zastanawiam się czy Mu powiedzieć o tym wątku, ale zobaczymy czy dziś będziemy gadać ludzkim głosem:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: auć... 14.11.07, 14:17 Haha no tak może dzis przemówi..chociaz do Wigilii jeszcze daleko;) No ale czasami poobijać sie można ja w sumie caly czas klepie papierki w program ale jakos mi to dzisiaj nie idzie. Nie wiem chyba jakis zly dzień albo co.. No a jezeli chodzi o biuro to remont trwa..bo spaliło sie tam wszystko co było mozliwe..mam nadzieje ze do konca roku sie wprowadzimy na nowo. A co do wątku to nie wiem czy mówiec bo wiesz wtedy bedziesz mimo wszystko musiała uwazać co piszesz;) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle heh.. 15.11.07, 09:23 przemówił:))) wystarczyło focha strzelić:) oj...coś się gorąco zrobiło na forum przez nasz wątek:P zaściankowość wylazła... :( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: heh.. 15.11.07, 11:01 no tak:) watek wyszedł na wokande:) no ale coż niech sobie rozmawiają o naszym szczesciu i tylko mogą pozazdrościć:) No i jak tam po przemówieniu? Nocka nieprzespana? Odpowiedz Link Zgłoś
bikle a właśnie, że nie:) 15.11.07, 11:17 nocka ładnie przespana:) jak Aniołki spaliśmy:P wrócił wieczorkiem z pracy, bo ja wcześniej dotarłam do domciu i od drzwi już był wyjątkowo gadatliwy.. chyba po prostu musiał sam się w sobie zagryźć i sam z siebie buchnąć:) błogie lenistwo później sobie zaserwowaliśmy... no i jest super:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle podziwiam.. 14.11.07, 09:21 też Go podziwiam, dla niego to takie normalne, zwykłe, tak to wszystko ogarnął, przeszedł nad tym do porządku dziennego.. a ja??? wiele się jeszcze muszę nauczyć.... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: podziwiam.. 14.11.07, 10:23 :) hej hej no dziś jestem troszkę wcześniej:) no i dobrze piszesz wiele się jeszcze musimy nauczyć..wiesz Oni to już pewnie weterani w tym co robią a my dopiero raczkujemy:) nie wiem jak to sie dzieje po prostu nie wiem..tyle spraw dookoła a On czasami ze stoickim spokojem przechodzi własnie do porzadku dziennego. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: podziwiam.. 14.11.07, 10:35 i jeszcze dostaję ochrzan, że panikuję:))))) nie ma to jak stoicki spokój faceta:P no cóż..chyba taka nasza rola, że my to tyle na siebie przyjmujemy i później bezsenne noce mamy, a Oni spokojnym snem sprawiedliwego śpią... Odpowiedz Link Zgłoś
modliszka24 Re: duża różnica wieku w związku 08.11.07, 15:26 jezeli Ci dobrze to czym sie przejmujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
diodunia Re: duża różnica wieku w związku 09.11.07, 20:09 wszystko sie kiedys konczy ja juz tez wypadlam z tematu starszych facetow jestem szczesliwsza od kiedy jestem wolna!!!Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
laurijka Ale fajny watek! 10.11.07, 00:34 Przeczytalam jakies 2/3. Poltorej godziny mi to zajelo. Jestescie fantastyczne! Ale… Zanim tu wlazlam, przyszedl M. Roznica, jak to za dobrych czasow mowilam, taka, jak miedzy Michalem Douglasem a Catherine Zeta- Jones, 24 lata. Nie widzielismy sie od niedzieli. Jak przyszedl, konczylam 3 zdania w komputerze. On padl w fotel i usnal, i chrapie. Upojny piatkowy wieczor. Jutro zapisze sie do was, jezeli mozna:) A na razie zastanowie sie, co z nim, co z nami, co ze mna i pojde spac. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Ale fajny watek! 10.11.07, 17:26 Witaj:) Jasne że możesz sie zapisać:) tylko napisz coś o swoim związku..jak długo jesteście razem no i skąd te wątpliwości??? Jakby co to służymy pomocą. pozdrawiam:)) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Ale fajny watek! 12.11.07, 07:59 WITAMY NA FORUM!!!! to fajnie, że dołączają do nas następne kobitki, choć ja to tu krótko jestem:), ale z tego co widzę, to nasze grono nie jest wcale takie małe:) opowiadaj, opowiadaj.. jak będziemy dały radę, to doradzimy w razie jakiś problemów..pozdrwawiam bardzo serdecznie - b. Odpowiedz Link Zgłoś
lilaaaa Re: Ale fajny watek! 12.11.07, 19:33 To miłe, że kobiet w takich związkach jest tak dużo:-) Mój mężczyzna był w czwartek u fryzjera i Janusz(fryzjer) powiedział Jemu, że zna taką o to parę 80 latek i 24latka:-) Mają nawet 5 letnie dziecko:-) A kobieta jest tak o Niego zazdrosna, że szok..Facet nie może się nawet obejrzeć za drugą:-) Potem byliśmy u adwokata i ten nam powiedział, że pewien polski trener ma 63 lata i kobietę rok ode mnie starszą - ma 23 lata:-) Tutaj również jest dziecko:-) My o dziecko staramy się teraz, mieliśmy je "zmontować" w wakacje, ale ja stwierdziłam, że muszę odpowiednio przygotować swoje ciało, aby dziecko czuło sie wspaniale w moim brzuszku:-) Już nie mogę się doczekać tej chwili, kiedy będziemy we trójkę:-) Mój każdy związek - jak każdy - ma lepsze i gorsze okresy:-) Wiele razy krzywdziliśmy się bez opamiętania, ale.. ja wiem, że On jest tym dla mnie a ja tą dla Niego..:-) To mój najlepszy przyjaciel, człowiek, na którego mogę i będę mogła liczyć w każdej chwili... Śmiem twierdzić, że to moja bratnia dusza... A co do motylków... mamy je po tylu latach, On chyba nawet bardziej niż ja:-) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Ale fajny watek! 12.11.07, 21:28 Witaj lilaaa dawno Cię tutaj nie bylo:) Opowiadaj co tam u Ciebie?? Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Ale fajny watek! 13.11.07, 09:52 witam, bardzo serdecznie, miło mi poznać:) oj, dużo nas, dużo, a ile nie ujawnionych, a tylko czytających ten wątek:) co do motylków - oj.. u mnie są coraz silniejsze:)i oby tak zostało Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: duża różnica wieku w związku 13.11.07, 10:10 nie wyobrazam sobie zwiazku z kims, kto potencjalnie moglby byc moim ojcem. takie rzeczy, to tylko w kinie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: duża różnica wieku w związku 13.11.07, 10:21 oj.. mylisz się.. ale to Twój pogląd, ja nie będę go podważać. tylko, że łatwo jest krytykować coś czego nie znamy. dlaczego uważasz, że taki związek jest niemożliwy? jest taki sam jak i każdy inny, między równolatkami czy parami, gdzie jest minimalna różnica wieku... Odpowiedz Link Zgłoś
cioccolato_bianco Re: duża różnica wieku w związku 13.11.07, 10:26 nie rzucaj sie tak, ja nikomu nie bronie zwiazywac sie z kims kto jest w wieku jego rodzicow ;) moze ktos jest szczesliwy w zwiazku z taka osoba. dla mnie to jest po prostu niemozliwe i hmmm.. nieapetyczne, delikatnie mowiac. basta. Odpowiedz Link Zgłoś
laurka21 Re: duża różnica wieku w związku 14.11.07, 20:14 Mysle, ze wiele z tych czytajacych ujawniłyby sie, gdyby było oddzielne, ukryte forum tylko dla ludzi, ktorzy z własnego dosiadczenia znaja ten teamt. Wtedy kazdy bedzie mógl swobodnie rozmawiac. co Wy na to? Kto jest chetny,zeby sie podjac tego zadani? ;> Odpowiedz Link Zgłoś
laurka21 Re: duża różnica wieku w związku 15.11.07, 16:50 doczytalam dzisiaj 2 ostatnie strony do konca i juz wiem,ze sa 2 takie fora:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 jak ja nie lubie poniedziałków!! 19.11.07, 19:45 Nie mam juz sily ja jeszcze jestem w pracy i końca nie widać! Ech...te cholerne poniedziałki. Bikle jak tam rozmowy ludzkim glosem:)??? Jakies postepy?? Pozdrawiam cieplutko Odpowiedz Link Zgłoś
bikle ja ich nienawidzę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 20.11.07, 09:29 oj Minutko... co do poniedziałków to się zgodzę..po prostu sajgon... nie ma co... nie dość, że w pracy sajgon, to jeszcze w dodatku Mój gorszy dzień miał - rozmowy ludzkim głosem zostały znów zerwane... fuknął, ryknął, ja miałam wyjść i powiedzieć Mu,żeby se szukał nowego pracownika...już mi tak nerwy puściły, że później beczałam do końca dnia w pracy.. no i to tyle.. focha miałam do końca dnia... i nawet mi się gadać ni chciało specjalnie... po prostu do tej pory mi się z Nim gadać nie chce... fakt, faktem, ja też nie byłam bez winy, ale rękę do zgody wyciągnęłam, przepraszam powiedziałam, a ten furiat - szał!!! no i tyle by było.. swoje usłyszałam... ciężko mi teraz na serduchu...pojawiło się poczucie, że jestem kiepskim pracownikiem, a trzyma mnie w pracy tylko ze względu na nasz związek... buba...zobaczymy jak to dziś pójdzie.. mam nadzieję, że u Ciebie będzie lepiej...buziaki na nowy dzień:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Jak dobrze że jesteś 20.11.07, 10:52 U mnie też wczoraj były fochy..tylko że moje i też mi troche pusciło. Od 8 rano w pracy do 22 z hakiem o 23 kolacja byłam wykończona. No i zebrało sie że ja takim tępem nie chce żyć, że mamy bardzo mało czasu dla siebie w tyg zapieprz no a w weekendy tak jak juz pisłam dzieci i inne "odwiedziny" pracowników. Pytałam czy tak duzo wymagam np 1 weekendu w miesiącu tylko sam na sam?? I że marze o odpoczynku..Był tez bardzo małomówny ocenił tylko ze ja za bardzo idealizuje..hmm czyzby??? Wiem, że on w poprzednim związku pare lat bardzo uciekal w prace i tak juz mu zostalo ja próbuje Go troche przystopować ale jak mu sie kołowrotek nakręcił to cholera nie mam pomysłu jak to zrobić? Też łezki sie lały albo z bezsilności albo ze zmęczenia..sama juz nie wiem. Wiec Bikle rozumiem wszystko i chyba czasami tak juz musi byc najgorsze sa tylko te mysli które przychodzą "po" Miałam gorszy dzien no i sie wyzaliłam nie była to zadna kótnia tylko wrecz monolog..ale powiedziałm co mi lezy na serduchu ciekawe czy jakies wnioski z tego bedą? ech... tez mi jakos tak dziwnie dzisiaj..ale rozmawiamy normalnie. buziaki i trzymaj sie Odpowiedz Link Zgłoś
bikle będzie dobrze.. :) 20.11.07, 12:18 patrząc na to jak idzie nam dzisiaj to nagle po jednym dniu wielkiej walki i chyba tego, że pierwszy raz zobaczył, że płaczę przez niego to chyba stresująco na niego podziałało i dziś gadamy ze sobą jak normalni ludzie...w pracy też atmosfera dzisiaj jest znośna więc jakoś to wszystko idzie - to zawsze tak, on na mnie fuknie i jest wielka wojna, to później nam się układa w pracy.. ale wczorajszy kryzys...sajgon.. wiesz co było najgorsze?zdałam sobie sprawę, że może być i taka sytuacja, że faktycznie może być taki dzień, że może mnie zwolnić...on sobie też zdał sprawę, że może mnie stracić w pracy jak tak będzie dalej... tylko, że nie wiem czy dobrze robię nie poruszając już tej kwestii, nie rozmawialiśmy o tym już później.. we mnie dalej to siedzi, w nim chyba też... ale nie gadaliśmy o tym więcej, żeby już się chyba nie denerwować.. a dodatkowo Mojego jakieś cholerstwo chyciło i gorączka go trawi.. więc po co dodatkowe nerwy? poszliśmy sobie wczoraj wieczorem na koncert, któy planowaliśmy od dawna i tak nam dobrze było.. mi tak dobrze było, bo on był koło mnie... chyba to już specyfika naszych związków, że w pracy usłyszymy cierpkie słowo, ale mimo wsio Oni kochają nas tak samo jak wczoraj wieczór i dziś rano.. po prostu oni oddzielają pracę od związku.. nam "przeżywającym" znacznie trudniej to oddzielić... co do idealizowania związku - ja zauważyłam tendencję, że to On bardziej zabiega o to, żebyśmy np wolny weekend spędzali razem.. buziaki minutko i do następnego kliknięcia:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: będzie dobrze.. :) 20.11.07, 12:38 Wiem że bedzie bo jest dobrze. A czasami takie rozmowy pomagaja chyba mi samej. Co do pracy to nie mamy problemów aczkolwiek wymaga ode mnie o wiele wiecej niz od innych ja czasami sie buntuje no ale to przeciez nam powinno zalezec najbardziej na tym. bo to przeciez ta firma a nie nikt inny nas karmi i pozwala zyć na odpowiednim poziomie. Czasami zdarzaja sie fukniecia w moja strone ale to chyba tak dla zasady zeby nie bylo:) A co do wspólnych weekendów to moze On tego tak nie potrzebuje jak ja..nie wiem niby staram sie wszystko zrozumiec tylko najgorsze jest to ze inni tego nierozumieją i wpadaja do nas wtedy kiedy im pasuje a nie nam..hmm albo mi. Tak jak córa cały tydz jest w szkole poza domem no to weekendy spedza u nas..My cały tydz pracujemy a w weekendy troche spokoju by sie przydalo no to sie nie da ( zeby pobyć sami to musimy uciekać z domku) matko glupie to wszystko. No ale nie ma co narzekać to tylko taki chwilowy bunt:)) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: będzie dobrze.. :) 20.11.07, 12:57 no tak.. do wymagań to jest prawda - znacznie więcej niż od innych..hmm..jeszcze uciekać nie musimy - na szczęście- z domu, bo nasi znajomi na razie rozstrzeleni są w naszych dwóch miastach, a my ostatnio ze względu na sytuację z pracy więcej czasu w pracy niż gdziekolwiek indziej:( zobaczysz, będzie luz i zobaczysz - wszystko się zacznie układać. ja już dziś mam nadzieję, zacznę łapać luz w pracy więc w końcu zaczynam dziś oddychać:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle i jak tam? 21.11.07, 10:35 jak tam Minutko u Ciebie? mam nadzieję, że wszystko w porządku... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Wszystko dobrze:) 22.11.07, 11:41 Tylko od wczoraj zmogła mnie choroba i pół żywa byłam..dlatego nawet komputerka nie odpalałam:) dziś juz troszke lepiej no ale musze sie jak najszybciej wykurować bo dziś jedziemy do moich rodziców..i wiesz nie chciałabym spedzic weekendu w łóżku.. no i jeszcze jedna ważna sprawa w poniedziałek ide na operacje kolan no i nie moge byc chora!! Wiec robie co w mojej mocy i chwytam sie juz wszystkich mozliwych leków i własnie sięgnełam do babcinych sposobów i pije mleko z czosnkiem bleeeeee. A Ty jak tam? Myśle że tez w porządku? Bo u nas po tym moim wyzalaniu sie wszystko ok i nie wracaliśmy juz do tego tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle zdrowia życzę!!! 22.11.07, 12:06 życzę Ci zdrowia, bo to najważniejsze, a troszeczku problemów z nim masz:( mnie też coś kaszel bierze, ale zwalam to na zbyt suche powietrze w biurze:)) u nas też wszystko ok, nawet lepiej:) powolutku planujemy sobie sylwestra:) jeżeli chodzi o metody leczenia choróbska polecam tea z sokiem malinowym, gorącą kąpiel i aspirynka. i pod cieplutką kołderkę się wypocić. jedna noc i przechodzi:) trzymaj się cieplutko, jeszcze się odezwę, a teraz wracam do pracy, bo malutkie urwanie głowy:( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Dziękuje:) 22.11.07, 12:20 Mam nadzieje że mi to cholerstwo przejdzie..najgorszy jest ten wielki i czerwony nochal od kataru:)i wiesz co nie dawno wyszłam z jednego przziebienia a tu juz w drugie i tez zwalam to na powietrze ale w domku i już mojemu zapowiedziałam że musimy kupić nawilżacze. No to dobrze ze wszystko ok my na sylwestra planow jeszcze nie mamy narazie to staram sie planować prezenty choinkowe bo ja juz tak mam że u mnie musi byc nietypowo i oryginalnie:)). To pracuj sobie spokojnie a ja pędze do pakowania sie bo o 15 wyjazd. I do nastepnego Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Dziękuje:) 22.11.07, 12:47 skąś to znam - ja się kurowałam przez miesiąc. dwa antybiotyki i to nawet nie pomagało.. :( wyjątkowo oporna na leczenie byłam:) teraz pracujemy nadal nad moją odpornością i już mam dość tych wszystkich specyfików:(.. życzę miłego weekendu i kuruj się. w poniedziałek życzę powodzenia:* co do nawilżaczy - też to zapowiedziałam:)) prezenty to osobny temat - już też się zabieramy do planowania tego - głównie dla dzieciaków, bo my sobie robić nie będziemy - takie nasze postanowienie - kupimy jeden duży po nowym roku:)) buziaki dla Ciebie i Twojego Mężczyzny :* trzymacjcie się cieplutko:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Dziękuje:) 22.11.07, 13:11 Ja juz tez jestem po antybiotykach teraz nie moge ich brac przez ten poniedziałek..i tez mnie łapie co chwilke..a wiesz co ja sie nasłucham od mojego dziadka - jest lekarzem o matko az uszy czasami bolą:)) jacy my to jestesmy nieodpowiedzialni..itp. w sumie dobrze ze mam go na odległosc:)) chociaz w piatek zapowiedzielismy sie na odwiedziny to sie bedzie działo:))) A co do przentów no to my sobie robimy dlatgo mysle juz teraz żeby nie było na ostatnią chwile bo wiesz jak to jest przez Świętami. No dobrze Bikle uciekam:) odpoczywaj i nie daj sie chorobie:)jak znajdę jutro chwilke to sie odezwę. Aaa i buziaki przkaże w końcu Mój wie o Twoim istnieniu..bez jakis tam szczegółów (i nawet o dziwo sie nie dopytuje) no ale wie:) Buziaki odsyłam i milgo weekendu jakbym sie juz nie odezwała. Papa Odpowiedz Link Zgłoś
bikle posypałam się... :( 23.11.07, 07:59 czy to tylko ja wyolbrzymiam sprawę? nie wiem... wczoraj - fajna kolacja we dwoje, ale widzę, że Go coś gnębi. wiem, że jest zazdrosny o moje porzednie miejsce pracy, o to, że mam tam nadal tylu znajomych - również w męskim gronie. a poszło o pierdołę - poszłam do najlepszej psiapsióły po film. tyle że ona ten film miała na pen drivie. zrzuciłyśmy to na kompa, skompensowałyśmy i wysłałyśmy mailem. z jej firmowego serwera to wyszło, ale na moją prywatną skrzynkę to nie przeszło, ze względu na zbyt duży rozmiar...no i afera.. foch i słyszę, że Go roluję, że robię w balona. a ja sama się poczułam jak balon, który został przekłuty i z którego uleciało całe powietrze...jakby do mnie nie miał zaufania, jak bym to wszystko co robię było niczym...poczułam się nagle taka malutka, taka nic dla Niego nie znacząca... to tak bardzo bolało i nadal boli...już sama nie wiem co mam myśleć o tym...nie należę do osób, które potrafią żyć z dala od ludzi, którzy nie mają znajomych... wydawało mi się, że nasz związek opiera się na zaufaniu, obu stronnym, ale po wczorajszym sama nie wiem.. ja ufam, bezgranicznie, co się rzadko zdarza, ale z Jego strony - ? - poczułam się jak ktoś dla Niego nie liczący się..ktoś komu nie można zaufać... boli... no i efekt - noc nie przespana, tysiące myśli, wątpliwości...ja w rozsypce... kocham Go, ale to mnie zraniło do głębi... boli... :(((( Odpowiedz Link Zgłoś
