capricorn79
11.11.07, 21:24
No jakby tu wam powiedzieć... po prostu jestem o wszystko zazdrosna
(choć zazdrosc trwa krótko parę dni - góra a potem juz mnie to nie
denerwuje ani nie interesuje. Potrafię wpasc w dołą bo kolega jedzie
do Anglii (kurcze a ja wcale nie chce tam jechać, byłam wróciłam z
własnego wyboru) ale mnie drażni ze tam sie ulokuje, ożeni i nie
wróci. Zazdroszcze kolezance, że ma juz męza i dziecko (choć ja nie
mam męża i dziecka mieć nie chce)... i miliony głupich rzeczy...
Chyba muszę sie zgłosić do jakiegoś psychiatry!!!
Bo przez ta zazdrość sama sobie wartości swej ujmuje i wmawiam
sobie, ze jestem nikim...
Żałosne prawda.