Dodaj do ulubionych

On ma żonę...

13.10.07, 11:19
Od niedługiego czasu romansuję z kolegą z pracy. Zaczęło się od imprezy po
której wylądowaliśmy w łóżku i od tej pory nie możemy oderwać się od siebie.
Obydwoje jesteśmy młodzi (25 lat) i jedynym problemem jest to, ze on jest
żonaty (ja jestem wolna). Na początku miałam wyrzuty sumienia z tego powodu,
jednak dosyć szybko mi przeszło, co świadczy o mnie okropnie, ale nic na to
nie poradzę.

Nie kocham go, aczkolwiek jestem zauroczona. Nie chcę rozbijać jego małżeństwa
i nie chciałabym żeby jego żona się dowiedziała, ale czasami myślę, ze
chciałabym być na miejscu jego żony. On jest "grzeczny" więc wiem, że nie
zaryzykuje całego życia i nie wybierze mnie. Mówił, że chciał to przerwać, ale
gdy spotyka sie ze mną to nie może tego zrobić. Ja mam to samo. Mówi, że
jeszcze nie spotkał takiej dziewczyny jak ja (wiem, banał), a w łóżku był pod
wrażeniem. Ja też byłam.

Ale chyba już tak dłużej nie mogę - jestem na drugim miejscu, zawsze najpierw
jest żona, ostatnio spotkanie skończyło sie kiepsko bo musiał do niej wracać.
Kiedy go zobaczę to chcę mu powiedzieć, że to już koniec, zostajemy tylko
znajomymi. Ale nie wiem czy dam radę.
Obserwuj wątek
    • garraretka Re: On ma żonę... 13.10.07, 11:53
      Obyś kiedyś nie znalazła się w sytuacji jego żony - zdradzona, oszukana przez
      osobę, której bezgranicznie ufasz i której przysięgałaś.
      A może...lepiej by było gdybyś się znalazła w jej skórze?

      Nie szanuję ani kochanek / kochanków, ani osób, które decydują się na skok w bok.
    • waniliowa77 Re: On ma żonę... 13.10.07, 11:54
      lepiej zakończ to jak najszybciej, nic dobrego z tego nie będzie, bo
      jeżeli będziesz ciągnąć to dalej to zawsze będziesz tą drugą, albo
      rozbijesz małżeństwo i ktoś będzie cierpiał, zauroczenie może szybko
      minąć i co wtedy?
    • marzeka1 Re: On ma żonę... 13.10.07, 11:54
      Banał, banał, banał....z prostym raczej zakończeniem: pobzyka i do żonki albo odejdzie, na jakiś czas wybierze ciebie i niedługo- inne będą bzykane. BANAŁ,ziew.
    • napoleo Re: On ma żonę... 13.10.07, 12:08
      lepiej to skoncz bo jeszcze się zakochasz, a wtedy przerąbane.. w
      tym gościu nie warto
      • esikfloresik Re: On ma żonę... 13.10.07, 13:01
        Nie kochasz go,ale nie przeszkadza ci to wlazic butami w czyjes
        zycie i rujnowac go.Niestety nie mam szacunku do takich kobiet jak
        ty.Zeby tobie ktos kiedys nie zrobil to samo,przekonasz sie na
        wlasnej skorze co to znaczy.
        • figgin1 A do takich gnojków 13.10.07, 23:28
          Do dziwkarzy, zdradzających kobiety masz szacunek?
    • monia326 Re: On ma żonę... 13.10.07, 13:12
      -przeczytaj sobie co napisała mimila może to cię oświeci właśnie
      przez takie jak ty cierpią kobiety,które bezgranicznie ufają swoim
      mężom,bo wiesz do tanga trzeba dwojga,gdybyś z nim nie poszła pewnie
      by się to nie wydarzyło i wszyscy byliby szczęśliwi a tak mieszasz w
      czyimś życiu,nie możesz znależc sobie wolnego,wtedy nie będziesz na
      drugim miejscu tylko na pierwszym czysz nie lepiej byś się czuła,a
      tak wogóle to życzę doświadczyc w przyszłości tego samego co
      fundujesz jego żonie.
      • yagiennka Re: On ma żonę... 13.10.07, 15:10
        Ja własnie tego nie rozumiem, mało to wolnych chłopów jest? Na 10 chłopów gdzie
        8 wolnych to zawsze jakas jedna franca z drugą musi sobie wybrać akurat tego
        zajętego? Dla mnie to jest jakaś choroba.
        • sabriel Re: On ma żonę... 13.10.07, 15:16
          No coż,standard- "biedny chłopina" zdradza żonę, ale psy będą wieszać nie na
          nim, ale na tobie-że franca, że rozbija małżeństwo, itp.
          Do tanga trzeba dwojga, pana na siłę nikt do wyra nie pcha.To on ma zobowiązania
          wobec żony, a nie autorka wątku.
          Skoro go nie kochasz radziłabym ci jednak to przerwać póki nie jesteś
          zaangażowana w to bardziej.Jak się zakochasz będziesz tylko cierpieć bo on
          pewnie żony dla ciebie nie zostawi i zawsze będziesz tą drugą. Szkoda marnować
          czasu na taki układ. Takie jest moje zdanie.
          • roseana Re: On ma żonę... 13.10.07, 16:11
            Dzięki za wsparcie, głos rozsądku podpowiada mi to samo, ale gdy pomyślę, że
            będziemy spotykać sie tylko "formalnie", a on nigdy już mnie nie przytuli i nie
            pocałuje, to ciężko jest mi zdobyć sie na podjęcie radykalnej decyzji. Chociaż
            właściwie już ją podjęłam - powiem mu, że to koniec, tylko ciekawa jestem jak
            będzie z realizacją tego postanowienia...
            • yagiennka Re: On ma żonę... 13.10.07, 21:47
              Tak jasne, i idź jeszcze przeprosić jego żonę bo o tym drobnym fakcie
              zapomniałas że ten facet ma rodzinę. Użalasz się tylko nad sobą.
          • yagiennka Re: On ma żonę... 13.10.07, 21:46
            Skoro do tanga trzeba dwojga to ona jest franca a on pacan. I tyle.
          • karolina.s2006 Re: On ma żonę... 17.10.07, 13:43
            Zgadzam sie z sabriel. Dlaczego wszystkie krzyzczycie tylko na
            autorke watku? Ona jest kobieta wolna, nikogo nie oszukuje. Nie
            ulega watpliwosci, ze wiedzac o tym, ze facet zonaty, powinna
            rozsadnie dojsc do wniosku, ze to przygoda bez przyszlosci, ale
            latwo tak mowic osobom ktore tego nie przezyly.czasami po prostu
            iskrzy miedzy dwojgiem ludzi, i zadna sila nie jest w stanie tego
            powstrzymac. Takie niestety jest zycie. Ja osobiscie w ogole nie
            wierze w wiernosc ( a juz na pewno nie w wiernosc do konca zycia,
            nie w dzisiejszych czasach, niestety). Jezli moj przyszly maz zechce
            mnie zdradzac, to niech umiejetnie to ukrywa, dopoki sie nie dowiem,
            nie bede przeciez cierpiec. Jesli sie dowiem, wtedy bpewnie sie
            pozegnamy. Moze to okrutne co pisze, ta moja 'tolerancyjnosc' wobec
            zdrady, ale dzisiejsze czasy wymuszaja taki tok myslenia. a autorce
            zycze zeby znalazla fajnego, wolnego faceta. Naprawde szkoda tracic
            czas, zwlaszcza ze facet nie wspomina o rozwodzie. pozdrawiam
            serdecznie.
        • roseana Re: On ma żonę... 13.10.07, 16:08
          Może dla Ciebie kwestia zauroczenia, czy nawet zakochania, to wybranie na oślep
          jednego z 10 chłopów. A dla mnie musi to być taka osoba na widok której serce
          mocniej zacznie bić, iskrzy na obydwóch biegunach, a ja nie mogę przestać o nim
          myśleć. Niestety trafiło na żonatego, a też wolałabym (i to jak) żeby był wolny.
          • yagiennka Re: On ma żonę... 13.10.07, 21:48
            Tak tak :) Zawsze wam trafia na tego zajętego. Dziwne że mi nigdy a też nie raz
            byłam zakochana :) Ja mam inna teorię na takie przypadki.
            • figgin1 Re: On ma żonę... 13.10.07, 23:36
              yagiennka napisała:

              > Tak tak :) Zawsze wam trafia na tego zajętego. Dziwne że mi nigdy a też nie raz
              > byłam zakochana :)
              Prosz... A ja nigdy nie zakochałam sie w blondynie. Tajemnicza sprawa...

              Ja mam inna teorię na takie przypadki.

              A jakąż to?
              • yagiennka Re: On ma żonę... 14.10.07, 00:36
                Taką że są kobiety które muszą sobie i innym w życiu sprawiać problemy, bo
                inaczej im źle.
                • figgin1 Re: On ma żonę... 14.10.07, 09:45
                  yagiennka napisała:

                  > Taką że są kobiety które muszą sobie i innym w życiu sprawiać problemy, bo
                  > inaczej im źle.

                  Czyli zakochują się na złość komuś... Fascynująca teoria. Chcesz o tym porozmawiać?
                  • yagiennka Re: On ma żonę... 14.10.07, 12:53
                    Hehe. Widzę ze neiwiele rozumiesz. Nie, nie zakochują się na złość tylko chcą
                    tego, co należy do kogoś. Kręci je to, że komuś odbiorą miłość, faceta,
                    cokolwiek. To co jest dostępne jest dla nich zbyt łatwe.
                    Ja nie muszę o tym rozmawiac bo nie mam takich problemów. Mojego faceta nikomu
                    nie odbijałam. Nigdy też nie interesowali mnie żonaci.
                    • sir.vimes Facet to nie rzecz 15.10.07, 13:28
                      Nie da sie go "odebrać" bez jego zgody i wiedzy.
                      • figgin1 Re: Facet to nie rzecz 16.10.07, 07:54
                        Właśnie, dobrze mówisz.
            • roseana Re: On ma żonę... 14.10.07, 09:30
              Zawsze? Zdarzyło mi sie to pierwszy raz, więc chyba Twoja teoria w tym miejscu
              sie nie sprawdza.
      • figgin1 Re: On ma żonę... 13.10.07, 23:34
        monia326 napisała:
        właśnie
        > przez takie jak ty cierpią kobiety,które bezgranicznie ufają swoim
        > mężom

        A nie przez mężusiów. Bo wszak mężusie niedorozwinięte są i nie wiedzą w co się
        pakują...
      • sir.vimes Cierpią przez mężów 15.10.07, 13:27
        najwyraźniej niegodnych zaufania.

        "przez takie jak ty cierpią kobiety,które bezgranicznie ufają swoim
        mężom,"
    • iberia.pl na drugi raz jak bedziesz 13.10.07, 15:18
      chciala sie wygadac to umow sie z przyjaciolka albo zaloz blog.Co
      mamy ci napisac?Ze jest ok bo to nie ty zdradzasz?Ze on jest be i
      wspolczuje jego zonie?
    • garraretka Przeczytaj ten wątek. 13.10.07, 16:30
      O ile go jeszcze nie przeczytałaś:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=70444203&v=2&s=0
    • green_land Re: On ma żonę... 13.10.07, 16:57
      Nie chcę Cię potępiać. Wiem, że tak też może się każdej z nas
      zdarzyć. Ale winna jesteś na równi z facetem. Chociż nie, ON jest
      bardziej winny, bo Ciebie z tamtą kobietą może łączyć jedynie
      kobieca solidarność, ale to ON jest tym, co przysięgał, że "do
      smierci...".
      Spróbuj to przerwać, póki jeszcze możesz, potem może zabraknąć Ci
      sił. No a poza tym szans na bycie na pierwszym miejscu nie masz.
      Facetowi wygodnie, bo w domu stęskniona żona, a w pracy gorąca
      kochanka. Ale bardzo rzadko sie zdarza, by facet wymieniał żonę na
      kochankę.
      Życzę Ci dużo siły, by się z tym uporać.
      Pozdrawiam
    • afrodyta712 Re: On ma żonę... 13.10.07, 21:13
      Fatalnie jest być tą drugą. Pomyśl o sobie. Założę się, że spotykacie się TYLKO
      kiedy ON ma czas i wymówkę dla żony, mówi, że ją kocha, a z tobą tylko fajnie
      jest w łóżku, pewnie zabrania Ci dzwonić do siebie, pisać SMSów, żeby nie wpaść.
      Chcesz się w to bawić? Pomyślałaś o tym jak on Cie traktuje? Kim Ty dla niego
      jesteś? NIKIM! On ma rodzinę, a TY już niedługo będziesz zakochana w nim (jak
      jeszcze nie jesteś, bo moim zdaniem jesteś) i nie zwiążesz się z żadnym
      mężczyzną, bo w Twoim sercu będzie gość, który ma darmową dziwkę. Przepraszam
      jak Cie obraziłam, ale druga to znaczy NIKT, więc jak najszybciej się z tego
      wycofaj.
      • rolymo trochę inaczej 13.10.07, 23:30
        Ja tego az tak czarno nie widze ... napisalas ze on ma 25 lat . jako 25 latka -
        mezatka - w trakcie rozwodu... osmiele sie napisac ze facet w tym wieku moze
        jeszcze nie byc tak calkowicie "uksztaltowany " i zdecydowany. Jezeli wiesz o co
        mi chodzi ... mozliwe ze ozenil sie bardzo wczesnie , nie przemyslal sprawy .
        moim zdaniem jest szansa , ze bylby gotow zostawic zone dla ciebie jezeli mocno
        sie zakocha. to gadanie o kobiecej solidarnosci itd. bla bla ... sama jestem
        mezatka , jakby moj maz w trakcie trwania malzenstwa mnie zdradzil to jego bym
        pozegnala bardzo szybko, a nie miala pretensje do kobiety . sama przez rok bylam
        zauroczona w koledze z pracy takze wiem ze takie rzeczy sie zdarzaja.

        Mysle ze tak naprawde nie chodzi Ci o wyrzuty sumienia itp tylko nie wiesz czy
        chcesz to kontynuowac dla swojego wlasnego dobra. boisz sie uczucia ,
        zaangazowania i tego ze zostaniesz dla niego tylko "kochanka" prawda?
        sluchaj musisz sama to wyczuc, masz kobieca intuicje . moja siostra odbila meza
        kobiecie jakkolwiek okropnie to brzmi .. odszedl od zony po 13 czy 11 latach
        malzenstwa i jest z moja siostra juz ponad rok . nie jest wesolo bo zona do
        dzisiaj szaleje i nie odpuszcza.
        chodzi o to ze musisz sprawdzic , wyczuc po jego zachowaniu czy on sie w Tobie
        zauroczyl , czy zaczyna spedzac z Toba wiecej czasu niz z zona itp . kobieta wie
        takie rzeczy .. jezeli widzisz , czujesz ze jestes tylko zabawka dla seksu, to
        skoncz dla siebie ... bo bedziesz cierpiec zobaczysz... a im tylko urozmaicisz
        malzenstwo bo on dostanie u Ciebie to czego brakuje mu w domu. tylko ze to Ty
        zostaniesz sama na Swieta , w Sylwestra itp itd...

        sorry za brakl polskich liter znakow przestankowych itp itd ale naprawde nie
        chce mi sie za bardzo starac , jestem zmeczona po pracy . chcialam Cie tylko
        troche pocieszyc nie wiem czy mi sie udalo .
        A i pamietaj .. nie rozbijasz rodziny - On ją rozbija .
        • roseana Re: trochę inaczej 14.10.07, 09:50
          Ja też nigdy nie rozumiałam dlaczego ludzie pobierają sie w tak młodym wieku i
          na jego przykładzie widzę, ze to nie jest najszczęśliwsze rozwiązanie.

          Moja intuicja podpowiada mi, że będę "tylko" kochanką. Właśnie dlatego chce to
          skończyć i być z nim na stopie koleżeńskiej dopóki sie jeszcze bardziej nie
          zagmatwa. Poza tym miałam już jeden pokaz - w czwartek przyszedł na imprezę ze
          mną, ale pojawiła sie żona i wyszedł z nią. Mieliśmy skończyć ten wieczór u
          mnie. A ja czułam się tak upokorzona, że właśnie wtedy, dla własnego dobra
          pomyślałam o skończeniu tego. Na drugi dzień zadzwonił i przeprosił, od tamtego
          czasu w ogóle sie nie odzywa.
      • roseana Re: On ma żonę... 14.10.07, 09:43
        > Założę się, że spotykacie się TYLKO kiedy ON ma czas i wymówkę dla > żony

        To prawda.

        Na początku chciałam żeby się jasno zdeklarował w kwestii żony. Nie umiał.
        Gdybym wtedy była mądra i powiedziała "aha, no to nic z tego nie będzie" to nie
        byłoby problemu, aczkolwiek chyba od samego początku zaczęło mnie dopadać
        zauroczenie. On powiedział, że nie wie dlaczego coś dzieje sie między nami. Jego
        małżeństwo może nie jest przewspaniałe, ale też nie układa im się fatalnie. To
        chyba kwestia tego, ze pojawiłam się i go trafiło.

        A najgorsze jest to, ze nawet kiedy to zakończę to będę widziała go codziennie w
        pracy. Poza tym nie chce go unikać, zawsze zatrzymywaliśmy sie na korytarzu i
        gadaliśmy, pewnie teraz też tak będzie. Będziemy żartować, śmiać sie, rozmawiać,
        a ja i tak będę myślała o tym co mogłoby być... Chyba byłoby łatwiej gdybym nie
        widywała go tak często, chociaż tęskniłabym cholernie.

        I mam pełną świadomość tego, ze on zostanie z żoną, że ja jestem dla niego
        zauroczeniem, ale żona jest ważniejsza - z nią ma poukładane życie i chyba nie
        miałby odwagi żeby to wszystko rozwalić. A ja nie chciałabym rozbijać małżeństwa
        - wiem, zaraz ktoś mi napiszę, że właśnie to robię.
    • figgin1 Re: On ma żonę... 13.10.07, 23:26
      A na co ci taki ku..szon? Weź lepiej wynajmij żigolaka, wyjdzie drożej, za to
      nie zszargasz sobie opini kiedy sprawa się rypnie. Kopnij gada w doopę i na
      odchodnym powiedz żonce. Co biedaczka winna, że na takiego gnoja trafiła?
    • 2.joanna.b Re: On ma żonę... 14.10.07, 08:31
      Przerabialam to na wlasnej skorze....moja rada, dac ultimatum, ja
      albo ona...jego wybor. Musisz byc twarda i nieugieta, jesli ONA to
      zostajemy znajomymi, poszukaj sobie kogos kto jest wpatrzony w
      ciebie jak w obrazek, zalagodzi wszystkie cierpienia a Ty poczujesz
      sie lepiej.Jesli odpuscisz moze to sie skonczyc zle, tzn bedziesz
      bardzo cierpiala i jak dziewczyny pisza...
      Zastanow sie, czasami trzeba postawic cos na swoje miejsce, jesli
      macie byc razem to on wybierze Ciebie, nawet jesli nie Ciebie to
      bedzie bardzo tesknil za Toba, staniesz sie dla niego KIms
      wyjatkowym ,waznym, kims kto potrafi podjac decyzje, a nie panieka
      do przytulania, ktorej z czasem sie nie szanuje... Zycze wytrwalosci
      i nie popelniania bledow, lub szybkiego ich naprawienia .
      • trypel Re: On ma żonę... 14.10.07, 09:53
        2.joanna.b napisała:

        > Przerabialam to na wlasnej skorze....moja rada, dac ultimatum, ja
        > albo ona...jego wybor.

        Ale dlaczego? Skoro jej z tym dobrze to on ma tylko problem nie ona :)
        to nie ona powinna miec problemy z sumieniem i okłamywaniem bo ona jest wolna :)
        Skoro facet to dupek to dlaczego sie przejmować?
    • rachela27 Re: On ma żonę... 14.10.07, 09:17
      Kolejna zdzira.
    • fergie18 Re: On ma żonę... 14.10.07, 12:55
      dz*iwka z Ciebie i tyle...takie to ja wpuszczam do gazu, zaraza
    • camelia10 Re: On ma żonę... 14.10.07, 18:58
      roseana,

      prawda masz 25 lat jestes mloda.Mam wiecej lat od Ciebie i
      przezylam taki romans z zonatym mezczyzna. jestem wolna a on pojawil
      sie nie wiem skad. problem w tym ze nigdy nie zostawi zony, mowi ze
      to sprawy majatku etc. zakochalam sie i bylam zawsze na drugim
      miejscu. Wszystko robilismy w ukryciu. To nawet bylo podniecajace,
      ale na krotko. Pozniej chcialam z nim byc. brakowalo mi go na
      codzien. uciekaj dziewczyno poki czas. znajdziesz kogos kto jest
      wolny i bedzie calu dla ciebie.
      • afrodyta712 Re: On ma żonę... 14.10.07, 22:38
        Dobrze napisane camelia. Facet nie zostawi żony, a Ty będziesz myśleć, tęsknić z
        każdym dniem coraz bardziej. Też to przeżyłam i też radzę (zresztą po raz drugi)
        KOŃCZ z tym. Będziesz z nim gadała na korytarzu, będziecie się codziennie
        widywać i fajnie. Pomyśl sobie, że on i tak ma cię za piękną, pociągającą i ma
        na Ciebie ochotę, a Ty znasz swoją wartość i nic mu więcej nie dasz. Myśl o tym
        z satysfakcją, a nie traktuj pożegnania się z nim jak porażkę. To TY tu będziesz
        Wygraną.
    • safari-73 Re: On ma żonę... 15.10.07, 08:01
      Wiesz co?Przez taką ...jak Ty mam teraz spieprzone życie i życzę Ci
      tego...Kiedyś sama zobaczysz jak to jest kiedy jakaś lafirynda włazi
      z buciorami w poukładane życie,a ten facet?To tchórz i świnia,nie
      jest ani dla ciebie ani tym bardziej dla swojej żony!!!
      • enith Re: On ma żonę... 15.10.07, 08:20
        safari-73, rozumiem, że przemawia przez ciebie złość i rozgoryczenie, ale chyba
        sama nie wierzysz w to co piszesz. W udanych małżeństwach, gdzie każde z
        małżonków znajduje wszystko co do życia potrzebne, zdrady się nie zdarzają, więc
        twoje nie było zapewne tak poukładane, jak próbujesz nas (i zapewne siebie)
        przekonać. Poza tym skoro nazywasz kochanka autorki wątku tchórzem i świnią, to
        pewnie wiesz, że twój mąż to też tchórz i świnia, skoro dał się zwabić "jakiejś
        lafiryndzie". Nie zwalaj winy na tę trzecią tylko zastanów się, co było nie tak
        w twoim własnym małżeństwie i spróbujcie to z mężem naprawić.
        • dzikoozka Re: On ma żonę... 15.10.07, 09:42
          Nie baź naiwna, nie ma idealnych małżeństw. Wine ponosi facet i
          kochanka, tak samo, Kochanka zdaje sobie sprawę, ze pakuje się z
          buciorami w czyjeś życie, zawsze jako "nowa" bedzie atrakcyjniejsza.
          Wiec nazwanie faceta świnią a jej lafiryndą, jest moim zdaniem
          słuszne.
          • duza-zolza Re: On ma żonę... 15.10.07, 10:40
            Nie baź naiwna, nie ma idealnych małżeństw. Wine ponosi facet i
            > kochanka, tak samo, Kochanka zdaje sobie sprawę, ze pakuje się z
            > buciorami w czyjeś życie, zawsze jako "nowa" bedzie
            atrakcyjniejsza.
            > Wiec nazwanie faceta świnią a jej lafiryndą, jest moim zdaniem
            > słuszne.

            Zgadzam sie z dzikooską,nie ma malżenstw idealnych a co trzecia
            zdobywa swoje szczęscie niszczac inny zwiazek.Swiat pełen jest
            pozamałżenskich zdrad.
            Wiele osób niejednokrotnie zastanawia się, czy założenie i
            posiadanie rodziny może przerwać marzenia i ciągoty do przeżywania
            wciąż nowych miłosnych zauroczeń... Ludzie analizują rozmaite
            związki, dociekają w literaturze – co robić i jak żyć, aby ich
            partner był im wierny, i aby oni nie potrzebowali szukać uniesień z
            kimś innym.
            .Początkująca mężatka myśli, że zdrada zdarza się innym. Ulega ona
            złudzeniu, że miłość jest swoistą szczepionką uodporniającą na cudzy
            seksapil, sądzi więc, że inna kobieta nie może zainteresować
            zakochanego w niej partnera. Ma prawo tak myśleć, bo bez tej iluzji
            trudno związać się z drugim człowiekiem.Ale tak nie jest.
            Szybko wyskakuje nam z głowy lista oczekiwań, jakie mamy wobec
            partnera i wsciekamy się ,gdy sie nie spenia.Uczucia musza byc
            bezinteresowne.
            Zycie nie jest lepsze lub gorsze od naszych marzeń,jest tylko
            zupełnie inne.
            I jedna osoba nie jest w stanie dac "wszystkiego" drugiej,
            tak by tamta byla z tego zadowolona.Bo to nie możliwe.
            Bo to inny człowiek,ktory czuje i myśli,niekoniecznie tak jak
            my.
            Wygrywają te pary,które potrafią sobie przebaczyc różne wyskoki
            i kochają się pomimo wszystko.
      • kalina.tt Re: On ma żonę... 15.10.07, 08:23
        Po tym jak to napisałaś, to się nie dziwię, że mąż szukał czegoś na boku :))
        Trochę wredna jesteś i nie potrafisz myśleć. To mąż cię zdradził nie jakaś
        'lafirynda' ale do takich ograniczonych osób ja ty to nie dociera...
        • dzikoozka Re: On ma żonę... 15.10.07, 09:44
          Gratuluję empatii...
          Moze Ciebie nigdy nie dotknął problem zdrady, dlatego tak łątwo
          osądzasz tę kobietę, ja ja rozumiem. Jej facet to swinia, a kochanka
          to lafirynda....działa jak erozja, przyspiesza rozkład małżeństwa,
          bo zadne nie jest idealne. Powiem tak - bez kochanki można sie
          starać i wiele naprawić, z kochanką - facetowi "wisi" i nic nie da
          sie posklejac. Więc ja uważam, ze ma racje.
    • dzikoozka Re: On ma żonę... 15.10.07, 09:46
      wycofaj sie z tego, do czasu, aż facet wybierze. Szanuj się.
      • muffin3 Re: On ma żonę... 15.10.07, 09:53
        Jeszcze troche a JEGO żona zacznie się czegoś domyślać. A wtedy
        powinna porządnie wytargać cię za kudły, za to że rozbijasz jej
        małżeństwo i rodzinę! Kup sobie psa jak się nudzisz!
    • butterflymk Re: On ma żonę... 15.10.07, 11:21
      słuchaj moim zdanie powinnas się zdecydowac czy go chcesz czy nie...
      wydaje mi sie że nie bedziesz go chciała całego w 100% nigdy,
      bo wiesz że jest typem zdrajcy i któregos dnia moze Ciebie
      zdradzić...
      ale jak chcesz go to walcz o niego już teraz dopóki nie mają
      dzieci...
      moim zdaniem jak w małżeństwie jest zdrada to to żadne małżeństwo
      i szkoda nawet jego żony żeby był z takim idiotą..
      dla niego ta sytuacja jest komfortowa bo ma i zonę i Ciebie
      faceci lubia komfortwoe sytuacje i sami nic pierwsi nie zrobią...
      dlatego ty musisz działać.

    • gixera Re: On ma żonę... 15.10.07, 11:49
      Jak to się dzieje, że żonaty facet ląduje po imprezie z jakąś laską
      w łózku? Nie rozumiem.
      • pole83 Re: On ma żonę... 15.10.07, 12:04
        gixera napisała:

        > Jak to się dzieje, że żonaty facet ląduje po imprezie z jakąś laską
        > w łózku? Nie rozumiem.

        Nom...
        Jak wiadomo większość facetów to świnie :)
        Łatwej okazji dla seksu mało kto nie wykorzysta...
        Żal mi tej zdradzonej żony bo została jednak oszukana przez kogoś dla niej
        najważniejszego...
        Żal trochę też autorki wątku ,
        jeślu uda jej się " zdobyć " tego faceta to zawsze będzie duże
        prawdopodobieństwo że ją też zdradzi... ,
        jeśli nie "zdobędzie " to on się będzie przechwalał kolegom przy piwie jaka
        ona łatwa , jak to udało mi się ją " zaliczyć " , " przelecieć ".
        Najczęściej zawsze jest tak , że żonaci faceci szukają łatwego seksu...
        Najmniej żal tego faceta , bo on z tej sytuacji najlepiej wyjdzie/wyszedł...
    • maretina Re: On ma żonę... 15.10.07, 13:44
      ciekawe ile jeszcze glupich kobiet dajac dupy zonatym mezczyznom bedzie
      twierdzic, ze nie chce rozbijac malzenstwa? zdrada to robicie.
      pewnie, ze glownym winowajaca w tym przypadku jest facet, ale kazda kobieta
      romansujac z zonatym de facto wpycha sie w malzenstwo. powstaje trojkat.
      mam nadzieje, ze kiedys zaplacisz za swoje, ze kiedys inna rownie moralna pani
      zrobi dla ciebie to samo:)
      buziaczki
    • modliszka24 Re: On ma żonę... 15.10.07, 16:17
      nie wyobrazam sobie tego w zyciu nie zrobila bym tego drugiej kobiecie
    • evil_con_carne Re: On ma żonę... 15.10.07, 16:44
      Zostaw go.
      Jeśli on chce zostać z żoną i tak z nią zostanie, nie ważne ile razy się jeszcze
      spotkacie, a Ty będziesz cierpieć coraz mocniej.
      Jeśli miałby zostawić żonę, to i tak to zrobi.

      Oboje jesteście warci siebie. Mam nadzieję, że do końca życia będziesz pamiętać
      jak łatwo przychodzi zdrada, że będziesz o tym pamiętać gdy Twojego męża nie
      będzie przy Tobie - bo przecież jego żona mu ufa, prawda? I że będziesz drżeć
      przy każdym wieczorze, jaki spędzać on będzie ze znajomymi z pracy...
      A jeśli teraz "wygrasz" i będziecie razem, to z całego serca życzę Wam długiego
      życia w wiecznym poczuciu zagrożenia - w końcu oboje umiecie zdradzić.
      • trypel Re: On ma żonę... 15.10.07, 16:47
        evil_con_carne napisała:

        > w końcu oboje umiecie zdradzić.

        Błąd. Tylko on. Ona nikogo nie zdradza przecież :)
        • evil_con_carne Re: On ma żonę... 15.10.07, 17:38
          trypel napisał:

          > Błąd. Tylko on. Ona nikogo nie zdradza przecież :)

          Ale jak widać moralne dylematy nie spędzają jej snu z oczu...
          • trypel Re: On ma żonę... 15.10.07, 17:53
            a dlaczego maja spedzać? Ona nie zdradza i niczego złego nie robi :)
            • evil_con_carne Re: On ma żonę... 15.10.07, 18:10
              trypel napisał:

              > a dlaczego maja spedzać? Ona nie zdradza i niczego złego nie robi :)

              Ma świadomość, że jej poczynania mogą unieszczęśliwić drugą osobę, a mimo to z
              nich nie rezygnuje. Dla mnie to jest złe i egoistyczne. Oczywiście, do tanga
              trzeba dwojga. Z jej wybranka jest nic nie warty mięczak, który nie umie podjąć
              żadnej decyzji, będąc równie wielkim egoistą, a takim facetem naprawdę nie warto
              się interesować. Więc, jak już pisałam - są siebie warci.
              • trypel Re: On ma żonę... 15.10.07, 18:13
                egoistyczne nie znaczy złe :) ona mysli o swojej przyjemnosci i nie widze w tym
                zadnej winy. On zdradza.
                Nie JEJ poczynania unieszczęsliwiają druga osobę tylko JEGO. Nie oszukujmy sie
                - jesli żonaty facet idzie do łóżka z NIEŻoną to zasadniczo nie pójdzie z tą to
                pójdzie z inną :)
                • evil_con_carne Re: On ma żonę... 15.10.07, 19:03
                  trypel napisał:

                  > egoistyczne nie znaczy złe :)

                  Oczywiście, że nie. Ale decyzja na romans z żonatym to także żona, skrzywdzona i
                  oszukana. I świadomość, że dla własnej frajdy możemy komuś zniszczyć życie.

                  > ona mysli o swojej przyjemnosci i nie widze w tym zadnej winy.

                  Jeśli nie widzisz, to nie mamy o czym rozmawiać.

                  > On zdradza.
                  > Nie JEJ poczynania unieszczęsliwiają druga osobę tylko JEGO. Nie oszukujmy sie
                  > - jesli żonaty facet idzie do łóżka z NIEŻoną to zasadniczo nie pójdzie z tą to
                  > pójdzie z inną :)

                  Tu się zgodzę, ON jest głównym winowajcą. Niewiele wartym człowiekiem (uwielbiam
                  te teksty "kocham moją żonę!" - jak się kogoś kocha, to nie krzywdzi się go dla
                  własnej frajdy). Ale nie zgodzę się, że jak nie z tą to z inną - z opisu
                  sytuacji wynika, że oboje się przyjaźnili, on też czuje się rozdarty - ergo to
                  nie tylko sex, ale i jakieś zauroczenie. I tu znowu dochodzimy do bycia facetem
                  i umiejętności podejmowania decyzji...
    • johanna84 Re: On ma żonę... 15.10.07, 19:24
      Faceta trzeba sobie pilnowac, a przede wszytskim w malzenstwie
      rowniez trzeba duzo pracowac na to by bylo dobrze, niestety duzo
      kobitek odpuszcza sobie po slubie, a faceci to widza i czuja i ida
      do np takiej "Roseany".Trzeba byc czujnym.
    • misiskat Re: On ma żonę... 15.10.07, 19:52
      Moim zdaniem tylko leniwi kretyni wchodza w chore relacje bez
      przyszlości.
      • johanna84 Re: On ma żonę... 15.10.07, 20:01
        misiskat napisała:

        > Moim zdaniem tylko leniwi kretyni wchodza w chore relacje bez
        > przyszlości.


        Dokladnie tylko powiedz to takim ludziom, ktorzy sie w takie cos
        pakuja :/ beznadzieja.
    • fergie18 Re: On ma żonę... 15.10.07, 21:50
      głupia szmata - Ty i ten Twoj facet....żałosne jak ludze tak kpulują jak świnie
      w rowie....obrzydlistwo i jeszcze nie wiesz czy go kochasz a sie z nim
      je***biesz?? pieprzona larwo!! jak spotkam jeszcze jedną taką kur*we i
      kur*wiarza jak Wy to nie ręczę za siebie...
      • enith Re: On ma żonę... 15.10.07, 22:16
        fergie18, a co tobie tak gul skacze? Nie złość się, bo złość piękności szkodzi,
        no chyba, że to twojego męża "obrabia" autorka wątku. Ci dwoje dobrali się jak w
        korcu maku, on - wiarołomca, ona - materac dla znudzonego żonkosia. A niech się
        kiszą w swoim własnym sosie, nic nam do tego.
        • fergie18 Re: On ma żonę... 15.10.07, 22:38
          to mi do tego, ze juz raz to przerabialam i przez taka szmate co z kazdym idzie
          dla sreksu prawie zarazilabym sie AIDS, dlatego nienawidze wszystkisz dzi*wek i
          jak mnie kiedys jeszcze raz facet zdradzi to ja chyba zabiję! takie ścierwa nie
          mają prawa żywotu!!
      • traicionera Re: On ma żonę... 15.10.07, 22:32
        zgadzam sie z fergie 18:)
        może w pracy też kopulujecie, albo lepiej lody pod biurkiem mu robisz
        zrobiliście z seksu układanie akt na półkach
        zero szacunku dla całej rzeszy ludzi-współpracowników
        a wogóle dla mnie to ty masz męża, ty go szczujesz w pracy i się
        p...sz jak kotka na dachu
        trochę pozmieniałaś fakty
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka