08.09.07, 21:52
Ale mam doła. :( Pokłuciałam się z chłopakiem, trzasnełam drzwiami i
wyszłam. Sama juz nie wiem czego chce. Zastanawiam się nad odejściem
ale jakos mi cięzko. To pierwszy facet z którym powaznie pomyśląłm o
slubie. A moze to te plany mnie bardziej trzymają niz uczucie. Sama
nie wiem. Tak mi jest cholernie zle ale wiem ze miałam racje.
Obserwuj wątek
    • quba40 Re: zle mi :( 08.09.07, 21:58
      A co takiego zrobił chłopak, że tak zareagowałaś?
      • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:02
        byli u nigo koledzy z pracy i jeden okrutnie przeklinał. Uwazam ze
        powinien mu zwrócić uwage. a on tego nie zrobił. ale najgorsze jest
        to ze on uwaza ze nic ise wielkiego nie stało. On nie chciał
        wszczynac z nim takiej rozmowy. Wolał jemu się nei narazić niz
        stanąć w mojej obronie.
        Mnie uczono w doumu czegos innego. Nie dam się tak traktować. Gdyby
        to było moje mieszkanie to bym takiego buraka na kopach wyniosła.
        Sama się powstrzymałam tylko dlatego ze oni razem pracują.
        • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:10
          I dlatego, ze nie zwrócił mu uwagi Ty się z Nim pokłóciłaś? Przecież
          Ciebie nie obraził. To, że klnął to tylko o Nim swiadczy a nie o
          Twoim facecie. Musiał mieć jakieś powody, że nie zwrócił mu uwagi.
          Było trzeba spokojnie powiedzieć mu o co chodzi. Zresztą, gdyby mi
          zachowanie jakiegoś tam kolesia raziło tak strasznie to bym sama
          zwrócila mu grzecznie uwagę albo też podobną uwagę obróciłabym w
          zart tak aby się zreflektował i aby dało mu do myślenia. Po co się
          kłócić o takie głupoty?
        • quba40 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:13
          Hmmm myślę, że nieco przesadziłaś, powinnaś raczej przełknąć złe zachowanie
          kolegi faceta i dopiero jak sobie pójdzie pogadać ze swoim chłopakiem na ten
          temat. Robienie awantury przy znajomych to nie najlepsze wyjście, szczególnie
          przy kolegach faceta. Gdyby zrobił tak jak mu "kazałaś" to wyszedłby na
          pantoflarza (w oczach kolegów), wiem że to głupie ale tak już jest z samcami.
          • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:18
            Ojej to Ty zwróciłaś mu uwagę na to przy kolegach? Łoj nieroztropna
            bardzo jesteś. Ja bym sama poprostu dla takiego kolesia zwócila
            uwagę.
          • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:23
            Wiem ze nie powinnam nim ządzić w obecności kolegów ale stawiam
            poprzeczkę wysoko. Nie pozwole się nikomu tak zachowywac a od
            Mężczyzny przez duze M wyagam stawania w mojej obronie bezwzględnie.
            Tak jest w moim domu i nie będe ulegała bo ktos jest chamem nie
            reformowalnym i mojem lubemu się nei chce z nim dyskutować. Niech
            sobie klnie ile wlezie ale nei przy mnie. A po za tym liczyłamze
            przyjedzie i mnie przeprosi a on siedzi w domu i ogląda mecz. Taka
            jestem dla niego wazna. Kiedys by tak nie zrobił. Jakl znam zycie to
            przyjedzie jutro zeby mnie udobruchac.
            Naprawde mi zle.
            • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:25
              nie uwage zwróciłam mu pózniej jak wyszli ale przy nich byłam
              wściekła bo przedłuzali wizyte a my mielismy inne plany. Mysle ze to
              widzieli na 100%
            • silic Re: zle mi :( 09.09.07, 10:59
              Jesteś cudowna...
              Sama rozpętujesz aferę i jeszcze chcesz, żeby cię bronić przed skutkami twoich
              własnych działań.
              Jeśli nie potrafisz sama obronić swojego zdania to się nie odzywaj. Obrażasz sie
              jak dziewczynka.
    • juta50 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:23
      E nie martw sie.głowa do góry...pewnie masz zły dzien i ta pogoda do kitu.
      PS: No w sumie mogl mu zwrocic uwage ale ten kolega to musi byc jakiś wiesniak,
      skoro w Twojej obecnosci tak ohydnie przeklinał, tak wiec..nie jest wart Twojej
      uwagi a tym samym kłótni.
      ciał:)
      • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:26
        Powiedz mi jedną rzecz, bo nie łapię. Jeśli tak bardzo Cię zabolało
        te bluzganie, dlaczego sama mu nie zwróciłaś uwagi. Język Ci stanął
        w poprzek czy co? Gdybyś to zrobiła Twój facet może by inaczej
        zareagował i może pomyślał by: Ale mam fajną babkę sama umie się
        bronić i nie czeka aż ja zareaguje.
      • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:27
        To jest wiesniak ale w tej całej kłutni chodzi mi tez o to ze mój
        chopak zachowuje się jak by nie było problemu. Powiedzia ze na drugi
        raz mu zwróci uwagę. Ale to było dla świętego spokoju. Zamiast
        przeprosić spierał się ze ną nad sesnem zwracania mu uwagi itp.
        • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:29
          Dlatego ze nie chciałam robić złej atmosfery. Oni razem pracują a po
          za tym przyszli rozmawiac o interesach. Znam tego faceta tylko z
          widzenia. Uwazam ze mojemu chłopakowi bardziej wypadąło by
          powiedziec zeby przestał
        • juta50 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:30
          hmm kobieta przewyższa męzczyzne rozumem wiec...czas zebys zabrala sprawe w
          swoje ręce:NIe patrz na faceta, sama zwracaj uwage bo zanim on zakontaktuje to
          bedzie koniec swiata.
        • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:31
          Sorki, ale uważam że powinnaś sama mu zwrócic uwagę i tyle. Niektóre
          sprawy warto samej załatwić. Jeśli będziesz czekać aż facet będzie
          załatwiać to czekaj dalej. Mowię Ci faceci lubią silne kobiety i
