Dodaj do ulubionych

Najbardziej skąpy facet - ranking :)

    • wenus123 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 01.01.09, 17:01
      Zaprosił mnie baardzo bogaty facet do siebie, mieszkał za granicą i wiem, że
      bardzo mu na mnie zależało
      -zamówił mi bilety lotnicze, po czym wziął ode mnie za nie pieniądze
      -na powitanie dostałam kwiatki z Tesco
      -jedliśmy wyłącznie w domu, bo w restauracjach jest drogo i niedobre
      -zakupy wyłącznie w Tesco z dokładnym sprawdzaniem rachunku, czy mu czegoś nie
      doliczyli
      -na 3dniowym wyjeździe łaziliśmy przez pół kurortu, żeby znaleźć najtańszą
      knajpę z "zestawami", bo dadzą więcej jedzenia za mniejsze pieniądze
      -pokój w "kurorcie" był wielkości przedziału kolejowego
      -w sklepach zostawiał mnie samą, zwłaszcza przy kasie
      -na lotnisku odprowadził mnie tylko pod drzwi, bo 10 min.parkował za darmo.
      Boże, że też ziemia nosi takich dupków.
      Facet jest stary, ciekawe, czy forsę zabierze do grobu.


      • amuga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 01.01.09, 20:54
        > Facet jest stary, ciekawe, czy forsę zabierze do grobu.

        Zabierze czy nie zabierze ale za darmo spedzil milo czas jedynie ty
        nic korzystnego z tego nie wynioslas i jeszcze musialas placic za
        bilet.
        Trzeba bylo nie dawac mu za bilet.
        Te meskie staruchy sa okropne. Trzeba bylo na koniec zwymiotowac mu
        na buty w podziekowaniu za mile spedzony czas.
        Wspolczuje.
      • Gość: gociowa Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.belf.cable.ntl.com 09.02.09, 12:57
        Facet jak piszesz 'baardzo bogaty' i 'stary', ale widac musial miec interesujaca
        osobowosc, jesli juz nie powierzchownosc, skoro wybralas sie do niego za granice.
      • quba Re: Ha, ha, ha! 15.04.10, 22:00
        wenus123 napisała:

        > Zaprosił mnie baardzo bogaty facet do siebie, mieszkał za granicą
        i wiem, że
        > bardzo mu na mnie zależało


        a Tobie zależalo na szybkim spadku?
    • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 01:15
      Ojojoj... Trochę mi czasu zleciało na czytaniu. Teraz ja Was powalę
      na kolana i to pewnie nie jeden raz :( Z góry zaznaczam, że lekko
      nie będzie, post będzie długi...
      Ex nr 1. Ja po porodzie, karmiąca piersią. On musiał mieć do pracy 5
      szt. kanapek z wędliną, termos herbaty, pieniądze na papierosy i...
      Jeszcze parę groszy na śniadanie i "coś" do picia, zwykle to "coś"
      musiało być mocniejsze od herbaty (około 10-20 zł dziennie) :P
      Dodam, że mięliśmy bardzo słabą kondycję finansową, ja tylko
      zasiłek na urlopie macieżyńskim, on około 800 zł na rękę. Nie trudno
      policzyć, że na same "śniadania" pochłaniały w zasadzie całą jego
      pensję. Efekt był taki, że z dzieckiem przy piersi żywiłam się
      prawie wyłącznie chlebem z dżemem (dżem własnej roboty został
      lepszych czasów, masła nie było) i cienką herbatą. Po 1,5 mies. od
      porodu ważyłam 47 kg (normalna moja waga ok 55-60 kg) i musiała
      przestać karmić. Największym jego problemem było to, hehe, pewnie
      niektórzy już się słusznie domyślają, że trzeba było kupować mleko
      dla dziecka. Teraz już nie wiem sama, czy to było skąpstwo, głupota,
      czy zwykłe bestialstwo... Można by o nim trzy tomy napisać.
      Ex nr 2. Związek nasz zaczął się banalnie, pożyczył ode mnie
      pieniądze, których nigdy nie oddał. Niby nic, a jednak diabeł tkwi w
      szczególe... Ja nie dysponowałam taką forsą, jako samotna matka na
      bezrobociu, więc na ten cel ufnie wzięłam pożyczkę. Tak, własnie z
      tej firmy, która takim naiwniakom jak ja dawała jeszcze kredyty.
      Większości nie trzeba tłumaczyć ile wynosiły odsetki. W efekcie
      zadłużyłam się niemiłosiernie, a pan jeszcze podjeżdzał do mnie taxi
      i albo oczekiwał, że ja zapłacę, albo płacił sam i stwierdzał, że
      nie ma więcej, by mi do spłaty ww rat dołożyć. Mało tego pieniądze
      te pożyczył na... Zabieg aborcji jakiejś małolaty z którą miał
      przyjemność się zabawić. Mało? To jedziemy dalej ;o)
      Mieszkał u mnie, na początku tylko na moim utrzymaniu, kiedy już
      udało mi się z pomocą wszystkich świętych w rodzinie załatać jako
      tako dziurę budżetową, postanowiłam zrobić nam, choć bardziej jemu
      (bo mi nie zależało) prezent na walentynki, kupiłam komputer,
      zapałciłam, ale on ze mną w sklepie kazał (!) wystawić rachunek na
      swoje nazwisko. Wiem, po czasie, że zrobił to po to, by w razie
      rozstania móc udowodnić, że to jego własność. Ja w rewanżu
      dostałam... Balonik. Tak drogie panie i drodzy panowie. Nie jakiś
      specjalny, błyszczący. Zwykły, jakie (dziwnym trafem) rozdawano tego
      dnia pod Rossmanem.
      Komu mało dołożę jeszcze obrazek z naszego szybkiego i bolesnego
      rozstania... Wyjechałam do pracy sezonowej, po powrocie okazało się,
      że bilet na powrót kupili moi rodzice, a on z pensji własnej (pracę
      oczywiście załatwiłam mu ja), moich pieniędzy (mimo nieobecności
      miałam stałe wpływy na konto), pieniędzy od moich rodziców (ja nic
      nie przysyłam, a dziecko musi jeść), i pieniędzy przysyłanych (o
      ironio) przeze mnie był w stanie kupić sobie piwo i zapłacić za
      komórkę. Dzieciak siedział u moich rodziców, na weekendy zabierał go
      do swoich (swoją drogą wspaniali ludzie, nie wiem jak im mogła wyjść
      taka kanalia), lub w ogóle się nie meldował. Długi czas po fakcie
      dowiedziałam się, że RAZ wysłał dzieciaka do sklepu i pozwolił
      zatrzymać resztę, a potem przeszukał dokładnie pokój i chciał
      dzieciakowi majątek odebrać. O opróżnianiu skarbonek nie wspomnę.
      Kiedy tylko wróciłam udaliśmy się na wesele (kasę do koperty po
      kilkumiesięczynym fizycznym zapie... na polu musiałam pożyczyć od
      rodziców), pan spił się i po awanturze, którą zrobił już w domu
      wyprowadzała go policja... Poprostu przestałam mieć skrupuły... Pan,
      w obecności policjantów, pakuje się i UWAGA otwiera lodówkę i pakuje
      do wora: jabłko, pasztecik, śmietankę do kawy... Komentując głośno.
      Swoją drogą panowie policjanci ubawili się przy tym świetnie, wiem,
      bo wrócili do mnie, by sprawdzić, czy "ten głupol" nie wrócił i
      powiedzieli, że takiej wyprowadzki jeszcze nie widzieli.
      Obecny Pan: Cholera, aż głupio mi zacząć, bo z tego co zaraz napiszę
      zdałam sobie sprawę w trakcie lektury wątku... Mieszkamy razem, żyje
      się na dobrze, rachunki płaci on, resztę ja. Jedzenie, picie, paliwo
      do mojego i jego auta. I tu kwiatki. Ja płace w 95% za jego paliwo,
      on dostaje za nie zwrot z pracy, pieniędzy tych nie widzę nigdy.
      Mało brakowało, a rozstalibyśmy się i zaczął mi wyliczać ile przez
      rok zaoszczędziłam (?) nie wynajmując osobnego mieszkania... Z tym,
      że moja połowa rachunków wynosiłaby około 200 euro, utrzymanie
      wspólnego domu kosztuje mnie mies. około 600.
      RAZ, na pierwszej randce zaprosł mnie do restauracji. Teraz już od
      dawna wszystko finansuję ja. On spłaca auto i wiecznie ma debet na
      koncie. Ja płacę nawet za takie rzeczy, jak jego solarium, ubrania
      (np. kurtka za 400 zł podczas ostatniego wypadu do pl) i wszystko
      inne. Wychodząc z domu np. na piwo z kolegami pyta, czy "mam jakieś
      drobne"... Po prezenty gwiazdkowe wybrał się, gdy wiedział, że ja
      kupiłam już wszystko dla całej rodziny, zarówno mojej, jak i jego.
      On kupił prezent tylko dla mnie ma się rozumieć. Na piec dostał kasę
      od swojej matki, na pralkę (na początku związku) pożyczył ode
      mnie "na wieczne oddanie", zmywarkę wziął na raty, na siebie, tylko,
      że to ode mnie woła pieniądze co miesiąc na spłatę. Ostatnio
      wymyślił remont łazienki z przebudową, wyszło łącznie około 10000 E.
      Niestety musięliśmy trochę "dopożyczyć" i teraz codzień słyszę, że
      musimy jak najszybciej oddać kasę. Rozumiem, ale z czego, kiedy on
      kładzie na stole 300, a ja mam dołozyć "resztę" do 1500 E?
      Tak sobie piszę i się zastanawiam, czy jutro nie będę o nim
      pisła "mój ex" :( Miłość jest nie tylko slepa, ale i głupia...
      Na koniec dorzucę HIT. Nie mam ubezpieczenia zrowotnego, właśnie 2
      tyg temu dowiedziałam się, że czeka mnie długa i męcząca terapia
      hormonalna oraz operacja, za które muszę oczywiście płacić pryw. Mój
      (jeszcze) facet stwierdził, że... Spłacimy łazienkę, to będę mogła
      sobie odłożyć na nowsze auto. O kasie na moje leczenie ani słowa...
      Przecież guzy mam wewnątrz, więc nie widać, a auto to co innego.

      Mój Boże! Ja tych debili przyciągam...

      Ostatnio trafił mi się jeszcze jeden kwiatek. Facet, na oko całkiem
      normalny, ale wygląda na to, że ja już swoim oczom wierzyć nie
      powinnam, przy próbie potrywu (mocno nieudanego) wyznał, że on
      widzi, że ja nie jestem materialistką i dlatego mu się podobam. Bo
      normalnie jak poznaje dziewczynę i ją zaprasza do siebie i ona widzi
      jego dom z kominkiem, to się odczepić nie chce. A ja nawet nie pytam
      jakim autem on jeździ... To ja mu na to po co od razu je zapraszasz?
      A on mi na to, że na seks, a na hotel szkoda mu kasy, więc woli
      poprostu później panienkę obrazić, żeby się odczepiła...

      I jak? Prowadzę w rankingu na skąpych facetów? Bo to, że laur w
      głupocie i naiwności powinnam dostać, to już sama widzę.
      Ja ze swojej strony przyznaję przechodni (ze skąpstwa ;o) medal z
      czekolady tym, którzy mój post doczytali do końca.

      Za ew. błędy i literówki z góry przepraszam, bo ostatnio o tej porze
      to nawet "rzecz" przez "ż" napisałam.
      • la_vaniglia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 01:39
        o tak!! jak dla mnie wygralas!! gratuluje ze wreszcie ujrzalas swoje
        bledy i naiwnosc, czas byc w niektorych sprawach egoista, bo malo
        jest osob wdziecznych i honorowych.
        pozdrawiam
      • super_benek Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 02:00
        Nasz kolega jest znany ze swojego skąpstwa i chomikowania - już jako
        17 latek na obozach nie kupował wody, piwa, papierosów, ani niczego
        innego. Jechał na "daj łyka", "daj szluga" itp. A później, gdy
        wszyscy wracali spłukani z wakacji przechawalał się ile pieniędzy mu
        zostało i "że on nie wie, jak inni zdążyli tyle przepuścić".
        Teraz, po latach, nie jest lepiej. Jakiś czas temu zaprosiliśmy go z
        jego dziewczyną na obiad - oczywiście nie przynieśli nic, ale za
        to...zażyczyli sobie ciasta na wynos (podałam je na deser), bo
        dobre.
        A teraz o jego MISTRZOWSKIM wręcz posunięciu: postanowił
        zorganizować "surprise party" dla swojej dziewczyny. A że mieszkali
        razem i trudno byłoby ukryć przygotowywanie jedzenia, poprosił
        znajomych o przenisienie sałatek, ciast, ktoś miał zrobić tort itd.
        Stawiliśmy się więc z jedzeniem (ja - blacha ciasta, sałatka) i
        prezentami dla jubilatki, krzyknęliśmy w odpowiednim
        momencie "niespodzianka" i zasiedliśmy. I wtedy dotarło do mnie, że
        do picia mamy... pół butelki koniaku (na 15 osób). Chłopak jubilatki
        też się zorientował, że to trochę mało, ale szybko znalazł
        rozwiązanie " to co, zrzutka na alkohol?"
        To było naprawdę boskie - zorganizował wystawne urodziny dla
        dziewczyny za friko!
        A propos urodzin - na moje urodziny, bardzo okrągłe i bardzo
        starannie przeze mnie przygotowane, przyniósł w ramach prezentu
        pewien gadżet elektroniczny. Zdziwiłam się tym drogim (ponad 100
        zł) prezentem, ale kilka dni później, gdy go uruchomiłam,
        zrozumiałam tę chojność. Po włączeniu ukazało się wielke logo firmy,
        w której pracuje nasz delikwent:)))Szkoda, że nie sprawdził tego
        przed wręczeniem, bo mógł łatwo zatrzeć ślady i plik usunąć:)
        Takich historii - z płaceniem za taksówkę, piwo,etc. mogłabym
        opowiedzieć mnóstwo. A poza tym to bardzo sympatyczny kumpel:)))
      • jacek226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 08:40
        mona817 oczywiscie wygralas w dyscyplinie zwanej naiwnosc i
        glupota.Mozna sie dac raz,ale notprycznie to juz poza moim
        zxrozumieniem. Glupich nie sieja,sami sie rodza. kto ma miekkie
        serce to ma twarda d..e
        • sntx skapa teściowa ehhh........ 02.01.09, 09:22
          teściowa mojej koleżanki robi tak
          myjac naczynia w zlewie z detergentem po prostu ich nie płucze stawia na
          suszarke takie ociekające z pianą :)


          ot sztuka skąpstwa !
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 09:40
        Mona, teraz troche lepiej Ci sie powodzi-potraktuj moja rade jako powazna i
        zyczliwa mimo tematu forum. Idz do psychologa.To co napisalas polzartem ze
        takich przyciagasz-to prawda. To nie zaden przypadek. Masz problemy z samoocena
        i asertywnoscia przynajmniej w tej dziedzinie zycia-w innych mozesz byc
        stanowcza i kompetentna.
        Normalnej dzieczynie zdarza sie przymknac oko na drobne skapstwo partnera
        zwlaszcza na poczatku znajomosci, jednak ewidentnej pijawy sie pozbedzie. Twoj
        poprzedni facet byl socjopata. Obecny moze nie jest ale manipuluje Toba i jest
        klasyczna pijawa. Bez pomocy psychologa ciezko Ci bedzie sie od niego uwolnic
        lub tez przestawic wasze stosunki na na normalne zasady. Kobiety takie jak Ty
        latwo daja sie ponownie oglupic dobrym pukaniem i kilkoma czulymi slowkami.
        Latwiej jest w nie znow uwierzyc niz przezywac traume rozstania i jakis czas
        samotnosci. Bez pomocy psychologa mozesz trafic dokladnie na takiego samego typa.
        Wspolczuje i pozdrawiam
        • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 12:51
          Kłaniam się nisko, macie rację, coś ze mną jest nie tak. Po
          całonocnych przemyśleniach doszłam do wniosku, że to nawet nie są
          przypadki skąpstwa (obecny facet UTRZYMYWAŁ w 100% wszystkie swoje
          ex), tylko zwykłego naciągactwa.
          I chyba faktycznie zgłoszę się do specjalisty, jeśli w krótkim
          czasie sobie z tym nie poradzę... I wiecie co? Ja chyba już wiem
          dlaczego tak jest!
          Otórz, zwyczajnie nie chcę zostać posądzona o to, że kogoś na coś
          naciągam. Nawet przyjęcie zwykłego prezentu urodzinowego jest dla
          mnie problemem.
          Cholera, co tu robić? :o)

          Ps. Jacku, masz rację 100%, doopę to ja mam twardą jak diabli ;o)
          • jacek226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 14:25
            mona817 a wiesz co za to tylko,ze jestes tak samokrytyczna i nie
            obrazasz sie za gorzkie slowa prawdy naleza Ci sie brawa. Miej dobry
            rok
            • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 14:56
              Problemy z przyjmowaniem prezentow i komplementow maja ludzie z niska
              samoocena-a to juz jest problem dla specjalisty. Osoby z normalna samoocena maja
              podejscie- ja jestem ok zatem prezenty sa ok. Ludzie z niska samoocena
              przegladaja sie w oczach innych -jesli sie nie zgodze, to nie bede OK bo ON zle
              sobie o mnie pomysli-moje zdanie nie ma znaczenia tylko zdanie innych. Taka
              postawa najczesciej jest wynikiem hiperkrytycyzmu ze strony rodzicow-dziecko
              przekonywane ze jest fajne wyrasta na taka sama dorosla osobe.
        • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:04
          dokładnie.
      • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 10:00
        Dziewczyno, kiedy wreszcie oprzytomniejesz?
        Po co Ci te ścierwa, które wleczesz koło siebie? Nie widzisz, ze bez nich byłoby
        Ci o niebo lepiej? Skoro sama widzisz, że przyciągasz ludzkie odpady, to
        najlepsze, co mozesz zrobic (na razie, potem moze zaczniesz pracowac nad soba i
        przyciagniesz normalnych ludzi), to trzymanie sie od wlascicieli penisow z
        daleka? PozdraWIAM.
        • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 23:16
          Szczerze mówiąc też do tego doszłam, że chyba powinnam pobyć sama,
          po jakimś czasie ew. znaleźć sobie pana na "dochodne" i zrobić ze
          sobą porządek.
          • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 08:43
            Polecilabym Ci ksiazke Susan Forward Men Who Hate Women The Woman Who Love Them.
            Ksiazka zostala przetlumaczona na polski ale nie pamietam dokladnie tlumaczenia
            tytulu. Ksiazka jest o mizoginach, ale mechanizmy jakie sprawiaja ze kobiety
            przyciagaja facetow ktorzy je wykorzystuja odnosza sie do wielu ukladow w tym
            Twojego. Jesli czytasz po angielsku bez problemu znalezienie ksiazki na e bayu
            jest latwe, na allegro trzeba popolowac.
            No i mozesz napisac do mnie na priva jesli masz jakies refleksje. Wierze w
            Ciebie -juz samo to ze opisalas swoj przypadek jest wielkim krokiem
            naprzod.Pozdrawiam
            • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 10:14
              Dzięki Babo. Zaraz zapoluję na e bayu, a jak nie znjdę to spróbuję
              zamówić w anglojęzycznej księgarni. Tytuł, nie powiem... Jakby mi
              coś mówił.
              Powoli dochodzę do tego, że nie tylko kasa jest tu problemem. Jakbym
              tak zaczęła wszystko, dokładnie opisywać to na bank zaczęliby mnie
              od Troli wyzywać, takie miałam przygody. W każdym razie książka (a
              właściwie tytuł) pasuje jak ulał.
              Pozdrawiam
      • lily-ofthevalley Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 14:51
        Głupota i naiwność? Dziewczyno, przeczytaj to co napisałaś, jeśli to nie
        prowokacja, a Ty ciągle masz szacunek do samej siebie, to gratuluję dobrego
        samopoczucia.

        Niektóre posty są bardzo zabawne, ale niektóre... Że ci faceci to prostaki i
        przygłupy to nie podlega dyskusji, ale kobiety, które "zakochane" z nimi są i
        godzą się na takie traktowanie nie są wcale lepsze.
        • nat.a.lia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 16:47
          Zgadzam się, że to skandal, że kobiety sobie pozwalają na takie traktowanie. Ja
          sama nie byłam i nie jestem lepsza, od początku skąpstwo mojego chłopaka było
          widoczne, ale jakoś próbowałam to usprawiedliwiać. On zarabia nieco więcej ode
          mnie, zazwyczaj całą pensję wydaje po 2 tygodniach a następnie pozycza ode mnie
          do czasu następnej wypłaty.
          Teraz wróciłam po Świętach do Wawy i przez tydzień mieszkalismy razem u mnie (jA
          jeszcze studiuje i mam wolne do poniedzialku). Mielismy pełną lodówkę jedzenia
          kupionego oczywiscie przeze mnie i mnówsto jedzenia, które przywiozłam z domu od
          mamy. Sylwestra też mielismy spędzic u mnie, ja przyszykowałam kolację, a on
          mial jeszcze po pracy kupic jakies wino i szampana. Oczywiscie zadzwonił o 16 w
          Sylwestra i poprosił, zebym to ja wyskoczyła do delikatesów bo on niestety
          raczej po pracy nie zdąży. Nie chciałam juz w Sylwestra doszukiwac się w tym
          jakiegos wyrafinowania ale mogę się założyc, ze chodziło o to, zebym to ja
          zapłaciła za alkohol. Ale to wszystko jest jeszcze do przezycia. Najlepsze
          nastąpiło dzis: wrcalismy ze spaceru gdy on zaproponował, że jutro na obiad
          ugotuje spaghetti. Powiedziałam, że jasne, super, a on na to: Ok. to złożymy się
          na składniki!!! Ech, normalnie nie wiem czy smiać się czy płakać.
          • amuga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:14
            nat.a.lia napisała:
            Ech, normalnie nie wiem czy smiać się czy płakać.

            Ani jedno ani drugie. Przeczytaj pare razy to co napisalas, wez
            kartke i dlugopis i oblicz ile ciebie kosztowalo wspolne zycie a ile
            jego przez np. ostatni miesiac.
            Badz obiektywna i wyciagnij wlasciwe wnioski. Jest poczatek roku a
            to jest najlepszy czas na dokonanie zmian. Zaproponuj dokladne
            wyliczanie waszych wspolnych wydatkow i dzielenia dokladnie na pol.
            Oboje jestescie mlodzi i nie ma powodu bys tracila na druga osobe,
            sprawna umyslowo i fizycznie nawet 1 zl.
            Jak nie mozna wesprzec sie na facecie to taki facet nie jest
            potrzebny bo do czego? No do czego?

          • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:16
            kopnij kolesia w zad. Przerabialam takie modele. Nieuleczalne, z tendencją do
            szybkiego pogorszenia.
            • nat.a.lia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:28
              vickydt napisała:

              > kopnij kolesia w zad. Przerabialam takie modele. Nieuleczalne, z tendencją do
              > szybkiego pogorszenia.

              Tak właśnie zamierzam zrobić, nie chciałam jednak psuć sobie i jemu Świąt.
              Myślę, ze on juz się nie zmieni, a mi wydaje się okropne jakies takie
              szczegółowe rozliczanie się z 'Ukochaną' Osobą. Po prostu dla mnie powinno się
              w jakis oczywisty, naturalny sposób dzielic wydatkami. Nie umiem z nim o tym
              porozmawiac, czasem mam wrazenie, ze to straszne, ze on sobie pomysli, ze żałuję
              mu jedzenia. Ale wiem, ze on mnie wykorzytuje i nie zamierzam się na to godzic.
              • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:34
                mądra babka. Ja mądrzałam po czasie, a życie za krótkie na takie nauki. Sknera
                to coś innego niż rozsądny facet który nie szasta kasą. A rozliczenie składnikow
                na obiad przypomina mi podcieranie pupy szkłem, bo przecież wielorazowe.
                • nat.a.lia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:01
                  vickydt napisała:

                  > mądra babka. Ja mądrzałam po czasie, a życie za krótkie na takie nauki. Sknera
                  > to coś innego niż rozsądny facet który nie szasta kasą. A rozliczenie składniko
                  > w
                  > na obiad przypomina mi podcieranie pupy szkłem, bo przecież wielorazowe.

