żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ

IP: 217.153.7.* 24.07.03, 09:12
Witam
Zwracam się z prośbą o pomoc do wszystkich kobiet. Mam problem, ponieważ chce
mnie opuścić żona. Jak mam ją namówić do zmiany zdania? Jest głucha na
wszystkie argumenty i w ogóle nie chce słuchać co się do niej mówi. Jakiś 20
miesięcy temu jak miała ciężką depresję (jeszcze nie byliśmy wtedy
małżeństwem) walczyłem o nią żeby ją wyciągnąć z tego dołka. Chociaż w
trakcie mojej pomocy nie raz miałem myśl o rzuceniu jej. Zadawałem sobie
wiele razy pytanie - czy ona jest tego warta? Jednak dałem jej szansę. Po 6
miesiącach udało mi się - zapomniała o tabletkach i zaczęła cieszyć się
życiem. Wkrótce zostaliśmy małżeństwem. Układało się między nami super do
czasu, gdy ona postanowiła zarejestrować się na stronce WWW. Poznaliśmy
przez nią Włocha, którego zaprosiliśmy do nas na wakacje. Już w trakcie
korespondencji mailowej on pisał do niej, jaka jest cudowna, kochana, itp.
Lecz to co się stało po jego przyjeździe do nas załamało mnie. Nagadał jej
takich bzdur cały czas mówi, jaka jest piękna, jakie ma wspaniałe oczy. Moja
żona jest w niego zapatrzona. Nie raz mam ochotę sprać go na kwaśne jabłko,
ale moja kultura osobista nie pozwala mi się zniżyć do takiego poziomu. A
teraz najważniejsze. Około tygodnia temu postanowiła, że między nami już
koniec. Chce po skończeniu szkoły wyjechać do niego do pracy. Proszę ja żeby
ona dała mi taką samą szansę, jaką ja jej dałem, gdy ona była w depresji.
Lecz ona nawet nie chce o tym słyszeć. Jak mam ją przekonać? POMOCY PROSZĘ
Pozdrawiam Maciek :)
    • julla Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 09:22
      Nie trzymałabym nikogo przy sobie na siłę i rozpaczliwie.
      Jest takie powiedzenie: 'najwierniejsze są wolne ptaki'
      • Gość: ruby Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 09:40
        julla, ale on ja kocha! puscialabys kogos kogo kochasz? bez kogo nie potrafisz
        zyc?
        mysle maciek,ze powinienes mozeporozmawiac z tym wlochem, moze powiesz mu ile
        zona dla ciebie znaczy, nie wiem,moze to cos pomoze..
        • Gość: bajka Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: *.deltanet.pl 24.07.03, 09:53
          Jak się kogoś kocha to chce się żeby to on był szczęśliwy a nie ja. Czyli
          należy pozwolić odejść.
          bajka
        • julla Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 09:53
          A ty bys przyspawał do siebie kogoś, kogo kochasz?
          Dlaczego uważasz, że to, że kogoś kochamy ma ograniczać jego wolność wyboru,
          wolność osobistą?
          Ja bym tam wolała, żeby ktoś był ze mną dlatego, że CHCE, a nie dlatego, że
          MUSI...że swoimi działaniami wymusiłam taką sytuację.
    • muszek0 Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 09:50
      wybacz stary, ale tego co piszesz wydaje się, ze twoja żona jest...no własnie,
      jak to określic? nieposkładana? niedojrzała emocjonalnie? koresponduje z jakimś
      makaroniarzem i jest nim zafascynowana. parę miesiący po slubie z toba. dziwne
      to wszystko. szkoda tylko, że tak przeinwestowałes swoje uczucia.
      • Gość: pola Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: 212.160.117.* 24.07.03, 10:00
        Szczerze współczuję. Ale żeby chcieć zatrzymać ją przy sobie musisz
        odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jeśli żona nie odejdzie od Ciebie, będziesz
        potrafił dalej z tym normalnie żyć. Czy będziesz potrafił odbudować swoje
        zaufanie do Niej - takie rzeczy zazwyczaj nie mijają bez echa. Zawsze będziesz
        już miał wątpliwości, czy taka sytuacja się nie powtórzy albo co gorsza, przy
        najbliższej okazji możesz zechcieć odegrać się na Niej. Musisz to naprawdę
        sobie dobrze przemyśleć. Na pocieszenie mogę powiedzieć Ci tylko to, że takie
        rzeczy udają się ale trzeba bardzo chcieć i walczyć o swoje z całych sił
        wykazując przy tym dużo delikatności.
    • droga66 Re: żona chce mnie zostawić 24.07.03, 10:13
      Przykro mi, ale nie zatrzymasz jej i nawet nie probuj.
      Zdaje sobie sprawe z tego, ze latwo cos takiego napisac, trudniej natomiast
      samemu zastosowac sie do takiej rady, gdy sie kogos kocha, ale to jedyne dobre
      rozwiazanie tej sytuacji. Tak naprawde bowiem, mysle ze Ty sam przyznasz mi
      racje, jesli tylko zastanowisz sie nad tym i zechcesz byc uczciwy wobec samego
      siebie - czy chcialbys, aby Twoja zona byla z Toba jedynie dlatego, ze Ty tego
      chcesz ? Tylko z tego powodu, ze Ty prosisz ja o to ? Wspolne zycie tylko
      wowczas ma sens, jesli jest oparte na wzajemnym uczucie, a nie nalitosci, czy
      jakichkolwiek innych rzeczach.