          takie które same umieją się wybronić. Po co Ci adwokat? Jeśli nie
          pasowało Ci to powinnas powiedzieć do tego wieśniaka - sorry ale nie
          rozumiem dlaczego się tak rugasz albo ale masz ubogie słownictwo,
          nie umiesz używać bardziej cenzurowanego słownictwa? Tak by się
          zmieszał i napewno zreflektował by się.
          • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:36
            napewno macie racje. Wiem ze to by było skuteczne ale po jaką
            cholere mi facet skoro nie umie sie zachowac.
            Nie wiem czy to argument ale widziam takie sytuacje z udziałem
            mojego ojca i on nigdy nie pozwala sie nikomu zle wyrazac w
            obecności mojej mamy lub moim i siostry.
            ja chce miec faceta a nie 29letnie dziecko
            • quba40 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:53
              Wybacz ale sama zachowujesz się dziecinnie i robisz z drobnostki wielki kłopot.
              Na dodatek był to kolega z pracy tym bardziej podważyłabyś autorytet chłopaka.
              Zamiast się dąsać, pogadaj z nim o tym ale dopiero jak Ci przejdzie złość.
              • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:55
                Dziecinnie?? dlaczego?
                • quba40 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:59
                  Dlatego bo robisz z igły widły, ludzie mają o wiele większe problemy w życiu ;)
                  Więcej luzu i spokoju, po co się tak denerwować, szkoda Twojego zdrowia ;)
                  Ustal ze swoim facetem, że źle się czujesz gdy ktoś przeklina w Twoim
                  towarzystwie i miło byłoby gdyby się zatroszczył aby jego znajomi tego nie robili.
                  • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:02
                    Dokładnie i problem z głowy.
                  • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:04
                    Quba to nie jest dla niego niespodzianka i nie musze mu o tym mówić.
                    To był tak troskliwy facet i tak dobrze mnie zna (czasem lepiej niz
                    ja siebie) ze nie jest to dla niego jakas nowość. On osiada na
                    laurach i to mie tak irytuje ze ...
                    • quba40 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:41
                      Hmmm no to inna inszość w takim razie, pogadaj z nim o tym tak szczerze o swoich
                      spostrzezeniach, tylko pamiętaj aby zachować spokój, by nie odebrał tego jako
                      atak czy zemstę.
            • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 22:56
              Nie każdy jest taki jak Twój tata. Miło by było, by zareagował, ale
              uważam ze wcale nie musiał. Naucz się bronić sama. Facet inaczej
              spojrzy na Ciebie a i sama poczujesz się ważna.
              • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:02
                Ja się bronie doskonale sama i duzo osób uwaza ze jestem bardzo
                wyszczekana ale ja mam faceta. Chcie zeby mi do czegos słuzył. To
                nie ma być gęba do wyzywienia tylko partner i obrońca.
                Zastanawiam się nad tym ze skoro mój ojciec umie byc mężczyzna to
                znacz ze nie wymagam nie wiadomo czego. to jest osiągalne. Moim
                zdaniem on sobie odpuszcza. Kiedys skoczył by dla mnie w ogień gdyby
                takie było moje zyczenie. To był najbardziej opiekuńczy facet na
                świecie. a teraz zamiast byc z kwiatami pod moimi drzwiami to ogląda
                mecz.
                • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:07
                  Mylisz opiekuńczość z bronienim. To nie jest jednoznaczne. Zresztą
                  uważam, że jeśli facet nie kwapi się zwrócić uwagi to kobieta sama
                  powinna wyraźnie powiedzieć co jej się nie podoba. Uważasz, że masz
                  faceta po to by Cię ciagle bronił. Facet to Twój partner. Widocznie
                  mu te bluzganie nie przeszkadzało i pewnie nie rozumie dlaczego
                  robisz problem. Zreszta ja w sumie też nie bardzo. Jesteś już dużą
                  dziewczynką więc naucz się samodzielności i tego że warto samej się
                  bronić. Jeśli Ci się zachowanie Twojego faceta nie podobało zwróć mu
                  na to spokojnie uwagę. Krzyki nic Ci nie pomogą. Spójrz na to
                  trzeźwo, odrzuc emocje.
                  • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:09
                    Jeśli jedank uważasz, że spoczął na laurach zacznij go olewać przez
                    jakiś czas może to przyniesie jakis rezultat.
                  • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:10
                    Ale kiedy przychodzi inny kolega i przeklina (bo ma niestety takich
                    2) to mu zwraca uwage co chwila. Moim zdaniem bał sie tamtemu
                    powiedziec. A nie powinien bo on ma wobec mojego lubego WIELKI dług
                    wdzięczności i napeno by się zamknoł.
                    • sloneczko216 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:12
                      No to już nic nie rozumiem. W takim razie, dziwne, że tej uwagi nie
                      zwrócił skoro zawsze zwracał.
                      • marina111 Re: zle mi :( 08.09.07, 23:17
                        Tez tak uwazm. Najbardziej mnie irytuje ze jednemu zwraca uwage i
                        widzi w tym problem a drugiemu nie i jeszce mi mówi ze to nic
                        takiego i ze mu się poprostu nie chciało dyskutować. Zachowuje się
                        jak bym go zaskoczyła swoimi oczekiwaniami a on nie rozumie problemu.

                        Ja bym odpuściła tej całej sytuacji ale zachowanie mojego chłopaka
                        mnie wytrąciło z równowagi
                        • sloneczko216 Re: zle mi :( 09.09.07, 10:52
                          Mam nadzieje, że dziś już lepiej się czujesz. Spojrzałaś na calą
                          suyuację z dystansu i bez emocji? Pewnie juz zadzwonił do Ciebie i
                          przeprosił. Wiesz, że dla faceta ważniejszy jest czasem mecz niż
                          kobieta. Smutne ale prawdziwe. Chociaż ja nie dopuszczam do takich
                          sytuacji.
            • silic Re: zle mi :( 09.09.07, 11:00
              Sama jesteś dzieckiem.
        • silic Re: zle mi :( 09.09.07, 11:04
          On nie ma żadnego powodu , żeby cię przepraszać. To ty powinnaś go przeprosić za
          swoje rozwydrzenie.
    • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 11:03
      Ten wpis powinien zostac przeklejony na samej gorze forum jako
      przyklad typowego utrudniania sobie zycia.

      Chyba zapomnialas w tej sprawie o jednym.. Twoj facet przebywa z
      tymi kolegami codziennie przez wiele godzin i musi miec z nimi dobre
      stosunki... Wszczynanie awantury z powodu jezyka jednego z kumpli
      byloby z jego strony glupota..
      • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:20
        A ze mną ma zamiar spedzić całe zycie. Mysle ze powinien miec dobre
        stusunki przedewszystkim ze mną.
        Słonezko 216 niestety nadal jest mi zle. Nie przeprosił. Napisał
        tylko w nocy smsa ze mnie kocha a dziś się nie odzywa. Nie poznaje
        go. On nigdy tak nie robił.
        • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:22
          Zrobilas mu awanture i wydaje Ci sie, ze on sie ma odzywac? Cos mi
          sie widzi, ze masz jednak za malo problemow i wymyslasz sobie jakies
          na sile..
          • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:29
            Zwykle dzwonił wiec nie widze powodu dla ktorego teraz miał by tego
            nie zrobic. Wymagam od niego duzo bo go kocham. To nie jest szukanie
            na siłe problemów. Gdyby mi na nim nie zalezało to bym miała w nosie
            jego zachowanie bo nie wiązała bym z nim przyszłości
            • sloneczko216 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:36
              W sumie to masz trochę racji. Niech mysli, że to On zawinił. Facet i
              tak tego nie doceni, jeśli byś do niego zadzwoniła.
              • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:43
                W innych sprawach odpuszcam łatwiej. Czasem przesadzam ale tym razem
                nie odpuszcze i to tez z tego powodu ze on mi sie wyjątkowo stawia
                tym razem. Nigdy wczesniej taki nie był a takiego zachowania nie
                mogę tolerowac. Poczekam- albo okaze się facetem z którym warto
                spedzic zycie (na co mnie namawia od dłuższego czasu) albo będe
                musiała szukać innego. :(
                • sloneczko216 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:44
                  Łoj!!!!!!
                  • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 15:50
                    za ostro?
                    • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:11
                      Rob tak dalej a nie bedziesz miala inne mozliwosci niz poszukac
                      sobie jakiesgos innego.. Chcesz miec pantoflarza w domu? Zalezy Ci
                      na facecie, ktory nie ma swojego zdania i nie potrafi bronic swoich
                      przekonan? Gratuluje pomyslu na malzenstwo...
                      • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:15
                        ja mu nie kaze zmieniac poglądów politycznych tylko konsekwencji w
                        postepowaniu i stawania bezwzględnie po mojej stronie.
                        • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:29
                          Kazesz mu robic czes do czego sama nie mialas odwagi... To sa jego
                          koledzy z pracy i to jest jego decyzja czy chce komus zwracac ugage
                          czy nie. To co robisz jest moim zdaniem czepialstwem. Trzeba bylo
                          powiedziec koledze aby zmienil slownictwo.. ale nie... Ty wolalas
                          zrobic to rekami faceta...
                • quba40 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:22
                  Dość samolubne podejście, "albo mi będzie dobrze albo z nim zrywam", a nie
                  pomyślałaś, że on też mógł się poczuć źle? Masz gdzieś jego uczucia? Szkoda
                  słów, jak to można robić sobie na siłę problemy...
              • quba40 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:20
                Eee tam właśnie tego w was kobietach nie znoszę, bardzo często staracie się
                wzbudzić winę w facetach i prawie nigdy nie wyciągacie pierwsze ręki na zgodę,
                takie fochanie jest bezsensowen, zamiast psuć sobie i jemu humor powinno się
                wszystko na spokojnie wyjaśnić...
                • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:25
                  Ale ja próbowałam. Jego technika na unikanie kłotni to nie
                  odpowiadanie na moje pytania. Dlatego wczoraj wyszłam. Albo okazuje
                  skruche albo niech chociaz mi SENSOWNIE wyjasni dlaczego nie mógł
                  tego zrobić.
                  To poprostu jest jego wina. Mam udawac ze cos mi pasuje jakmi nie
                  paasuje?? Czy uwazasz Qubo ze to jest lepsze???
                  • quba40 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:36
                    Jeśli nie odpowiada na pytania i nie chce rozmawiać to faktycznie nic fajnego,
                    musisz go w takim razie nauczyć rozmawiać.
                    Czy ja wiem czy jego wina jest tak wielka, wydaje mi się, że przesadzasz, gdyby
                    ktoś słownie atakował Twoje dobre imię a on nie stanął w Twej obronie to bym Ci
                    przyznał rację, jednak tutaj wyłącznie nie zwrócił uwagę na przekleństwa kolegi
                    w Twoim towarzystwie. Oczywiście popełnił błąd jeśli wiedział o tym, że tego nie
                    cierpisz. Jednak nie był z prywatnymi kolegami, a ludźmi z pracy, z którymi
                    mógłby sobie zepsuć dobre stosunki gdyby był czepialski, na pewno nie znasz do
                    końca w jakiej relacji jest z tym kolegą co przeklina.
                    Zamiast robić problem zadzwoń/porozmawiaj z nim i powiedz mu, że przesadziłaś ze
                    swoją reakcją, ale powinien wiedzieć jak reagujesz na przekleństwa i przewidzieć
                    to. Na przyszłość niech lepiej reaguje, a jak nie chce to niech nie umawia się z
                    Tobą i tym kolegą.
                    • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:41
                      ten kolega był u niego w domu wiec powiniensię pohamować. Nie
                      umówilismy sie razem. ja przyjechałam bo o 16 mieli skończyć
                      spotkanie ale nie skończyli. Ten kolega jest mu winien duzą sume
                      pieniedzy (bo wyciągnoł go z powaznych problemów) wiec mój luby m
                      nad nim pewna przewagę i mysle ze ten by munie odpusknoł gdyby
                      zwrócił mu uwagę.
                      • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:42
                        A moze twoj facet lepiej wie co nalezy zrobic aby jeszcze kiedys ta
                        kawe zobaczyc? Przyjezdzasz sie domu faceta i sie rzadzisz?
                      • kontik_71 kase naturalnie nt 09.09.07, 16:43
                      • quba40 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:50
                        Może i tak, jednak to dobrze świadczy o nim, że nie wykorzystuje zadłużenia
                        kolegi do pokazywania kto tu rządzi. Może bardzo go lubi, jest to jego lepszy
                        kumpel z pracy i nie chce psuć relacji między nimi? Jak to wyglądało? On
                        przeklinał a Ty nagle strzeliłaś focha i wyszłaś? Czy może dawałaś znaki dymne
                        chłopakowi? Eee wydaje mi się, że postawiłaś swojego faceta w niezręcznej
                        sytuacji, na pewno nie spodziewał się tak mocnej reakcji z Twojej strony.
                        Najlepiej gdybyś sama zwróciła uwagę koledze, ale nie jakoś nieprzyjemnie ze
                        skwaszoną miną tylko wręcz dowcipnie ośmieszyć go można było. Pamiętaj, że facet
                        nie zawsze może pamiętać o wszystkim, był w dobrym towarzystwie dobrze się czuł,
                        pewnie stracił poczucie czasu, Ty się zjawiasz on nawet nie zwrócił uwagi, że
                        kolega klnie (skoro robi to ciągle to myślę, że dla Twojego chłopaka jest to
                        naturalne zachowanie jego kolegi).
                        • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:54
                          ja nie trzasnełam dzwiami przy kolegach tylko jak wyszli powiedziałm
                          mu co o tym myśle i czego od niego oczekuje. Nie mozna było sie z
                          nim sensownie porozumiec więc trzasełam drzwiami. TO było spotkanie
                          w interesach a nie przy kawie i ciasteczkach wiec nie było czym sie
                          świetnie bawić.
                          Kolega przeklina ciągle i moze na nim to wrazenia nie robi ale
                          skoremu innemu swojemu koledze umie zwrócic uwage to nie rozumiem
                          czemu temu nie?
                          • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:56
                            A sensowna odpowiedz to taka opisujaca poddanstwo?
    • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:32
      Cos mi sie wydaje, ze jeszes bardzo samolubna osobka.. swietnym
      przykladem i potwierdzeniem tego jest watek o kotach.. co z tego, ze
      plodzi kociaki w calym otoczeniu.. to nie jest twoj problem, prawda?
      wazne jest, ze nie musialas podjac "nieludzkiej" decyzji..
      • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:36
        A ty bys chciał być wykastrowany? jak bedziesz miał tyle dzieci ile
        masz w planach to poddasz się temu zabiegowi?
        Widziałes kastrowane koty??? To chore zwierzęta. Nie umieja się
        odalezc w środowisku. Kazde zwierze moze im wyrządzić krzywde. Maja
        nie naturalne rozmiary.
        Nie uwazam się za samolubna osobę.
        • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:39
          Co Ty za glupoty opowiadasz? Sam mam 3 koty w tym jednego
          wykastrowanego kucura.. wierz mi, idealnie potrafi odnazc w
          srodowisku...
          Jestes samolubna osoba i tylko twoje sie liczy.. jeszcze raz
          przeczytalem poczatek tego watku i straszna tragedie, ktora zrobilas
          z bzdury.. "facet nie stanal w mojej obronie"... a co ktos ci cos
          robil? kolega klal na ciebie?
          • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:42
            w mojej obecności w jego mieszkaniu. On wie ze tego nie toleruje
            • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:43
              To trzeba bylo wyjsc a nie wtracac sie w prywatne spotkanie
              chlopaka...
              • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:45
                Sam prosił zebym została.
                • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:47
                  I taka mila bylas az mu drzwiami trzasnelas.. wow.. Gdybym byl twoim
                  facetem to dluuugo bys poczekala na sygnal z mojej strony
                  • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:48
                    Nie wiąze się z facetami którzy mają takie podejście jak ty i
