vandikia
26.09.07, 14:21
znalezlismy dzis w lesie kotka, w trakcie zbierania grzybow dalo sie
slyszec dosc przerazliwe miauczenie, dotarlismy w koncu do malca..
ok polroczny kotek, wystraszony, niedziki - bo bez problemu wszedl
na rece. niestety nie moglismy go wziac do domow - w jednym jest
pies, a w drugim nie ma pozwolenia. pojechalismy do okolicznej wsi -
ktora byla oddalona o ok 2 km od miejsca znalezienia kotka. bylismy
w wielu domach, pytalismy czy to nie czyjs kot, ale ludzie
powiedzieli, ze raczej nie i ze jesli go tam znalezlismy to go
pewnie ktos przywiozl i wyrzucil, bo tak sie zdarza i ze maly kot by
tak daleko nie odszedl.
kotek jest czarny z rudawo-brazowym miejscami pyszczkiem...jest
naprawde sliczny, probowalismy go oddac komus na wsi, ale chetnych
brak - ludzie pewnie mysleli, ze to zwyczajnie nasz kot. musielismy
go odwiezc do schroniska i po uiszczeniu oplaty za szczepienia
zostal wsadzony w kocią klatke i czeka teraz na nowego wlasciciela.
jezeli ktos z Was chcialby kotka, lub ma warunki na przetrzymanie go
przez jakis czas, az do znalezienia prawdziwego domu - to bardzo
prosze o kontakt mailowy. Warszawa i okolice.
jezeli ktos by go chcial, ale np. aktualnie nie ma pieniedzy na
podstawowe badania i wyzywienie - to ja zapewnie sfinansowanie
badan, na poczatek jakies odzywki i zapas karmy.
Bede wdzieczna, jezeli zechcecie ta wiadomosc 'sprzedac" dalej.