bikle powodzenia życzę i trzymam kciuki!! 26.11.07, 11:10 wiem, że dziś trafiłaś pod skalpela - ale ja tylko z jedną sprawą - już ok, wyjaśniliśmy sobie wszystko:0 życzę powodzenia i trzymam kciuki - życzę szybkiego powrotu do zdrowia!!!!!!!!!!!! :*:*:*:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Wszystko diabli wzieli......... 26.11.07, 12:52 Po przyjeżdzie do mamy tak sie rozłożyłam, że spędzilam weekend prawie w łóżku. Dziadek - lekarz jak mnie zobaczył..tak jak pisałam wczesniej prawie zrównał mnie z ziemia:))) no i stwierdził ropne zapalenie zatok i cos tam jeszcze. Dostałam końską dawke antybiotyków ale i tak jak w piątek dzwoniłam do hirurga to powiedział ze w takim stanie absolutnie nie wezmie mnie na stół no i przełozyłam zabieg za na za tydz.... a juz sie psychicznie nastawilam:(( A co do Twojej ostatniej wypowiedzi to juz sie zmartwilam..ale ciesze sie ze wszystk ok. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle hmmm.. 26.11.07, 13:47 też się zmartwiłam i dalej mnie to męczy..jakiś taki niesmak pozostał.. chyba dobrze nam zrobiło, że przez ten weekend się nie widzieliśmy, bo miałam zjazd.. auć.. to faktycznie teraz masz nieciekawie, bo wiem jak to jest nastawić się psychicznie na cięcie, a tu buba..ale wiesz, Twoje zdrowie jest najważniejsze - kolana poczekają i nie uciekną:)))) chyba:P a przeziębienie to nie żarty.. lepiej się wykurować. przez ten tydzień sobie też odpoczniesz - bo mam nadzieję, że leżysz w łóżeczku i podziwiasz tylko przez okno ten sypiący śnieg:( ja niestety zaraz muszę wyjść z pracy i dreptać na zakupy:(( bleee.. nie lubię zimy:(( oj.. życzę zdrowia i mocniej jeszcze trzymam kciuki za Ciebie:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: hmmm.. 26.11.07, 15:06 Już leze..ale do tej pory byłam w pracy..niestety Mój czasami tego nie rozumie bo On nidy nie choruje a jak jest przeziebiony to i tak pracuje. Ale cóż czasami sa takie sytuacje...ze trzeba poleżeć. A co do zaufania to hmm u mnie mozna by było powiedziec jest odwrotnie..On ufa chyba bezgranicznie - moze temu ze ja cały czas jestem na miejscu mało sie spotykam ze znajomymi bez niego. Chociaz jak ostatnio byłam na panieńskim to wróciłam z imprezy o 7 rano... a On nic zupełnie nic nawet grama focha nie było...Tylko pytał jak było itp.. Ja za to owszem ufam ale czuwam:)Chociaz wydaje mi sie ze jakby chcial mi cos wywinąć to zrobiłby to bez najmniejszego problemu bedąc praktycznie cały dzien poza biurem. Ale wolę nie krakać..:))) AA no i jeżeli chodzi o temat pogodowy to u nas wogole nie ma sniegu!! I jeszcze nie bylo..dzisiaj rano cos próbowało pruszyc no ale szybko sie skonczyło.. ok to trzymaj sie cieplutko w ten śnieży dzionek. buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: hmmm.. 26.11.07, 15:41 no właśnie.. ja też ufam bezgranicznie... a mimo, że mam dużo powodó do zazdrości, nie robię tego...hmm.. na razie to ani on ani ja nie mamy jak wywinąć numeru - choć ja mam więcej okazji - zjazdy:))) a On praktycznie cały czas ze mną.. ale Mu powiedziałam, że ma wyluzować z tą zazdrością, bo sobie tym szkody narobi.. a śnieg już przestał sypać:)) miłego odpoczynku życzę i do kliknięcia następnego:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: hmmm.. 26.11.07, 16:33 Wiesz my sobie staramy nie dawac powodów do zazdrości ale tego wzajemnego zaufania musielismy sie po prostu nauczyc. Bo On spażony w poprzednim malżeństwie no i do mojego byłego zwiazku gwóźdz do trumny przybiła zdrada - a wrecz kilkumiesieczny zwiazek - mojego byłego z moja przyjaciółką ( zreszta tez mężatka). Wiesz jak On jest w terenie to ja mogłabym sobie wyobrazac niewiadomo co..tak samo jak ja w domu na necie - On tez doskonale pamieta jak sie poznaliśmy i wie do czego internet tez służy:)) no i moglibysmy sobie wymówki robic tylko po co? Zazdrosc jest zdrowa no ale ma pewne granice.. No a poza tym stwierdzam ze ja jakas nienormalna jestem bo wziełam z biura ( a mam je praktycznie na parterze domu) sterte dokumentów i ostro pracuje..nie wiem ale chyba te tyoy tak maja... albo ja po prostu nie umiem chorować:))) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle skąś to znam:) 27.11.07, 10:09 no, ja też tak mam - znosze papiery do domu, zawalam tym biurko i pozniej znow odwozimy to do pracy - nie tknięte przeze mnie:(. i tylko wysłuchuję, żebym sobie dała na wstrzymanie:) co do zazdrości - no nie da się ukryć, że jest zazdrosny.. chyba to nieodłączna cecha miłości - ja też... ale umiem się powstrzymać, Moje Kochanie się dopiero tego uczy - albo ja Go tego uczę:) ostatnio zrobił się zazdrosny o neta - trza będzie powiedzieć co ja tu tyle siedzę:) nooo.. więc Moja Droga Minutko - zostaniesz ujawniona:) dobra, wracam do pracy, bo coś mi to dziś opornie idzie:( a! raport śniegowy - Qrdi śniegu już 30 cm i nadal sypie.. co prawda już leniwie, ale nadal:(( buuu... Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: skąś to znam:) 27.11.07, 11:14 A ja wlasnie niedawno wstałam i popijam kawke:) u nas sniegu nie ma teraz przez okienko zaglada słoneczko. Za to u mojej mamy podobno biało. Zaraz sie biore za papiery bo u mnie tez sterta ale wczoraj troche zrobiłam:)zeby nie bylo:))) bo ja tez tak mam ze znosze do domu a na drugi dzien odnosze do biura nietkniete.. Co do ujawnienia...to hmmm jak to powaznie zabrzmiałao:))) no ale skoro jest taki zazdrosny to powiedz mu zeby nie wyobrażał sobie wiesz jakiegos tajnego kochanaka z netu:)) pracuj pracuj a ja ide na sniadanko tylko musze Mojego zgonić bo u niego słowo zaraz może trwać nawet godzine:)) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle fiksuję.. :( 27.11.07, 12:17 oj.. zazdroszczę tego błogiego lenistwa:) ja chyba też złożę jakieś podanie o urlop:) bo chociaż jeden dzień odpoczynku potrzebuję... nie wiem czy od tej pogody czy od czego, ale zaczęła mnie boleć głowa.. zrobiłam się no normalnie dętka...a czekają mnie jeszcze 4 godziny pracy, a później zakupy:( - chyba nie jestem normalną kobietą, ale ja nie lubię zakupów - fobię chytam na zakupy:(( smacznego życzę, ale to już pewno po śniadanku i zaraz pora obiadku będzie:) ale też smacznego w takim razie:))) niooo... poważne ujawnienie będzie - dziś wieczorkiem opowiem:) więc od jutra już ni będziesz tajemnicą:) buziaki dla Ciebie i dla Twojego - miłej reszty dnia:* a! kuruj się:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 zakupy = zgroza 27.11.07, 12:44 Ja tez nie lubie zakupów łażenie po sklepach doprowadza mnie do szału. Zazwyczaj kupuje wiekszosc rzeczy przez neta no a jak juz sie nie da czyli np spożywka to załatwiam to jak najszybciej sie da...czasami jade na zakupy z mamą no ale wtedy mam wolne i cały dzień dla siebie..no tak to moge zakupy robic.. A co do samopoczucia to coraz bardziej sie martwie nie przechodzi mi to cholerne choróbsko kaszle dalej i pociągam noskiem...a juz wyznaczył mi lekarz kolejny termin na poniedzialek ale powiedzial ze musze byc całkowicie zdrowa zeby miec narkoze..a tu poprawy nie widac:( jeżeli dalej tak bedzie to Świeta mnie zastaną z tym zabiegiem:) No ale śniadanko zjedzone Mój już gdzieś pognał i zostałam sama i tak pewnie bedzie dzisiaj do wieczorka..oczywiście pomijając neta no i przeszkadzajacego mi cały czas mojego czarnego pieska:)) wlasnie ryje sie do łóżeczka i wchodzi na kompa:)) Aż jestem ciekawa jak Ci to ujawnianie pójdzie..koniecznie napisz:) no i juz teraz chyba moge sobie pozwolić na odesłanie buziaków dla WAS:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: zakupy = zgroza 27.11.07, 13:12 nawet jak mam wolne, to załatwiam to ekspresem:) później jest tak, że się okazuje, iż przepłaciłam i to sporo. ale cóż na to poradzić - lenia względem zakupów mam:) ooo... a jaki piesek? też mam taką małą Mordkę, już pewno łóżko mi przekopała, żeby się zwinąć tam do spania - tym sposobem mamy fajną niespodziankę, jak kładziemy się spać.. hmm... już więcej metod na kurowanie nie znam - mleko z czosnkiem, miód z cytryną, aspiryna, no jeszcze sok z agrestu i malin.. reszta już baardzooo farmakologiczna:( no tak, ja zaraz też zostanę sama, bo Mój się zbiera na stare biura: ( buuu.. nie lubię być sama:( a o ujawnieniu napiszę. i nie zdziw się, jak zobaczysz i jakiegoś posta od Niego:) buziaki - błogiego lenistwa:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: zakupy = zgroza 27.11.07, 13:36 Wiesz wszystko zależy jakie to są zakupy..jak mam wolne i ide poszaleć ciuchowo - kosmetykowo to ewentualnie moze byc:) cała reszta szybko i skutecznie. A piesek to buldożek francuski - nie wiem czy wiesz jak wygląda podobny do prosiaczka ze spłaszczonym ryjkiem i dużymi uszami. Wygląd groteskowy ale jest the best wszedzie gdzie jesteśmy to zwraca na siebie uwage:)). I teraz wlasnie kuruje sie ze mna w łóżeczku. A Ty jakiego potworka masz w domku? Co do lekarstw to ja juz chyba przeginam...2 antybiotyki, krople do nosa, jakies coś do rozpuszczania, syrop, jeszcze jedne tabletki, no i herbatki z sokiem agrestowym..gorzej niż lekoman:))) No no z tym postem to wiesz...żeby mnie tylko nie pogonił, że czas Ci zajmuje;))) Mój pamietam słuchał z ogromnym zaciekawianiem jak mu zaczełam opowiadać o tym forum i o tak duzych różnicach wieku jakie sie przewijały. Potem sam chciał poczytać i se czytał ale to juz dawno było. Teraz sie juz raczej nie dopytuje ale przynajmniej wie i jest spokojny co ja tyle na tym necie robie:)) Z ostatniej chwili....zaczął sypać snieg...nieeeee:(( Odpowiedz Link Zgłoś
bikle lenistwo - najlepsza metoda na kurowanie się 27.11.07, 13:50 oj.. wiem, wiem.. też go chciałam, ale na razie w spadku dostałam mojego małego kundelka z domu rodzinnego - teraz to takie nasze dzidzi:) ale mamy w planach labladora:) zobaczymy co wyjdzie:) noo.. widzę, że się obijasz:0 i prawidłowo:) obijanie to najlepsza metoda na kurowanie się:) chyba też będę musiała coś w tej kwestii zdziałać:) na razie walczę z jakimś cholernym bólem - boli mnie cały bok.. tak jak by mnie ktoś obręczą ściskał.. boli jak nie wiem.. oddechu złapać nie mogę.. :( nawet nie mam pojęcia skąd mi się to wzięło... z którego kąta wylazło:( na razie mam lenia w pracy:) pod biurkiem leży książka, do której się próbuję dobrać:) co do śniegu - dalej sypie.. i obawiam się, że nie przestanie tak szybko... :((((((((( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: lenistwo - najlepsza metoda na kurowanie się 27.11.07, 14:08 No obijam sie na maxa - zobaczymy czy wyjdzie mi to na dobre:) a co do bólów to moze to byc jakis nerwoból, kolka, skurcz nie wiem moze wypij sobie jakies ziółka? A jak źle sie czujesz to nie mozesz isc ot tak do domku? Przydałby Ci sie odpoczynek. Co do psiurki to powiem ze był to dobry wybor. Inteligenciara i cwaniara z niej, do tego troche uparta bestia:) no ale przesłodka i przekochana. Ma za to 2 wady - okrutnie chrapie - czasami budzi mnie w nocy:)) no i alergik na wszystko, troche chorowita. No ale lablador to jest fajny psiak tylko on juz musi miec pole do popisu w wybieganiu sie - ja jestem za leniwa na długie spacery no i kwestia spania.. moja sunia spi z nami w łożku...no a z labladorem byłby maly problem pod tym wzgledem:) buziaczki i jeszcze Ty sie nie rozchoruj do kompletu:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: lenistwo - najlepsza metoda na kurowanie się 27.11.07, 14:12 właśnie nie mogę wyjść, bo Moje Kochanie pojechał na drugie biura:(( a rozchoruję się chyba tylko z zazdrości:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Ech... 27.11.07, 14:57 No cóż skoro nie mozesz to trudno ale jakos wytrzymasz jeszcze tylko godzinka tak? Czyli rozumiem ze Twój tez zladuje w domku wieczorkiem? Taki juz nasz los..:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Ech... 27.11.07, 15:09 wytrzymam, wytrzymam.. luzik.. wdech-wydech i jakoś idzie:) od jednego oddechu do drugiego:) ale już mam obiecane, że jutro będę się mogła poobijać przez cały dzień:P niestety taki nasz los, że Nasi krążą a my musimy cierpieć i czekać.. hmm... masz może jakiś pomysł na kolację? bo nie mamy najmniejszej ochoty znów wychodzić, tylko posiedzieć w domu, a mi się już wena skończyła na gotowanie:(( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Ech... 27.11.07, 15:40 Kolacje czy obiadokolacje? Pewnie to drugie..wszystko zalezy od tego co Ci sie chce robić...ja sie przymierzam do robienia bigosu.. Chociaz jak znam zycie to pewnie zostaniemy przy kanapkach:) Ale ja ostatnio zrobiłam na kolacje po prostu sałatke grecką do tego chrupiące pieczywko z masłem czosnkowym i serem. Lekkie i dobre a ze my zazwyczaj jak jemy kolacje to jest juz grubo po 20 wiec nie warto sie o takiej porze opychać:) My zadko wychodzimy raczej ja staram sie gotowac..chociaz w pracujacym tyg ciezko mi to pogodzić... Odpowiedz Link Zgłoś
bikle z gotowania nici:( 27.11.07, 19:23 no tak.. też to skądś znam...w tygodniu nic się nie chce czasami robić... dziś została mi okazana litość ze względu na moje dziwnego pochodzenia bóle i poszliśmy na obiad do Mamy:) ona też zaczęła medytacje nad moim stanem zdrowia -Kochanie Moje powiedziało, jak dziś zdychałam i teraz wysłuchuję o tym, ze nie dbam o siebie.. :( ehhh.. wspolny front zawarli.... pozdrawiam i miłęgo wieczorku życzę:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 ja też tak mam... 28.11.07, 10:28 Zebyś wiedziała ile ja sie nasuchałam od mamy jak bylismy teraz u niej...że nie dbam o siebie, ze źle wyglądam, że jestem za chuda..cała litania:)wiec to chyba normalne...mamy juz tak maja:) A wracajac do jedzenia i gotowania to w tamtym roku Mój sprawił mi "magiczne garki" tzn ułatwiajace gotowanie...i gdyby nie one to ja juz bym daawno poległa. Bo u mnie problem jest nie z samym gotowaniem ale ze składnikami:) moze to dziwnie brzmi ale to sie wiaze z zakupami, których tak nielubie..i zawsze mi czegos brakuje:) a jak juz wszystko jest to gotowanie to chwilka moment..rosołek - 10 min...bigos..15min..jakiekolwiek miesko ok 15 min. ziemniaki jakieś 5min. dlatego patrzac na mój ciagły brak czasu stwierdzam ze wtedy ten zakup był bardzo udany:) A teraz zapraszam na kawke bo ja właśnie pije i do napisania:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle męczę się.. :( 28.11.07, 11:08 no.. mój ból zmienił lokalizację i umieścił się wygodnie pod łopatką - lewą i tak sobie promieniuje na całą lewą rękę, co mi znacznie utrudnia egzystencję moją marną, włącznie z oddychaniem.. więc dzień zaczął mi się bardzo ciekawie - ledwo zgrzebałam się z łóżka:(, doczłapałam do pracy i to był mój błąd - jak na złość dziś mam najwięcej ruchowej roboty - tona dokumentów do wpisania i mnóstwo paczek mi do biura przyszło...no i tchu mi brakuje nad tym:( czuję się jak 90-letnia kobita:) i tym moim narzekaniem też sobie dokładam jeszcze:)))) hmmm... kawka? ja jeszcze tea od rana (od 7:30) nie zdążyłam wypić:(( a teraz kombinuję jak to zrobić, żeby iść do domu... uu... zazdroszczę takich garnków - też chcę!! :) co do ujawnienia - zaczęłam wczoraj opowiadać jak Moje Kochanie robiło mi masaż tych nieszczęsnych plecków i... zasnęłam <czerwieni się> więc jakoś to ni wyszło:( ale dziś nadrobię:) wtoczę się do łóżka, poleniuchuję sobie trochu i poopowiadam jak Kochanie przyjdzie z pracy:) a jak tam Twoje zdrowie?? mam nadzieję, że leniuszkowanie i różne metody leczenia pomagają? buziaki:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 do domku 28.11.07, 11:20 jak najszybciej powinnaść iść. Moga to byc nerwobóle ale one sa dokuczliwe jak cholera..A wiesz troche stresu, kawa, mało jedzenia i gotowe do tego jeszcze jakis papierosek ( nie wiem czy palisz) i organizm robi wielki bunt. No no to ujawniania bedzie ciag dalszy:)) ciekawe jak zareaguje? Co do mnie to juz sama nie wiem. Jest mi duzo lepiej i nawet noc prawie cała przespałam najgorzej jest rano bo kaszle jak gruźlik potem spokojnie. Mam nadzieje ze do poniedziałku bedzie ok. Tylko mam jeden problem..w piatek mamy zaplanowany juz od dawna wyjazd do Pragi i boje sie zeby mi to nie wróciło..a nie odpuszcze..wiem ze to mało poważna decyzja ale musimy pojechac trza bedzie tylko porzadnie zabezpieczyc sie ubraniowo. Buziaczk i uciekaj do domku:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: do domku 28.11.07, 11:46 kombinuje..a jak na złość Luby nie chce puścić:( kawka -niet, papieroski - niet:) ojj.. Praga zły pomysł:( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: do domku 28.11.07, 12:03 Oj widzisz to masz podwójna przewage..ja i kawa i papieroski:(( no i wiem ze ten wyjazd to nic dobrego no ale bede uwazać... Dlaczego nie chce puścić tyle pracy jest? Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: do domku 28.11.07, 12:46 nuuuu.. tyle pracy, że ni wiem... urwanie głowy - jeszcze mam koniec miesiąca i muszę robić rozliczenia całej firmy:( buuu....ale no po prostu wypisze sobie jeszcze tylko umowy i podniosę bunt - ja chcę do domu!! i.. ja też chcę do Pragi!!! :( byłam tam 6 lat temu i dalej mnie ciągnie - cały czas planuję, że pojadę, ale cały czas mi schodzi na czymś innym.. buuu... :(( i tak wygląda, że Praga nadal leży odłożona:(( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 tak to jest 28.11.07, 13:20 ze zazwyczaj firma i praca wazniejsza od zdrowia. Ja tez w normalnych okolicznosciach pracowałabym..gdyby nie ten zabieg. A po zabiegu znając mnie bede od razu w firmie pewnie o kulach:)) ale tez wiem ze juz mi sie narobiło zaległosci.. A co do Pragi to my jeździmy raz w roku i cały czas uwazam ze jest ona magicznym miejscem. Byłam w róznych miastach ale mysle ze Praga to najładniejsza stolica w Europie. Tez zawsze brakuje nam czasu ale mimo wszystko jezdzimy tylko bardzo jest to nieekonomiczne bo sa to zazwyczaj weekendy teraz tez tak jedziemy..w piatek a w niedziele powrót.. no ale cóz jak sie nie da inaczej to chociaz tyle.. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle uffff... 29.11.07, 08:59 ni przepraszam za wczorajsze milczenie, ale tak się zakopałam w pracy,że ni wiem:( ale już się odkopałam i w końcu widzę pikny blat mojego biurka:)) co do barku - ból przeszedł - dobry masaż+maść robią swoje:) nie ma co... dziś na dzień dobry znerwowałam się na moją rodzinkę - zaczynają się cudowne plotki i ciśnienie mi podskoczyło - ale wiem, że tym się mam nie przejmować - z nimi nie żyję. tylko żal mi w tym wszystkim Mojej Mamy, bo ona zbiera całą krytykę.. :(( a jak tam u Ciebie? lepiej już zdrówko??? mam nadzieję, że już tak:) buziaki:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: uffff... 29.11.07, 11:01 Ciesze sie ze ci przeszło. U mnie prawie bez zmian kaszle troche nadal..ale ogólnie dobrze sie czuje. Juz dzisiaj postanowiłam wylęgnoć z norki:)) Co do rodzinki to ja wyznaje zasade że z rodzina to tylko na zdjeciach:) no ale czasami sie nie da. Pamietam jak moja mama była atakowana o mój zwiazek..no ale na szczescie zamieniło sie to w normalność. Ja az do biura boje sie wracac ile bede miała zaległosci. A jeszcze Mój "dojrzał" ( dlatego tak bo ja takie zdanie miałam rok temu ale On bał sie zmian) do decyji wywrócenia wszystkiego do góry nogami i chce troche zmian i kadrowych i organizacyjnych. Wiec najprawdopodobniej jak wyleci pani X to ja przejme jej obowiazki. Hmm tak sobie mysle że chya doby mi bedzie brakowac:)) No to narazie tyle buziaki:))))))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 uciekam;) 29.11.07, 11:28 Jade na kontrole do lekarza i perwnie dzis mnie juz nie bedzie. Napisze jeszcze wieczorkiem bo jutro skoro świt spadamy. Wiec jakby co to zycze miłego i spokojnego weekendu:) Duuuża buźka dla Ciebie i Twojego ukochanego. Odpoczywaj:)) papa Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: uciekam;) 30.11.07, 08:11 witam, już pewno szalejcie w czasie drogi do Pragi:) - zazdroszczę:). ja sobie siedzę w biurze, juz obrobiona z całą pracą. wczoraj miałam dość duże urwanie głowy - koniec miesiąca, a później Mój zaczął okupować mojego kompa:( no i się nie dopchałam... życzę miłego weekendu, zdrówka - co byś się tam nie rozłożyła i daj znać przed poniedziałkiem, albo już jak będziesz po. pozdrowienia dla Ciebie i Twojego. Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 boje się.... 03.12.07, 08:56 Matko jakiego mam cykora!! gdzieś za 3 godz bedziemy wyjeżdzac ale boje sie coraz bardziej..nocka nieprzespana tylko ciagłe rozmyslania..jak to bedzie i czy wogóle bedzie..masakra! Ale co tam nie bede tutaj Ci narzekac po prostu trzymaj kciuki:)i odezwe sie na pewno jak juz bedzie po...o a jak bym bardzo chciałam zeby juz było po.. buźka Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 a teraz cos przyjemniejszego:) 03.12.07, 09:00 W Pradze było bajecznie. Pogoda nam sie trafiła ani deszczu ani sniegu. No i porwała nas magia praskich uliczek..super. I nawet wróciłam prawie całkiem zdrowa. Wiec wyjazd sie udał szkoda tylko ze na tak krótko. A Ty jak tam po weekendzie? Mam nadzieje ze wypoczęta i gotowa przed wyzwaniami tego tygodnia:)) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: a teraz cos przyjemniejszego:) 03.12.07, 09:50 mmm.. rozleniwiłaś mnie tą Pragą:) weekend spędziliśmy baaardzooo miło, ale nie leniwie - w sobotę nam meble przywieźli, więc trochu zamieszania było, ale efekt rewelacyjny:) w niedzielę, mały- dłuuuugii spacerek i tak nam minął dzionek, efekt tego taki, że mi się nie chciało iść dziś do pracy... jakieś wewnętrzne zmęczenie w sobie czuję..:( Kochana Moja, trzymam za Ciebie baaardzoooo mocnoooo kciuki i już teraz życzę baaardzooo szybkiego powrotu do zdrowia. kuruj się1 do następnego kliknięcia:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: a teraz cos przyjemniejszego:) 03.12.07, 10:22 Ja dzisiaj miałam ambitne plany zeby troche popracować..ale zeszły na psy:) przez te nerwy nie moge wcale sie skupić. Byłam przed chwilką w biurze no i wszystcy mnie obskoczyli jak tam z przygotowaniami..a że Mój własnie prowadzi wojne słowna z jednym z kierowników to poszlam sobie bo jego krzyk akurat nie dziala na mnie kojaco a wrecz przeciwnie.. no i tak se siedze w łóżeczku z psiurką i myśli mi sie kotłują.. Co do weekendu to aż chciałoby sie powiedziec oby takich bylo wiecej oprócz tego że podróż męcząca(to prawie 450 km i nie autostradką ale kretymi drogami no i jeszcze jechalismy przez szklarską porebe a tam mase śniegu normalnie zima w pełni) to az czasami fajnie tak sie zmeczyć bo naprawde warto. No i ciesze sie że i Ty weekend spedzilaś milutko i świeta prawda ze po takich wolnych dniach nie bardzo chce sie wracac do szarej rzeczywistości i do poniedziałkowej pracy... chociaz z dwojga zlego to wolałabym juz tą poniedziałkową prace:))) buziaki i do nastepnego:) Odpowiedz Link Zgłoś
bikle poniedziałki i praca.. :)) 03.12.07, 11:21 no cóż, praca w poniedziałki zawsze idzie tak, że nie wiem.. oj.. rozumiem Twój stres,bo też to kiedyś przechodziłam z brzuchem - stresa miałam takiego, że ho-ho.. no ale później już wszystko minęło.. co do pracy - ja na moje nieszczęście zauważyłam, że przychodzę do niej z coraz mniejszą ochotą, po prostu mnie męczy, nie widzę już w niej takiej radości jak wcześniej...chyba faktycznie zmęczona jestem i koniecznie urlopu potrzebuję:( albo cosik ze mną nie tak... no cóź - znudzona jestem:) hmm.. podziwiam, że chciało Ci się jeszcze do firmy jechać. co do zimy - u nas już po niej tylko wspomnienie i mooocnyyy halny... na moje nieszczęście - głowa mnie od tego boli:( Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: poniedziałki i praca.. :)) 03.12.07, 11:30 Ja tylko po schodach schodze do pracy:)) biuro jest na parterze w domku.. wiec daleko nie biegałam. No ale masz racje poniedzialki sa okropne w pracy. Potem juz leci:) Dobra Bikle ja uciekam i mam nadzieje ze szybko wróce. papappa Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: poniedziałki i praca.. :)) 03.12.07, 12:29 cwaniara:) powodzenia jeszcze raz życzę:* trzymam mocno kciuki :) poprawka: trzymamy bo Kochanie już wie:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 żyje:) 04.12.07, 20:50 Dziś krótko bo jestem slaba jak mucha..ale wszystko ok jestem juz w domku nogi bola jak cholera, kreci mi sie w głowie ale ogólnie nie taki diabeł straszny:)) AA no i napisz cos o tym ujawnieniu:) caluje i pozdraiam Was jutro sie odezwe pewnie bedzie juz troche lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle kryzysa mam:( 05.12.07, 07:54 Kochana, tak się cieszę, że wszystko jest względnie ok. kuruj się moja słaba muszko, bo teraz odpoczynek najważnejszy. odezwę się później, bo moje zdrowie szwankuje - żółądek maksymalny bunt podniósł:(( buziaki i do kliknięcia:* Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 ale ze mnie ofiara losu... 05.12.07, 13:35 oczywiscie juz rano było troche lepiej..wiec postanowiłam wstac z łózeczka i udałam sie do kuchni a tam... przeliczenie chęci nad możliwożliwościami i wylałam sobie wrzątek na noge...masakra porobiły mi sie bąble na udzie no i tak zdychałam do południa.. teraz juz lepiej..no i nie wstaje:) A tak pozatym to Ci powiem ze Mój mezczyzna staje na wysokości zadania jest bardzo opiekuńczy no i az zazdroszcze Jemu cierpliwości do mnie bo robie sie drażniąca...a to dopiero drugi dzień leżenia:((( A jak tam Twój żołądek?? No i dziekuje bardzo za cieplutkie słowa. Buziaki Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Mikołajkowo:)) 06.12.07, 08:18 auć! no to faktycznie się załatwiłaś:(( aż mnie zabolały własne nogi...stety my kobitki tak mamy, że wydaje nam się, damy sobie radę i mamy siły na wszystko, a tu buba... :( nooo....ja też myślałam, że wytrzymam z tym moim żołądkiem, ale wariowałam,że nie wiem...ale oczywiście dobra mina, do złej gry i tak, tak nic mi nie jest...z resztą wczoraj to ni miałam dobrego humoru, bo nie dość, że nie spałam całą poprzednią noc przez ten mój paskudny żołądek, to mieliśmy znów małe spięcie i usłyszałam niemiłe dla mnie słowa no i...no i spać nie mogłam, tylko przebeczałam całą noc...pod pretekstem,że boli mnie żołądek i mi niedobrze...rano wstałam lewą nogą, humorku nadal brak i no tak było przez cały dzień...nie miałam ochoty się odzywać, a atmosfera między nami gęstniała... apogeum było na spacerze wieczornym..jak huknęło na środku ulicy, to wrzaski jak nie wiem...wybuchliśmy, ja znów bek, bo uświadomiłam sobie, że to może być koniec, posypałam się na maksa. ja w jedną stronę, on w drugą stronę... a mój żołądek swoje - pyszny obiadek poszedł aut:(( ale zanim doszliśmy do domu, już zdążyliśmy się pogodzić:) no cóż - kochamy się gwałtownie, kłócimy równie intensywnie - dobrze, że to tylko raz na cholernie dłuuugi czas:) bo inaczej bym tego ni wytrzymała psychicznie:( nawet nie pamiętam co On mi wczoraj mówił. jakoś mi się psychika na maksa zblokowała...no normalnie mam dziurę w świadomości.. amnezja.. :( co do ujawnienia - powiedziałam i jakoś to spokojnie przyjął. zero pytań i innych takich:( - aż Ci powiem, że się rozczarowałam trochu:)) nooo, ale najważniejsze jest, że już wszystko ok:) a jak tam Twoje zdrówko??mam nadzieję, że już się jednak troszeczku lepiej czujesz. buziaki i do kliknięcia:) a! no i taka opiekuńczość jest przesłodka. ja też się dziwię, że Moje Kochanie ze mną wytrzymuje:)) aaa!!! no.. mam nadzieję, że Mikołaj przyniesie Ci dziś duuużyyy worek z prezentami:) Odpowiedz Link Zgłoś
minutka_1 Re: Mikołajkowo:)) 06.12.07, 12:31 hej hej:) O to jakiś smutny dzionek mialaś:( no ale tak czasami bywa jak sie sypie to z grubej rury:) chociaż my takich poważnych wojen nie prowadzimy jakoś tak sie układa że tornado jeszcze ( odpukać) przez nasz zwiazek nie przeszło..jakies drobne sprzeczki..czasami wymiana zdań i roznice w poglądach. Tylko jak juz sie pojawia to stwierdzamy ze szkoda czasu na dyskusje bo i tak sie w tym nie zgodzimy siła rzeczy i temat sie konczy bez urazy dla obydwu stron. I chyba tak jest najzdrowiej bo to sa błahostki nie majace znaczenia w naszym zwiazku i róznice w pogladach wystepuja (trudno zeby ich nie było przy tak duzej róznicy wieku) ale staramy sie nie doprowadzac do skrajnosci i nie wpierac sobie nawzajem swoich poglądów - nie twierdzac ze one sa złe czy dobre ale po prostu inne i staramy sie to szanowac. Jak narazie to sie udaje..chociaz to do mnie Mój Men musi miec wieksza cierpliwosc bo czasami naprawde zachowuje sie jak rozkapryszony bachor:))) Taka sytuacja była w szpitalu i poszło o fajki jak ja pale pod 2 paczki dziennie i tu nagle brak to juz przed poludniem nastepnego dnia (przed wyjsciem do domu) nie mogłam wytrzymac. Lekarz pozwolił, pielegniarka też (to prywatna klinika wiec było prawie jak w hotelu:)) ) a Mój sie uparł ze nie i koniec!! no to ja zarzucilam Mu ze zachowuje sie jakby był moim ojcem no i sie posypalo ja uparta jak osioł i w dodatku roadrazniona poszłam na ta fajke...po powrocie do domu Mój stwierdził ze było to jedno z poważniejszych spiec w naszym zwiazku..wiec my na tej zasadzie sie kłócimy jak juz sie kłócimy:) ale sie rozgadalam.. No a ze zdrówkiem juz coraz lepiej dzis nawet śniadanko robiłam:) wiec mam ambitne plany zeby w poniedziałek isc juz do pracy. Jeszcze jutro kontrola u lekarza i zobaczymy co powie. AA no i mam nadzieje ze z Twoim żołądkiem juz wszystko ok? No chyba że moze te Twoje rewolucje o czyms innym swiadczą:))))?? Wielkie mikołajkowe buziaki - mysle ze i do Ciebie Mikołajek wpadnie wiesz z duuzym worem w samej czerwonej czapeczce..hmm.. ja lubie takie niespodzianki:) Może Mój cos wymysli..haha. Odpowiedz Link Zgłoś
bikle Re: Mikołajkowo:)) 06.12.07, 12:45 te,te,te.. bez herezji mi tu:))) żołdek się uspokoił, doszłam do wniosku, że mam nerwicę żołądka mojego biednego:( ale dziś już jest dobrze. odpukać!!<puk!puk!> nooo.. u nas to jakoś różnie bywa, ale też doszłam do wniosku, że czasami mam odchyły od normy i zachowuję się jak totalna gó..ara, bo moje fochy są zabijające nawet dla mnie samej...no cóż, taka moja natura uparciucha:) po prostu musi być tak jak chce i czasami nie chcę odpuścić:) a torando dobre na oczyszczenie atmosfery - później są nocne Polaków rozmowy:))) prezencika już dostałam, ale cosik czuję, że jeszcze jakaś niespodzianka mnie czeka:))) buziaki:* i tego wora wzajemnie życzę:))) Odpowiedz Link Zgłoś