                    kastroja koty
                    • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:51
                      Rozumiem, ze wolisz poslusznych pantoflarzy.. Twoje prawa i twoj
                      wybor...
                      • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:56
                        Wole takich z którymi się zgadzam w podstawowych sparawach. Takich z
                        którymi mam wspólne wartości.
                        • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 16:57
                          A wspolna wartoscia jest twoja wartosc i tylko twoja? Bo cos mi sie
                          wydaje, ze facet to niewiele ma do powiedzenia i jak wreszcie to
                          zrobil to jest tragedia...
                          • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:14
                            chyba nie dokładnie czytasz to co napisałam. On jednemu koledze
                            zwraca uwagę a innemu juz nie. Czy to znaczy ze raz ma takie zdanie
                            jak ja a innym razem juz nie?? A moze raz jestem wazniejsza ja a
                            innym razem kolega
                            • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:17
                              To jest jego suwerenna dacyzja i wybor komu zwraca uwage a komu
                              nie.. I zamiast robic afere powinnas sie dowiedziec jakie sa powody
                              takiej a nie inne decyzji. tylko, ze do takiego czegos trzeba
                              zachowac spokoj a nie walic drzwiami.. juz sobie wyobrazam jak ta
                              scena wygladala..
                              • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:26
                                a ty zawsze taki opanowany jesteś? Zapytałam, nie odpowiedział więc
                                wyszłam.
                                • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:28
                                  I walnelas drzwiami... Tak, naleze raczej do opanowach osob, ktore
                                  wola wiedziec co sie dzieje niz walic drzwiami z poczuciem bycia
                                  niebronionym...
                                  • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:35
                                    A ja uwazam ze facet ma nieustannie zabiegać o kobiete. Jesli ona
                                    wychodzi to ma za nią biec. Nie uwazam zebym niczego mu nie dawaała
                                    i była samolubna. Facet jest po co zeby zbył facetem : bronił,
                                    opiekował się, wspierał. I nie ma zadnych teryf ulgowych bo facet to
                                    nie rozumie. Ma wysokie IQ i rozumie co się do niego mówi, rozumuje
                                    logicznie, umie wiążac fakty i ma w związku z tym stawac na
                                    wysokości zadania. Nie jestesmy razem od wczorej wiec mógł się
                                    zastanowić czy mu taki układ pasuje czy nie.
                                    • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:37
                                      No i wreszcie wylazlo szydlo z worka.. nastepna uwazajaca, ze ma byc
                                      oczkiem w glowie.. albo bedziesz stara panna albo bedziesz miala
                                      meza (z pewnoscia nie partnera) pantoflarza, taka miekka scierke bez
                                      swojego zdania.. i jedna i druga opcja nie sa specjalnie
                                      pociagajace..
                                      • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:41
                                        Myśle ze nie bedzie az tak zle i staropaniestwo mi raczej nie grozi.
                                        Ja poprostu wiem ile jestem warta i dlatego wymagam od facetów. A
                                        własne zdanie u facetów lubie. Uwazam ze jedno drugiemu nie
                                        przeszkadza.
                                        • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 17:52
                                          Wlasnie widac jak lubisz wlasne zdanie u faceta.. haha
                                          • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 18:09
                                            dlaczego uwazasz ze jest inaczej?? Wyjaśnij mi proszę bo nie rozumiem
                                            • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 18:17
                                              Bo robisz afere z kompletnej bzdury, uzywasz wielkich slow do
                                              opisanie glupoty o ktorej normalnie sie nie pamieta nastepnego
                                              dnia... I nie akceprtujesz faktu, ze facet ma inne zdanie niz ty,
                                              czego dowodem jest ten waten i trzaskanie drzwiami...
                                              • marina111 Re: zle mi :( 09.09.07, 18:31
                                                a jak wytłumaczysz ze przy obecności innego kolegi ma takie zdanie
                                                jak ja?
                                                • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 18:36
                                                  Tpo juz twoje zadanie.. zapytaj sie go, ale SPOKOJNIE i bez
                                                  wymowek... Najwidoczniej ma powod do takiego zachowania...
                                    • silic Re: zle mi :( 10.09.07, 01:53
                                      Nie mogę się zdecydować , czy to co napisałaś jest bardziej śmieszne czy
                                      bardziej przerażające...


                                      > A ja uwazam ze facet ma nieustannie zabiegać o kobiete. Jesli ona
                                      > wychodzi to ma za nią biec.

                                      I może jeszcze rzucać kwiaty pod stopy ?....To jednak jest śmieszne :).
                                      • marina111 Re: zle mi :( 10.09.07, 19:09
                                        czemu nie. Magdy M nie ogladasz. Jej nie ustannie faceci rzucają
                                        kwiaty do stóp. Co w tym złego? :)
                                        • kontik_71 Re: zle mi :( 10.09.07, 19:10
                                          Zlego nic, ale to byl film, fikcja...
    • znowuwzyciuminiewyszlo Re: zle mi :( 09.09.07, 22:55
      o zesz ku..wa, dziewczyno, opamietaj sie!!
      • kontik_71 Re: zle mi :( 09.09.07, 22:59
        I znowu ktos klnie w jej obecnosci.. biedna ksiezniczka nie ma teraz
        nikogo kto bedzie mogl ja obranic i jesli tego nie rozbi to
        opierd***ic :(
      • sloneczko216 Re: zle mi :( 09.09.07, 23:00
        Haha. W końcu coś mocniejszego. Dobrze. Też uważam, ze Twoje troche
        dziwne poglądy są wku..ające. zyczę Ci, bzđ wiksyzch problemw nie
        miala.
        • rasgeea Re: zle mi :( 09.09.07, 23:03
          hehe :D
          może jak taka anonimowa to sie odważy i się obroni :D:D:D SAMA??? A może tu tez
          czeka na jakiegoś ksiećia i pzrestanie się odzywać?! no jaka szkoda ...
          • marina111 Moze i nie mam racji.. 09.09.07, 23:50
            ...ale osiągnełam swoje. Przyszedł z wielgachnym bukietem kwiatów
            które uwielbiam i ze słowami na które czekałam. Moze się zachowuje
            jak księżniczka ale na to zasługuje. Nie będe szła na ustępstwa w
            sprawach szacunku do mojej osoby. A jesli ktos musi to robić to
            współczuje związku. Okazał się męskim facetem który umie zatroszcyć
            się o kobiete tak jak na to zasługuje.
            Moje zachowanie było stanowcze ale dzięki temu udało mi się z nim
            porozmawiać mimo ze wcześniej milczał kiedy próbowałam z nim o tym
            porozmaiać.
            • quba40 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:00
              Dopiełaś swego, tylko nie sądzę aby to miało coś wspólnego z ustępstwami
              odnośnie szacunku do Twojej osoby. Wzbudzenie w kimś poczucia winy niejak się z
              tym nie wiąże. Co najwyżej dowiodłaś, że Twój facet musi Cię bardzo kochać, bo
              wybaczył Ci Twoje zachowanie i zgodził się zostać tym winnym. Gdyby był męskim
              facetem to starałby się Ciebie wychować i pokazać Ci, że pewnymi rzeczami nie
              należy się przejmować, że istotne jest odmienne zdanie innych ludzi, które
              należy szanować. Wszystko to powinien zrobić dla Twojego dobra, bo co będzie gdy
              jego zabraknie, albo nie będzie akurat przy Tobie? Czy sobie poradzisz z groźnym
              światem, w którym nie wszyscy są kulturalni i często mają gdzieś fakt, że źle
              znosisz przekleństwa ;)
              Pozdrawiam i życzę więcej luzu i mniej czepialstwa ;)
              • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:07
                Quba napewno sobie poradzą. Ja tez mu czasem ustępuje tego w moich
                postach nie widać bo pisałam o tej jednej sytuacji. Zdazyło się
                kiedys ze go bardzo zraniłam i mimo ze mi wybaczył odrazu chociaz
                wiem na 1000% ze nie było mu łatwo (a ja niewiem czy bym mu coś
                takiego wybaczyła) Do tej pory staram się mu to wynagrodzić i
                pokazać ze załuje swojego zachowania.
                A jesli chodzi o wychowywanie to myśłe ze on mnie wychował bardziej
                niz ma o tym pojęcie bo zadnego faceta nie szanowałam tak jak jego i
                zadnemu nie byłam tak wierna.
                • gertruda6 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:18
                  On Ciebie szanuje.... ale ty jego w ogole. Masz go za sluzacego ktory ma
                  spelniac twoje zachcianki. I tanczyc jak mu zagrasz. Oj blad zrobil chlopina
                  duzy ze przyszedl z kwiatami. Powinien byl ci tego twojego noska troche utrzec.

                  Zadnemu nie bylas tak wierna..... czyli innych zdradzalas mocno a tego tylko troche?
                  • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:27
                    ...tak a tego kocham i wiem ze mu tego nie zrobie. Gdyby nie
                    przyszedł to mi nosa nie utarł tylko skończył związek a to ze
                    przyszedł pokazało mi po raz kolejny ze mnie kocha i ze choziaz
                    denerwuje mnie strasznie częśto to jest kochany i nie wyobrazam juz
                    sobie nikogo innego obok mnie.
                    I dla tych którzy mnie zaraz skrytykują: on ma własne zdanie i sa
                    takie sprawy w których ufam mu całkowicie i nie próbuje się nawet
                    wtrącać bo wiem ze on wie lepiej.
                    • gertruda6 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:50
                      marina111 napisała:

                      > ...tak a tego kocham i wiem ze mu tego nie zrobie.

                      Bardzo ci sie to chwali.

                      Gdyby nie
                      > przyszedł to mi nosa nie utarł tylko skończył związek a to ze
                      > przyszedł pokazało mi po raz kolejny ze mnie kocha

                      No to na pewno... i pasuje mu rola poddanego. No ok, nie moja sprawa.


                      i ze choziaz
                      > denerwuje mnie strasznie częśto to jest kochany i nie wyobrazam juz
                      > sobie nikogo innego obok mnie.
                      > I dla tych którzy mnie zaraz skrytykują: on ma własne zdanie i sa
                      > takie sprawy w których ufam mu całkowicie i nie próbuje się nawet
                      > wtrącać bo wiem ze on wie lepiej.

                      Tu nie chodzi o to czy ma wlasne zdanie czy nie, tylko o to jak kazesz sie mu
                      traktowac. "ma o mnie caly czas zabiegac" itd. My nie krytykujemy ciebie tylko
                      twoje zachowanie. Bo naprawde ostro przegielas z fochem (i to w jak blahej
                      sprawie!). Facet przeklinal bo pewnie zawsze to robi i nie mial zamiaru cie
                      obrazic. Nie mogl przewidziec ze sie poczujesz urazona czyms co jest dla niego
                      normalne. Ja wiem ze ty pretensje mialas do faceta o brak reakcji, tylko
                      widzisz.... nikt z nas nie widzi powodu dla ktorego on mialby cie bronic.
                      I rada na przyszlosc: obys ty nie zalowala jak facet bedzie mial dosc roli
                      poddanego i ciaglego domyslania sie czego ty chcesz. O co nastepny raz sie
                      pogniewasz? Ze ktos w twojej obecnosci brzydkiego slowa uzyje, a reakcja twojego
                      faceta bedzie nie dosc ostra?
                      • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 00:57
                        Myśle ze tak zle nie będzie. Moi rodzice zyją podobnie i nie znam
                        szcześliwszego małżeństwa. MOje wymaganie absolutnego szacunku chyba
                        mu sie podoba bo sam kiedyś mi o tym powiedział. Teraz juz wiem
                        dlaczego sie tak zachował i jestem pewna ze podzela moje poglądy a
                        to był incydent który się nie powtórzy
                        • gertruda6 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 01:06
                          > MOje wymaganie absolutnego szacunku

                          No wlasnie o to nam chodzi. Wymaganie absolutnego szacunku. Brzmi jak wymog
                          absolutnego posluszenstwa. :P Na szacunek trzeba sobie zasluzyc. Jasne ze
                          kazdemu sie odrobina szacunku nalezy, ale na reszte trzeba zapracowac.

                          Oj chyba po prostu masz zbyt wysokie mniemanie o sobie.
                          • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 01:09
                            to jak to brzmi nie ma związku z tym jak jest. A powinam miec za
                            niskie? to raczej niczemu nie słuzy. Myśłe ze nie maz powodu sadzic
                            ze naniego nie zasługuje...
                            • gertruda6 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 01:17
                              Za niskie tez zle. Cos po srodku to chyba najlepsze wyjscie?
                              Oczekiwanie odpowiedniego traktowania - owszem ale chyba nie do konca sie
                              zgadzamy co do tego co jest odpowiednim traktowaniem.

                              Nie powiedzialam ze uwazam ze on na ciebie nie zasluguje. Wyrazilam tylko obawe
                              ze on moze stracic cierpliwosc do wiecznego zabiegania o ciebie i probami
                              sprostania twoim wymaganiom. Cos dla ciebie do przemyslenia. I nawet nie chodzi
                              o to ze bylas urazona i oczekiwalas reakcji z jego strony. Tylko o to jak sie
                              zachowalas potem.
                              • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 01:23
                                Ostatnio ktos powiedział mojemu tacie ze przez tyle lat są zgranym
                                małżeństwem (moja mama to tym jak to nazwałas "księzniczki") na co
                                on powiedział (nie jest wylewnym człowiekiem więc odpowiedz bardzo
                                mnie zaskoczyła) Ze nic człowiekowi nie jest dane na własnośc i
                                trzeba o to dbac i zabiegać.
                                Przemysle, bo chce się nauczyć dawac mu z siebie jak najwięćej ale
                                nie uwazam zebym zle postąpiła. On widac tez tak nieuwaza
            • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 10:12
              brawo! osiagnels swoje! super! mnie tez sie zdarza zloscic sie o glupty, ale
              mnie przynajmniej potem jest strasznie glupio. i gdyby moj pan zaczal mnie
              przepraszac dla swietego spokoju to powaznie bym sie zastanowila nad sensem
              bycia z nim.
              • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 12:10
                Bardzo ci współczuje ze masz "pana". Ja jestem wolna osobą a mój
                chłopak przeprosił mnie bo chciał. Nie zmuszałam go. Mógł sie nei
                odzywac i juz a skoro to zrobił to znaczy ze chciał.
                • znowuwzyciuminiewyszlo Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 15:22
                  z tego ze tytułuję moja drugą połowę panem nie będę sie po raz wtóry tłumaczyć
                  na tym forum, powiem tylko krótko - nie jest dzieckiem, panią ani panną,
                  wychodzi więc że jest panem.

                  > chłopak przeprosił mnie bo chciał.

                  nie wątpliwie, coś chciał. tylko co? stawiam ze mieć swięty spokój.
                  • marina111 Re: Moze i nie mam racji.. 10.09.07, 19:08
                    mógł się nie odzywac i miał by dozgoony świety spokoj a tak to grozi
                    mu jeszce kilka awantur w ciągu całego naszego związku. Myślisz ze
                    to co zrobił było dla świętego spokoju? Myłse ze jego zachowanie
                    temu zaprzecza
    • modliszka24 Re: zle mi :( 10.09.07, 07:54
      a nie sadzisz ze jest to bardziej przywwiazanie niz milosc?
      • marina111 Re: zle mi :( 10.09.07, 19:06
        Dlaczego?? Nie, nie wydaje mi się. Zaskoczyłas mnie tym pytaniem.
        • kontik_71 Re: zle mi :( 10.09.07, 19:09
          Zycie cie jeszcze pewnie tez pare razy zaskoczy przy twoim
          nastawieniu do zwiazkow...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka