donjuan
20.12.01, 17:54
Znalazlem na tym forum sporo zalow i narzekan pan , ze
ich ukochany (narzeczony , maz sponsor ) w pierwszych
miesiacach (latach ) znajomosci przejawial niezwykla
czulosc o partnerke i aktywnosc seksualna . Pozniej mu
to stopniowo przeszlo a i bywa juz nieraz calkiem zle.
. I pada oczywiscie pytanie "Co robic ? " , na ktore
pojawia sie mnostwo dobrych doradcow wskazujacych
"nieszczesnej " droge wyjscia ; najczesciej rozstanie
ze "zlosliwym winowajca " i znalezienie sobie nowego
wielbiciela .
Drogie panie ! Antykoncepcja sprawila , ze mozecie
sobie bezkarnie pozwalac na przyjemnosci seksu do kilku
razy dziennie nie ponoszac przy tym wydatku
energetycznego . Mezczyzna traci przy tym produkt
wymagajacy wydajnej pracy organizmu i utraty substancji
odzywczych . Ten czas "naladowania " jest dosc krotki
tylko u mezczyzn mlodych i sprawnych. A nie kazdy z
nich potrafi zastosowac praktyki Carezza rodem z
Kamasutry , zwlaszcza ze wymagaja one scislej
wspolpracy partnerki . Nie zapominajcie , ze w czasach
gdy nie bylo skutecznych srodkow antykoncepcyjnych
zaplodniona kobieta po okresie intensywnego wspolzycia
tracila na ogol ochote na seks i utrudzony partner mogl
sobie odpoczac i nabrac sil. Ba ! Najczesciej musial
wtedy dlugo poscic i szukal jeszcze dodatkowej
kochanki. Dzieki temu w islamie mezczyzni mogli sobie
pozwolic na wielozenstwo i uchodzic za potentatow seksu
. Zatem apeluje do was ! Dla wlasnego dobra
oszczedzajcie nieco swoich partnerow ! Mezczyzna nie
jest maszyna do robienia wam orgazmow ! Nie
przesadzajcie z eksploatowaniem ich a o potem
wyrzucaniem ich na zlom ! Wiecej wyrozumialosci i
wspolpracy !