Gość: Daisy
IP: *.met.pl
07.07.03, 15:44
Wiem, że poruszę problem stary jak świat, ale naprawdę nie wiem już jak sobie
sama poradzić... Od zawsze byłam pulchnym dzieckiem, nastolatką, wreszcie
dorosłą kobietą – i praktycznie od zawsze się odchudzałam. Z mniejszymi lub
większymi sukcesami. Największym sukcesem był zeszły rok, kiedy udało mi się
zrzucić prawie 15 kg i wreszcie byłam zadowolona ze swego wyglądu. Niestety,
od zeszłorocznych wakacji moje kilogramy wróciły spowrotem...i znowu jestem
grubasem:(:( Nie będę pisała o przyczynach, bo nie o tym chcę mówić; na pewno
pomogły mi w przytyciu stresy itp., ale najbardziej to, że reagowałam na nie
jedząc i nie umiałam poskromić swego łakomstwa. Tak jest do dziś. Każdego
dnia budzę się z myślą, że muszę schudnąć, ale nic z tego nie wynika.
Zaczynam zdrowo i niskokalorycznie się odżywiać, ale po kilku dniach wracam
do starych nawyków. Nie potrafię znaleźć już w sobie motywacji, bo odkąd
pamiętam, moje życie dzieliło się na miesiące obżarstwa i miesiące wyrzeczeń.
Straszne jest to, ze jedzenie stało się dla mnie obsesją – szukam okazji, by
się napchać, podkreślam – napchać, nie najeść... potrafię po całym dniu
obżarstwa wieczorem pojechać specjalnie do McDonalds, czy zjeść sama dużą
pizzę albo kupić sobie lody, czekoladę, paczkę wafli, draże, zjeść to
wszystko i dopchnąć się kanapkami...Najbardziej boli mnie to, że nadwaga
obrzydza mi całe życie. Jestem ładną dziewczyną, lubianą, mam kochającego
mężczyznę, wielu oddanych przyjaciół, a mimo to nie potrafię cieszyć się
życiem, bo każdą radość psują mi moje fałdy tłuszczu – bo nie mogę się ubrać
tak jak chcę, bo nie pójdę na plażę, bo jak pójdę gdziekolwiek to wszędzie
widzę szczupłe kobiety, które są dla mnie jak wyrzut sumienia.
Zeszłe wakacje, kiedy byłam stosunkowo szczupła wspominam jako najpiękniejszy
okres w moim życiu... Zastanawiam się, jak to jest możliwe, ze rok temu
potrafiłam jeść zdrowo, niewiele i chudnąc, potrafiłam chodzić kilka razy w
tygodniu na rower i dawać sobie niezły wycisk i na dodatek to wszystko
sprawiało mi radość... a wszystko to zaprzepaściłam i nie potrafię tego
powtórzyć:(:(:( Teraz ważę 78 kg przy 172 cm wzrostu czyli mam jakieś 16 kg
nadwagi, i wiem, przecież ze 4-5 miesięcy rozsądnej diety i ruchu pozwoliłoby
mi się z tym uporać...więc czemu czegoś ze sobą nie zrobię???