                  Ale to strasznie przykre- przez ostatni tydzień mieszkał u mnie, na mój koszt,
                  dogadzałam mu jak mogłam, a teraz on, dorosły facet, proponuje mi żebym się
                  dołozyła do spaghetti. Ileż to moze kosztować, 15-20 zł? Żenada. Zwłaszcza, że
                  on nie jest jakimś ubogim studentem liczącym każdy grosz tylko dorosłym,
                  normalnie zarabiającym facetem.
                  • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:10
                    Przykre. I jednoznaczne. Ale....ciesz sie, ze szczerowinka- pokazał rogi od
                    razu. Bierz nogi za pas. Myslalam, ze to student, ae dorosly, zarabiajacy
                    facet??? Przestan, bo zwymiotuje.
                  • amuga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:19
                    nat.a.lia napisała:

                    > Ale to strasznie przykre- przez ostatni tydzień mieszkał u mnie,
                    na mój koszt,
                    > dogadzałam mu jak mogłam, a teraz on, dorosły facet, proponuje mi
                    żebym się
                    > dołozyła do spaghetti. Ileż to moze kosztować, 15-20 zł? Żenada.
                    Zwłaszcza, że
                    > on nie jest jakimś ubogim studentem liczącym każdy grosz tylko
                    dorosłym,
                    > normalnie zarabiającym facetem.

                    Ale wina w tym jest tez twoja bo sie dajesz. Liczysz na to jak wiele
                    innych kulturalnych i z zasadami ludzi, ze druga osoba sie domysli i
                    postapi wedlug zasad ogolnie panujacych. Zapewniam cie ze osoba
                    domysla sie ale bezczelnie udaje ze nie wie o co chodzi a ty
                    delikatnie nic nie mowisz bo ci glupio.
                    W momencie jak zaproponowal podzielenie sie kosztami szpaghetti, ty
                    powinnas powiedziec: nie ma sprawy ale wpierw oddaj mi polowe tego
                    co wydalam na tydzien jedzenia.
                    Pamietaj stare przyslowie: "jak Kuba Bogu tak Bog Kubie".
                    Dbaj o swoj biznes bo nikt inny nigdy nie bedzie.
                    Nie przejmuj sie. Kazde doswiadczenie jest potrzebne i jest dobrym
                    doswiadczeniem na przyszlosc i dobra nauka z ktorej wyciagamy
                    wniosek.
                    • nat.a.lia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:27
                      Wiem, że to jest też moja wina, jak najbardziej. I wiem też, że powinnam
                      odpowiedzieć tak jak napisałaś. Ale z jednej strony nie umiem, a z drugiej to
                      już chyba wolę zostawić to bez komentarza.
                      • amuga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:35
                        > już chyba wolę zostawić to bez komentarza.

                        Masz racje bo trudno znizyc sie do czyjegos poziomu ale czasami,
                        zwlaszcza jak i tak nie ma sie juz nic do stracenia bo juz jest
                        stracone, postawic goscia do pionu zeby nie myslal ze jest taki
                        sprytny. Czyli utrzec nosa gosciowi. Dlaczego tylko tobie ma byc
                        niemilo?
                        Czyli dobrze zaczelas nowy rok bo masz teraz perspektywe na cos
                        nowego i lepszego czegi ci zycze w tym roku.
                        • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:39
                          z tym "wina" to bym nie przesadzala. Raczej brak czujnosci na chamstwo. Bo taki
                          facet to gbur i prostak oblesny. A jesli dziewczyna sie wychowala w normalnej
                          rodzinie to nie zna czegos takiego i jedyna reakcja to bylo zdziwienie.
                  • li_lah Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 19:20
                    no wlasnie!! to dlaczego mu tego nie powiesz tak jak piszesz na fforum? on ma
                    czelnosc powiedziec zebys sie zrzucila na skladniki do spagetti a Ty sie boisz
                    wygarnac co naprawde czujesz... porazka,,,takie wlasnie sa kobiety.. :\\\\
              • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:52
                "a mi wydaje się okropne jakies takie szczegółowe rozliczanie się
                z 'Ukochaną' Osobą. Po prostu dla mnie powinno się w jakis
                oczywisty, naturalny sposób dzielic wydatkami. Nie umiem z nim o tym
                porozmawiac, czasem mam wrazenie, ze to straszne, ze on sobie
                pomysli, ze żałuję mu jedzenia."

                O! Ja tak wlasnie zaczynalam! Zawracaj dziewczyno, bo ta droga
                zawiedzie Cie dokladnie tu, gdzie ja teraz jestem.

                "Ale wiem, ze on mnie wykorzytuje i nie zamierzam się na to godzic."
                Brawo! Tez mam taki zamiar. Tylko ta wiedza troche za pozno
                dotarla ;)
              • Gość: jacek226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.09, 20:04
                nat.a.lia napisala:
                >...Tak wlasnie zamierzam zrobic.
                Miedzy zamiar a czynem droga daleka
              • Gość: jacek226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.09, 20:05
                nat.a.lia napisala:
                >....Tak wlasnie zamioerzam zrobic.
                Miedzy zamiarem ,a czynem droga daleka
        • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:46
          No cholera jakis szacunek do siebie mi jeszcze zostal i mam
          nadzieje, ze wlasnie dzieki temu jakos wyjde z tego goowna ktore mam
          na butach ;) Moge byc glupia i miec do siebie choc odrobine szacunku
          za to, ze nie jestem zlym czlowiekiem?

          Babo droga, z komplementami jakos sobie radze (choc przyznam racje,
          przez dluuuugi czas i z tym mialam problem), samoocena w sumie mimo
          wszystko nie taka najgorsza, ale co do krytycznych rodzicow (a
          szczegolnie matki) strzal bardzo celny ;o) Wychodzi na to, ze
          nadajesz sie na mojego terapeute.

          Jacku, jak moglabym sie sprzeczac o fakty? Ja sie kloce jak ktos
          jest po drugiej stronie barykady, a ja (razem z moja glupota) jestem
          po tej stronie co Ty ;o) A za zyczenia dziekuje i mocno wierze, ze
          sie spelnia.
          • tlustakrowa Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 17:59
            Najgorsi są tacy, dla których najważniejszą ich własną cechą charakteru jest ich
            samochód.
            Wydaje im się, że na to podrywają.
            By następnie rozliczać za benzynę, gdy odwożą do domu po powiedzmy 1 spotkaniu.

            Drugi tragiczny typ, to ci którzy rozliczają cudze wydatki.
            I podają cudowne sposoby na oszczędzanie.
            Można się nieźle pośmiać słuchając tego.
          • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 18:09
            Jestes madra babka, ktora wreszcie szuka dla siebie ratunku. Stawiam na to, ze
            masz słabe wzorce z domu rodzinnego (choc psycholog ze mnie domorosły) i stąd ta
            bezradnosc i brak brzęczyka alarmowego "nie! uciekaj! to dran!", który kobietom
            z normalnych rodzin pozwala unikać takich odpadów.

            Tez mialam jakąś durną manię pożyczania facetom pieniędzy (nie chcieli oddawać,
            ale uparte ze mnie stworzenie i oddawali). Myslę, że traktowałam to jako jakis
            dziwaczny test. Coś jak położenie przed złodziejem skrzynki z drogocennościami i
            patrzenie "ukradnie? Nie ukradnie? Jesli nie ukradnie to znaczy, ze sie nadaje".

            Udalo mi sie z tego wyleczyć.
            • pomdetersote Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 20:24
              > Tez mialam jakąś durną manię pożyczania facetom pieniędzy (nie chcieli oddawać,
              > ale uparte ze mnie stworzenie i oddawali). Myslę, że traktowałam to jako jakis
              > dziwaczny test. Coś jak położenie przed złodziejem skrzynki z drogocennościami
              > i
              > patrzenie "ukradnie? Nie ukradnie? Jesli nie ukradnie to znaczy, ze sie nadaje"

              Zabawne, bo gdy pracowałam jako sprzątaczka, to zawsze mnie testowano.
              Pierwszego lub drugiego dnia.
              Najczęstszym sposobem było zostawienie pieniędzy gdzieś na wierzchu, średnia
              suma taka raczej, tak żeby wystarczyło na tydzień na jedzenie. Zawsze też było
              szperanie w moich rzeczach. Wiedziałam, że to nastąpi, pytanie było tylko kiedy.
              Tak trochę nie w temacie, ale tak mi się przypomniało.
              • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 22:24
                ja nie wiem, jak umotywowac to pozyczanie. Moze tez tym, ze w domu u mnie zawsze
                wszyscy wiedziel i gdzie leza pieniadze i nie bylo domowego zlodziejstwa? Ze jak
                sie wzielo to sie oddalo?
                Nie wiem...
      • li_lah Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 19:12
        jezus kobieto....nie wierze ze istnieja takie jak ty... placisz za jego
        solarium, kurtki? i inne? ty po prostu jestes desperatką i faceci to czują ze
        zrobisz wszystko zeby tylko ku.tasa przy sobie zatrzymac. wspolczuje glupoty,
        pomysl ile bys zaoszczedzila zyjąc samotnie
        • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 23:13
          Droga li_lah. Właśnie sęk w tym, że ja tego raczej nie robię z
          desperacji, bo ofert mi nie brakuje. Gdyby tu tkwił problem to
          pewnie średniej wielkości wibrator już dawno byłby w mojej
          szufladzie i nie byłoby sprawy :o)
          Sęk w tym, że przed nadmiernie szczodrymi facetami zwyczajnie
          uciekam. Tu leży problem. Chorobliwie boję się posądzenia, że ja
          jestem z kimś "tylko dla pieniędzy". Jak mi kiedyś "kandydat" zaczał
          mówić, że przepisze na mnie dom, dwa auta i firmę, to ja nogi za pas
          i zerwałam kontakt. Inny stwierdził, że za ciężko pracuję, więc
          pomoże mi (finansowo) rozkręcić biznes. Ja oczywiście w nogi. Inny
          wręczył mi prezent, który uznałam za zbyt kosztowny, więc nie
          przyjęłam i przestałam się z nim spotykać.
          Wychodzi na to, że nie w samym "ogonie" tkwi problem, problem
          pojawia się, gdy "ogon" zaopatrzony jest w zasobny portfel. I to
          jest najdziwniejsze...
          • lily-ofthevalley Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 23:17
            Popieram przedmówców, że potrzebny ci psycholog. Dajesz się poniżać z obawy żeby
            ktoś Cie o coś nie posądził. I nie, że przemyślisz, a może w przyszłym
            miesiącu... Jeśli chcesz coś zrobić ze swoim życiem i ze sobą to zrób to Teraz.
            • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 02.01.09, 23:35
              Zgodnie z planem zaczynam dzisiaj ;o)
              Portfel na kłódkę i "precz od mojej kasy"!!!

              Tylko żebym za rok nie trafiła na szczyt listy
              rankingowej "najbardziej skąpa babka", hehe :D
              • lily-ofthevalley Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 10:26
                I tutaj jest Twój problem - chyba bardzo boisz się co ludzie (facet?) sobie
                pomyślą. A niech Cię nawet uważają za skąpą i wredna sukę, skoro tylko tak
                możesz bronić siebie. Z drugiej strony pewnie przesadzasz i to co jest w twoich
                oczach skąpstwem i "wieszaniem się na facecie" od których uciekasz, tak naprawdę
                jest normalnym zachowaniem i nie pozwalaniem na wykorzystywanie się.
                • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 15:31
                  Fakt, ja poprostu przeginam w drugą stronę.
                  Chyba dam się w końcu komuś wyciągnąć na "piwo" i pozwolę (chyba
                  pierwszy raz) za siebie zapłacić.
                  Ahhh, w doopie z chorą emancypacją. Zmienię mentalną płeć i może
                  stanę się w końcu kobietą ;o)
                  • li_lah Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 15:56
                    twoim probleme nie jest bawet to ze on za ciebie nigdy nie placi, bardziej
                    martwiace jest to ze to Ty jemu sponsorujesz zachcianki a on tobie nigdy,
                    przeciez to najwieksze frajerwstwo jakie moze sobie zgotowac kobieta..daj
                    spokoj, jak ma z toba byc to i tak bedzie. schowaj portfel, zaloz sobie osobne
                    konto i tam przelej wszystkie swoje pieniadze, jesli jeszcze tego nie zrobilas,
                    zebys pewnego dnia nie zostala pod mostem z niczym.
                    • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 16:21
                      Osobne konto niby mam od zawsze, a właściwie odkąd jeden z moich ex
                      wspólne konto opróżnił do granic możliwości debetu, hehe ".

                      Dzisiaj uświdomiłam mojego faceta, że czuję się wykorzystywana
                      (oczywiście zrobiłam to z właściwą sobie "finezją"), wię ze mną
                      zerwał, bo "chyba mam go za ostatniego śmiecia" i teraz on już wie
                      czemu go nie szanuję (czyli nie robię mu np. masaży i nie zgadzam
                      się na sex w trójkącie)
      • kotkowa1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 17:12
        Przeczytalam uwaznie wszystko, co napisałas.Twoi faceci nie byli -
        są- skąpi! Oni robili - robią - Ci straszną krzywdę, na którą dajesz
        im przyzwolenie! nie widzisz tego? I problem nie wtym, jak
        napisałaś, ze jesteś głupia i naiwna, bo czytając jak sobie radziłas
        w tych wszytskich sytuacjach wiem, że inteligentna i przedsiebiorcza
        z Ciebie kobieta. Problem wtym, że pozwalasz sobie, żeby robili Ci
        krzywdę, że pozwalasz sobie byc ofiarą. I po raz którys już
        powielasz tą samą sytuację tylko z innym draniem u boku.Dlaczego na
        to się zgadzasz??! A od obecngo uciekaj poki czas.
        Tak jak przy opowieściach innych dziewczyn czsami sie w głos
        smiałam, albo z niedowierzaniem wybauszałam oczy, tak przy Twojej
        zrobiło mi się bardzo smutno. Walcz o siebie dziewczyno i o swoje
        dziecko, bo ono uczy się patrzac na Twoje zycie.A z facetami na
        Twoim miejscu dalabym sobie na jakis czas spokój.
        • lily-ofthevalley Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 18:01
          kotkowa1 napisała:

          > Przeczytalam uwaznie wszystko, co napisałas.Twoi faceci nie byli -
          > są- skąpi! Oni robili - robią - Ci straszną krzywdę, na którą dajesz
          > im przyzwolenie! nie widzisz tego? I problem nie wtym, jak
          > napisałaś, ze jesteś głupia i naiwna, bo czytając jak sobie radziłas
          > w tych wszytskich sytuacjach wiem, że inteligentna i przedsiebiorcza
          > z Ciebie kobieta. Problem wtym, że pozwalasz sobie, żeby robili Ci
          > krzywdę, że pozwalasz sobie byc ofiarą. I po raz którys już
          > powielasz tą samą sytuację tylko z innym draniem u boku.

          Święta racja. Najsmutniejsze jest to że tak przyzwyczaiłaś się od tej sytuacji,
          że Twoje posty są raczej na luzie, a nie w tonie "Boże, co ja sobie robię".
        • vickydt Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 04.01.09, 11:11
          dokładnie. Polecam psychologa, a przynajmniej sterte ksiązek, jak "Kobiety,ktore
          kochaja za bardzo" itd.
      • dzikoozka Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.01.09, 09:29
        dzieki za medal, przyda sie do kawy :)

        Uciekaj od tych facetów kobieto.....ciezko bedzie jeśli macie
        zoowiązania, ale wyplącz się z tego i uciekaj - leczyć sie jak
        najszybciej.
      • grassant Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.01.09, 10:17
        masz szansę na odwrócenie sytuacji? :)
      • velis Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.05.09, 18:54
        Koleżanko gratuluję Ci głupoty...
      • tata-kubusia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 20.09.09, 21:34
        No fakt. W moich oczach wygrałaś w rankingu najgłupszych, najbardziej naiwnych i
        powalonych kobiet, które tutaj pisały.

        Robisz z siebie szmatę do wycierania nóg dla facetów i jak to czytałem to
        scyzoryk mi się w kieszeni otwierał. Ale nie ze względu na tych facetów, którzy
        żyłowali Cię na maxa. Ich mogę zrozumieć - egoizm i sk...syństwo, ale działali
        na swoją korzyść. A Ty? Pozbywałaś się swojego majątku ale to jeszcze pikuś w
        porównaniu z tym jak traktujesz swoje dziecko z powodu tych facetów. I to z tego
        powodu uważam, że zasłużyłaś na wszystko co Ci faceci Ci robili. Tylko twoje
        dziecko nie. Pomyśl o tym może czasem - że jesteś odpowiedzialna nie tylko za
        siebie, ale za kogoś innego i wybieraj osoby, które dla dziecka będą odpowiednie.
      • quba Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 15.04.10, 22:11
        mona817 napisała:

        > Ojojoj...
        (...) Ja ze swojej strony przyznaję przechodni (ze skąpstwa ;o)
        medal z
        > czekolady tym, którzy mój post doczytali do końca.



        No Mona ja doczytalam Twoj post do konca, ale medalu z czekolady
        nie chce, ale Cie prosze - z tego co piszesz, wynika, ze jestes
        zaradna i pracowita, no to dlaczego nie chcesz, bysmy o Tobie
        myśleli, że także nieglupia?
        Wyrzuć tych wszystkich pasozytów na zbity leb!
        Przeciez nie sa Ci wcale potrzebni.
    • ann.k Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 17:12
      Poczytałam wasze wpisy i przypomniał mi się jeszcze jeden numer
      mojego exa. Pojechaliśmy do Chorwacji na wakacje. Ja miałam wtedy
      komórkę służbową. On tuż przed wyjazdem zadzwonił do operatora
      potwierdzić, że na pewno ma wyłączony roaming :-)). Oczywiście
      wszystkich znajomych i rodzinę przed wyjazdem poinformował żeby
      dzwonili na mój numer. Raz czy dwa, nie byłoby problemu. Ale
      codziennie dostawałam smsy od jego matki z zapytaniem a co dzisiaj
      zwiedzamy, i co drugi dzień telefony. W końcu się wkurzyłam i mu
      powiedziałam, że to już chyba lekkie przegięcie i żeby łaskawie
      poinformował mamę, że to on będzie do niej dzwonił raz na trzy dni z
      mojej komórki, bo tak będzie taniej. Obraził się, że mu limituję
      kontakty z rodziną :-))
      • anne241 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.01.09, 17:56
        Sytuacja sprzed chwili - przepraszam, nie mogę się powstrzymać choć
        nie o facecie :D :D
        Robię zakupy w almie, oglądam pasty do zębów. Podchodzi do mnie
        pani, i z wielkim przejęciem w głosie ostrzega - "tu mają baaardzo
        drogie te pasty, lepiej nie kupować. O, ta - moja ulubiona - 12
        złotych! a w tesco na osiedlu 11 (słownie - jedenaście:D) za nią
        płacę!!!" :D
    • zendryk Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 08.01.09, 20:18
      Ranking wygrałaby moja "kochana" kuzynka Ewa z Berlina (obecnie żyje
      w Kolonii)! Ha! Ona goszcząc dwie osoby, kupowała na śniadanie jedną
      bułkę! Zaproszona do Norwegii na ekstra ślub, wesele i tygodniowy
      pobyt, obdarowała młodych sześcioma metalowymi łyżeczkami!!! Kiedy
      umierał jej brat, kupiła mu plastry Kinotakara (3 komplety są w
      opakowaniu), ale dała mu tylko dwa, jeden zużyła sama! Brat Ewuni
      umierając przestrzegał mnie kilkakrotnie, tylko pamiętaj, jak umrę
      oddaj Ewie pożyczoną misę tybetańską. Jak tylko przetarłam oczka po
      stypie, raniutko dzwonek do drzwi! Zapłakana w ciężkiej żałobie idę
      otworzyć, a tam Ewik: przyszłam po moją misę tybetańską! Umierający
      brat miał rację! Ewik sięgnęła szczytów skąpstwa, kiedy zapisała się
      do sekty żywiącej się światłem!
      Z kolei ojciec Ewika, mój wuj Kazio, jak nas zapraszał na wigilie,
      to musieliśmy przyjść z własnym karpiem!!!
      Z kolei mój Ex wydzielał mi szampon do włosów, zaznaczając na
      butelce ile zużyłam! Ja miałam włosy do pasa, on króciutkie!!! Za to
      pastę do kielochów blendamed chował do zamykanej szuflady, dla mnie
      była tania!
      I co na to powiecie????????
      • amuga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 08.01.09, 20:24
        Ja bym powiedziala ze powinnas zapoznac Ewika z twoim ex i dopiero
        bylby ubaw.
        • Gość: jacek226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.09, 08:56
          > A ja bym powiedzial,ze powinnas poznac Ewika z Twoim ex i dopiero
          bylby ubaw
          • pampuh Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 15:56

            Znajomkowie, ktorzy z podziwem i zazdroscia patrza na to co mam
            mysla ze zarabiam krocie. A tymczasem zarabiam proawdopodobnie
            mniej niz wielu z nich. tylko madrze wydaje i nie daje sie
            podpuszczac kobietom....kiedys jedna piekna pani podsumowala
            mnie:"Ty to masz TRUDNOSCI W WYDAWANIU pieniedzy" :) > ja
            mieszkalem juz wtedy we wlasnym domu na Long Island za 800K a ona
            wynajmowala pokoj w piwnicy :)
            W USA byla dwa razy dluzej ode mnie a zarabialismy +/_ tyle samo.
            • trypel Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 16:31
              chcesz to wszystko zabrać do grobu czy masz jakiś inny cel? bo ja wole mądrze
              wydać teraz na siebie i przyjemnosci niż żałować na emeryturze że jak mogłem życ
              miło to oszczędzałem :)
              • pampuh Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 17:06
                Do grobu zostalo mi jeszcze wiele lat natomiast przyjemnosc sprawia
                mi mieszkanie tam gdzie chce i robienie tego co chce. To moje
                pieniadze i wydaje je rowniez jak chce- w glownej mierze na siebie.
                Diamentoe pierscionki za 10K ani fundowanie ciuchow lub wyjazdow na
                drugi koniec swiata paniom, nawet bardzo pieknym, nie kwalifikuje
                sie ( dla mnie) jako wydawanie madre.
                • trypel Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 17:47
                  dla mnie oszczędzanie jest niemądre bo jak jutro wpadne pod samochód i trafie
                  jako warzywo na wózek to przynajmniej niczego w życiu nie bede żałował :)
                  a wydawanie na przyjaciół i rodzine i ludzi których lubie to przyjemność i
                  frajda. Cóż znaczą pieniądze....
                  • pampuh Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 18:05
                    trypel napisał:

                    Cóż znaczą pieniądze....