      Tak czy inaczej, zycze Ci stary duzo szczesia, powodzenia i - wierz mi -
      szczerze Ci współczuję.
      • Gość: pola Re: żona chce mnie zostawić IP: 212.160.117.* 24.07.03, 10:27

        > siebie - czy chcialbys, aby Twoja zona byla z Toba jedynie dlatego, ze Ty
        tego
        > chcesz ? Tylko z tego powodu, ze Ty prosisz ja o to ?

        Tu nie chodzi o to, że On miałby o cokolwiek ją prosić. Chodzi o to, że ona w
        tej chwili być może przeżywa okres silnej aczkolwiek chwilowej fascynacji
        tamtym facetem bo ktoś inny niż jej własny mąż zainteresował się nią (to
        potrafi nakręcić kobietę). A tak naprawdę za chwilę może ochłonąć po
        okresie "uniesień" i kiedy realnie oceni sytuację może zreflektować, że z
        powodu chwilowego "zaćmienia umysłu" zburzyła dookoła siebie wszystko i mocno
        zraniła być może jedyną osobę, która naprawdę ją kocha. Chodzi o to, żeby jej
        to uzmysłowić. On już i tak jest zraniony ale zakładam, żę skoro chce o nią
        walczyć, to potrafi z tym żyć.

        • droga66 Re: żona chce mnie zostawić 24.07.03, 10:35
          Gość portalu: pola napisał(a):

          >
          > Tu nie chodzi o to, że On miałby o cokolwiek ją prosić. Chodzi o to, że ona w
          > tej chwili być może przeżywa okres silnej aczkolwiek chwilowej fascynacji
          > tamtym facetem bo ktoś inny niż jej własny mąż zainteresował się nią (to
          > potrafi nakręcić kobietę).

          No fajnie ... pół roku (czy tam ile miesiecy) po ślubie ?


          A tak naprawdę za chwilę może ochłonąć po
          > okresie "uniesień" i kiedy realnie oceni sytuację może zreflektować, że z
          > powodu chwilowego "zaćmienia umysłu" zburzyła dookoła siebie wszystko i mocno
          > zraniła być może jedyną osobę, która naprawdę ją kocha. Chodzi o to, żeby jej
          > to uzmysłowić. On już i tak jest zraniony ale zakładam, żę skoro chce o nią
          > walczyć, to potrafi z tym żyć.
          >

          A wiec powinien - rozumiem - uzmyslowic jej, ze z merkantylnych powodow, nie
          opłaca sie jej po prostu zmiana mezczyzny ? "Jedyną osobę, która naprawde ja
          kocha..." - a ona kocha ? Wybacz, ale probujesz uwiązać chłopakowi kamień
          młyński u szyi.
    • pajdeczka Ratunek widzę tylko jeden 24.07.03, 10:49
      Zacznij być intensywnym uczestnikiem tego forum, a na pewno zaprzyjaźnisz się z
      którąś z nas, a od przyjaźni do uczucia krótka droga. Jeśli ona tak postanowiła
      to na siłę nie ma sensu niczego zmieniać. Nie ma nic gorszego dla kobiety niż
      błagający ją o coś facet. Ona nie dojrzała jeszcze do poważnego związku, a ta
      jej depresja to raczej była histeria. Jeszcze będzie na kolanach do Ciebie szła
      z tych Włoch, a droga daleka i górzysta. Niech teraz już zacznie ćwiczyć
      czołganie:)))
      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: grogreg Re: Ratunek widzę tylko jeden IP: 212.160.165.* 24.07.03, 11:12
        To z tym czolganiem to troche przesadzilas. Po pierwsze ludzenie sie taka
        nadzieja jest autodestrukcyjne (autopsja). Po drugie po co komu taka baba z
        obdartymi kolanami? (doslownie i w przenosni)
        • julla Re: Ratunek widzę tylko jeden 24.07.03, 11:14
          To może lepiej niech przypełznie!?
          • Gość: grogreg Re: Ratunek widzę tylko jeden IP: 212.160.165.* 24.07.03, 11:18
            Pelzanie przez Alpy?
            • julla Re: Ratunek widzę tylko jeden 24.07.03, 11:19
              Gość portalu: grogreg napisał(a):

              > Pelzanie przez Alpy?
              ***
              Trudno, chciała do Włocha...
              • pajdeczka Niech. nie narzeka,bo.... 24.07.03, 15:21
                julla napisała:

                > Gość portalu: grogreg napisał(a):
                >
                > > Pelzanie przez Alpy?
                > ***
                > Trudno, chciała do Włocha...
                >
                >
                .... miała by gorzej, gdyby ją pognało za Szwedem:))))
    • Gość: grogreg Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: 212.160.165.* 24.07.03, 10:59
      > Nie raz mam ochotę sprać go na kwaśne jabłko,
      > ale moja kultura osobista nie pozwala mi się zniżyć do takiego poziomu.

      A dlaczego nie? Potraktuj to nie jako akt przemocy, ale jako ekspresje uczuc.

      > A
      > teraz najważniejsze. Około tygodnia temu postanowiła, że między nami już
      > koniec. Chce po skończeniu szkoły wyjechać do niego do pracy. Proszę ja żeby
      > ona dała mi taką samą szansę, jaką ja jej dałem, gdy ona była w depresji.
      > Lecz ona nawet nie chce o tym słyszeć. Jak mam ją przekonać? POMOCY PROSZĘ
      > Pozdrawiam Maciek :)

      Daj sobie z nia spokoj. Ona Cie zwyczajnie nie kocha. Owszem jak byles jej
      potrzebny to okazywala Ci jakies tam uczucia lub ich iluzje. Ale teraz masz
      dowod na to ze jestes jej calkowicie obojetny.Jest to bolesne ale bedzie musial
      przez to przejsc.
      Daruj sobie rowniez podkladanie jej klod, utrudnianie rozwodu. To nie jest tego
      warte. Jak najszybciej zakoncz i zamknij ten etap zycia. Definitywnie.
      • ela1001 Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 11:54
        Gość portalu: grogreg napisał(a):

        > > Nie raz mam ochotę sprać go na kwaśne jabłko,
        > > ale moja kultura osobista nie pozwala mi się zniżyć do takiego poziomu.
        >
        > A dlaczego nie? Potraktuj to nie jako akt przemocy, ale jako ekspresje uczuc.
        >
        > > A
        > > teraz najważniejsze. Około tygodnia temu postanowiła, że między nami już
        > > koniec. Chce po skończeniu szkoły wyjechać do niego do pracy. Proszę ja że
        > by
        > > ona dała mi taką samą szansę, jaką ja jej dałem, gdy ona była w depresji.
        > > Lecz ona nawet nie chce o tym słyszeć. Jak mam ją przekonać? POMOCY PROSZĘ
        > > Pozdrawiam Maciek :)
        >
        > Daj sobie z nia spokoj. Ona Cie zwyczajnie nie kocha.

        Nie jest to takie oczywiste. Owszem jest zauroczona tym drugim - na zasadzie
        przeciwieństwa . Wydaje mi się że jest niedojrzała emocjonalnie.
        Zastanów się co zepsułeś w swoim małżeństwie. Może czuła się zaniedbana
        uczuciowo? Kobieta lubi być adorowana na co dzień a nie tylko z okazji np
        imienin. Poleciała na czułe słówka makaroniarza jak mucha na lep bo widocznie
        tego jej brakowało z Twojej strony. Jest nim zafascynowana bo czuje się przy
        nim superkobietą. Niech to będzie przestrogą dla wszystkich mężów, którym się
        wydaje że mają "papier na babę" i nie muszą się o nic starać.
        Spróbuj powalczyć. Porozmawiaj z nią spokojnie, bez histerii i spazmów. Może
        poradź się psychologa jak podejść do takiej szczerej rozmowy.Wcale nie musisz
        się poniżać. Po prostu bądź sobą.

        Owszem jak byles jej
        > potrzebny to okazywala Ci jakies tam uczucia lub ich iluzje. Ale teraz masz
        > dowod na to ze jestes jej calkowicie obojetny.Jest to bolesne ale bedzie
        musial
        >
        > przez to przejsc.

        > Daruj sobie rowniez podkladanie jej klod, utrudnianie rozwodu. To nie jest
        tego
        >
        > warte. Jak najszybciej zakoncz i zamknij ten etap zycia. Definitywnie.

        Jeżeli naprawdę ją kochasz i pobraliście się z miłości to walcz o nią!
        Wcale nie musisz utrudniać jej rozwodu.
        Nawet założenie sprawy rozwodowej jeszcze niczego do końca nie przesądza.
        Zdarza się, że fascynacja innym facetem kończy się na etapie rozprawy
        pojednawczej.
        Sądzę , że warto spróbować w imię tego co było piękne między Wami.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia!
        Ela
    • dorotka1970 a to nie prowokacja?... 24.07.03, 11:29
      Ostatnio duzo ich tu. A potem: sorki, dziekuje za mila zabawe.
      Ale jesli nie prowokacja, to i tak troche dziwne mi sie wydaje, ze zapraszacie
      faceta do siebie na wakacje... Jeszcze inna pare to rozumiem, ale samotnego
      faceta? Dziwne.

      A co do uczuc - daj jej czas. I sobie. Jezeli zatrzymasz ja na sile cale zycie
      bedzie sie zastanawiala co by bylo gdyby i i tak w koncu od ciebie odejdzie. A
      przynajmniej bedzie ci to wypominac w chwilach kryzysu, bo z latami obraz
      Wlocha jeszcze jej sie wyidealizuje. Poza tym, jezeli przez jakis czas
      pozyjesz bez niej, moze stwierdzisz, ze jednak oddychasz, jesz, spisz... i
      moze wcale nie chcesz, zeby ktos, kto potrafi tak igrac z twoimi uczuciami,
      wrocil?....

      Powodzenia w podejmowaniu decyzji :-)
      Dorotka

      --------
      Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
      • Gość: ruby Re: a to nie prowokacja?... IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 13:17
        po pierwsze jullo droga, nie pisz o mnie w rodzaju meskim, bo jestem kobieta ;)
        po drugie: ludzie, czy dla was milosc to jest nic? facet pomogl dziewczynie
        wyjsc z depresji? czy kots z was wie ile to znaczy? ile to znaczy, kiedy ma sie
        kogos przy sobie kiedy z samym soba nie mozna wyrobic? pewnie sie zafascynowala
        sie makaroniarzem, bo poczula, ze jest to cos nowego, tylko,ze takie nowosci
        moga sie dla niej zle skonczyc, bo wlosch przskoczy na inny kwiatek, a ona
        bedzie probowala odbudowac to, co kiedys bylo jej znane pod nazwa 'domu'.
        dlatego warto jest walczyc, by temu zapobiec!
        maciek nie poddawaj sie i nie pozwol jej odejsc! walcz o was!
        Ruby
        • Gość: Maciek Re: a to nie prowokacja?... IP: 217.153.7.* 24.07.03, 13:44
          Gość portalu: ruby napisał(a):

          > po pierwsze jullo droga, nie pisz o mnie w rodzaju meskim, bo jestem
          kobieta ;)
          >
          > po drugie: ludzie, czy dla was milosc to jest nic? facet pomogl dziewczynie
          > wyjsc z depresji? czy kots z was wie ile to znaczy? ile to znaczy, kiedy ma
          sie
          >
          > kogos przy sobie kiedy z samym soba nie mozna wyrobic? pewnie sie
          zafascynowala
          >
          > sie makaroniarzem, bo poczula, ze jest to cos nowego, tylko,ze takie nowosci
          > moga sie dla niej zle skonczyc, bo wlosch przskoczy na inny kwiatek, a ona
          > bedzie probowala odbudowac to, co kiedys bylo jej znane pod nazwa 'domu'.
          > dlatego warto jest walczyc, by temu zapobiec!
          > maciek nie poddawaj sie i nie pozwol jej odejsc! walcz o was!
          > Ruby

          Wielkie dzięki za baaardzo pocieszającą odpowiedź. Oczywiście mam zamiar
          walczyć mimo tego że stoję na przegranej pozycji. Mam nadzieję że wiara i dobre
          chęci pomogą. Naprawdę wielki dzięki za to co napisałaś, natychmiast podskoczył
          mi poziom pozytywnego humoru.
          • pajdeczka Konkluzja 24.07.03, 15:24
            >> Wielkie dzięki za baaardzo pocieszającą odpowiedź. Oczywiście mam zamiar
            > walczyć mimo tego że stoję na przegranej pozycji. Mam nadzieję że wiara i
            dobre> chęci pomogą. Naprawdę wielki dzięki za to co napisałaś, natychmiast
            podskoczył > mi poziom pozytywnego humoru.


            Wynika z tego, że pisaliśmy na darmo, bo tylko Ruby "wstrzeliła się" w jego
            oczekiwania. Bo tak naprawdę nasz Maciuś czekał tylko na zgarzewanie do walki,
            a nie odciąganie go od partnerki. Po co więc był ten wątek i mój cenny czas w
            pracy. A taka jestem zapracowana!
            Jeszcze tutaj wrócisz i będziesz prosił znowu o pomoc.
          • Gość: ruby Re: a to nie prowokacja?... IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 19:20
            Gość portalu: Maciek napisał(a):

            > Wielkie dzięki za baaardzo pocieszającą odpowiedź. Oczywiście mam zamiar
            > walczyć mimo tego że stoję na przegranej pozycji. Mam nadzieję że wiara i
            dobre
            >
            > chęci pomogą. Naprawdę wielki dzięki za to co napisałaś, natychmiast
            podskoczył
            >
            > mi poziom pozytywnego humoru.

            Macku nie stoisz na pozycji przegranego i nawet tak nie mysl, bo czasem mysli
            staja sie rzeczywistoscia. badz mimo wszystko optymista, miej nadzieje. wiem,ze
            to bardzo trudne, ale w koncu o twoja zona i ty ja znasz dluzej od jakiegos
            wlocha, wiec rozkochaj ja w sobie na nowo!
            3mam za ciebie kciuki!!
            Ruby
      • drzazga1 Re: a to nie prowokacja?... 24.07.03, 13:23
        Myślimy podobie, Imienniczko:-)))
        • Gość: ruby Re: a to nie prowokacja?... IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 13:26
          drzazga1 napisała:

          > Myślimy podobie, Imienniczko:-)))

          immienniczko? yy...to chyba nie do mnie? :)
          >
          • dorotka1970 Re: a to nie prowokacja?... 24.07.03, 15:57
            Gość portalu: ruby napisał(a):

            > drzazga1 napisała:
            >
            > > Myślimy podobie, Imienniczko:-)))
            >
            > immienniczko? yy...to chyba nie do mnie? :)
            > >

            Ruby, a ty od kiedy tu klikasz? Bo chyba sie troszku pogubiles(las).
            Najpierw wpisujesz sie do mnie nazywajac mnie jullo, a potem nie widzisz, ze
            Drzazga jest jedna z Dorotek...

            Pozdrawiam,
            Dorotka

            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • Gość: ruby Re: a to nie prowokacja?... IP: *.acn.waw.pl 24.07.03, 19:14
              dorotka,spojrz na sam poczatek, tam julla napisala o mnie jako o facecie :) to
              nie bylo do ciebie zatem tylko do julli. a o immienniczke pytalam, bo bylo pod
              moim postem. sorry za nieporozumienia, a pisze tu od jakiegos czasu :)
              pozdro!
    • pajdeczka Odwrotność sytuacji - do Maćka. 24.07.03, 15:27
      Jestem w 14letnim związku. Kocham męża z wzajemnością. Zrobiliśmy dla siebie
      dużo, z tym że ja (jak to kobieta) dałam z siebie o wiele więcej.
      Załóżmy, że mój mąż zakochuje się, nieważne czy w Polce czy innym barachle.
      Sądzisz, że będę o nie go walczyć? Nigdy ! Mma swoją godność. Czego i Tobie
      życzę.
    • Gość: akurat Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: 81.210.53.* 24.07.03, 15:34
      Absolutnie niech jedzie, bo jej nie zdołasz zatrzymać.
      Ona już postanowiła i pojedzie.
      Powiem ci, że była egoistką, bo okazałeś się przydatny na czas choroby i
      opieki, ale to nie była miłość.
      Zycie we Włoszech nie okaże się aż takie kolorowe, ale ty musisz to przeżyć i
      ułożyć sobie życie na nowo. Po co ci taka baba. Skoro rozmowy nie przyniosły
      żadnego rezultatu, ona nie widzi możliwości pozostania z tobą, to przecież nie
      możesz jej zatrzymać. Może jak wyjedzie, uda ci się zobaczyć w innym świetle i
      przewartościować ten problem.
      Pozdrawiam.
    • Gość: lolyta Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: *.mia.bellsouth.net 24.07.03, 15:44
      Mialam napisac to samo, co Pajdeczka, no, powtorze sie, bo ona ma 300% racji.
      Po pierwsze, kobieta majaca do wyboru adorujacego ja lub blagajacego faceta,
      zawsze wybierze adorujacego. Wiec przestan blagac i tlumaczyc, bo tylko stajesz
      sie dla niej coraz mniej meski i atrakcyjny - a jest to o tyle niedobrze, ze
      jako konkurenta masz faceta, ktorego, jak rozumiem, ona malo zna i w tej chwili
      nie ma go obok niej wiec moze sobie wyobrazac na jego temat Bog wie co i z
      takim wizerunkiem ZAWSZE przegrasz.
      Po drugie, niech jedzie do niego. Tez jestem najzupelniej przekonana, ze wroci
      przez Alpy na kolanach. Bo Ty jestes dla niej facetem na zle, a tamten na
      dobre. Tamten sie nia zachwycil kiedy byla sliczna i w dobrym humorze, baaardzo
      prawdopodobne ze mu sie odmieni kiedy wyjedzie do niego i dopadnie ja kolejna
      depresja (a dopadnie - nawet jesli nie dlatego ze ma do niej sklonnosci, to
      wyjazd na stale z kraju, chocby nie wiem do jak pieknego miejsca, to nie jest
      latwe doswiadczenie).
    • Gość: rampampam Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: *.wro.vectranet.pl / 10.10.1.* 24.07.03, 15:48
      Gość portalu: Maciek napisał(a):

      (...)
      > nie raz miałem myśl o rzuceniu jej. Zadawałem sobie
      > wiele razy pytanie - czy ona jest tego warta? Jednak dałem jej szansę.


      Poznaliśmy
      > (...) Włocha (...) Nagadał jej
      > takich bzdur cały czas mówi, jaka jest piękna, jakie ma wspaniałe oczy. Moja
      > żona jest w niego zapatrzona.
      (...)



      przeczytaj to jeszcze raz
      może ona oczekuje od Ciebie tego, co dał jej ten drugi - ciepła, akceptacji,
      uwielbienia...
    • ryza_malpa1 Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 15:51
      W Twoim liście uderza postawa " ja tyle dla niej zrobiłem a ta niewdzięczna
      babab śmie mi tu odchodzić".

      ' Zastanów sie najpierw , czego brakowało jej w Waszym związku a co znalazła w
      nowym. Jeżeli jesteś w stanie zasypuj ja komplementami, kwiatami itd. bo
      najwyraźniej "takich pierduł" jej brakuje. Może i przekona się, że zycie we
      Włoszech nie jest łatwe ( za to przyjemniejsze niż tutaj) , może tamtan facet
      ja rzuci a może ona rzuci jego i wcale może za "domem " nie zatęskni.

      Nie ma reguł ale miej chłopie honor! Mnie ososbiście nic bardziej nie wkurza
      jak jęczący o litość facet albo taki co to "będzie wlaczył" bo taka własnie
      chęć walki oznacza , ze olewa on moje suwerenne decyzje i uważa je za chwilowe
      fanaberie.
      • dbaj-o-zdrowie-niszcz-muchy Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 24.07.03, 16:09
        > Zastanów sie najpierw , czego brakowało jej w Waszym związku
        > a co znalazła w nowym. Jeżeli jesteś w stanie zasypuj ja
        > komplementami, kwiatami itd. bo najwyraźniej "takich pierduł"
        > jej brakuje.

        A za co te kwiaty? Nie znam tej sytuacji, ale znalem podobna sytuacje - w
        ktorej ja kiedys nagle sie znalazlem. Jesli czegos dziewczynie brakowalo, to
        mogla o tym pogadac, mozna bylo to rozwiazac. A jesli wolala kogo innego, to
        jej wybor, ale niech nie oczekuje czegokolwiek od dotychczasowego meza. To nie
        jest zachowanie kobiety, ktora by chciala byc z facetem, "gdyby on tylko
        bardziej o nia dbal".

        > Nie ma reguł ale miej chłopie honor! Mnie ososbiście nic
        > bardziej nie wkurza jak jęczący o litość facet

        Popieram!
    • dbaj-o-zdrowie-niszcz-muchy coz... 24.07.03, 16:03
      ... popieram Pajdeczke. Jedyne, co mozesz zrobic, jesli ten Wloch jeszcze u Was
      jest, to dac mu godzine na spakowanie sie i opuszczenie Waszego domu. Jej tak
      powiedziec nie mozesz - bo to prawdopodobnie Wasz wspolny dom.

      Jak mialbys o nia walczyc? Nie da sie "walczyc o kobiete". A swoja droga to
      wspolczuje Ci, sam mialem dosc podobna sytuacje (choc bez malzenstwa). Wiec
      wiem, jak to boli.

      pozdrawiam i trzymaj sie!

      ---
      Niszczyciel much!
    • Gość: KR$ Kopa w dupe... IP: *.riz.pl / 192.168.15.* 25.07.03, 11:32
      Jej i jemu. Jemu dodatkowo z piescia na nosku - przyjechal taki ch... na
      kaczych lapach do twojego domu i ci zbalamucil zone. Swoja droga kobieta
      musiala byc nienajwyzszych lotow skoro poleciala na komplementy o oczach i
      wspanialosci - toz to makaron pierwszej klasy. Taka jest rzeczywistosc. Boli,
      ale przestanie a ty znajdziesz kogos kto bedzie Kims a nie takim czyms.


      Pzdr
    • Gość: facet Re: do Maćka IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.03, 13:59
      Maćku !
      Wiem, że przeżywasz b. trudne chwile. Jeśli Ci coś to pomoże, to powiem Ci, że
      mnie coś podobnego spotkało po 18 latach małżeństwa.
      Też cudzoziemiec i bardzo ciekawy. To oczywiście bzdura, bo małżeństwo to
      m.in. sztuka nudzenia się we dwoje. Ten Włoch też stanie się dla niej nudny (i
      ona zapewne dla niego), ale trochę czasu upłynie.
      Polki mają powodzenie u południowych nacji, czy też Arabów. Dlaczego tak jest ?
      Wydaje mi się, że Polki (szczególnie drobne blondynki) są dla nich atrakcyjne
      wyglądowo i mają oni o nich pojęcie, że są mniej wymagające od miejscowych
      dziewczyn. U Arabów dochodzi dodatkowo wyjątkowa umiejętność zrobienia
      kobietom przysłowiowej wody z mózgu. Potem przychodzi zaś dla tych kobiet
      opamiętanie, czsem zbyt pózno, niestety.
      Co robić ? Każdy musi sam sobie pomóc. Ja uważam, tak jak wielu przedmówców,
      że na litość w 100% jej nie wezmiesz. Zapomnij o tym. Będziesz się tylko
      pogrążał, a ona będzie w Tobie nie widzieć mężczyzny tylko zagubioną istotę, a
      kobieta szuka w mężczyznie oparcia, głównie.
      Jak piszesz, dawałeś jej ciepło. Nie tu więc leży problem. Może Twoja pozycja
      i dochody są wg niej niewystarczające ? To b. liczy się u kobiet, zwłaszcza
      tych które poznały trochę świata i bogatych ludzi.
      Jeśli ją bardzo kochasz, walcz o nią, ale próbująć być interesującym, a nie
      wzbudzającym litość.
      Zastanów się jednak, proszę, czy nawet jeśli ją odzyskasz, czy będziesz w
      stanie żyć w świadomości, że Twoja żona miała taki okres w życiu, że znalazła
      innego męzczyznę, lepszego wg niej od Ciebie i dodatkowp powiedziała Ci o
      tym !
      Jesteś człowiekiem młodym (tak mi sie wydaje)spróbuj więc choć na parę dni
      stanąć z boku i pomyśleć chłodno. Może szczera i otwarta rozmowa, ale jedna,
      wyjaśni sprawę ? Ciągłe drążenie tematu i branie na litość nie przyniesie nic
      dobrego.
      Trzymaj się mocno !!!!!!!!
    • variacja Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ 25.07.03, 14:16
      Odpisuję CI nie czytając innych postów, więc jeśli coś powtórzę to przepraszam
      z góry ;-)

      Maćku! Problem chyba tkwi w INNOŚCI tego Włocha! On ją zafascynował - jak
      wspomniałeś komplementami, zachowaniem itp. A Ty? Czy nie prawisz jej
      komplementów w kilka tygodni po slubie? Nie kupujesz nagle kawiatów?
      I jeszcze jedno - jak mogłeś WOGÓLE DOPUŚCIĆ żeby jakiś Włoch szwędał się po
      WASZYM mieszkaniu! Mój facet NIGDY nie pozwoliłby na przyjazd faceta, którego
      poznałabym korespondencyjnie! Jakby usłyszał, że facet prawi mi komplementy,
      robiąc przy tym maslane oczy to mimo swej wysokiej kultury chyba Włoch miałby
      z nim na pieńku! Musisz teraz działac ostro. Wobec żony bądź szarmancki a z
      Włochem najpierw racjonalnie porozmawiaj, a jesli nie poskutkuje to nie
      pozostaje nic innego jak wywalić go z mieszkania! Przecież nie jesteś od niego
      zależny, to nie Twój partner w biznesie, czy szef, prawda:?
      Weź się w garść, jestem pewna, ze CI się uda! żona musi przejrzec na oczy, a
      Ty pokaż się od najlepszej strony i pokaż żonie,że potrafisz walczyć o swoją
      kobietę, że to Ty jesteś silniejszy. Włosi natomiast zawsze smolą cholewki do
      Polek (szczególnie blondynek) - ale takie historie trwają krótko, więc nie ona
      nie robi sobie nadziei...chyba łącza Was jakieś wspólne wspomnienia...no i
      przysięga małżenska...
      • Gość: Linn Re: żona chce mnie zostawić - POMOCY PROSZĘ IP: *.dialup.tiscali.it 25.07.03, 16:41
        Watek wloski pomine, choc troche mnie zdziwil. Jesli dobrze zrozumialam, Twoja
        zona w ciagu 20 miesiecy miala silna depresje, wyleczyla sie, wyszla za maz,
        znudzila sie tym malzenstwem, poznala Wlocha i zdecydowala, ze wyjedzie.
        Przyznasz, ze to dosc szybkie tempo. Nie jestem lekarzem, ale istnieje cos
        takiego jak tzw. poczatek terapii antydepresyjnej. W skrocie polega on na tym,
        ze w depresji nie ma sie ochoty na nic, a leki pomagaja wyzwolic dzialanie,
        jakiekolwiek. Czasem decyzje sa bardzo tragiczne, skierowane przeciw czlonkom
        rodziny. Byc moze pod wplywem tego Twoja zona zdecydowala sie na slub; troche w
        efekcie dzialania lekow, troche byc moze z wdziecznosci dla Ciebie. Szybko
        zdala sobie sprawe z bledu i... uczepila sie mozliwosci wyjazdu do Wloch.
        Wszystko to stalo sie bardzo szybko. Nie sadze, abys mogl ja namowic do
        pozostania. Dobrze byloby abys przynajmniej mogl sprawdzic, czy nie wpakuje sie
        tu we Wloszech w jakies klopoty. Zycze powodzenia!
Pełna wersja