ka.szpirowska
03.11.07, 14:36
Mój problem może wydawać się nieco dziwny. Poznałam ostatnio fantastycznego
faceta. Tyle, że różni nas przeszłość. Dokładniej to, że ja zawsze byłam
singielką i tak naprawdę nie byłam w poważnym związku, a on ma za sobą już
trzy związki. Z ostatnią dziewczyną mieszkał przez dwa lata i twierdzi, że
kochał te dziewczyny.
A ja...no właśnie. Jestem zazdrosna o przeszłość. Nie mogę się pogodzić z tym,
że on kogoś już kochał.
Poza tym szczerze mi wyznał, że nie chce mieć już dziewczyn, a kobieta, z
którą będzie to ta, która zostanie jego żoną. No i cóż. Ja wieczny singiel,
który nie potrafi stworzyć związku i on, który ma tak poważne podejście. Ja,
która się boi odpowiedzialności i on, który do niej dąży. I wreszcie ja, która
nie przeżyła jeszcze takiej prawdziwej miłości i on, który twierdzi, że kochał
już trzy dziewczyny. Różni nas jeszcze jedno. Dla niego seks występuje tylko w
połączeniu z miłością. Ja ponieważ nigdy nie kochałam wzajemnie i nie byłam w
tak poważnej relacji mam do tego nieco inne podejście. Potrafię te sfery
oddzielić. I teraz czy to ma szanse wypalić?
Czy może jesteśmy zbyt różni od siebie?