                    Nic. Kompletnie nic. Pod warunkiem ze masz ich pod dostatkiem.
                    Bo jak ich nagle zabraknie, to stana sie najwazniejsza rzecza w
                    Twym zyciu.
                    • trypel Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 18:10
                      myślę że jak wpadnę pod samochód i trafię na wózek to najważniejszą rzeczą w
                      moim życiu stanie sie to czego już nie mogę zrobić a czego nigdy nie zrobiłem bo
                      oszczędzałem na bezsensowne rzeczy.
                      Poza tym uśmiech na twarzach bliskich jest wart wiecej niż góra złota a
                      pieniądze... cóż ja za Hrabalem powtórzę że jesli chcesz aby tysiące
                      przychodziły do ciebie drzwiami to musisz setki wyrzucać przez okno.
                      • pampuh Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 18:22
                        Zalew demagogii ...bez obrazy, ale wydaje mi sie ze pieniadze
                        raczej chcialbys miec niz masz i to stad.
                        Wiez takze pod uwage, ze moze nigdy nie wpadniesz pod samochod.
                        • trypel Re: Nie skapy kochane panie tylko oszczedny 09.01.09, 18:27
                          oczywiscie że nie mam bo nigdy nie oszczędzam :)
                          jak coś chcę to od zawsze biore to na kredyt :)
                          moze nigdy nie wpadne pod samochód - oby :) Tobie tez tego nie życze
                          Po prostu wole nie załować że coś mnie omineło bo akurat chciałem kupić nowy
                          komplet mebli i nie pojechałem w związku z tym do Kenii :)
      • Gość: kika Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 19.01.09, 00:18
        Wiem juz, ze po Monie i kilku innych moj nie wygra, ale warto przytoczyc kilka przykladow ku przestrodze i jednoczesnie odswiezyc watek :) Obecnie jestesmy prawie ex (po 6 latach), bo wczoraj wlasnie przeprowadzilam powazna rozmowe o naszej wspolnej przyszlosci, ktorej nijak nie widze...

        (Widze, ze strasznie dlugi post sie zrobil, wiec od razu przepraszam, ze sie rozpisalam, ale to wszystko jeszcze takie dosc swieze...)

        1. Kiedy nie mogl znalezc pracy w swojej miejscowosci po studiach, a potem po stazu za 400zl miesiecznie, przeprowadzil sie do mnie do miasta (drugi rok znajomosci), gdzie latwiej mozna bylo cos znalezc. Moi Rodzice rozumieli sytuacje i nie mieli nic przeciwko (mieszkalismy osobno). Gdybyz tylko wiedzieli, ze moj TZ biedny nie znal sie na rozmowach kwalifikacyjnych, ktore mial centralnie wtedy co ja zajecia na studiach (czwarty rok jednego fakultetu i pierwszy drugiego...) i bal sie sam na owe rozmowy chodzic! I co ja robilam w takiej sytuacji?... Towarzyszylam wiernie! Na poczatku mial wyrzuty sumienia ze mnie odrywa od zajec, ale gdzies po trzeciej rozmowie juz nawet nie pytal czy pojde, a wrecz tego wymagal! (bo jak pracy nie dostanie, to pewnikiem przeze mnie, ze go opuscilam...)

        2. Wymoglam jednak zeby sie do mieszkania dokladal (resztki rozsadku?...), choc oczywiscie nie polowe. Jak dostal prace (ciezka, fizyczna - to fakt), wymagal zebym przy wszystkich swoich zajeciach znalazla czas na przygotowywanie mu dwudaniowego obiadu, a jak nie dawalam rady, to raczyl mnie tekstami "co to za baba, ktora swojemu facetowi obiadu nie umie przygotowac!" Dodam tylko, ze na zrobienie zakupow tez rzadko mial czas i zywilismy sie raczej glownie z moich (vide moich Rodzicow) pieniedzy...

        3. Po jakims czasie znalazl duzo lepiej platna prace na Wyspach, a ja wyjechalam na zagraniczne stypendium. Ja placilam za minute rozmowy z nim 2euro, a on 1euro. Tylko ze on zarabial, a ja zylam ze stypendium i pieniedzy mojego Taty. Nie mial skrupulow zeby prosic zebym to ja do niego dzwonila, bo on nie ma pieniedzy... Czy musze dodawac, ze dzwonilam?... Nie mowie, ze tylko ja, ale zdecydowanie czesciej niz on...

        4. Chcial zebym go odwiedzala. Oczywiscie nie zaproponowal ze pokryje koszty, bo na poczatku nie mial karty kredytowej (wiec moj Tata mi fundowal), a potem jak juz mial, to tak sie przyzwyczail, ze przez mysl mu nie przeszlo, ze to on mialby mi za przeloty placic...

        5. Takie rzeczy sie wynosi jednak z domu... Pamietam ze raz przedluzylam swoj pobyt u niego (oczywiscie wciaz na koszt mojego Taty) zeby spedzic z nim Swieta Wielkanocne (bo zdecydowal spedzic je sam na Wyspach i zal mi sie go zrobilo...). Kiedy powiedzial swojej mamie przez telefon ze zostalam, uslyszalam tylko ze sie poklocili. Kiedy spytalam o co poszlo, TZ oswiecil mnie, ze mamusia szanowna chciala wiedziec na czyj koszt zostalam... Powiedzial ze to nie jej sprawa, ale nie zaproponowal ze te pieniadze mojemu Tacie odda. Bo ja sie do jedzenia wtedy tez dokladalam! Tylko do mieszkania przez te 7 do 10 dni nie... Po prostu dobrze bylo jak bylo...

        6. Po paru latach takiej rozlaki stwierdzilam, ze pora zaczac wspolne zycie. Przenioslam sie do niego z zarobionymi wczesniej przeze mnie, dosc niewielkimi pieniedzmi na start. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy dowiedzialam sie na wstepie, ze wszystkie rachunki, czynsz i jedzenie bedziemy dzielic pol na pol. Po jakims czasie zbuntowalam sie w kwestii jedzenia, bo bylam na diecie, takiej zdrowej z duza iloscia warzyw i owocow i na oko wydawalo mi sie, ze on wiecej wydaje na jedzenie i ja na tym tylko trace (bo on wlasnie twierdzil wczesniej, ze to na pewno on sie jeszcze doklada, bo warzywa i owoce najwiecej kosztuja). Coz... Okazalo sie ze to ja mialam racje... Tygodniowo "nadplacalam" po 20euro albo wiecej. Normalnie bym sie nie rzucala, ale on pracowal i zarabial, a mi pieniedzy tylko ubywalo...

        7. Sporo schudlam przed wyjazdem, ale tam zabralam swoja kurtke z poprzedniego sezonu - ciepla, puchowa, ale fakt ze nieco za duza. Wytykal mi ze wygladam w niej beznadziejnie i na pewno tak wygladajac nie znajde pracy. Konczyly mi sie juz pieniadze, pracy nie mialam, a jemu zebralo sie na zakupy. Zabral mnie do Next'a, gdzie zaczelismy szukac plaszcza dla mnie (zebym elegancko wygladala na rozmowach kwalifikacyjnych, jak mowil). Dawal mi do zrozumienia ze mi taki plaszczyk kupi. Znalazlam taki, ktory mu sie bardzo podobal. Cena - 60euro. Nie mialam tyle. Stal, patrzyl, az w koncu wydusil: "Nie stac mnie. Zadzwon do ojca, moze ci zafunduje." Podziekowalam i odstawilam plaszczyk na miejsce. TZ odpowiedzial "trudno", poszedl do dzialu meskiego i wybral sobie plaszczyk za... 60e. Tylko rozmiaru nie bylo, co za bol... Przelknelam lzy i wyobrazilam sobie ze mamy dziecko, a on mi kaze dzwonic do taty po pieniadze na pieluchy...

        8. Teraz to ja mam pieniadze (zarabiam wreszcie, prace dostalam), a on jest na bezrobociu. Ja place wiecej za mieszkanie, bo on stwierdzil, ze go nie stac na placenie 50%. Z zakupow, jesli robil je sam, zawsze bral rachunki, ktore rozliczal tak, ze wszystkie rzeczy rozdzielal na "moje", "twoje" i "wspolne", przy czym "wspolne" pozycje dzielil rowno pol na pol, co do jednego centa. Podliczal to, a nastepnie mowil "jestes mi winna 24e 78 centow". Dawalam 25e albo 30e dla swietego spokoju. Moje rachunki tez tak rozliczal i zwracal mi co do centa. Po tych swietach zmienilam zasade i ja place ze duze tygodniowe zakupy, a on dokupuje cos w tygodniu. Inaczej nerwica by mi sie chyba utrwalila...

        9. Najlepsze na koniec, dla wytrwalych... ;) Jak jeszcze bylam w Polsce, a on za granica, wpadal czasem na zakupy dla siebie (zeby nie bylo watpliwosci). Chodzilismy po miescie za jego rzeczami i zachcialo mu sie jesc. Postanowil zebysmy poszli do pizzerii. Powiedzialam, ze nie moge, nie stac mnie, bo zostalo mi tylko 5 zl do konca tygodnia (byl chyba wtorek), a poza tym wczesniej zrobilam zakupy na jego przyjazd i jest co jesc w domu. Jednak nalegal, ze on stawia i zaprasza mnie na pizze. Usiedlismy, wzielam menu, ustalilismy jaka pizze zjemy, po czym dodalam ze do tego napilabym sie coca-coli. Wtedy stalo sie najlepsze - stwierdzil, ze jak chce cole, to zebym sobie ja sama kupila, bo on mnie zaprosil na pizze, a nie na pizze i cole. Wtedy wyszlam i wrocilam do domu dlawiac sie lzami. Wrocil z kebabem i cola dla mnie. Coz, wybaczylam...


        Na swoje usprawiedliwienie mam tylko, ze poza tym jest dobrym czlowiekiem, w miare normalnym. Jest tez moim pierwszym mezczyzna i po prostu myslalam do tej pory, ze tak sie mezczyzni (nie-ojcowie ;) ) zachowuja. Szczerze mowiac, ten watek otwiera mi oczy. Myslicie, ze skapcy sa jednak w mniejszosci w spoleczenstwie?...
        • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.01.09, 12:10
          Tylko nie zmien zdania...Bo on to sie nie zmieni-z pieluchami bedzie jak
          zlowiedzczo przewidujesz. Ponadto nie wiem co rozumiesz przez slowo "dobry
          czlowiek'-zdaje sie ze co innego niz ja. Dla mnie ktos kto bez skrupulow
          korzysta z codzego czasu i pieniedzy kiedy potrzebuje, a nie odplaca tym samym
          jest egoista. Wyglada na to,ze dla Ciebie dobry czlowiek to po prostu nie
          psychopata.
          • Gość: kika Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 19.01.09, 13:58
            "Dobry czlowiek" to dla mnie ktos kto choc czasami mysli o mnie, martwi sie moimi problemami, a oprocz tego nie przejawia zadnych patologicznych zachowan, jak bicie, picie, hazard. Gdzies tam w srodku mam poczucie, ze te patologie sa jakies takie strasznie powszechne a ja wlasnie trwfilam na skarb od nich wolny...

            Poza tym, on nie jest az tak straszny. Egoista jest, to fakt, ale jak sie go juz strasznie o cos poprosi, to on to zrobi. Tylko najpierw trzeba jasno i przekonujac odpowiedziec na szereg jego pytan:
            1. "dlaczego ja?"
            2. "sama/ktos inny nie moze(sz) tego zrobic?"
            3. "co ja z tego bede mial?"
            Serio mi je wszystkie zadaje, a kiedy sie denerwuje, udaje ze zartowal.

            Normalnie troche sie lamie, bo jak on sobie tu sam, bez pracy poradzi?... Nigdy go nie zdradzilam, nic mu zlego nie zrobilam, wiec mam nadzieje, ze pozostaniemy w dobrym kontakcie. Wtedy zawsze bede mu mogla pomoc, ale juz nie jako jego dziewczyna. Bo naprawde duzo zdrowia mnie to kosztuje...

            A co do mnie? Mam swoje kompleksy (sporo na temat wagi, dlatego schudlam), no a on mnie kochal i akceptowal zawsze taka jaka bylam. Juz sama nie wiem co o tym myslec...
            • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.01.09, 14:11
              No rzeczywiscie-martwi sie Twoimi problemami...pracy nie bedziesz mogla znalezc
              to niech Ci tatus kurteczke kupi..
              Dla mnie to nie tylko egoista ale i pasozyt.
              Twoje opowiadanie o tym ze zrobi jak sie go poprosi...nie rozsmieszaj mnie...
              Przypominaja mi sie zachwyty mojej sp Tesciowej (rocznik 1935)nad Tesciem ze
              jest taki wspanialy ze jak ONA odkurza to on nie narzeka(oboje pracowali i
              zarabiali tyle samo). Ale Tesc byl z innej epoki i nigdy by nie zyl na koszt
              zony, predzej by sie powiesil ze wstydu.
              Jak sobie wyobrazasz wspolne zycie? Ze na kazda prosbe pomocy Ci w domu bedzie
              pytal dlaczego on i w koncu laskawie sie zgodzi ?I jeszcze bedziesz go musiala
              utrzymywac. Wiesz co ? Jedynym wytlumaczeniem Twojego hm,niestandardowego
              podejscia jest brak uprzednich doswiadczen.
              • Gość: kika Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.b-ras1.bbh.dublin.eircom.net 19.01.09, 14:29
                Wiesz co, ja Ci po prostu bardzo dziekuje, ze chce Ci sie te moje dywagacje komentowac. Tak bezstronnie i z zewnatrz. Bo jak mi to wszystko moja Mama mowila, to Jej nie sluchalam i uwazalam ze jest po prostu uprzedzona do mojego TZ. A ona ani jednej z powyzszych historii nie slyszala, bo sie wstydzilam przyznac, a tylko obserwowala to co mogla podczas jego rzadkich wizyt u mnie w domu! Tak ze dzieki wielkie! :*
                • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.01.09, 15:26
                  Mnie to zywo dotyka, bo dawno temu o malo nie wyszlam za maz za kogos z kim
                  malzenstwo byloby wielka pomylka i dramatem.
                  I moja Mama tez mi zwracala uwage na pewne rzeczy a ja myslalam ze jest
                  uprzedzona. Do dzis mam zal do pewnych osob ktore uwazalam za swoich przyjaciol,
                  a ktore wolaly sie nie wtracac. Gdyby byly mniej taktowne nie stracilabym tyle
                  czasu z moich najpiekniejszych lat.
                  na szczescie zdrowy rozsadek zwyciezyl czego i Tobie zycze. Acha, ten moj
                  narzeczony nie byl kryminalista ani psychopata.Byl zwyczajnym, wygodnym looserem.
                • mona817 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 20.01.09, 12:22
                  Witaj Słoneczko ;)
                  Powien jedno, takie zachowania nie znikają, pogłębiają się tylko.
                  A większość facetów nie pije, nie bije itd. poprostu Ci patologiczni
                  bardziej rzucają się oczy.
                  Wstydzić się jego zachowania nie powinaś, wstydzić się powinien
                  wyłącznie ON. Ty jednak zastanów się jak to rokuje na przyszłość...
                  Czego jeszcze będziesz się za jakiś czas wstydziła?
                  Nie będzie łatwo, ale już sama zauważyłaś, że nie jest dobrze, to
                  krok pierwszy. Rzuć w cholerę drania, albo przynajmniej zdecydowanie
                  przykręć kurek z kasą. A jak Ci znów powie, że coś może Ci ojciec
                  kupić, to spytaj BUCA czy nie ma wstydu.

                  Pozdrawiam
                • jane-bond007 kika 17.02.09, 12:37
                  to co opisalas jest straszne - a to ze go bronisz bo tak naprade
                  jest dobry jest smieszne :/
                  nastepnym razem jak bedziesz plakac to przemysl sobie czy faktycznie
                  taki dobry :/
        • swieta.prawda o moj Boze 19.01.09, 12:26
          Gość portalu: kika napisał(a):

          > Wiem juz, ze po Monie i kilku innych moj nie wygra, ale warto
          przytoczyc kilka
          > przykladow ku przestrodze i jednoczesnie odswiezyc watek :)
          Obecnie jestesmy pr
          > awie ex (po 6 latach), bo wczoraj wlasnie przeprowadzilam powazna
          rozmowe o nas
          > zej wspolnej przyszlosci, ktorej nijak nie widze...
          >
          > (Widze, ze strasznie dlugi post sie zrobil, wiec od razu
          przepraszam, ze sie ro
          > zpisalam, ale to wszystko jeszcze takie dosc swieze...)
          >
          > 1. Kiedy nie mogl znalezc pracy w swojej miejscowosci po studiach,
          a potem po s
          > tazu za 400zl miesiecznie, przeprowadzil sie do mnie do miasta
          (drugi rok znajo
          > mosci), gdzie latwiej mozna bylo cos znalezc. Moi Rodzice
          rozumieli sytuacje i
          > nie mieli nic przeciwko (mieszkalismy osobno). Gdybyz tylko
          wiedzieli, ze moj T
          > Z biedny nie znal sie na rozmowach kwalifikacyjnych, ktore mial
          centralnie wted
          > y co ja zajecia na studiach (czwarty rok jednego fakultetu i
          pierwszy drugiego.
          > ..) i bal sie sam na owe rozmowy chodzic! I co ja robilam w takiej
          sytuacji?...
          > Towarzyszylam wiernie! Na poczatku mial wyrzuty sumienia ze mnie
          odrywa od zaj
          > ec, ale gdzies po trzeciej rozmowie juz nawet nie pytal czy pojde,
          a wrecz tego
          > wymagal! (bo jak pracy nie dostanie, to pewnikiem przeze mnie, ze
          go opuscilam
          > ...)
          >
          > 2. Wymoglam jednak zeby sie do mieszkania dokladal (resztki
          rozsadku?...), choc
          > oczywiscie nie polowe. Jak dostal prace (ciezka, fizyczna - to
          fakt), wymagal
          > zebym przy wszystkich swoich zajeciach znalazla czas na
          przygotowywanie mu dwud
          > aniowego obiadu, a jak nie dawalam rady, to raczyl mnie
          tekstami "co to za baba
          > , ktora swojemu facetowi obiadu nie umie przygotowac!" Dodam
          tylko, ze na zrobi
          > enie zakupow tez rzadko mial czas i zywilismy sie raczej glownie z
          moich (vide
          > moich Rodzicow) pieniedzy...
          >
          > 3. Po jakims czasie znalazl duzo lepiej platna prace na Wyspach, a
          ja wyjechala
          > m na zagraniczne stypendium. Ja placilam za minute rozmowy z nim
          2euro, a on 1e
          > uro. Tylko ze on zarabial, a ja zylam ze stypendium i pieniedzy
          mojego Taty. Ni
          > e mial skrupulow zeby prosic zebym to ja do niego dzwonila, bo on
          nie ma pienie
          > dzy... Czy musze dodawac, ze dzwonilam?... Nie mowie, ze tylko ja,
          ale zdecydow
          > anie czesciej niz on...
          >
          > 4. Chcial zebym go odwiedzala. Oczywiscie nie zaproponowal ze
          pokryje koszty, b
          > o na poczatku nie mial karty kredytowej (wiec moj Tata mi
          fundowal), a potem ja
          > k juz mial, to tak sie przyzwyczail, ze przez mysl mu nie
          przeszlo, ze to on mi
          > alby mi za przeloty placic...
          >
          > 5. Takie rzeczy sie wynosi jednak z domu... Pamietam ze raz
          przedluzylam swoj p
          > obyt u niego (oczywiscie wciaz na koszt mojego Taty) zeby spedzic
          z nim Swieta
          > Wielkanocne (bo zdecydowal spedzic je sam na Wyspach i zal mi sie
          go zrobilo...
          > ). Kiedy powiedzial swojej mamie przez telefon ze zostalam,
          uslyszalam tylko ze
          > sie poklocili. Kiedy spytalam o co poszlo, TZ oswiecil mnie, ze
          mamusia szanow
          > na chciala wiedziec na czyj koszt zostalam... Powiedzial ze to nie
          jej sprawa,
          > ale nie zaproponowal ze te pieniadze mojemu Tacie odda. Bo ja sie
          do jedzenia w
          > tedy tez dokladalam! Tylko do mieszkania przez te 7 do 10 dni
          nie... Po prostu
          > dobrze bylo jak bylo...
          >
          > 6. Po paru latach takiej rozlaki stwierdzilam, ze pora zaczac
          wspolne zycie. Pr
          > zenioslam sie do niego z zarobionymi wczesniej przeze mnie, dosc
          niewielkimi pi
          > eniedzmi na start. Jakiez bylo moje zdziwienie, gdy dowiedzialam
          sie na wstepie
          > , ze wszystkie rachunki, czynsz i jedzenie bedziemy dzielic pol na
          pol. Po jaki
          > ms czasie zbuntowalam sie w kwestii jedzenia, bo bylam na diecie,
          takiej zdrowe
          > j z duza iloscia warzyw i owocow i na oko wydawalo mi sie, ze on
          wiecej wydaje
          > na jedzenie i ja na tym tylko trace (bo on wlasnie twierdzil
          wczesniej, ze to n
          > a pewno on sie jeszcze doklada, bo warzywa i owoce najwiecej
          kosztuja). Coz...
          > Okazalo sie ze to ja mialam racje... Tygodniowo "nadplacalam" po
          20euro albo wi
          > ecej. Normalnie bym sie nie rzucala, ale on pracowal i zarabial, a
          mi pieniedzy
          > tylko ubywalo...
          >
          > 7. Sporo schudlam przed wyjazdem, ale tam zabralam swoja kurtke z
          poprzedniego
          > sezonu - ciepla, puchowa, ale fakt ze nieco za duza. Wytykal mi ze
          wygladam w n
          > iej beznadziejnie i na pewno tak wygladajac nie znajde pracy.
          Konczyly mi sie j
          > uz pieniadze, pracy nie mialam, a jemu zebralo sie na zakupy.
          Zabral mnie do Ne
          > xt'a, gdzie zaczelismy szukac plaszcza dla mnie (zebym elegancko
          wygladala na r
          > ozmowach kwalifikacyjnych, jak mowil). Dawal mi do zrozumienia ze
          mi taki plasz
          > czyk kupi. Znalazlam taki, ktory mu sie bardzo podobal. Cena -
          60euro. Nie mial
          > am tyle. Stal, patrzyl, az w koncu wydusil: "Nie stac mnie.
          Zadzwon do ojca, mo
          > ze ci zafunduje." Podziekowalam i odstawilam plaszczyk na miejsce.
          TZ odpowiedz
          > ial "trudno", poszedl do dzialu meskiego i wybral sobie plaszczyk
          za... 60e. Ty
          > lko rozmiaru nie bylo, co za bol... Przelknelam lzy i wyobrazilam
          sobie ze mamy
          > dziecko, a on mi kaze dzwonic do taty po pieniadze na pieluchy...
          >
          > 8. Teraz to ja mam pieniadze (zarabiam wreszcie, prace dostalam),
          a on jest na
          > bezrobociu. Ja place wiecej za mieszkanie, bo on stwierdzil, ze go
          nie stac na
          > placenie 50%. Z zakupow, jesli robil je sam, zawsze bral rachunki,
          ktore rozlic
          > zal tak, ze wszystkie rzeczy rozdzielal na "moje", "twoje"
          i "wspolne", przy cz
          > ym "wspolne" pozycje dzielil rowno pol na pol, co do jednego
          centa. Podliczal t
          > o, a nastepnie mowil "jestes mi winna 24e 78 centow". Dawalam 25e
          albo 30e dla
          > swietego spokoju. Moje rachunki tez tak rozliczal i zwracal mi co
          do centa. Po
          > tych swietach zmienilam zasade i ja place ze duze tygodniowe
          zakupy, a on dokup
          > uje cos w tygodniu. Inaczej nerwica by mi sie chyba utrwalila...
          >
          > 9. Najlepsze na koniec, dla wytrwalych... ;) Jak jeszcze bylam w
          Polsce, a on z
          > a granica, wpadal czasem na zakupy dla siebie (zeby nie bylo
          watpliwosci). Chod
          > zilismy po miescie za jego rzeczami i zachcialo mu sie jesc.
          Postanowil zebysmy
          > poszli do pizzerii. Powiedzialam, ze nie moge, nie stac mnie, bo
          zostalo mi ty
          > lko 5 zl do konca tygodnia (byl chyba wtorek), a poza tym
          wczesniej zrobilam za
          > kupy na jego przyjazd i jest co jesc w domu. Jednak nalegal, ze on
          stawia i zap
          > rasza mnie na pizze. Usiedlismy, wzielam menu, ustalilismy jaka
          pizze zjemy, po
          > czym dodalam ze do tego napilabym sie coca-coli. Wtedy stalo sie
          najlepsze - s
          > twierdzil, ze jak chce cole, to zebym sobie ja sama kupila, bo on
          mnie zaprosil
          > na pizze, a nie na pizze i cole. Wtedy wyszlam i wrocilam do domu
          dlawiac sie
          > lzami. Wrocil z kebabem i cola dla mnie. Coz, wybaczylam...
          >
          >
          > Na swoje usprawiedliwienie mam tylko, ze poza tym jest dobrym
          czlowiekiem, w mi
          > are normalnym. Jest tez moim pierwszym mezczyzna i po prostu
          myslalam do tej po
          > ry, ze tak sie mezczyzni (nie-ojcowie ;) ) zachowuja. Szczerze
          mowiac, ten wate
          > k otwiera mi oczy. Myslicie, ze skapcy sa jednak w mniejszosci w
          spoleczenstwie
          > ?...

          O moj Boże, nie wierze własnym oczom !

          Co ty z nim jeszcze robisz? Nikt inny cię nie chce, jesteś okropnie
          brzydka, masz zeza, nie masz nogi, ? Jeśli masz czym to uciekaj od
          niego czym prędzej. Gorzej trafić będzie naprawdę trudno. Wierz mi,
          bedzie z czasem coraz gorzej, a po ślubie to w ogóle stanie się on
          nie
          • mallina Re: o moj Boze 19.01.09, 13:02
            po co kopiujesz caly (dlugi)wpis poprzedniczki?
    • halev Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 21.01.09, 14:11
      Ja mam dwie historyjki z tych samych wakacji, było to wiele, wiele lat temu, ale
      nadal się z tego śmiejemy. Bohaterem jest ojciec mojej koleżanki.

      W owych to dawnych czasach jeździliśmy razem na wakacje, typowe wczasy z zakładu
      pracy - autobusik i kartonowe chałupki nad morzem. W drodze nad rzeczony
      zbiornik wodny zatrzymaliśmy się w zajeździe - pora obiadowa. Każda rodzina
      płaci za siebie, wszyscy zostawiają kelnerce jakieś napiwki, a ojciec mojej
      koleżanki (wtedy dyrektor dużej fabryki) na całą knajpę, żeby go było słychać:
      - "Reszty nie trzeba!"
      Na co kelnerka:
      - "Proszę pana, jeszcze pięć tysięcy..."

      Pokot był normalnie...

      Na tych samych wakacjach wycieczka fakultatywna, wyjazd autokarem na zwiedzanie
      Gdańska. Starzy dali mi kasę, żebym była samowystarczalna, im się nie chciało
      jechać. Miałam może 13 lat, ale byłam samodzielna (poczyniłam nawet w tym
      Gdańsku jakieś zakupy ciuchowe). W którymś momencie rodzina koleżanki zarządziła
      wypad do kawiarni, na dobre ciacho. Ja od razu na wstępie powiedziałam, że mam
      swoje pieniądze i sama za siebie zapłacę. Wybrałam sobie bodaj torcik
      czekoladowy, a to chyba najdroższe tam ciastko było. Skonsumowaliśmy, przychodzi
      do płacenia, ja wyciągam pieniądze, a ojciec koleżanki znowu z pańskim gestem,
      że on mi to ciacho funduje. Okej. Wróciliśmy do domu i co zrobił? W te pędy do
      moich starych, żeby mu kasę za moje DROGIE ciastko oddali, bo on tu z własnej
      kieszeni wyłożył na moje zachcianki. Normalnie płakać mi się chciało, obciach
      jak beret, a jeszcze opier... zebrałam, że sępię. Tragedia.
    • lolkaloka Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 25.01.09, 16:46
      Moj ex :

      1. Wyliczyl mi ile mu wisze za benzyne za .....jego dojazd na nasza randke.
      2. Notorycznie wypominal mi, ze zaplacil za moj list polecony np.i musze mu oddac.
      3. Dal miu sygnet po dziadku na zareczyny ( koszmarny ) , gdy sie rozsawalismy,
      nie poprosil o zwrot rzeczonego sygnetu, tylko zaj... go z lazienki.
      4. Dal mi na urodziny wideo. Po naszym rozstaniu do domu zapukala policja, z
      nakazem zabrania wideo, bo ex polecial na policje i powiedzial, ze je sobie
      przywlaszczylam.
      5. Prawie nigdy ni eplacil w restauracji.
      6. Darl ryja, ze wydaje swoje pieniadze, ktorych mi nie brak
      7. Kazal mi 3/4 mojej pensji klasc do banku na lokaty - bo to przeciez procent.
      8. Plakal jak kupilam mu prezent. Bo prezent byl taki drogi a on "na niego nie
      zasluguje " ( mial racje, nie zaslugiwal )
      9. Pozwal mnie do sadu pracy - byl moim pracowinikiem - po rozstaniu, ze rzekomo
      mu nie zaplacilam pensji :D


      Obecny.Jest multimilionerem:

      1.Ukradziono mi karty i dokumenty.Moj obecny byl w stanach.Zadzwonilam, zeby
      pilnie przyslal pare tys przez western union. Moj obecny : ALE CZY TY WIESZ ZE
      OPLATA ZA TO WYNOSI OKOLO 200 DOLAROW?
      2.Mowi zebym zbierala mile lotnicze za posrednictwem karty z City Banku.
      Zbieram. Ale MAMY WLASNY SAMOLOT.........
      3.Biadoli, ze ze Francji powiesc kosztuje ok 20 -30 Euro a w Stanach kupi te
      sama ksiazke za 5 dol.Po czym biegnie po nowa bizuterie dla mnie lub futro.


      • kamila_83live Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.01.09, 19:08
        mój obecny chłopak jest strasznym sknerą. Nigdzie nie wychodzimy bo mu szkoda 10
        zloty na dwa piwa, jak już wyjdziemy raz na trzy miesiące to siedzi przy jednym
        piwie trzy godziny, a ja muszę sobie zapłacić sama. Jak wychodzimy coś zjeść,
        raz na cztery miesiące to nie kupuje nic do picia żeby było taniej. Teraz
        zbliżają się walentynki, zapytałam co będziemy robić a on na to że będziemy
        siedzieć w domu bo trzeba oszczędzać. Jesteśmy ze sobą ponad dwa lata a on tylko
        dwa razy w życiu zapłacił za mnie w restauracji, przeważnie to ja płaciłam za
        niego. Straciłam kontakt ze znajomymi, bo jemu szkoda pieniędzy żeby raz na
        miesiąc gdzieś wyjść. Mama już tego dość, ale kocham go i nie wiem co mam robić.
        • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 28.01.09, 11:35
          Ubrac sie ladnie, umalowac spojrzec w lustro i powiedziec:
          _Jestem niebrzydka nieglupia, atrakcyjna babeczka. Istnieje wokol mnostwo
          naprawde milych kolesi ktorzy wiele by dali zeby mnie zaprosic gdzies , zaplacic
          za mnie i jeszcze wypytywac czego bym sobie jeszcze zyczyla.
          W ktoryms z tym kolesi moge zakochac sie z wzajemnoscia na cale zycie.
          Nie twierdze ze od razu pomoze. Na poczatek proponuje 3 razy w tygodniu plus
          jeden wypad do ludzi bez faceta.
          Uswiadom sobie ze skapstwo jest smieszne tylko dla osob z zewnatrz. I smieja
          sie na ogol z takiej glupiej co patrzy maslanym wzrokiem na faceta ktory jej
          kwiatka nie kupi. Pomysl co bedzie kiedy bedziecie wspolnie mieszkac, wychowywac
          dzieci.
        • kasiazda1977 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.08.09, 18:39
          jest tak zwany Minimalizm, to zaböjcza przypadlosc, choruje na nia
          kilk aosöb ktöre pobieznie poznalam, mial swego czasu tez möj
          mlodszy brat, krötko o symptomach,miektöre juz znane i oklepane:
          - nie bede pracowalö bo wole polezec möwi starszy brat mojego kolegi
          przy czym zyje z socjalu a to na jedno osobe 350€
          - po co sie bedzie wysilal ja zycie jest krötkie i on nie bedzie
          chorowal na stres
          zaprasza dziewczyne na festyn przyczym robia sobie göre frytek i
          robia tak jakby byli na festynie, kupujac najtansze piwo zulöw za
          pare centöw
          - wszedzie sie zapozycza i nigdy nie oddaje biadolac ze jaki on
          biedny bo go ojciec do Reichu jako dziecko zabral a przeciez jego
          nikt sie za mlodu nie pytal o zdanie
      • agamawi Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.02.09, 00:30
        ja znam kilka przypadków, nie tylko facetów:
        - kolega z pracy. dodajmy, że przychodził brudny, śmierdzący, w starych
        ciuchach. kłamał, że ma 30 lat, w cv napisał,że ma 35, a na nk miał napisane 28.
        do teraz nie wiem jaki jest jego prawdziwy wiek. no ale do rzeczy.
        rzecz pierwsza: w pracy mamy taką zasadę, że każdy ma swój kubek i po 3
        godzinach pracy ma prawo zrobić sobie 15 minutową przerwę. przeważnie pijemy
        wtedy herbatę albo kawę. koleś przyszedł do pracy, nie przyniósł swojego kubka,
        tylko korzystał z czyjegoś. ok, można zrozumieć. przez tydzień. ale przez 3
        miesiące. oczywiście nie korzystał z jednego. gdy wypijał herbatę, brał następny
        kubek i dziarsko wędrował zrobić sobie nastepną herbatkę. kubków nie mył i
        zostawiał je na biurku. zawsze. raz zwróciłam mu uwagę, to się obraził i zaczął
        wypierać, że to nie on.
        - wywalili go z pracy, po czym ochroniarz przyszedł powiedzieć, że przyuważył
        kiedyś kolesia, który mył się (!!)w męskiej toalecie. a gdy ochroniarz wszedł,
        kolega tłumaczył się, że mył ręce po pączku, którego jadł. (dziwne, bez
        koszuli?! xD) kosmos.
        - żulił fajki. caaały czas. aż w końcu powiedziałam, żeby sobie kupił fajki i
        przestał mnie opalać, bo sobie nie życzę. foch nr 2. xD
        - pierwszego dnia pracy, przedstawił się i w ogóle milusi i się spoko wydawał,
        aż w końcu wypalił:
        *słuchaj, gdzie mieszkasz ?
        - podaje przybliżoną ulicę
        * ahaaa, to daleko ... (myślę sobie- wtf ?!)
        * a masz internet?
        - wiesz, nie mam. zawsze mam radiowy, ale przez te mrozy coś mi przymarzło na
        dachu i nie odbiera (domyśliłam się, że szmaciarz chciał się wprosić bez pardonu
        na neta, więc zmyśliłam bajeczkę- akurat w moim regionie była fala mrozów -10.
        ledwo udało mi się bez śmiechu to opowiedzieć ... xD )
        * aha, szkoda...
        - a coś się stało ?
        * nie, wiesz chcialem z internetu skorzystać...
        - a nie możesz iść do kafejki ?
        * no co ty!?! (spojrzenie jak na debilkę) - przecież to są pieniądze!!! (padłam,
        co za żul)

        - ogólnie koleś wybitnie niezaradny życiowo, w wieku 30 lat pracować za niecałe
        500 zł. 0 ambicji tak btw.
        - w ogóle był to dość dziwny typ człowieka: nie docierały do niego żadne uwagi,
        kiedyś powiedziałam żeby pisał wyraźniej bo się rozczytać nie można. kiwnął
        głową a 3 minuty później na małej kartce napisał mi: moje cyferki: i tutaj
        nabazgrolone te jego hieroglify ze zdrobieniem jego imienia. padłam po raz 2 xD

        dość dziwny typ, dzięki bogu,że już nie pracuje- nie szło się z nim dogadać.
      • agamawi Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.02.09, 00:39
        jeszcze znajomi- egoiści.
        pojechaliśmy ze znajomymi do nich rok temu, do wynajmowanego mieszkania.
        oczywiście przywieźliśmy jakieś parówki, chipsy, wódkę + zrzuciliśmy się na
        żarcie, wódkę znów, nawet na płyn do naczyń chociaż byliśmy tam 2 dni. miesiąc
        później (mieszkały tam 2 koleżanki+ chłopak jednej z nich) współlokatorki
        pokłóciły się i jedna się wyprowadziła. kolejnego razu kiedyśmy pojechali do
        nich, zatrzymaliśmy się u tej która się wyprowadziła (tej bez chłopaka).
        tamtych zaprosiliśmy jako gości. przyszli tylko z piwem dla siebie- piwo z
        biedronki za 1,99, mimo, że wiedzieli, że będzie tam nas 6 osób i oczywiście od
        drzwi domagali się jedzenia- bo oni taaacy biedni (jak wszyscy studenci). nie
        dość że było drętwo, to jeszcze zeżarli nam pół chleba, koreczki, paczkę
        chipsów, paluszki i wszystkie oliwki. wyszli o 24 z jakby fochem, nawet nie
        podziękowali za gościnę ani nic. byliśmy wściekli. nie mieliśmy już nic do
        jedzenia, a że godzina późna, do centrum daleko zostaliśmy z samą wódką.
        po prostu brak słów 0_o
        ja zawsze kiedy idę do kogoś pytam czy coś przynieść- piwo, sałatkę czy ciasto.
        a oni wpadli z piwem tylko dla siebie i jeszcze nas po prostu wyszyścili z jedzenia.
        no comments.
    • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.02.09, 15:16
      a bo ja wiem, czy skapstwo jest takie zle...

      Raz jeden postanowilem sie tak z panna rozstac... w jej urodziny
      zaprosilem ja na pozna kolacje do znanej restauracji w innej
      miejscowosci... godzine przed powiedzialem, ze samochod sie
      popsul... i ze koniecznie jedziemy pociagiem... kupila temat, i juz
      w pociagu choc krotko, zrobilo sie milo... na miejscu szlo sie przez
      park... powiedzialem ze bedzie niespodzianka, i ze nie ma rezerwacji
      w restauracji, a ze jest spontan... w parku z teczki wyjalem bialy
      obrus, nakrylem nim lawke w ustronnym miejscu ( taka bez oparcia ),
      nastepnie wyjalem butelka wina, takie male swieczki i gotowe
      japonskie zarcie ... myslalem, ze sie wscieknie, bo jej starsi forsa
      srali, a u mnie bylo z tym cienko... ale nigdy sie tak nie pi..ismy
      jak wtedy w tym parku :))

      za taksowke powrotna zaplacila ONA... pociag ( 3 stacje ) rzecz
      jasna byl na gape... ;-)

      nie zerwalem z Nia nigdy... Ona tez nie ;-))

      • dzikoozka Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.02.09, 15:26
        widać nie oceniła tego jako skapstwo, tylko uznała, ze masz
        fantazję i jesteś romantyczny, duzy plus dla tej dziewczyny, musi
        byc fajna :))
        • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.02.09, 16:37
          stare dzieje...

          moze ten pierscionek za 3 zeta tez mial swoj romantyczny podtekst...

          ... znam tez innych 'skapych facetow' unikajach placenia za
          parking/niepotrzebne 0.5L badziewnej coli w IKEI, za to samodzielnie
          zarabiajacych na cala rodzine... pozwalajc swojej wybrance na
          niekonczace sie studia, czy wieczne regeneracje w SPA...

          potem jak taka jedna z druga przesadzi ( za stara rosyjska bajka o
          rybaku i babie )... szura ja, a tym bzdziagwom (za przeproszeniem) w
          glowach zostaje tylko zeszmacic 'sponsora'... ktory swoimi wadami i
          zaletami juz podbija inne serduszko ;-))


          dzikoozka napisała:

          > widać nie oceniła tego jako skapstwo, tylko uznała, ze masz
          > fantazję i jesteś romantyczny, duzy plus dla tej dziewczyny, musi
          > byc fajna :))
          >

          • madai Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.02.09, 22:41
            moj ex facet potrafil schowac sie w kacie i jesc winogrona, po czym,
            gdy spytalam, co robi, co je, to powiedzial, ze dlubie sobie w
            zebie!!!!!!!

            Kolejny ex facet chcial mi cos ugotowac na obiad, ja cala
            szczesliwa, pojechalismy do sklepu, nie byle jakiego, ale
            specjalnego po te produkty i co? Okazalo sie, ze on nie wzial
            portfela... niestety dopiero przy kasie. Nie mowiac juz o tym, ze
            pozniej mielismy zaplanowy wypad do parku wodnego, za ktory tez
            musialam zaplacic.
            nigdy nie placil ani za mnie, ani za siebie nawet, a mial jakies 10
            razy wiecej kasy nic ja.
            A jak juz kupil mi jakis pr4ezent - co sie zdarzylo raz na rok - to
            pozniej ciagle o nim wspominal, ze taki drogi, ze on sie
            wykosztowal, ze on pamietam, pomyslal, ze taki drogi... i tak w
            kolko, ze az sie rzygac chcialo i najchetniej ten prezent bym mu
            oddala.
            Po rozstaniu powiedzial, ze mam mu oddac X euro - mysle, ze to byly
            tysiace - za samoloty, na ktore wydal latajac do mnie!!

            Kolejny ex facet na walentynki kupil mi ramke na malutkie zdjecie ze
            sklepu wszystko po 2.50...
            • pemkad Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.02.09, 20:36
              Zaczelam w poludnie skonczylam teraz.. Przeczytalam wszystko ufffff.
              Zeby nie bylo robilam sobie notatki coby mi nic nie umknęło. Czytając wiele
              wpisow tutaj mam wrażenie że w porównaniu z wieloma osobami tutaj jestem
              straszna materialistką!
              No ale od początku - odnośnie skąpsta narodowego. Mój luby w pierwszym swoim
              tygodniu pobytu w PL został zaproszony na urodziny jakiegoś znajomego do
              restauracji, jakież było jego zdziwienie gdy na koniec imprezy rachunek
              powędrował wokół stołu i kazdy płacił za siebie... Długo musiałam tłumaczyc że
              może to i standard ale w konkretnych gronach i nie ma nic wspólnego z ogółem.
              A teraz coś ode mnie:
              Zacznę od połowy forum i stwierdzenia że "jak można człowieka oceniać po tym czy
              ma czy nie ma samochód" No cóż żyjemy w czasach że auto można kupić już za dwa
              tys. Tak auto powinno byc standardem, ale jak jeszcze brak jego przezyje (sama
              ostatnio mialam wypadek i poszlo moje do kasacji i chwilowo mam inne wydatki)tak
              nie wyobrażam sobie faceta bez prawa jazdy... skreślony praktycznie natychmiast.
              Knajpy: Pierwsze spotkanie zawsze praktycznie proponuje ze zaplace za siebie -
              facet ma obowiazek zaoponowac i zapłacić. Jesli tego nie zrobi podczas
              kolejnego spotkania sprowadzam rozmowe na tory "dobrego wychowania" i informuje
              czego oczekuje. Gdy to nie skutkuje sorry facet nie mam wiecej czasu dla ciebie.
              Jak mi eks powiedzial ze nie kupuje mi kwiatow bo nie zasłużyłam to był koniec
              mojej miłości i naszego związku.
              Pierścionek zaręczynowy.. Sorry ale srebra na palcach mam od groma ( i nie tylko
              na palcach) lubię biżuterię i raz na jakiś czas kupię sobie srebrny pierścionek.
              Zaręczyny sa specjalnym momentem ze specjalną oprawą.. jakby mi facet przyniósł
              odpustową błyskotkę wyśmiałabym go na dzień dobry. Nie mam wymogów idących w
              tysiące ale za 250zł można kupić śliczny złoty pierścionek - bez jaj wystaczy
              ograniczyć palenie czy inne piwko. A złoty pierścionek jest symbolem tego że
              wybranka jest szczególna.
              A teraz życie teraźniejsze. Jestem w związku z cudzoziemcem, znając historie o
              wykorzystywaczach bardzo ostrożnie do tematu finansów podchodziłam (choćby
              pożyczka przelewana na konto żeby mieć ślad że dałam)Przez półtora roku związku
              dał mi wiele dowodów do poczucia normalności. W knajpach płacimy różnie raz on
              raz ja. Za mieszkanie od poczatku po połowie potem ja miałam problemy finansowe
              więc on płacił za mnie, teraz on zarabia o wiele mniej więc ja płacę. Na
              urodziny zapowiedział kochanie idziemy do sklepu -wybierzesz sobie coś.. i
              więcej tego błędu nie popełni. Trzydniowa kłótnia i zrozumiał prezent =
              niespodzianka. I kupił róże i pierścionek srebrny z kolczykami ;) Ja na niego
              wydaję dużo a on na mnie też. Np walentynki teraźniejsze - bardzo mnie
              zaskoczył prezentami - ja zaprosiłam go na obiad. Na wzajem okazujemy sobie iż
              wybranek jest dla nas bardzo ważny.
              Ze znajomymi pożyczamy sobie kasę zawsze oddajemy ktoś komuś coś przewiezie i
              prawda jest taka że jak jest o normalny znajomy to zwykłe dziękuję wystarczy ale
              jak ktoś kogo się mniej lubi to oczekuje się innej wdzięczności. Lubię pomagać,
              ale gdy widzę jak ktoś wykorzystuje dobroć ucinam - nawet gdy znaczy to koniec
              znajomości. Tego też uczę mojego partnera
              A co do ostatniej strony. Mona napisała jedno bardzo ważne zdanie : Wcześniej w
              100% płacił za partnerki" Dokładnie rozleniwiłaś nauczyłaś a teraz masz problem.
              Tego już nie naprawisz zakończ związek "zdejmij spodnie załóż spódniczkę" i bądź
              wreszcie kobietą. Też się tego uczyłam dość długo i teraz bardzo tego wymagam.
              A odnośnie historii Mony...
              Obserwacje z USA: Czarnoskóre mieszkanki USA (narodowości nigeryjskiej) nie mają
              najmniejszych skrupułów aby usidlić faceta poprzez finanse. Kupują wożą gotuja
              piorą wszystko robią (nawet dla ledwo co zapoznanego faceta) po to żeby został
              ich mężem. Faceci to uwielbiają i pozwalają się tak traktować, kobiety robia za
              nich wszystko a oni przebieraja w nich jak w ulegalkach... Ja przepraszam ale
              dla mnie to zwykla meska prostytucja....
              • lykka1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.02.09, 21:46
                przeczytalam 690 (slownie szescset dziewiecdziesiat) postow o skapstwie
                i szczeka mi opadla.

                wiele kobiet cos tam znosi u swoich facetow - niektore lagodniejsze
                przywary, jak rozrzucanie skarpetek, niektore ciezsze, jak skapstwo,
                czy zdrady, a sa i takie, ktore "wytrzymuja dzielnie" jak facet tlucze
                je i ich dzieci.

                kazda z nas powinna sobie postawic granice do ktorej jej jeszcze pasuje
                i tego sie trzymac. jak przestajemy byc szczesliwe w zwiazku, jesli nie
                czujemy, ze facet nas po prostu kocha i ceni (bardziej, niz swoja
                rodzine, bardziej, niz wlasne pieniadze), powinnysmy zwiazek zakonczyc.

                padlam, jak przeczytalam posty o tym, jak dziewczyny daja sie ponizac i
                robic w jajo bo maja na cos nadzieje.

                niestety doswiadczenie zdobywa sie na wlasnych bledach.

                ale nie martwmy sie, nigdy nie jest za pozno na to, zeby przestac z
                siebie robic ofiare.

                tematu tego irracjonalnego strachu, ktory wielu kobietom kaze znosic
                najdziwniejsze zachowania facetow nie bede tu rozwijac. opisze tylko
                jedyny raz, kiedy mi sie zdarzylo zetknac ze skapstwem faceta:

                moj owczesny facet, niemiec zaprosil mnie do siebie do monachium. bylo
                to tak ok. 100 lat temu, roznice cen powalajace, oczywiscie zaplacil za
                bilet, spalam i jadlam u niego, cos mi tam kupil, gdzies tam mnie
                zabral itd. bylismy ze soba juz jakis czas i zaczal cos mowic o
                ewentualnym slubie. bylo romantycznie i pieknie.

                a potem skonczyly mi sie papierosy. i do konca zycia nie zapomne, jak
                poprosilam go, zeby mi kupil paczke, a on mi odpowiedzial, ze on nie
                pali i nie bedzie wydawal pieniedzy na papierosy. rozplakalam sie na
                srodku deptaka w monachium. chyba z zaskoczenia i szoku! natychmiast
                zaczal mnie pocieszac i polecial po fajki. ale dla mnie to byl koniec.

                moze to pie.... mi powiedzialo to bardzo duzo o tym czlowieku.

                wrocilam do pl i juz sie nie spotykalismy. skapstwo to wstretna,
                odstraszajaca wada.

                pewien moj facet powiedzial mi kiedys, ze mezczyzni lubia zapraszac
                kobiety, stawiac im, kupowac, sprawiac prezenty. ze to ich cieszy. ze
                lubia, jak dziewczyny sa zadowolone, zakochane i usmiechniete. ze oni
                sami moga pokazac, ze im zalezy. taka postawe uwazam za wlasciwa i
                normalna :)



                na zakonczenie cytat z ktoregos postu:

                "Na swoje usprawiedliwienie mam tylko, ze poza tym jest dobrym
                czlowiekiem, w miare normalnym. Jest tez moim pierwszym mezczyzna i po
                prostu myslalam do tej pory, ze tak sie mezczyzni (nie-ojcowie )
                zachowuja. Szczerze mowiac, ten watek otwiera mi oczy. Myslicie, ze
                skapcy sa jednak w mniejszosci w spoleczenstwie?..."

                oczywiscie, ze sa w mniejszosci. bardzo rzadko dostaja szanse na
                przekazanie swoich genow dalej ;)
                • lykka1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.02.09, 21:49
                  hehe, samo mi post ocenzurowalo. chodzi mi o linijke:

                  moze to pie.... mi powiedzialo to bardzo duzo o tym czlowieku.

                  brakujace slowo to pie rdola, czyli drobiazg. ciekawe, czy sie znowu
                  ocenzuruje.. :P
                  • hogata123 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 22.04.09, 17:51
                    przeczytalam wiekszosc postow, wiekszosc rzeczywiscie szokuje
                    skapstwem panow, ale pani, ktora placze, bo sponsor nie kupil jej
                    paczki fajek mnie rozbroila.
                    wyznaje zasade, ze na wlasny nalog trzeba sobie samemu zarobic.
                    zeby rozstac sie z kolesiem dlatego, ze nie chcial pobiec do kiosku
                    po faje TYM BARDZIEJ, ze sam nie pali??!!
                    wstyd.
                    a ja zachodze w glowe i nie wiem dlaczego Polki maja malo pochlebna
                    opinie wsrod obcokrajowcow... lykka1 dala mi na to odpowiedz.
                    • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 23.04.09, 18:12
                      :)

                      az zeby bola z tymi fajkami, fakt ;-)


                      hogata123 napisała:

                      > przeczytalam wiekszosc postow, wiekszosc rzeczywiscie szokuje
                      > skapstwem panow, ale pani, ktora placze, bo sponsor nie kupil jej
                      > paczki fajek mnie rozbroila.
                      > wyznaje zasade, ze na wlasny nalog trzeba sobie samemu zarobic.
                      > zeby rozstac sie z kolesiem dlatego, ze nie chcial pobiec do
                      kiosku
                      > po faje TYM BARDZIEJ, ze sam nie pali??!!
                      > wstyd.
                      > a ja zachodze w glowe i nie wiem dlaczego Polki maja malo
                      pochlebna
                      > opinie wsrod obcokrajowcow... lykka1 dala mi na to odpowiedz.


                • silic Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 10:19
                  > a potem skonczyly mi sie papierosy. i do konca zycia nie zapomne, jak
                  > poprosilam go, zeby mi kupil paczke, a on mi odpowiedzial, ze on nie
                  > pali i nie bedzie wydawal pieniedzy na papierosy. rozplakalam sie na
                  > srodku deptaka w monachium. chyba z zaskoczenia i szoku!

                  Też bym ci nie kupił. Twój nałóg - kupuj sama. Może jeszcze miał dorzucić paczkę
                  koki ?

                  > pewien moj facet powiedzial mi kiedys, ze mezczyzni lubia zapraszac
                  > kobiety, stawiac im, kupowac, sprawiac prezenty. ze to ich cieszy. ze
                  > lubia, jak dziewczyny sa zadowolone, zakochane i usmiechniete. ze oni
                  > sami moga pokazac, ze im zalezy.

                  Zapomniał tylko dodać, że chodzi o niego a nie o wszystkich mężczyzn. Choć
                  pewnie miał rację w tym, że poziom zadowolenia pewnych kobiet zależy od kwot
                  wydanych na nie. Ot, taki typ osobowości.
              • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 09:06
                Qrka,to chyba... jakies drobnomioeszczanskie kompleksy...
                nie wiem z jakimi chlopami sie spotykalyscie, ale niektorych Waszych
                wyborow naprawde wspolczuje :-(

                Poza tym istnieje cos takiego, jak otwartosc na roznice kulturowe...
                (wiem, w Polsce z tym zle)

                1. sprawa samochodu - pracuje w Paryzu i panuje tu moda na
                nieposiadanie samochodu. Komunikacja podziemna jest najlepszym i
                najseksowniejszym rozwiazaniem, podobnie jak scooter czy motocykl.
                Znam laski, ktore umawiaja sie tylko z tymi facetami, ktorzy nie
                maja samochodu. Do dzis opowiada sie anegdote, jak strasznie tu
                zaburaczyl pewien Polak - Wojciech Fibak kupujac sobie wypasione
                auto... i jezdzil nim po zatloczonym miescie...
                na wsi zabitej dechami, gdzie nie ma metra - faktycznie auta
                zastapic sie nie da.

                2. Restauracja - owszem przyjelo sie, ze za granica w wiekszym
                gronie znajomych kazdy placi za siebie. Dlaczego? Tutaj dobra
                kolacja to ok. 100€ na glowe. Gdyby wspomniany obcokrajowiec zostal
                dyskretnie poinformowany zawczasu o cenach i zwyczajach w Polsce - z
                pewnoscia chetnie uregulowalby rachunek ( zakladam 100-200PLN za
                wszystkich ). Oczywiscie randkowe posiedzenie to sposob na ciekawy
                flirt... polegajacy nie tylko na zaplaceniu za zarcie, ale za
                wyszukane zastanawianie sie nad karta, umiejetne dobieranie win,
                wyszukana wymiana dowcipnych lecz z klasa slow z obsluga lokalu...
                nastepnie regulowanie rachunku. Wspolna kolacja ma byc lekka
                zabawa... wstepem do ciekawszej czesci wieczoru. Kazdy facet, ktory
                tego nie rozumie, to niekoniecznie burak... jak to bywa w PL-u nie
                jadal po prostu w resto. To jak chodzenie na szpilkach - trzeba sie
                nauczyc i poswiecic kilka par...

                3. Kupowanie prezentow... Facetom trudno wyczuc, co sie spodoba...
                zwlaszcza jak nie sa bawidamkami... Paczka fajek... hmmm... to tez
                swiadczy o naszej bohaterce, ze na zasponsorowany pobyt w Monachium
                oszczedzic chciala nawet na fajkach... Przyznajcie same, czy placz
                laluni z powodu fajek przy oplaconym samolocie, ogolnie pobycie,
                rozrywkach nie jest zwyklym zachowaniem zakompleksionego polskiego
                qrwiszonka...?
                Facet ustawilby jej zycie, a ta sie z powodu paczki fajek nawet 'po
                100 latach' na forach wyplakuje...


                Sa faceci; ktorzy niekoniecznie na pierwszej randce chca sypac
                szmalem... czesto z wlasnych przykrych doswiadczen chca zobaczyc,
                jak kobieta z ktora chca byc reaguje na takie sytuacje...gdy
                niby 'mu zabraklo'... facet tez chce wiedziec, czy jest kochany,
                czy chodzi tylko o szmal. Wiem, sa tez sukinsyny, dla ktorych liczy
                sie nie tylko zaliczyc panienke, ale i byc sponsorowanym... Tak, to
                jest chore, ale skoro tak robi, znaczy ze z zebranych doswiadczen
                wie, ze i tak osiagnie swoje ;-)


                pemkad napisała:

                > Zaczelam w poludnie skonczylam teraz..
                > No ale od początku - odnośnie skąpsta narodowego. Mój luby w
                pierwszym swoim
                > tygodniu pobytu w PL został zaproszony na urodziny jakiegoś
                znajomego do
                > restauracji, jakież było jego zdziwienie gdy na koniec imprezy
                rachunek
                > powędrował wokół stołu i kazdy płacił za siebie... Długo musiałam
                tłumaczyc że
                > może to i standard ale w konkretnych gronach i nie ma nic
                wspólnego z ogółem.
                > A teraz coś ode mnie:
                > Zacznę od połowy forum i stwierdzenia że "jak można człowieka
                oceniać po tym cz
                > y
                > ma czy nie ma samochód"
                • july-july Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 09:39
                  O tak, hstoria z fajkami tez mnia rozwaliła...
                  A co do samochodu, który mozna mieć już za 2000 zł - ludzie mają
                  różne potrzeby, ale jeśli nie byłoby mnie stać na porządny samochód -
                  nowy czy używany, Mercedesa czy Skodę - to wolę jeździć autobusem,
                  niz przemiszczać się gratem za 2000 zł. Ale ja w ogóle tak mam -
                  jeśli mam kupić 3 bluzki za 30 zł, to wolę jedną za 100 zł.
                  • lykka1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 10:18
                    cytat:

                    "Paczka fajek... hmmm... to tez
                    swiadczy o naszej bohaterce, ze na zasponsorowany pobyt w Monachium
                    oszczedzic chciala nawet na fajkach... Przyznajcie same, czy placz
                    laluni z powodu fajek przy oplaconym samolocie, ogolnie pobycie,
                    rozrywkach nie jest zwyklym zachowaniem zakompleksionego polskiego
                    qrwiszonka...?
                    Facet ustawilby jej zycie, a ta sie z powodu paczki fajek nawet 'po
                    100 latach' na forach wyplakuje... "

                    swojski, nie jestem lalunia. chyba jestes po prostu bardzo mlody i
                    po prostu nie wiesz, jaki byl stosunek cen w pl i de 20 lat temu.
                    nie chcialam "oszczedzic na fajkach". po prostu nie bylo mnie na nie
                    w ogole stac. tak, wspominam te sprawe po tylu latach bo nigdy mi
                    sie cos podobnego nie zdarzylo i jest to dla mnie do dzis symbol
                    szokujaco niewlasciwego zachowania.

                    chlopak zapraszajac mnie do siebie po pierwsze wiedzial, ze nie bede
                    miala pieniedzy i obiecal, ze za wszystko zaplaci, jesli zgodze sie
                    przyjechac. niegrzeczne z jego strony bylo stawianie mnie w takiej
                    sytuacji, tym bardziej, ze nie chodzilo o futro z norek, czy jakies
                    fanaberie, tylko o paczke papierosow. wiedzial, ze sama sobie nie
                    kupie bo nie mam za co. jesli nie rozumiesz tej sytuacji, chyba
                    powinienes sie zastanowc, czy sam nie jestes zle wychowanym skapcem.

                    chodzilo mi o kandydata na meza, nie o "sponsora", faceta, ktory
                    wedlug twoich slow "moglby mnie ustawic na cale zycie" - a coz to za
                    kryterium wyboru??

                    nie powinienes mnie nazywac zakompleksionym polskim qrwiszonkiem. z
                    tego stwierdzenia prawdziwe jest tylko jedno slowo - polski. takich
                    wyrazen uzywaja na forach trolle moj drogi.

                    poza tym - ustawilam sie sama, od 7 lat mieszkam w niemczech i stac
                    mnie na kupienie sobie samej papierosow :), co wcale nie przeszkadza
                    mojemu obecnemu mezowi czasem kupic mi paczki przy okazji. to jest
                    normalne ludzkie zachowanie.
                    • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 10:50
                      swosjki ma prawie dreiunddreizig, urodziny niedlugo...

                      piszesz, ze bylo pieknie i romantycznie, wspominal o slubie, i ta
                      piekna bajke przerwal incydent z fajkami. I to niekoniecznie ze
                      skapstwa... po prostu sa faceci, dla ktorych jest dosc przykre
                      calowanie laski, ktora pali.... Wyobraz sobie, co on moze myslec o
                      Polkach... niestety sami sobie wystawiamy taki obraz, a potem
                      dziwimi sie ze specyficznych o nas dowcipow w niemieckiej telewizji.

                      Nie, nie jestem skapcem, a pieniadze traktuje jako srodek a nie cel
                      sam w sobie. Od jakiegos czasu przekonalem sie, ile przyjemnosci
                      moze plynac z sytuacji, gdy tylko facet zarabia, a kobieta bez
                      zbednych ingerencji zarzadza 'domowym budzetem'. Fakt, trzeba trafic
                      na madra kobiete, choc z tym przyznam - nie jest trudno. I chyba tak
                      jestesmy skonstruowani, ze facet lubi i potrafi zarabiac,
                      organizowac srodki, a kobieta wie, jak nimi dysponowac.
                      Fantastycznie jest sie przelamac i sobie nawzajem zaufac. Znam
                      sytuacje, ze jest na odwrot, ze to kobieta prowadzi firme, trzepie
                      kasiooorke a facet zajmuje sie domem i dzieciakami. Jesli obojgu
                      taki uklad pasuje - no problem, no worries.



                      lykka1 napisała:

                      > cytat:
                      >
                      > "Paczka fajek... hmmm... to tez
                      > swiadczy o naszej bohaterce, ze na zasponsorowany pobyt w
                      Monachium
                      > oszczedzic chciala nawet na fajkach... Przyznajcie same, czy placz
                      > laluni z powodu fajek przy oplaconym samolocie, ogolnie pobycie,
                      > rozrywkach nie jest zwyklym zachowaniem zakompleksionego polskiego
                      > qrwiszonka...?
                      > Facet ustawilby jej zycie, a ta sie z powodu paczki fajek
                      nawet 'po
                      > 100 latach' na forach wyplakuje... "
                      >
                      > swojski, nie jestem lalunia. chyba jestes po prostu bardzo mlody i
                      > po prostu nie wiesz, jaki byl stosunek cen w pl i de 20 lat temu.
                      > nie chcialam "oszczedzic na fajkach". po prostu nie bylo mnie na
                      nie
                      > w ogole stac. tak, wspominam te sprawe po tylu latach bo nigdy mi
                      > sie cos podobnego nie zdarzylo i jest to dla mnie do dzis symbol
                      > szokujaco niewlasciwego zachowania.
                      >
                      > chlopak zapraszajac mnie do siebie po pierwsze wiedzial, ze nie
                      bede
                      > miala pieniedzy i obiecal, ze za wszystko zaplaci, jesli zgodze
                      sie
                      > przyjechac. niegrzeczne z jego strony bylo stawianie mnie w takiej
                      > sytuacji, tym bardziej, ze nie chodzilo o futro z norek, czy
                      jakies
                      > fanaberie, tylko o paczke papierosow. wiedzial, ze sama sobie nie
                      > kupie bo nie mam za co. jesli nie rozumiesz tej sytuacji, chyba
                      > powinienes sie zastanowc, czy sam nie jestes zle wychowanym
                      skapcem.
                      >
                      > chodzilo mi o kandydata na meza, nie o "sponsora", faceta, ktory
                      > wedlug twoich slow "moglby mnie ustawic na cale zycie" - a coz to
                      za
                      > kryterium wyboru??
                      >
                      > nie powinienes mnie nazywac zakompleksionym polskim qrwiszonkiem.
                      z
                      > tego stwierdzenia prawdziwe jest tylko jedno slowo - polski.
                      takich
                      > wyrazen uzywaja na forach trolle moj drogi.
                      >
                      > poza tym - ustawilam sie sama, od 7 lat mieszkam w niemczech i
                      stac
                      > mnie na kupienie sobie samej papierosow :), co wcale nie
                      przeszkadza
                      > mojemu obecnemu mezowi czasem kupic mi paczki przy okazji. to jest
                      > normalne ludzkie zachowanie.
                      >
                      >
                      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 14:30
                        Piszesz ze nie jest trudno znalezc madra kobiete ? No no chyba jestes tu wsrod
                        panow odosobniony :-)
                        • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 16:43
                          To zalezy gdzie sie szuka, i czy wogole (takiej) sie szuka.
                          Dla chcacego, nic trudnego.



                          baba67 napisała:

                          > Piszesz ze nie jest trudno znalezc madra kobiete ?
              • silic Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 10:28
                >Tak auto powinno byc standardem, ale jak jeszcze brak jego przezyje

                Stać cię na takie poświęcenie ?

                >tak nie wyobrażam sobie faceta bez prawa jazdy... skreślony praktycznie
                natychmiast

                Wiadomo. Bez prawa jazdy nie da się kochać, czytać książek, chodzić do pracy, w
                sklepie nic nie sprzedadzą, na wakacje nie można pojechać bo do pociągu
                (samolotu) nie wpuszczą ...

                >Pierwsze spotkanie zawsze praktycznie proponuje ze zaplace za siebie -
                > facet ma obowiazek zaoponowac i zapłacić.

                Obowiązek....

                > Jesli tego nie zrobi podczas kolejnego spotkania sprowadzam rozmowe na >tory
                "dobrego wychowania"

                A jak z tym dobrym wychowaniem u ciebie ? Jest tam coś o mówieniu jednej rzeczy
                a oczekiwaniu czegoś odmiennego ?

                > A złoty pierścionek jest symbolem tego że wybranka jest szczególna.

                Oczywiście. Złoto jest wyznacznikiem uczucia. Bez złota nie ma miłości. Musi być
                jakiejś konkretnej próby czy lecisz na wszystko co się błyszczy ?
                • july-july Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 11:13
                  Zgadzam się ze wszystkim co napisał Silic oprócz pierścionka.:) Sama
                  nosze albo złoto, albo tzw. koraliki-pierdółki bo srebra nie lubię.
                  Imo pierścionek zaręczynowy powinien być trochę lepsiejszy, bo
                  zaręczyny nie są co tydzień. Przynajmniej teoretycznie.:)
                  A płacenie za kobietę to temat rzeka, niektóre to traktują w ramach
                  męskiej powinności i zdobywania kobiety i na zdrowie, niech sie
                  cieszą.
                  • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 11:39
                    july-july...

                    a jaki na Tobie pierscionek zrobilbyby olbrzymie wrazenie,
                    przyprawil o wypieki na Twarzy i rozchustal niebiansko Twoje
                    serducho az do samych gwiazd?

                    nie wazne czy ze zlota czy srebra, muszelek czy upleciony z sam
                    nawet nie wiem czego ... chodzi o to, zeby tak zadzialal. Brylanty,
                    uwierz moga przyjsc troche pozniej... wazne by wiedzial, jak
                    sprawic, by na mysl o Nim ziemia uciekala Ci spod stop. Jesli to
                    potrafi - skapy w niczym nie bedzie.







                    july-july napisała:

                    > Zgadzam się ze wszystkim co napisał Silic oprócz pierścionka.:)
                    Sama
                    > nosze albo złoto, albo tzw. koraliki-pierdółki bo srebra nie
                    lubię.
                    > Imo pierścionek zaręczynowy powinien być trochę lepsiejszy, bo
                    > zaręczyny nie są co tydzień. Przynajmniej teoretycznie.:)
                    > A płacenie za kobietę to temat rzeka, niektóre to traktują w
                    ramach
                    > męskiej powinności i zdobywania kobiety i na zdrowie, niech sie
                    > cieszą.
                    • july-july Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 12:55
                      Ale czy ja napisałam, że pierścionek jest najważniejszy? Po prostu
                      jeśli mi na kimś zależy, to sie staram. A okazja typu zaręczyny to
                      nie jest cos typu robimy sobie prezenty bez okazji.
                      Na przyklad osobom bliskim na urodziny lub rocznice kupuje rzeczy
                      dobrej jakosci, a nie biżuterie dołączona do Claudii.:)
                      • swojski_fr_1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 15:00
                        Faceci nie kupuja Claudii, a jesli juz, to bez promocyjnych
                        dodatkow ;-)

                        Tej klasy 'prezent', to nie prezent, tylko czarna polewka ;-)

                        ---

                        july-july napisała:

                        > Ale czy ja napisałam, że pierścionek jest najważniejszy? Po prostu
                        > jeśli mi na kimś zależy, to sie staram. A okazja typu zaręczyny to
                        > nie jest cos typu robimy sobie prezenty bez okazji.
                        > Na przyklad osobom bliskim na urodziny lub rocznice kupuje rzeczy
                        > dobrej jakosci, a nie biżuterie dołączona do Claudii.:)
                        • pemkad Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 16:18
                          "Tej klasy 'prezent', to nie prezent, tylko czarna polewka ;-)"
                          Dokładnie to mam na myśli, kupienie odpustowej błyskotki jako pierścionek
                          zaręczynowy jest poprostu niedopuszczalne.
                          Silic mam wrażenie że jesteś albo bardzo młody jeszcze albo jedyny twój cel w
                          życiu to za wszelką cenę zabić tradycję.
                          Facet bez prawka? Tak nie ma takiej możliwości nie mam zamiaru wozić mu czterech
                          liter zawsze i wszędzie. Samochodu nie musi mieć bo tego możemy się dorobić
                          wspólnie. Wymagam od faceta żeby miał przysłowiowe "jaja" i to on nosił w
                          związku spodnie, to on ma wiedziec jak przykręcić kran i jak zarobić na rodzinę.
                          Silic proponuje zapoznać się z zasadami "savoir vivre". To mężczyzna ma kobiecie
                          otwierać drzwi i w dobrym tonie jest zapłacić za kobietę na pierwszej randce. I
                          nie chodzi tu o najdroższe wino w najdroższej restauracji. Z moim obecnym
                          płacimy wspólnie raz on raz ja czasem oboje (czyszczenie portfeli z drobnych),
                          ale pierwsza randka??
                          Tak samo było na jego pierwszej imprezie w PL gdyby poinformowano go wcześniej
                          nie byłoby problemu. Albo by się przygotował albo po prostu nie poszedł. W
                          społeczeństwie istnieją standardy (tak jak we Francji jest moda na ochronę
                          środowiska i pozostawianie auta w domu) Tak w PL społecznym stanardem jest aby
                          mężczyzna na pierwszej randce zapłącił za kobietę - na kolejnych mogą sobie
                          ustalać co im się żywnie podoba.
                          • jane-bond007 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 16:26
                            pemkad... silic ustawicznie toczy wojny o to placenie itd. dla niego
                            dziewczyna to prawie pasozyt :) (mam nadzieje ze prawie...)
                            • silic Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 10:11
                              Dziewczyna traktująca mężczyznę jak bankomat to pasożyt - bez prawie.
                              Uważam, że kobiety i mężczyźni są równi i mają takie same prawa. Dlatego toczę
                              "wojny" tam, gdzie się traktuje drugą stronę jak gorszą.
                          • july-july Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.02.09, 16:32
                            > Tak w PL społecznym stanardem jest aby
                            > mężczyzna na pierwszej randce zapłącił za kobietę

                            To nie jest żaden standard społeczny, tylko zwyczaj gdzie nie gdzie funkcjonujący.

                            > to on ma wiedziec jak przykręcić kran i jak zarobić na rodzinę

                            Twoja opinia. Można mieć inną. Lubie zaradnych facetów, co nie znaczy, że lubię
                            związki o tradycyjnym podziale ról.
                          • panistrusia Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.02.09, 19:01
                            A według którego przepisu kobiety są zwolnione z obowiązku posiadania
                            prawa jazdy?


                            (Tak się w sumie retorycznie czepiam, bo ani ja ani mąż nie odczuwamy
                            potrzeby posiadania samochodu, a że z biednych rodzin pochodzimy, to
                            i nie było za co prawa jazdy robić. A teraz po prostu wolimy
                            komunikację publiczną lub taksowki - samolotem, pociągiem szybciej a
                            i można książkę poczytać, taksówce nie trzeba parkingu szukać,
                            pamiętać o przeglądach;). Rozumiem, że są sytuacje, w których bez
                            samochodu to jak bez ręki, ale po co on singlowi w metropolii?)
                          • silic Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 09:51
                            > Silic mam wrażenie że jesteś albo bardzo młody jeszcze albo jedyny twój cel w
                            > życiu to za wszelką cenę zabić tradycję.

                            Albo masz mylne wrażenia. Co akurat jest prawidłową odpowiedzią.
                            Oczywiście możesz trwać w "tradycji". Służyć swojemu mężowi, zajmować się
                            wyłącznie dziećmi, sprzątaniem, praniem, nie wtrącać się w męskie rozmowy i
                            trwać w dziewictwie aż do ślubu (oczywiście kościelnego bo taka tradycja).
                            Nie musisz nikogo wozić zawsze i wszędzie, wystarczy, że tylko tam gdzie się
                            wspólnie wybieracie. Skoro do tej pory sobie radził to i dalej poradzi sobie bez
                            twojej łaski.
                            >Wymagam od faceta żeby miał przysłowiowe "jaja" i to on nosił w
                            > związku spodnie, to on ma wiedziec jak przykręcić kran i jak >zarobić na rodzinę

                            A ty będziesz posłuszną samiczką czy raczej będziesz robić na swoja o on na wasze ?
                            Tzw. sv to zbiór wskazówek (często archaicznych). W żadnym wypadku nie należy
                            tego traktować jako zasady. Pierwsza randka to takie samo spotkanie jak inne,
                            nie ma logicznego i rozumowego powodu by traktować ją inaczej.
                            >Tak w PL społecznym stanardem jest aby
                            > mężczyzna na pierwszej randce zapłącił za kobietę

                            Oczekiwania pewnych osób nie są standardami społecznymi.
                            • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 14:48
                              O co tu sie spierac ? silic znajdzie chetna ktora ceni co innego niz szeroki
                              gest, panie spierajace sie z nim znajda panow o szerokim gescie-w czym problem ?
                              Ja osobiscie glupio sie czulam jak facet rwalsie do placenia za mnie. Moze
                              dlatego ze jakos trafiali mi sie niepieniezni. No i wyszlam za niepienieznego
                              czasem zaluje.Nie rozumiem istoty sporu.
                            • ranita_08 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.06.09, 16:00
                              Ze wszystkim się właściwie zgadzam, prócz jednego. Pierwszej randki.
                              Owszem, teoretycznie nie ma przeciwskazań aby każdy płacił za
                              siebie, nie należy też tego wymagać ( chyba że jedna ze stron
                              wyraźnie zaprosiła drugą- wtedy płaci zapraszający)jednak...

                              jeśli to randka, do tego pierwsza to oczywiste jest że każdy chce
                              zrobić jak najlepsze wrażenie. Nie wymagam restauracji, może być
                              lodziarnia gdzie sprzedają lody za 3 zł, ale jeśli Pan zaoferuje
                              zapłatę dla mnie jako dla kobiety oznacza to tyle że się stara...

                              a więc że chce zrobić dobre wrażenie na mnie, a więc że mu się
                              podobam jako kobieta (bo nie sądzę aby jakikolwiek mężczyzna
                              prawdziwie zauroczony kobietą nie chciał postawić jej kawy w imię
                              zasad)


                              Jesli Pan na pierwszym spotkaniu nie zaproponuje mi tego (podkreślam
                              nie chodzi o sumę i miejsce, ale o gest) to ja odbieram to jako
                              sygnał że jestem dla niego raczej przeciętnej jakości skoro nawet
                              tyle mu się nie chciało.


                        • wrr2 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.02.09, 00:55
                          Nie, faceci proszą w Empiku o "ten magazyn z filmem X" :)
                  • weronkaka Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 13.03.09, 13:39
                    a jak kiedyś dostałam wisiorek z bravo girl...
                    wbrew pozorom- od dorosłego faceta.
                    uciekałam z krzykiem :-)
    • feralcat Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.02.09, 17:25
      Moj byly tlukl sie do mnie autobusem zamiast wziasc metro.
      Mieszkalismy w Londynie i kosztowaloby go dodatkowe £15 miesiecznie
      zeby byc u mnie w niecale 30 min. A tak siedzil w autobusie 1.20
      minut!!! i gdziekolwiek szlam z nim to tez musialam autobusem....
      ale za to mial kase zeby sobie zalozyc porcelanowe nakladki za 1200
      euro!! Totalny dupek.
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 14:52
        Dla Ciebie dupek, ale na moje oko to on nie byl skapy, tylko oszczedzal na
        jednym zeby miec na drugie.Uwazalas ze ze wzgledu na Ciebie powinien sobie kupic
        travelcard na metro a on byl innego zdania.I dlatego dupek?
        • Gość: aneta Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.xdsl.centertel.pl 19.02.09, 16:52
          Mój też jest oszczędny inaczej:)Kiedy zjawia się u mnie na
          weekend,to nie obchodzi go nic!Zakupy ja robię,obiad gotuję,
          częstuję.Już tak ok 3m-cy.Myślałam, że chociaż jakąś kawę kupi, bo
          idzie jak woda, a tu nic:( Za to kasy ma na koncie sporo, zarabia
          dobrze.A...szarpnął się na sfinksa, ale to jak nas głód dopadł.
          Następnym razem poczęstuję go wodą mineralną.I co forumowicze
          powiecie?Pozdrawiam
          • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 17:24
            Doskonaly pomysl!
            Niektorzy ludzie umieja tylko brac -nie maja nawet takiego poczucia ze cos jest
            nie tak.Mysla-czestuje bo jej to sprawia przyjemnosc a ja jej sprawiam
            przyjemnosc bo jem. Zatem jestesmy kwita.Moze mysli ze mu sie nalezy za uslugi
            seksualne. Facet zachowuje sie jak gigolo. Ja bym odpuscila.
          • ranita_08 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 09.06.09, 16:07
            Wiesz to zależy od tego jak ty się zachowujesz będąc u niego.
            Rozumiem sytuację kiedy wzajemnie spędzacie u siebie weekendy a
            gospodarz ponosi koszta. To jest fair, jesli jednak tylko ty je
            ponosisz to prosonuję następnym razem pozostawić w lodówce jedynie
            suchary i zieloną kiełbaskę, a samej schowac coś na boku dla siebie:-
            P
    • wika_vika Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 12:15
      dorzucę coś od siebie: dostalam od znajomych (małżeństwa) w
      prezencie ślubnym gadzety z logo firmy w ktorej pracowali m.in.
      kubek, ręcznik, smycz i długopis.
      koleżanka opowiadała mi że jej sąsiedzi na klatce schodowej trzymają
      we wiaderkach wodę z prania, którą potem spłukuja toaletę. tak samo
      robią z wodą z kąpieli
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 14:45
        To co robia Twoi sasiedzi to zadne skapstwo tylko postawa ekologiczna. Ja tez
        tak robie, a gdyby ktos powiedzial o mnie mojej rodzinie ze jestem skapa toby
        sie zapluli ze smiechu.
        • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 17:30
          może i tak, ale trzymanie tego na korytarzu to przegięcie, jak tak bardzo chcą
          to niech sobie w domu stawiają te smrody :/
          • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 19.02.09, 17:39
            Woda jest to uzycia tego samego dnia oczywiscie. I nie na widok publiczny.
      • tor-tilla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 16.04.09, 21:44
        Uuu, moja siostra dostała ok. 2000 roku w prezencie ślubnym od naszej babci
        zestaw filiżanek do kawy rodem z ZSRR - kilka nawet nosiło ślady używania (!).
        Wielu historii nie przebiję, ale może kogoś to natchnie do dalszych wynurzeń:
        pojechałam kiedyś ze znajomymi na wycieczkę do Pragi,był z nami między innymi
        pewien pan. Ów Pan zdawałoby się "nie-niejedzący" i "nic-niepijący" wszędzie się
        podczepiał pod nasze wyprawy, ale nie wszedł nigdzie, gdzie cokolwiek było
        płatne. Po prostu czekał przed muzeum, przed punktem widokowym itd. Jadł tylko
        gorące kubki z Polski i jakąś tego typu "chińszczyznę". Ok.
        Ale pewnego razu poszliśmy zwyczajowo do knajpy - ten oczywiście niczego nie
        zamówił, bo oczywiście nie był głodny. No i nam wtedy do knedliczków z sosem
        podano w koszu chleb - błyskawicznie zżarł cały, aż mu się uszy trzęsły, bo
        przecież za darmo! Wykończył także nasz niezjedzone sosy z talerzy, po czym
        dopił resztki naszego piwa! Po zapłaceniu przez nas rachunku był oburzony
        napiwkiem, który zostawiliśmy, lecz - nagle zobaczył, że w owej gospodzie jest
        jedno z najtańszych piw w Pradze - i wtedy dopiero poczuł się mega-spragniony.
        Wrócił do PL w zasadzie z wszystkimi pieniędzmi w portfelu (miał najwięcej kasy
        z nas wszystkich) i przez cała drogę klepał, jak to w tych Czechach jest tanio.
        Oczywiście przekąszając całą paczką ciastek, którymi został grzecznościowo
        poczęstowany przez koleżankę.
        Typ niereformowalny.
    • lulu_na_nartach czy to prawda? :0 23.03.09, 14:36
      Powiem Wam dziewczyny, że przeczytałam kilka wpisów z tego wątku i
      nie moge uwierzyć, że sytuacje w nich opisane mogły wydarzyć się
      naprawdę ..... Jestem w szoku, serio. Postanowiłam sobie, że będę
      ten wątek podczytywać w chwilach smutku, jak poczuję się
      samotna .... :/. Bo przecież mogłoby być i tak, jak opisujecie lol
      • mwilq Re: czy to prawda? :0 28.03.09, 02:42
        Część opisanych tu przypadków to nie skąpstwo,ale zwykłe chamstwo.
        To i ja dorzucę swoje przypadki:
        1.Mieliśmy na studiach takiego kumpla,który swoim zachowaniem dorobił się ksywy "szarańcza".Jego metodą cięcia kosztów było wpychania się komuś do chaty na krzywy ryj na kilka dni.Do nas (mieszkaliśmy wtedy we 3 w wynajętym mieszkaniu) przyszedł pewnego dnia,prosząc o przenocowanie,bo nie ma kasy na nocleg na miescie.Jako,że prowadzilismy "dom otwarty";),nie było z tym problemu.Potem zapytał,czy nie mamy czegoś do jedzenia,bo on jest strasznie głodny-nie było za dużo,ale dostał.Na 2 dzień rano poszliśmy po zakupy,ale on przy wyjściu "przypomniał" sobie,że nie ma kasy i czy moglibyśmy mu pozyczyć?Jasne,czemu nie.Oczywiście cały czas opalał nas z fajek,bo "jemu się skończyły"(potem okazało się ze jednak miał fajki,ale dla siebie).Nasza miłość bliźniego została wystawiona na próbę,gdy,3 bodajże dnia,wyszedł gdzieś na miasto i wrócił z plikiem gazet i snickersami,które sam zeżarł(w międzyczasie oczywiście czyścił naszą lodówkę,bo przecież "nie miał pieniędzy").Jednakże czara goryczy przelała się następnego dnia rano,gdy ów osobnik,obudziwszy się o 8.00,stwierdził,że nie ma chleba(po numerze ze snickersami nie robiliśmy zakupów,tylko jedliśmy na mieście).Gdy "Szarańcza" zauważył,ze nie ma nic do jedzenia,obudził mojego współlokatora i z oburzeniem zapytał:"Kiedy wreszcie ktoś wstanie i pójdzie po chleb,bo JA jestem głodny???".Na takie dictum nie było innej odpowiedzi,jak tylko wskazanie pasozytowi kierunku do wyjścia.
        2.Moja kumpelka zawsze miała rózne takie jazdy z kasą - typu "pożyczyć i nie oddać".Np. kiedyś wymyśliła sobie,że urządzimy imprezę w knajpie dla wspólnych znajomych.Umówilismy się,że załatwi z barmanem piwo po cenie hurtowej,a rachunek dzielimy na pół.Jakież było moje zdziwienie,gdy tak ok.3 nad ranem podchodzi do mnie kelner i pyta,co robimy z rachunkiem,bo się już pół miliona zrobiło(to było tak w połowie lat 90-tych,zaraz po denominacji).Kumpelka powiedziała,że niestety,barman wystawił ja do wiatru,ale ona mi odda połowę,tylko później,bo nie wzięła tyle kasy.No to zapłaciłem.Po kilku miesiącach i ciągłych przypominaniach dostałem od niej dowód wpłaty z poczty - niestety,zamiast stempla,odbita była 2-złotówka.
        Jednakże rozwinęła się twórczo dopiero po ślubie.Jej przepis na udane wakacje to tak wyjść z kwatery,by nie zapłacić za nocleg.Kiedyś jej mąż potrzebował telefonu,a ja akurat mialem swój po umowie na sprzedaż.Zaproponowałem im,że sprzedam ten telefon za cenę skupu w komisie i z odroczoną płatnością(oczywiście nie mieli kasy).Po pół roku otrzymałem swój telefon spowrotem,ale już zepsuty,ze słowami "wiesz,jednak nie weźmiemy tego telefonu,bo mąż już go nie potrzebuje".
        Naszą znajomość zakończył jednak dopiero kolejny numer pt."darmowa taksówka".Oni mieli 2,potem 3 dzieci,a nie mieli samochodu.Ja miałem samochód i żywiłem przekonanie,że jak komuś wyświadczysz przysługę,to ona kiedyś do ciebie wróci.Tak więc woziłem kumpelkę od czasu do czasu na zakupy,kilka razy w jej sprawach do innego miasta(w tym przypadku za paliwo),z dzećmi do lekarza itp.W tym czasie robiłem remont i zapytałem jej męza o cenę drobnej roboty wykończeniowej (tym się zajmował).On mi na to,że skoro ja tyle wożę jego żonę,to on mi to zrobi gratis,ale po sezonie.Super!!
        Gdy jednak sezon się skończył i przypomniałem o obietnicy,usłyszałem-150 pln.Na mój sprzeciw,że nie tak się umawialiśmy,powiedział - no przecież nie będę robił za darmo!
        • 21.gazeta.pl Re: czy to prawda? :0 28.03.09, 17:39
          mam sąsiada, który ma super samochód, ale jego żona do dentysty z
          bolącym zębem musiała jechać 3 km na rowerze, bo jak on
          mówi "przewietrzy się dla zdrowia":)))) (tylko nie wiem czy chodziło
          o żonę czy ząb? )
          • byrusia Re: czy to prawda? :0 15.04.09, 10:04
            przeczytałam wszystko i w nie ktorych momentach popłakałam sie ze smiechu choc
            bywalo i tragicznie
            ale jak to czytam to od razu wspominam moich rodzicow i mow "skapy" dom
            moj ojciec oddawal matce cala wyplate aleeee odliczal wszystkie wydatki które
            byly "powyzej" te co jedym slowem pozyczala w ciagu miesiaca i to sie tyczylo
            wydatkow typu 1,20 2,50 i innych
            nigdy nigdzie nie jezdzili poza obowiazkowymi wyjazdami do rodziny na swieta ale
            wtedy benzyne dzielili na pol
            ojca nigy nie obchodzilo co matka zrobi jesli jest nieprzewidziany wydaek miala
            byc gospodarna i tyle
            szkoda tylko ze roznie to bywalo
            niekiedy sie ni przelewalo i dochodzilo do absurdow
            typu
            mieslimy telefon stacjonarny
            wiec zeby nie dzwonic zbyt duzo to matka wychodzac z domu zamykala sluchawke w
            sejfie na kluczyk (ojciec jej zrobil)
            tym sposobem nikt sie nie mogl tez do nas dodzwonic
            a jak juz byl wrzask o to to ojcic przyniosl z pracy taki telefon bez cyberblatu
            zeby mozna bylo odbierac... :/
            nieraz dostala opierdziel ze jem za duzo
            nie wspominajac
            nigdy nie dostalam zadnych pieniedzy na wycieczki nie jezdzilam
            ale zeby wymienic sprzety w domu albo zeby raz w roku ojciec jezdzil na
            miesieczne wyprawy rowerowe to bylo
            ogolnie ja tego wszystkiego nie pamietam
            ale kilka wpad ami do glowy
            jak sie mialam rozwodzic zadzwonilam do ojca ze chyba to nastapi na co ojciec: a
            co z pralka? lodowka? (kupil nam w ramach prezentu)
            jak wnuczek byl u nich na wakacje to matk apowiedziala ze mam jej dac pieniadze
            na jego utrzymanie bo nie ma po czym kupila sobie lodowke
            natomiast moja matka przegiela calkowicie jakies 3 lata temu
            miala przyjaciela
            chyba z 20 lat pracowali kiedys takie tam
            on miala duzo klopotow
            zone naciagaczke alkoholiczke corke tez nie lepsza
            moja matka nieraz mu gotowala albo cos z czasem wiem nawet ze mieli romans
            facet po wielu latach nie wytrzymal i popelnil samobojstwo
            wiec ja z siostra jak sie dowiedzialysmy idziemy do matki zeby ja pocieszyc i
            takei tam
            a ona milczy i widac ze nad czym mysli
            wiec ja pytam co chodzi jej po glowie
            a ona "jak ja odzyskam teraz swoje pieniadze?"
            (pozyczyla mu jakas wieksza kwote)
            po czym troche czasu pozniej zalozyla sprawe jego corce...
            od tamtej pory z matka praktycznie nie gadam
            przeszla sama siebie

            ja niestety nieraz widze to po sobie ze bywam taka kiedy brakuje mi na chleb ale
            teraz juz raczej tak nie ma i mam wrazenie ze znowu wszystko rozdaje...
            tak chyba na przekor...
            • Gość: tkj Re: czy to prawda? :0 IP: 212.244.241.* 17.04.09, 09:14
              To nie będzie o facecie, tylko o rodzicach mojej koleżanki z
              dzieciństwa. Jej rodzice byli dość dobrze sytuowani, ale oszczędzali
              na wszystkim. Wystawili wspaniały piękny dom, który służył tylko do
              podziwiania - np w łazience była olbrzymia wanna, z której przez 10
              lat nikt nie skorzystał, bo woda do jej napełnienia była za droga,
              nie wspominajac o zapełnieniu szamba. Wszyscy używali małej wanny w
              piwnicy, i to jeszcze jedno po drugim w tej samej wodzie.
              Przyjaźniłyśmy się wiele lat, od wczesnego dzieciństwa i tylko raz
              zdażyło się, że zostałam w jej domu czymś poczęstowana - jej babcia
              upiekła ciasto, zrobiła do niego pyszny krem, którego troszkę jej
              zostało, zawołała nas i jeszcze jednego kolegę bawiącego się z nami
              i dała nam po łyżeczce, takiej od herbaty, tego kremu. Ciasto na
              naszych oczach zamknęła w spiżarni na klucz. Za domem tej koleżanki
              był sad, akurat byłam u niej gdy dojrzewały czereśnie, chciałam się
              poczęstować prosto z krzaka, koleżanka mi pozwoliła. Ledwie
              wyciągnęłam rękę w kierunku gałęzi, gdy z domu wybiegła jej mama z
              krzykiem żebym nie jadła owoców, bo wczoraj jej mąż opryskał je
              decisem przeciwko mszycom a to straszna trucizna i się rozchoruję.
              Gdy tata koleżanki wrócił z pracy, ona zapytała go o oprysk, a on
              odpowiedział, że nie robił żadnych oprysków, i że nie robi się
              oprysków tego typu dojrzałym owocom. Widocznie żona nie zdołała go
              uprzedzić. Z okazji komunii wszystkie dzieciaki dostały różne
              prezenty, głównie rowery, ta koleżanka dostała sporo pieniędzy -
              chciała sobie coś kupić. Jednak jej rodzice stwierdzili, że te
              pieniądze potrzebne są na budowę domu i "pożyczyli" je od niej. Ona
              do dziś wspomina jak to wszyscy śmigali na nowych rowerach a ona
              była fundatorem schodów do nowego domu;)
    • line_87 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.04.09, 21:59
      A mojemu szkoda nawet niewiele ponad 3000zł na ratę miesięczną za
      mojego Lexusa :/
      • milady000 Drań!! 18.04.09, 22:10
        • zazaz3 Re: Drań!! 23.04.09, 21:09
          Kochani!Historyjka prawdziwa ,niestety.Dawnymi zdarzyło mi się mieć
          narzeczonego,rozstaliśmy się ,nieważne.Oddałam mu pierścionek
          zaręczynowy,bo bardzo na to nalegał,uciekał się nawet do gróźb
          karalnych ;-).Wyobraźcie sobie ,że w zeszłym roku,na fali
          popularności Naszej klasy odnalazł mnie i zażądał odesłania
          certyfikatu do owej błyskotki!Widać po 10 latach znalazł następną
          naiwną rozmiar 11 i liczył ,że zachowałam papiery od Kruka(a co ja
          sroka jestem ,żeby papiery zbierać?).Używany pierdzionek swojemu
          szczęściu wręczać-to dopireo skąpstwo!
      • annjen Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 18.05.09, 12:42
        myślałam naiwna, ze Lexusy kupuje się za gotówkę;).....
    • lifesuckssometimes Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.05.09, 12:04
      poczytałam sobiete historie dziwnej i wręcz zabawnej treści i wtrące swoje 3
      grosze;)

      kiedyś byłam w związku ze starszym od siebie dużo facetem, większość by
      powiedziała, że pewnie dla kasy, jasne buahaha w tym przypadku to sama nie wiem
      o co chodziło, fakt faktem zakochana byłam na maksa, klapki na oczy i tak minęły
      ponad 2 lata. ja studentka, pierwsza praca, nie zarabiałam kokosów, jednak
      dobrze wspomagali mnie rodzice, on koleś ok. 40, majętny, dobrze ubrany,
      wszystko z najwyższej półki, 2 mieszkania, własna firma, jak to się mówi fura,
      skóra i komóra...jeden z największych lanserów spotykanych w tych snobistycznych
      knajpach typu Cava na nowym świecie, Bordo...wieczorem Cyna, Platyna..itd, itp

      wprowadziłam się do niego a tam owszem, kuchnia extra, ale w lodówce oprócz
      światła redbulle a garnki, czy talerze..zapomnij. kilka kubków i największy
      talerzyk to podstawka pod filiżankę..myślałam, no samotny chłop..po co mu,
      mówił, że jada na mieście lub zamawia do domu..ok. kupiłam wszystko, garnki, bo
      oczywiscie gotowalam obiadki, talerze, sztucce...wszystko..codziennie czekał na
      niego obiadek..gdzie ja wowczas bez auta jezdzilam do jakeigos duzego
      supermarketu i wracalam taksowka obładowana żeby w domu wszystko było i żeby
      moja milosc miala wszystko o czym tylko zamarzy..:)
      i tak co dwa dni, krewetki, jakies wymysly..sratata. za moje pieniadze.
      pozniej ksiaze zachcial chodzic do teatru, do kina..to tez kretynka lecialam po
      bilety wczesniej, pozniej wieczorem styrana ja i wypachniony on jechalismy do
      jednego z tych kulturalnych miejsc, gdzie kulturalny on zasypial w polowie
      sztuki, najlepsze na kotach w romie zaczal tak chrapac ze ludzie sie
      ogladali...eh, a jak byly przerwy w sztuce, musicalu etc to wychodzil rozmawial
      non stop przez tel a mnie wysylal po cos do picia..a ja kochalam, to robilam
      wszystko..wiem, ze to teraz wyglada i brzmi zenujaco, ale jednka milosc jest
      slepa;))
      z pozyczaniem auta bylo tak samo..;kochanie zatankuj, ja pozniej oddam, tylko
      wiesz, do pelna!!' no jak pan kaze, sluga musi, ale czy keidys oddal?? nie.
      wycieczki zagraniczne, zawsze kazdy placil za siebie..a jak gdzies szlismy razem
      to pod koniec udawal ze jest tak pijany ze nie wie co sie dzieje, wiec na mnie
      spadaly takie obowiazki jak zaplacenie za taksowke czy uregulowanie rachunku w
      knajpie..
      takich historii jeszcze setki, ale nie ma co wypominac, wracac i przezywac:)

      taka przestroga, kobiety i mezczyzni, ktorzy to czytaja:) czasem wezcie poprawke
      na to kim jest ta druga osoba. czy warto..czy to ma sens..czy zbyt mocno was nie
      wykorzystuje..bo pewne rzeczy widzi sie dopiero z perspektywy czasu, a to czesto
      gesto za pozno :))

      powodzenia!!:)
    • lifesuckssometimes Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 17.05.09, 12:10
      mimozajka napisała:

      > Jeden z watków na tym forum nasunął mi pomysł na ten watek: ciekawe,
      > który z Waszych byłych/obecnych jest najwięszą żyłą? I jak myślicie,
      > czy z facetem - dusigroszem da sie wytrzymać?
      >
      > Na pierwszy ogien - mój (szczęśliwie juz :) ex:
      > * Nigdy, jesli bylismy np Centrum handlowym i poszliśmy cos zjeśc,
      > nie kupił sobie niczego do picia, tylko wypijał małemu (pytajac co
      > chwilę: "dobre?" i chlus, potrafił tak i pół butelki)
      > * w markecie potrafił zauważyć, że serek podrożał o ... 6 groszy ;)
      > * nigdy nie parkował na parkingu płatnym. Kiedyś, zamiast zostawić
      > samochód w Złotych Tarasach i prześć po znajomych na Centralny,
      > zaparkowaliśmy aż na Kruczej, koło Smyka... I razem z wózkiem z
      > dzieckiem, po wszystkich przejściach podziemnych... :) kto zna
      > troszke te okolice Warszawy, wie, o czym mówię :)
      > * Za Chiny do mnie nie zadzwonił, tylko puszczał sygnał (bo ja
      > miałam po 20 w TPSA darmowe rozmowy)
      > * wracamy z imprezy, idziemy z grupka znajomych, godzina ok 3 nad
      > ranem. Ex na widok bilbordu stojacego na ulicy: "o, w Realu będą
      > arbuzy po (nie pamietam juz dokładnie, ale dajmy że) 99gr...
      > * "Dobrze, że idzie jesień, będzie można zacząć jeśc owoce. Co
      > prawda, jabłka kosztują jeszcze aż 3,5zł..." [tekst oryginalny]
      > * kupiłam sok dla małego za 4,8 i dostałam op...prz, że nie wybrałam
      > tego za 2 zł z kawałkiem. Usłyszałam: "uwielbiam takie podejście,
      > jak masz za dużo pieniedzy, to rozrzucaj je na prawo i lewo" (dodam,
      > że płaciłam SWOIMI pieniędzmi, zarobionymi przez MNIE:))))
      >
      > uff, co ja w nim widziałam ?????? ;)


      poczytałam sobiete historie dziwnej i wręcz zabawnej treści i wtrące swoje 3
      grosze;)

      kiedyś byłam w związku ze starszym od siebie dużo facetem, większość by
      powiedziała, że pewnie dla kasy, jasne buahaha w tym przypadku to sama nie wiem
      o co chodziło, fakt faktem zakochana byłam na maksa, klapki na oczy i tak minęły
      ponad 2 lata. ja studentka, pierwsza praca, nie zarabiałam kokosów, jednak
      dobrze wspomagali mnie rodzice, on koleś ok. 40, majętny, dobrze ubrany,
      wszystko z najwyższej półki, 2 mieszkania, własna firma, jak to się mówi fura,
      skóra i komóra...jeden z największych lanserów spotykanych w tych snobistycznych
      knajpach typu Cava na nowym świecie, Bordo...wieczorem Cyna, Platyna..itd, itp

      wprowadziłam się do niego a tam owszem, kuchnia extra, ale w lodówce oprócz
      światła redbulle a garnki, czy talerze..zapomnij. kilka kubków i największy
      talerzyk to podstawka pod filiżankę..myślałam, no samotny chłop..po co mu,
      mówił, że jada na mieście lub zamawia do domu..ok. kupiłam wszystko, garnki, bo
      oczywiscie gotowalam obiadki, talerze, sztucce...wszystko..codziennie czekał na
      niego obiadek..gdzie ja wowczas bez auta jezdzilam do jakeigos duzego
      supermarketu i wracalam taksowka obładowana żeby w domu wszystko było i żeby
      moja milosc miala wszystko o czym tylko zamarzy..:)
      i tak co dwa dni, krewetki, jakies wymysly..sratata. za moje pieniadze.
      pozniej ksiaze zachcial chodzic do teatru, do kina..to tez kretynka lecialam po
      bilety wczesniej, pozniej wieczorem styrana ja i wypachniony on jechalismy do
      jednego z tych kulturalnych miejsc, gdzie kulturalny on zasypial w polowie
      sztuki, najlepsze na kotach w romie zaczal tak chrapac ze ludzie sie
      ogladali...eh, a jak byly przerwy w sztuce, musicalu etc to wychodzil rozmawial
      non stop przez tel a mnie wysylal po cos do picia..a ja kochalam, to robilam
      wszystko..wiem, ze to teraz wyglada i brzmi zenujaco, ale jednka milosc jest
      slepa;))
      z pozyczaniem auta bylo tak samo..;kochanie zatankuj, ja pozniej oddam, tylko
      wiesz, do pelna!!' no jak pan kaze, sluga musi, ale czy keidys oddal?? nie.
      wycieczki zagraniczne, zawsze kazdy placil za siebie..a jak gdzies szlismy razem
      to pod koniec udawal ze jest tak pijany ze nie wie co sie dzieje, wiec na mnie
      spadaly takie obowiazki jak zaplacenie za taksowke czy uregulowanie rachunku w
      knajpie..
      takich historii jeszcze setki, ale nie ma co wypominac, wracac i przezywac:)

      taka przestroga, kobiety i mezczyzni, ktorzy to czytaja:) czasem wezcie poprawke
      na to kim jest ta druga osoba. czy warto..czy to ma sens..czy zbyt mocno was nie
      wykorzystuje..bo pewne rzeczy widzi sie dopiero z perspektywy czasu, a to czesto
      gesto za pozno :))

      powodzenia!!:)
    • gruszenka_karamazow Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 23.05.09, 18:07
      Utknelam na tym forum na 3 godziny :-))))

      Mój pierwszy narzeczony.
      Dostałam kiedyś od kolegi kwiatka, skromnego, zwykłego, przyniosłam do domu i
      postawiłam w wazonie. Narzeczony zapytał skąd go mam, więc powiedzialam, ze od
      Piotra. I dodalam trohe zlosliwie, trohe z pretensja: "tez moglbys mi czasem
      takiego dac..." (nie dostalam go od niego nigdy). narzeczony na to: "Ale ja
      przeciez kupiem wczoraj sledzie w smietanie!" (?!).

      Ten sam narzeczony na moje 23.urodziny dal mi
      1.wieniec pogrzebowy,
      2.slomiana kure- ozdobe swiateczna.
      Bo zapomnial a jedyny otwarty sklep obok niego to byla kwiaciarnia.

      Aha! I Zapowiedzial po wszystkim, ze zamowil stolik w restauracji na wiezor. Byl
      to... McDonald's. Dostalam buregera, loda i cole.

      Przez caly nasz zwiazek dostalam jako prezent pluszowego klapouhego na
      gwiazdke(!!! Ja mialam 23 lata, on 32, hilfe!).

      Zakupy najczesciej robilam ja i na nic nie zalowalam. On od swieta, gdy mieli
      pojawic sie jego znajomi. Oczywisie najtansze. Dodam, ze bylam wtedy studentka
      na utzrymaniu rodzicow, on rezyserem telewizyjnym i zarabial naprawde niezle.

      O drugim narzeczonym napisze nastepnym razem... Obu oczywiscie oddalam do
      dalszego obiegu. Amen!
      • tor-tilla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 24.05.09, 00:47
        A co powiecie na to - podesłałam facetowi link właśnie na to forum, do tego
        wątku - a on NIC, nawet się nie zorientował, że on jest głównym bohaterem
        wspomnianych już kilku historii...
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 24.05.09, 08:05
        Zastanawiam sie nad srednim czasem tzw otrzezwienia.Bo ja zastalam tak wyczulona
        przez Mame ze juz po 2 tygodniach robienia zakupow bez slowa o zwrocie kasy po
        prostu bym znikla...
        • Gość: JACEK226315 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.09, 09:19
          jednak kobieca naiwnowsc granic nie ma
    • makika7_0 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 25.05.09, 14:02
      często mylone sa tu pojęcia sknerostwa i chamstwa, jak już wiele zauważyło...

      mój szef traktuje wszystko jakby mu się po prostu należało. mieliśmy pracownicę,
      która była u nas w ramach przywracania osób bezrobotnych do pracy, za dużo kasy
      nie miała, ale niema codziennie przynosiła jakieś ciasteczka czy cukierki, które
      wyłożone w salaterce cz na talerzyku stawiała na kontuarze. każdy albo zachęcony
      jej propozycją poczęstunku to robił, albo ewentualnie pytał czy może się
      poczęstować, ale szef - po prostu wyciągał łapę i żarł, póki nie zostały
      okruchy... mieliśmy kupować na zmianę kawę do biura, tylko zazwyczaj on
      zapominał o swojej kolejce... kupowałam sobie cappuccino, to częstował nim swoje
      koleżanki, które przyszły go odwiedzić (teraz chowam wszelkie herbaty i kawki w
      innej szafce...). ma jeszcze wiele innych cech, ale bardziej chamskich (brak
      wychowania...), więc na to foum się nie nadają...

      na skąpych facetów raczej nie trafiałam w dortosłym życiu, ale za czasów liceum
      miałam chłopaka, który niema codziennie jak do mnie przychodził - to zawsze
      głodny. więc ja mu kanapeczki, sanwitche i inne bajery jako kobieta dbająca o
      faceta, aż moja matka zwróciła mi uwagę, że on chyba w domu nie dostaje... jak
      ograniczyłam to karmienie to... przestał w krótkim czasie przychodzić... ech te
      młodzieńcze "fascynacje"...

      na studiach mieszkałyśmy z koleżanką w wynajmowanym mieszkaniu. przyjeżdżał do
      niej czasem chłopak w środku tygodnia (on sam mieszkał z rodzicami). i zawsze
      życzył sobie naręcze kanapek albo najlepiej czegoś na ciepło, a my miałyśmy
      żarcie kupione za własne pieniądze wydzielone od rodziców "na życie" oraz jakieś
      "wałówy" z domu, tymczasem koleś nigdy sam na to nie wpadł. moja koleżanka
      zresztą nie umiała chyba zwrócić jej uwagi, że my mamy to co same kupimy, a on w
      domu - to co kupią mu rodzice... brak wyobraźni...

      ale najlepszy był nasz wspólny kolega, który czasem nas odwiedzał. pewnego razu,
      wiedząc, że do nas zmierza, poprosiłyśmy go o kupienie zdaje się pepsi. kiedy
      przyszedł, od razu powiedział, że kosztowała 5,14 (nie zapomnę chyba do końca
      życia:) ), dałam mu 5 zł i żartobliwie, ale szczerze dodałam, że tą resztę to
      nam sprezentuje, na co on, że nie, że chce dokładnie 5,14, bo... zbiera na
      spodnie (kupował sobie takie po 2 stówy wtedy, poza tym na brak kasy
      zdecydowanie nie narzekał...). ten sam koleś jak mieliśmy wyjść na piwo to
      zawsze prowadził do najtańszego lokalu, w którym było najgorsze wówczas marki
      piwo z beczki, w smaku ohydne, ale za to kosztowało 1,99 za 0,5 litra, bo szkoda
      kasy na coś lepszego...
      • efi-efi Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 26.05.09, 22:23
        Mój kolega (6000zł pensja w budżetówce, wypasiona bryka) jeździ na gapę, jak
        łapie go kanar pokazuje legitymację służbową, któa go w żadnym razie nie
        upoważnia do darmowych przejazdów, ale czarno na białym jest napisane kim jest
        (w domyśle :co może),
        -wyżera kanapki osobom z nim pracującym
        -sępi kawę, herbatę, fajki
        -kupuje prezenty w lumpeksach,
        -jak poczętuje herbatą to zawsze parzy z jednej torebeczki cztery kubki i jak
        ktoś nie dopije to potrafi stanąć w drzwiach i nie wypuści człowieka zanim nie
        skończy pić swojej cienkiej herbatki (bo szkoda wylać).

        Szliśmy kiedyś -ja, mój mąż i on na imprezę do znajomych. Weszliśmy po drodze do
        sklepu. My kupiliśmy butelkę jakiegoś łiskacza, kolega nic, ale ochoczo zabrał
        reklamówkę i niósł wspomniany trunek. U gospodarzy postawił go na stół i
        stwierdził "dzisiaj ja stawiam!". Mój mąż dodał "na stół".

        I wyobraźcie sobie, że zarówno ja jak i mój mąż lubimy tego sknerę do kwadratu.
        Przy czym ja nie owijam w bawełnę tylko mu wygarniam, że nie znam większego
        chytrusa niż on, wykorzystywać się nie dam, z nim liczę się do ostatniego grosza
        jak jakiś Żyd. Oprócz tej przykrej cechy, jest fajnym towarzyszem i bardzo
        uczynnym człowiekiem w sferze niematerianej.
        • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.05.09, 14:47
          To on jest zaiste nietypowy. Bo niemoznosc zycia ze skapcem na ogol polega na
          tym ze skapstwo pieniezne laczy sie z innymi dziedzinami zycia, uczuciami,
          czasem . Jesli ktos nie jest w stanie kupic lepszego kwiatka ale za to spedi pol
          dnia pomagajac Ci np sprzatac , to na przyjaciela sie nadaje. na partnera jednak
          wciaz chyba jednak nie:-)
      • Gość: paweł czarnecki Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: 193.111.144.* 26.05.09, 23:12
        e e tam skąpstwo zaraz. poprostu rózni ludzie są. ja ze swoją
        dziewczyną jak idizemy gdzieś to płacimy po połowie. ze wszystkim
        tak jest.nie ma stawiania żadnego. idziemy na pizze= 50% każdy.
        inaczej nie ma mowy.
        • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 26.05.09, 23:24
          > ja ze swoją
          > dziewczyną jak idizemy gdzieś to płacimy po połowie. ze wszystkim
          > tak jest.nie ma stawiania żadnego. idziemy na pizze= 50% każdy.
          > inaczej nie ma mowy.

          u mnie tak samo:)
          czasem się zdarza, że zapłaci on albo jak, ale to drobiazgi typu piwo, albo na
          poprawę humoru drugiemu;P
      • stasi1 może trzeba było powiedzieć że będzie mógł 20.12.11, 19:42
        tę końcówkę odebrać w naturze?
        • stasi1 Re: może trzeba było powiedzieć że będzie mógł 27.12.11, 19:09
          oczywiście mam na myśli w szklance,bez głupich domysłów
    • minulec Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.05.09, 14:26
      Obecny: kwiatka- brak, po co skoro wazonu nie masz.
      zakupilam wazon, za swoje, gdyz w domu najwiecej zarabiam- po co kase
      wydajesz na jakies duperele. Trzeba oszczedzac... kwiatow, ani widu
      ani slychu.
      Urodziny jego- ksiazki zakupilam za pareset zl, z czego jedna
      kosztowala 150, gdyz bialy kruk to byl. pewnie nadal jest, o ile jej
      szynszyl nie wpierniczyl. a mogl. A co ja dostalam na urodziny?
      tydzien po czasie, gdyz mu nie chcialo sie z domu wychodzic w przed-
      dzien-i po-dzien urodzin, dostalam bukiet kwiatow, ktore sama sobie
      wybralam, i zaplacilam:D bo akurat ja za zakupy placilam. Jak mam
      zakupic prezent bez okazji komus z rodziny swojej, warczenie- ze
      drogie. Jego rodzinie tak samo, wiec nie marudze:D sobie jak mam cos
      zakupic- po co ci kolejna para spodni?! bo np mam jedna pare spodni
      ciazowych:) i chce miec kolejna, gdyz miedzy ludzi wychodze..
      agument- niech ci wiecej placa:D placz i smiech i zgrzytanie zebow.
      Ale za to czesto mowi, ze mnie kocha ;/ rekompensata. coz, dobrze ze
      sama sobie tez lubie robic prezenty, i nie zwracam juz uwagi na to co
      on mi mowi.. bo i po co? kolejne perfumy, a mam ich juz pare, to
      swietny sposob na czesciowa samotnosc.
    • pasiol2 [...] 01.06.09, 17:59
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • ogigiel moje przypadki 08.06.09, 15:34
        moje ekstremalne przypdadki:

        -chlopak mojej kolezanki nie chce wychodzic na spotkania towarzystkie do pubow,
        bo tam sie placi za piwo 6zl, a w domu mozna wypic za 3. w ten sposob nie
        wychodzi ze znajomymi, ale oszczedza...
        Ta sama osoba byla u nas na imprezie. Zawsze przygotuję coś do jedzenia, do tego
        chipsy, ciacha itd. Tym razem nie zrobilam konkreta (tylko przygryzki) wiec
        powiedzialam znajomym ze maja wybrac pizze jaka chca i ja zamowie. on
        stwierdzila ze nie ma kasy i wogole szkoda kasy bo jedzenie to sie ma za darmo
        od rodzicow (!!!!!), bo mieszkal z rodzicami ( przy czym jezdzil dobrym
        samochodem i na brak kasy nie narzekal). Powiedzialam ze nie ma sprawy bo ja
        place, oni maja tylko wybrac. Nie wybieral, a potem jak juz pizza przyszla, nie
        jadl jej bo bal sie ze bede mu kazala oddac za ten jeden kawalek...

        -ex facet mojej mamy (troche dlatego ex). Byli ze soba 10 lat, ona zarabiala 1,5
        tys (nauczycielka) on - lekarz (jakies 10 razy wiecej miesiecznie). Namawial ja
        na spedzania urlopow zaganica, ale w biurze podrozy ona zawsze musiala zaplacic
        za siebie. Potem na spotkaniu towarzystkim slyszala jak to Pan X zabiera ja na
        wycieczki...

        - wybudowal sobie nowy dom. tak sie bal o jego zawlaszczenie, ze wolal byc
        hamski i niemily dla mojej mamy. bal sie ze bedzie sie musial swoim pieknym
        domem z kims podzielic, wiec wolal byc sam.

        Zreszta jego matka do tego go namawiala, mowiac zeby czasami sie nie ozenil
        (drugi raz to by byl) bo wtedy juz dom nie bedzie tylko jego...

        - moja mama ma prawko ale zapomniala przez niejezdzenie jak sie prowadzi i na
        napomknela zeby moze z nia pojezdzil po lesie. Pan X szybko oddal swoj samochod
        bratu a sobie kupil nowiutki i drogi, zeby tylko miec argument ze szkoda noweg
        samochodu do takich rzeczy...

        - brat Pana X nie jest lepszy - przyznaje (szczegolnie jak sie rozklei po
        pijaku) ze chcialby miec zone i rodzine (prawnik, 40 lat, nadal mieszka z
        mamusia) ale z drugiej strony wtedy by sie musial z ta zona, i z tym DZIECKIEM
        dzielic pieniedzmi, wiec chyba lepiej nie....

        Tego juz nawet nie da sie komentowac...
        • plisowanka Re: moje przypadki 03.10.09, 21:25
          ogigiel napisała:

          > - wybudowal sobie nowy dom. tak sie bal o jego zawlaszczenie, ze wolal byc
          > hamski i niemily dla mojej mamy. bal sie ze bedzie sie musial swoim pieknym
          > domem z kims podzielic, wiec wolal byc sam.
          > Zreszta jego matka do tego go namawiala, mowiac zeby czasami sie nie ozenil
          > (drugi raz to by byl) bo wtedy juz dom nie bedzie tylko jego...

          Dziwisz się, skoro jako rozwodnik już raz się sparzył...Zwłaszcza, że ta jego domniemana kandydatka na żonę, czyli twoja matka, zarabiała 10 razy mniej od niego. Jej nauczycielska pensja by pewnie nie wystarczyła nawet na utrzymanie tego domu, a przecież porządni mężczyźni szukają partnerek a nie utrzymanek.

          > -ex facet mojej mamy (troche dlatego ex). Byli ze soba 10 lat, ona zarabiala 1,
          > 5
          > tys (nauczycielka) on - lekarz (jakies 10 razy wiecej miesiecznie).
          • baba67 Re: moje przypadki 04.10.09, 10:31
            A to ciekawe ze musial byc chamski wobec kobiety do ktorej sie zalecal zeby
            zakonczyc zwiazek...wolalamieszkac sam w domu zeby sie z nikim nie mieszkac w
            duzym domu(bo dom zawsze bylby jego jako wlasnosc przedmalzenska)-normalny
            gosciu, rzeczywiscie. No i Twom zdaniem kobieta zarabiajaca mniej od meza jest
            utrzymanka? A mezczyzna zarabiajacy mniej od zony kim...zigolakiem?
            • plisowanka Re: moje przypadki 04.10.09, 14:58
              baba67 napisała:

              > A to ciekawe ze musial byc chamski wobec kobiety do ktorej sie zalecal zeby
              > zakonczyc zwiazek...wolalamieszkac sam w domu zeby sie z nikim nie mieszkac w
              > duzym domu(bo dom zawsze bylby jego jako wlasnosc przedmalzenska)

              Majątek odrębny jeżeli już (a nie własność przedmałżeńska), ale zauważ dwie sprawy:
              1. w przypadku zameldowania jej w tym domu na pobyt stały nie mógłby jej tak po prostu kazać się wyprowadzić, gdyby chciał się z nią rozstać. Zameldowanie to też pewne obciążenie

              2. majątek odrębny nie wyklucza roszczeń żony o ewentualne nakłady poczynione przez nią z majątku wspólnego na majątek odrębny męża. Nawet gdy takich nakładów nie było albo były małe, to ona i tak może ciągać męża po sądach, on będzie musiał wydawać pieniądze na prawników itd. Jednym słowem - niepotrzebne komplikacje.

              Reasumując, ten mężczyzna znał się bardzo dobrze na prawie. I nie chciał popełniać tego samego błędu 2x. Na pierwszym małżeństwie pewnie wiele stracił finansowo, więc drugi raz już dmucha na zimne. I dobrze - żałośni to są ludzie, którzy nie potrafią się uczyć na własnych błędach i popełniają je wielokrotnie.

              > No i Twom zdaniem kobieta zarabiajaca mniej od meza jest
              > utrzymanka? A mezczyzna zarabiajacy mniej od zony kim...zigolakiem?

              A jakie to ma znaczenie, jak to nazwiemy? Ważne, że niechęć do wspólnego prowadzenie gospodarstwa domowego z osobami, które zarabiają wielokrotnie mniej, jest zrozumiała.
              • baba67 Re: moje przypadki 21.10.09, 14:33
                Z Twojego postu wynika ze kazda osoba ktora zarabia niewiele a utrzymuje
                bliskie stosunki z osoba zarabiajaca znacznie wiecej jest wyrachowana wredna
                jedza ktora czyha tylko na moment zeby zamozniejsza strone oskubac z majatku, bo
                naturalnie wychodzi za niego tylko w tym celu. Mnie naprawde zal ludzi ktorzy
                maja podobna wizje swiata...
                Facet tez taka mial i dlatego zostanie pewnie sam w tym swoim pieknym domu bo
                kazda kobieta bedzie tylko patrzyla jak go wykorzystac
    • naina1 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 21.06.09, 00:11
      znajomy - właściciel dużej dobrze prosperującej firmy

      *gdy jego narzeczona z którą ma dziecko upiła szklankę z 2 litrowej coli kazał
      jej iść do sklepu i odkupić całą

      *firma produkuje rajstopy. do sklepów wysyłane są w foliach. a kiedyś przyszedł
      zwrot , ale na foliach naklejone były ceny. wiec znajomy by zaoszczędzić na
      nowych foliach kazał wszystkim pracownikom odklejać te ceny. sam np. moczył je
      wodą a potem suszył pod suszarką by łatwiej odeszły

      *towar produkowany jest w Indiach. Kiedy przyszedł transport (statkiem)
      wymyślił, ze zamiast zapłacić 1, 5 tys złotych profesjonalnej firmie
      transportowej, sam kupi przyczepkę - 300 zł i pojedzie po odbiór (z głębokiego
      południa PL). tak tez zrobił. wydał 300 na przyczepkę, kasę na paliwo i
      zmarnował swój czas a na miejscu okazało się ze jakieś przepisy nie pozwalają by
      byle gość odebrał z portu towar i załadował na przyczepkę . wiec znajomy wrócił
      z pusta przyczepką a kilka dni później towar przywiozła specjalna firmą,

      *przez kilka tygodni chodzi w tych samych ciuchach i się tym szczyci!

      jak sobie więcej przypomnę to napiszę
      • kaatrin Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 21.06.09, 00:51
        Ostatnio mialam takie zdziwko:

        Sobota wieczor, pozno, rodzice moi maja gosci. Ja siedze w knajpie
        i dzwonie do mlodszego brata (studenta) ktory akurat jest u
        rodzicow, zeby do mnie dolaczyl. Brat na to, ze nie ma pieniedzy,
        ja wiec, dobra siostra, ze mu postawie taksowke do knajpy i piwko.
        Tak wiec wychodze po mlodego, podjezdza taryfa, a w niej brat i
        znajomi rodzicow. Znajomi wysiadaja i mowia do mnie - slyszelismy,
        ze stawiasz taxi, wiec sie zalapalismy! I poszli... a nam z bratem
        szczeki opadly...
      • julyana Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 21.06.09, 14:26
        > *gdy jego narzeczona z którą ma dziecko upiła szklankę z 2 litrowej > coli
        kazał jej iść do sklepu i odkupić całą

        Przez pewien czas mieszkałam z wspołlokatorką. Kiedys wrócilam do domu
        wieczorem, nic do pica tylko jej cola, wiec wypiłam a jej powiedziałam, że jutro
        odkupie. Cola była dwulitrowa, a ja odkupilam jakaś mniejszą, chyba litr -
        pomyliłam się. A koleżanka, że musze dokupic drugą zeby było równo. Mnie by było
        głupio cos takiego powiedzieć.
        • sanna.i Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 23.05.11, 12:48
          Mnie by było głupio wypić komuś napój bez pytania...
    • pajda-chleba Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 21.06.09, 16:23
      ha,przypomniala mi sie kolezanka z akademika.Ktoregos dnia jej wspollokatorce
      skonczyl sie limit na karcie a musiala sie skontatowac z kims tam w waznej
      sprawie.Poprosila M. o wyslanie jednego smsa.M.zgodzila sie,po czym usiadla na
      lozku,wyjela kalkulator i powiedziala spollokatorce,ze za tego esa musi jej
      oddac powiedzmy 2 zl+Vat.I tu podala dokladna cene esa.A i jesli ktos chcial od
      niej pozyczyc jakas kase,musial sie liczyc z tym,ze M.zawsze naliczala sobie
      procent od pozyczonej sumy.
    • malmis Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 24.06.09, 23:01
      Już tyle miesięcy ciągnie się ten post, a temat jeszcze nie został wyczerpany. Ja też dorzucę coś od siebie:
      - mój ex zaproponował mi, że mnie podwiezie na szkolenie, ja nie chciałam bo wygodniej było dostać się do tego ośrodka środkami komunikacji miejskiej, ale on tak prosił, że w końcu się zgodziłam. Jak mnie już podwiózł to stwierdził, że mam mu teraz zapłacić za paliwo...
      - standardem było czyszczenie mojej lodówki gdy przyjeżdżał do mnie na weekend (ja mieszkałam sama on z rodzicami)
      - Gdy się do mnie wprowadził przez pół roku nie dołożył się do żadnych opłat - ale wtedy ja przestałam kupować jedzenie jak chciał coś jeść musiał sobie kupić
      - Często zwalała się do "nas" jego rodzina - na kilka dni; o czy ja dowiadywałam się ostatnia - bo przecież on jest u siebie i może sam o tym decydować i nie musi się mnie pytać o zdanie.
      Typ przegiął gdy w niedzielę (będąc w zaawansowanej ciąży) sprzątałam mieszkanie i powiedziałam że mógłby mi pomóc na co on mi powiedział że w niedzielę on pracować nie będzie!!! Bo marzeniem mojego ex jest leżeć na kanapie do góry brzuchem i nic nie robić.
      Ale najlepszy tekst usłyszałam od niego gdy się już wyprowadził (gdy go wyrzuciłam z domu) dzidzia miała koło 10 miesięcy, wydatków ogrom, od niego dostawałam chyba z 200 zł na miesiąc na dziecko. Przy kolejnej rozmowie (z wyliczaniem wydatków i paragonami) powiedziałam że to jest o wiele za mało (na samą opiekunkę szło 1000zł na msc) to powiedział mi, że on nie ma więcej pieniędzy a w tym miesiącu to żeby kupić sobie chleb musiał iść sprzedać butelki po piwie!!!! Wiadomo na co jak na co ale na piwo musi być...
      Ostatnio żal mu było na fotelik do samochodu bo po co na jeden raz kupować foteli a przecież jak dziecko jest z nim to ja nie potrzebuję tego fotelika- ale jak powiedziałam, że swojego już mu nie pożyczę to z bólem serca kupił ten fotelik (zastanawiam się tylko czy zapłacił za niego on czy jego rodzice...)
      Ale do tej pory zostało mu liczenie moich pieniędzy ile i na co wydaję i dlaczego tak dużo ...
      - ale to nie jedyny skąpiec w moim otoczeniu - u mnie w pracy to jest dopiero śmiesznie. Mój szef codziennie podbiera nam mleko z lodówki do kawy. Kawę zresztą też. Kiedyś po imieninach zostało nam trochę kawy w słoiku i leżała koło czajnika - to ją po prostu wziął!!!! Potrafi ludziom z szafki brać tę kawę. Ale u mnie w dziale to nie jest osamotniony egzemplarz: jeden z moich kolegów taki katolik co za każdym razem gdy dzwony biją leci do kościoła , na biurku święty obrazek potrafił kraść ludziom kawę z biurka (bo zaczęliśmy kawy, herbaty i bardziej chodliwe rzeczy trzymać każdy w swoim biurku)ale to krytyki szefa za jego plecami jest pierwszy! Ten sam typ nie kasuje biletów w autobusie tylko siedzi przy kasowniku i kasuje dopiero gdy widzi kanara. Swoją żonę rozlicza co do grosza z każdego wydatku, ale sam jej oczywiście nie mówi o tym ile batonów zjada tygodniowo i jakie płyty sobie kupuje. Myje i goli się co 3 dni - bo ma wrażliwą skórę... I nie zapomnę jego komentarza gdy skończyła mi się kawa i spytałam się koleżanki czy mnie poczęstuje swoją. To powiedział "po co będziesz kupować sobie teraz kawę, przynieś sobie dopiero w poniedziałek (a była środa chyba) to zaoszczędzisz parę groszy...
      ręce opadają, nie wiem skąd biorą się tacy ludzie...

    • truskaweczka2009 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 29.06.09, 21:36
      To może i ja coś dorzucę:
      - na pierwszej randce posziśmy do knajpy- zamówiłam sobie soczek za
      4 zł- poszedł zapłacić po czym wraca z rachunkiem i pokazuje mi
      palcem-" musisz mi oddać 4 zł za swój soczek"... nie powiem- byłam w
      lekkim szoku
      - na żadne okazje nie dostałam ani kwiatka ani żadnego prezentu,
      jeden jedyny kwoatek dostałam w ramach przeprosin oczuywiście
      dowiedziałam się ile on kosztował..
      - jak gdzieś jechaliśmu musiałam odawać połowe za benzynę
      - potrafił szukać najtńszych lodów, bo przecież można zaoszczędzi c
      20 gr na gałce
      - do kina chodziliśmy wtedy, gdy były najtańsze bilety, o żadnym
      popcornie ani coli nie bylo mowy -"przecież się nie opłaca, jest
      strasznie drogo", oczywiście sugerował zawsze żebym zwróciła mu za
      bilet
      jak wychodziliśmy gdzieś z kimś znajomym on szarmancko za mnie
      płacił, po czym po przekroczeniu drzwi domu musiałam się z nim
      rozliczyć..
      - za zgranie zdjęć na płytkę inkasował ode mnie 5 zł
      - często sugerował, żebym mu coś postawiła- zarbiał niemałe
      pieniadze, 2 razy więcej niż ja
      - uważał, że chdzenie do knajpy jest nudne, wiec uwielbiał zabierać
      mnie na spacery
      - w knajpie potrafił sobie coś zamówić, nie pytał nigdy czy ja coś
      chcę, więc jeśli sobie nic nie zamówiłam to siedziałam przy pustym
      stole
      - kiedyś powieział, ze pójdziemy do knajpy x- owszem poszliśmy jako,
      że nic sobie nie zamówiłam siedziałam przy pustym stole na koniec
      on do mnie" pamietasz- obicałem Tobie, że tu Ciebie zaproszę i
      zaprosiłem"...
      - rozmowy telefoniczne trwały średnio minutę bo on nie ma nic na
      koncie

      - oczywiscie znał wszystkie ceny, skrupuatnie notował wydatki brał
      paragony w sklepie itp.
      - w trakcie jak się spotykaliśmy ja się wyprowdziłam- uwielbiał
      spedzać czas u mnie, jadł całkien sporo po czym wmawiał mi , że nie
      ma różnicy w utrzymaniu 1 czy 2 osób.. do swojego domu mnie nie
      zapraszał....
    • Gość: viga Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) IP: *.olsztyn.mm.pl 03.07.09, 12:44
      Wątek stary, ale może podziele się swoimi doświadczeniami:
      w supermarkecie, potrafi obrać cebulę z łupin, bo nie bedzie
      przecież za to płacił
      zdarza sie mu nie wziąść portfela na zakupy
      w prezencie urodzinowym dostałam telefon komórkowy... kosztował całą
      złotówkę bo mu sie własnie należał nowy, co wynikało z umowy :)
      jedyna rzecz jaką własciwie dostałam od niego to płaszcz, ale wcale
      sie nie cieszę, bo wszedzie przed wszystkimi się chwali, niby zartem
      mówi: gdybym wiedział, że kosztował 399 zł to bym go nie kupił
      jak mieszkał u matki płacił dokładał jej do czynszu, mi nie dokłada
      itd, itp.... szkoda gadać, jednym słowem
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 03.07.09, 14:07
        Dlaczego masz takie niskie mniemanie o sobie ze uwazasz ze nie stac Cie na
        lepszego faceta?
      • pajda-chleba Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 25.07.09, 10:16
        dzieki,ta cebula poprawila mi humor.
      • szpil1 Re: Niech mi ktoś wytłumaczy... 26.07.09, 10:53
        Gość portalu: viga napisał(a):

        > Wątek stary, ale może podziele się swoimi doświadczeniami:
        > w supermarkecie, potrafi obrać cebulę z łupin, bo nie bedzie
        > przecież za to płacił
        > zdarza sie mu nie wziąść portfela na zakupy
        > w prezencie urodzinowym dostałam telefon komórkowy... kosztował
        całą
        > złotówkę bo mu sie własnie należał nowy, co wynikało z umowy :)
        > jedyna rzecz jaką własciwie dostałam od niego to płaszcz, ale
        wcale
        > sie nie cieszę, bo wszedzie przed wszystkimi się chwali, niby
        zartem
        > mówi: gdybym wiedział, że kosztował 399 zł to bym go nie kupił
        > jak mieszkał u matki płacił dokładał jej do czynszu, mi nie dokłada
        > itd, itp.... szkoda gadać, jednym słowem


        ...dlaczego kobiety tak uparcie trwają przy boku takich typów? Tylko
        proszę bez argumentów: "Bo on poza tym jest cudowny..."
    • kingula2812 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 25.07.09, 21:28
      No to jadę. Jak mieszkałam z panem sknerą przed ślubem to w tygodniu
      ja robiłam zakuy a pan sknera żarł za moje. W sobotę robiliśmy
      większe zakupy pan sknera brał rachunek do ręki i dzielił koszty na
      pół. Po ślubie też broń panie Boże kupić droższy soczek dziecku.
      sprawdzanie nalepek z wędlin czy nie za drogie. Potrafił jechać na
      drugi koniec miasta , żeby kupić tańsze pomidory nieważne ,że za
      paliwo zapłacił więcej. Co tydzień musimy jeździć do jego mamusi bo
      mieszka blisko bo wtedy nie wydamy pieniążków na życie. Od 2 lat
      ubieram się tylko w ciuchlandzie. Acha kiedyś moja moma dała mi
      jogurty, serki, i takie tam pierdółki to pan skąpy nie wiedząc, że
      ja to dostałam zdenerwowany zapytał, skąd to, czy była wyprzedaż. A
      szczyt skąpstwa to kiedyś w nocy obudziłam się i łyknęłam córeczki
      soczek z butelki a on od razu obudził się i ztekstem, że co to ja
      mała niunia jestem, żeby soczki pić. A tak na marginesie podjęłam
      decyzję ----
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 26.07.09, 14:12
        Szkoda ze nie wczesniej.Stale aktualne pytanie-dlaczego myslalas o sobie tak zle
        ze tyle czasu bylas takim typem i jeszcze zdecydowalas sie na dziecko?
        • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.07.09, 23:08
          gradosr60 napisała:
          > a co to w ogole znaczy skąpy? Mamy rownouprawnienie - wymagacie od facetow zeby
          > placili za Was? jak to?


          LOL!
          Może najpierw trochę poczytaj, a potem pisz?
          90% opisanych tu przypadków dotyczy skąpienia na wszystkim i wszystkich, nie na
          swoich partnerkach [np. 'do pubu nie idę, bo tam piwo 3x droższe; dziecku butów
          nie kupie bo zaraz z nich wyrośnie; oddaj mi 1zł za herbatę która u mnie
          wypiłaś!!'].


          > Powiedzcie lepiej , tj pochwalcie sie co Wy kupujecie swoim facetom i > jakie
          dla nich ejstescie rozrzutne

          Oh, długo by wymieniać... sama koszulką, którą przywiozłam mu z Niemiec pobiłam
          właściwie wszystkie jego podarki :P (100 euro).
          Ogólnie często dostaje ode mnie prezenty bez okazji, a ja muszę błagać na
          kolanach o kwiatka na imieniny.
          Ale mu tego nie wypominam...za bardzo;)
          • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.07.09, 23:19
            oj, nie tu się dodało...
    • gradosr60 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 26.07.09, 20:17
      a co to w ogole znaczy skąpy? Mamy rownouprawnienie - wymagacie od facetow zeby placili za Was? jak to?

      Po drugie ponoc dorze jak facet jest oszczedny ale jednoczesnie wymagane jest zeby nie skąpy i wtedy Wy sobie dopasowujecie co wam pasuje.

      Powiedzcie lepiej , tj pochwalcie sie co Wy kupujecie swoim facetom i jakie dla nich ejstescie rozrzutne.
      • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.07.09, 23:18
        gradosr60 napisała:
        > a co to w ogole znaczy skąpy? Mamy rownouprawnienie - wymagacie od facetow zeby
        > placili za Was? jak to?

        Następnym razem najpierw czytaj, a potem pisz.
        Znaczna większość opisanych tu sytuacji dotyczy skąpstwa na wszystkim i na
        wszystkich, a nie na partnerce. Np. 'nie idę o pubu bo tam piwo 3x droższe',
        'nie kupię dziecku butów, bo zaraz z nich wyrośnie' czy też 'zapłać mi złotówkę
        za herbatę, którą u mnie wypiłaś!' (jak dla mnie koleś pobił wszystkich na
        głowę), a prośby o zwracanie kasy za benzynę i amortyzacje po odwiezieniu to
        norma...

        > Powiedzcie lepiej , tj pochwalcie sie co Wy kupujecie swoim facetom i jakie dla
        > nich ejstescie rozrzutne.

        Oh, długo by wymieniać... Sama koszulka, którą mu z Niemiec przywiozłam pobija
        wszystkie jego podarki (100 euro kosztowała) :P.
        No i nie zliczę reszty prezentów jakie mu sprawiałam bez okazji, a sama o
        kwiatka na imieniny to muszę na kolanach błagać...
        Ale nie wypominam mu tego...zbyt często;)
        A to, że go odwożę samochodem czy motocyklem tu i tam to norma, bo on nie ma
        prawa jazdy, ale nigdy w życiu nie przyszło mi do głowy prosić go o kasę na benzynę.
        Ah, a obiadki, które u mnie wszamał... w setkach będzie, kiedy ja u niego jadłam
        ze 4 razy.
        Coś jeszcze?
        • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 28.07.09, 14:44
          Poczytalas sobie wynurzenia mezatek obecnych i bylych takich panow i jak wrazenia?
          Musi byc absolutnie niesamowitym gosciem skoro nadal przy nim trwasz mimo tak
          nieciekawych perspektyw. Albo bogata z domu jestes.
          • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 28.07.09, 23:17
            Ale o co chodzi? Jakie nieciekawe perspektywy?
            O to, że nie nakazuje mu płacić sobie za benzynę?
            Czy o to, że przywożę mu prezenty jak gdzieś wyjeżdżam?
            O obiady? Po prostu mam dom, a on mieszka w bloku, więc spotykamy się u mnie.
            Nie, nie jestem bogata.
            A on już się nauczył sporo;), 2 dni temu dostałam kwiatka na imieniny bez
            proszenia;)
            • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 29.07.09, 12:30
              Mlody jest, jak systematycznie przyuczysz i oderwiesz od wplywu rodziny (boi
              skads ta dziwna niechec do rewanzu sie wziela) to gosciu rokuje.
              Bo to nie chodzi o to ze nie zwraca za benzyne czy nie placi za obiady(absurd0
              tylko ze sie nie poczuwa do odwzajemnienia.
              Kazdy normalny czlowiek plci obojej jesli dostaje od kogos ladny prezent czy
              jest w jakis inny sposob uszczesliwiany CZUJE POTRZEBE sprawienia podobnej
              radosci i wzajemnego obdarzenia chocby nawet i symbolicznie.Ten facet nie czuje
              i to byloby dla mnie niepokojace, gdybym traktowala go powaznie.
              • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 29.07.09, 12:45
                Wiem, wiem
                Też mam czasem takie obawy, ale w 2 lata zrobił duże postępy :).
                Może początkowo nie traktował mnie poważnie...?

                Trafiłaś w sedno - to jedynak pod sporym wpływem mamusi... no i ojca też ma
                walniętego.
                Ale widzę dla niego (mnie? nas?) duże szanse, więc zaryzykuję;)
                • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 29.07.09, 13:09
                  Na pewno popracowac mozna, Poki czlowiek mlody moze sie zmienic.Powodzenia:-)
                  • delayla Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.06.12, 11:11
                    Grzebię w starych wątkach i jak już to znalazłam to aż dopiszę:

                    z kolesiem zerwałam po pół roku od tych postów :P (a kilka dni po zerwaniu mi się oświadczył...oczywiście bez pierścionka!).
                    Ale zerwanie z zupełnie innych przyczyn...
    • szarrak Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.07.09, 05:42
      ja się nie załapię do czołówki, bo miałam tylko jedną "śmieszną" sytuację.
      kiedyś przez krótką chwilę spotykałam się z pewnym chłopakiem, czasy licealne
      (dla mnie bardzo niedawne :)), byliśmy w jakimś spożywczaku i chłoptaś biorąc w
      garść kilka batoników rzekł: "dobrze, że żyjemy w takich czasach, że z racji
      równouprawnienia nie muszę niczego ci stawiać", albo coś koło tego. zgadzam się
      z tekstem, ale wypalił go mocno od czapy, bo NIGDY nie wymagałam niczego od
      niego (ani od nikogo innego) i tylko niesmak mi pozostał, bo świetnie się bez
      jego batoników obywałam :)) chyba dla bezpieczeństwa swych słodkości mnie tymi
      słowy poczęstował ;) ale przez dwa miesiące kwiatka dostałam, nawet może ze
      dwa... poszedł w odstawkę z zupełnie innych powodów - burakiem był i jest nadal
      i pieniądze nie mają z tym nic wspólnego.

      mój ojciec jest trochę śmieszny pod tym względem, nie nazwałabym go skąpym, ale
      mnie bawi trochę - uwielbia pozę "biedactwo". fura, skóra i komóra, wymienił
      sobie rodzinę na nowszy model (trochę mu wdzięczna za to jestem, bo to ciężki w
      pożyciu typ), nowe mieszkanko praktycznie za gotówkę, ma swoją firmę, która
      nieźle prosperuje... wakacje - dwa tygodnie za daleką granicą, ale żali się
      wszystkim naokoło, że jest TAKI BIEDNY. taaaaki bieeeedny... albo tylko mi i
      mojej siostrze tak jęczy, żebyśmy niczego nie chciały przypadkiem :)
      najzabawniejszy jest fragment rozmowy, że musi zapłacić ileśtam tysięcy podatku,
      że on nie wie, czy mu na chlebek zostanie. czy ja jestem głupia, czy podatki w
      firmie się płaci od dochodu, i to ze dwadzieścia procent? no ale nie narzekam,
      alimenty mojej mamie płaci nie najgorsze, często coś od niego dostaję (prawie
      NIGDY nie proszę, z rok temu poprosiłam o kasę na wyjazd pod namiot, więcej
      grzechów nie pamiętam), tylko ta poza - to takie zabawne :)) często się tak żali
      np. w restauracji, gdzie za chwilę zapłaci x00zł za obiad dla kilku osób + spory
      napiwek (sam zaprasza i nie chodzi tu o aluzję "zapłać za siebie") :) nie wiem,
      skąd mu się to bierze, bo nic z tego nie wypływa, może to na zasadzie fałszywej
      skromności? no, ale to nie skąpstwo, raczej go boli, że ma stumetrowe
      mieszkanie, a nie czterystumetrowy dom z krytym basenem :)
      • baba67 Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 27.07.09, 08:58
        Moja Tesciowa taka byla-ale w warstwie slownej. Wszystko coraz drozsze i coraz
        gorsze schodzi na psy, oszczedzac trzeba kazde 10 gr-oszczedzala na sobie.A nie
        byla biedna.
      • equiprimordiality Re: Najbardziej skąpy facet - ranking :) 04.10.09, 23:31
        Mój tata jest podobny, też zawsze marudzi, jaki on biedny a interes
        prosperuje.
        Wkurza mnie to jak nie wiem co. Tak, jakby nam wymawiał, że istniejemy,
        czy że nam coś kupuje. Bleee.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka